Numer 35 - Urodziny Michała. - 16

Rankiem, 7 stycznia szybko się ubrałam i pojechałam samochodem do galerii handlowej... Chciałam kupić Michałowi prezent z okazji 16 - tych urodzin...

Wybrałam dla niego elegancki zegarek... Miałam nadzieję, że mu się spodoba.

Wróciłam do mieszkania... Kamil bawił się z Piotrusiem, a ja przystąpiłam do robienia śniadania...

- O której jedziemy? - zapytał Kamil...
- Nie wiem... O 12:00? Przecież zajedziemy na 15:00... A o 14:30 kończy lekcję...
- Czyli chcesz być na równi z jego przyjściem?
- Nie możemy siedzieć długo.. Przecież o 19:00 góra o 20:00 musimy być w Zakopanem.
- A czemuż tak?
- A co? Chcesz dłużej siedzieć?
- Nie wiem...
- Przecież nie znosisz mojego ojca.. Wątpię czy wytrzymasz godzinę...
- No... Dobrze mówisz...



 O godzinie 11:00 zaczęłam się zbierać...  Ubrałam również odświętnie Piotrusia... Założyłam mu bluzeczkę, która wyglądała jak koszula i jeszcze miała narysowaną muchę...
- Prawdziwy kawaler - powiedział Kamil
- Elegant po tatusiu

- No to co? Jedziemy? - zapytał Kamil
- Tak


Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy.... Nagle zadzwoniła do mnie Justyna
- Hej kochana!
- Hej!
- Co robicie wieczorem?
- Będziemy wracać od moich rodziców...
- A to jakieś święto?
- Michał miał wczoraj 16 - te urodziny..
- Aha...
- A coś się stało?
- Bo dzisiaj Karolinka ma roczek.... I Kubuś bardzo by chciał spotkać się z ciocią, bo dawno cię nie widział... I chciałby zobaczyć małego Piotrusia...
- Przykro nam... Jutro wpadniemy....
- Ok... Przekażę Kubusiowi.
- Dobra... Dziękujemy za zaproszenie...
- Ok... To do zobaczenia jutro.
- Pa.
- Pa..
Rozłączyła się.

- Kto dzwonił?
- Justyna
- Co chciała?
- Karolcia kończy dzisiaj roczek... Zapraszała nas na urodziny
- I co?
- Powiedziałam, że wpadniemy jutro.
- Ok.. Teraz narobimy sobie wyjazdów....
- Właśnie... Jutro przychodzi listonosz z kartkami.... A dokładnie z listami do ciebie... Musisz w końcu odpowiedzieć, bo już 2 kartony są w przedpokoju z listami...
- Jak mam 300 sztuk zdjęć... Jeszcze nie mam więcej...  Wczoraj wysłałem fotografowi na e -maila zdjęcia z Turnieju Czterech Skoczni... Zachowam je do swojego albumu, a 2 zdjęcia to poprosiłem o wywołanie około 250 razy. Będzie 500 zdjęć, będę miał na zaś..
- Tylko teraz trzeba usiąść i to po podpisywać.
 - Ooo.. Ile to czasu zajmie!
- Sporo.... Ale jakoś to zbolejemy...


O 15:00 przyjechaliśmy do mojej rodzinnej wsi...
- O Boże! Wy z takim małym dzieckiem podróżujecie.... Na takie wyprawy! Przecież ma dopiero 2 tygodnie! - tak właśnie przywitała nas mama...
- Oj.. Nie przesadzaj! - powiedziałam...

Weszliśmy do środka...
- A gdzie Michał? - zapytałam....
- Na górze....
- Możesz go zawołać?
- Ok.

Weszłam w raz z Kamilem i małym do salonu... Tata siedział i oglądał telewizor... Gdy tylko zobaczył Kamila, który miał w ręku nosidełko, a w nim Piotrusia... Mina mu zbladła....
- Kasiu? Gdzie masz ten prezent? - zapytał mnie Kamil
- W torebce - pokazałam mu
- Ok...
Wziął małego na ręce i zaczął do niego mówić takim czułym głosem.
- Patrz kochanie, teraz jesteś u dziadków... W Prusach.... Zaraz poznasz ciocię Kornelię... A dzisiaj wujek Michał ma urodziny. Mamusia ma w torebce prezent dla wujka... Złożymy wujkowi życzenia?
Mały uśmiechnął się do Kamila.
Mój tata patrzył na Kamila z niedowierzaniem..

Po chwili do pokoju wszedł Michał..... Stanęliśmy sobie w trójkę przed nim ( a dokładnie Piotruś na rękach) i  złożyliśmy mu życzenia urodzinowe... Kamil zaczął śpiewać Sto lat, a ja wręczyłam mu prezent.
- Tutaj masz prezent od naszej trójki... Mam nadzieję, że się spodoba...
Wycałowałam go za wszystkie czasy.... Piotruś zrobił się głodny, więc wzięłam go na ręce i poszłam do sypialni rodziców, aby go nakarmić.
Kamil również podał rękę Michałowi.
- Wszystkiego najlepszego.... - oraz przytulili się w swoim stylu, jak to mają chłopcy.

Kamil usiadł sobie na kanapie obok Michała...
- I jak podoba się? - zapytał go, gdy ten wyjął z torebki pudełko z zegarkiem.
- No  co ty! Jest świetny! Dziękuję.
- To nie do mnie te podziękowania, ale do Kasi... To ona wybierała.


Wyszłam z sypialni, gdy Michał do mnie powiedział
- Dziękuję za tak wspaniały prezent
- Nie ma za co. Mam nadzieję, że nagrodziłam ci to, że nie mogłam być na twoich urodzinach wczoraj.
- To jest naprawdę świetny prezent


Nagle do domu weszła Kornelia
- Kasia! - rzuciła mi się na szyje - Jesteś..
Następnie przywitała się z Kamilem.
- Dobrze, że jesteście - powiedziała

Mama przyniosła nam jeszcze tort z wczorajszego dnia

- Ale pyszny - powiedział Kamil
- Mama piecze najlepiej - powiedziała do Kamila...
Mały sobie słodko spał

- Takie dzieci to chyba długo śpią - powiedział Piotrek, mój brat
- Tak...  Ale w nocy nie daje pospać i płacze...  - powiedziałam
- Te nieprzespane noce...  Ty też tak płakałaś...  I chciało ci się tak młodo dziecka,  to teraz nie śpij w nocy i czuwaj - powiedział sarkastycznie ojciec
Mama go szturchnęła, aby się uspokoił...  Niestety,  ale taka jest natura taty i nikt nigdy nic z tym nie zrobi...
Zegar wybił 17:00...
- Przepraszamy,  ale my już będziemy się zbierać...  Za nim dojedziemy...  A trzeba jeszcze małego wykąpać. - powiedział Kamil...
- Wykąpać...  Ty masz sposób do kąpania. Tak samo jak Kasia...  Młodzi nie doświadczeni , wzięli się za dziecko - takimi o to słowami pożegnał nas tata...
Ja bez słowa wstałam, wzięłam małego i zaczęłam się ubierać. Bez żadnego pożegnania wyszłam z domu...


- Kochana... Tata nie chciał.. - powiedziała mama, gdy byłam już w drzwiach..
- Nie wydaje mi się.
- Proszę... Zostańcie jeszcze chwile..
- Nie możemy... Za 3 godziny dojedziemy.... Będzie po 20:00.... Mały jeszcze uśnie w samochodzie... Wpadnę kiedy indziej...
- Ok.. To pa...  - pożegnałyśmy się przytulasem.

Wsiadłam do samochodu... Kamil po chwili dołączył.. Pojechaliśmy do Zakopanego..

- Mówiłam, że tak się skończy.
- Oj... Tam ważne, że byłaś na urodzinach u brata
- Ale ojciec...
- Nim się nie przejmuj...
- Jak mam się nie przejmować.. Ty to słyszałeś??
- Ale Kasiu...
- Jakby to chodziło o mnie... Ok.. Wytrzymałabym to. Przecież ile razy tak słyszałam od babci... Taki wewnętrzny sarkazm w głosie... Ale on nie obraża tylko mnie... Ale i ciebie i naszego synka...
- Kasiu.. Wiem, że to może dla ciebie smutny temat, ale chcesz go wyjaśnić, ale może dajmy sobie spokój...
- Nie... Nie można tego tak zostawić... Teraz widzi, że my już nie mamy siły z tym walczyć i nic nie robimy... A co będzie później...
- Oj Kasiu.... Kiedyś na spokojnie o tym pogadamy.... Może kiedyś się zmieni...
- Nie wierzę.


-------------------------------------------------------------------
                                               kiki2000




Komentarze