Już rankiem 1 marca Kamil miał samolot do Lahti, do Finlandii. W tamtym roku Lahti było dla naszych chłopców z kadry bardzo szczęśliwe. Miałam nadzieję, że tym razem też tak będzie.
Przez te kilka dni, mi i Kamilowi żyło się dziwnie. Cały czas żyliśmy tym, że Anna tak po prostu wzięła małego i uciekła. Nie wiadomo gdzie, dlaczego i po co... Głupio było dzwonić do rodziców Kamila i się pytać. Jeśli Anna do nich nie pojechała jako pierwszych, więc miała swoje powody. Po co mieliśmy ich denerwować tym, że Anna uciekła. Jeszcze mieli by do nas pretensje, że ich wcześniej nie poinformowaliśmy o tym, że Anna przyleciała do Polski i była u nas na noc.
2 marca miały odbyć się kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego. Rankiem rozmawiałam z Kamilem przez telefon. Jednak na krótką, bo już o 11:00 miał mieć pierwsze spotkanie z trenerem i trening na jednej z hal. Miałam więc czas wolny i zadzwoniłam do Marty, czy jest bardzo zajęta. Chciałam poznać małą Joannę Kubacką. Oczywiście Marta się zgodziła, a po drodze kupiłam małej śliczny różowy kaftanik. Pojechałam więc z małym do Nowego Targu, aby odwiedzić Martę i Joannę.
To z Zakopanego niecałe 40 minut drogi. Po 12:00 zapukałam więc do drzwi.
- Witaj kochana! Kiedy ja cię widziałam! - przywitała mnie Marta
- Ja ciebie też dawno! Kiedy to było!
Weszłam do środka
Marta zrobiła mi herbatę. Podałam jej prezent
- Tutaj masz taki skromny prezent od naszej trójki, chodź Kamil dzisiaj nieobecny, dla małej Asi.
- Dziękujemy. Nie trzeba było.
- A co tam słychać u was? Widzę, że remont gruntowny przeszedł ten dom..
- Bardzo. Cały parter jest wyremontowany . Teraz mamy w planach wykończyć górę. Chcemy zrobić większy pokój dla Asi, bo ten mały na dole to na razie tymczasowy i chcemy łazienkę na górze i sypialnię i jeszcze zostają nam 2 puste pokoje.
- A to co? Dawid już planuje kolejne? - zaśmiałam się.
- Nie. No co ty!
- Tylko się pytam. - znów się uśmiechnęłam.... - A jak sobie radzisz z nową rolą matki?
- Na razie jest ok... Jakby nie patrząc to już połowa miesiąca za nami.
- Nawet więcej.
- Właśnie. Mała jest spokojna, na razie nie sprawia nam kłopotów.
- Ale jaka słodka po rodzicach.
- Wasz synek jest strasznie podobny do Kamila. Jak podrośnie to będziesz się mylić. Spojrzysz na niego i zawołasz Kamil.
- Oby nie. - uśmiechnęłam się.
- A co tam u ciebie słychać? Dawid opowiadał mi o twoim ojcu....
- Z tego co mówią lekarze to już jego koniec przyjdzie w tym miesiącu...
- O Boże. Odwiedzasz go?
- Nie. Jak byłam u niego ostatnio i kazałam mu się nie poddawać, bo on zawsze tak nam mówił, to mnie wyrzucił z własnego domu. I już mnie nie zobaczył.
- To straszne, żeby córkę wyrzucić.
- Ojciec jest zdolny do wszystkiego i wszystkiego można się po nim spodziewać.
- Taka rodzinka to powiem ci...
- Komedia?
- Można tak powiedzieć.
Spędziłam z Martą prawie 2 godziny, jednak wróciłam do Zakopanego. Mały robił się śpiący, a ja chciałam trochę odpocząć....
Następnego dnia rankiem Kamil do mnie zadzwonił.
- Słyszałem, że byłaś u Marty.
- Tak. Odwiedziłam ją i małą Joannę. Jest taka słodka.
- A co? Chcesz dziewczynkę? - poczułam jak Kamil się uśmiecha. Naprawdę!
- Może, może.
- Oj nie kuś kochana, bo już chcę do ciebie wracać.
- Wiesz... Długo byłeś w domu i mi cię teraz brakuje.... Ale już mam pewien plan w głowie.
- Ty zawsze masz głowę pełną planów.
- Wiem...
- Cieszę się, że mam tak zdolną dziewczynę.
Zszokowało mnie to i nie odpowiedziałam żadnym słowem.
- Przepraszam, nie powinienem.
- Nic się nie stało.
Jednak usłyszałam płacz Piotrusia.
- Przepraszam cię, ale muszę iść do Piotrusia, bo już płacze.
- Ok. Zadzwonię później. Po kwalifikacjach.
- Ok, może na Skype?
- Ok. To pa.
- Pa.
Poszłam do małego. Strasznie zaczął płakać. Wzięłam więc go na ręce i po prawie 20 minutach mały się uspokoił. Nie był ani głodny, ani nic...
Zrobiłam sobie na obiad jakąś sałatkę. Pokroiłam sałatę, pomidora, ogórka. Wymieszałam.... Nie byłam jakoś głodna. Jednak apetyt minął mi bardzo szybko, gdy wzięłam laptopa i zaczęłam przeglądać różne portale społecznościowe oraz różne artykuły. Nagle zobaczyłam artykuł, który przewrócił moje życie do góry nogami.
"SIOSTRA KAMILA STOCHA Z TAJEMNICZYM CHŁOPAKIEM NA RANDCE. NIE OBYŁO SIĘ BEZ POCAŁUNKU.. ZDJĘCIA"
Aż kliknęłam ten artykuł i zaczęłam czytać.
