W poniedziałek rano wszystkie media obiegła "informacja", że przyjaźnię się z Anną Mularz. Paweł Mularz jest kapitanem reprezentacji polski i gra w Bayern Monachium, więc żona tak sławnego piłkarza robi dosłownie wszędzie furorę. Dla mediów było zaskoczenie to, że ja - dziewczyna skoczka narciarskiego "przyjaźnię się" z żoną najsławniejszego piłkarza polskiej, jak i niemieckiej piłki.
Cóż.... Powodem do takich myśli miały pewnie zdjęcia, które ja i Ania wstawiłyśmy na nasze portale społecznościowe. Chodzi głównie o to selfie z bankietu.
Ania wstawiła nasze selfie z dość ciekawym opisem, który "natchnął" dziennikarzy do napisania takich artykułów
"Od kilku lat bywam na różnych bankietach, plebiscytach i wiele innych. Odbieram tam nagrody za mojego męża, albo mu towarzyszę. Przez ten czas poznałam wiele żon, narzeczonych, partnerek sportowców, jednak wczorajsze wręczanie krzyżów zasługi dla najlepszych sportowców było dla mnie dość wyjątkowe. Wczoraj poznałam bardzo miłą, ciepłą, przyjacielską i wręcz zabawną osobę.
Kasia Witkowska - wszyscy znamy ją jako dziewczyna Kamila Stocha i dość.... niefajne określenie "matka jego dziecka", jednak to studentka pedagogiki, właśnie ukończyła drugi rok, laureatka wielu konkursów historycznych na szczeblu ogólnopolskich, a także ceniona pani fotograf o własnej stronie internetowej. Dziękuję @kasiawitkowska , a także @kamilstochofficial za tak wspaniały wieczór. Mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy.
#spotkanie #warszawa #pałacprezydencki #krzyżezasługipolskiegosportu #mójpaweł "
Jednak nie miałam już czasu dalej czytać artykułów, bo musiałam zawieźć Kamila na rehabilitację. Wróciłam do mieszkania, zrobiłam śniadanie, nakarmiłam Piotrusia, gdy nagle zadzwonił do mnie telefon. Była to Justyna
- Hej kochana!
- Hej!
- Jesteś w domu?
- Tak, a co?
- To wstawiaj wodę na herbatę, bo za 10 minut będę.
- Ok. Czekam.
Udałam się do kuchni i podłączyłam czajnik. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Była to już Justyna.
- Hej!
- Hej!
Przywitałyśmy się gorącym uściskiem.
- A gdzie masz dzieci? - zapytałam
- Zostały z Piotrkiem. Chciały się nacieszyć tatą.
Usiadłyśmy w salonie, a następnie przyniosłam nam herbatę.
- Co tam słychać u ciebie? - spytała
- Aa... Nic takiego. Wczoraj późno wróciliśmy, a już dzisiaj rano o 7:30 musiałam zawieźć Kamila na rehabilitację.
- I jak? Pomaga coś?
- Kamil mówi, że tak. Ja też widzę już postępy. Może nie potrzeba aż tak długiej rehabilitacji?
- A właśnie, a pro po wczorajszego wieczoru, a dokładnie to popołudnia. Jak było w Warszawie?
- Fajnie. Jak to na takich spotkaniach, że tak powiem.
- Anna Mularz i Kasia Witkowska - brzmi poważnie
- Nie przesadzaj. Już media od rana o tym mówią.
- Wiem.
- Po prostu usiadłyśmy obok siebie i jakoś zaczęłyśmy rozmawiać, potem takie pamiątkowe selfie i powiem ci, że to bardzo fajna dziewczyna.
- Która zarabia sama , podkreślam sama 20 mln rocznie, a on powyżej 100.
- Przecież ja jej nie oceniam po tym, ile ona zarabia.
- Wiem, ale porównaj sobie zarobki innych sportowców, przecież cała kadra A łącznie nie zarabia tyle, co ich dwójka
- Oj, nie patrz tylko na pieniądze.
- A tak w ogóle to słyszałaś co się dzieje między Dawidem a Martą?
- Tak.... Dawid to był
- I co?
- Przykra historia.
- Podobno Joasia nie jest jego i to dziecko również.
- Z tego co mówił, to ją widział z jakimś facetem.
Nie chciałam mówić całej prawdy Justynie, bo nie chciałam, aby Dawid miał jakiekolwiek pretensje do mnie, chodź i tak Kamil wyrzucił go z mieszkania.
- W ogóle życie jest takie dziwne... Takie szczęśliwe małżeństwo, przecież ich ślub...
- Zaręczyny w Planicy i już za 2 miesiące ślub, a tu.... taka niespodzianka
- Teraz wobec Marty ma być jakiś proces za współudział w spowodowaniu wypadku.
- Wiesz, przecież policja mówiła, że to ona najęła tego gościa.
