W piątek wstaliśmy już o 7:00. Moja mama miała już za godzinę do nas przyjechać. Szybko się ubrałam i zrobiłam nam śniadanie.
Pozmywałam po naszym śniadaniu. Kamil poszedł do Piotrusia go przebrać i wziął go na ręce, po czym przyszedł z nim do salonu.
Ja zaczęłam przygotowywania ... Jakieś jedzenie i takie tam... Takie tylko małe coś... Przecież obiad to trzeba przygotowywać w niedzielę rano... Z tego co wiem, to mama ma również w niedzielę rano przyjechać.
Już przed 8:00 do naszych drzwi zadzwoniła mama... Nie była jednak sama, bo wraz z nią przyjechał do nas Michał - mój brat.
- Oo! Jaka miła niespodzianka - powiedziałam, gdy w drzwiach zauważyłam Michała
- Nie spodziewałaś się mnie tutaj? - uśmiechnął się.
- Wiedziałam, że sama mama miała przyjechać , a ty tutaj jesteś bardzo miłą niespodzianką. - powiedziałam do niego
Michał wraz z moją mamą weszli do mieszkania... Kamil również ich przywitał... Powiem wam, że taki niewinny, tak jak to robią zwykle znajomi i rodzina, pocałunek w policzek między moją mamą a Kamilem.... Wydał się dość... Interesująco zapowiadający. Nie mówili, że się nie lubią, jak to było w przypadku mojego ojca z Kamilem, ale jakoś nie byli dobrze zaprzyjaźnieni i nigdy się nie uwielbiali.. Tym razem jakoś.... Była zupełnie inaczej.
Michał również przywitał się z Kamilem... jak starzy, dobrzy kumple.. Jakoś zdziwiło mnie ich zachowanie wobec siebie, ponieważ nigdy nie utrzymywali dobrych kontaktów ze sobą, a tu proszę.... Zaskoczenie!
Najpierw zrobiłam im kawę, a sobie herbatę... Mały, gdy tylko Kamil wziął go na ręce, zaczął się śmiać... Ale to był śmiech! Nigdy nie widziałam, że takie malutkie dziecko tak się śmiało... To nie był zwykły, niewinny uśmiech.... To był naprawdę śmiech!
- Tatuś cię tak śmieszy? - również zaczął śmiać się Kamil
- Chyba mały cię kocha aż za bardzo. - również się zaczęłam śmiać.
To taki przepiękny moment, w którym wraz ze swoją rodziną... Taką małą rodziną. Ja, Kamil i Piotruś...
Ja z mamą wzięłyśmy się w końcu za jakieś drobne przygotowania. Jakieś tam smakołyki, coś w tym stylu.
Takie zwykłe przystawki. Mieszkanie już ogarnęłam , wręcz generalne porządki mieszkania i bieganie ze ściereczkę, już za mną.
Ucieszyło mnie to, że Michał złapał wspólny język z Kamilem... Siedzieli oboje na kanapie i oglądali jakiś mecz... Kamil miał jeszcze małego na rękach. Wyglądali tak przecudnie. Nawet nie widziałam jak Kamil zrobił sobie z Michałem i Piotrusiem selfie. Jednak ten najmłodszy z nich był tyłem do kamery, prawą rękę miał na szyi Kamila, zaś swą lewą na piersi Michała.... Wyglądali tak przecudnie. Aż Kamil wstawił to zdjęcie na swoje Instastory z dopiskiem
"Piotruś od razu poczuł, że wujek Michał to fajny gość 😂"
Już po kilku minutach zaczęły "sypać" się wręcz pytania "Czy to twój brat?"
Jednak Kamil "rozwiał" wszystkie wątpliwości, odpowiadając wszystkim, że "to nie mój brat, to jest brat Kasi."
Zdarzały się też takie komentarze.
"Jaki przystojniak. Może wolny?"
Kamil jednak szybko im odpisywał
"Niestety, ale zajęty.😉"
Chłopaki świetnie się ze sobą dogadywali. Nawet Kamil opowiadał mu o swojej siostrze Natalii, co lubi, jaki jest jej ulubiony zespół, w ogóle wszystkie informacje o niej.
