Następnego dnia wstałam dość późno, bo dopiero po 8:00. Walizki Kamila już stały w przedpokoju. Był już gotowy na swój dzisiejszy wyjazd do Norwegii na Turniej Raw Air.
W kuchni czekał już na mnie Kamil ze śniadaniem
- A co to za okazja? - zapytałam
- Tak po prostu.
- Oj. Jeśli tak po prostu robisz śniadania, to chyba jestem w siódmym niebie.
- Jesteś od dawna.
- Właśnie widzę.
Zjadłam śniadanie i poszłam do łazienki, aby się uczesać, umalować i się ubrać.
Kamil również się ubrał w koszulę, a ja poszłam ubrać również Piotrusia.
- Jestem gotowa- powiedziałam do Kamila
Pojechaliśmy więc do jednego z kościołów, a dokładnie do kościoła parafialnego.
Zapukaliśmy do drzwi plebanii. Widniała na nich nawet karteczka z napisem "KANCELARIA PARAFIALNA".
Plebania była dość duża. Urzędował w niej ksiądz proboszcz i dwóch wikarych. Jednym z nich była przyjaciel Kamila ze szkoły podstawowej.
- Witaj Adam!
- Witaj Kamil!
- Czyli to jest ta twoja tajemnica, że to ta parafia?
- Tak.
- Przywitaj się z moją dziewczyną - Kasią , a tutaj w nosidełku mój synek Piotruś.
Przywitałam się z nim.
- Taka piękność... A co wy tu robicie?
- Przyszliśmy ustalić datę chrztu dla synka.
- To ja was zaprowadzę.
- Dziękujemy
Zostaliśmy zaprowadzeni do proboszcza tutejszej parafii. Opowiedzieliśmy mu swoją historię związaną z tym, że mamy syna. Niestety bez ślubu. Przekonanie księdza nie powiem... Było trudne. Zawsze myślałam, że taki proboszcz zgodzi się ochrzcić dziecko, ale cóż.... Tutaj trzeba było go przekonywać. Zgodził się i ustaliliśmy datę na 1 kwietnia (niedziela) Brzmi śmiesznie i wręcz każdy może sobie pomyśleć, że robimy sobie żarty z chrztu naszego syna, ale.... 1 kwietnia są święta Wielkanocne i stwierdziliśmy, że tak fajnie by było, że Piotruś urodził się w Boże Narodzenie, a swój chrzest święty będzie miał w Wielkanoc. Wszystko mieliśmy ustalone... Jednak nie mieliśmy jednego. A dokładnie rodziców chrzestnych.
Moją pierwszą myślą była Kornelia. Tutaj z Kamilem byliśmy zgodni. Tylko potrzebowaliśmy jej zdania, bo jak nie to kolejną, ostateczną osobą była Marcelina. Jednak brakowało nam ojca chrzestnego.
Kamil wpadł na "genialny" pomysł, że Piotrek Żyła.
Jednak wybiłam mu to z głowy. Dobrym kandydatem był Stefan Hula, ale też Dawid Kubacki.
Musieliśmy jeszcze to uzgodnić z naszymi "kandydatami"
Wpadliśmy na pomysł, że jutro zapytam Kornelię, dam znać Kamilowi i jeśli się zgodzi, to on zapyta Stefana Hulę, a jeśli Kornelia się nie zgodzi, to ja weźmiemy Marcelinę i Dawida.
Taki mieliśmy plan , który chcieliśmy zrealizować.
Wróciliśmy do mieszkania. Kamil poszedł jeszcze do sypialni. Chciał spakować sobie jeszcze kilka rzeczy.
*Kamil*
Wszedłem do sypialni i otworzyłem szafę. Chciałem zdjąć sobie z górnej półki jeszcze torbę na ubrania. Niestety. Była ona zbyt wysoko, więc po nią podskoczyłem. Wraz z nią spadły dwa jakieś koce i tajemniczy, jasno fioletowy zeszyt w twardej oprawie. Koce odłożyłem na swoje miejsce. A zeszyt wziąłem do ręki. Na pierwszej stronie, ładnym, ozdobnym, odręcznym pismem było napisane
"PAMIĘTNIK - KATARZYNA WITKOWSKA"
Było by głupio, gdybym zaczął go czytać. Chciałem odłożyć go do szafy na górną szafkę, lecz drzwi do sypialni otworzyły się. Nie wiedząc co robić, wrzuciłem zeszyt Kasi do mojej torby.
- Co robisz? - zapytała
- Nic... Wyjąłem sobie tylko torbę na resztę ubrań, która mi się nie zmieściła.
- To tyle masz walizek i ci się ubrania nie zmieściły? - uśmiechnęła się do mnie. - Ty chyba bierzesz więcej rzeczy niż ja. A sam śmiałeś się ze mnie, w tamtym roku, jadąc do Oberstdorfu.
- Oj tam, nie przesadzaj. Jest jeszcze jedna sprawa.
- Jaka?
- Dostałem e-maila od jednej z instytucji, że zostałem nominowany do plebiscytu na 10 najlepszych sportowców Małopolski. Znalazłem się w gronie 25 nominowanych.
- No i w czym problem?
- Rozdanie jest w tą niedzielę.
- Co??
- Mam taką prośbę, żebyś pojechała w niedzielę do Krakowa i była na tej gali, bo gdybym zajął tam miejsce w pierwszej 10-stce to lepiej by było, gdyby ktoś tam był i odebrał tą nagrodę.
- Ok. Ale co mówisz tak późno?
- Wiadomość dostałem w poniedziałek.... A ta śmierć ojca... Nie chciałem ci jeszcze dokładać wiele innych rzeczy.
- A tak w ogóle to kiedy to jest i gdzie?
- W tą niedzielę w Wojewódzkim Centrum Kultury w Krakowie o 15:00.
- A na jakiej to ulicy jest?
- Na Grunwaldzkiej.
- A ktoś znajomy tam będzie?
- Rodzice Maćka Kota i podobno Marta Kubacka, albo też rodzice Dawida
- Ojca Maćka to znam z telewizji.
- No więc... Znasz kogoś. Nie będziesz sama.
- Niech ci będzie... Ale mnie załatwiłeś.
- Dlaczego?
- W ogóle muszę coś wymyślić, w co się ubrać. Oj... Narobiłeś mi kłopotów.
- Przepraszam.
- Dobra Kamil. Nie przepraszaj, tylko następnym razem, to lepiej by było, gdybyś mnie uprzedził.
- Ok....
Już jednak o 11:00 Kamil zaczął się ubierać. Na pożegnanie przytuliłam się do niego mocno. Ten również odwzajemnił mojego "przytulasa". Nagle włożył rękę do kieszeni swej kurtki i wyjął z niej pudełko.
- Wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet kochanie.
- Dziękuję! Jak miło, że pamiętałeś.
Pocałowałam go w policzek, po czym przystąpiłam do otworzenia tajemniczego pudełeczka
- Jakie śliczne! Wprost przepiękne! Dziękuję!
I bez zawahania pocałowałam go namiętnie w usta.
Kamil oddawał moje pocałunki...
- Nie wyjeżdżaj.... Proszę... - wyszeptałam
- Chciałbym... Wrócę niedługo...
- Czekam kochanie.
Kamil pocałował mnie jeszcze w czoło, po czym wyszedł z mieszkania.
Ja wzięłam podarowany przez niego prezent i przymierzyłam.... Był taki piękny. Zrobiłam sobie z nim zdjęcie i wysłałam je Kamilowi.
- Pasuje idealnie - napisałam
Spakowała naszyjnik i kolczyki do pudełeczka i zrobiłam im zdjęcie. Wrzuciłam je na Insta Story
"Taki prezent tylko na Dzień Kobiet i tylko od @kamilstochofficial"
W tym czasie zadzwoniła do mnie Justyna
- Słyszałam, że wybierasz się do Krakowa w niedzielę?
- Wieści szybko się roznoszą.
- Bardzo szybko
- Tak, wybieram się. Teraz tylko myślę nad kreacją.
- Aga też idzie
- Jak to? Kamil mówił, że będą rodzice Macieja.
- No, ale to jest na jakiejś ulicy..
- Grunwaldzkiej.
- No tak właśnie, a na tej ulicy Aga wynajmuje mieszkanie i powiedziała, że będzie
- No to super! Jakieś znajome twarze!
- I co? W czym idziesz?
- Jeszcze sama nie wiem. Nie mam pomysłu
- Widziałam naszyjnik i kolczyki. Prezent od Kamila?
- Tak. Na dzień kobiet. Podarował mi go, gdy wychodził z domu.
- Jakie romantyczne
- Nie przesadzaj. A ty? Co dostałaś od Piotrka na dzień kobiet?
