Numer 52 - Wyjazd do Planicy.

Już w poniedziałek przed godziną 7:00 Kamil przyjechał do Zakopanego. Nareszcie wrócił do nas po prawie 1,5 tygodniowym wyjeździe do Norwegii na turniej Raw Air.
Przygotowałam dla niego śniadania...
 Siedzieliśmy przy stole, gdy nagle powiedziałam
- Już cię prześwieciłam..... Wtedy to śniadanie, to zrobiłeś z okazji dnia kobiet.
- Oj.... Powiem ci, że jesteś bardzo spostrzegawcza
- Kamil... Nie pozwalaj sobie.
- Oj dobrze Kasiu.
Po chwili milczenia powiedział
- Bardzo ładnie wyglądałaś w tamtą niedzielę w Krakowie.
- Dziękuję.
- Widziałem komentarze pod tym twoim ostatnim zdjęciem na Instagramie
- Nie mów, że jesteś zazdrosny - uśmiechnęłam się.
- O ciebie? Zawsze i wszędzie.
- Wiesz, ilu tam było fajnych, przystojnych chłopaków? Ten biegacz, co zdobył drugie miejsce, był bardzo przystojny.... Powiem ci... Było na czym oko zawiesić.
- Kasia!
- Co?
Znów zaczęłam się śmiać.
- Ty naprawdę myślisz.... Wiesz co?
- No Kasiu...
- Wiesz co. Ciebie można łatwo nabrać.
- Bardzo śmieszne , wiesz.
- Nie mów, że uwierzyłeś, że oglądałam się za tym biegaczem podczas plebiscytu w Krakowie.
- Kto cię wie....
- Ja tylko w ciebie jestem zapatrzona...
- Wierzę ci...
- I dobrze robisz, mi wierząc.
- Jutro pojedziemy na takie małe spotkanie..
- Jakie spotkanie?
- W Krakowie. Takie już przed zakończeniem sezonu..
- Ok... Tylko o której?
- O 12:00 tam, w Krakowie.
- Ok....
- A pro po zakończenia sezonu... Pojedziesz ze mną?
- Nie.... Wiesz co... Ja już nad tym myślałam długo i ... Musiałabym wziąć Piotrusia.... A ja się boję brać go za granicę, na tyle dni....
- Ok... - odpowiedział,  chodź widziałam w jego oczach, że było mu przykro -  Też właśnie nad tym myślałem i myślałem właśnie o Piotrusiu.
- Będę ci kibicować przez te 3 dni w telewizji.
- Już nie mogę się doczekać.

Posprzątałam po śniadaniu, a Kamil usiadł sobie na kanapie z telefonem w ręce
- Kasia!
- Co?
- Chodź tutaj szybko!
Myślałam, że coś się stało.
- Co się dzieje?
- Popatrz
Dał mi do ręki swój telefon
- Czytaj. E-maila dostałem
- A o co chodzi?
- Po prostu przeczytaj

"Dzień dobry... Piszemy tutaj my - mieszkańcy Proszowic. Jednego z miasteczek. Od kilku lat jesteśmy pana wielkimi fanami przez co jeździmy na każde zawody. Kibicujemy panu jak tylko możemy i nagle wpadł nam do głowy pewien plan... Chcielibyśmy stworzyć oficjalny fan klub pana osoby... Nie chcemy działać jednak sami... Potrzebujemy do tego pana zgody... Jeśli takową otrzymamy chcielibyśmy zorganizować spotkanie w naszym mieście.... Wiemy, że prośba wydaje się ... może dość dziwna, ale byłoby nam miło, jeśli moglibyśmy taki fanklub stworzyć
                                                      Mieszkańcy Proszowic"

- Powiem ci Kamil, że trochę mnie to zaskoczyło.
- I co ja mam zrobić?
- Ludzie się starają... Dostrzegli twój talent i sukcesy. Zrób im tą przyjemność... Chcą spotkania... Chcą spotkać swojego idola. I nawet gdyby te spotkania były 2-3 razy do roku... To co? Nie chciałbyś takiego spotkania z fanami...  Przecież to coś cudownego..
- Ok. Tylko jak mam im odpisać?
- Nie wiem... Że na przykład bardzo się cieszysz z tego, że ktoś docenia twoje sukcesy, że jesteś zaskoczony ich prośbą, ale się zgadasz i że nie możesz się doczekać spotkania z nimi w ich rodzinnych Proszowicach.
- Ok.... Niech ci będzie..
Kamil usiadł z telefonem i odpisał mi na e-maila.
Po chwili znów zaczął mnie wołać z cudowną informacją
- Dostaliśmy zaproszenie
- Jakie?
- Końcem kwietnia jest jakiś pokaz mody w Bukowinie Tatrzańskiej... Jakiś pokaz mody przy basenach.... I mamy zaproszenie...
- Wiesz co... Teraz to jak muszę gdzieś jeździć, to już muszę się stroić..
- A co? Nie chcesz ładnie wyglądać?
- Chcę. Tylko gdzie nie wystąpię, to jakaś reporterka "gdzie pani nie wystąpi, to zawsze szokuje pani kreacją i rzuca pani konkurencję na łopatki. Jak nie Gala Mistrzów Sportu, to sesja, to spotkanie z prezydentem, ostatni plebiscyt, jakieś spotkanie z mediami, to zawsze pani wygląda tak normalnie, tak świeżo. Zawsze wygląda pani tak pięknie..."
- Widzisz, jak ludzie mówią ci komplementy?
- Ale ja takich nie lubię
- Dlaczego?
- Czuję się dziwnie, jak ktoś mów, że ładnie wyglądam... Nawet powiem ci, że bardzo dziwnie
- Oj Kasiu... Nie przesadzaj

*Kamil*

Kasia udała się do łazienki, a ja poszedłem do sypialni i odłożyłem jej zeszyt. Jednak Kasia weszła do sypialni.
- A co ty robisz?
- Już tą torbę sobie schowam.
- Aha... A co cię tak na porządki wzięło?
- Jakoś tak....
 - Niech ci będzie.

Uff... Udało się.. Ale chyba coś podejrzewa...

*Kasia*

 Cały dzień spędziłam uspokajając Piotrusia, bo cały dzień płakał.. Dopiero wieczorem miałam czas, aby uprasować sobie jakieś ciuchy na jutrzejszy wyjazd do Krakowa... Piotruś miał jutro być z Bronisławem, ale jak ja ledwo wytrzymałam z tym płaczem całodniowym, to co dopiero pan Bronisław.