- Nawet nie mam zamiaru z nią w ogóle rozmawiać. Wszystkie się przyjaźniłyśmy, a teraz? Jak chciała się nie wiem odpłacić za coś na Dawidzie to mogła zrobić to w trochę inny sposób, żeby nie mieszać w to naszych chłopców.
- Nie chcę tutaj jej oceniać, ale gdyby nie jej głupota, to przecież chłopcy spełnialiby dalej swoje marzenia i obecnie braliby udział w Letnim Grand Prix, a teraz to co? Zawożę go codziennie na rehabilitację i tak do października.
- Sama wiesz Kasia, że gdyby nie ona, to nie przeżywałabyś tak tragicznych zdarzeń, sama wiesz, ile cię kosztowało to wszystko, cała ta sytuacja z Kamilem, jak się dowiedziałaś, noce w szpitalu, albo to zatrzymanie akcji serca u Kamila. Wasza miłość została wystawiona na bardzo ciężką próbę.
- Ale ją przetrwała i to jest najważniejsze.
Zapadła chwila ciszy.
- A wiesz, co u Marceliny słychać? - spytałam - Kiedy ona ma termin?
- Z Marcelą widziałam się jakieś 2 tygodnie temu, tak po prostu w sklepie. Była z Milą, aby kupić jej buty.
- I co?
- Termin porodu ma na koniec sierpnia, dziewczynka - Zosia...
- Zosia... - powtórzyłam - Jakie ładne imię.
- Mi też się podoba.
- A wy co? Nie ma myśli o trzecim dziecku? - uśmiechnęłam się.
- Nie rozmawiałam o tym nigdy z Piotrkiem.
- Może czas zacząć
- Nie jestem zdecydowana.
- Ale jesteście jeszcze młodzi.
- Wy też! Kiedy czas na drugie?
- Nie wiem, co ty sugerujesz?
- Jesteście świetnymi rodzicami. Nie wiem, po co wy się zastanawiacie nad drugim dzieckiem.
- A co? Mam zostać sama z opieką nad dwójką dzieci?
- Tata Kamila ci pomoże.
- Oj, cały czas wykorzystujemy tylko pana Bronisława
- Ale powiedz, że jest świetnym dziadkiem.
- Najlepszym.
- No więc.... Mają już dwoje wnuków. Syna Anny i syna Kamila.
- I co? Myślisz, że..
- Chcieliby na 100% więcej wnuków. Wyobraź sobie, że mają trójkę dzieci, jakby każde z nich miało po kolejnej trójce.
- Oj, nie przesadzaj. Już jeden poród przeżyłam, ale na pewno nie trzy.
- Wiesz, u mnie Magda już przecież ma prawie 6-miesięczną Hanię i takie dzieci są słodkie.
- No to mówię, bierz Piotrka do roboty
- Ale cudze - uśmiechnęła się Justyna
- No, już nie przesadzaj. A tak w ogóle to może bym odwiedziła was kiedyś, może za tydzień w sobotę, bo od poniedziałku do piątku, to Kamil jest na rehabilitacji od 7:30 do 11:30.
- A w tą sobotę przecież jedziemy do Warszawy.
- Wy też?
- Tak.
- Słyszałam, że Kamil, Maciek Kot, Stefek miał jechać. Kamil nic nie mówił, że Piotrek też.
- Piotrek, Dawid, Jakub Wolny i nawet Olek Zniszczoł.
- Czyli rozumiem, że Magda również pojedzie, czy nie?
- Magda jest chętna do takich salonów.
- Właśnie, to może znów się spotkamy, tak jak na twoich urodzinach, chyba, że bez Marceliny.
- Na pewno nie będzie teraz podróżować, jak ma niecałe 3 tygodnie do porodu.
- Ją też muszę kiedyś odwiedzić.
- Może się razem umówimy?
- Aga również? Takie nasze stałe trio?
- Świetny pomysł.
Rozmawiałyśmy dość długo, jednak koło 12:00 zadzwonił do mnie Kamil , że już skończył i czeka na mnie. Musiałam się więc pożegnać z Justyną. Ubrałam Piotrusia, wzięłam go i pojechaliśmy po Kamila.
- Szykujesz jakąś kreację na sobotę? - spytał Kamil
- Nie wiem sama jeszcze, a co?
- Bo Piotrek do mnie dzwonił, że Justyna pojechała dziś do Zakopanego po sukienkę.
- Wiesz co, Justyna to przed chwilą pojechała od nas, bo mnie odwiedziła sama, bez dzieci. Mówiła, że Kuba i Karolinka z Piotrkiem, ale nic nie mówiła o sukience. Szczerze to rozmawiałyśmy o sobocie, że Maciek, Dawid, Stefan, Jakub, Olek i wy jesteście zaproszeni, ale nic nie mówiła, po co jedzie do Zakopanego.
- Ale nie mów, że specjalnie jechała 3 godziny z Wisły, aby cię odwiedzić.
- Właśnie dziwne, bo ona o 8:00, to już była
- To ona musiała o 5:00 z domu wyjechać.