- Dał mi przy wyjściu czekoladę OREO i powiedział "Na dzień kobiet. Pa kochanie. Śpieszę się, bo za nie długo mam samolot"
- Oj jakie romantyczne! - zaczęłyśmy się śmiać.
- Bardzo wiesz... Aga mi się chwaliła, że dostała bukiet czerwonych róż...
- A ty? Nie narzekaj. Liczy się gest. Ja od Adriana to nic nie dostałam przez prawie 3 lata związku.
- Oj, ty to się nie odzywaj. Dostałaś najlepszy prezent z nas wszystkich.
- No co ty....
- Nie gadaj. Chyba gwiazdy z USA chciałyby taki zestaw mieć w swojej kolekcji. Powiem ci, że jest co ci zazdrościć.
- Nie rozmawiajmy o tym, tylko o tym co nałożę na siebie w niedzielę do tego Krakowa.... Ale mnie wkopał w ten wyjazd.
- Oj, nie przesadzaj. Miasta sobie pozwiedzasz.
- Powiem ci, że wychowywałam się w okolicach Krakowa, więc dla mnie to miasto, to jak rzut beretem. Tak jak z Zębu do Zakopanego.
- Niech ci będzie. Ale znając ciebie i twoje kreacje...
- Ciekawe jakie.
- Powiem ci, że na Balu Mistrzów Sportu zrobiłaś zamieszanie ze strojem, bo przyćmiłaś największe WAG'S tej imprezy. Tak samo po wygranych Igrzyskach. Te stroje na spotkaniu z Prezydentem. A ostatnio ta okładka z Kamilem... Sukienka również boska... Powiem ci szczerze, że też chciałabym tak olśniewająco wyglądać.
- Nie przesadzaj Justyna
- To ty Kasiu nie przesadzaj. Wyglądasz pięknie. Skąd ty w ogóle masz te stroje. Jakiś znany projektant?
- Galeria handlowa w Zakopanem. Tyle w tym temacie.
- Rozumiem, że ta kreacja na Balu również była stamtąd.
- Tak
- I ta, co już nie długo, również będzie stamtąd.
- Owszem.
Wybuchnęłyśmy śmiechem
Następnego dnia wybrałam się do galerii, a Bronisław został z Piotrusiem. Kupiłam sobie pewien ciuch... Ale to będzie dla was słodka tajemnica.
- A co dostałaś od Kamila na dzień kobiet?
- Piękny zestaw.
Pokazałam Bronisławowi komplet biżuterii.
- A ja Krysi dałem tylko bukiet tulipanów.... Mój prezent przy tym to.... Nic.
- Oj, proszę nie przesadzać. Myśli pan, że tylko prezentami można okazać miłość? Przyznam się szczerze, że ja nie lubię takich prezentów.
- Nie? Krysia uwielbia wręcz prezenty.
- A pani Krystyna kiedy ma urodziny?
- Tak dziwnie, bo 1 kwietnia.
- Naprawdę?
- Tak. A co?
- Bo 1 kwietnia mamy wybraną datę na chrzest dla Piotrusia!
- To zrobicie Krysi prezent.
- A pan?
- Co ja?
- Kiedy pan miał urodziny?
- 3 marca
- To co pan nie mówił! Mielibyśmy tutaj imprezę.
- A czym to jest się chwalić? Starzeje się tylko człowiek i nic więcej.
- Oj, niech pan nie przesadza.
- No co... Skończyłem 49 lat...
- To za rok mamy co świętować!
- No... Powiem ci Kasiu, że aż się boję, co ta moja Krysia mi przygotuje na tą 50-tkę.
- Na pewno będą to szalone urodziny!
- Mam nadzieję. Wnuk już będzie chodzić, to będziemy mieli za kim biegać.
- Rozrusza nam całą imprezę.
Wieczorem obejrzałam kwalifikacje, w których Kamil zajął 3 miejsce... Następnego dnia w sobotę, postanowiłam odwiedzić Marcelinę. Ubrałam się i naszykowałam Piotrusia, po czym wsiedliśmy w samochód i wyruszyliśmy do Szczyrku. Spędziliśmy miło czas. Wróciłam do domu i zadzwoniłam do Kornelii z propozycją, aby została matką chrzestną Piotrusia. Zgodziła się bez żadnego wahania. Zadzwoniłam następnie do Kamila i powiedziałam mu, że Kornelia się zgodziła. Jego zadaniem było zaproponowanie Stefanowi , aby został ojcem chrzestnym naszego Piotrusia.
Pogratulowałam mu również 2 miejsca w konkursie drużynowym w Oslo w ramach Raw Air.
Następnego dnia od rana zaczęłam się szykować na wyjazd do Krakowa. Już o 12:00 musiałam wyjechać z Zakopanego. Bronisław powiedział, że zajmie się małym Piotrusiem, podczas mojego wyjazdu.
Rano zadzwonił do mnie jeszcze Kamil
- Czy mi się wydaje, czy ty się stresujesz dzisiejszym plebiscytem w Krakowie? - zapytał
- No trochę. Dawno nie byłam na takich Galach... Ostatnio w styczniu, ale tamto.... to nic takiego
- Oj, zobaczymy. Nawet kreacji mi nie pokazywałaś.
- Dowiesz się z internetu. Muszę trochę podtrzymać napięcie.
- A Piotruś z kim zostanie?
- Z twoim ojcem
- Aha
- Co się nie chwaliłeś, że twój ojciec 3 marca miał urodziny?
- Oj tam, oj tam.
- Już za rok 50 lat! Mamy chyba co świętować!
- Mamy, mamy.
Rozmawiałam z nim jeszcze przez pół godziny, jednak musiałam zacząć się szykować na wyjazd do Krakowa. Wyjęłam z szafy zakupione wcześniej ubrania. Poszłam do łazienki, aby się przebrać, uczesać i umalować. Już o 11:30 do drzwi mieszkania zapukał pan Bronisław.
- Oo! Jaka wystrojona! - powiedział
- Dziękuję, ale nie przesadzajmy. Zwykły, normalny strój.
- Nie wydaje mi się.
Podeszłam do lustra w przedpokoju i zrobiłam sobie jedno selfie w lustrze
Byłam już gotowa na wyjazd... Założyłam sobie jeszcze komplet biżuterii, który dostałam od Kamila na dzień kobiet.... Pożegnałam się z Bronisławem i Piotrusie, po czym wyszłam z mieszkania , wsiadłam w samochód i pojechałam.
Przed 15:00 byłam już pod Wojewódzkim Centrum Kultury. Było tam trochę reporterów, dziennikarzy. Na początku, jak to na wielu imprezach, znajdowała się ścianka do zdjęć. Musiałam na niej trochę zapozować, chodź jakoś nie za bardzo chciałam.... Po takim pozowaniu zauważyłam Agnieszkę i ojca Maćka.
- Hej kochana! - podeszłam do niej
Ona popatrzyła na mnie....
- Wow! Jak pięknie wyglądasz!
- Nie przesadzaj, Aga.
- Powiem ci, Katarzyno, że bardzo ładnie - powiedział do mnie ojciec Maćka.
Usiedliśmy obok siebie przy jednym ze stolików. Najpierw były wystąpienia wszystkich artystów itd.... W końcu zaczęto przyznawać miejsca. 10..9...8...7...6..5..4... Do tej pory nie było żadnego skoczka, a przypomnijmy, że było nominowanych ich, aż 3!
- 3 miejsce w naszym plebiscycie przyznano dla... pana Macieja Kota!
Wszyscy zaczęli klaskać, a Agnieszka wyszła po odbiór nagrody
- Nagrodę w imieniu skoczka odbierze jego partnerka - Agnieszka Lewkowicz
Agnieszka wygłosiła krótkie przemówienie i wróciła na miejsce.... Nagrodą była statuetką.... Orła... Bardzo ładna wręcz.
2 miejsce było dla jakiegoś biegacza... Szczerze nie znam go...
- A teraz pierwsze miejsce.... Pierwsze miejsce w naszym plebiscycie... Bez konkurencyjnie.... Jury nawet długo się nie zastanawiało nad tym miejscem... Pierwsze miejsce zdobył... pan Kamil Stoch!
Wszyscy znów zaczęli klaskać, a ja szczerze byłam zaskoczona tym miejscem dla Kamila.
Wyszłam na środek po odbiór nagrody.
- Nagrodę w imieniu naszego Orła odbierze partnerka pana Kamila Stocha - Katarzyna Witkowska.
Odebrałam statuetkę.
- Nie spodziewałam się tak wysokiego miejsca w tym konkursie dla Kamila. Jestem bardzo szczęśliwa z tego, że jest tak doceniany wśród ludzi. Jestem z niego dumna, za to , jak ciężką pracę wykonuje na swoje sukcesy... Jednak to nie tylko jego zasługa, ale też całego sztabu szkoleniowego i trenerów. I ten Orzeł - podniosłam go lekko w górę - jest nagrodą za tą ciężką pracę , masy ludzi, pracujących przy sukcesie Kamila, jak i całej drużyny. Dziękuję.