- A ty? W czym jutro jedziesz?
- Jakaś koszulka i jeansy. A co?
- Myślałam, że to jakieś podsumowanie sezonu, to byś raczej koszulę sobie założył.
- Oj tam... Ja jakoś dziwnie czuję się w koszulach.
- Niech ci będzie... Ja ci się dziwię, że ty cały ślub Marty i Dawida, albo Olka i Magdy wytrzymałeś do rana w koszuli. Szacun za wytrwałość.
- Dziękuję. - uśmiechnął się.

Ja otworzyłam szafę , położyłam ręce na biodrach i zaczęłam się zastanawiać.
- Nie mów, że nie masz co założyć. - powiedział Kamil
- Właśnie chodzi o to, że nie mam co nałożyć na siebie jutro.
- Oj Kasiu... Wiesz co..
- Dobra. Zaraz coś znajdę.

Następnego dnia rano udałam się do łazienki, aby się uczesać i umalować. Następnie udałam się w szlafrok i poszłam do sypiali, bo zapomniałam zabrać ze sobą do łazienki ubrań, w których miałam zamiar dzisiaj wystąpić.
- No kochana powiem ci, że bardzo ładnie wyglądasz. Jak ja lubię ci mówić komplementy. - uśmiechnął się Kamil, jakby chciał zrobić mi na złość
- Oj, nie słodź mi tak , bo to może się dla ciebie źle skończyć.

Po chwili do drzwi zapukał Bronisław. Przyszedł już zajmować się Piotrusiem.
Ja tylko założyłam buty i kurtkę.
- Możemy już jechać. - powiedziałam do Kamila
- Ok

Wytłumaczyłam Bronisławowi, co, gdzie, jak....
Mogliśmy więc jechać z Kamilem do Krakowa.
- A tak w ogóle to o co chodzi z tym podsumowaniem sezonu w Krakowie? Bo wiesz... Rozmawiałam z Marceliną  i Justyną i one nic nie wiedzą o czymś takim. Więc trochę mnie to zdziwiło, żeby tylko ciebie zaprosili.
- Bo tak w ogóle to nie ma żadnego podsumowanie sezonu.
- To o co tutaj w ogóle chodzi?
- Bo... Chciałbym zabrać cię na taki romantyczny obiad.
- A co cię na romantyzmy wzięło?
- Tak jakoś....
- No mów... Co zrobiłeś?
- Nic takiego....
- A ja ci zupełnie nie wierzę...
- No cóż... Zdarza się.
- Kamil... Mów co się dzieje?
- Nic... Po prostu jak wracam, to tylko siedzimy w domu i nic... Chciałbym to jeszcze zmienić.. Bo tylko zajmujemy się Piotrusiem i chciałbym, abyśmy się wyrwali od tej rzeczywistości.
- No tak... Ale ty mi robisz takie niespodzianki i wyjazdy... W niedzielę się wyrwałam, bo byłam w Krakowie, teraz gdzieś jedziemy... Mówiłeś sam, że mamy zaproszenie na ten pokaz, który już końcem kwietnia... Więc dzięki tobie, to ja mam masę wyjazdów...


Weszliśmy do jednej z restauracji. Nie byliśmy jednak sami, bo jak wszyscy wiemy, to fotoreporterzy są wszędzie... Nie obyło się więc bez tego, że byliśmy pod czujnym okiem fotoreporterów.
Po zjedzonym obiedzie wybraliśmy się na spacer po Starym Mieście..
- Przyjedziemy tutaj rodzinnie, po sezonie.... - wyszeptał mi na ucho. - Pójdziemy sobie na Wawel i do Kościoła Mariackiego.
- Świetny pomysł. - odpowiedziałam
- Jakoś znów się wyrwiemy z tej rzeczywistości.

Wróciliśmy do Zakopanego... Bronisław akurat usypiał Piotrusia.
- Oo! Jak szybko!
- Naprawdę? - zapytał Kamil - Myślałem, że tak szybko ten czas nam zleciał...

Już w środę wieczorem Kamil wyjechał  swoim samochodem do Planicy. Ja zaś z Bronisławem obmyślałam plan, kiedy pojedziemy do Planicy.
- Konkurs jest o 11:00 czasu polskiego.. Będzie trwał do 2 godzin.. Dziewczyny już mają tam być na tej imprezie... Ja bym tylko weszła do tego pudła.
- I co? Skąd będziesz wiedziała, że teraz akurat w tym momencie jest Kamil
- Dziewczyny mają mu powiedzieć, żeby.. coś tam wyjął z tego pudła... Że niby to Justyna przywiozła, bo Justyna jedzie trochę później do Planicy. Nie jedzie z Piotrkiem, więc Piotrek nie potwierdzi, ani nie zaprzeczy, że Justyna niby to pudło przywiozła
- Pudło z tajemniczą zawartością.
- Bardzo tajemniczą.

Już w piątek mieliśmy wyjechać.... Z samego rana zaczęłam pakować siebie, jak i Piotrusia... Gdy nagle z szafy wypadł mi wręcz mój pamiętnik
- Jak on się tu znalazł? - aż podskoczyłam z tego odkrycia...
Przekartkowałam szybko pamiętnik...A w nim... Znalazłam coś niesłychanego...

Kasiu... Dlaczego przez ponad rok nic nie mówiłaś o tym uczuciu? Nic a nic... Kompletnie... Gdybym tylko wiedział wcześniej... Nasze życie potoczyłoby się zupełnie inaczej....
                          Twój mąż Kamil....   17 marca 2018 rok.

Jak to "twój mąż"?... Aż się zdziwiłam... I skąd on miał mój pamiętnik... Spojrzałam szybko w kalendarz... 17 marca.... Przecież on wtedy był jeszcze w Norwegii na Raw Air.. Dziwne..

Zasunęłam walizki, a sama poszłam się przebrać. Następnie przebrałam Piotrusia i włączyłam telewizor
Kończyła się już pierwsza seria skoków w Planicy konkursu indywidualnego... Miał w niej skakać jeszcze tylko Richard Freitag i Kamil... Trzymałam za niego mocno kciuki i .... wywróżyłam mu dobrą passę, chodź był ex aequo z Richardem Freitagiem na pierwszym miejscu po pierwszej serii..
Do drzwi zapukał więc Bronisław..
- Witaj! Gotowa?
- Tak.... Tylko pójdę jeszcze po Piotrusia.
- Ok. A walizki?
- To te w przedpokoju.
- Dobrze, to ja już zaniosę je do samochodu
- Dziękuję.

Wzięłam jeszcze Piotrusia na ręce.. Ubrałam go w kurtkę i buty. Co ja też po chwili uczyniłam.. Wyszliśmy z mieszkania, zamknęłam drzwi na klucz i wsiedliśmy do samochodu.. Była godzina 13:00....
- Czeka nas prawie 10 - godzinna podróż... A jeśli zrobimy sobie postój, to na pewno dłuższa
- Obyśmy dojechali tam przed 11:00.
- Na pewno dojedziemy. Tym Kasiu się nie martw.
- Dobrze.

Mieliśmy kilka krótkich postoi... Ale o 2:00 byliśmy już w hotelu... Rozpakowałam swoje rzeczy....
- Ja mam taki plan, że ja spotkam się przed konkursem z Kamilem. Że niby przyjechałem na te dwa ostatnie dni. Ok?
- Ok... Tylko cicho o tym, że ja tutaj jestem.
- Ok

Rano już przed 10:00 Bronisław wyszedł z hotelu... Udał się już do miejsca, w którym dziewczyny rozkładały część rzeczy, a dokładnie potraw na dzisiejsze biesiadowanie wszystkich ekip. Bronisław zaniósł już tam wielkie kartonowe pudło, z którego miałam wyskoczyć. Po chwili wrócił do hotelu. Miał zajmować się Piotrusiem. Ja zaś zaczęłam się przebierać i szykować. Ubrałam jeansy i koszulę w kratę. Włosy rozpuściłam. Podkręciłam lekko rzęsy tuszem, użyłam mocno różowej szminki do ust.. Do tego okulary przeciwsłoneczne o różowych szkiełkach i grubych czarnych oprawkach. Założyłam kurtkę, buty... Do tego kaptur... I byłam gotowa..
Udałam się na miejsce... Dziewczyny już na mnie czekały, a moje pudło... Stało się pracownią artystyczną dla Mili - córki Marceliny i Stefana oraz dla Kuby- syna Justyny i Piotra.
Na pudle znajdowały się różne słoneczka, kwiatuszki, a nawet samochodziki...
- Teraz to chyba uwierzy, że to ty Justyna przywiozłaś to pudło - powiedziałam
- Kochana! Jaka szminka! - przywitała mnie Marta.
- Dzięki!
- Rozumiem, że Kamil będzie  miał dzisiaj malinki na twarzy w tym kolorze. - uśmiechnęła się Justyna
- Tak... Aż się wszystkie nie pomieszczą...

Oglądałyśmy konkurs na telefonach... Chłopcy zdobyli drugie miejsce.... Marcelina z Martą poszły im pogratulować... Po chwili do nich dołączyła Agnieszka. Przy stole z polskimi potrawami stałam ja, Justyna i Dominika Sobczyk - żona Grześka Sobczyka
Dostałam od Agi SMS-a o krótkiej, ale jak zrozumiałem treści
"Idą"
Zrozumiałam, że chłopcy już tutaj zmierzają. Schowałam się więc do pudła, a Justyna mnie zamknęła na tyle, aby wieczko pudełko się przez przypadek nie otworzyło.

Chłopaki przyszli do swojego "domku". Bałam się trochę, bo pudło znajdowało się przy samych drzwiach.... Jednak uf.... udało się...
Chłopcy przebrali się i wyszli pomagać dziewczynom.. Już wszystkie drużyny przybyły na miejsce i zaczęła się impreza. Już nawet kamery i reporterzy przybyli do naszego stolika, gdy nagle Justyna powiedziała na głos.
- Kamil! Mógłbyś zajrzeć do tego pudełka... Mamy tutaj jeszcze danie główne!
- Ok!
Czułam już jego kroki
- To wielkie pudło?
- Tak, to.
- Ok
Widziałam jak stoi przed tym pudłem i miał zamiar je otworzyć... Gdy nagle ja... Tak po prostu z niego wyskoczyłam!
- Kasia?!
- A co? Nie poznajesz mnie? - zaczęłam się śmiać.
- Powiem ci że te okulary i ta szminka...
- Oj, nie przesadzaj głuptasie.
Wyszłam w końcu z pudła.
Podszedł do mnie bliżej. Położył ręce na moich biodrach, a ja na jego barkach.
- Wiesz co? Kocham Cię... - wyszeptał mi do ucha.
- Ja ciebie też mój mężu....
- Jak to... mężu....?
- A kto mi się wpisał tak do pamiętnika? - zaczęłam się śmiać..
- No tak....
Pocałował mnie... Tak z miłością... W końcu to poczułam.... Nie mogliśmy się od siebie oderwać... Nawet nie zważaliśmy na to, że fotoreporterzy nas nagrywają... Wszyscy z polskiej ekipy się na nas patrzyli... Tylko my byliśmy ważni.... Nagle usłyszeliśmy huk... Oderwaliśmy się od siebie. To Justyna otworzyła szampana
- Gorzko!
Spojrzeliśmy na nią.
- W końcu zgoda u was! No nareszcie! Musimy to oblać...
Wszyscy wypiliśmy po kieliszku szampana...
- Więc zaczynamy zabawę! - powiedziała Agnieszka...
Na środku stała platforma , a na niej zespół, który przygrywał nam podczas dzisiejszej imprezy.
Rozmawialiśmy sobie wszyscy... Podszedł do nas trener. Ja z Justyną i Kubusiem chodziliśmy po innych drużynach, próbując ich regionalnych przysmaków. Najdłużej chyba zatrzymałyśmy się przy austriackich klimatach.
- Powiem ci, że mogą z nami konkurować. - powiedziała Justyna
- Na pewno... Najwyżej daję im drugie miejsce.. Bo chyba nikt nie może z nami konkurować.


Zbliżało się popołudnie... Słońce zachodziło i świeciło różowymi odcieniami... Położyłam głowę na barku Kamila...
- Wiesz co? A może byśmy tak zrobili sobie zdjęcie? - zaproponował
- Ok...
Poprosiliśmy o zdjęcie Marcelinę... Dałam jej telefon... Tak jak wcześniej... Nałożyłam swoje okulary przeciwsłoneczne... Komponowały się z kolorem słońca... Położyłam ręce na jego barkach, a on na moich biodrach... Po chwili on również wyjął okulary przeciwsłoneczne, tym razem o niebieskich szkiełkach... I tak stojąc... Podczas zachodu słońca.... Marcelina zrobiła nam zdjęcie... Po chwili Kamil mnie pocałował, a Marcelina zrobiłam nam kolejne zdjęcie...
- Proszę... - podałam nam Kamila telefon, na którym robiła zdjęcia....
- Dziękuję..