My również z mamą szybko się uwinęliśmy i już po 13:00 miałyśmy wszystko zrobione.
- Jeszcze tylko niedzielny obiad, ale to ja wpadnę do was w niedzielę rano. Jutro to musicie iść do kościoła, bo to Wielka Sobota i trzeba pokarmy poświęcić.
- Jedno z nas pójdzie, a drugie zostanie z małym w domu.
- My zaraz też się będziemy szykować do wyjścia... Ciekawe jak tam Kornelia poradziła sobie z Julką i Piotrkiem.
- Na pewno poszło jej świetnie. Ja w nią wierzę.
Usiedliśmy znów wszyscy w salonie.
- I jak się czujesz w roli wujka? - zapytałam Michała
- Bardzo dobrze. Mały jest przecudny!
- Po mamusi - powiedział Kamil
- Albo po tatusiu - uśmiechnęłam się.
- Jak te dzieci szybko rosną... Przecież dopiero co wysyłaliście nam zdjęcia w Boże Narodzenie, że na świat przyszedł Piotruś... Mój wnuczek...
- Jak ten czas szybko przemija... - zaczęłam - Dopiero co spowodowałam ten cholerny wypadek, a tu już znamy się ponad rok i mamy syna
- Pamiętam to... 13 stycznia.... piątek... - powiedział
- To nieszczęsne skrzyżowanie...
- Niby piątek 13-tego, a jednak nie był pechowy, bo się spotkaliśmy
- To był chyba najszczęśliwszy dzień w życiu, a nie pechowy. - powiedziałam i się głęboko uśmiechnęłam w jego stronę
- Szczęśliwy piątek 13-tego
Po niespełna 30 minutach moja mama wraz z Michałem pojechali do domu.
My, mieliśmy okazją sami też odpocząć od tego wszystkiego... Całego zgiełku, które będzie naszą rodzinną uroczystością.
Usiedliśmy ze zmęczenia na kanapie... Małego, Kamil położył do łóżeczka, bo był śpiący.
- Bardzo fajnego masz tego brata... Taki normalny chłopak.
- I co? Pasuje do twojej siostry? - uśmiechnęłam się.
- Nawet bardzo.. Taki poukładany chłopak. Nawet pytał się mnie, co najbardziej lubi Natalia.
- Chce jej może zaimponować.
- Zobaczymy co z tego wyjdzie.
- Oby nic złego
- Ale same pozytywy - uśmiechnął się do mnie.
- Ciekawe jak ta jego miłość, które mieszka tam u nas na wsi... Ciekawi mnie to, czy on jej powiedział, że już nie chce z nią być i znalazł sobie inną dziewczynę.
- Chcesz mi powiedzieć, że on nie powiedział nic tamtej? - zdziwił się Kamil
- Na to wygląda... Ale szczerze to ja nie wiem.
*niedziela, rano*
Już o 12:00 mieliśmy mieć chrzest Piotrusia na mszy świętej.
Mama wraz z Kornelią i Julią przyjechały do nas już po 8:00. Michał z Piotrkiem nie przyszli do mieszkania , bo chcieli "pochodzić" sobie po Zakopanem.
Ja wzięłam się za prasowanie swojej sukienki, koszuli i spodni Kamila oraz ubranek dla małego. Mama już krzątała się po kuchni. Kornelia zaś była zestresowana całą tą sytuacją.
- Bardzo się stresuję tym, że zostanę matką chrzestną.
- Oj... Nie bój się, wszystko będzie dobrze. Po co się tak stresować.
Do drzwi zadzwonił Stefan z Marceliną i Milą.
Była już godzina 10:30. Czekaliśmy prawie wszyscy w mieszkaniu... Ja już położyłam obrus na stole i rozkładałam talerze, aby wszystko było gotowe.
Ja zaś udałam się do łazienki, aby się ubrać w sukienkę, umalować i uczesać.
Wyszłam z łazienki, gdy Kamil powiedział
- Kochanie, ładnie wyglądasz.
