Następnego dnia poprosiłam Bronisława, aby został z Piotrusiem. Nie chciałam jeździć z nim po szpitalach. Został więc w domu ze swoim dziadkiem. Wyjechałam spod bloku około 10:00. W samochodzie miałam torbę z rzeczami potrzebnymi dla Kamila. Udałam się do właściwej sali. Tam była już pielęgniarka. Zmieniała Kamilowi kroplówkę.
- Dzień dobry - powiedziałam, wchodząc do sali
- Dzień dobry - odpowiedziała pielęgniarka
- Ja tutaj mam rzeczy dla Kamila, o które pan doktor mnie prosił, więc gdzie mam je zostawić? - zapytałam
- Tutaj na podłodze obok łóżka, a ja je później włożę
- Dobrze
Położyłam torbę , a pielęgniarka wyszła z sali
- Widzę, że ci tutaj dobrze - uśmiechnęłam się - Takie młode pielęgniarki
- Tylko nie mów, że jesteś zazdrosna - chciał uśmiechnąć się Kamil, lecz jego twarz nie była w stanie tego wykonać. Jedynie co, to syknął z bólu.
Otworzyłam torbę
- Przyniosłam ci telefon. Naładowałam ci go. Jakby mnie nie było, to żebyś dzwonił - powiedziałam
Wyjęłam z torby telefon i ładowarkę. Położyłam na stoliku
- Dziękuję, kochana jesteś.
- Nie ma za co.
Wieczorem byli tutaj dziennikarze... - zaczął mówić Kamil
- I co? - zapytałam
- Lekarze zabronili im wejść do mnie
- To dobrze
- Oczywiście powiedzieli im, że już się wybudziłem i mają teraz kolejną sensację na artykuł
- Przecież to ich praca.
- I dlatego mam do ciebie prośbę
- Jaką? - zapytałam
- Zrób mi zdjęcie, tak jak teraz sobie leżę na tym łóżku
- Ok, ale po co?
- Po prostu zrób, tylko moim telefonem
- Ok
Wzięłam więc jego telefon i zrobiłam mu zdjęcie. Nie wiedziałam po co. Nie był na nim jakoś szczęśliwy i zadowolony, tylko zmęczony, a raczej "zmordowany", jak wygląda człowiek po wypadku samochodowym.
- Ok. Już mam. Co dalej? - spytałam
- Wejdź na mój profil na Fb i Instagramie i wstaw to zdjęcie.
- Tak po prostu?
- Sama mówiłaś, że martwiłaś się o idola, więc niech ludzie nie martwią się o mnie.
- Ok
- Tylko jakiś dopisek.
- Jaki? Może coś podyktuj, bo ja nie chcę w twoim imieniu nic pisać.
Kamil zaczął mi dyktować :
" Na pewno wszyscy zastanawiacie się co ze mną jest, jak się czuję itp. Odpowiadam wam, a więc przeszedłem operację. Miałem dwa krwiaki, jeden w stawie barkowym, drugi w kolanowym, mam na szyi kołnierz ortopedyczny i uszkodzone żebra, przez co moja klatka piersiowa znajduje się w gipsie. A moja twarz? Sami widzicie, jak ona wygląda. Dziękuję za wszystkie listy, które od was dostaję i gdy za kilka tygodni wrócę do domu to odpiszę na wszystkie. Obiecuję! A teraz spokojnie leżę sobie na tym niewygodnym łóżku, po zmianie kroplówki i patrzę się w sufit, czekając nie wiadomo na co
Pozdrawiam, Kamil Stoch"
- I udostępnij - powiedział Kamil na koniec
- Ok. Post został udostępniony - powiedziałam
- I świetnie. Mam już święty spokój.
- Wiesz Kamil, to chyba nie do końca będzie święty spokój
- Jak to?
- Wiesz, ludzie będą pisali artykuły, no bo mają zdjęcia twoje
- A niech piszą, ważne jest, że ty jesteś obok mnie. Nic więcej się nie liczy.
Nagle zadzwonił do mnie telefon. Była to Kornelia
- Wiesz co? Kornelia dzwoni.
- Ok. Odbierz
Odebrałam telefon
- Hej Kornelia, co tam?