- Ale szczerze, to co nas to interesuje.
- Właśnie
- Dobrze, że mi przypomniałeś, muszę sobie jakąś kreację znaleźć na sobotni wieczór. Jakby nie patrzeć, to swego rodzaju gala, więc nie wypada przyjść w jeansach, spódnicy, czy sukience do kolan
- Rozumiem, że sukienki długie wchodzą w grę.
- Od razu balową założę. - uśmiechnęłam się.
- Fajnie byś wyglądała, jak księżniczka.
- No nie żartuj sobie, aż taką księżniczką nie jestem.
- Dla mnie zawsze byłaś, jesteś i będziesz księżniczką.
Wróciliśmy do naszego mieszkania. Kamil , mając chwilę wolnego wziął się za podpisywanie kartek na autografy, a ja wzięłam się za przygotowanie obiadu.
- Jak zakończę rehabilitację, to pojedziemy do najdroższej restauracji w Krakowie i zjemy obiad tylko we dwoje - powiedział Kamil
- Dość kusząca propozycja.
- Widziałem post Ani Mularz.
- I?
- Takie przyjaciółeczki z was są?
- No co ty, nie przesadzaj. Kolegujemy się, tak jak ty z Pawłem.
- Ok.
W sobotę już rano przygotowywałam do dzisiejszej gali. Chodź wszystko zaczynało się o 20:00, to jednak trzeba być tą godzinkę wcześniej, odjąć jeszcze 6-7 godzin drogi, no bo przecież korki uliczne, to już o 12:00 maksymalnie musieliśmy wyjechać. Niestety, ale dzisiejszego dnia znów zaspałam. Byłą 8:30, jak otwarłam rano oczy, szybko nakarmić Piotrusia, jeszcze musiałam Kamila obudzić, zrobić śniadanie i je zjeść. Zanim się obejrzałam, to już na zegarku była 9:20. Oczywiście nic wcześniej nie zrobiłam, nawet uprasować Kamilowi koszulę i garnitur. Jak zawsze wszystko na ostatnią chwilę. Odkładając żelazko była już 10:00. Miałam niecałe 2 godziny do wyjścia. Poszłam do sypialni, założyłam sukienkę. Suwak się zacinał. Niech to szlak! Po kilku próbach Kamila zasunął się do końca. Makijaż, fryzura. To wszystko jeszcze przede mną. A była 10:30. Makijaż został zrobiony, czas na fryzurę. Z łazienki wyszłam o 11:40.
- Wow! Wyglądasz jak jakieś bóstwo, po prostu piękna jesteś kochanie!
W tym momencie do domu wszedł pan Bronisław, aby zaopiekować się małym. Kamil poprosił go o jedno zdjęcie, aby nam zrobił. A ja poprosiłam Kamila o nagranie mnie , jak tak delikatnie obracam się dookoła. Efekt był przecudny. Jednak była już 11:50, więc musieliśmy wyjść z mieszkania i pojechaliśmy prosto do Warszawy.
- Na pewno spotkasz się z Anią - powiedział do mnie Kamil
- Odwiedzi nas. - powiedziałam
- Kiedy?
- W przyszłą sobotę przyjedzie, ale sama, bez Pawła.
- Szkoda.
- Paweł ma zgrupowanie kadry.
- A twoje plany z Marceliną? Miałaś do niej jechać w przyszłą sobotę.
- W środę Marcelina ma iść do lekarza.
- Stefan nic nie mówił.
- A co miał mówić? Jak termin porodu będzie wcześniej. Miał być koniec sierpnia, a najprawdopodobniej, to będzie końcówka tego tygodnia.
- Już tak wcześnie?
- Sama się zdziwiłam.
Na miejsce dojechaliśmy o 19:00. Weszliśmy do budynku, w którym miała odbywać się ta gala. Na początku za pozowaliśmy z Kamilem na ściankach, a uwagę fotoreporterów przykuła moja suknia.
Przed 20:00 zostaliśmy zaproszeni do sali głównej. Usiadłam sobie pomiędzy Agą Lewkowicz, a Kamilem. Obok Kamila Stefan, obok Stefana Olek z Magdą, obok Agi Maciek, obok Maćka Justyna i Piotrek, obok Piotrka Dawid i Jakub, obok Jakuba Adam Małysz z żoną.
O 20:00 rozpoczęła się oficjalne 40-lecie gazety "Sportowy dzień".
Wszyscy szczęśliwi, gospodarze również. Rozpoczęto oficjalnie galę. Na początku podziękowania, pokazywanie różnych filmików, które pokazywały najważniejsze wydarzenia w polskim sporcie. Ostatnie minuty, czyli czas obecne były poświęcone prawie w całości Kamilowi.
Około 21:00 przystąpiono do rozdania statuetek złotych , jak to nazwała Aga - złotych człowieczków, ponieważ figurka ta przedstawiała człowieka z jedną ręką podniesioną w górę.