Usiedliśmy sobie na jednej z ławek... Kamil wskazał ręką na swoje kolano..
- Co? Nie pójdziesz na kolanka do mnie? - uśmiechnął się.
- Z miłą chęcią.
Usiadłam mu na kolanach... Wyjął telefon i oglądaliśmy dzisiejsze zdjęcia.. Po chwili wybrał to, na którym się całowaliśmy i wstawił na swój profil na Facebook'u i Instagramie

"Takie zakończenie sezonu mogę mieć codziennie.... @kasiawitkowska
#relax. #planica #planica2018 #koniecsezonu #żegnaj2017/2018 #jużodlistopadawitamynowy #niespodzianka #niespodziankazpudełka #zaskoczonyaleszczęśliwy #nareszcierazem #miłość"

A po chwili wrzucił na swoje profile filmik, który nagrał Piotrek jak wyskakuję z pudła

"Takie niespodzianki tylko w Planicy i tylko robione przez Kasię. @kasiawitkowska. Najlepszy kamerzysta @piotrzylaofficial
#przyjechaładomnie #niespodziankaudana #piotrekżłanajlepszykamerzysta #ujęteokiemnajlepszegofotografa #kochamją #mojamiłość #planica #planica2018"

 A ja, siedząc na kolanach u Kamila, skorzystałam z okazji i zrobiłam sobie z nim selfie.... My oboje.. W kolorowych okularach... Kamil ma jeszcze malinkę na prawym policzku.  Niebo wygląda różowo

'Takie widoki tylko w Planicy i tylko z nim @kamilstochofficial
#lovehim #kochamgo #planica #planica2018 #nareszcierazem #koniecsezonu #mójukochany #mójboy  "

Siedzieliśmy tak jeszcze na ławce... Jednak w końcu słońce już zaszło prawie całkiem i trzeba było zbierać się do hoteli.. Niestety... Nie mogłam spędzić tego wieczoru z Kamilem, bo nie możemy mieszkać w jednym pokoju. Musiałam więc wrócić do swego hotelu.. Tam Piotruś już spał, a Bronisław oglądał telewizję.
- I co? Niespodzianka się udała?
- Nawet bardzo
- Ok. To ja lecę do swojego pokoju... Piotruś już śpi...
- Dobrze, dziękuję za pomoc
- Nie ma za co.

Poszłam wziąć szybki prysznic i położyłam się na łóżku... Po chwili usnęłam... Rankiem nakarmiłam Piotrusia i szybko się ubrałam. Po chwili do naszego pokoju zapukała Agnieszka...
- O! Jaki Piotruś już duży!
- Bardzo. Rośnie nam jak na drożdżach.

Aga wzięła małego na ręce i zrobiła sobie z nim zdjęcie... A dokładnie selfie.. Jeszcze tak fajnie wyszło, bo mały wyciągał rękę w stronę kamerki.
- A wy... Pokazujecie tak publicznie Piotrusia?
- Nie, za bardzo... Ja to mam tylko dwa zdjęcia z  nim na jakichkolwiek kontach na portalach... Tylko to, jak się urodził, akurat wtedy głowę miał przechyloną w moją stronę i podczas spotkania z prezydentem, ale wtedy był również twarzą do mnie, więc na zdjęciu jest tyłem do kamery... Kamil ma tylko to, jak się urodził i nic więcej.
- Aha... Bo on jest taki słodki....
- Po tatusiu
- I po mamusi.
- Oj, nie przesadzaj.
- A więc co? Pomiędzy wami jak najlepiej, bo widziałam zdjęcie i ten hasztag #lovehim #mójboy.. Czyli wszystko jest na dobrej drodze...
- Na najlepszej wręcz.
- Czyli tylko się cieszyć.
- Uśmiech, moc, energia, sport!
- Nawet ci się zrymowało kochana!
- A bo dzisiaj jestem w dobrym humorze..
- Jak tak pocałunki Stocha działają, to ja chyba też muszę spróbować
- Oj, Aga.... Przeginasz - zaczęłam się śmiać..
- No co! - również wybuchnęła śmiechem - Jeśli mężczyzna ma takie działanie, to trzeba je wykorzystać.
- Niech ci będzie.

Zaczęłam ubierać się w kurtkę i takie tam... Już za pół godziny ostatni konkurs Pucharu Świata w tym sezonie... Wszystko wskazuje na to, że Kamil znów otrzyma Kryształową Kulę za ten sezon... W lotach najprawdopodobniej drugi i znów mamy sięgnąć po Puchar Narodów.
Aga pomogła ubrać mi Piotrusia.
- Ty się wprawiaj, kto wie, czy kiedyś - uśmiechnęłam się.
- Kasia, nie pozwalaj sobie - wybuchnęła śmiechem

Wyruszyłyśmy więc pod skocznię. Znajdował się już tam tłum ludzi, gdy nagle podszedł do nas jeden z organizatorów konkursu i powiedział , że on nas zna, że my jesteśmy z Polski. Ucieszył się jeszcze, bo poznał syna Kamila Stocha i powiedział, że ma rozkaz zaprowadzić nas w trochę inne miejsce...Nie wiedziałyśmy o co mu chodziło, ale zostałyśmy zaprowadzone tuż pod samą skocznię, a dokładnie tam, gdzie znajduje się lider całego konkursu, czyli przy wejściu na skocznię. Tam dostęp mają tylko ludzi z FIS- u i sami zawodnicy. Tam na nas czekała już Dominika Sobczyk, Justyna Żyła z Kubusiem, Marta z Joanną, Marcelina  z Milą, ja z Piotrusiem i Agnieszka. Karolinka przez okres będąc w Planicy, została w domu, w Wiśle, z mamą Justyny
 Czekając tak na konkurs Justyna wyjęła telefon i wykrzyknęła na cały głos.
- Patrzcie co znalazłam! Co za artykuł!
- Jaki? - zaciekawiła się Agnieszka
- "W końcu zgoda! To już pewne Kamil Stoch i Katarzyna Witkowska są parą! Mamy zdjęcia i film!"
- Jak to? - aż podeszłam do  niej i zaczęłam gapić się w ekran telefonu.
- No popatrz.
Wzięłam jej telefon i zaczęłam czytać.
"Obecnie w Planicy trwa zakończenie sezonu skoków narciarskich. Wielu fanów Witkowskiej zdziwił fakt, że nie było jej w piątek podczas pierwszego konkursu. Jednak jak wielkie  było ich zdziwienie, gdy podczas imprezy po zakończonych zawodach drużynowych... Kasia.... wyskoczyła z pudła, robiąc wielką niespodziankę nie tylko Kamilowi, ale też całej drużynie. Moment w którym Katarzyna wyskakuje z pudełka nagrał Piotr Żyła, a filmik na swój profil w portalach społecznościowych wrzucił sam Kamil Stoch. Jednak to nie to wywołało zaskoczenie u fanów.. Kamil Stoch wstawił zdjęcia, jak obejmują się nawzajem z Katarzyną... I się całują. Sceneria była przepiękna. Tłem były góry w Planicy, a niebo było różowe...  Idealnie pasowało to z okularami, jakie miała na sobie para... Kasia miała je z różowymi szkiełkami, a Stoch z niebieskimi. A następnie Katarzyna wstawiła zdjęcie, a dokładnie selfie. Wyglądają przepięknie a my dopatrzeliśmy się różowej malinki, na prawym policzku u Kamila. Zdjęcia i filmik do obejrzenia w naszej galerii"
- Co to ma być?! - aż wykrzyknęłam
- No co? Od teraz, jak już oficjalnie jesteście z Kamile parą, to będziecie popularni.
- Wiesz co, już to "popularność" zaczyna mnie denerwować
- Oj, jeszcze się przyzwyczaisz..
- Wątpię.