- A wiesz, jadę z moim chłopakiem na tydzień do Zakopanego i może odwiedziłabym mojego chrześniaka?
- A co to za chłopak?
- Marcin, ale co ci będę mówić.
- Wiesz co, bo jest taka sprawa, że jestem obecnie u Kamila w szpitalu, a Piotruś został z panem Bronisławem w mieszkaniu, więc..... A gdzie jesteście?
- Dopiero wyjechaliśmy z naszego domu.
- No to ja wrócę do mieszkania za jakieś 2,5 godziny.
- Ale może zostań z Kamilem, nie chcemy ci przeszkadzać.
- Nie, no co ty. Przyjedźcie.
- Ok. To za niecałe 3 godziny będziemy
- To hej. Czekam na was
- Hej.
Rozłączyłam.
- Kornelia chce przyjechać? - zapytał Kamil
- Tak, ze swoim chłopakiem. Jakimś Marcinem.
- Uuu! Czyżby nowa miłość?
- Już nawet zapomniałam, jak jej poprzednia miała na imię.
- Czyli co? Jakiś romantyczny tydzień w Zakopanem?
- Bardzo romantyczny. Tylko za jakieś 2,5 godziny muszę cię stąd opuścić.
- Ok, z tego co wiem, to trener ma przyjechać popołudniu
- Więc nie będziesz sam, a tak się martwiłam, co ty będziesz robić.
- No co? Popatrzę sobie na te pielęgniarki - uśmiechnął się zadziornie Kamil
- Ja ci dam pielęgniarki! Tobie tylko jedno w głowie! - również się uśmiechnęłam.
- Tylko sobie mogę popatrzeć.
- Aż a nie tylko
Po 2 godzinach wyszłam ze szpitala i wróciłam do mieszkania
- A co tak szybko? - zapytał Bronisław
- Siostra zadzwoniła, że przyjedzie mnie odwiedzić ze swoim chłopakiem, więc przyjechałam, bo za niespełna godzinkę ma tutaj już być.
- Piotruś akurat poszedł spać.
- Dzięuję panu, że pan został z małym
- To dla mnie czysta przyjemność.
- Tylko mam do pana jeszcze jedną prośbę.
- Jaką?
- Bo niestety, dopiero dzisiaj przypomniałam sobie, że Piotruś ma jutro szczepienie i cóż.... Jest ono na 12:00, więc ani tak, ani tak nie pasuje mi, aby jechać jutro do Kamila, bo do południa nie ma mowy, a znając życie to wszystko i tak będzie później, bo się przedłuży, a odwiedziny tylko do 17:00, więc...
- Jakbym mógł pojechać do Kamila
- W sensie ja wiem, że nie wypada prosić pana o takie rzeczy, ale...
- Wiem. Nie chciałabyś, aby Kamil był tam sam.
- Właśnie..
- I tak miałem zamiar go odwiedzić.... Może zabiorę Natalię i Krystynę do niego.
- Świetny pomysł
- A jak się on czuje?
- Dobrze. Nawet już sobie żartuję.
- Czyli wszystko jest ok.
- Właśnie
Pan Bronisław wyszedł z mieszkania, a ja postanowiłam się przebrać.
Już po chwili do drzwi zapukała Kornelia wraz z Marcinem. Poszłam im otworzyć.
- Witajcie! Zapraszam do środka!
Usiedli sobie w salonie.
- Coś do picia?
- Wody poproszę - powiedziała Kornelia
- Ja też. - odpowiedział mi Marcin.
Przyniosłam szklanki i wodę.
- A mały gdzie? - zapytała Kornelia
- Wiesz co, usnął. Ja byłam w szpitalu u Kamila, a jego tata został z małym i Piotruś ma takie tendencję, że jak Bronisław się nim opiekuje, to zawsze jest śpiący, a gdy ja, to nigdy nie mam chwili odpoczynku.
- Chyba wyczuwa, komu nie da pospać - odezwał się Marcin
- Coś w tym jest.
Kornelia wyjęła z torebki słodkie ubranka dla małego.
- Tutaj taki prezent od matki chrzestnej.
- Dziękuję. Oczywiście w imieniu Piotrusia. Piękne są.