Na początku 5 najlepszych trenerów, a następnie 5 najlepszych drużyn. W tej kategorii drugie miejsce wygrała drużyna skoczków, która zgarnęła złoto igrzysk olimpijskich.
Na środek zostali poproszeni wszyscy skoczkowie obecni podczas tej wieczornej gali.
Gdy chłopcy po kilku minutach wrócili na swoje miejsca przyszedł czas na kolejną kategorię. Najlepsze wydarzenie 40-lecia.
3 miejsce o dziwo zdobył właśnie Kamil , który podczas tych igrzysk zdobył 3 złote medale (2 indywidualne, 1 drużynowy).
Gdy Kamil wyszedł na scenę i przemawiał, do Stefana ktoś się "dobijał", dzwoniąc niemiłosiernie.
Kamil zszedł ze sceny i była przerwa, którą umilały nam występy polskich gwiazd. Stefan postanowił wyjść z sali, aby w końcu odebrać ten telefon.
Gdy wrócił, miał bardzo zadowoloną minę. Uśmiechał się dość szeroko.
- Mam córkę... Zosia urodziła się godzinę temu! - aż wykrzyknął Stefan
Wszyscy zaczęliśmy my gratulować, co nawet nagrały kamery.
Przyszedł w końcu czas na najlepszą 5 trenerów, potem kobiet sportowców i mężczyzn sportowców.
Gdy czytając 2 miejsce powiedziano "Kamil Stoch" znów się wzruszyłam. Jakby nie patrząc, to już jego 3 statuetka tego wieczoru. Wyszedł na środek
"Nie spodziewałem się, że podczas tego wieczoru 3 razy znajdę się na podium i 3 razy będę musiał przemawiać. To dla mnie ogromna niespodzianka, ale też ogromna satysfakcja, że to co robię podoba się innym i z chęcią na mnie zagłosowali. Dziękuję wszystkim, którzy oddali na mnie swój głos. Jestem bardzo młody, nie ukrywam, że mam 23 lata i osiągnąłem w swoim życiu wiele, nawet bardzo wiele. Chciałbym podziękować za to wszystko mojej dziewczynie - Kasi, która zawsze mnie wspiera, bo gdyby nie ona, to nie znalazłbym się tutaj, między wami. Dziękuję... I jeszcze jedno. Serdeczne gratulacje dla Stefana Huli, do którego przed 30 minutami zadzwoniono ze szpitala, że urodziła mu się córka! Gratulacje Stefan i Marcelina! Dziękuję."
Zaczęto bić brawa również ze wspaniałej wieści o tym, że Stefan po raz drugi został ojcem.
Przyszedł czas na miejsce pierwsze
"Pierwsze miejsce- chyba najbardziej oczekiwane.Jednak nie mogło być inaczej. Najlepszym sportowcem 40-lecia jest... Adam Małysz"
Wszyscy zaczęli bić brawo. Adam Małysz wyszedł na środek, aby odebrać statuetkę. Krótko przemówił, a następnie wszyscy nagrodzeni i nominowani zostali zaproszeni na środek do wspólnego, pamiątkowego zdjęcia.
Na sam koniec wszyscy zostaliśmy zaproszeni na bal, jednak Stefan wrócił do domu, a dokładnie do szpitala, do Marceliny.
Ja z Kamile udaliśmy się na bal, a wcześniej Kamil został zaproszony do sesji ze statuetkami. Ja również zostałam zaproszona na sesję.
Kamil objął mnie w pasie jedną ręką, w drugiej zaś trzymał jedną ze statuetek, a ja drugą. 3 jako drużyna wziął prezes Polskiego Związku Narciarskiego.
Nagle , gdy tak staliśmy, pozując do zdjęcia, na drabinach weszli ludzie i spuścili na nas kolorowe balony. Zdjęcia wyszły prześliczne.
Po sesji udałam się z Kamilem na bal.
Przetańczyliśmy prawie do końca balu, a na koniec był taniec - przytulaniec. Na sam koniec Kamil mnie pocałował, dość namiętnie w usta.
- Kamil, co ty robisz? - spytałam lekko speszona zaistniałą sytuacją.
- Ale przecież jesteśmy razem.
- Wiem, ale... To było nie na miejscu...
Po kilku minutach postanowiliśmy wrócić już do Zakopanego. Akurat zegar wybił północ. Kamil był trochę zmęczony, więc to kierowałam w drodze powrotnej do Zakopanego.
Przed 6:00 byliśmy już w Zakopanem. Podjechaliśmy pod blok, wysiedliśmy z samochodu. Pan Bronisław spał już na kanapie, Kamil pomógł mi rozsunąć sukienkę, wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać. Gdy nagle dostałam SMS-a od Marceliny. Wysłała mi zdjęcie swojej córeczki
"Wczoraj na świat przyszła Zosia - nasz mały skarb"
Odpisałam jej.
"Już niedługo ciocia Kasia i wujek Kamil i Piotruś was odwiedzą"
Pokazałam zdjęcie Kamilowi, lecz po chwili sam je otrzymał od Stefana.