- Dziękuję.
Następni Kamil udał się do łazienki, aby się przebrać w koszulę i spodnie.
Wyszedł po chwili, w ręku miał krawat i podszedł do mnie z prośbą, abym mu go zawiązała
- Jak pięknie razem wyglądacie. - powiedziała Marcelina
Wyciągnęła z kieszeni telefon, a ja w tym czasie wzięłam Piotrusia na ręce... Stanęłam sobie z nim, a za nami Kamil , który objął mnie swoim ramieniem. Marcelina zrobiła nam więc zdjęcie.
Była już 11:30, więc postanowiliśmy się szykować do wyjścia. Do mamy zadzwonił już Michał z Piotrkiem, że czekają już przed kościołem. Rodzice Kamila i Natalia również mieli już jechać.
My więc wyszliśmy z mieszkania i pojechaliśmy samochodami pod świątynię.
Już wszyscy czekali na nas w środku... Oczywiście, było tam dużo ludzi, bo to przecież Wielkanoc i normalna msza święta.
Inni ludzie jakoś tak dziwnie się na nas patrzyli, jakby widzieli ducha, czy coś w tym stylu... Mnie łapała już frustracja. Zawsze denerwuję się w takich sytuacjach. Jakby ludzie nie widzieli chrztu dziecka....
Ceremonia przebiegła jakoś normalnie... Mały nawet nie płakał...
- Zazwyczaj jak dzieci płaczą to będą w przyszłości śpiewakami, a tutaj malutki Piotruś jest oazą spokoju, tak jak skoczkowie... - powiedział do nas z ambony ksiądz proboszcz
Po skończonej uroczystości, a dokładnie po skończonej mszy świętej, wszyscy udaliśmy się do naszego mieszkania na obiad.
Natalia w kościele robiła nam zdjęcia i gdy tylko weszła do naszego mieszkania, to wysłała mi je wszystkie przez messengera.
My zaś usiedliśmy wszyscy przy stole... Kamil trzymał małego na rękach, a ja wraz z mamą udałyśmy się do kuchni, aby podać gościom obiad.
- Powiem ci kochanie, że Kamil jest świetnym ojcem dla małego Piotrusia i przepraszam cię za to, że tak słabo go oceniałam, jak wtedy przyszłego ojca dla mojego wnuka.
- Trzeba było go tylko dobrze poznać. Nie ocenia się książki po okładce
- Właśnie wiem... Zawsze sądziłam, że jak Kamil jest sportowcem, to nie będzie w ogóle zajmował się dzieckiem... Taki wydał mi się...
- Jaki?
- Takie... gwiazdorski z wyglądu...
- Co ty! Kamil... On w ogóle tak nie wygląda! Co ty mówisz! Kamil to oaza spokoju... Gdy tylko dostanie jakąś propozycję wystąpienia w reklamie... to zastanawia się chyba milion razy i jeszcze mnie prosi o zdanie w tej sprawie.
- Naprawdę?
- Tak... On zawsze taki był.
Zaniosłyśmy obiad do stołu i wróciłam po chwili do kuchni..
- Jak Piotruś szybko rośnie - powiedziałam do mamy - A dopiero co byłam w ciąży...
- Pamiętam, jak przyjechałaś do nas cała zapłakana... Pamiętam... Był to dzień przed twoimi urodzinami, czyli dzień matki.
- Zrobiłyśmy sobie prezent. - powiedziałam do niej
- Jak tata krzyczał na ciebie...
- Jednak szybko się do tego przyzwyczaiłam
- A jak przyjechałaś do nas w sierpniu, a Kamil za tobą i był u nas na noc?
- Jeszcze mam nawet stamtąd zdjęcie, jak leżymy sobie na łóżku, a Kamil podniósł moją bluzkę i całował mój brzuch... A w nim nasz największy skarb....
Wróciłyśmy do stołu... Mila z Julką bawiły się na dywanie w salonie.
- Patrz, jak się słodko bawią - powiedziałam do Marceliny, która siedziała obok.