- Nie ma za co. I tak rzadko go widuję.
Odłożyłam ubranka na bok.
- A co to za romantyczny wypad do Zakopanego? - zapytałam.
- Tak jakoś nie mieliśmy planu, aby gdzieś wyjechać na wakacje. Kornelia nie mogła się zdecydować gdzie chciałaby polecieć. - powiedział Marcin
- Ale wpadłam na Zakopane
- My też z Kamilem mieliśmy lecieć do jakiś ciepłych krajów, jakieś może Malediwy. Wszystko mieliśmy załatwiać jak wróci z tego zgrupowania, a tutaj..... - złamał mi się głos..
- Słyszeliśmy.... Ciężka sprawa...
- Teraz jeszcze 2 tygodnie w szpitalu, potem kolejny tydzień chodzenia w gipsie i 3 miesięczna rehabilitacja. Już lekarze polecali mi jakieś ośrodki. Musimy się poważnie zastanowić nad tym.
- Ale jak to gips? - zdziwił się Marcin
- Kamil ma całą klatkę piersiową w gipsie. Cóż...
- Nie wiedziałem...
- Nic nie szkodzi.
Rozmawialiśmy tak jeszcze przez 2 godziny. Jednak Kornelia z Marcinem musieli już jechać.
Piotruś akurat wstał. Wieczorem zadzwonił do mnie Kamil. Rozmawialiśmy również długo, jednak Piotruś zaczął płakać po 22:00 , więc przestaliśmy już rozmawiać.
Rano nakarmiłam Piotrusia, a sama zrobiłam sobie śniadanie.
Poszłam do sypialni, aby się przebrać.
Już o 11:00 wyszłam z Piotrusiem z mieszkania i pojechaliśmy do przychodni na szczepienie... Wszyscy ludzie się na mnie patrzyli, jakby nie wiadomo na co. Akurat w tym momencie musiał zadzwonić Kamil.
- Halo
- Hej kochanie
- Hej Kamil, wiesz co , jestem w kolejce na szczepionkę w przychodni, więc nie mam jak za bardzo rozmawiać. Może w drodze powrotnej do ciebie wpadnę.
- Ok.
- Z tego co wiem, to twój tata z mamą i Natalią mają do ciebie przyjechać.
- Dobra, nie tłumacz się....
- Ok. Zadzwonię, jak wyjdziemy. To hej.
- Hej.
Nagle spojrzałam przez okno. Zaczął strasznie padać deszcz. Piotruś wyciągnął rękę w stronę okna. Jakby chciał się mnie zapytać, co to jest..
- To deszcz kochanie, to deszcz...
Nagle wyczytano.
- Piotr Stoch.
- Ooo! Kochanie, to teraz my!
Wzięłam małego na ręce i weszłam z nim do gabinetu. Pani pielęgniarka zaszczepiła go. Mały trochę płakał, ale był bardzo dzielny. Wyszliśmy z gabinetu, ubrałam małego w sweterek, jeszcze wychodząc powiedziałam "Do widzenia", a Piotruś wyciągnął rękę, jakby chciał im pomachać.
Pojechałam z Piotrusiem do szpitala, gdzie na sali leżał Kamil. Akurat Kamila odwiedziła jego siostra Natalia z panem Bronisławem
- Hej kochanie - powiedziałam wchodząc do sali - Dzień dobry.
- Dzień dobry - odpowiedział Bronisław
- Hej - odpowiedzieli razem Kamil z Natalią
- Jakoś szybko udało się nam wyjść z tego szczepienia. - powiedziałam
- A mały jak? - zapytał Kamil
- Ok.... Płakał tylko na początku. Teraz już nie.
- Dzielny jest. - powiedziała Natalia
- Po tatusiu.
Po kilku minutach Bronisław z Natalią pojechali do domu, a ja i Piotruś zostaliśmy z Kamilem.
- I co? Jak było?
- Wszyscy się na mnie patrzyli, jakby zobaczyli ducha. Na serio.
- Ale dlaczego?
- Sama nie wiem.... Już na prawdę nie mogę z mieszkania wyjść i do lekarza pójść, bo wszyscy się na mnie patrzą
- Ale może nie przesadzaj.