Oglądałyśmy spokojnie pierwszą serię, a chłopcy nie wiedzieli, gdzie tak w ogóle się znajdujemy. Stałyśmy z boku i gdy przychodzili na to miejsce po oddanym skoku, to nawet nas nie zauważyli.
Czekałyśmy sobie na drugą serię, a Aga przyglądała się stojącej niedaleko Kryształowej Kuli, która była chroniona przez 5 ochroniarzy.
- Taka kula i 5 ochroniarzy. Niektóre gwiazdy mają ich mniej - zażartowała Agnieszka
- Widzisz... Kula jest więcej warta niż człowiek. - uśmiechnęła się Dominika Sobczyk
Dziewczyny już od kilku lat znały Dominikę... Czasami jeździ ona na zawody do Polski i do Planicy. Wczoraj poznałam ją jeszcze przed rozpoczęciem imprezy i znalazłyśmy wspólny język. Okazuje się, że mieszkają oni niedaleko nas. Dokładnie 4 kilometry, ale to chyba nie dużo. Dominika z Grzegorzem są już 10 lat po ślubie. Mają dwoje dzieci. 6 letnią Olę i 2 letniego Krzysztofa. Dominika ma 32 lata, a Grzegorz 38 lat. Są młodym małżeństwem, chodź jak słyszałam od Justyny matka Grzegorza nie chciała, aby ten ożenił się z Dominiką i szukała mu na siłę innych partnerek, jednak ten podobno udał się z Dominiką do księdza i ustalili jak najszybszą datę ślubu. Wesele się odbyło w domu znajomego Grzegorza, a odbyło się ono bez rodziny ani Dominiki i Grzegorza, tylko sami przyjaciele i znajomi.
Historia jest bardzo ciekawa, a sama Justyna mówi, że to dobry materiał na film , bądź książkę.

Czekałyśmy spokojnie na drugą serię dzisiejszego, ostatniego konkursu. Aż nie mogłyśmy się doczekać. Nagle podeszła do nas jedna z norweskich dziennikarek. Zdziwiło nas to bardzo, bo... my sławne nie jesteśmy. Nie ukrywam, że dziewczyny wstydziły się z nią rozmawiać, a gdy przyszło co do czego, to złapały straszliwą tremę i nie mogły nic z siebie wydać.... A co dopiero rozmawiać po angielsku. Nie powiem, że ja czułam się dobrze w towarzystwie młodej dziennikarki. Ona zrobiła ze mną wywiad, który został nagrany
- Ostatnio jest pani dość popularna w Norwegii.
- Naprawdę? Nie wiedziałam
- My - Norwegowie zaczęliśmy się interesować kim jest dziewczyna zwycięzcy Kryształowej Kuli... Będzie to zwycięstwo pod rząd
- Przyznam się, że nie spodziewałam się takiego spektakularnego  wyniku w wykonaniu Kamila... Jak to mówią po dobrym sezonie, przychodzi słaby sezon, ale Kamil zaprzecza tym regułom
- My w Norwegii możemy sobie tylko pomarzyć o takich pięknych partnerkach skoczków. Nie ukrywamy, że wam dziewczyny zazdrościmy... Większość naszych zawodników to jacyś samotnicy, żadnego który ma jakąś partnerkę. U was widzimy, że do Planicy przyjeżdżacie całymi rodzinami. To już jakaś tradycja?
- Nie wiem, czy można nazwać to tradycją. Jestem tutaj dopiero drugi raz, ale w tym miejscu jest coś niezwykłego i dlatego bardzo lubię tutaj przyjeżdżać i już nie mogłam się doczekać tegorocznej Planicy.
- Ostatnio w sieci krąż filmik "wrzucony" przez Kamila, jak wyskakuje pani z pudełka. Czy Kamil coś o tym wiedział?
- Nie. Była to niespodzianka. Specjalnie mówiłam Kamilowi, że nasz synek jest jeszcze mały, aby go gdzieś zabierać, a nie chciałam na tak długo zostawiać go w Polsce z dziadkami. Już gdy Kamil był w Norwegii na turnieju Raw Air zakupiłam to pudło i schowałam do samochodu taty Kamila. Hotel już sobie zarezerwowałam. Obejrzałam piątkowe zawody w telewizji , walizki miałam już spakowane. Ubrałam tylko siebie i synka w kurtki i pojechaliśmy z ojcem Kamila tutaj - do Planicy.
- Pudełko na nagranie wygląda bardzo kolorowo. Czy to nie jakaś "przykrywka", aby nikt się nie zorientował?
- Zostawiłam pudełko dziewczynom, a sama udałam się do hotelu. Gdy wróciłam, to pudełko było już pokolorowane. A to wszystko za sprawą córki Stefana Huli i syna Piotra Żyły.
- Świat interesuje się również pani stylizacjami, w których pani występuje. W internecie znajdziemy mnóstwo pani zdjęć, chodź nie ukrywajmy jest pani krótko w tej "branży". Jaki jest pani sukces na tak świetny styl?
- Moim zdaniem nie ma żadnego przepisu na to, jak świetnie wyglądać. Nie szukam ubrań po półkach projektantów, tylko w zwykłych "sieciówkach". Ubieram się w to, co mi się podoba i w czym się dobrze czuję.
- Czyli ma pani świetny gust, którzy doceniają inni.
- To bardzo miłe, że doceniają to, jednak moim zdaniem nie powinniśmy oceniać człowieka po tym jak ktoś się ubiera, tylko po tym jaki jest w środku, bo ktoś może kupować ubrania od zagranicznych projektantów  i również w nich cudnie wyglądać, ale jest "czarny" w środku. Gdy na przykład zobaczy cierpiącego człowieka na ulicy, to nie pomoże mu, ale go kopnie i przejdzie dalej.
- Dziękuję więc za wspaniały wywiad i mam nadzieję, że zobaczymy się ponownie na początku sezonu
- Ja również dziękuję i pozdrawiam wszystkich mieszkańców Norwegii.
- A Norwegia pozdrawia panią.