Marcelina była już w 5 miesiącu ciąży.
- Ciąża ci służy. Promieniejesz...
- Oj, nie przesadzaj. Już czuję ruchy małej , plecy odmawiają mi już posłuszeństwa.. Z Milą przechodziłam to lepiej.
- To co? Mit, że drugą ciążę przechodzi się łatwiej obalasz?
- Tak.... Stawiam ocenę negatywną. - zaczęła się śmiać.
Po chwili Kamil powiedział
- Mały jest już śpiący... Może go położyć? - zapytał
- Daj mi go... Ja go położę.
Kamil ostrożnie dał mi małego na ręce i poszłam z nim do jego pokoiku... Kamil również poszedł ze mną.
- Może jest głodny? - zapytał
- Jadł 20 minut temu, a nawet gdyby, to by płakał
Włożyłam go do łóżeczka i usiadłam obok niego na fotelu. Kamil również usiadł obok mnie... Po chwili jednak wstał, zgasił światło i znów usiadł obok mnie.
- Jak jest jasno to będzie mu się gorzej spało. - powiedział mi na ucho.
- Dobrze pomyślałeś.
Objął mnie w pasie, pochylił się nade mną i pocałował mnie w czoło.
- A to za co? - zapytałam
- Bo cię kocham...
Zaczął mnie całować, jednak tą chwilę przerwał nam płacz Piotrusia.
- Jak zawsze... W najmniej odpowiednim momencie. - powiedział Kamil
Wzięłam go na ręce i Piotruś momentalnie przestał płakać...
- Już jutro o 9:00 mam trening....
- Już jutro?
- Tak, już od jutra....
- A jak sprawa z tym fanklubem?
- Już mam umówione spotkanie. Zainicjowałem również coś takiego, aby to nie był tylko mój fanklub, tylko żeby razem z nami pojechali ten inni z drużyny, nawet kilkoro z nich z kadry B.
- A kiedy masz to spotkanie?
- 16 czerwca. Pojedziemy tam we trójkę.
- Aha...
Położyłam go w końcu spać i wróciliśmy do gości.
- A może byśmy zrobili sobie jakieś zdjęcie? Takie we dwoje? Bo we trójkę to już mamy - zaproponował Kamil
- Ok. Świetny pomysł
Kamil podszedł do Stefana i poprosił go, aby zrobił nam zdjęcie. Za pozowaliśmy sobie. Kamil stanął normalnie. A ja z jego prawej strony i zrobiliśmy z naszych dłoni serduszko. Ja podałam swoją prawą dłoń, a Kamil swoją lewą.
- Uśmiech! - wykrzyknął Stefan
- Dzięki za zdjęcie - powiedzieliśmy...
Po godzinie 19:00 już większość osób zaczęła się zbierać, a dokładnie Stefan z Marceliną i Milą, mama Kamila z Natalią...
Po chwili dołączył do nic również ojciec Kamila a zaraz za nim cała moja rodzina. Zostaliśmy więc sami. Kamil brał wszystko ze stołu i zanosił do kuchni. Co do lodówki to do lodówki, a co do zlewu to do zlewu. Ja zaś stałam przy zlewie i zaczęłam zmywać naczynia. Po jakiś kilku minutach Kamil stanął sobie za mną i objął mnie w pasie... Zaczął mnie całować po szyi.
- Kamil.... Co ty robisz? - zapytałam
- Kocham Cię.
Wyłączyłam wodę i odkręciłam się w jego stronę. Położył ręce na moich policzkach. Znów zaczęliśmy się całować...
- Pięknie wyglądasz w tej sukience - wyszeptał mi na ucho - Tak seksownie
- Oj, nie przesadzaj...
-Ale ja wcale nie przesadzam.
Złapał mnie za kolana i przerzucił przez bark..
- Co ty robisz? - zapytałam
- Kocham Cię. - powiedział na głos.
I tak właśnie... Ja, zwisająca głową w dół, przerzucona przez ramię Kamila w tej białej sukience i on... Dalej w spodniach i tej pomiętej koszuli , powędrowaliśmy do sypialni... A tam.... Sami wiecie co się dalej tam wydarzyło.