- Jak mam nie przesadzać, skoro ludzie gapią się na mnie i na naszego synka.
- Wiesz, musimy sobie z tym poradzić.
- Łatwo ci mówić.
Jednak do sali weszła pielęgniarka, chciała zmienić Kamilowi kroplówkę i zostałam wyproszona z sali.
-------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
- Dzień dobry - powiedziałam, wchodząc do sali
- Dzień dobry - odpowiedziała pielęgniarka
- Ja tutaj mam rzeczy dla Kamila, o które pan doktor mnie prosił, więc gdzie mam je zostawić? - zapytałam
- Tutaj na podłodze obok łóżka, a ja je później włożę
- Dobrze
Położyłam torbę , a pielęgniarka wyszła z sali
- Widzę, że ci tutaj dobrze - uśmiechnęłam się - Takie młode pielęgniarki
- Tylko nie mów, że jesteś zazdrosna - chciał uśmiechnąć się Kamil, lecz jego twarz nie była w stanie tego wykonać. Jedynie co, to syknął z bólu.
Otworzyłam torbę
- Przyniosłam ci telefon. Naładowałam ci go. Jakby mnie nie było, to żebyś dzwonił - powiedziałam
Wyjęłam z torby telefon i ładowarkę. Położyłam na stoliku
- Dziękuję, kochana jesteś.
- Nie ma za co.
Wieczorem byli tutaj dziennikarze... - zaczął mówić Kamil
- I co? - zapytałam
- Lekarze zabronili im wejść do mnie
- To dobrze
- Oczywiście powiedzieli im, że już się wybudziłem i mają teraz kolejną sensację na artykuł
- Przecież to ich praca.
- I dlatego mam do ciebie prośbę
- Jaką? - zapytałam
- Zrób mi zdjęcie, tak jak teraz sobie leżę na tym łóżku
- Ok, ale po co?
- Po prostu zrób, tylko moim telefonem
- Ok
Wzięłam więc jego telefon i zrobiłam mu zdjęcie. Nie wiedziałam po co. Nie był na nim jakoś szczęśliwy i zadowolony, tylko zmęczony, a raczej "zmordowany", jak wygląda człowiek po wypadku samochodowym.
- Ok. Już mam. Co dalej? - spytałam
- Wejdź na mój profil na Fb i Instagramie i wstaw to zdjęcie.
- Tak po prostu?
- Sama mówiłaś, że martwiłaś się o idola, więc niech ludzie nie martwią się o mnie.
- Ok
- Tylko jakiś dopisek.
- Jaki? Może coś podyktuj, bo ja nie chcę w twoim imieniu nic pisać.
Kamil zaczął mi dyktować :
" Na pewno wszyscy zastanawiacie się co ze mną jest, jak się czuję itp. Odpowiadam wam, a więc przeszedłem operację. Miałem dwa krwiaki, jeden w stawie barkowym, drugi w kolanowym, mam na szyi kołnierz ortopedyczny i uszkodzone żebra, przez co moja klatka piersiowa znajduje się w gipsie. A moja twarz? Sami widzicie, jak ona wygląda. Dziękuję za wszystkie listy, które od was dostaję i gdy za kilka tygodni wrócę do domu to odpiszę na wszystkie. Obiecuję! A teraz spokojnie leżę sobie na tym niewygodnym łóżku, po zmianie kroplówki i patrzę się w sufit, czekając nie wiadomo na co
Pozdrawiam, Kamil Stoch"
- I udostępnij - powiedział Kamil na koniec
- Ok. Post został udostępniony - powiedziałam
- I świetnie. Mam już święty spokój.
- Wiesz Kamil, to chyba nie do końca będzie święty spokój
- Jak to?
- Wiesz, ludzie będą pisali artykuły, no bo mają zdjęcia twoje
- A niech piszą, ważne jest, że ty jesteś obok mnie. Nic więcej się nie liczy.
Nagle zadzwonił do mnie telefon. Była to Kornelia
- Wiesz co? Kornelia dzwoni.
- Ok. Odbierz
Odebrałam telefon
- Hej Kornelia, co tam?
- A wiesz, jadę z moim chłopakiem na tydzień do Zakopanego i może odwiedziłabym mojego chrześniaka?
- A co to za chłopak?
- Marcin, ale co ci będę mówić.
- Wiesz co, bo jest taka sprawa, że jestem obecnie u Kamila w szpitalu, a Piotruś został z panem Bronisławem w mieszkaniu, więc..... A gdzie jesteście?
- Dopiero wyjechaliśmy z naszego domu.
- No to ja wrócę do mieszkania za jakieś 2,5 godziny.
- Ale może zostań z Kamilem, nie chcemy ci przeszkadzać.
- Nie, no co ty. Przyjedźcie.
- Ok. To za niecałe 3 godziny będziemy
- To hej. Czekam na was
- Hej.
Rozłączyłam.
- Kornelia chce przyjechać? - zapytał Kamil
- Tak, ze swoim chłopakiem. Jakimś Marcinem.
- Uuu! Czyżby nowa miłość?
- Już nawet zapomniałam, jak jej poprzednia miała na imię.
- Czyli co? Jakiś romantyczny tydzień w Zakopanem?
- Bardzo romantyczny. Tylko za jakieś 2,5 godziny muszę cię stąd opuścić.
- Ok, z tego co wiem, to trener ma przyjechać popołudniu
- Więc nie będziesz sam, a tak się martwiłam, co ty będziesz robić.
- No co? Popatrzę sobie na te pielęgniarki - uśmiechnął się zadziornie Kamil
- Ja ci dam pielęgniarki! Tobie tylko jedno w głowie! - również się uśmiechnęłam.
- Tylko sobie mogę popatrzeć.
- Aż a nie tylko
Po 2 godzinach wyszłam ze szpitala i wróciłam do mieszkania
- A co tak szybko? - zapytał Bronisław
- Siostra zadzwoniła, że przyjedzie mnie odwiedzić ze swoim chłopakiem, więc przyjechałam, bo za niespełna godzinkę ma tutaj już być.
- Piotruś akurat poszedł spać.
- Dzięuję panu, że pan został z małym
- To dla mnie czysta przyjemność.
- Tylko mam do pana jeszcze jedną prośbę.
- Jaką?
- Bo niestety, dopiero dzisiaj przypomniałam sobie, że Piotruś ma jutro szczepienie i cóż.... Jest ono na 12:00, więc ani tak, ani tak nie pasuje mi, aby jechać jutro do Kamila, bo do południa nie ma mowy, a znając życie to wszystko i tak będzie później, bo się przedłuży, a odwiedziny tylko do 17:00, więc...
- Jakbym mógł pojechać do Kamila
- W sensie ja wiem, że nie wypada prosić pana o takie rzeczy, ale...
- Wiem. Nie chciałabyś, aby Kamil był tam sam.
- Właśnie..
- I tak miałem zamiar go odwiedzić.... Może zabiorę Natalię i Krystynę do niego.
- Świetny pomysł
- A jak się on czuje?
- Dobrze. Nawet już sobie żartuję.
- Czyli wszystko jest ok.
- Właśnie
Pan Bronisław wyszedł z mieszkania, a ja postanowiłam się przebrać.
Już po chwili do drzwi zapukała Kornelia wraz z Marcinem. Poszłam im otworzyć.
- Witajcie! Zapraszam do środka!
Usiedli sobie w salonie.
- Coś do picia?
- Wody poproszę - powiedziała Kornelia
- Ja też. - odpowiedział mi Marcin.
Przyniosłam szklanki i wodę.
- A mały gdzie? - zapytała Kornelia
- Wiesz co, usnął. Ja byłam w szpitalu u Kamila, a jego tata został z małym i Piotruś ma takie tendencję, że jak Bronisław się nim opiekuje, to zawsze jest śpiący, a gdy ja, to nigdy nie mam chwili odpoczynku.
- Chyba wyczuwa, komu nie da pospać - odezwał się Marcin
- Coś w tym jest.
Kornelia wyjęła z torebki słodkie ubranka dla małego.
- Tutaj taki prezent od matki chrzestnej.
- Dziękuję. Oczywiście w imieniu Piotrusia. Piękne są.
- Nie ma za co. I tak rzadko go widuję.
Odłożyłam ubranka na bok.
- A co to za romantyczny wypad do Zakopanego? - zapytałam.
- Tak jakoś nie mieliśmy planu, aby gdzieś wyjechać na wakacje. Kornelia nie mogła się zdecydować gdzie chciałaby polecieć. - powiedział Marcin
- Ale wpadłam na Zakopane
- My też z Kamilem mieliśmy lecieć do jakiś ciepłych krajów, jakieś może Malediwy. Wszystko mieliśmy załatwiać jak wróci z tego zgrupowania, a tutaj..... - złamał mi się głos..
- Słyszeliśmy.... Ciężka sprawa...
- Teraz jeszcze 2 tygodnie w szpitalu, potem kolejny tydzień chodzenia w gipsie i 3 miesięczna rehabilitacja. Już lekarze polecali mi jakieś ośrodki. Musimy się poważnie zastanowić nad tym.
- Ale jak to gips? - zdziwił się Marcin
- Kamil ma całą klatkę piersiową w gipsie. Cóż...
- Nie wiedziałem...
- Nic nie szkodzi.
Rozmawialiśmy tak jeszcze przez 2 godziny. Jednak Kornelia z Marcinem musieli już jechać.
Piotruś akurat wstał. Wieczorem zadzwonił do mnie Kamil. Rozmawialiśmy również długo, jednak Piotruś zaczął płakać po 22:00 , więc przestaliśmy już rozmawiać.
Rano nakarmiłam Piotrusia, a sama zrobiłam sobie śniadanie.
Poszłam do sypialni, aby się przebrać.

- Halo
- Hej kochanie
- Hej Kamil, wiesz co , jestem w kolejce na szczepionkę w przychodni, więc nie mam jak za bardzo rozmawiać. Może w drodze powrotnej do ciebie wpadnę.
- Ok.
- Z tego co wiem, to twój tata z mamą i Natalią mają do ciebie przyjechać.
- Dobra, nie tłumacz się....
- Ok. Zadzwonię, jak wyjdziemy. To hej.
- Hej.
Nagle spojrzałam przez okno. Zaczął strasznie padać deszcz. Piotruś wyciągnął rękę w stronę okna. Jakby chciał się mnie zapytać, co to jest..
- To deszcz kochanie, to deszcz...
Nagle wyczytano.
- Piotr Stoch.
- Ooo! Kochanie, to teraz my!
Wzięłam małego na ręce i weszłam z nim do gabinetu. Pani pielęgniarka zaszczepiła go. Mały trochę płakał, ale był bardzo dzielny. Wyszliśmy z gabinetu, ubrałam małego w sweterek, jeszcze wychodząc powiedziałam "Do widzenia", a Piotruś wyciągnął rękę, jakby chciał im pomachać.
Pojechałam z Piotrusiem do szpitala, gdzie na sali leżał Kamil. Akurat Kamila odwiedziła jego siostra Natalia z panem Bronisławem
- Hej kochanie - powiedziałam wchodząc do sali - Dzień dobry.
- Dzień dobry - odpowiedział Bronisław
- Hej - odpowiedzieli razem Kamil z Natalią
- Jakoś szybko udało się nam wyjść z tego szczepienia. - powiedziałam
- A mały jak? - zapytał Kamil
- Ok.... Płakał tylko na początku. Teraz już nie.
- Dzielny jest. - powiedziała Natalia
- Po tatusiu.
Po kilku minutach Bronisław z Natalią pojechali do domu, a ja i Piotruś zostaliśmy z Kamilem.
- I co? Jak było?
- Wszyscy się na mnie patrzyli, jakby zobaczyli ducha. Na serio.
- Ale dlaczego?
- Sama nie wiem.... Już na prawdę nie mogę z mieszkania wyjść i do lekarza pójść, bo wszyscy się na mnie patrzą
- Ale może nie przesadzaj.
- Jak mam nie przesadzać, skoro ludzie gapią się na mnie i na naszego synka.
- Wiesz, musimy sobie z tym poradzić.
- Łatwo ci mówić.
Jednak do sali weszła pielęgniarka, chciała zmienić Kamilowi kroplówkę i zostałam wyproszona z sali.
-------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000


Komentarze
Prześlij komentarz