Odeszłam od dziennikarki i wróciłam znów do dziewczyn. Aga świetnie zajmowała się Piotrusiem.
- Aż tak się stresowałyście? - zapytałam
- Bardzo - odpowiedziała Marta
- No co wy..
- Widać, że świetnie czujesz się przed kamerą. Może powinnaś zająć się tym na  poważnie? - powiedziała Justyna
- Już się zajmowałam fotografią i co? Mam stronę internetową, a ostatnia zakładka to z mojego krawiectwa
- Może czas to zmienić? - zaproponowała Marcelina
- Ale, że jak?
- Chwytasz za telefon i robisz zdjęcia wszystkiemu, co jest tutaj ciekawe. - powiedziała Dominika
- Nie wiem, czy to takie proste..
- Na pewno tak. Byłaś świetną fotografką teamu. Świetnie ci szło. Szkoda, że zrezygnowałaś. - powiedziała Aga
- I tak bym odeszła przez ciążę.
- Ale sama mówiłaś, że świetnie płacili, więc w czym problem? - zapytała Marcelina
-  Sama nie wiem.
- Może warto wrócić do tego, przecież kochałaś łapać za aparat. - powiedziała Justyna.
- A niby czemu miałabym robić te zdjęcia tutaj? - zapytałam
- Nam! - wykrzyknęła Dominika.
- Dzisiejsze podium. - dopowiedziała Justyna
- I ogólnie występy na podium klasyfikacji generalnej, bo to wszystko jeszcze przed nami - powiedziała Aga.
- Zobaczę....

Czekałyśmy teraz na skoki naszych chłopców. Wszyscy zajmowali miejsca w pierwszej 10.
10 miejsce po pierwszej serii zajmował Dawid Kubacki i to właśnie jego skok oglądałyśmy jako pierwszy. Marta z małą Joanną na rękach... Już nie mogły się doczekać. I słusznie, bo skoczył 238,5, co dało mu jego najdalszy skok w karierze.
Marta od razu wybiegła mu pogratulować , a sam Dawid był w szoku , jak Marta znalazła się w tym miejscu, przeznaczonym tylko dla zawodników i organizatorów.
Jednak długo się nad tym nie zastanawiał, tylko cieszył się bo po swoim skoku zajął pierwszą pozycję
8 miejsce po pierwszej serii zajął Stefan Hula.  Marcelina wraz z Miłą czekały na skok Stefana.  Ten zajął po swoim skoku drugie miejsce,  za Dawidem Kubackim.
5 miejsce po pierwszej serii zajął Piotr Żyła.  Justyna wraz z Kubusiem już czekały na skok Piotrka.  Kuba już bardzo się denerwował. Nie tylko chciał zobaczyć skok taty,  ale też w ogóle się z nim spotkać,  bo ostatnio widział go wczoraj wieczorem podczas imprezy.  Ten rozdzielił Dawida i Stefana,  zajmując 2 miejsce po swoim skoku.
3 miejsce po pierwszej serii zajmował Maciek Kot. Aga już nie mogąc doczekać się skoku ukochanego,  gdy tylko usiadł już na belce.  Wybiegła na skocznię, czekając aż jej chłopak skoczy.  I chyba sprawiła mu niespodziankę, ale też przyniosła szczęście,  więc...  Wiadomo było,  że Maciek stanie dzisiejszego dnia na podium.  Tuż za nim skakał Niemiec - Andreas Wellinger,  jednak ten po swoim skoku zajął drugie miejsce.  Maciek nadal zajmował pierwszą pozycję, aż na belce usiadł Kamil...  Ta wrzawa na skoczni, na trybunach...  Tysiące flag powiewających w powietrzu...  Tego nawet nie da się opisać.  Nie wychodziłam na skocznię, lecz czekałam sobie spokojnie w wejściu z małym Piotrusiem na rękach. Dziewczyny również stały obok mnie i trzymały kciuki za występ Kamila. Usiadł na belce...  odbicie z progu...  leci,  leci daleko i....  Jest mamy to! Aż wykrzyknęłam z radości...  Na ekranie pojawia się napis KAMIL STOCH POL 252,5 m....  Rekord skoczni...  Aga wzięła małego Piotrusia na ręce,  a ja wybiegłam pogratulować Kamilowi dalekiego skoku i rekordu skoczni.  Do mnie dołączyli jeszcze chłopcy z ekipy i dziewczyny.  Aga dała mi małego na ręce i tak wszyscy czekaliśmy na wyniki dzisiejszego konkursu Kamera ujęła to jak wszyscy - całą naszą skoczną rodziną czekaliśmy na wyniki dzisiejszego konkursu.... Wszyscy bez wyjątku... Nagle na wielkiej tablicy pojawił się wynik... WINNER - KAMIL STOCH POL. Zaczęłam skakać z radości, a za chwilę kolejny WINNER - MACIEJ KOT. Wszyscy w szoku. To w końcu kto jest tym zwycięzcą. Okazało się, że chłopcy otrzymali tyle samo punktów... Ex aequo Maciej z Kamilem wygrali dzisiejsze zawody. Trzecie miejsce zajął Andreas Wellinger, czwarte Dawid Kubacki, piąte Piotrek Żyła, a szóste Stefan Hula. Te zawody były chyba najlepsze od  początku danego sezonu... Po prostu byłam w szoku, że w pierwszej 6 konkursu mamy 5 Polaków...
Chłopcy zostali zaproszeni na jakieś mierzenie, ważenie, różne kontrole, a my czekałyśmy na dekoracje dzisiejszego konkursu, ale też wszystkich klasyfikacji. Justyna stanęła sobie przy komputerze, który pokazywał wyniki dzisiejszego konkursu. Justyna zaczęła przyglądać się w ekran, coś się wahała, ale po chwili coś kliknęła.
- Dziewczyny! Chodźcie!
Podeszłyśmy do niej i zobaczyłyśmy , że Justyna włączyła klasyfikację generalną Pucharu Świata.
- Patrzcie! Maciek jest trzeci!
Aż Aga dorwała się do komputera i nie mogła uwierzyć.
- Jak to?
- No sama popatrz... Wyprzedził Roberta Johanssona o 2 punkty!
- Naprawdę?
Sama nie mogła w to uwierzyć.

Czekałyśmy na dekorację dzisiejszego konkursu. Same nie mogłyśmy uwierzyć, że Kamil z Maćkiem stoją na pierwszy stopniu podium ex aequo . Wysłuchałyśmy Mazurka Dąbrowskiego i czekałyśmy na dekorację klasyfikacji generalnej Pucharu Świata...
Włożyłam małego do wózka, bo mi usnął na rękach.
- Za dużo wrażeń , jak na niego - zaśmiała się Justyna
Ja, wraz z Agnieszką, wyszłyśmy na skocznię i czekałyśmy na dekorację Pucharu Świata. Na 3 miejscu stanął Maciek Kot - gorący oklaskiwany przez Agę, drugie miejsce zajął Richard Freitag, a pierwsze Kamil Stoch.. Otrzymał Kryształową Kulę, a ja znów popłakałam się ze szczęścia.
Nagrałam ten piękny moment wręczenia Kryształowej Kuli i odśpiewania Mazurka Dąbrowskiego, a gdy zaproszono Kamila do zdjęć z Kryształową Kulą... On zszedł z podium. Podszedł do mnie. Złapał mnie za rękę i zaprowadził mnie na podium.
- Kamil. Co ty robisz?!
- Ty jesteś dla mnie najważniejsza... I ta kula jest dzięki tobie.... Dzięki tobie trzymam ją w swoich rękach... To wszystko dzięki tobie.
 Za pozowaliśmy do zdjęć, a na koniec Kamil mnie pocałował. Zeszliśmy z podium, lecz na chwilę. Kamil dał mi do potrzymania Kulę, a w tym momencie Aga zrobiła mi zdjęcie, jak ją trzymam....
- Pasuje ci taka kula.
- Nie przesadzaj.
- Chyba muszę powiedzieć Kamilowi, żeby częściej ją zdobywał. - zaśmiała się...
Odbyła się klasyfikacja Pucharu Świata w lotach narciarskich, gdzie Kamil zdobył Małą Kryształową Kulę. Znów za pozował z nią do zdjęć. W tym momencie podeszłam do niego i podałam mu tą większą Kulę, przez co zrobił sobie zdjęcie, gdzie ma je obie... Zszedł z podium, ale znów tylko na chwilę, bo odbyła się klasyfikacja Pucharu Narodów, którą znów wygrała Polska, przez co, cała drużyna znów powędrowała na podium... Bardzo się cieszyłam z tegorocznych sukcesów Kamila.. Jednak został zabrany w wir dziennikarzy i wywiadów... Oczywiście  przyglądałam się bacznie jego wywiadom. Dziennikarze byli również ciekawi o... mnie i Piotrusia... Kamil nie był tutaj jakoś... chętny do rozmowy.. Jednak po chwili "rozkręcił" się wręcz i był aż za bardzo chętny na różne wywiady z dziennikarzami
- Czy to prawda, że to dzięki Kasi zyskał pan te cenne kule?
- Tak... To właśnie miłość do Kasi mnie uskrzydla i dzięki niej ... staję się taki dojrzalszy... To wszystkie gratulacje wędrują do mojej ukochanej, bo dzięki niej się zmieniłem.. Wcześniej byłem bardziej wybuchowy, lekko jeszcze młodzieżowy. Chciałem się wyszumieć, ale gdy tylko ją poznałem, to zupełnie zmieniłem swoje nastawienie do świata i ludzi... Nie ukrywam, że nowina, że będę ojcem również miała w tym swój udział.
-  Opublikował pan w sieci nagranie, jak Kasia wyskakuje z pudełka, robiąc wcześniej niespodziankę. Wiedział pan coś o tym?
- Nie, to było dla mnie totalne zaskoczenie, ponieważ rozmawiałem z nią kilka dni wcześniej i sama mówiła, że nie przyjedzie.... Ze względu na syna... Nie dziwiło mnie to, ale gdy tylko wyskoczyła z pudełka... Zrobiła mi ogromną radość...

Po skończonych wywiadach Kamil udał się na różne konferencje, a ja wzięłam wózek , a w nim Piotrusia i powędrowaliśmy do naszego hotelu.... Kamil swoje kule miał już w swoim pokoju, a ja , mając chwilę wolnego zaczęłam się pakować.... Ponieważ już dzisiaj wieczorem mieliśmy wyjeżdżać... Chodź  nawet sama nie wiedziałam z kim jadę.. Czy z Kamilem, czy z jego ojcem.... Po jakiś niespełna 3 godzinach zadzwonił do mnie Kamil z pytaniem "Gdzie jestem?"
Odpowiedziałam mu, że w swoim pokoju hotelowym, lecz gdy tylko to usłyszał... To za kilka minut rozległ się dzwonek do drzwi hotelowych. Poszłam je otworzyć, a w nich stał Kamil z bukietem tulipanów...
- To dla mnie? - zapytałam
- Tak
- Dziękuję...
Wstawiłam je do wody
- A Piotruś?
- Śpi....
- Aha
- Za dużo wrażeń jak na jeden dzień....
- Aż za bardzo za dużo - uśmiechnął się...
Kamil również zmęczony położył się na moim łóżku...
- A ty co? Nie dołączysz się? Zapraszam! - powiedział, po czym się głęboko do mnie uśmiechnął
- Z miłą chęcią....
Położyłam się obok niego....
- Planica odmieniła nasze życie.... W tamtym roku.... Sam wiesz... Mamy syna.... W tym roku zostaliśmy.... oficjalnie parą.... Czy to nie piękne?
- A gdyby tak....
- Co?
Położył rękę na moim kolanie i wędrował nią wyżej.
- Oj nie,nie,nie... Nie chcę się dalej bawić w podwójne pieluchy
- Tobie to się wszystko z jednym kojarzy!
- A o co ci chodziło? - uśmiechnęłam się
Kamil odpowiedział mi.... pocałunkiem... Takim delikatnym w usta....
- Kocham Cię....
Poczułam takie dreszcze po tym wyznaniu, że miałam na całym ciele "gęsią skórkę".
- Ja ciebie też... - odpowiedziałam.
Byliśmy tak w swoich objęciach.. Całowaliśmy się, gdy nagle Kamil powiedział
- Zaplanowałem nam już przyszły tydzień.
- A co takiego będziemy robić?
- Cały przyszły tydzień mam wolny od treningów... Polecenie trenera.. Więc... Wiesz, że jestem ambasadorem tych szwajcarskich zegarków i takie ogłoszenie ambasadorów... Wiesz taki pokaz.... No i tam pojedziemy we wtorek.... W czwartek pojedziemy do Warszawy na sesję jako ambasador tej marki odzieżowej, a przy okazji załatwimy małemu paszport.
- Po co?
- Pojedziemy na wakacje.
- A gdzie?
- Jeszcze nie wiem...
- To powiem ci, że bogate masz te plany - zaczęłam się śmiać
- Pojedziemy gdzieś daleko..  Jakieś ciepłe kraje..  Plaża morze...  To jest to...  Kurort,  z które masz piękne okno na plażę ..
- Rozumiem,  że jedziemy tam wszyscy...czyli że we trójkę.
- No tak,  a co ty chciałaś?
- Nic, tylko tak...
- Muszę sobie odpocząć po takim sezonie.
- Po tak znakomitym sezonie..
- Oo!  Dobrze kombinujesz.  Będą jeszcze z ciebie ludzie - zaczął się śmiać
- Nie przesadzaj...
Wybuchnęliśmy śmiechem...
- Kiedy i o której jedziemy?
- Jutro z samego rana... Tak gdzieś koło 6:00.
- Co?
- Żeby o 16:00 być w domu. Musimy być wcześniej w domu.
- A jak ten fanclub?
- Dobrze..  Dopinamy szczegóły.  Wszystko jest na dobrej drodze.
- Więc co?  Rozumiem,  że w tym roku spotkamy się z fanami w Proszowicach?
- Jak najbardziej.  Tylko ja wpadłem na taki pomysł,  żebym nie był tam sam,  tylko żeby zaprosić całą kadrę na to spotkanie z żonami i dziećmi.
- Świetny pomysł.
- A...  I jeszcze jedno.
- Co?
- Rozmawiałem z wieloma ludźmi propo tego naszego klubu sportowego i w tej kwestii również jestem już dogadany. Wiem,  co,  gdzie i jak. Co mam zrobić itp...  Tylko nie mamy nazwy do naszego wspólnego interesu...
- W sumie ja nawet o tym nie myślałam...
- Ja się głowiłem,  ale nic...
- Może chłopcy mają jakiś pomysł ?
- Klub Sportowy Stoch&Team Zakopane?
- Nie wiem...  Musisz się zastanowić. J to poważnie.
- Właśnie wiem.
Jednak rozmowę przerwał nam..  Piotrek Żyła..
- Oo!  Tutaj was mam Gołąbeczki.
- A co?  - zapytał Kamil
- Trener zaprasza.  Idziemy świętować sezon.
- A kto zostanie z małym?  - zapytałam - Przecież on śpi..
- Mój ojciec.
- Ok.
Piotrek wyszedł więc z pokoju. Kamil poszedł po swojego ojca,  a ja udałam się do łazienki,  aby się przebrać.
Wyszłam z łazienki, a Kamil już czekał na mnie przy drzwiach.
- Tylko nie pij za dużo, żebym miała kierowcę przy sobie na jutrzejszy powrót.
- Ale jakby co, to masz przy sobie prawo jazdy.
- Tak, a co?
- Nic,nic.

Bronisław przyszedł już do naszego pokoju, by zająć się Piotrusiem, a my udaliśmy się do pokoju trenera, gdzie miała odbyć się mała "impreza" na podsumowanie sezonu.
Byli tam już wszyscy.. Cały sztab szkoleniowy, zawodnicy z żonami, partnerkami.
Spędziliśmy długi wieczór w miłym towarzystwie. Do swego pokoju wróciłam przed 23:00. Kamil niestety musiał pójść do swojego pokoju.... Piotruś już spał... Pan Bronisław również usypiał..
Poszedł jednak do swojego pokoju. Jutro miał już stąd wyjeżdżać. Tak samo, jak i my.
Rano spakował resztę rzeczy, tak samo , jak i ubrałam Piotrusia.... Zadzwoniłam do Kamila, lecz ten nie odbierał. Zaczęłam się martwić... Wczoraj wieczorem dał mi kluczyki do swego auta... Wzięłam więc małego do nosidełka.. W drugą rękę walizki i wyszłam z pokoju.... Zamknęłam go, po czym udałam się do recepcji i oddałam klucze. Wyszłam na zewnątrz, a dokładnie na parking. Otworzyłam samochód Kamila... Obok niego zaparkował Stefan.. Marcelina z córką już czekały na jego przyjście..
- Popilnujesz Piotrusia? - zapytałam
- A coś się stało?
- Kamil nie odbiera ode mnie telefonów.... Bardzo się boję....
- Ok
Schowałam walizki do bagażnika i pobiegłam do hotelu Kamila
- Przepraszam, w których pokojach znajduje się polska kadra skoczków? - zapytałam recepcjonistkę.
- Niestety, ale nie mogę pani powiedzieć.
- Jestem dziewczyną jednego z reprezentantów.
- A którego?
- A nie może mi pani podać w którym z pokoi oni są?
- Nie, nie mogę..
- Sama sobie znajdę

Zdenerwowana sama pobiegłam do góry po schodach. Recepcjonistka coś krzyczała, ale nie zwracałam na nią uwagi. Bo po co? Gdy w końcu znalazłam pokój Kamila... Otworzyłam drzwi bez pukania. A on sobie po prostu śpi.. No... Myślałam, że go zamorduję gołymi rękami.. Zaczęłam go budzić.
- Wstawaj..
- Co?
- Wstawaj.. Już 7:00...
- Tak późno...
- No.. Ja od godziny dzwonię jak jakaś głupia i się denerwuję i na ciebie czekam... Szukam ciebie po hotelu, a ty sobie śpisz?
- Oj... Przepraszam.
- Wiesz co... Ja się martwię.... A ty mi takie... Wstawaj szybko, ubieraj się.. Spakowany?
- Tak.
- Wszystko masz?
- Tak.
- Kule spakowałeś?
- Do samochodu wczoraj.
- W twoim samochodzie nic nie ma.
- Bo do taty samochodu je włożyłem.... Jeszcze sam mi pomagał..
- To dobrze... To teraz się ubieraj i jedziemy... Bo za nim zajedziemy do Zakopanego, to noc nastanie... A ty jutro chcesz jechać do Krakowa w sprawie tego spotkanie w sprawie tych zegarków...
- Bo to już jutro  wtorek?
- Wyobraź sobie, że tak...
- Jak ten czas szybko leci..
- Nie trzeba było w ogóle pić.
- Ale jak miałem się nie napić za taki świetny sezon.
- Dobra już, nie przesadzaj... Zbieraj się. Czekam w samochodzie. Kluczyki do auta mam ja.
- Ok.
Wyszłam więc z jego pokoju i udałam się do samochodu.
- Dzięki, że go popilnowałaś. - powiedziałam do Marceliny
- Nie ma za co , a co z Kamilem?
- Spał...
- A ty tak się o niego martwiłaś..
- No cóż...

Wsiadłam do samochodu. Za jakieś 20 minut dołączył do nas Kamil i pojechaliśmy do Zakopanego.
To był na prawdę udany sezon...

----------------------------------------------------------------------------

                                       kiki2000

Komentarze