----------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Pozmywałam po naszym śniadaniu. Kamil poszedł do Piotrusia go przebrać i wziął go na ręce, po czym przyszedł z nim do salonu.
Ja zaczęłam przygotowywania ... Jakieś jedzenie i takie tam... Takie tylko małe coś... Przecież obiad to trzeba przygotowywać w niedzielę rano... Z tego co wiem, to mama ma również w niedzielę rano przyjechać.
Już przed 8:00 do naszych drzwi zadzwoniła mama... Nie była jednak sama, bo wraz z nią przyjechał do nas Michał - mój brat.
- Oo! Jaka miła niespodzianka - powiedziałam, gdy w drzwiach zauważyłam Michała
- Nie spodziewałaś się mnie tutaj? - uśmiechnął się.
- Wiedziałam, że sama mama miała przyjechać , a ty tutaj jesteś bardzo miłą niespodzianką. - powiedziałam do niego
Michał wraz z moją mamą weszli do mieszkania... Kamil również ich przywitał... Powiem wam, że taki niewinny, tak jak to robią zwykle znajomi i rodzina, pocałunek w policzek między moją mamą a Kamilem.... Wydał się dość... Interesująco zapowiadający. Nie mówili, że się nie lubią, jak to było w przypadku mojego ojca z Kamilem, ale jakoś nie byli dobrze zaprzyjaźnieni i nigdy się nie uwielbiali.. Tym razem jakoś.... Była zupełnie inaczej.
Michał również przywitał się z Kamilem... jak starzy, dobrzy kumple.. Jakoś zdziwiło mnie ich zachowanie wobec siebie, ponieważ nigdy nie utrzymywali dobrych kontaktów ze sobą, a tu proszę.... Zaskoczenie!
Najpierw zrobiłam im kawę, a sobie herbatę... Mały, gdy tylko Kamil wziął go na ręce, zaczął się śmiać... Ale to był śmiech! Nigdy nie widziałam, że takie malutkie dziecko tak się śmiało... To nie był zwykły, niewinny uśmiech.... To był naprawdę śmiech!
- Tatuś cię tak śmieszy? - również zaczął śmiać się Kamil
- Chyba mały cię kocha aż za bardzo. - również się zaczęłam śmiać.
To taki przepiękny moment, w którym wraz ze swoją rodziną... Taką małą rodziną. Ja, Kamil i Piotruś...
Ja z mamą wzięłyśmy się w końcu za jakieś drobne przygotowania. Jakieś tam smakołyki, coś w tym stylu.
Takie zwykłe przystawki. Mieszkanie już ogarnęłam , wręcz generalne porządki mieszkania i bieganie ze ściereczkę, już za mną.
Ucieszyło mnie to, że Michał złapał wspólny język z Kamilem... Siedzieli oboje na kanapie i oglądali jakiś mecz... Kamil miał jeszcze małego na rękach. Wyglądali tak przecudnie. Nawet nie widziałam jak Kamil zrobił sobie z Michałem i Piotrusiem selfie. Jednak ten najmłodszy z nich był tyłem do kamery, prawą rękę miał na szyi Kamila, zaś swą lewą na piersi Michała.... Wyglądali tak przecudnie. Aż Kamil wstawił to zdjęcie na swoje Instastory z dopiskiem
"Piotruś od razu poczuł, że wujek Michał to fajny gość 😂"
Już po kilku minutach zaczęły "sypać" się wręcz pytania "Czy to twój brat?"
Jednak Kamil "rozwiał" wszystkie wątpliwości, odpowiadając wszystkim, że "to nie mój brat, to jest brat Kasi."
Zdarzały się też takie komentarze.
"Jaki przystojniak. Może wolny?"
Kamil jednak szybko im odpisywał
"Niestety, ale zajęty.😉"
Chłopaki świetnie się ze sobą dogadywali. Nawet Kamil opowiadał mu o swojej siostrze Natalii, co lubi, jaki jest jej ulubiony zespół, w ogóle wszystkie informacje o niej.