Wszyscy zaczęli bić brawa za moje przemówienie. Ja usiadłam sobie na swoim miejscu.
- Zapraszamy teraz wszystkich laureatów dzisiejszego plebiscytu na scenę, na pamiątkowe zdjęcie.
- Chodź do przodu, to będziemy na zdjęciach.
- Jak tak ci zależy - powiedziałam do Agi.
Wyszłyśmy na środek na pamiątkowe zdjęcie. Potem znów zostałyśmy zgarnięte na ściankę zdjęciową, a ja zostałam zabrana na wywiad.
- Co plebiscyt, co wystąpienie, zawsze szokuje wręcz pani swoimi kreacjami. Nie są to jakieś wymyślone kreacje, lecz piękne, takie normalne, ale powalają wszystkich na łopatki. Jak pani to robi?
- Nie wiem sama... Jednak mi nie chodzi o to, żeby powalić wszystkich na łopatki, Ubieram się tak, jak mi się podoba, żebym dobrze się w tym czuła. Nie ma tutaj jakiejś recepty na dobry wygląd
- Furorę zrobiła pani biżuteria. Skąd ją pani ma?
- Dostałam ją od Kamila na Dzień Kobiet i tak mi się spodobała, że postanowiłam ją założyć na dzisiejszą okazję.
- Spodziewała się pani wygranej Kamila w dzisiejszym plebiscycie?
- Wygranej nie, ale miałam w głowie taką myśl, że spośród tych 25 osób nominowanych, znajdzie się w tej pierwszej 10.
- Dziękuję bardzo za wywiad i życzę jeszcze wielu tak wspaniałych wystąpień.
- Dziękuję.
Za pozowałam jeszcze z Orłem, po czym wróciłam do Zakopanego.
Niestety nie obejrzałam konkursu indywidualnego Raw Air, ale Kamil zajął w nim 2 miejsce.
Usiadłam sobie na kanapie i pokazałam Bronisławowi złotego Orła dla Kamila.
- Jaki piękny, tak jak ty. - powiedział
- Dziękuję.
Bronisław po chwili pojechał do domu, a ja poszłam wziąć kąpiel.... Położyłam się na łóżku i wrzuciłam na swoje konto instagram'owe i facebook'owe moje i Agnieszki zdjęcie z Orłami, które zrobił nam ojciec Maćka.
"A dzisiaj w Krakowie z cudowną @agalewkowicz podczas Plebiscytu na 10 najlepszych sportowców Małopolski. Kamil zdobył 1 miejsce, a Maciek zdobył 3 miejsce. W nagrodę "zdobyłyśmy" Złote Orły.
#kraków #jaiaga #plebiscytmałopolski #najlepszysportowiec #kamilwygrał #maciektrzeci #cieszymysię #cieszynka #złoteorły"
Wieczorem jeszcze zadzwonił do mnie Kamil
- Pięknie wyglądałaś. Widziałem zdjęcie z Agnieszką
- Dziękuję.
- Jednak biżuteria się przydała
- I to jak. Zrobiła furorę, jak to powiedziała jedna z reporterek.
- Bo ja, wiec co ci kupić.
- Znasz mnie najlepiej.
Rozmawialiśmy jeszcze długo, jednak byłam dość zmęczona i położyłam się spać.
*Kamil*
Po rozmowie z Kasią chciałem wyjąc sobie jakąś książkę i sobie ją przeczytać. Zauważyłem w torbie fioletowy zeszyt. Przypomniałem sobie o tym pamiętniku... Trochę mnie "korciło", aby przeczytać ten pamiętnik.... Jednak nie zrobiłem tego.... Znowu jednak coś mnie "korciło", aby go przeczytać. Zamknąłem więc drzwi od pokoju na klucz od środka, aby żaden z chłopaków nie wszedł do pokoju. Otworzyłem pierwszą stronę. Znów zobaczyłem tym ładnym pismem
"PAMIĘTNIK - KATARZYNA WITKOWSKA"
Zapowiada się wręcz ciekawie.
Przekręciłem kartkę.
" piątek, 13 stycznia, 2017 rok
Drogi Pamiętniku.... Sama nie wiem, jak mam ci to powiedzieć.... Poczułam się dzisiaj dziwnie... Tak inaczej.... Może to te motylki w brzuchu na jego widok....
Tak jak wiesz, zaspałam dzisiaj na uczelnię. Szybko zaczęłam się ubierać. Wzięłam w rękę torbę i kluczyki i wsiadłam do samochodu. Znasz już chyba moją niezdarność... Moje roztrzepanie.... Nie obejrzałam się na skrzyżowaniu... i .... bach.... Wjechałam prosto pod koła innego samochodu... Jak się bałam... To było coś strasznego... Sama wiem, jak Adrian reaguje, jak kobiety prowadzą, a co dopiero tworzą wypadki drogowe... Jak tylko spojrzałam na tego mężczyznę. Na samą myśl zaczęłam się go bać... Nie powiem, bo trochę na mnie nakrzyczał.... lecz.... ja go poznałam... Nie był to jakiś znajomy.... Tylko... Aż mnie zatkało... Po prostu nigdy w życiu nie widziałam tak przystojnego mężczyznę... Zwalało mnie z nóg... A na dodatek był to ten sławny skoczek - Kamil Stoch... Na samą myśl miałam motylki w brzuchu... Nigdy w życiu nie widziałam tak przystojnego faceta i przyznam szczerze, że mógłby wygrać nawet z moim Adrianem o miano przystojniejszego... Jednak urzekło mnie w nim coś jeszcze... Przyznam się szczerze, że on chciałby zrzucić winę tego wypadku na siebie... Zaczął się jakoś usprawiedliwiać.... Nawet nie mogę znaleźć jakiegoś sensownego wytłumaczenia na jego zachowanie, dlaczego tak to zrobił..... Po co on to zrobił... Przecież moim zdaniem, każdy facet, gdyby kobieta wjechała mu pod koła i zniszczyła samochód (tak jak zrobiłam to ja) to chyba zadzwoniłby na policję i kazał ponieść dziewczynie koszty... Przyznam się, że on był zupełnie inny... Odstawał od tych wszystkich facetów zapatrzonych w swoje samochody, chodź gdy widziałam zdjęcia jego aut w internecie, to przyznam się, robią piorunujące wrażenie na człowieku. Gdyby było tego mało, to zostałam zaproszona przez Marcelinę na kolację. Niby nic wielkiego, ale jednak... Lubię dobrze wyglądać, tak było i tym razem, jednak przyznam się, że gdy znów go zobaczyłam... Znów poczułam te motylki w brzuchu, a nogi się pode mną ugięły.... Dlaczego on tak musi na mnie działać? Jeszcze podszedł do mnie bliżej... Taki elegancki, w garniturze. Przyznam, że wyglądał lepiej, niż wielu mężczyzn w dniu swojego ślubu. Pocałował mnie w rękę... O Boże... Chyba się zakochałam w tym człowieku... Miał takie piękne niebieskie oczy... Tak jak ja... Ale to chyba nie przeznaczenie.... Chyba sama siebie oszukuję.... Jednak chciałam jak najszybciej wybić to sobie z głowy, bo już miałam dziwne myśli w głowie.... Że to chyba miłość od pierwszego wejrzenia. Przez cały wieczór wbijałam sobie do głowy, że jednak do siebie nie pasujemy, że ja jestem zwykłą studentką, a on wybitnym sportowcem, który tydzień temu wrócił z Turnieju Czterech Skoczni, który wygrał... No cóż...
Przyznam , że nie bawiłam się zbyt dobrze. Podeszłam więc do Stefana, aby mu powiedzieć, że już się zbieram i idę do mieszkania.. Kamil popatrzył się na mnie dziwnym wzrokiem... Jakbym... Podobała mu się... Nie! Wybij to sobie z głowy! Poszłam więc do Marceliny, również jej o tym powiedzieć, lecz... On poszedł ze mną... Idąc tak, rozmawialiśmy trochę.... Jednak.... Nie patrzyliśmy sobie w oczy....Czułam się przy nim tak inaczej... Dziwnie... Aż w końcu się poślizgnęłam... I... Wpadłam w jego ramiona.... Chyba bardziej romantycznie nie mogło być.... Poczułam coś dziwnego... Jakby uczucie, którego nie da się już zatrzymać... Jeszcze zaprosił mnie na jutrzejszy konkurs Pucharu Świata w Zakopanem.... Świetnie... Pomyślałam sobie.... Jednak... Chyba tak mnie w sobie rozkochał tym spojrzeniem, że nie byłabym w stanie odmówić... Drogi Pamiętniku... I co ja mam teraz zrobić? Czemu akurat ta strzała amora musiała trafić we mnie? "
Przyznam się, że jeszcze nigdy nie doznałem tak wielu słów od Kasi, świadczących o tym, że się we mnie zakochała... Jakoś nigdy o tym nie rozmawialiśmy...