Zmęczona położyłam się spać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam was na mojego kolejnego bloga
https://bataliaomilosc.blogspot.com/ kiki2000
Cóż.... Powodem do takich myśli miały pewnie zdjęcia, które ja i Ania wstawiłyśmy na nasze portale społecznościowe. Chodzi głównie o to selfie z bankietu.
Ania wstawiła nasze selfie z dość ciekawym opisem, który "natchnął" dziennikarzy do napisania takich artykułów
"Od kilku lat bywam na różnych bankietach, plebiscytach i wiele innych. Odbieram tam nagrody za mojego męża, albo mu towarzyszę. Przez ten czas poznałam wiele żon, narzeczonych, partnerek sportowców, jednak wczorajsze wręczanie krzyżów zasługi dla najlepszych sportowców było dla mnie dość wyjątkowe. Wczoraj poznałam bardzo miłą, ciepłą, przyjacielską i wręcz zabawną osobę.
Kasia Witkowska - wszyscy znamy ją jako dziewczyna Kamila Stocha i dość.... niefajne określenie "matka jego dziecka", jednak to studentka pedagogiki, właśnie ukończyła drugi rok, laureatka wielu konkursów historycznych na szczeblu ogólnopolskich, a także ceniona pani fotograf o własnej stronie internetowej. Dziękuję @kasiawitkowska , a także @kamilstochofficial za tak wspaniały wieczór. Mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy.
#spotkanie #warszawa #pałacprezydencki #krzyżezasługipolskiegosportu #mójpaweł "
Jednak nie miałam już czasu dalej czytać artykułów, bo musiałam zawieźć Kamila na rehabilitację. Wróciłam do mieszkania, zrobiłam śniadanie, nakarmiłam Piotrusia, gdy nagle zadzwonił do mnie telefon. Była to Justyna
- Hej kochana!
- Hej!
- Jesteś w domu?
- Tak, a co?
- To wstawiaj wodę na herbatę, bo za 10 minut będę.
- Ok. Czekam.
Udałam się do kuchni i podłączyłam czajnik. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Była to już Justyna.
- Hej!
- Hej!
Przywitałyśmy się gorącym uściskiem.
- A gdzie masz dzieci? - zapytałam
- Zostały z Piotrkiem. Chciały się nacieszyć tatą.
Usiadłyśmy w salonie, a następnie przyniosłam nam herbatę.
- Co tam słychać u ciebie? - spytała
- Aa... Nic takiego. Wczoraj późno wróciliśmy, a już dzisiaj rano o 7:30 musiałam zawieźć Kamila na rehabilitację.
- I jak? Pomaga coś?
- Kamil mówi, że tak. Ja też widzę już postępy. Może nie potrzeba aż tak długiej rehabilitacji?
- A właśnie, a pro po wczorajszego wieczoru, a dokładnie to popołudnia. Jak było w Warszawie?
- Fajnie. Jak to na takich spotkaniach, że tak powiem.
- Anna Mularz i Kasia Witkowska - brzmi poważnie
- Nie przesadzaj. Już media od rana o tym mówią.
- Wiem.
- Po prostu usiadłyśmy obok siebie i jakoś zaczęłyśmy rozmawiać, potem takie pamiątkowe selfie i powiem ci, że to bardzo fajna dziewczyna.
- Która zarabia sama , podkreślam sama 20 mln rocznie, a on powyżej 100.
- Przecież ja jej nie oceniam po tym, ile ona zarabia.
- Wiem, ale porównaj sobie zarobki innych sportowców, przecież cała kadra A łącznie nie zarabia tyle, co ich dwójka
- Oj, nie patrz tylko na pieniądze.
- A tak w ogóle to słyszałaś co się dzieje między Dawidem a Martą?
- Tak.... Dawid to był
- I co?
- Przykra historia.
- Podobno Joasia nie jest jego i to dziecko również.
- Z tego co mówił, to ją widział z jakimś facetem.
Nie chciałam mówić całej prawdy Justynie, bo nie chciałam, aby Dawid miał jakiekolwiek pretensje do mnie, chodź i tak Kamil wyrzucił go z mieszkania.
- W ogóle życie jest takie dziwne... Takie szczęśliwe małżeństwo, przecież ich ślub...
- Zaręczyny w Planicy i już za 2 miesiące ślub, a tu.... taka niespodzianka
- Teraz wobec Marty ma być jakiś proces za współudział w spowodowaniu wypadku.
- Wiesz, przecież policja mówiła, że to ona najęła tego gościa.
- Nawet nie mam zamiaru z nią w ogóle rozmawiać. Wszystkie się przyjaźniłyśmy, a teraz? Jak chciała się nie wiem odpłacić za coś na Dawidzie to mogła zrobić to w trochę inny sposób, żeby nie mieszać w to naszych chłopców.
