Numer 70 - 2 tygodniowy pobyt Krystyny w szpitalu.

Codziennie , gdy zawoziłam Kamila na rehabilitację, jechałam wraz z Piotrusiem do szpitala, aby odwiedzić Krystynę. Czuwałam przy jej łóżku, pokazywałam zdjęcia jej wnuka, opowiadałam jej o nim....
Krystyna nie mogła mówić... Aparat mowy odmawiał jej posłuszeństwo, na wszystko wskazywała palcami. Głową potwierdzała lub zaprzeczała pewne informacje. Zrobiło mi się jej szkoda. Zapomniałam o wszystkim, co zrobiła w moim życiu. Jak przyszła z pieniędzmi, bo chciała mnie przekupić, abym wyjechała za granicę i żebym nie wracała....
To wszystko minęło. Nie byłam już na nią zła. Codzienne wizyty uświadomiły mi, że to jest swego rodzaju rodzina.. Powinnam  dbać o nią. Bronisław się śmieje, że to niby moja teściowa, jednak ja jej tak nie uważam. Nie jesteśmy z Kamilem nawet zaręczeni, aby w ogóle myśleć o jakimkolwiek ślubie, czy przejściu  z mową na "teściu"  i "teściowa", a oni do mnie "synowa".
Teraz nie to bywa ważne. Teraz najważniejsze jest zdrowie Krystyny, ale też Bronisława. Przez to, on też upad na zdrowiu. Ma częste duszności, bóle głowy, wieczne zmęczenie, on również to przeżył dość emocjonalnie.
Kamil też nie wyszedł bez "szwanku". Zapomniał, że Krystyna w ogóle go nie odwiedziła, gdy to on leżał w szpitalu po wypadku.... Że w ogóle się nim nie opiekowała, że  to on według niej był "tym" najgorszym dzieckiem w rodzinie. Teraz codziennie widywał ją w szpitalu. Bywał tam popołudniami, gdy wracał z rehabilitacji, bo są to budynki dość blisko siebie. Czuwał przy niej i nawet płakał, że brakuje mu tego jej krzykliwego głosu.... Przecież Krystyna w tym czasie była zupełną niemową... Jednak nie mogliśmy nic na to poradzić. Kamil w domu zachowywał się dziwnie.... Nie odzywał się do nikogo. Do mnie raczej sporadycznie, a gdy tylko dzwoniła do niego Natalia, bardzo się denerwował. Miał jej za złe, że zamiast być na jubileuszowej rocznicy ślubu ich rodziców, to wyjechała sobie z chłopakiem na wczasy do Francji...
Przez ten czas postanowiłam nie wchodzić mu w drogę. Widziałam, że był zły na całą tą sytuację.... Mój ojciec zmarł, a teraz jego matka leży w szpitalu po zawale... Był załamany, ale cóż miał zrobić? Nic.... Był kompletnie bezradny, tak jak i my...

Po 2 tygodniach Krystyna mogła opuścić szpital. Wróciła w końcu do domu. Kamil nawet po nią pojechał do szpitala i przywiózł ją do domu w Zębie.
Był szczęśliwy, że jego matka w końcu opuszcza szpital.  Jednak dalej najsmutniejsze było to,  że mowa Krystynie nie wróciła.... Cóż ciężkie to życie...  Całymi dniami Bronisław opiekował się Krystyną i gdy chcieliśmy już wracać do swojego mieszkania,  w drzwiach Bronisław zatrzymał nas.
- Czekajcie - powiedział
- Coś się stało?  - spytałam
Podał nam białą kopertę
- Teraz nie ma mowy,  abyśmy pojechali do Grecji. A wy jesteście młodzi,  nigdzie nie byliście na wczasach. Wszystko przed wami,  całe życie. A szkoda,  aby teraz tak przepadły te bilety,  szkoda pieniędzy, przecież się wykosztowaliście.
- Tato...  - zaczął mówić Kamil
- Proszę sobie zatrzymać te bilety - powiedziałam.
- Nie - odpowiedział stanowczo Bronisław i ponownie dał nam kopertę. Kamil już wziął kopertę od swego ojca,  aby nie robić mu przykrości.
Wyszliśmy z domu,  a w drodze powrotnej rozmawialiśmy o tym,  czy na pewno chcielibyśmy jechać, czy damy komuś innemu te bilety.  Jednak po długiej naradzie zgodnie odpowiedzieliśmy : " Jedziemy do Grecji"

-----------------------------------------------------------------

Przepraszam,  że takie krótkie,  ale nadrobię to w kolejnych częściach
Obecnie mam strasznie sporo na głowie, przez co moje opowiadania... Nie będą zbyt długie. Jednak będę chciała wam to wynagrodzić. Czekajcie z niecierpliwością.


                                                 kiki2000

Komentarze