Zamknąłem pamiętnik i poszedłem spać..
Następnego dnia z rana pojechaliśmy do Lillehammer i odbyliśmy tam kwalifikacje, które ukończyłem na 2 miejscu... Gdy wróciłem do hotelu, znów zaciekawiła mnie historia Kasi.... A dokładnie jej pamiętnik... Wiem, że nie wolno czytać cudzych listów, jak to się mówi, ale jednak kusi człowieka... Kolejna kartka była o wyjeździe do Oberstdorfu.
Pisałam tam o balu, jednak mnie najbardziej urzekł opis gry w prawda czy wyzwanie... Nie opisała tego koszmaru związanego z Gregorem.... Najbardziej ta gra budziła w niej emocje, które opisała
"[...] Nie byłam zbyt chętna do tej gry, ale cóż... Zgodziłam się.. Gra na początku wydawała się spokojna.. Najlepsze było, gdy Stefan Kraft wyszedł na balkon i zaczął krzyczeć, że jest gejem, a Maciek Kot to wszystko nagrywał. Nie spodziewałam się jednak, że Stefan odegra to wyzwanie na nas.... A szczególnie na naszej trójce... Ja, Kamil i Gregor Schlierenzauer. Gdy zobaczyłam tylko, jak Stefan trzyma w ręku butelkę i powiedział, że od teraz sama wyzwania... Przeraziłam się... Siedziałam pomiędzy nimi i zaczęłam się bać. Daję słowo! Usłyszałam tylko tyle, że Gregor ma mnie pocałować... Kamil się aż zaczerwienił ze złości, ale... dziwiłam się dlaczego... Nie powinien być o mnie zazdrosny, przecież nie jesteśmy parą... Ale chyba dobrze to ujęłam. "Nie powinien" Gdy tylko mnie pocałował... On się po prostu wpił w moje usta... Jednak nie czułam się .... Nie czułam się tak, jak podczas pierwszego spotkania z Kamilem, podczas którego do niczego nie doszło... Zrozumiałam, że to nie jest to... Jednak gdy Kamil wybuchnął ze złości...Zrozumiałam, że to było chyba zbyt namiętnie... Chciałam szybko zapomnieć o tym, więc wzięłam chusteczkę i starałam się jak najlepiej wytrzeć usta... Usiadłam sobie znów pomiędzy nimi. Gdy znów zobaczyłam, że Stefan ma butelkę.... Pomyślałam, że nic gorszego mnie nie spotka... Ale się myliłam.... Powiedział "Kamil, Pocałuj Kasię" Myślałam, że go zamorduję.. Kamil był na mnie strasznie zły, po tym całym incydencie z Gregorem, a teraz mam go jeszcze całować... No chyba go coś.... Zamknęłam oczy.... Pocałował mnie w policzek... Może to i dobrze, ale.... Jednak znów poczułam te motylki i nawet przez chwilę żałowałam, że nie doszło do czegoś więcej.. Jednak chłopcy chyba to wyczuli i zaczęli go podpuszczać, żeby w usta i takie tam... Kamil uległ ich namowom.... No i ... Czułam się w siódmym niebie... Całował wręcz cudnie... O wiele lepiej niż z Adrianem... Ale jestem głupia, że ich ze sobą porównuję... Znów poczułam te motylki i jakby... to uczucie w tym momencie wybuchło... Ale tak na maxa wybuchło... Zrozumiałam, że od tego momentu nie chcę całować innych ust.... Jednak.... Ja się chyba za szybko zakochuję... Jednak gdy tylko przyjechała policja i wzięli go na przesłuchania w sprawie , to nie wahałam się, żeby pojechać z nim... Przecież to przeze mnie on pojechał na ten komisariat w sprawie Gregora.... To przecież wszystko moja wina... To ja wniosłam w jego życie... Tyle.... Nieszczęść. Gdy tylko mnie spotkał to już był na komisariacie w mojej sprawie... Dlaczego ja muszę być takim pechowcem. Dlaczego ja muszę zawsze przynieść tyle pecha i nieszczęść dla innych ludzi? Dlaczego ja?"
Przyznam, że nie wiedziałem, że Kasia myśli, że to ona przynosi nieszczęście dla ludzi. Postanowiłem zamknąć pamiętnik... Schowałem go do torby....
W Lillehammer byłem 1 , a później pojechaliśmy do Trondheim, gdzie zająłem 3 miejsce w kwalifikacjach, jak i w konkursie. Ostatnim przystankiem Raw Air było Vikersund... W kwalifikacjach byłem 2, a w konkursie drużynowym znów zajęliśmy 1 miejsce... Wróciłem do hotelu, gdzie znów wyjąłem pamiętnik Kasi... Przeczytałem już sporo. Byłem już na samym końcu... Była to moja lektura "do poduszki'. Nie wiedziałem, że Kasia tak wszystko przeżywa. Ale też nie wiedziałam , że Kasia darzy mnie takim uczuciem... Chodź znany się już ponad rok, to nigdy mi o tym nie powiedziała... Nie wiem dlaczego... Otworzyłem pamiętnik.... Została mi ostatnia strona.... Była to Planica.... Planica w tamtym roku.
"[..] Po prawie 2 miesiącach od naszego pierwszego spotkania, które było na tym nieszczęsnym skrzyżowaniu w Zakopanem.... Przespałam się z nim.... Nawet bez tego zrozumiałam, że go kocham.... Może ten poważny ruch był zbędny w naszym uczuciu... Jednak... Byliśmy pijani i może dlatego obwiniałam o tą całą sytuację cały świat... Przyznam się, że.... A co tu dużo mówić... W końcu muszę się chyba do tego przyznać, bo już i tak długo ukrywałam to w moim sercu... Ja go po prostu kocham... I gdybyśmy nawet nie byli razem... Gdyby nasze drogi się rozeszły... Ja zawsze będę o nim pamiętać... Cokolwiek by się stało, zawsze będzie dla mnie najważniejszy... Najważniejszy od wszystkich innych rzeczy..... Tylko... Jak ja mam mu to teraz powiedzieć? Przecież on tego nigdy nie przeczyta.. Nigdy nie przeczyta tych moich przeżyć... Bo po co? Co go ma interesować... Jakaś zwykła dziewczyna, bez perspektyw i pieniędzy... Przecież na takie lecą dzisiejsi mężczyźni... Nawet nie jestem ładna.... Ale cóż... Co się stało, nigdy nie odstanie... Nic już teraz nie mogę zrobić... Bo co mogę zrobić? Nic.... Jednak wierzę, że jeszcze kiedyś znów nasze uczucie wybuchnie... Że może znów będziemy tak bardzo szczęśliwi, tak jak przez te 2 miesiące.... Może.... Tylko tego pragnę w moim życiu... Nic innego nie chcę od życia.. Nic... Kompletnie nic..."
Aż się wzruszyłem... Powiem wam.... Z tego wszystkiego sam wyjąłem jakiś stary długopis, który leżał sobie w torbie... Zawsze mam jakieś niby niepotrzebne rzeczy przy sobie.... Pod tym ostatnim wpisem w jej pamiętniku ja sam zacząłem pisać...
Kasiu... Dlaczego przez ponad rok nic nie mówiłaś o tym uczuciu? Nic a nic... Kompletnie... Gdybym tylko wiedział wcześniej... Nasze życie potoczyłoby się zupełnie inaczej....
Twój mąż Kamil.... 17 marca 2018 rok.
Schowałem pamiętnik głęboko , na dno torby i położyłem się spać...
*Kasia*
Od kilku dni szukałam mojego starego pamiętnika.... Nie wiem dlaczego, ale naszło mnie na wspomnienia.... Miałam też również pewien plan. Jak rozmawiałam ostatnio z Kamilem przez telefon, to nic nie wspominał, czy w tym roku pojedziemy do Planicy... Na pewno nie będzie chciał ze względu na małego... Skończyłbym wtedy dopiero 3 miesiące.... Ja jednak rozmawiałam już o tym z panem Bronisławem. Zawsze drugiego dnia w Planicy, po zawodach odbywa się mała impreza pod skocznią. Postanowiłam, że ja również się tam wybiorę i zrobię Kamilowi niespodziankę. Już nawet mam pudło, z którego wyskoczę.
Wszystko już miałam zaplanowane... Już pokój w hotelu zarezerwowany... Byłam gotowa na tegoroczną Planicę.
Obejrzałam jeszcze dzisiejsze loty w Vikersund, w których Kamil zajął 2 miejsce, przez co zajął 2 miejsce w klasyfikacji generalnej tegorocznej edycji Raw Air. Byłam z niego bardzo dumna. Cieszyłam się jak dziecko.