- Nie chcę tutaj jej oceniać, ale gdyby nie jej głupota, to przecież chłopcy spełnialiby dalej swoje marzenia i obecnie braliby udział w Letnim Grand Prix, a teraz to co? Zawożę go codziennie na rehabilitację i tak do października.
- Sama wiesz Kasia, że gdyby nie ona, to nie przeżywałabyś tak tragicznych zdarzeń, sama wiesz, ile cię kosztowało to wszystko, cała ta sytuacja z Kamilem, jak się dowiedziałaś, noce w szpitalu, albo to zatrzymanie akcji serca u Kamila. Wasza miłość została wystawiona na bardzo ciężką próbę.
- Ale ją przetrwała i to jest najważniejsze.
Zapadła chwila ciszy.
- A wiesz, co u Marceliny słychać? - spytałam - Kiedy ona ma termin?
- Z Marcelą widziałam się jakieś 2 tygodnie temu, tak po prostu w sklepie. Była z Milą, aby kupić jej buty.
- I co?
- Termin porodu ma na koniec sierpnia, dziewczynka - Zosia...
- Zosia... - powtórzyłam - Jakie ładne imię.
- Mi też się podoba.
- A wy co? Nie ma myśli o trzecim dziecku? - uśmiechnęłam się.
- Nie rozmawiałam o tym nigdy z Piotrkiem.
- Może czas zacząć
- Nie jestem zdecydowana.
- Ale jesteście jeszcze młodzi.
- Wy też! Kiedy czas na drugie?
- Nie wiem, co ty sugerujesz?
- Jesteście świetnymi rodzicami. Nie wiem, po co wy się zastanawiacie nad drugim dzieckiem.
- A co? Mam zostać sama z opieką nad dwójką dzieci?
- Tata Kamila ci pomoże.
- Oj, cały czas wykorzystujemy tylko pana Bronisława
- Ale powiedz, że jest świetnym dziadkiem.
- Najlepszym.
- No więc.... Mają już dwoje wnuków. Syna Anny i syna Kamila.
- I co? Myślisz, że..
- Chcieliby na 100% więcej wnuków. Wyobraź sobie, że mają trójkę dzieci, jakby każde z nich miało po kolejnej trójce.
- Oj, nie przesadzaj. Już jeden poród przeżyłam, ale na pewno nie trzy.
- Wiesz, u mnie Magda już przecież ma prawie 6-miesięczną Hanię i takie dzieci są słodkie.
- No to mówię, bierz Piotrka do roboty
- Ale cudze - uśmiechnęła się Justyna
- No, już nie przesadzaj. A tak w ogóle to może bym odwiedziła was kiedyś, może za tydzień w sobotę, bo od poniedziałku do piątku, to Kamil jest na rehabilitacji od 7:30 do 11:30.
- A w tą sobotę przecież jedziemy do Warszawy.
- Wy też?
- Tak.
- Słyszałam, że Kamil, Maciek Kot, Stefek miał jechać. Kamil nic nie mówił, że Piotrek też.
- Piotrek, Dawid, Jakub Wolny i nawet Olek Zniszczoł.
- Czyli rozumiem, że Magda również pojedzie, czy nie?
- Magda jest chętna do takich salonów.
- Właśnie, to może znów się spotkamy, tak jak na twoich urodzinach, chyba, że bez Marceliny.
- Na pewno nie będzie teraz podróżować, jak ma niecałe 3 tygodnie do porodu.
- Ją też muszę kiedyś odwiedzić.
- Może się razem umówimy?
- Aga również? Takie nasze stałe trio?
- Świetny pomysł.
Rozmawiałyśmy dość długo, jednak koło 12:00 zadzwonił do mnie Kamil , że już skończył i czeka na mnie. Musiałam się więc pożegnać z Justyną. Ubrałam Piotrusia, wzięłam go i pojechaliśmy po Kamila.
- Szykujesz jakąś kreację na sobotę? - spytał Kamil
- Nie wiem sama jeszcze, a co?
- Bo Piotrek do mnie dzwonił, że Justyna pojechała dziś do Zakopanego po sukienkę.
- Wiesz co, Justyna to przed chwilą pojechała od nas, bo mnie odwiedziła sama, bez dzieci. Mówiła, że Kuba i Karolinka z Piotrkiem, ale nic nie mówiła o sukience. Szczerze to rozmawiałyśmy o sobocie, że Maciek, Dawid, Stefan, Jakub, Olek i wy jesteście zaproszeni, ale nic nie mówiła, po co jedzie do Zakopanego.
- Ale nie mów, że specjalnie jechała 3 godziny z Wisły, aby cię odwiedzić.
- Właśnie dziwne, bo ona o 8:00, to już była
- To ona musiała o 5:00 z domu wyjechać.
- Ale szczerze, to co nas to interesuje.
- Właśnie
- Dobrze, że mi przypomniałeś, muszę sobie jakąś kreację znaleźć na sobotni wieczór. Jakby nie patrzeć, to swego rodzaju gala, więc nie wypada przyjść w jeansach, spódnicy, czy sukience do kolan
- Rozumiem, że sukienki długie wchodzą w grę.