My również z mamą szybko się uwinęliśmy i już po 13:00 miałyśmy wszystko zrobione.
- Jeszcze tylko niedzielny obiad, ale to ja wpadnę do was w niedzielę rano. Jutro to musicie iść do kościoła, bo to Wielka Sobota i trzeba pokarmy poświęcić.
- Jedno z nas pójdzie, a drugie zostanie z małym w domu.
- My zaraz też się będziemy szykować do wyjścia... Ciekawe jak tam Kornelia poradziła sobie z Julką i Piotrkiem.
- Na pewno poszło jej świetnie. Ja w nią wierzę.
Usiedliśmy znów wszyscy w salonie.
- I jak się czujesz w roli wujka? - zapytałam Michała
- Bardzo dobrze. Mały jest przecudny!
- Po mamusi - powiedział Kamil
- Albo po tatusiu - uśmiechnęłam się.
- Jak te dzieci szybko rosną... Przecież dopiero co wysyłaliście nam zdjęcia w Boże Narodzenie, że na świat przyszedł Piotruś... Mój wnuczek...
- Jak ten czas szybko przemija... - zaczęłam - Dopiero co spowodowałam ten cholerny wypadek, a tu już znamy się ponad rok i mamy syna
- Pamiętam to... 13 stycznia.... piątek... - powiedział
- To nieszczęsne skrzyżowanie...
- Niby piątek 13-tego, a jednak nie był pechowy, bo się spotkaliśmy
- To był chyba najszczęśliwszy dzień w życiu, a nie pechowy. - powiedziałam i się głęboko uśmiechnęłam w jego stronę
- Szczęśliwy piątek 13-tego
Po niespełna 30 minutach moja mama wraz z Michałem pojechali do domu.
My, mieliśmy okazją sami też odpocząć od tego wszystkiego... Całego zgiełku, które będzie naszą rodzinną uroczystością.
Usiedliśmy ze zmęczenia na kanapie... Małego, Kamil położył do łóżeczka, bo był śpiący.
- Bardzo fajnego masz tego brata... Taki normalny chłopak.
- I co? Pasuje do twojej siostry? - uśmiechnęłam się.
- Nawet bardzo.. Taki poukładany chłopak. Nawet pytał się mnie, co najbardziej lubi Natalia.
- Chce jej może zaimponować.
- Zobaczymy co z tego wyjdzie.
- Oby nic złego
- Ale same pozytywy - uśmiechnął się do mnie.
- Ciekawe jak ta jego miłość, które mieszka tam u nas na wsi... Ciekawi mnie to, czy on jej powiedział, że już nie chce z nią być i znalazł sobie inną dziewczynę.
- Chcesz mi powiedzieć, że on nie powiedział nic tamtej? - zdziwił się Kamil
- Na to wygląda... Ale szczerze to ja nie wiem.
*niedziela, rano*
Już o 12:00 mieliśmy mieć chrzest Piotrusia na mszy świętej.
Mama wraz z Kornelią i Julią przyjechały do nas już po 8:00. Michał z Piotrkiem nie przyszli do mieszkania , bo chcieli "pochodzić" sobie po Zakopanem.
Ja wzięłam się za prasowanie swojej sukienki, koszuli i spodni Kamila oraz ubranek dla małego. Mama już krzątała się po kuchni. Kornelia zaś była zestresowana całą tą sytuacją.
- Bardzo się stresuję tym, że zostanę matką chrzestną.
- Oj... Nie bój się, wszystko będzie dobrze. Po co się tak stresować.
Do drzwi zadzwonił Stefan z Marceliną i Milą.
Była już godzina 10:30. Czekaliśmy prawie wszyscy w mieszkaniu... Ja już położyłam obrus na stole i rozkładałam talerze, aby wszystko było gotowe.
Ja zaś udałam się do łazienki, aby się ubrać w sukienkę, umalować i uczesać.
Wyszłam z łazienki, gdy Kamil powiedział
- Kochanie, ładnie wyglądasz.
- Dziękuję.