"Wczoraj około 22:00 w jednym z klubów zakopiańskich trwała impreza. Jednak przed 0:00 z lokalu wyszły dwie osoby. To Natalia Stoch - najmłodsza siostra Kamila Stocha w towarzystwie pewnego chłopaka. Nie obyło się bez namiętnego pocałunku, a następnie pojechali taksówką do jednego z hoteli."
Czytałam to z coraz większym niedowierzaniem. Zaczęłam oglądać zdjęcia i chodź twarz tajemniczego chłopaka była zamazana, to ja go jednak poznałam. To był mój brat! Michał!!
Nie chciałam jednak denerwować tym Kamila , ponieważ za 2 godziny miał mieć kwalifikacje... Jednak szybko zadzwoniłam do Michała.
- Hej bracie. Co robisz?
- Nic.
- A gdzie jesteś?
- Z dziewczyną.
- Tą co mieszka niedaleko nas?
- No.... - wydał z siebie po chwili ciszy.
- Nie kłam. Wiem wszystko
- Ale co?
- Kim jest ta dziewczyna i gdzie i z kim spędziłeś noc.
- Skąd?
- Powiem ci, że wzięcie sobie za dziewczynę siostrę Kamila to nie najlepsze rozwiązanie.
- Ale nie powiesz nikomu.
- Trudno będzie.
- Jak to?
- Wpisz sobie w wyszukiwarkę zwykłe hasło. "Siostra Kamila Stocha"
- I co?
- Są wasze zdjęcia. Chodź twoja twarz jest zamazana, to jak mogłabym nie rozpoznać swojego brata.
- O Boże.
- Teraz to "O Boże!" Trzeba było się wcześniej zastanowić!
- Ty się jakoś nie zastanawiałaś co ludzie powiedzą, jak całowałaś się ze Stochem.
- Jak nie? Przeżywałam wszystko gorzej niż małe dziecko!
- To trzeba było się nie wiązać i teraz byłabyś wolna, a nie bawisz się teraz w pieluchy.
- Michał! Nie przesadzaj!
- To ty nie przesadzaj!
Rozłączył się...
Ale mnie tym wkurzył na maksa!
Nie miałam już na nic ochoty. Jednak czekała mnie jedna z ciężkich rozmów. Niespodziewana wręcz rozmowa. Do moich drzwi zapukała Krystyna i z wielkim krzykiem, że to ja pozwoliłam, aby jej Natalia wkroczyła w tą nienormalną rodzinę. Nie dodała, że to "moja nienormalna rodzina"
- Ale proszę nie krzyczeć, bo Piotruś śpi!
- Niech wstaje! Niech się dowie, jaką jego matka ma popieprzoną rodzinę!
- Proszę się uspokoić! Bo wezwę policję!
- Taka jesteś mądra?! Po kim ty taka jesteś?! Może Kamil cię nauczył?! Synuś na pewno przejął cechy po tobie! Bo ja wprost wiem, że to nie jest dziecko mojego Kamila!!
- Proszę wyjść!!
- Co, ruszyło sumienie, że tak krzyczysz?! Czyli co, to nie jest dziecko Kamila?!
- Proszę wyjść, bo zadzwonię na policję.
- Niech ci już będzie, ale ja wybiję mojej córce z głowy tą miłość i mam nadzieję, że zrobisz to samo z tym łajdakiem!
- Proszę wyjść, nie będę się już więcej prosić.
Krystyna opuściła mieszkanie, a ja usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać.... Po prostu miałam dość całej tej sytuacji. Przez to włączyłam telewizor na samą końcówkę kwalifikacji i obejrzałam jedynie skok Kamila, który zakończył te kwalifikacje na drugim miejscu.. Byłam z niego dumna i obejrzałam z nim wywiad, gdy nagle jedna z gazet plotkarskich zadała mu następujące pytanie.
- Jak panu podoba się nowy partner siostry Natalii? Dzisiejszej nocy byli oni w jednym z hoteli.
Kamila wprost zamurowało.
- Przepraszam, ale nie będę odpowiadał na to pytanie.
Ja znów wybuchnęłam płaczem. Czekała mnie teraz najgorsza rozmowa z Kamilem o tym wszystkim. Nie chodziło mi o to, że nasze rodzeństwo jest w związku, tylko mi chodziło o to, że jego matka miała do mnie wielkie pretensje i wbiegła tutaj z wielkim krzykiem. Nie myliłam się. Po prawie 2 godzinach Kamil zadzwonił do mnie na Skype. Chciałam wytrzeć oczy z płaczu, lecz za szybko odebrałam.
- A co ty, płakałaś?
- Tak.
- Chodzi ci o to, że nasze rodzeństwo jest w związku? Bo ja już widziałem artykuły.
- Nie tylko o to.
- A o co?
- Twoja matka tu była i strasznie na mnie nakrzyczała, że jej córeczka wplotła się do tej "nienormalnej rodziny"
- Ja się zaraz z nią rozprawię.
- Nie, tylko nie to. Jeszcze pogorszysz sprawę. Znowu tu przyjdzie z pretensjami, że wypłakałam ci się prosto w rękaw.... Wolę to uniknąć
- Ale nie możemy tak tego zostawić. Może porozmawiam na spokojnie z ojcem, żeby z nią porozmawiał.
- Zrobisz jak chcesz, tylko moim zdaniem ważna jest rozmowa z Natalią. Ja sporządziłam taką rozmowę z Michałem, ale zakończyła się ona kłótnią.
- Porozmawiam z nią.
- Z tego wszystkiego zapomniałam pogratulować ci drugiego miejsca w kwalifikacjach.
- Dziękuję.
- Trzymam już kciuki za jutrzejszy konkurs drużynowy.
- Damy z nas wszystko!
- Dobrze...
- A ty nie martw się moją matką i nie płacz z jej powodu, tylko musisz się uspokoić i pomyśleć o tym, że dziecko wyczuwa, że mamusia płakała, więc musisz być dzielna.
- Łatwo ci mówić, jak nawet w mieszkaniu nie czuję się bezpiecznie.... Chcę tylko wiedzieć jedno.... Dlaczego ona mnie tak nienawidzi i dlaczego jeśli nie podoba się związek jej córki z moim bratem, to nie pojechała porozmawiać o tym z moimi rodzicami, tylko ze mną, jakbym to ja była jego prawnym opiekunem.
- Porozmawiam z ojcem , żeby przeprowadził rozmowę z matką.
- Niech ci będzie.
Nagle zadzwonił mój telefon.Nie kończąc rozmowy na SKYPE podeszłam do telefonu i go odebrałam.
- Halo.
- Halo.
- Dzień dobry panie Bronisławie.
- Dzień dobry.
- Coś się stało, że pan dzwoni?
- Chciałbym cię przeprosić w imieniu Krysi... To kobieta bardzo wybucha. I właśnie widać to po jej zachowaniu. Ja nie mam nic przeciwko, że Natalia ma chłopaka. Może to i dobrze, że to twój brat.... Ale Krystyna nie jest tego samego zdania.
- Już się o tym przekonałam, chyba nawet za dobrze.
- I dlatego chciałbym cię w jej imieniu przeprosić.
- To bardzo miłe z pana strony, jednak te przeprosiny chciałabym usłyszeć z ust pani Krystyny, a nie pana, panie Bronisławie.
- Wiem, ale cóż ja mogę więcej zrobić. Wybaczysz jej?
- Trudno będzie jej przebaczyć, ale spróbuję. Działała pod wpływem emocji...
- Dziękuje Kasiu.
- Nie ma za co panie Bronisławie.
- Właśnie, że jest.
Bronisław się rozłączył , a ja podeszłam do laptopa, gdzie Kamil bacznie przyglądał się mojej rozmowie z jego ojcem.
- Ty chcesz przebaczyć mojej matce?
- Sama nie wiem, a co?
- Bo wcześniej byłaś na nią szaleńczo obrażona, a po rozmowie z moim ojcem masz mętlik w głowie i wybierasz opcję, aby jej przebaczyć.... Szybko zmieniasz zdanie.
- A ty to niby nie? Nie mów mi, że jak raz coś postanowisz, to wypełniasz to do końca... Po drodze masz też jakiś mętlik w głowie.
- Niech ci będzie.
Rozmawiałam z nim jeszcze długo, gdy jednak poszłam wziąć relaksującą kąpiel i położyłam się spać.
Następnego dnia obejrzałam sobie spokojnie konkurs drużynowy, który Polacy ukończyli na drugim miejscu. Gdy nagle do moich drzwi ktoś zaczął pukać. Podeszłam więc, aby je otworzyć. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy w drzwiach stanął Michał z Natalią, trzymając się za ręce.
- Wejdźcie. - powiedziałam.
Usiedli sobie na kanapie i nie odezwali się do mnie słowem.
- Mogę wiedzieć po co, tu przyszliście?
- Chcemy z tobą porozmawiać. - zaczął mówić Michał
- O czym?
- Moja mama wie o wszystkim i nie zgadza się na nasz związek - powiedziała Natalia
- Nasza mama też.. Jest przeciwko temu wszystkiemu.
- I co ja mam zrobić w tej sprawie?
- Może porozmawiacie dokładnie z Kamilem z naszymi rodzicami, może coś zrobicie w tej sprawie. Przecież nie mówcie, że rodzice od samego początku byli za wami i kibicowali waszemu związkowi.
- No mnie też nie lubili, a Kamila ojciec też nie znosił.
- Więc znacie dobrze sytuację.
- Ale nie wiem co z tego wyniknie. Powiem wam, że twoja mama Natalio nadal mnie nie znosi, a mój ojciec jakoś nie jest przyjemnie nastawiony co do Kamila.
- Wiem właśnie, ale może coś się da... - spojrzała na mnie dość przekonująco Natalia
- Nie wiem kochana. Ja mogę spróbować. Chodź.... Mój ojciec, czy matka nie chce się zgodzić na ten wasz związek?
- Dokładnie to mama. Tata przyjął to dość spokojnie. - powiedział Michał
- Nie spodziewałam się takich rzeczy po matce.
- Ja też nie... - powiedział Michał.
Nagle mały zaczął płakać.
- O! Chyba się obudził! Muszę was przeprosić na chwilę.... - powiedziałam
- Nie ma sprawy.
Poszłam do pokoju małego. Wzięłam go na ręce i poszłam z nim do sypialni.
- Widzisz kochanie. To ciocia Natalia i wujek Michał. - powiedziałam do małego Piotrusia.
- Chodź do cioci. - powiedziała Natalia, wyciągając w stronę małego ręce.
Wzięła go na ręce, po czym zaczęła go nosić po mieszkaniu.
- Młoda mama - zaczął śmiać się Michał
- Mi też mówili, że z dzieckiem mi do twarzy. I co? I mam już Piotrusia, który skończył już 2 miesiące. - zaśmiałam się.
- No, zobaczymy, zobaczymy. - popatrzyła się w naszą stronę Natalia.
Młodzi spędzili jeszcze trochę czasu, po czym wyszli z mieszkania. Nawet nie miałam odwagi, aby zapytać się jej o Annę, czy w ogóle się z nią widziała.... Nie miałam zupełnie odwagi.
Wieczorem rozmawiałam z Kamilem przez Skype'a. Opowiedziałam mu o całym przebiegu rozmowy między mną, a Michałem i Natalią.
- I co z tym robimy? Jak nasi rodzice nie chcą nas zaakceptować, to co dopiero zaakceptują związek naszego rodzeństwa - powiedziałam.
- Nie wiem, czy to ma jakiś sens.
- Właśnie. Ale warto spróbować.
- Chcesz się narazić swoim rodzicom? Bo ja swoim nie.
- Ale wiesz...
- Trudno mi teraz podjąć jakąkolwiek decyzję.
- Mi też, tylko moim zdaniem nie powinniśmy zostawić ich z tym samych
- A mamy inne wyjście? Nikt nam przecież nie pomagał. Sorry bardzo, ale w moim domu w ciąży nie byłaś mile widziana, bo sama wiesz, jaki moja matka miała do tego stosunek, a w swoim domu.... wiesz jaki twój ojciec miał do tego stosunek. Chyba najgorszy. Mam ci przypomnieć jak płakałaś, bo ojciec wyzwał się od "puszczalskich lasek"?
- Może masz rację.
- Wiesz kochana, to jest tylko moje zdanie, a ty możesz zrobić z tym, co tylko zechcesz.. Ale moim zdaniem ja bym się nie wtrącał w ich sprawy.
- Ok. Tylko to ja tobie powierzam teraz zadanie, abyś porozmawiał ze swoją siostrą, że nici z tej pomocy.Zarówno z mojej, jak i twojej strony.
- Ok. Tylko nie dzisiaj, ani nie jutro. Teraz są zawody.... Może w poniedziałek.
- Tylko w poniedziałek, to ja bym chciała odwiedzić ojca. Mam jakieś dziwne przeczucia.
- A coś się dzieje?
- Nie wiem. Nikt nie chce mi nic powiedzieć, a sama jakoś się o niego boję...
- Ok. W niedzielę wieczorem mam wylot, więc w nocy będę.. Może koło południa wyjechać z Zakopanego i do niego pojechać.
- Bardzo ci dziękuję. Po prostu cię kocham! - wykrzyknęłam - Gdybym tylko mogła, to bym cię poprzytulała przez tą kamerkę za wszystkie czasy.
- Oj nie szalej, nie szalej kochana.
- Niech ci będzie. A teraz muszę już kończyć, bo po 22:00, a ja się w ogóle nie kąpałam.
- Niech ci będzie. Ale wiesz... Będzie mi smutno... - zrobił taką smutną minę.
- Oj , nie przesadzaj. Masz - posłałam mu całusa do kamery.
- I już inna rozmowa! Pa kochana!
- Pa!
Zakończyłam rozmowę, po czym poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic. Położyłam się spać.
Następnego dnia popołudniem obejrzałam skoki narciarskie w Lahti, konkurs indywidualny, gdzie Kamil zajął drugie miejsce. Następnie zaś długo rozmawiałam z Kornelią przez Skype'a.
- Z tatą jest coraz gorzej. Nie wiem co się dzieje. Nikt nic nie chce mi powiedzieć, ale cóż... Nie chcę, aby tata umierał w takich męczarniach i takich bólach...
- Ja chcę się tam wybrać jutro do was.
- Mama ostatnio dużo mówi, że chciałaby cię zobaczyć, ale nie zadzwoniła w ogóle.
- Może się boi?
- Chyba się wstydzi.
- Czego?
- Ojca, a dokładnie jego zachowania.
- Tego wtedy wobec mnie?
- Tak.
- Ale moim zdaniem to ona nie ma z tym nic wspólnego
- Ona myśli coś innego.
- To ja już sobie jutro z nią porozmawiam. Ona nie powinna się mną przejmować, tylko zajmować ojcem. Sama mówisz, że jest z nim gorzej, więc moim zdaniem powinna być teraz przy nim
- Wiesz jaka jest mama.... Ona nie chce się z tym pogodzić, że już w tym tygodniu ojciec może odejść z tego świata...
- To na pewno trudne, bo w wieku 42 lat zostanie wdową..
- Wiesz.... Julka jest jeszcze młoda i życie chce pozbyć ją ojca...
- To będzie dla niej trudne... Dla nas też... Ja co dopiero skończę 21 lat....
- Ja staram się o tym nie myśleć, chodź czasami mam jakieś.... wizje.... że ojca już nie ma w naszym życiu. Teraz mama próbuje nas od niego odizolować. Jak Julcia się pyta "Gdzie tata?" To mama wtedy tak stanowczo aż krzyknie "Nie ma taty!"
- O Boże.... Ja mam taki plan, aby zabrać Piotrka bądź Julkę, albo ich oboje tutaj do Zakopanego. Na razie Kamil nic o tym nie wie, ale muszę z nim na spokojnie porozmawiać o tym.
- Michał się chwalił, że jest w związku z dziewczyną Kamila?
-Tak. Nawet byli u mnie wczoraj.
- I jakie wrażenia? Jak podoba ci się Natalia? Bo ja ją widziałam tylko na zdjęciach
- Ja już kilka razy się z nią widziałam, więc dla mnie ta wizyta to coś normalnego.
- I jaka ona jest?
- Miła spokojna.... Taka zwykła, normalna dziewczyna
- A nasz Michałek też taki jest.
- Więc możemy powiedzieć, że pasują do siebie.
Przed 20:00 skończyłam rozmowę z Kornelią. Nawet nie rozmawiałam z Kamilem jak to zawsze robię. Wzięłam więc telefon do ręki. O 17:00 dostałam od Kamila SMS-a "O 20:00 będę na lotnisku w Krakowie. Już przed 0:00 powinienem być"
Nareszcie. .. Odetchnęłam. Wiedziałam już, że Kamil będzie w domu....
---------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Przez te kilka dni, mi i Kamilowi żyło się dziwnie. Cały czas żyliśmy tym, że Anna tak po prostu wzięła małego i uciekła. Nie wiadomo gdzie, dlaczego i po co... Głupio było dzwonić do rodziców Kamila i się pytać. Jeśli Anna do nich nie pojechała jako pierwszych, więc miała swoje powody. Po co mieliśmy ich denerwować tym, że Anna uciekła. Jeszcze mieli by do nas pretensje, że ich wcześniej nie poinformowaliśmy o tym, że Anna przyleciała do Polski i była u nas na noc.
2 marca miały odbyć się kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego. Rankiem rozmawiałam z Kamilem przez telefon. Jednak na krótką, bo już o 11:00 miał mieć pierwsze spotkanie z trenerem i trening na jednej z hal. Miałam więc czas wolny i zadzwoniłam do Marty, czy jest bardzo zajęta. Chciałam poznać małą Joannę Kubacką. Oczywiście Marta się zgodziła, a po drodze kupiłam małej śliczny różowy kaftanik. Pojechałam więc z małym do Nowego Targu, aby odwiedzić Martę i Joannę.
To z Zakopanego niecałe 40 minut drogi. Po 12:00 zapukałam więc do drzwi.
- Witaj kochana! Kiedy ja cię widziałam! - przywitała mnie Marta
- Ja ciebie też dawno! Kiedy to było!
Weszłam do środka
Marta zrobiła mi herbatę. Podałam jej prezent
- Tutaj masz taki skromny prezent od naszej trójki, chodź Kamil dzisiaj nieobecny, dla małej Asi.
- Dziękujemy. Nie trzeba było.
- A co tam słychać u was? Widzę, że remont gruntowny przeszedł ten dom..
- Bardzo. Cały parter jest wyremontowany . Teraz mamy w planach wykończyć górę. Chcemy zrobić większy pokój dla Asi, bo ten mały na dole to na razie tymczasowy i chcemy łazienkę na górze i sypialnię i jeszcze zostają nam 2 puste pokoje.
- A to co? Dawid już planuje kolejne? - zaśmiałam się.
- Nie. No co ty!
- Tylko się pytam. - znów się uśmiechnęłam.... - A jak sobie radzisz z nową rolą matki?
- Na razie jest ok... Jakby nie patrząc to już połowa miesiąca za nami.
- Nawet więcej.
- Właśnie. Mała jest spokojna, na razie nie sprawia nam kłopotów.
- Ale jaka słodka po rodzicach.
- Wasz synek jest strasznie podobny do Kamila. Jak podrośnie to będziesz się mylić. Spojrzysz na niego i zawołasz Kamil.
- Oby nie. - uśmiechnęłam się.
- A co tam u ciebie słychać? Dawid opowiadał mi o twoim ojcu....
- Z tego co mówią lekarze to już jego koniec przyjdzie w tym miesiącu...
- O Boże. Odwiedzasz go?
- Nie. Jak byłam u niego ostatnio i kazałam mu się nie poddawać, bo on zawsze tak nam mówił, to mnie wyrzucił z własnego domu. I już mnie nie zobaczył.
- To straszne, żeby córkę wyrzucić.
- Ojciec jest zdolny do wszystkiego i wszystkiego można się po nim spodziewać.
- Taka rodzinka to powiem ci...
- Komedia?
- Można tak powiedzieć.
Spędziłam z Martą prawie 2 godziny, jednak wróciłam do Zakopanego. Mały robił się śpiący, a ja chciałam trochę odpocząć....
Następnego dnia rankiem Kamil do mnie zadzwonił.
- Słyszałem, że byłaś u Marty.
- Tak. Odwiedziłam ją i małą Joannę. Jest taka słodka.
- A co? Chcesz dziewczynkę? - poczułam jak Kamil się uśmiecha. Naprawdę!
- Może, może.
- Oj nie kuś kochana, bo już chcę do ciebie wracać.
- Wiesz... Długo byłeś w domu i mi cię teraz brakuje.... Ale już mam pewien plan w głowie.
- Ty zawsze masz głowę pełną planów.
- Wiem...
- Cieszę się, że mam tak zdolną dziewczynę.
Zszokowało mnie to i nie odpowiedziałam żadnym słowem.
- Przepraszam, nie powinienem.
- Nic się nie stało.
Jednak usłyszałam płacz Piotrusia.
- Przepraszam cię, ale muszę iść do Piotrusia, bo już płacze.
- Ok. Zadzwonię później. Po kwalifikacjach.
- Ok, może na Skype?
- Ok. To pa.
- Pa.
Poszłam do małego. Strasznie zaczął płakać. Wzięłam więc go na ręce i po prawie 20 minutach mały się uspokoił. Nie był ani głodny, ani nic...
Zrobiłam sobie na obiad jakąś sałatkę. Pokroiłam sałatę, pomidora, ogórka. Wymieszałam.... Nie byłam jakoś głodna. Jednak apetyt minął mi bardzo szybko, gdy wzięłam laptopa i zaczęłam przeglądać różne portale społecznościowe oraz różne artykuły. Nagle zobaczyłam artykuł, który przewrócił moje życie do góry nogami.
"SIOSTRA KAMILA STOCHA Z TAJEMNICZYM CHŁOPAKIEM NA RANDCE. NIE OBYŁO SIĘ BEZ POCAŁUNKU.. ZDJĘCIA"
Aż kliknęłam ten artykuł i zaczęłam czytać.
"Wczoraj około 22:00 w jednym z klubów zakopiańskich trwała impreza. Jednak przed 0:00 z lokalu wyszły dwie osoby. To Natalia Stoch - najmłodsza siostra Kamila Stocha w towarzystwie pewnego chłopaka. Nie obyło się bez namiętnego pocałunku, a następnie pojechali taksówką do jednego z hoteli."
Czytałam to z coraz większym niedowierzaniem. Zaczęłam oglądać zdjęcia i chodź twarz tajemniczego chłopaka była zamazana, to ja go jednak poznałam. To był mój brat! Michał!!
Nie chciałam jednak denerwować tym Kamila , ponieważ za 2 godziny miał mieć kwalifikacje... Jednak szybko zadzwoniłam do Michała.
- Hej bracie. Co robisz?
- Nic.
- A gdzie jesteś?
- Z dziewczyną.
- Tą co mieszka niedaleko nas?
- No.... - wydał z siebie po chwili ciszy.
- Nie kłam. Wiem wszystko
- Ale co?
- Kim jest ta dziewczyna i gdzie i z kim spędziłeś noc.
- Skąd?
- Powiem ci, że wzięcie sobie za dziewczynę siostrę Kamila to nie najlepsze rozwiązanie.
- Ale nie powiesz nikomu.
- Trudno będzie.
- Jak to?
- Wpisz sobie w wyszukiwarkę zwykłe hasło. "Siostra Kamila Stocha"
- I co?
- Są wasze zdjęcia. Chodź twoja twarz jest zamazana, to jak mogłabym nie rozpoznać swojego brata.
- O Boże.
- Teraz to "O Boże!" Trzeba było się wcześniej zastanowić!
- Ty się jakoś nie zastanawiałaś co ludzie powiedzą, jak całowałaś się ze Stochem.
- Jak nie? Przeżywałam wszystko gorzej niż małe dziecko!
- To trzeba było się nie wiązać i teraz byłabyś wolna, a nie bawisz się teraz w pieluchy.
- Michał! Nie przesadzaj!
- To ty nie przesadzaj!
Rozłączył się...
Ale mnie tym wkurzył na maksa!
Nie miałam już na nic ochoty. Jednak czekała mnie jedna z ciężkich rozmów. Niespodziewana wręcz rozmowa. Do moich drzwi zapukała Krystyna i z wielkim krzykiem, że to ja pozwoliłam, aby jej Natalia wkroczyła w tą nienormalną rodzinę. Nie dodała, że to "moja nienormalna rodzina"
- Ale proszę nie krzyczeć, bo Piotruś śpi!
- Niech wstaje! Niech się dowie, jaką jego matka ma popieprzoną rodzinę!
- Proszę się uspokoić! Bo wezwę policję!
- Taka jesteś mądra?! Po kim ty taka jesteś?! Może Kamil cię nauczył?! Synuś na pewno przejął cechy po tobie! Bo ja wprost wiem, że to nie jest dziecko mojego Kamila!!
- Proszę wyjść!!
- Co, ruszyło sumienie, że tak krzyczysz?! Czyli co, to nie jest dziecko Kamila?!
- Proszę wyjść, bo zadzwonię na policję.
- Niech ci już będzie, ale ja wybiję mojej córce z głowy tą miłość i mam nadzieję, że zrobisz to samo z tym łajdakiem!
- Proszę wyjść, nie będę się już więcej prosić.
Krystyna opuściła mieszkanie, a ja usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać.... Po prostu miałam dość całej tej sytuacji. Przez to włączyłam telewizor na samą końcówkę kwalifikacji i obejrzałam jedynie skok Kamila, który zakończył te kwalifikacje na drugim miejscu.. Byłam z niego dumna i obejrzałam z nim wywiad, gdy nagle jedna z gazet plotkarskich zadała mu następujące pytanie.
- Jak panu podoba się nowy partner siostry Natalii? Dzisiejszej nocy byli oni w jednym z hoteli.
Kamila wprost zamurowało.
- Przepraszam, ale nie będę odpowiadał na to pytanie.
Ja znów wybuchnęłam płaczem. Czekała mnie teraz najgorsza rozmowa z Kamilem o tym wszystkim. Nie chodziło mi o to, że nasze rodzeństwo jest w związku, tylko mi chodziło o to, że jego matka miała do mnie wielkie pretensje i wbiegła tutaj z wielkim krzykiem. Nie myliłam się. Po prawie 2 godzinach Kamil zadzwonił do mnie na Skype. Chciałam wytrzeć oczy z płaczu, lecz za szybko odebrałam.
- A co ty, płakałaś?
- Tak.
- Chodzi ci o to, że nasze rodzeństwo jest w związku? Bo ja już widziałem artykuły.
- Nie tylko o to.
- A o co?
- Twoja matka tu była i strasznie na mnie nakrzyczała, że jej córeczka wplotła się do tej "nienormalnej rodziny"
- Ja się zaraz z nią rozprawię.
- Nie, tylko nie to. Jeszcze pogorszysz sprawę. Znowu tu przyjdzie z pretensjami, że wypłakałam ci się prosto w rękaw.... Wolę to uniknąć
- Ale nie możemy tak tego zostawić. Może porozmawiam na spokojnie z ojcem, żeby z nią porozmawiał.
- Zrobisz jak chcesz, tylko moim zdaniem ważna jest rozmowa z Natalią. Ja sporządziłam taką rozmowę z Michałem, ale zakończyła się ona kłótnią.
- Porozmawiam z nią.
- Z tego wszystkiego zapomniałam pogratulować ci drugiego miejsca w kwalifikacjach.
- Dziękuję.
- Trzymam już kciuki za jutrzejszy konkurs drużynowy.
- Damy z nas wszystko!
- Dobrze...
- A ty nie martw się moją matką i nie płacz z jej powodu, tylko musisz się uspokoić i pomyśleć o tym, że dziecko wyczuwa, że mamusia płakała, więc musisz być dzielna.
- Łatwo ci mówić, jak nawet w mieszkaniu nie czuję się bezpiecznie.... Chcę tylko wiedzieć jedno.... Dlaczego ona mnie tak nienawidzi i dlaczego jeśli nie podoba się związek jej córki z moim bratem, to nie pojechała porozmawiać o tym z moimi rodzicami, tylko ze mną, jakbym to ja była jego prawnym opiekunem.
- Porozmawiam z ojcem , żeby przeprowadził rozmowę z matką.
- Niech ci będzie.
Nagle zadzwonił mój telefon.Nie kończąc rozmowy na SKYPE podeszłam do telefonu i go odebrałam.
- Halo.
- Halo.
- Dzień dobry panie Bronisławie.
- Dzień dobry.
- Coś się stało, że pan dzwoni?
- Chciałbym cię przeprosić w imieniu Krysi... To kobieta bardzo wybucha. I właśnie widać to po jej zachowaniu. Ja nie mam nic przeciwko, że Natalia ma chłopaka. Może to i dobrze, że to twój brat.... Ale Krystyna nie jest tego samego zdania.
- Już się o tym przekonałam, chyba nawet za dobrze.
- I dlatego chciałbym cię w jej imieniu przeprosić.
- To bardzo miłe z pana strony, jednak te przeprosiny chciałabym usłyszeć z ust pani Krystyny, a nie pana, panie Bronisławie.
- Wiem, ale cóż ja mogę więcej zrobić. Wybaczysz jej?
- Trudno będzie jej przebaczyć, ale spróbuję. Działała pod wpływem emocji...
- Dziękuje Kasiu.
- Nie ma za co panie Bronisławie.
- Właśnie, że jest.
Bronisław się rozłączył , a ja podeszłam do laptopa, gdzie Kamil bacznie przyglądał się mojej rozmowie z jego ojcem.
- Ty chcesz przebaczyć mojej matce?
- Sama nie wiem, a co?
- Bo wcześniej byłaś na nią szaleńczo obrażona, a po rozmowie z moim ojcem masz mętlik w głowie i wybierasz opcję, aby jej przebaczyć.... Szybko zmieniasz zdanie.
- A ty to niby nie? Nie mów mi, że jak raz coś postanowisz, to wypełniasz to do końca... Po drodze masz też jakiś mętlik w głowie.
- Niech ci będzie.
Rozmawiałam z nim jeszcze długo, gdy jednak poszłam wziąć relaksującą kąpiel i położyłam się spać.
Następnego dnia obejrzałam sobie spokojnie konkurs drużynowy, który Polacy ukończyli na drugim miejscu. Gdy nagle do moich drzwi ktoś zaczął pukać. Podeszłam więc, aby je otworzyć. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy w drzwiach stanął Michał z Natalią, trzymając się za ręce.
- Wejdźcie. - powiedziałam.
Usiedli sobie na kanapie i nie odezwali się do mnie słowem.
- Mogę wiedzieć po co, tu przyszliście?
- Chcemy z tobą porozmawiać. - zaczął mówić Michał
- O czym?
- Moja mama wie o wszystkim i nie zgadza się na nasz związek - powiedziała Natalia
- Nasza mama też.. Jest przeciwko temu wszystkiemu.
- I co ja mam zrobić w tej sprawie?
- Może porozmawiacie dokładnie z Kamilem z naszymi rodzicami, może coś zrobicie w tej sprawie. Przecież nie mówcie, że rodzice od samego początku byli za wami i kibicowali waszemu związkowi.
- No mnie też nie lubili, a Kamila ojciec też nie znosił.
- Więc znacie dobrze sytuację.
- Ale nie wiem co z tego wyniknie. Powiem wam, że twoja mama Natalio nadal mnie nie znosi, a mój ojciec jakoś nie jest przyjemnie nastawiony co do Kamila.
- Wiem właśnie, ale może coś się da... - spojrzała na mnie dość przekonująco Natalia
- Nie wiem kochana. Ja mogę spróbować. Chodź.... Mój ojciec, czy matka nie chce się zgodzić na ten wasz związek?
- Dokładnie to mama. Tata przyjął to dość spokojnie. - powiedział Michał
- Nie spodziewałam się takich rzeczy po matce.
- Ja też nie... - powiedział Michał.
Nagle mały zaczął płakać.
- O! Chyba się obudził! Muszę was przeprosić na chwilę.... - powiedziałam
- Nie ma sprawy.
Poszłam do pokoju małego. Wzięłam go na ręce i poszłam z nim do sypialni.
- Widzisz kochanie. To ciocia Natalia i wujek Michał. - powiedziałam do małego Piotrusia.
- Chodź do cioci. - powiedziała Natalia, wyciągając w stronę małego ręce.
Wzięła go na ręce, po czym zaczęła go nosić po mieszkaniu.
- Młoda mama - zaczął śmiać się Michał
- Mi też mówili, że z dzieckiem mi do twarzy. I co? I mam już Piotrusia, który skończył już 2 miesiące. - zaśmiałam się.
- No, zobaczymy, zobaczymy. - popatrzyła się w naszą stronę Natalia.
Młodzi spędzili jeszcze trochę czasu, po czym wyszli z mieszkania. Nawet nie miałam odwagi, aby zapytać się jej o Annę, czy w ogóle się z nią widziała.... Nie miałam zupełnie odwagi.
Wieczorem rozmawiałam z Kamilem przez Skype'a. Opowiedziałam mu o całym przebiegu rozmowy między mną, a Michałem i Natalią.
- I co z tym robimy? Jak nasi rodzice nie chcą nas zaakceptować, to co dopiero zaakceptują związek naszego rodzeństwa - powiedziałam.
- Nie wiem, czy to ma jakiś sens.
- Właśnie. Ale warto spróbować.
- Chcesz się narazić swoim rodzicom? Bo ja swoim nie.
- Ale wiesz...
- Trudno mi teraz podjąć jakąkolwiek decyzję.
- Mi też, tylko moim zdaniem nie powinniśmy zostawić ich z tym samych
- A mamy inne wyjście? Nikt nam przecież nie pomagał. Sorry bardzo, ale w moim domu w ciąży nie byłaś mile widziana, bo sama wiesz, jaki moja matka miała do tego stosunek, a w swoim domu.... wiesz jaki twój ojciec miał do tego stosunek. Chyba najgorszy. Mam ci przypomnieć jak płakałaś, bo ojciec wyzwał się od "puszczalskich lasek"?
- Może masz rację.
- Wiesz kochana, to jest tylko moje zdanie, a ty możesz zrobić z tym, co tylko zechcesz.. Ale moim zdaniem ja bym się nie wtrącał w ich sprawy.
- Ok. Tylko to ja tobie powierzam teraz zadanie, abyś porozmawiał ze swoją siostrą, że nici z tej pomocy.Zarówno z mojej, jak i twojej strony.
- Ok. Tylko nie dzisiaj, ani nie jutro. Teraz są zawody.... Może w poniedziałek.
- Tylko w poniedziałek, to ja bym chciała odwiedzić ojca. Mam jakieś dziwne przeczucia.
- A coś się dzieje?
- Nie wiem. Nikt nie chce mi nic powiedzieć, a sama jakoś się o niego boję...
- Ok. W niedzielę wieczorem mam wylot, więc w nocy będę.. Może koło południa wyjechać z Zakopanego i do niego pojechać.
- Bardzo ci dziękuję. Po prostu cię kocham! - wykrzyknęłam - Gdybym tylko mogła, to bym cię poprzytulała przez tą kamerkę za wszystkie czasy.
- Oj nie szalej, nie szalej kochana.
- Niech ci będzie. A teraz muszę już kończyć, bo po 22:00, a ja się w ogóle nie kąpałam.
- Niech ci będzie. Ale wiesz... Będzie mi smutno... - zrobił taką smutną minę.
- Oj , nie przesadzaj. Masz - posłałam mu całusa do kamery.
- I już inna rozmowa! Pa kochana!
- Pa!
Zakończyłam rozmowę, po czym poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic. Położyłam się spać.
Następnego dnia popołudniem obejrzałam skoki narciarskie w Lahti, konkurs indywidualny, gdzie Kamil zajął drugie miejsce. Następnie zaś długo rozmawiałam z Kornelią przez Skype'a.
- Z tatą jest coraz gorzej. Nie wiem co się dzieje. Nikt nic nie chce mi powiedzieć, ale cóż... Nie chcę, aby tata umierał w takich męczarniach i takich bólach...
- Ja chcę się tam wybrać jutro do was.
- Mama ostatnio dużo mówi, że chciałaby cię zobaczyć, ale nie zadzwoniła w ogóle.
- Może się boi?
- Chyba się wstydzi.
- Czego?
- Ojca, a dokładnie jego zachowania.
- Tego wtedy wobec mnie?
- Tak.
- Ale moim zdaniem to ona nie ma z tym nic wspólnego
- Ona myśli coś innego.
- To ja już sobie jutro z nią porozmawiam. Ona nie powinna się mną przejmować, tylko zajmować ojcem. Sama mówisz, że jest z nim gorzej, więc moim zdaniem powinna być teraz przy nim
- Wiesz jaka jest mama.... Ona nie chce się z tym pogodzić, że już w tym tygodniu ojciec może odejść z tego świata...
- To na pewno trudne, bo w wieku 42 lat zostanie wdową..
- Wiesz.... Julka jest jeszcze młoda i życie chce pozbyć ją ojca...
- To będzie dla niej trudne... Dla nas też... Ja co dopiero skończę 21 lat....
- Ja staram się o tym nie myśleć, chodź czasami mam jakieś.... wizje.... że ojca już nie ma w naszym życiu. Teraz mama próbuje nas od niego odizolować. Jak Julcia się pyta "Gdzie tata?" To mama wtedy tak stanowczo aż krzyknie "Nie ma taty!"
- O Boże.... Ja mam taki plan, aby zabrać Piotrka bądź Julkę, albo ich oboje tutaj do Zakopanego. Na razie Kamil nic o tym nie wie, ale muszę z nim na spokojnie porozmawiać o tym.
- Michał się chwalił, że jest w związku z dziewczyną Kamila?
-Tak. Nawet byli u mnie wczoraj.
- I jakie wrażenia? Jak podoba ci się Natalia? Bo ja ją widziałam tylko na zdjęciach
- Ja już kilka razy się z nią widziałam, więc dla mnie ta wizyta to coś normalnego.
- I jaka ona jest?
- Miła spokojna.... Taka zwykła, normalna dziewczyna
- A nasz Michałek też taki jest.
- Więc możemy powiedzieć, że pasują do siebie.
Przed 20:00 skończyłam rozmowę z Kornelią. Nawet nie rozmawiałam z Kamilem jak to zawsze robię. Wzięłam więc telefon do ręki. O 17:00 dostałam od Kamila SMS-a "O 20:00 będę na lotnisku w Krakowie. Już przed 0:00 powinienem być"
Nareszcie. .. Odetchnęłam. Wiedziałam już, że Kamil będzie w domu....
---------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Komentarze
Prześlij komentarz