-----------------------------------------------------------------------------
kiki2000
W kuchni czekał już na mnie Kamil ze śniadaniem
- A co to za okazja? - zapytałam
- Tak po prostu.
- Oj. Jeśli tak po prostu robisz śniadania, to chyba jestem w siódmym niebie.
- Jesteś od dawna.
- Właśnie widzę.
Zjadłam śniadanie i poszłam do łazienki, aby się uczesać, umalować i się ubrać.
Kamil również się ubrał w koszulę, a ja poszłam ubrać również Piotrusia.
- Jestem gotowa- powiedziałam do Kamila
Pojechaliśmy więc do jednego z kościołów, a dokładnie do kościoła parafialnego.
Zapukaliśmy do drzwi plebanii. Widniała na nich nawet karteczka z napisem "KANCELARIA PARAFIALNA".
Plebania była dość duża. Urzędował w niej ksiądz proboszcz i dwóch wikarych. Jednym z nich była przyjaciel Kamila ze szkoły podstawowej.
- Witaj Adam!
- Witaj Kamil!
- Czyli to jest ta twoja tajemnica, że to ta parafia?
- Tak.
- Przywitaj się z moją dziewczyną - Kasią , a tutaj w nosidełku mój synek Piotruś.
Przywitałam się z nim.
- Taka piękność... A co wy tu robicie?
- Przyszliśmy ustalić datę chrztu dla synka.
- To ja was zaprowadzę.
- Dziękujemy
Zostaliśmy zaprowadzeni do proboszcza tutejszej parafii. Opowiedzieliśmy mu swoją historię związaną z tym, że mamy syna. Niestety bez ślubu. Przekonanie księdza nie powiem... Było trudne. Zawsze myślałam, że taki proboszcz zgodzi się ochrzcić dziecko, ale cóż.... Tutaj trzeba było go przekonywać. Zgodził się i ustaliliśmy datę na 1 kwietnia (niedziela) Brzmi śmiesznie i wręcz każdy może sobie pomyśleć, że robimy sobie żarty z chrztu naszego syna, ale.... 1 kwietnia są święta Wielkanocne i stwierdziliśmy, że tak fajnie by było, że Piotruś urodził się w Boże Narodzenie, a swój chrzest święty będzie miał w Wielkanoc. Wszystko mieliśmy ustalone... Jednak nie mieliśmy jednego. A dokładnie rodziców chrzestnych.
Moją pierwszą myślą była Kornelia. Tutaj z Kamilem byliśmy zgodni. Tylko potrzebowaliśmy jej zdania, bo jak nie to kolejną, ostateczną osobą była Marcelina. Jednak brakowało nam ojca chrzestnego.
Kamil wpadł na "genialny" pomysł, że Piotrek Żyła.
Jednak wybiłam mu to z głowy. Dobrym kandydatem był Stefan Hula, ale też Dawid Kubacki.
Musieliśmy jeszcze to uzgodnić z naszymi "kandydatami"
Wpadliśmy na pomysł, że jutro zapytam Kornelię, dam znać Kamilowi i jeśli się zgodzi, to on zapyta Stefana Hulę, a jeśli Kornelia się nie zgodzi, to ja weźmiemy Marcelinę i Dawida.
Taki mieliśmy plan , który chcieliśmy zrealizować.
Wróciliśmy do mieszkania. Kamil poszedł jeszcze do sypialni. Chciał spakować sobie jeszcze kilka rzeczy.
*Kamil*
Wszedłem do sypialni i otworzyłem szafę. Chciałem zdjąć sobie z górnej półki jeszcze torbę na ubrania. Niestety. Była ona zbyt wysoko, więc po nią podskoczyłem. Wraz z nią spadły dwa jakieś koce i tajemniczy, jasno fioletowy zeszyt w twardej oprawie. Koce odłożyłem na swoje miejsce. A zeszyt wziąłem do ręki. Na pierwszej stronie, ładnym, ozdobnym, odręcznym pismem było napisane
"PAMIĘTNIK - KATARZYNA WITKOWSKA"
Było by głupio, gdybym zaczął go czytać. Chciałem odłożyć go do szafy na górną szafkę, lecz drzwi do sypialni otworzyły się. Nie wiedząc co robić, wrzuciłem zeszyt Kasi do mojej torby.
- Co robisz? - zapytała
- Nic... Wyjąłem sobie tylko torbę na resztę ubrań, która mi się nie zmieściła.
- To tyle masz walizek i ci się ubrania nie zmieściły? - uśmiechnęła się do mnie. - Ty chyba bierzesz więcej rzeczy niż ja. A sam śmiałeś się ze mnie, w tamtym roku, jadąc do Oberstdorfu.
- Oj tam, nie przesadzaj. Jest jeszcze jedna sprawa.
- Jaka?
- Dostałem e-maila od jednej z instytucji, że zostałem nominowany do plebiscytu na 10 najlepszych sportowców Małopolski. Znalazłem się w gronie 25 nominowanych.
- No i w czym problem?
- Rozdanie jest w tą niedzielę.
- Co??
- Mam taką prośbę, żebyś pojechała w niedzielę do Krakowa i była na tej gali, bo gdybym zajął tam miejsce w pierwszej 10-stce to lepiej by było, gdyby ktoś tam był i odebrał tą nagrodę.
- Ok. Ale co mówisz tak późno?
- Wiadomość dostałem w poniedziałek.... A ta śmierć ojca... Nie chciałem ci jeszcze dokładać wiele innych rzeczy.
- A tak w ogóle to kiedy to jest i gdzie?
- W tą niedzielę w Wojewódzkim Centrum Kultury w Krakowie o 15:00.
- A na jakiej to ulicy jest?
- Na Grunwaldzkiej.
- A ktoś znajomy tam będzie?
- Rodzice Maćka Kota i podobno Marta Kubacka, albo też rodzice Dawida
- Ojca Maćka to znam z telewizji.
- No więc... Znasz kogoś. Nie będziesz sama.
- Niech ci będzie... Ale mnie załatwiłeś.
- Dlaczego?
- W ogóle muszę coś wymyślić, w co się ubrać. Oj... Narobiłeś mi kłopotów.
- Przepraszam.
- Dobra Kamil. Nie przepraszaj, tylko następnym razem, to lepiej by było, gdybyś mnie uprzedził.
- Ok....
Już jednak o 11:00 Kamil zaczął się ubierać. Na pożegnanie przytuliłam się do niego mocno. Ten również odwzajemnił mojego "przytulasa". Nagle włożył rękę do kieszeni swej kurtki i wyjął z niej pudełko.
- Wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet kochanie.
- Dziękuję! Jak miło, że pamiętałeś.
Pocałowałam go w policzek, po czym przystąpiłam do otworzenia tajemniczego pudełeczka
- Jakie śliczne! Wprost przepiękne! Dziękuję!
I bez zawahania pocałowałam go namiętnie w usta.
Kamil oddawał moje pocałunki...
- Nie wyjeżdżaj.... Proszę... - wyszeptałam
- Chciałbym... Wrócę niedługo...
- Czekam kochanie.
Kamil pocałował mnie jeszcze w czoło, po czym wyszedł z mieszkania.
Ja wzięłam podarowany przez niego prezent i przymierzyłam.... Był taki piękny. Zrobiłam sobie z nim zdjęcie i wysłałam je Kamilowi.
- Pasuje idealnie - napisałam
Spakowała naszyjnik i kolczyki do pudełeczka i zrobiłam im zdjęcie. Wrzuciłam je na Insta Story
"Taki prezent tylko na Dzień Kobiet i tylko od @kamilstochofficial"
W tym czasie zadzwoniła do mnie Justyna
- Słyszałam, że wybierasz się do Krakowa w niedzielę?
- Wieści szybko się roznoszą.
- Bardzo szybko
- Tak, wybieram się. Teraz tylko myślę nad kreacją.
- Aga też idzie
- Jak to? Kamil mówił, że będą rodzice Macieja.
- No, ale to jest na jakiejś ulicy..
- Grunwaldzkiej.
- No tak właśnie, a na tej ulicy Aga wynajmuje mieszkanie i powiedziała, że będzie
- No to super! Jakieś znajome twarze!
- I co? W czym idziesz?
- Jeszcze sama nie wiem. Nie mam pomysłu
- Widziałam naszyjnik i kolczyki. Prezent od Kamila?
- Tak. Na dzień kobiet. Podarował mi go, gdy wychodził z domu.
- Jakie romantyczne
- Nie przesadzaj. A ty? Co dostałaś od Piotrka na dzień kobiet?
- Dał mi przy wyjściu czekoladę OREO i powiedział "Na dzień kobiet. Pa kochanie. Śpieszę się, bo za nie długo mam samolot"
- Oj jakie romantyczne! - zaczęłyśmy się śmiać.