- Od razu balową założę. - uśmiechnęłam się.
- Fajnie byś wyglądała, jak księżniczka.
- No nie żartuj sobie, aż taką księżniczką nie jestem.
- Dla mnie zawsze byłaś, jesteś i będziesz księżniczką.
Wróciliśmy do naszego mieszkania. Kamil , mając chwilę wolnego wziął się za podpisywanie kartek na autografy, a ja wzięłam się za przygotowanie obiadu.
- Jak zakończę rehabilitację, to pojedziemy do najdroższej restauracji w Krakowie i zjemy obiad tylko we dwoje - powiedział Kamil
- Dość kusząca propozycja.
- Widziałem post Ani Mularz.
- I?
- Takie przyjaciółeczki z was są?
- No co ty, nie przesadzaj. Kolegujemy się, tak jak ty z Pawłem.
- Ok.
W sobotę już rano przygotowywałam do dzisiejszej gali. Chodź wszystko zaczynało się o 20:00, to jednak trzeba być tą godzinkę wcześniej, odjąć jeszcze 6-7 godzin drogi, no bo przecież korki uliczne, to już o 12:00 maksymalnie musieliśmy wyjechać. Niestety, ale dzisiejszego dnia znów zaspałam. Byłą 8:30, jak otwarłam rano oczy, szybko nakarmić Piotrusia, jeszcze musiałam Kamila obudzić, zrobić śniadanie i je zjeść. Zanim się obejrzałam, to już na zegarku była 9:20. Oczywiście nic wcześniej nie zrobiłam, nawet uprasować Kamilowi koszulę i garnitur. Jak zawsze wszystko na ostatnią chwilę. Odkładając żelazko była już 10:00. Miałam niecałe 2 godziny do wyjścia. Poszłam do sypialni, założyłam sukienkę. Suwak się zacinał. Niech to szlak! Po kilku próbach Kamila zasunął się do końca. Makijaż, fryzura. To wszystko jeszcze przede mną. A była 10:30. Makijaż został zrobiony, czas na fryzurę. Z łazienki wyszłam o 11:40.
- Wow! Wyglądasz jak jakieś bóstwo, po prostu piękna jesteś kochanie!
W tym momencie do domu wszedł pan Bronisław, aby zaopiekować się małym. Kamil poprosił go o jedno zdjęcie, aby nam zrobił. A ja poprosiłam Kamila o nagranie mnie , jak tak delikatnie obracam się dookoła. Efekt był przecudny. Jednak była już 11:50, więc musieliśmy wyjść z mieszkania i pojechaliśmy prosto do Warszawy.
- Na pewno spotkasz się z Anią - powiedział do mnie Kamil
- Odwiedzi nas. - powiedziałam
- Kiedy?
- W przyszłą sobotę przyjedzie, ale sama, bez Pawła.
- Szkoda.
- Paweł ma zgrupowanie kadry.
- A twoje plany z Marceliną? Miałaś do niej jechać w przyszłą sobotę.
- W środę Marcelina ma iść do lekarza.
- Stefan nic nie mówił.
- A co miał mówić? Jak termin porodu będzie wcześniej. Miał być koniec sierpnia, a najprawdopodobniej, to będzie końcówka tego tygodnia.
- Już tak wcześnie?
- Sama się zdziwiłam.
Na miejsce dojechaliśmy o 19:00. Weszliśmy do budynku, w którym miała odbywać się ta gala. Na początku za pozowaliśmy z Kamilem na ściankach, a uwagę fotoreporterów przykuła moja suknia.
Przed 20:00 zostaliśmy zaproszeni do sali głównej. Usiadłam sobie pomiędzy Agą Lewkowicz, a Kamilem. Obok Kamila Stefan, obok Stefana Olek z Magdą, obok Agi Maciek, obok Maćka Justyna i Piotrek, obok Piotrka Dawid i Jakub, obok Jakuba Adam Małysz z żoną.
O 20:00 rozpoczęła się oficjalne 40-lecie gazety "Sportowy dzień".
Wszyscy szczęśliwi, gospodarze również. Rozpoczęto oficjalnie galę. Na początku podziękowania, pokazywanie różnych filmików, które pokazywały najważniejsze wydarzenia w polskim sporcie. Ostatnie minuty, czyli czas obecne były poświęcone prawie w całości Kamilowi.
Około 21:00 przystąpiono do rozdania statuetek złotych , jak to nazwała Aga - złotych człowieczków, ponieważ figurka ta przedstawiała człowieka z jedną ręką podniesioną w górę.
Na początku 5 najlepszych trenerów, a następnie 5 najlepszych drużyn. W tej kategorii drugie miejsce wygrała drużyna skoczków, która zgarnęła złoto igrzysk olimpijskich.
Na środek zostali poproszeni wszyscy skoczkowie obecni podczas tej wieczornej gali.