Następni Kamil udał się do łazienki, aby się przebrać w koszulę i spodnie.
Wyszedł po chwili, w ręku miał krawat i podszedł do mnie z prośbą, abym mu go zawiązała
- Jak pięknie razem wyglądacie. - powiedziała Marcelina
Wyciągnęła z kieszeni telefon, a ja w tym czasie wzięłam Piotrusia na ręce... Stanęłam sobie z nim, a za nami Kamil , który objął mnie swoim ramieniem. Marcelina zrobiła nam więc zdjęcie.
Była już 11:30, więc postanowiliśmy się szykować do wyjścia. Do mamy zadzwonił już Michał z Piotrkiem, że czekają już przed kościołem. Rodzice Kamila i Natalia również mieli już jechać.
My więc wyszliśmy z mieszkania i pojechaliśmy samochodami pod świątynię.
Już wszyscy czekali na nas w środku... Oczywiście, było tam dużo ludzi, bo to przecież Wielkanoc i normalna msza święta.
Inni ludzie jakoś tak dziwnie się na nas patrzyli, jakby widzieli ducha, czy coś w tym stylu... Mnie łapała już frustracja. Zawsze denerwuję się w takich sytuacjach. Jakby ludzie nie widzieli chrztu dziecka....
Ceremonia przebiegła jakoś normalnie... Mały nawet nie płakał...
- Zazwyczaj jak dzieci płaczą to będą w przyszłości śpiewakami, a tutaj malutki Piotruś jest oazą spokoju, tak jak skoczkowie... - powiedział do nas z ambony ksiądz proboszcz
Po skończonej uroczystości, a dokładnie po skończonej mszy świętej, wszyscy udaliśmy się do naszego mieszkania na obiad.
Natalia w kościele robiła nam zdjęcia i gdy tylko weszła do naszego mieszkania, to wysłała mi je wszystkie przez messengera.
My zaś usiedliśmy wszyscy przy stole... Kamil trzymał małego na rękach, a ja wraz z mamą udałyśmy się do kuchni, aby podać gościom obiad.
- Powiem ci kochanie, że Kamil jest świetnym ojcem dla małego Piotrusia i przepraszam cię za to, że tak słabo go oceniałam, jak wtedy przyszłego ojca dla mojego wnuka.
- Trzeba było go tylko dobrze poznać. Nie ocenia się książki po okładce
- Właśnie wiem... Zawsze sądziłam, że jak Kamil jest sportowcem, to nie będzie w ogóle zajmował się dzieckiem... Taki wydał mi się...
- Jaki?
- Takie... gwiazdorski z wyglądu...
- Co ty! Kamil... On w ogóle tak nie wygląda! Co ty mówisz! Kamil to oaza spokoju... Gdy tylko dostanie jakąś propozycję wystąpienia w reklamie... to zastanawia się chyba milion razy i jeszcze mnie prosi o zdanie w tej sprawie.
- Naprawdę?
- Tak... On zawsze taki był.
Zaniosłyśmy obiad do stołu i wróciłam po chwili do kuchni..
- Jak Piotruś szybko rośnie - powiedziałam do mamy - A dopiero co byłam w ciąży...
- Pamiętam, jak przyjechałaś do nas cała zapłakana... Pamiętam... Był to dzień przed twoimi urodzinami, czyli dzień matki.
- Zrobiłyśmy sobie prezent. - powiedziałam do niej
- Jak tata krzyczał na ciebie...
- Jednak szybko się do tego przyzwyczaiłam
- A jak przyjechałaś do nas w sierpniu, a Kamil za tobą i był u nas na noc?
- Jeszcze mam nawet stamtąd zdjęcie, jak leżymy sobie na łóżku, a Kamil podniósł moją bluzkę i całował mój brzuch... A w nim nasz największy skarb....
Wróciłyśmy do stołu... Mila z Julką bawiły się na dywanie w salonie.
- Patrz, jak się słodko bawią - powiedziałam do Marceliny, która siedziała obok.
Marcelina była już w 5 miesiącu ciąży.
- Ciąża ci służy. Promieniejesz...