- Bardzo wiesz... Aga mi się chwaliła, że dostała bukiet czerwonych róż...
- A ty? Nie narzekaj. Liczy się gest. Ja od Adriana to nic nie dostałam przez prawie 3 lata związku.
- Oj, ty to się nie odzywaj. Dostałaś najlepszy prezent z nas wszystkich.
- No co ty....
- Nie gadaj. Chyba gwiazdy z USA chciałyby taki zestaw mieć w swojej kolekcji. Powiem ci, że jest co ci zazdrościć.
- Nie rozmawiajmy o tym, tylko o tym co nałożę na siebie w niedzielę do tego Krakowa.... Ale mnie wkopał w ten wyjazd.
- Oj, nie przesadzaj. Miasta sobie pozwiedzasz.
- Powiem ci, że wychowywałam się w okolicach Krakowa, więc dla mnie to miasto, to jak rzut beretem. Tak jak z Zębu do Zakopanego.
- Niech ci będzie. Ale znając ciebie i twoje kreacje...
- Ciekawe jakie.
- Powiem ci, że na Balu Mistrzów Sportu zrobiłaś zamieszanie ze strojem, bo przyćmiłaś największe WAG'S tej imprezy. Tak samo po wygranych Igrzyskach. Te stroje na spotkaniu z Prezydentem. A ostatnio ta okładka z Kamilem... Sukienka również boska... Powiem ci szczerze, że też chciałabym tak olśniewająco wyglądać.
- Nie przesadzaj Justyna
- To ty Kasiu nie przesadzaj. Wyglądasz pięknie. Skąd ty w ogóle masz te stroje. Jakiś znany projektant?
- Galeria handlowa w Zakopanem. Tyle w tym temacie.
- Rozumiem, że ta kreacja na Balu również była stamtąd.
- Tak
- I ta, co już nie długo, również będzie stamtąd.
- Owszem.
Wybuchnęłyśmy śmiechem
Następnego dnia wybrałam się do galerii, a Bronisław został z Piotrusiem. Kupiłam sobie pewien ciuch... Ale to będzie dla was słodka tajemnica.
- A co dostałaś od Kamila na dzień kobiet?
- Piękny zestaw.
Pokazałam Bronisławowi komplet biżuterii.
- A ja Krysi dałem tylko bukiet tulipanów.... Mój prezent przy tym to.... Nic.
- Oj, proszę nie przesadzać. Myśli pan, że tylko prezentami można okazać miłość? Przyznam się szczerze, że ja nie lubię takich prezentów.
- Nie? Krysia uwielbia wręcz prezenty.
- A pani Krystyna kiedy ma urodziny?
- Tak dziwnie, bo 1 kwietnia.
- Naprawdę?
- Tak. A co?
- Bo 1 kwietnia mamy wybraną datę na chrzest dla Piotrusia!
- To zrobicie Krysi prezent.
- A pan?
- Co ja?
- Kiedy pan miał urodziny?
- 3 marca
- To co pan nie mówił! Mielibyśmy tutaj imprezę.
- A czym to jest się chwalić? Starzeje się tylko człowiek i nic więcej.
- Oj, niech pan nie przesadza.
- No co... Skończyłem 49 lat...
- To za rok mamy co świętować!
- No... Powiem ci Kasiu, że aż się boję, co ta moja Krysia mi przygotuje na tą 50-tkę.
- Na pewno będą to szalone urodziny!
- Mam nadzieję. Wnuk już będzie chodzić, to będziemy mieli za kim biegać.
- Rozrusza nam całą imprezę.
Wieczorem obejrzałam kwalifikacje, w których Kamil zajął 3 miejsce... Następnego dnia w sobotę, postanowiłam odwiedzić Marcelinę. Ubrałam się i naszykowałam Piotrusia, po czym wsiedliśmy w samochód i wyruszyliśmy do Szczyrku. Spędziliśmy miło czas. Wróciłam do domu i zadzwoniłam do Kornelii z propozycją, aby została matką chrzestną Piotrusia. Zgodziła się bez żadnego wahania. Zadzwoniłam następnie do Kamila i powiedziałam mu, że Kornelia się zgodziła. Jego zadaniem było zaproponowanie Stefanowi , aby został ojcem chrzestnym naszego Piotrusia.
Pogratulowałam mu również 2 miejsca w konkursie drużynowym w Oslo w ramach Raw Air.
Następnego dnia od rana zaczęłam się szykować na wyjazd do Krakowa. Już o 12:00 musiałam wyjechać z Zakopanego. Bronisław powiedział, że zajmie się małym Piotrusiem, podczas mojego wyjazdu.
Rano zadzwonił do mnie jeszcze Kamil
- Czy mi się wydaje, czy ty się stresujesz dzisiejszym plebiscytem w Krakowie? - zapytał
- No trochę. Dawno nie byłam na takich Galach... Ostatnio w styczniu, ale tamto.... to nic takiego
- Oj, zobaczymy. Nawet kreacji mi nie pokazywałaś.
- Dowiesz się z internetu. Muszę trochę podtrzymać napięcie.
- A Piotruś z kim zostanie?
- Z twoim ojcem
- Aha
- Co się nie chwaliłeś, że twój ojciec 3 marca miał urodziny?
- Oj tam, oj tam.
- Już za rok 50 lat! Mamy chyba co świętować!
- Mamy, mamy.
Rozmawiałam z nim jeszcze przez pół godziny, jednak musiałam zacząć się szykować na wyjazd do Krakowa. Wyjęłam z szafy zakupione wcześniej ubrania. Poszłam do łazienki, aby się przebrać, uczesać i umalować. Już o 11:30 do drzwi mieszkania zapukał pan Bronisław.
- Oo! Jaka wystrojona! - powiedział
- Dziękuję, ale nie przesadzajmy. Zwykły, normalny strój.
- Nie wydaje mi się.
Podeszłam do lustra w przedpokoju i zrobiłam sobie jedno selfie w lustrze
Byłam już gotowa na wyjazd... Założyłam sobie jeszcze komplet biżuterii, który dostałam od Kamila na dzień kobiet.... Pożegnałam się z Bronisławem i Piotrusie, po czym wyszłam z mieszkania , wsiadłam w samochód i pojechałam.
Przed 15:00 byłam już pod Wojewódzkim Centrum Kultury. Było tam trochę reporterów, dziennikarzy. Na początku, jak to na wielu imprezach, znajdowała się ścianka do zdjęć. Musiałam na niej trochę zapozować, chodź jakoś nie za bardzo chciałam.... Po takim pozowaniu zauważyłam Agnieszkę i ojca Maćka.
- Hej kochana! - podeszłam do niej
Ona popatrzyła na mnie....
- Wow! Jak pięknie wyglądasz!
- Nie przesadzaj, Aga.
- Powiem ci, Katarzyno, że bardzo ładnie - powiedział do mnie ojciec Maćka.
Usiedliśmy obok siebie przy jednym ze stolików. Najpierw były wystąpienia wszystkich artystów itd.... W końcu zaczęto przyznawać miejsca. 10..9...8...7...6..5..4... Do tej pory nie było żadnego skoczka, a przypomnijmy, że było nominowanych ich, aż 3!
- 3 miejsce w naszym plebiscycie przyznano dla... pana Macieja Kota!
Wszyscy zaczęli klaskać, a Agnieszka wyszła po odbiór nagrody
- Nagrodę w imieniu skoczka odbierze jego partnerka - Agnieszka Lewkowicz
Agnieszka wygłosiła krótkie przemówienie i wróciła na miejsce.... Nagrodą była statuetką.... Orła... Bardzo ładna wręcz.
2 miejsce było dla jakiegoś biegacza... Szczerze nie znam go...
- A teraz pierwsze miejsce.... Pierwsze miejsce w naszym plebiscycie... Bez konkurencyjnie.... Jury nawet długo się nie zastanawiało nad tym miejscem... Pierwsze miejsce zdobył... pan Kamil Stoch!
Wszyscy znów zaczęli klaskać, a ja szczerze byłam zaskoczona tym miejscem dla Kamila.
Wyszłam na środek po odbiór nagrody.
- Nagrodę w imieniu naszego Orła odbierze partnerka pana Kamila Stocha - Katarzyna Witkowska.
Odebrałam statuetkę.
- Nie spodziewałam się tak wysokiego miejsca w tym konkursie dla Kamila. Jestem bardzo szczęśliwa z tego, że jest tak doceniany wśród ludzi. Jestem z niego dumna, za to , jak ciężką pracę wykonuje na swoje sukcesy... Jednak to nie tylko jego zasługa, ale też całego sztabu szkoleniowego i trenerów. I ten Orzeł - podniosłam go lekko w górę - jest nagrodą za tą ciężką pracę , masy ludzi, pracujących przy sukcesie Kamila, jak i całej drużyny. Dziękuję.