Gdy chłopcy po kilku minutach wrócili na swoje miejsca przyszedł czas na kolejną kategorię. Najlepsze wydarzenie 40-lecia.
3 miejsce o dziwo zdobył właśnie Kamil , który podczas tych igrzysk zdobył 3 złote medale (2 indywidualne, 1 drużynowy).
Gdy Kamil wyszedł na scenę i przemawiał, do Stefana ktoś się "dobijał", dzwoniąc niemiłosiernie.
Kamil zszedł ze sceny i była przerwa, którą umilały nam występy polskich gwiazd. Stefan postanowił wyjść z sali, aby w końcu odebrać ten telefon.
Gdy wrócił, miał bardzo zadowoloną minę. Uśmiechał się dość szeroko.
- Mam córkę... Zosia urodziła się godzinę temu! - aż wykrzyknął Stefan
Wszyscy zaczęliśmy my gratulować, co nawet nagrały kamery.
Przyszedł w końcu czas na najlepszą 5 trenerów, potem kobiet sportowców i mężczyzn sportowców.
Gdy czytając 2 miejsce powiedziano "Kamil Stoch" znów się wzruszyłam. Jakby nie patrząc, to już jego 3 statuetka tego wieczoru. Wyszedł na środek
"Nie spodziewałem się, że podczas tego wieczoru 3 razy znajdę się na podium i 3 razy będę musiał przemawiać. To dla mnie ogromna niespodzianka, ale też ogromna satysfakcja, że to co robię podoba się innym i z chęcią na mnie zagłosowali. Dziękuję wszystkim, którzy oddali na mnie swój głos. Jestem bardzo młody, nie ukrywam, że mam 23 lata i osiągnąłem w swoim życiu wiele, nawet bardzo wiele. Chciałbym podziękować za to wszystko mojej dziewczynie - Kasi, która zawsze mnie wspiera, bo gdyby nie ona, to nie znalazłbym się tutaj, między wami. Dziękuję... I jeszcze jedno. Serdeczne gratulacje dla Stefana Huli, do którego przed 30 minutami zadzwoniono ze szpitala, że urodziła mu się córka! Gratulacje Stefan i Marcelina! Dziękuję."
Zaczęto bić brawa również ze wspaniałej wieści o tym, że Stefan po raz drugi został ojcem.
Przyszedł czas na miejsce pierwsze
"Pierwsze miejsce- chyba najbardziej oczekiwane.Jednak nie mogło być inaczej. Najlepszym sportowcem 40-lecia jest... Adam Małysz"
Wszyscy zaczęli bić brawo. Adam Małysz wyszedł na środek, aby odebrać statuetkę. Krótko przemówił, a następnie wszyscy nagrodzeni i nominowani zostali zaproszeni na środek do wspólnego, pamiątkowego zdjęcia.
Na sam koniec wszyscy zostaliśmy zaproszeni na bal, jednak Stefan wrócił do domu, a dokładnie do szpitala, do Marceliny.
Ja z Kamile udaliśmy się na bal, a wcześniej Kamil został zaproszony do sesji ze statuetkami. Ja również zostałam zaproszona na sesję.
Kamil objął mnie w pasie jedną ręką, w drugiej zaś trzymał jedną ze statuetek, a ja drugą. 3 jako drużyna wziął prezes Polskiego Związku Narciarskiego.
Nagle , gdy tak staliśmy, pozując do zdjęcia, na drabinach weszli ludzie i spuścili na nas kolorowe balony. Zdjęcia wyszły prześliczne.
Po sesji udałam się z Kamilem na bal.
Przetańczyliśmy prawie do końca balu, a na koniec był taniec - przytulaniec. Na sam koniec Kamil mnie pocałował, dość namiętnie w usta.
- Kamil, co ty robisz? - spytałam lekko speszona zaistniałą sytuacją.
- Ale przecież jesteśmy razem.
- Wiem, ale... To było nie na miejscu...
Po kilku minutach postanowiliśmy wrócić już do Zakopanego. Akurat zegar wybił północ. Kamil był trochę zmęczony, więc to kierowałam w drodze powrotnej do Zakopanego.
Przed 6:00 byliśmy już w Zakopanem. Podjechaliśmy pod blok, wysiedliśmy z samochodu. Pan Bronisław spał już na kanapie, Kamil pomógł mi rozsunąć sukienkę, wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać. Gdy nagle dostałam SMS-a od Marceliny. Wysłała mi zdjęcie swojej córeczki
"Wczoraj na świat przyszła Zosia - nasz mały skarb"
Odpisałam jej.
"Już niedługo ciocia Kasia i wujek Kamil i Piotruś was odwiedzą"
Pokazałam zdjęcie Kamilowi, lecz po chwili sam je otrzymał od Stefana.
Zmęczona położyłam się spać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam was na mojego kolejnego bloga
https://bataliaomilosc.blogspot.com/ kiki2000


Komentarze
Prześlij komentarz