- Oj, nie przesadzaj. Już czuję ruchy małej , plecy odmawiają mi już posłuszeństwa.. Z Milą przechodziłam to lepiej.
- To co? Mit, że drugą ciążę przechodzi się łatwiej obalasz?
- Tak.... Stawiam ocenę negatywną. - zaczęła się śmiać.
Po chwili Kamil powiedział
- Mały jest już śpiący... Może go położyć? - zapytał
- Daj mi go... Ja go położę.
Kamil ostrożnie dał mi małego na ręce i poszłam z nim do jego pokoiku... Kamil również poszedł ze mną.
- Może jest głodny? - zapytał
- Jadł 20 minut temu, a nawet gdyby, to by płakał
Włożyłam go do łóżeczka i usiadłam obok niego na fotelu. Kamil również usiadł obok mnie... Po chwili jednak wstał, zgasił światło i znów usiadł obok mnie.
- Jak jest jasno to będzie mu się gorzej spało. - powiedział mi na ucho.
- Dobrze pomyślałeś.
Objął mnie w pasie, pochylił się nade mną i pocałował mnie w czoło.
- A to za co? - zapytałam
- Bo cię kocham...
Zaczął mnie całować, jednak tą chwilę przerwał nam płacz Piotrusia.
- Jak zawsze... W najmniej odpowiednim momencie. - powiedział Kamil
Wzięłam go na ręce i Piotruś momentalnie przestał płakać...
- Już jutro o 9:00 mam trening....
- Już jutro?
- Tak, już od jutra....
- A jak sprawa z tym fanklubem?
- Już mam umówione spotkanie. Zainicjowałem również coś takiego, aby to nie był tylko mój fanklub, tylko żeby razem z nami pojechali ten inni z drużyny, nawet kilkoro z nich z kadry B.
- A kiedy masz to spotkanie?
- 16 czerwca. Pojedziemy tam we trójkę.
- Aha...
Położyłam go w końcu spać i wróciliśmy do gości.
- A może byśmy zrobili sobie jakieś zdjęcie? Takie we dwoje? Bo we trójkę to już mamy - zaproponował Kamil
- Ok. Świetny pomysł
Kamil podszedł do Stefana i poprosił go, aby zrobił nam zdjęcie. Za pozowaliśmy sobie. Kamil stanął normalnie. A ja z jego prawej strony i zrobiliśmy z naszych dłoni serduszko. Ja podałam swoją prawą dłoń, a Kamil swoją lewą.
- Uśmiech! - wykrzyknął Stefan
- Dzięki za zdjęcie - powiedzieliśmy...
Po godzinie 19:00 już większość osób zaczęła się zbierać, a dokładnie Stefan z Marceliną i Milą, mama Kamila z Natalią...
Po chwili dołączył do nic również ojciec Kamila a zaraz za nim cała moja rodzina. Zostaliśmy więc sami. Kamil brał wszystko ze stołu i zanosił do kuchni. Co do lodówki to do lodówki, a co do zlewu to do zlewu. Ja zaś stałam przy zlewie i zaczęłam zmywać naczynia. Po jakiś kilku minutach Kamil stanął sobie za mną i objął mnie w pasie... Zaczął mnie całować po szyi.
- Kamil.... Co ty robisz? - zapytałam
- Kocham Cię.
Wyłączyłam wodę i odkręciłam się w jego stronę. Położył ręce na moich policzkach. Znów zaczęliśmy się całować...
- Pięknie wyglądasz w tej sukience - wyszeptał mi na ucho - Tak seksownie
- Oj, nie przesadzaj...
-Ale ja wcale nie przesadzam.
Złapał mnie za kolana i przerzucił przez bark..
- Co ty robisz? - zapytałam
- Kocham Cię. - powiedział na głos.
I tak właśnie... Ja, zwisająca głową w dół, przerzucona przez ramię Kamila w tej białej sukience i on... Dalej w spodniach i tej pomiętej koszuli , powędrowaliśmy do sypialni... A tam.... Sami wiecie co się dalej tam wydarzyło.
----------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz