Numer 47 - Wyjazd do Warszawy na weekend. Niespodziewana wizyta

W sobotę rano zaczęliśmy się znów pakować. Kamil miał w Warszawie spotkania i z prezydentem  i z dziennikarzami, przez co, pojechaliśmy sobie na weekend do stolicy. Spakowałam naszą trójkę i wsiedliśmy w samochód.
- Wiesz, że podczas dzisiejszego spotkania nie będziesz sama?
- Przecież jadę z tobą. - zażartowałam.
- Będzie i Justyna i Agnieszka, bo niestety Marta co urodziła i nie chce jechać z małą Asią w tak długą podróż.
- Muszę ją kiedyś odwiedzić z małym. Piotruś dawno co widział ciocię Martę.
- A jak z twoim ojcem?
- Nie wiem nic. Od czasu, kiedy wyrzucił mnie z domu nie mam z nim żadnego kontaktu, I szczerze? Nie potrzebuję. Jak chciałam, aby się zmienił, bo nie można tak żyć, że w wieku 43 lat, jest się przygotowanym na śmierć, to był taki zły...
- Może się zmieni
- A ty jakie masz nastawienie do własnej matki i Natalii? Sam mówiłeś, że jest jeszcze młoda, nie rozumie życia. Jak chciałam ci przemówić do rozsądku, to również byłeś uparty.
- Oj tam, kiedy to było!
- Początkiem grudnia! Jeszcze wtedy w ciąży byłam!
- Właśnie...

Pojechaliśmy do Warszawy na wspólny weekend. Przez całą drogę mało co ze sobą rozmawialiśmy. W końcu dojechaliśmy do hotelu.
- Pan Stoch? - zapytała pani z recepcji
- Tak
- Zapraszam, pokój 102. Tak jak sobie pan życzył. - powiedziała, wręczając Kamilowi kluczyk do pokoju
- Dziękuję.
Poszliśmy do pokoju.
Położyłam walizkę na ziemi i położyłam się na wielkim łóżku w sypialni.
- Jestem zmęczona - powiedziałam na głos
- Ja też. - odpowiedział Kamil, który położył się obok mnie.
- O której masz ten wywiad z dziennikarzami? - zapytałam
- O 15:00. Mamy więc półtorej godziny.
- To trzeba się zbierać!
- Nie popędzaj tak!
- Jak mam nie popędzać? Trzeba się ubierać, przygotowywać!
- Nie przesadzaj! Zaraz ma przyjść opiekunka.
- Dobra, niech ci będzie, ale my musimy się ubrać, potem trzeba szybko wrócić i pojechać do Pałacu.
- Po co wracać?
- Muszę się przebrać, ty raczej też.
- Niech ci będzie....

Podeszłam do walizki i wyjęłam z niej sukienkę, następnie udałam się do łazienki, aby się w nią ubrać, a następnie uczesać i zrobić makijaż.
- Jak ślicznie wyglądasz!
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się.

Po chwili byliśmy już gotowi. Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy na wywiad do studia Telewizji Polskiej.
Usiadłam sobie na miejscu przeznaczonym dla widowni, gdy po chwili na salę weszli ci wszyscy dziennikarze wraz z Kamilem. Wywiad trwał prawie pół godziny. Po chwili za pozowaliśmy na  ściance.
Wróciliśmy do hotelu.
- Jestem zmęczona dzisiejszym dniem... - powiedziałam
- Wiem, ale jeszcze musimy pojechać do Pałacu Prezydenckiego. Po to tutaj przyjechaliśmy.
- Wiem, ale tak mi się nie chce... - uśmiechnęłam się.
- A co ci się chce? - zapytał się mnie, również się uśmiechając.
- A może by tak... - podeszłam do niego i zawiesiłam ręce na jego szyi.
- Co?
 Delikatnie go pocałowałam.
- Kocham Cię... - wyszeptałam.
- Ja ciebie też... - odpowiedział mi.
Chciałam go znów pocałować, lecz zadzwonił do mnie telefon.
- Przepraszam... -powiedziałam do Kamila, po czym odebrałam telefon. Była to moja mama...
- Halo mamo.
- Hej córeczko. Co robisz?
- Jestem trochę zajęta, a coś się dzieje?
- Tata...
- Co tata?
- Jest z nim źle..
- A co się dzieje?
- Jest w szpitalu.
- Jak to?
- Stan się pogarsza.... Poczekaj,  chce z tobą porozmawiać....
- Ok. Daj mi go.
- Dobrze. - podała mi do telefonu tatę.
- Córeczko, nie przyjeżdżaj do mnie w ogóle! - zaczął krzyczeć.
- DlACZEGO?
- Bo na pewno będziesz mi prawiła te swoje regułki, a ja tego nie chcę! - po czym się rozłączył...
Odłożyłam telefon.
- To w końcu z kim ty rozmawiałaś?
- Z tatą....
- Co mówił?
- Jest w szpitalu i krzyknął na mnie, że mam nie przyjeżdżać, bo będę mu prawić "te swoje regułki" i on tego nie chce...
- I co? Z czymś takim dzwonili?
- Niestety... Taka jest moja rodzina... Innym wydaje się, że są nienormalni, ale ja już przez te prawie 21 lat mojego życia się do tego przyzwyczaiłam...
- Właśnie miałem mówić, że to trochę nienormalne...
- Cóż.... Kiedyś się przyzwyczaisz. ... - dodałam po chwili. - Może....
- Właśnie.... Dobrze to ujęłaś... Może...
- Oj tam. nie przesadzaj.
Podeszłam do swojej walizki i zaczęłam szukać sukienki na dzisiejsze wystąpienie u pary prezydenckiej w pałacu prezydenckim.
W końcu wybrałam "tą jedyną". Poszłam do łazienki, aby się w nią ubrać i poprawić makijaż oraz włosy.
- Jaka góraleczka - powiedział Kamil na mój widok.
- Nie przesadzaj... - uśmiechnęłam się zadziornie.
- No co! Mówię to co myślę! - również się uśmiechnął.
- A ty? Ubrałbyś się w jakiś garnitur! Jakiś krawat! Musisz ładnie wyglądać!
- Wystarczy, że ty ładnie wyglądasz.
Uśmiechnęłam się, po tym komplemencie.
Kamil jednak ubrał się w elegancki garnitur. Po chwili jednak podszedł do mnie z krawatem w ręce i zapytał.
- Założysz mi krawat?
- Tak.... - odpowiedziałam....
Pomogłam założyć mu krawat.
- Ok... Już.... I jaki jesteś przystojniejszy! - zaśmiałam się.
- O wiele! Ale  ty dzisiaj błyszczysz przy mnie.
- Nieprawda... Wszystkie oczy będą zwrócone na ciebie. Zobaczysz!
- A ja myślę, że na ciebie.
- Zakład? - powiedziałam
- Ok. O co?
- Nie wiem....
- Jak wygrasz, to ja będę sprzątał cały poniedziałek mieszkanie, a jak ja wygram, to ty sprzątasz.
- Niech ci będzie.
Uścisk dłoni i założyliśmy się.
- Zobaczymy... - powiedział Kamil
- To ja zobaczę.
 Wyszliśmy z pokoju hotelowego i udaliśmy się wprost na parking do samochodu. Nie uniknęliśmy jednak fotoreporterom , którzy już znali tymczasowe miejsce naszego pobytu i tylko czyhali, aby zrobić nam zdjęcia. Jednak szybko wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy pod pałac prezydencki. Tam, zostaliśmy zaproszeni na spotkanie z parą prezydencką.
- Myślałem, że spotkam się z synem. - powiedział prezydent
- Został w hotelu z nianią.
- Szkoda.  - odezwała się pierwsza dama
Niestety na tym spotkaniu nie obeszło się bez dziennikarzy. Byliśmy pod ostrzałem tych wszystkich reporterów. Niestety... Powoli przegrywałam zakład, bo większe skupisko dziennikarzy było przy mojej osobie. Jednak po chwili do sali wszedł Piotrek Żyła wraz z Justyną. Przywitałam się z nią ciepło, bo niestety, dawno się widziałyśmy. Po kilku minutach w drzwiach sali zawitali: Maciek Kot z Agnieszką i Dawid Kubacki.
Chłopcy wystąpili wraz z parą prezydencką na "scenie". To oni grali pierwsze skrzypce dzisiejszego dnia. Ja, Justyna i Agnieszka siedziałyśmy obok siebie w pierwszym rzędzie, przy czym zwróciłyśmy uwagę fotoreporterów. Najbardziej chyba moja sukienka, bo to ona grała pierwszoplanowe role na najlepszy strój.
Kamil patrzył się cały czas w moją stronę i mrugał do mnie raz jednym raz drugim okiem.
Ja oczywiście uśmiechałam się, czym odpowiadałam mu na jego zagrywki, lecz jednak przerodziło się to w coś naprawdę śmiesznego i coraz bardziej się uśmiechałam, a nawet delikatnie śmiałam się, lecz zakrywałam rękoma usta, aby nic nie było widać.
Justyna patrzyła się na mnie i co chwile pytała się mnie na ucho: "Do kogo się tak uśmiechasz?" Jednak nic nie odpowiadałam
Kamil cały czas patrzył się w moją stronę i się zawadiacko uśmiechał.
Przez cały ten czas również odpowiadałam mu uśmiechem.
Odbyła się rozmowa z obecnością mediów. My - ja, Justyna i Agnieszka kibicowałyśmy naszym chłopcom. Po 30 minutowym spotkaniu z mediami zostałyśmy przekierowane do osobnej sali, gdzie odbyło się spotkanie bez mediów. Usiadłyśmy sobie we trzy na specjalnych miejscach. Odbyło się wówczas spotkanie pary prezydenckiej i szczere gratulacje dla naszych wybitnych skoczków.
Po takim prawie godzinnym spotkanie udaliśmy się wszyscy na pieszo do jednej z restauracji na kolację. Wraz z Justyną wyjęłyśmy telefony i zrobiłyśmy sobie wspólne selfie. Po chwili dołączyła do nas Agnieszka. Weszliśmy do jednej z drogich restauracji. Zjedliśmy kolację w świetnym towarzystwie. Oczywiście większość zgromadzonych dziwił widok skoczków narciarskich na kolacji w Warszawie. Po 20:00 wyszliśmy z restauracji i każdy z nas udał się w inną stronę. Ja wracałam z Kamilem po zaśnieżonych ulicach Warszawy. Położyłam głowę na jego ramieniu. Po chwili Kamil wyjął telefon i zrobiliśmy sobie selfie pod latarnią na ulicy Warszawy. Kamil wstawił je na swoje konto na Instagramie na swoje insta story z dopiskiem "A dzisiaj w Warszawie".
Wróciliśmy do hotelu. Mały już spał. Niania po chwili wyszła z pokoju. Ja zmęczona poszłam się wykąpać... W końcu położyłam się spać. Nawet nie pamiętam, kiedy zasnęłam.
Następnego dnia rano Kamil miał mieć wizytę jako gość w TVP INFO, a następnie w Pytaniu na Śniadanie. Miałam tam nie iść, bo po co, ale Kamil zaczął mnie bardzo błagać.
 W końcu się zgodziłam. Kamil już o 8:30 miał wejście na antenę w studio jako gość, więc przed 8:00 musieliśmy być na miejscu. Najpierw zaczęłam ubierać małego, a później siebie.
Założyłam  zwykłą sukienkę, a Kamil ubrał się w niebieską koszulę.  Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy pod budynek TVP. Weszliśmy do środka. Kamil został zaproszony do studia na mały wywiad, a ja stałam z boku za kamerami z małym na rękach i mu się przyglądałam. Po skończonym wywiadzie udaliśmy się do studia pytania na śniadanie. Tam również stałam z boku za kamerami, mając Piotrusia na rękach. Po również skończonym materiale Kamil zaprosił prowadzących do Zakopanego. A ja, korzystając z okazji zrobiłam sobie wraz z Kamilem i prowadzącymi, pamiątkowe selfie, które wrzuciłam na swoje konto na Instagramie
"A dzisiaj w Pytaniu na Śniadanie. Kamil opowiadałam o emocjach towarzyszących mu podczas Igrzysk Olimpijskich i nie tylko! #happyday #szczęśliwa #dumna #pamiętkowesefiemusibyć #selfiezawszewskazane #powrótdodomu #powrótdoZakopanego #koniecpodróży #warszawożegnaj "

Następnie wróciliśmy do hotelu i postanowiliśmy się spakować i wrócić do Zakopanego. Niestety... Nie wiedzieliśmy co nas tam spotka.

Wyjechaliśmy z Warszawy o 12:00. Samochodem, to prawie 5:30 godzin drogi. W Zakopanem byliśmy więc przed 18:00.
Weszliśmy zmęczeni do mieszkania. Wykąpałam małego, po czym sama wzięłam odprężającą kąpiel.
Kamil usiadł sobie na kanapie i oglądał telewizor, a ja zaczęłam nas wypakowywać. Zaniosłam rzeczy do kosza na pranie. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi... Poszłam więc otworzyć. W drzwiach stanęła kobieta z malutkim dzieckiem na ręku. Była cała zapłakana. Poznałam ją. Natalia pokazywała mi zdjęcia siostry Anny. To była ta kobieta.
- Coś się stało? - zapytałam
- Jest Kamil?
- Tak. Zapraszam.
Gdy tylko Kamil ją zobaczył, to od razu wstał z kanapy i do niej podszedł
- Co się stało? Gdzie masz bagaże? - zapytał
- Nie mam.... - wybuchnęła płaczem.
- A co się stało? Gdzie twój mąż?
- Nie mam męża.
- Jak to?
- Zdradziłam go i mnie wygnali. Bez niczego. Nic kompletnie nie mam... Oprócz tego listu od ciebie.
- Tak szybko dotarł?
- Można tak powiedzieć.
Położyła swego małego synka na kanapie, po czym przytuliła się do Kamila
- Tylko ty mi zostałeś... Bracie...

------------------------------------------------------------------------------------------
                                        kiki2000

Komentarze