Numer 32 - Sylwester razem, bo we trójkę... Wyjazd Kamila na Turniej Czterech Skoczni

30 grudnia pojechałam na zakupy... Stanęłam na swoim i pojadę do Warszawy na Plebiscyt Przeglądu Sportowego, a dokładnie na rozdanie nagród.
Musiałam więc kupić sobie jakąś suknię, bo to przecież nie zwykłe rozdanie nagród, ale prawdziwa Gala.
Pojechałam więc kupić sobie sukienkę, a mały Piotruś został z Kamilem...
Gdy wróciłam chłopcy się świetnie bawili... Kamil bawił się z nim w popularną zabawę "A kuku".
- I co? Jak się bawicie? - zapytałam
- Świetnie - odpowiedział Kamil
- Właśnie widzę..
- Dzisiaj chłopaki skaczą na Turnieju Czterech Skoczni
- Na pewno pójdzie im znakomicie... Przecież już nie długo do nich dołączysz
- Wiem... Już nie mogę się doczekać - w tym momencie popatrzył na Piotrka - Ale i tak jesteście dla mnie najważniejsi...

Położyła torby z zakupami w sypialni i przystąpiłam do gotowania obiadu... Dzisiaj na obiad serwuję zupę warzywną, podobna ukochana Kamila.
- Co gotujesz? - zapytał
- Twoją ulubioną zupę.
- Warzywną?
- Tak...
- Jesteś kochana
- Wiem, już mi to dzisiaj mówiłeś...


Gdy ugotowałam obiad podałam go do stołu
- Zapraszam do stołu - powiedziałam...
- O... Jak ja dawno jej nie jadłem...
- Masz okazję... Jak wrócisz dopiero z Turnieju Czterech Skoczni, to dopiero zjesz
- Dopiero co nie wyjechałem , a już nie mogę doczekać się powrotu do was..
 Popatrzyłam na niego i posłałam mu pełny uśmiech... Gdy zjedliśmy miałam zamiar pozmywać, lecz mały zaczął płakać...
- Może idź go nakarm, a ja pozmywam - powiedział
- Dzięki. Kochany jesteś.

Poszłam do pokoju, aby nakarmić małego...
Od razu przestał płakać, a ja wzięłam go na ręce i zaczęłam nosić go po pokoju, bo tylko tak jest w stanie usnąć...
Gdy po prawie pół godzinach noszenia usnął, położyłam go do łóżeczka i poszłam do salonu, gdzie Kamil oglądał serię próbną...
- Nieźle im idzie.. Popatrz jak daleko jest Kuba Wolny.. Skoczyło już dziesięciu , a on nadal jest liderem po swoim skoku...
- Stwierdził , że nie ma lidera kadry, więc ktoś go musi zastąpić - uśmiechnęłam się.
- Wiesz co... Od kiedy cię poznałem, to  wniosłaś barwy do mojego życia.
- A ja ci powiem tyle, żebyś nie bawił się w poematy, bo zostaniesz teraz z małym, a ja pojadę do mieszkania po resztę rzeczy.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale... Zostaniesz z  małym i już.
- A nie boisz się sama jechać?
- Przecież to 3 ulice dalej.. Nawet spacerkiem to nie za daleko.
- Kasiu...
- Bądź przykładnym ojcem i zajmij się nim.. Ja go nakarmiłam. Jest najedzony. Obecnie śpi.
- Ok. Dobra
- Dzięki. Jesteś kochany
Wsiadłam więc do samochodu i pojechałam do swego starego mieszkania... Spakowałam wszystko co miałam i przywiozłam do naszego wspólnego mieszkania
- Aż tyle tego..
- Myślałam, że powiesz co tak mało, w porównaniu z tym, co przywieźli ostatnim razem.
- No dobra.. Może tego nie komentujmy
- I tu się z tobą w 100% zgadzam


Następnego dnia rankiem udaliśmy się do kościoła. Chcieliśmy pokazać synkowi, jak ważna w naszym życiu jest religia i chcemy, aby nasz syn również to odczuł... Ludzie tak dziwnie się na nas patrzyli, jakby widzieli obok nas prawdziwą zjawę... A może to w nas widzieli tego upiora...
Gdy wróciliśmy z kościoła nakarmiłam małego, a nam ugotowałam rosół....
Po zjedzonym obiedzie mogliśmy spokojnie sobie odpoczywać... Kamil siedział na kanapie, a ja leżałam w poprzek tak, że swoje nogi miałam na udach Kamila.
- Nie za wygodnie ci? - zaśmiał się.
- Nie... Jest wprost idealnie....
Weszłam na internet w telefonie, a tam na wszystkich portalach plotkarskich
"Kamil Stoch i Kasia Witkowska wraz z 6 - dniowym synkiem w kościele... ZDJĘCIA"
Pokazałam artykuł Kamilowi
- Jak oni robili nam zdjęcia w kościele?
- Wejdź w te zdjęcia i zobacz

Okazało się, że zdjęcia fotoreporterzy zrobili po tym, jak wyszliśmy z kościoła z wózkiem i jak do niego wchodziliśmy.
- Powiem ci, że te kolorowe magazyny mają sensację i mają co pisać... Jakbyśmy do kościoła nie mogli sobie pójść - powiedziałam.

Byłam jednak tak zmęczona, że usnęłam na tej kanapie z nogami na udach Kamila..

Kamil delikatnie zdjął moje nogi z jego ud, wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni.... Widział, że byłam bardzo zmęczona, chodź była dopiero 15- sta.


Wstałam.... Spojrzałam na budzik na szafce nocnej... Była 18 -sta.. Kamil siedział na brzegu łóżka i pakował się na wyjazd na Turniej Czterech Skoczni, przecież następnego dnia, o 7:00 miał samolot... Więc już o 2:30 najpóźniej musiał wstać...


- A Piotruś co? Śpi? - to było moje pierwsze pytanie zaraz po przebudzeniu...
- Tak... Przed chwilą zasnął...
- A ty co? Pakujesz się?
- Tak... Niestety, ale już o 2:00 muszę wstać...
- Tak wcześnie??
- Niestety tak...
- I już musisz jechać.... Szkoda..
- Wiem. Też bym chciał z wami zostać, ale cóż....


Wstałam z łóżka i poszłam do pokoju Piotrusia.
Mały tak słodko spał..
- Jak dobrze, że cię mam mój mały...


Poszłam do salonu i włączyłam telewizor... Przerzucałam kanał za kanałem, lecz nic ciekawego nie znalazłam...
- Co robisz? - zapytał Kamil , który usiadł obok mnie..
- Nudzę się...
- Więc jakie masz plany na tegorocznego Sylwestra?
- Wypijemy szampana i pójdziemy spać, przecież musisz wcześnie wstać.
- Czyli nic nadzwyczajnego....
- Może nawet nie będziemy siedzieć do północy, przecież w 2 godziny się nie wyśpisz..
- Nie przesadzaj..



Około 20:00 włączyliśmy znów telewizor na Sylwester z Dwójką, lecz czasami przerzucaliśmy na Sylwester z Polsatem.
Ja w tym czasie byłam w łazience i ubierałam się w sukienkę.
- No ile się będziesz stroić? - zapytał Kamil, który stał i czekał na mnie pod drzwiami łazienki
- No już zaraz...

Wyszłam z łazienki, a jako odpowiedź usłyszałam głośne
- Wow!
- No co?
- Pięknie..
- Nie będę spędzać sylwestra w jeansach i powyciąganym swetrze
- Ale wyglądasz pięknie
- Nie przesadzaj... Zwykła sukienka... Chyba jedyna, w którą się zmieszczę
- Nie przesadzaj...
- Przecież nie zmieszczę się w ubrania sprzed ciąży... Nic z tego... Muszę zrobić przegląd tych rzeczy, które przywiozłam... Po przymierzać, przecież wszystko będzie do wywalenia..
 - Oj... dobra.. Nie przesadzaj... Chodź się bawić....

W telewizji leciały nowe piosenki, jak i stare hity... Moje nogi po 2 godzinach tańczenia potrzebowały odpoczynku... Niestety u Kamila to nie przejdzie... Zdjęłam więc szpilki... Kamil wyjął telefon i zrobiliśmy sobie Sylwestrowe selfie... Zegar wybił 23:00. Kamil wstawił to zdjęcie na swoje konto na Instagramie i Facebooku.

"Sylwester w doborowym towarzystwie. Piotruś śpi, rodzice balują... Szczęśliwego Nowego 2018 Roku dla wszystkich! Aby nowy rok przyniósł wam więcej szczęśliwych niż smutnych chwil... A ja razem z Kasią idziemy bawić się dalej w salonie. Trzymajcie kciuki, bo już jutro wystartuję w Turnieju Czterech Skoczni. Wielkie gratulacje dla Daniela Andre Tandego, Richarda Freitaga i Dawida Kubackiego za wczorajsze podium podczas konkursu..."

Gdy zegar wybił północ wypiliśmy lampkę szampana...Stuknęliśmy się kieliszkami.
- Za nas - powiedział Kamil
- Za nas... - powtórzyłam...
Mieliśmy się przebrać w piżamy i położyć się spać, gdy nagle mały zaczął płakać....
- Ty idź spać... Przecież musisz nie długo wstać... Ja pójdę do niego - powiedziałam...
- Ok... Ale jakby coś się działo, to wołaj.
- Dobra, dobra..


Niestety.... Mały nie dał spokoju...  Nosiłam go na rękach... Myślałam, że jest głodny , lecz nie.... Zmieniłam mu pieluchę... Nic z tego... Siedziałam przy długo,  gdy nagle przyszedł Kamil i oznajmił, że już musi jechać... Pożegnałam się z nim, lecz lekko zawahał się, ponieważ oboje nie wiedzieliśmy co się dzieje z Piotrusiem...
- Jedź... Jakby coś się działo, to będę dzwonić...
- Ok....
- Będę dzwonić.
Pożegnaliśmy się uściskiem i Kamil zniknął za drzwiami mieszkania...
Ja wróciłam do pokoju Piotrusia.... Nie wiedziałam co robić... Może do kogoś zadzwonić.... Ale do kogo? Żadna przychodnia nieczynna... Do mojej mamy??  Będę dzwoniła o 3:00 w nocy?
Siedziałam z nim całą noc.... Zegarek pokazywał 7:00 rano... Mały w końcu usnął, a ja położyłam się spać... Chciałam to odespać, ale nie na długo, bo już o 10:00 Piotruś znów płakał, bo był głodny i musiałam go przebrać itd...


------------------------------------------------------------------
                                                kiki2000



Komentarze