Wszyscy zaczęli bić brawa za moje przemówienie. Ja usiadłam sobie na swoim miejscu.
- Zapraszamy teraz wszystkich laureatów dzisiejszego plebiscytu na scenę, na pamiątkowe zdjęcie.
- Chodź do przodu, to będziemy na zdjęciach.
- Jak tak ci zależy - powiedziałam do Agi.
Wyszłyśmy na środek na pamiątkowe zdjęcie. Potem znów zostałyśmy zgarnięte na ściankę zdjęciową, a ja zostałam zabrana na wywiad.
- Co plebiscyt, co wystąpienie, zawsze szokuje wręcz pani swoimi kreacjami. Nie są to jakieś wymyślone kreacje, lecz piękne, takie normalne, ale powalają wszystkich na łopatki. Jak pani to robi?
- Nie wiem sama... Jednak mi nie chodzi o to, żeby powalić wszystkich na łopatki, Ubieram się tak, jak mi się podoba, żebym dobrze się w tym czuła. Nie ma tutaj jakiejś recepty na dobry wygląd
- Furorę zrobiła pani biżuteria. Skąd ją pani ma?
- Dostałam ją od Kamila na Dzień Kobiet i tak mi się spodobała, że postanowiłam ją założyć na dzisiejszą okazję.
- Spodziewała się pani wygranej Kamila w dzisiejszym plebiscycie?
- Wygranej nie, ale miałam w głowie taką myśl, że spośród tych 25 osób nominowanych, znajdzie się w tej pierwszej 10.
- Dziękuję bardzo za wywiad i życzę jeszcze wielu tak wspaniałych wystąpień.
- Dziękuję.
Za pozowałam jeszcze z Orłem, po czym wróciłam do Zakopanego.
Niestety nie obejrzałam konkursu indywidualnego Raw Air, ale Kamil zajął w nim 2 miejsce.
Usiadłam sobie na kanapie i pokazałam Bronisławowi złotego Orła dla Kamila.
- Jaki piękny, tak jak ty. - powiedział
- Dziękuję.
Bronisław po chwili pojechał do domu, a ja poszłam wziąć kąpiel.... Położyłam się na łóżku i wrzuciłam na swoje konto instagram'owe i facebook'owe moje i Agnieszki zdjęcie z Orłami, które zrobił nam ojciec Maćka.
"A dzisiaj w Krakowie z cudowną @agalewkowicz podczas Plebiscytu na 10 najlepszych sportowców Małopolski. Kamil zdobył 1 miejsce, a Maciek zdobył 3 miejsce. W nagrodę "zdobyłyśmy" Złote Orły.
#kraków #jaiaga #plebiscytmałopolski #najlepszysportowiec #kamilwygrał #maciektrzeci #cieszymysię #cieszynka #złoteorły"
Wieczorem jeszcze zadzwonił do mnie Kamil
- Pięknie wyglądałaś. Widziałem zdjęcie z Agnieszką
- Dziękuję.
- Jednak biżuteria się przydała
- I to jak. Zrobiła furorę, jak to powiedziała jedna z reporterek.
- Bo ja, wiec co ci kupić.
- Znasz mnie najlepiej.
Rozmawialiśmy jeszcze długo, jednak byłam dość zmęczona i położyłam się spać.
*Kamil*
Po rozmowie z Kasią chciałem wyjąc sobie jakąś książkę i sobie ją przeczytać. Zauważyłem w torbie fioletowy zeszyt. Przypomniałem sobie o tym pamiętniku... Trochę mnie "korciło", aby przeczytać ten pamiętnik.... Jednak nie zrobiłem tego.... Znowu jednak coś mnie "korciło", aby go przeczytać. Zamknąłem więc drzwi od pokoju na klucz od środka, aby żaden z chłopaków nie wszedł do pokoju. Otworzyłem pierwszą stronę. Znów zobaczyłem tym ładnym pismem
"PAMIĘTNIK - KATARZYNA WITKOWSKA"
Zapowiada się wręcz ciekawie.
Przekręciłem kartkę.
" piątek, 13 stycznia, 2017 rok
Drogi Pamiętniku.... Sama nie wiem, jak mam ci to powiedzieć.... Poczułam się dzisiaj dziwnie... Tak inaczej.... Może to te motylki w brzuchu na jego widok....
Tak jak wiesz, zaspałam dzisiaj na uczelnię. Szybko zaczęłam się ubierać. Wzięłam w rękę torbę i kluczyki i wsiadłam do samochodu. Znasz już chyba moją niezdarność... Moje roztrzepanie.... Nie obejrzałam się na skrzyżowaniu... i .... bach.... Wjechałam prosto pod koła innego samochodu... Jak się bałam... To było coś strasznego... Sama wiem, jak Adrian reaguje, jak kobiety prowadzą, a co dopiero tworzą wypadki drogowe... Jak tylko spojrzałam na tego mężczyznę. Na samą myśl zaczęłam się go bać... Nie powiem, bo trochę na mnie nakrzyczał.... lecz.... ja go poznałam... Nie był to jakiś znajomy.... Tylko... Aż mnie zatkało... Po prostu nigdy w życiu nie widziałam tak przystojnego mężczyznę... Zwalało mnie z nóg... A na dodatek był to ten sławny skoczek - Kamil Stoch... Na samą myśl miałam motylki w brzuchu... Nigdy w życiu nie widziałam tak przystojnego faceta i przyznam szczerze, że mógłby wygrać nawet z moim Adrianem o miano przystojniejszego... Jednak urzekło mnie w nim coś jeszcze... Przyznam się szczerze, że on chciałby zrzucić winę tego wypadku na siebie... Zaczął się jakoś usprawiedliwiać.... Nawet nie mogę znaleźć jakiegoś sensownego wytłumaczenia na jego zachowanie, dlaczego tak to zrobił..... Po co on to zrobił... Przecież moim zdaniem, każdy facet, gdyby kobieta wjechała mu pod koła i zniszczyła samochód (tak jak zrobiłam to ja) to chyba zadzwoniłby na policję i kazał ponieść dziewczynie koszty... Przyznam się, że on był zupełnie inny... Odstawał od tych wszystkich facetów zapatrzonych w swoje samochody, chodź gdy widziałam zdjęcia jego aut w internecie, to przyznam się, robią piorunujące wrażenie na człowieku. Gdyby było tego mało, to zostałam zaproszona przez Marcelinę na kolację. Niby nic wielkiego, ale jednak... Lubię dobrze wyglądać, tak było i tym razem, jednak przyznam się, że gdy znów go zobaczyłam... Znów poczułam te motylki w brzuchu, a nogi się pode mną ugięły.... Dlaczego on tak musi na mnie działać? Jeszcze podszedł do mnie bliżej... Taki elegancki, w garniturze. Przyznam, że wyglądał lepiej, niż wielu mężczyzn w dniu swojego ślubu. Pocałował mnie w rękę... O Boże... Chyba się zakochałam w tym człowieku... Miał takie piękne niebieskie oczy... Tak jak ja... Ale to chyba nie przeznaczenie.... Chyba sama siebie oszukuję.... Jednak chciałam jak najszybciej wybić to sobie z głowy, bo już miałam dziwne myśli w głowie.... Że to chyba miłość od pierwszego wejrzenia. Przez cały wieczór wbijałam sobie do głowy, że jednak do siebie nie pasujemy, że ja jestem zwykłą studentką, a on wybitnym sportowcem, który tydzień temu wrócił z Turnieju Czterech Skoczni, który wygrał... No cóż...
Przyznam , że nie bawiłam się zbyt dobrze. Podeszłam więc do Stefana, aby mu powiedzieć, że już się zbieram i idę do mieszkania.. Kamil popatrzył się na mnie dziwnym wzrokiem... Jakbym... Podobała mu się... Nie! Wybij to sobie z głowy! Poszłam więc do Marceliny, również jej o tym powiedzieć, lecz... On poszedł ze mną... Idąc tak, rozmawialiśmy trochę.... Jednak.... Nie patrzyliśmy sobie w oczy....Czułam się przy nim tak inaczej... Dziwnie... Aż w końcu się poślizgnęłam... I... Wpadłam w jego ramiona.... Chyba bardziej romantycznie nie mogło być.... Poczułam coś dziwnego... Jakby uczucie, którego nie da się już zatrzymać... Jeszcze zaprosił mnie na jutrzejszy konkurs Pucharu Świata w Zakopanem.... Świetnie... Pomyślałam sobie.... Jednak... Chyba tak mnie w sobie rozkochał tym spojrzeniem, że nie byłabym w stanie odmówić... Drogi Pamiętniku... I co ja mam teraz zrobić? Czemu akurat ta strzała amora musiała trafić we mnie? "
Przyznam się, że jeszcze nigdy nie doznałem tak wielu słów od Kasi, świadczących o tym, że się we mnie zakochała... Jakoś nigdy o tym nie rozmawialiśmy...
Zamknąłem pamiętnik i poszedłem spać..
Następnego dnia z rana pojechaliśmy do Lillehammer i odbyliśmy tam kwalifikacje, które ukończyłem na 2 miejscu... Gdy wróciłem do hotelu, znów zaciekawiła mnie historia Kasi.... A dokładnie jej pamiętnik... Wiem, że nie wolno czytać cudzych listów, jak to się mówi, ale jednak kusi człowieka... Kolejna kartka była o wyjeździe do Oberstdorfu.
Pisałam tam o balu, jednak mnie najbardziej urzekł opis gry w prawda czy wyzwanie... Nie opisała tego koszmaru związanego z Gregorem.... Najbardziej ta gra budziła w niej emocje, które opisała
"[...] Nie byłam zbyt chętna do tej gry, ale cóż... Zgodziłam się.. Gra na początku wydawała się spokojna.. Najlepsze było, gdy Stefan Kraft wyszedł na balkon i zaczął krzyczeć, że jest gejem, a Maciek Kot to wszystko nagrywał. Nie spodziewałam się jednak, że Stefan odegra to wyzwanie na nas.... A szczególnie na naszej trójce... Ja, Kamil i Gregor Schlierenzauer. Gdy zobaczyłam tylko, jak Stefan trzyma w ręku butelkę i powiedział, że od teraz sama wyzwania... Przeraziłam się... Siedziałam pomiędzy nimi i zaczęłam się bać. Daję słowo! Usłyszałam tylko tyle, że Gregor ma mnie pocałować... Kamil się aż zaczerwienił ze złości, ale... dziwiłam się dlaczego... Nie powinien być o mnie zazdrosny, przecież nie jesteśmy parą... Ale chyba dobrze to ujęłam. "Nie powinien" Gdy tylko mnie pocałował... On się po prostu wpił w moje usta... Jednak nie czułam się .... Nie czułam się tak, jak podczas pierwszego spotkania z Kamilem, podczas którego do niczego nie doszło... Zrozumiałam, że to nie jest to... Jednak gdy Kamil wybuchnął ze złości...Zrozumiałam, że to było chyba zbyt namiętnie... Chciałam szybko zapomnieć o tym, więc wzięłam chusteczkę i starałam się jak najlepiej wytrzeć usta... Usiadłam sobie znów pomiędzy nimi. Gdy znów zobaczyłam, że Stefan ma butelkę.... Pomyślałam, że nic gorszego mnie nie spotka... Ale się myliłam.... Powiedział "Kamil, Pocałuj Kasię" Myślałam, że go zamorduję.. Kamil był na mnie strasznie zły, po tym całym incydencie z Gregorem, a teraz mam go jeszcze całować... No chyba go coś.... Zamknęłam oczy.... Pocałował mnie w policzek... Może to i dobrze, ale.... Jednak znów poczułam te motylki i nawet przez chwilę żałowałam, że nie doszło do czegoś więcej.. Jednak chłopcy chyba to wyczuli i zaczęli go podpuszczać, żeby w usta i takie tam... Kamil uległ ich namowom.... No i ... Czułam się w siódmym niebie... Całował wręcz cudnie... O wiele lepiej niż z Adrianem... Ale jestem głupia, że ich ze sobą porównuję... Znów poczułam te motylki i jakby... to uczucie w tym momencie wybuchło... Ale tak na maxa wybuchło... Zrozumiałam, że od tego momentu nie chcę całować innych ust.... Jednak.... Ja się chyba za szybko zakochuję... Jednak gdy tylko przyjechała policja i wzięli go na przesłuchania w sprawie , to nie wahałam się, żeby pojechać z nim... Przecież to przeze mnie on pojechał na ten komisariat w sprawie Gregora.... To przecież wszystko moja wina... To ja wniosłam w jego życie... Tyle.... Nieszczęść. Gdy tylko mnie spotkał to już był na komisariacie w mojej sprawie... Dlaczego ja muszę być takim pechowcem. Dlaczego ja muszę zawsze przynieść tyle pecha i nieszczęść dla innych ludzi? Dlaczego ja?"
Przyznam, że nie wiedziałem, że Kasia myśli, że to ona przynosi nieszczęście dla ludzi. Postanowiłem zamknąć pamiętnik... Schowałem go do torby....
W Lillehammer byłem 1 , a później pojechaliśmy do Trondheim, gdzie zająłem 3 miejsce w kwalifikacjach, jak i w konkursie. Ostatnim przystankiem Raw Air było Vikersund... W kwalifikacjach byłem 2, a w konkursie drużynowym znów zajęliśmy 1 miejsce... Wróciłem do hotelu, gdzie znów wyjąłem pamiętnik Kasi... Przeczytałem już sporo. Byłem już na samym końcu... Była to moja lektura "do poduszki'. Nie wiedziałem, że Kasia tak wszystko przeżywa. Ale też nie wiedziałam , że Kasia darzy mnie takim uczuciem... Chodź znany się już ponad rok, to nigdy mi o tym nie powiedziała... Nie wiem dlaczego... Otworzyłem pamiętnik.... Została mi ostatnia strona.... Była to Planica.... Planica w tamtym roku.
"[..] Po prawie 2 miesiącach od naszego pierwszego spotkania, które było na tym nieszczęsnym skrzyżowaniu w Zakopanem.... Przespałam się z nim.... Nawet bez tego zrozumiałam, że go kocham.... Może ten poważny ruch był zbędny w naszym uczuciu... Jednak... Byliśmy pijani i może dlatego obwiniałam o tą całą sytuację cały świat... Przyznam się, że.... A co tu dużo mówić... W końcu muszę się chyba do tego przyznać, bo już i tak długo ukrywałam to w moim sercu... Ja go po prostu kocham... I gdybyśmy nawet nie byli razem... Gdyby nasze drogi się rozeszły... Ja zawsze będę o nim pamiętać... Cokolwiek by się stało, zawsze będzie dla mnie najważniejszy... Najważniejszy od wszystkich innych rzeczy..... Tylko... Jak ja mam mu to teraz powiedzieć? Przecież on tego nigdy nie przeczyta.. Nigdy nie przeczyta tych moich przeżyć... Bo po co? Co go ma interesować... Jakaś zwykła dziewczyna, bez perspektyw i pieniędzy... Przecież na takie lecą dzisiejsi mężczyźni... Nawet nie jestem ładna.... Ale cóż... Co się stało, nigdy nie odstanie... Nic już teraz nie mogę zrobić... Bo co mogę zrobić? Nic.... Jednak wierzę, że jeszcze kiedyś znów nasze uczucie wybuchnie... Że może znów będziemy tak bardzo szczęśliwi, tak jak przez te 2 miesiące.... Może.... Tylko tego pragnę w moim życiu... Nic innego nie chcę od życia.. Nic... Kompletnie nic..."
Aż się wzruszyłem... Powiem wam.... Z tego wszystkiego sam wyjąłem jakiś stary długopis, który leżał sobie w torbie... Zawsze mam jakieś niby niepotrzebne rzeczy przy sobie.... Pod tym ostatnim wpisem w jej pamiętniku ja sam zacząłem pisać...
Kasiu... Dlaczego przez ponad rok nic nie mówiłaś o tym uczuciu? Nic a nic... Kompletnie... Gdybym tylko wiedział wcześniej... Nasze życie potoczyłoby się zupełnie inaczej....
Twój mąż Kamil.... 17 marca 2018 rok.
Schowałem pamiętnik głęboko , na dno torby i położyłem się spać...
*Kasia*
Od kilku dni szukałam mojego starego pamiętnika.... Nie wiem dlaczego, ale naszło mnie na wspomnienia.... Miałam też również pewien plan. Jak rozmawiałam ostatnio z Kamilem przez telefon, to nic nie wspominał, czy w tym roku pojedziemy do Planicy... Na pewno nie będzie chciał ze względu na małego... Skończyłbym wtedy dopiero 3 miesiące.... Ja jednak rozmawiałam już o tym z panem Bronisławem. Zawsze drugiego dnia w Planicy, po zawodach odbywa się mała impreza pod skocznią. Postanowiłam, że ja również się tam wybiorę i zrobię Kamilowi niespodziankę. Już nawet mam pudło, z którego wyskoczę.
Wszystko już miałam zaplanowane... Już pokój w hotelu zarezerwowany... Byłam gotowa na tegoroczną Planicę.
Obejrzałam jeszcze dzisiejsze loty w Vikersund, w których Kamil zajął 2 miejsce, przez co zajął 2 miejsce w klasyfikacji generalnej tegorocznej edycji Raw Air. Byłam z niego bardzo dumna. Cieszyłam się jak dziecko.
-----------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz