Numer 75 - Turniej Czterech Skoczni. (30 grudnia - 6 stycznia)

27 grudnia odbyły się Mistrzostwa Polski, które bezkonkurencyjnie wygrał Maciek Kot! Kamil zajął w nich drugie miejsce, ale przewaga pomiędzy nim a Maćkiem była drastyczna. 

W niedzielę, 30 grudnia miał odbyć się pierwszy konkurs tegorocznej edycji Turnieju Czterech Skoczni. Kamil więc już 28 grudnia musiał wyjechać z Zakopanego i udać się do Oberstdorfu.
Nasz wspólny czas dobiegał końca, a jeszcze skrzyżował mi plany. Chciałam pojechać 5 stycznia do Austrii i wraz z Kamilem być w Bischofshofen podczas ostatniego konkursu Turnieju Czterech Skoczni, lecz dzień przed wyjazdem Kamila dostaliśmy wiadomość, że Kamil jest nominowany do Plebiscytu Przeglądu Sportowego na najlepszego sportowca roku 2018 i rozdanie nagród odbywa się właśnie 6 stycznia o 21:00 w Warszawie....  
Niestety, ale pokrzyżowano mi plany.
28 grudnia rankiem, Kamil już o 6:00 siedział w kuchni przy stole i pił sobie spokojnie kawę. Ja również wstałam i podeszłam do niego.
- A co ty już o 6:00 na nogach? - spytałam
- Zaraz muszę jechać.
- Tak wcześnie? - zdziwiłam się - Mówiłeś, że dopiero po 9:00 wyjeżdżasz
- Plany się zmieniły. Dzwonił trener.
- Aha.
- Kreacja wybrana? - spytał, zmieniając temat
- Jaka kreacja? - zdziwiłam się na jego pytanie
- Kreacja na twój wyjazd do Warszawy 6 stycznia.
- No tak - złapałam się za głowę - Zapomniałam.
Nagle dostał SMS-a, którego szybko przeczytał, po czym włożył telefon do kieszeni...
Pocałował mnie w głowę i powiedział:
- Dziękuję ci, że pojedziesz w moim imieniu do Warszawy. Kocham Cię..
- Ja ciebie też - odpowiedziałam.
- Ale teraz muszę już jechać. Trener napisał SMS-a...
Wziął walizkę i powędrował w stronę drzwi. Na koniec rzuciłam się mu na szyję.
- Wracaj szybko, bo bez ciebie uschnę.... Moje życie będzie szare, smutne.
- Za nim się obejrzysz, to ja już będę przy was - powiedział i wyszedł z mieszkania..
Cóż.... Musiałam szybko się ubrać, włosy związałam w zwykłego koczka i nawet nie miałam czasu na to, aby zrobić sobie jakieś śniadanie, bo obudził się Piotrek.


30 grudnia miał odbyć się pierwszy konkurs Turnieju Czterech Skoczni. Przed turniejem Kamil "nie błyszczał" swoją formą, jednak dostał jakby objawienia na tegorocznej edycji Turnieju. Emocjonująco wygrał pierwszy konkurs Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie, przez co stał się liderem całego cyklu, za nim uplasował się Maciek Kot, zaś trzeci był Johann Andre Forfang.

31 grudnia , jak co roku obchodzony jest Sylwester. Rok temu obchodziłam go z Kamilem, bo po urodzeniu Piotrusia został w Zakopanem, ale cóż.... W tym roku tak nie będzie. Jednak wraz z dziewczynami zorganizowałyśmy "swój Sylwester". Impreza miała odbyć się u Justyny Żyły, gdzie miałyśmy zostać na noc i obejrzeć 1  stycznia konkurs Turnieju Czterech Skoczni w Ga-Pa.
Nasza zabawa zaczynała się o 20:00, więc około 17:00 musiałam wyjechać z Zakopanego wraz z Piotrusiem.
Ubrałam go w białą koszulę, zaś sama szukałam jakiejś kreacji. Stanęłam przed szafą i miałam przed sobą dylemat: "W co ja się ubiorę?" W końcu znalazłam sukienkę idealną.
Włosy rozpuściłam i zrobiłam sobie delikatny makijaż. Stanęłam przed lustrem w przedpokoju i zrobiłam sobie zdjęcie.
Wstawiłam je na swój profil Instagramowy z dopiskiem:
"Jedyna taka noc w roku, bo to noc SYLWESTROWA! @justynażyła nadjeżdżamy #sylwester #sylwester2018 #nowyrok2019 #jużminąłrok #bawimysięujustyny #kierunekwisła"
Po chwili dostałam powiadomienie, że Justyna Żyła skomentowała mój post:
" ^Nadjeżdżacie^ z Piotrusiem?"😎😘😍"
Odpowiedziałam jej w komentarzu
"Tak, już Piotruś nie może się doczekać cioci Justyny!💕😍"
Justyna odpowiedziała mi w komentarzu:
"Oj nie kłam, przecież same wiemy, że Piotrusia "ciągnię" tylko i wyłącznie do wujka Krzysia @krzysiumiętus 😃😃"
Odpowiedziałam jej tylko emotikonami
"😍😍"
Nagle sam Krzysiu Miętus odpowiedział pod naszymi komentarzami
"Naprawdę? Ooo! To po Turnieju Czterech Skoczni muszę "skoczyć" do Zakopanego do Stochów! 😊"
"Mały się stęsknił za wujkiem! 😍😎" - odpowiedziałam
Gdy odłożyłam telefon , to dostałam kolejne powiadomienie, że ktoś skomentował mój post. Był to Kamil.
"Ooo, proszę! Ja tutaj muszę skakać i hektolitry potu wylewać na siłowni, a moja ukochana będzie bawiła się na Sylwestrze w Wiśle!😍 Kocham Cię! 😘😘😘"
Uśmiechnęłam się, czytając ten komentarz, który po chwili polubiłam i odpowiedziałam mu:
"Jak wrócisz, to  ci wszystko wynagrodzę 😍😍"
Po chwili Kamil sam do mnie zadzwonił
- I co? - spytał - Jak mi to wynagrodzisz?
- Jak przyjedziesz do nas to się dowiesz, bo Piotruś już tęskni za tatą i co chwilę woła "tata" i 'tata"
- Możesz dać mi go do telefonu?
- Tak.
Piotruś bawił się na dywanie w salonie swoimi zabawkami. Podeszłam do niego, przykucnęłam przy nim.
- Tatuś chce z tobą porozmawiać - powiedziałam
 Piotruś popatrzył się w moją stronę i wykrzyknął "tata"
Wziął mi telefon z ręki i przyłożył do ucha. Mówił tylko "tata" i swoje słówka swoim osobistym językiem. Zdenerwował się jednak, że nie widzi Kamila, więc musiałam włączyć opcję video-rozmowy. Na twarzy Piotrusia pojawił się uśmiech, a ja również miałam okazję zobaczyć Kamila, bo najczęściej rozmawiamy ze sobą tak normalnie, a nie przez kamerkę.
Widziałam, że był już trochę zmęczony po siłowni, ale teraz przed nim kolejne ważne zadanie, bo za godzinę miały mieć miejsce kwalifikacje.
- A u was jakie plany na Sylwester? - zapytałam Kamila
- Usiądziemy, wypijemy szampana i pójdziemy spać, może nawet nie dotrwamy do tej północy.
 Po chwili milczenia zapytałam
- A Dawid? Jak przeżywa sytuację z Martą?
- Mało z nim rozmawiam. Chciałbym, żeby nasze stosunki wcześniejsze wróciły, ale jednak nie jestem w stanie wybaczyć mu tego, że notorycznie zdradzał żonę. Dla mnie to niepojęte. Jak się z kimś jest, to na całe życie, a nie tylko małżeństwo "na papierze"
- A gdzie on mieszka?
- W hotelu w Zakopanem, bo nawet boi się zamieszkać u rodziców, bo przecież oni są religijni i nie pojmują rozwodów i zdrad.
- Ale to przecież ich syn.
- Ale jego zachowanie...
- Pomyśl sobie, że Piotrek zrobiłby coś takiego i co? Wyrzuciłbyś go? Nie przyjąłbyś do domu? Nie otworzyłbyś własnemu synowi drzwi?
- Przecież to mój syn.
- Właśnie, więc sam nie oceniaj ich. Moim zdaniem, nawet po największym świństwie przyjęłabym swojego syna i bym go mocno przytuliła. Zrobiłabym wszystko, aby czuł się w ramionach matki najlepiej. Nawet gdyby inni mu nie wybaczyli, to ja bym mu uwierzyła.....
- Po powrocie z Turnieju Czterech Skoczni mają rozprawę o rozwód, a w połowie lutego w sprawie ustalenia ojcostwa.
- Ile się oni muszą nacierpieć - zawiesiłam głos.
- Ale zostaw ich w spokoju. Z okazji Sylwestra i powitania Nowego 2019 Roku mam dla ciebie, kochanie niespodziankę. - powiedział Kamil.
- Jaką? - spytałam
- Miałem ci powiedzieć, jak wrócę z Turnieju Czterech Skoczni, ale postanowiłem teraz.
- Ale co? - niecierpliwiłam się
- Już niedługo będziemy mogli się wprowadzić do naszego domu, tylko potrzebujemy mebli - uśmiechnął się.
- Naprawdę?? - nie mogłam w to uwierzyć
- Tak. Najpóźniej w lutym - odpowiedział
- Tak szybko?
- Już w lutym minie 2 lata od rozpoczęcia budowy, więc nie tak szybko. Innym niecały rok i mieszkają w swoim ulubionym domku.
-Wiem.... Ale niespodzianka ci się udała! W 100%, a nawet 200% procentach.
- Spodziewałem się tego, ale co, podoba ci się?
- Szczerze? Sama nie wiem... Przyzwyczaiłam się do życia w naszym mieszkaniu, a teraz? Będę musiała to wszystko zmienić. Nie będzie to dla mnie takie łatwe....
- Wiem, ale nie chciałabyś własnego domu? Przecież to nasz dom.
- Naszej trójki dom...
- Może kiedyś czwórki - uśmiechnął się Kamil
- Ty nic nie sugeruj - odpowiedziałam mu uśmiechem.
Kamil jednak musiał zakończyć ze mną rozmowę, bo za godzinę miały odbyć się kwalifikacje w Ga-Pa. Ja również, po zakończeniu rozmowy ubrałam się w płaszczyk, a Piotrusia w kurtkę , po czym wyszliśmy z mieszkania i pojechaliśmy do Wisły na Sylwestra.
W Wiśle u Justyny byliśmy przed 20:00.
- Wow! - powiedziałam Justyna, gdy mnie zobaczyła - Jaka sukienka!
- No co ty, nie przesadzaj - odpowiedziałam jej.
Gdy weszłam do salonu, to już czekała Agnieszka.
- A to co, tylko nasze babskie trio? - zażartowałam.
- Niestety, ale Magda nie może - powiedziała Justyna
- Marcelina też się wyłamała, bo Mila jest chora - powiedziała Agnieszka
Karolina z Kubusiem bawili się na dywanie obok kominka, a następnie dołączył do nich Piotruś.
My siedziałyśmy we trzy i oglądałyśmy koncert sylwestrowy prosto z Zakopanego.
- Przez ten koncert to nie da się w ogóle przejechać przez miasto - powiedziałam - Wszędzie korki. Normalnie koszmar.
Na początku rozmawiałyśmy sobie o babskich sprawach. Nagle Agnieszka powiedziała;
- Widziałam Martę w Krakowie. Była bodajże w 9 miesiącu i miała w wózku Joasię.
- Jak to w Krakowie? - zdziwiła się Justyna
- Normalnie, szła sobie ulicą, obok rynku, bo byłam na zakupach w sobotę, to widziałam.
- A ile macie wolnego teraz na studiach? - spytałam, chcąc zmienić temat.
- Do końca tego tygodnia, wracam dopiero w poniedziałek 7 stycznia.
- Kubuś do przedszkola też wtedy wraca. - powiedziała Justyna
- A i pochwalę się jeszcze, że widziałam Magdę i Krzysia Miętusa. - powiedziała Agnieszka
- Ty to chyba wszystkich spotykasz w tym Krakowie - zaśmiałam się
- My się chyba musimy przeprowadzić do tego Krakowa - zaczęła śmiać się Justyna
- Wracamy,  pakujemy walizki i przeprowadzamy się do Agi - powiedziałam
- Zapraszam z chęcią - ale wszystkie się nie pomieścicie. Niestety,  ale mam rozkładaną kanapę w salonie oraz pokój a w nim dwa pojedyncze łóżka, a do tego mam współlokatorkę, więc wiecie...  Będzie kiepsko - uśmiechnęła się
- Oj,  co ty,  pomieścimy się - powiedziała Justyna - Mężowie z dziećmi zostaną,  nie tylko rola wychowania jest na naszej głowie
- O! Zgadzam się!  - wykrzyknęłam
- Widzisz Aga, to tylko miejsce dla nas dwóch znajdziesz, ty ze współlokatorką na kanapie,  a my osobno na tych pojedynczych łóżkach, albo na odwrót!  Wy w pokoju,  a ja i Kasia na kanapie! - powiedziała Justyna
- To muszę z Klementyną pogadać!
- Twoja współlokatorka to Klementyna? - spytała Justyna
- Tak,  a co?  - zdziwiła się Aga
- A ma chłopaka?  - zapytałam
- Ma.
- A jak ma na imię?  - dopytywałam dalej
- Bożydar.
Wybuchnęłam wraz z Justyną śmiechem.
- Możesz powtórzyć?  - spytała, nie mogąc przestać się śmiać Justyna
- Bożydar - Agnieszce nie było do śmiechu.
- Nie ukrywam,  że trochę dziwne to imię jak dla młodego człowieka - powiedziałam
- To ile on ma lat?  - zapytała Justyna
- 21 skończył w tym roku
- To tyle,  co ja!  - wykrzyknęłam
- No właśnie. - powiedziała Justyna
Po 23:00 nasze rozmowy zeszły na trochę inny temat
- A ty co,  Agnieszka. Jak tam sprawy między tobą a Maćkiem? - zapytała Justyna
- Ok - odpowiedziała zawstydzona Agnieszka
- No to co?  Kiedy ślub?
- Co ty?! - wykrzyknęła Aga
- No co,  nie mów, że będziecie całe życie partnerami.
- No nie.. - zawiesiła głos Aga
- No właśnie
- Może kiedyś,  ale w przeciągu jakiś 2 lat to na pewno nie.
- Oj,  nie przesadzaj - nagle Justyna spojrzała się na mnie - A wy?
- Co my? - spytałam,  nie wiedząc o co chodzi Justynie
- A u was kiedy ślub?
- Nie rozmawialiśmy jeszcze na ten temat
- No bo to musi być niespodzianka. Cudowne, niespodziewane oświadczyny na jakiejś kolacji, albo na wakacjach, może spontanicznie na ulicy.
- Teraz to chciałabym zająć się wychowaniem Piotrusia , a nie łamiąc sobie głowę,  jakie będą kolory baloników na sali weselnej
- To co?  Nigdy nie zatańczę z moim Piotrkiem na waszych weselach? - zdziwiła się Justyna
- Widzisz,  Dawid wziął ślub z Martą i jak to się skoczyło?  Niedługo rozwód, dzieci nie jego - powiedziała Aga
- Oj,  nie przesadzajcie - powiedziała Justyna - Zauważyłaś Aga jeden przypadek i to cię zniechęciło? Patrz ile masz małżeństw dookoła.  Twoi rodzice,  rodzice Maćka,  brat Maćka,  Marcelina i Stefan Hula, moja siostra i Olek,  Janek Ziobro z Andżeliką, no i my - uśmiechnęła się Justyna
5 minut przed północą , Piotruś już spał, Karolinka też, wyszłyśmy we trzy z Kubusiem przed dom. Justyna kupiła fajerwerki, które zaczęłam odpalać, a ja z Agnieszką wlewałyśmy szampana do kieliszków, dla Kubusia był specjalny Piccolo.
Gdy fajerwerki wystrzeliły w górę, to we trzy wykrzyknęłyśmy głośno "Szczęśliwego Nowego Roku"
- Dziewczyny! Zdrowia, szczęścia, dużo miłości i żeby nadchodzący rok był dla naszej trójki jeszcze lepszy niż poprzedni! - wykrzyczałam
- Powtarzam! Dużo miłości! - powiedziała Justyna
Po wystrzeleniu fajerwerków, dalej stałyśmy na dworze, gdy nagle zadzwonił mój telefon. Był to Kamil
- Szczęśliwego Nowego Roku kochanie! - powiedział Kamil do telefonu
- Dziękuję kochanie! - odpowiedziałam - A co ty nie śpisz?
- A dlaczego miałbym spać?
- Sam mówiłeś, że możecie nie wytrzymać do północy, a tu proszę.
- Wiem, ale chciałem ci złożyć życzenia noworoczne
Uśmiechnęłam się na myśl, że Kamil specjalnie czekał do północy.
- A chłopaki? Co robią?
- Śpią. Stefan położył się 2 godziny temu, Dawid też. Kuba jakoś godzinę temu, Maciek i Piotrek przed chwilą, a Krzysiu jeszcze chodzi po całym pokoju i rozmawia z dziewczyną.
- Towarzyszy ci, żebyś się nie zgubił - zaczęłam się śmiać.
- No co ty, aż tak nie przesadzaj.
- Ależ o co ci chodzi? - śmiałam się dalej
- Dobra, muszę kończyć. Jutro  o 14:00 konkurs, więc muszę być wypoczęty.
- Ok, przekaż chłopakom życzenia szczęśliwego nowego roku ode mnie
- Dobrze, przekażę.
- Pa.
- Pa.
Wróciłyśmy do domu, gdzie w telewizji śpiewał Sławomir swój hit "Miłość w Zakopanem'
Wyrwałam Agnieszkę do tańca.
- Oj, Kasia - powiedziała
- No co! Jak się bawić w Sylwestra, to się bawić na całego. Taka noc zdarza się raz na rok.
Justyna,  która wychodziła z łazienki, zdziwiła się, widząc nas tańczące w salonie przed telewizorem, a do tego ja śpiewałam na głos hit "Miłość w Zakopanem". Z boku wyglądało to dość komicznie. Justyna wyciągnęła więc telefon i nagrała nas tańczące, a dodatkiem był mój wokal.
Wrzuciła filmik na swojego Instagrama
"Każda impreza..... inne wspomnienia.... Inny taniec i śpiew ;). @kasiawitkowska @agalewkowicz #sylwester2018 #witamy2019 #nowyrok #taniec #miłośćwzakopanem #albowwiśle #dzieciśpią #matkitańczą #ojcowienakonkursieczterechskoczni #jestzabawa"
Bawiłyśmy się świetnie.
Był to chyba mój najlepszy Sylwester w życiu. Nigdy się tak nie bawiłam, oczywiście jako matka ;)
Po godzinie 3:00 zaczęłyśmy sprzątać w salonie po tej szalonej nocy i położyłyśmy się spać. Obudziłyśmy się dopiero po 13:00. Cóż..... Piotruś leżał sobie grzecznie, nawet nie płakał. Musiałam go nakarmić i przebrać, a ja sama wzięłam poranny prysznic.
Dzisiejszy konkurs miał odbyć się o 14:00, więc zjadłyśmy śniadanio-obiad, bo to jednak było już popołudniu i włączyłyśmy telewizor. Było nas aż sześcioro! Dzieci również siedziały obok nas i podziwiały skoki.
- No nie mówcie, że oni wszyscy to przyszli skoczkowie - powiedziała Agnieszka
- Cała trójka - uśmiechnęłam się
- Nadzieja polskich skoków - powiedziała Justyna
Podczas pierwszej serii konkursowej zrobiłyśmy sobie selfie, które wstawiłam na swój profil Instagramowy
"A dzisiaj skoki oglądamy w takim gronie 😃😍 #skoki skijumping #oglądamyujustyny #cała6 #najmłodsza3 #nadziejapolskichskoków #myjakokibice #kibicewwiśle #użyłówzawszejestwesoło "
Konkurs zakończył się zwycięstwem Kamila, zaś 3 miejsce zajął Maciek Kot.
Konkurs skończył się o 17:00, więc po dekoracji kwiatowej pożegnałam się z dziewczynami i wraz z Piotrusiem wróciłam do Zakopanego.
Gdy tylko położyłam Piotrusia spać, to zadzwonił do mnie Kamil
- Hej kochanie
- Hej... Czyżby ci się Sylwester przedłużył? - zapytał
- A co?
- Bo tu takie zdjęcie widzę, że sobie u Justyny dalej siedzicie, podziwiacie nas....
- Wiesz.... Jak dopiero po 3:00 zaczęłyśmy sprzątać, to zanim się położyłam spać, zanim w ogóle wstałam, a nastąpiło to o 13:00, to wiesz.... Za godzinę miałam ciebie oglądać, więc nawet nie było sensu wracać od razu do Zakopanego.
- Ale ty mi się nie tłumacz - usłyszałam, jak się uśmiecha...
- No niech ci będzie... - powiedziałam - A tak w ogóle to gratuluję wygranej - powiedziałam po chwili milczenia
- Oj, nie musisz
- Kocham Cię - wyszeptałam
- Ja ciebie też.

Po naszej rozmowie, wzięłam prysznic i położyłam się spać. Rano, gdy się obudziłam, była 8:00, akurat ktoś zadzwonił do drzwi. Byłam ubrana w zwykłą piżamę, włosy strasznie nieułożone, bez makijażu, ale cóż... Poszłam otworzyć. Był to listonosz, przyszedł do mnie z paczką.
- Ale to na pewno do mnie? - spytałam zdziwiona
- Pani Kasia Witkowska?
- Tak.
- Adres też się zgadza, więc nie ma mowy o żadnej pomyłce.
Wręczył mi paczkę, a ja podpisałam odbiór.. Cóż.. Dziwne było to, że nie było nadawcy. Bardzo mnie to zdziwiło, ale cóż...
Chciałam otworzyć paczkę, lecz Piotruś był głodny i zaczął płakać. Musiałam więc zrobić mu śniadanie, nakarmić go, przebrać, a następnie sama musiałam się ogarnąć. Paczkę więc otworzyłam po 10:00. Ku mojemu zdziwieniu w paczce była kolorowa torebeczka prezentowa. Otworzyłam ją. Były tam dwie koszulki, podobnego typu piłkarskiego. Z przodu biała z orzełkiem na klacie, z tyłu zaś był napis, tak jak u piłkarzy, na górze nazwisko, a na środku numer zawodnika. Na tych koszulkach było jednak coś innego. U góry zgadzało się, pisało STOCH, lecz na środku było napisane LIDER.
Koszulki były dwie. Jedna większa, druga mniejsza. Większa była w moim rozmiarze M, zaś druga typowy dziecięcy rozmiar około 78 centymetrów. Idealnie na Piotrusia. Ucieszył mnie taki prezent, jednak dalej byłam ciekawa, od kogo dostałam tak wspaniały prezent. Nie zamartwiałam się tym jednak, bo zdziwiło mnie kolejne odkrycie. Spojrzałam w kalendarz. Był 2 stycznia - urodziny Agi Lewkowicz. Zadzwoniłam do Justyny
- Hej
- Hej, co słychać?
- Pamiętałaś, że Aga ma dzisiaj urodziny?
- Jak to, dzisiaj? A nie jutro? - zdziwiła się Justyna
- No dzisiaj 2 stycznia.
- O nie.....
- Co robimy?
- Z tego co wiem, to ona ma wolne i siedzi w swoim mieszkaniu.
- Jedziemy do niej?
- Wypadałoby.
- Więc co, ja skoczę do drogerii po jakiś prezent, jakiś zestaw kosmetyków i że niby nasz wspólny prezent..... Zanim ty dojedziesz do Krakowa.... Mi zejdzie 2 godziny do Krakowa.
- Mi zaś maksymalnie do 4 godzin - odpowiedziała Justyna
- Racja. To ja się zbieram i jadę.
- Ok.
- To do zobaczenia
- Hej.
 Rozłączyłam się. Ubrałam siebie i Piotrusia i pojechałam z nim do galerii, a tam wybrałam zestaw kosmetyków, aby wybrać prezent. Wróciłam do mieszkania.
Przebrałam siebie i Piotrusia w coś bardziej eleganckiego.

Wyjechałam wraz z Piotrusiem do Krakowa na urodziny do Agi. Na miejscu byliśmy o 14:00. Po kilku minutach przyjechała również Justyna. Złożyłyśmy Agnieszce życzenia, wręczyłyśmy prezent i zaśpiewałyśmy 'sto lat".
- Dziewczyny, nie spodziewałam się! - powiedziała Agnieszka
- No co ty, przecież takie huczne, 20 urodziny ma się tylko raz w życiu - powiedziałam.
- Właśnie, jednak nie jestem w ogóle przygotowana... Nie mam tortu, nawet szampana... Nie mam nic..
- Ale masz nas! - wykrzyknęła Justyna
- Takich przyjaciółek, to chyba nikt nie ma....
- Jesteście najlepsze - powiedziała Aga
- To już chyba wiemy - uśmiechnęła się Justyna
Agnieszka wyjęła z szafki wino, jednak byłyśmy tego dnia niepijące, bo przecież kierowałyśmy samochodami, a musiałyśmy wrócić tego dnia do naszych domów.
Zjadłyśmy więc sernik, który Agnieszka zrobiła na Sylwester. Spędziłyśmy cały dzień śmiejąc się. Jednak musiałam wracać już po 18:00, bo Piotruś robił się śpiący, więc pożegnałam się z dziewczynami i wróciłam do Zakopanego. Wykąpałam Piotrusia, sama również wzięłam kąpiel, zrobiłam sobie kisiel w kubek i tak siedząc z kubkiem w ręce, pod kocem, oglądałam telewizor.
Nie było jednak nic ciekawego, więc go wyłączyłam.

4 stycznia miał odbyć się kolejny konkurs Turnieju Czterech Skoczni. Obecnie liderem był Kamil, lecz za nim uplasował się Maciek Kot i wszystkie spekulacje mówią, że to on jest najgroźniejszym rywalem Kamila w tej edycji Turnieju.
O 17:00 miała odbyć się pierwsza seria konkursowa. Wiatr szalał jak szalony, a władze światowego związku narciarskiego zgodziły się, aby puszczać zawodników w tak tragicznych warunkach. Nie tylko bałam się o Kamila, ale także o innych zawodników, wielu młodych z nich mieliby za sobą swój pierwszy udział w takiej randze turnieju, a tu pogoda pokrzyżowała im plany o swoim pierwszym występie w Pucharze Świata.
Na szczęście pod koniec pierwszej serii wiatr się ustabilizował i zawodnicy, skaczący jako ostatni mieli o wiele lepsze warunki, chodź było to bardzo niesprawiedliwe w stosunku do skoczków, skaczących na samym początku, jako pierwsi.
Po pierwszej serii Kamil prowadził, a Maciek był trzeci. Zrobiły się spekulacje, czy druga seria będzie kontynuowana, bo prawie co rok  w Innsbrucku wiatr krzyżuje organizatorom Turnieju plany. Po długiej, bo aż 25 minutowej przerwie zatwierdzono, że druga seria konkursu w Innsbrucku się odbędzie.
Wraz z Piotrusiem trzymałam mocno kciuki za Kamila, ale także i za Maćka.
Chyba już do tego się przyzwyczaiłam z Piotrusiem, że Kamil wygrał dzisiejszy konkurs, a Maciek był drugi. Późnym wieczorem zadzwonił do mnie, a ja złożyłam mu gorące gratulacje z okazji kolejnej wygranej. Cóż... Byłam w tym momencie z niego dumna. Bardzo się cieszyłam z jego wygranej....
5 stycznia, popołudniem odwiedził nas Bronisław. Opowiadał nam swoje spostrzeżenia o TCS, zaproponował mi nawet wspólny wyjazd do Warszawy na Plebiscyt Przeglądu Sportowego itp. Zapytałam się go z ciekawości o koszulki, które dostałam, jednak pan Bronisław o niczym nie wiedział. Cóż... Były jednak tak śliczne, że musiałam poprosić pana Bronisława o zdjęcie. Ubrałam się w jedną taką koszulkę, zaś w drugą ubrałam Piotrusia. Wzięłam małego na ręce i podniosłam jedną z nich do góry. Staliśmy tyłem do obiektywu aparatu, aby można było zobaczyć napis, który znajduje się na plecach koszulki.
- Pytałaś Kamila  o te koszulki? - zapytał Bronisław
- Tak, ale on powiedział, że on nie wiem o żadnych koszulkach i też był zdziwiony tym faktem. Nie ukrywam, że są przecudne, ale najbardziej to mnie interesuje skąd one są, od kogo... - powiedziałam
- Niestety, ale nie mogę pomóc...
- Muszę jakoś się tego dowiedzieć.
- Ale jak?
- Nie wiem....

6 stycznia konkurs rozpoczynał się o 17:00. Cóż... Choćbym chciała, to nie zdążyłabym, bo już o 15:00 muszę wyjechać do Warszawy na Plebiscyt Przeglądu Sportowego.
Wczesnym popołudniem przyjechał do nas pan Bronisław. Miał zająć się małym, a ja miałam pojechać do Warszawy z Agnieszką Lewkowicz.
Dla mnie to była jednak prawdziwa gala i chciałam się na nią ubrać dość elegancko. Agnieszka podchodziła do tego tematu normalnie i miała ubrać się w klasyczną małą czarną.
Ja już prawie 2 tygodnie wcześniej zakupiłam swoją kreację. O 12:00 udałam się do fryzjera.
Zrobiła mi przecudowną fryzurę:
Makijaż zrobiłam sobie sama w domu. Przed 15:00 wyjęłam z szafy moją kreację.
O 15:00 wyjechałam z Zakopanego. Musiałam podjechać pod dom Maćka Kota, bo tam była Agnieszka.
Pojechałyśmy do Warszawy. Agnieszka ubrała się w czarną sukienkę do kolan z długim rękawem, do tego czarne szpilki i złote kolczyki.
Podczas jazdy samochodem, Agnieszka wyjęła z torebki telefon i oglądałyśmy dzisiejszy konkurs w Bischofshofen .
Kamil prowadził po pierwszej serii, a ja korzystając z okazji, że prowadziła samochód Aga, mogłam wstawić na swojego Instagrama zdjęcie, na którym mam z Piotrusiem założone koszulki.
"A dzisiaj kibicujemy tacie tak!" - wstawiłam dopisek.
- Słyszałam, że mąż Ani Mularz też jest nominowany - powiedziała Aga
- Co się dziwić. - powiedziałam - Przecież jest jednym z najlepszych piłkarzy Europy. Nominacja się mu należy.
Na miejsce dojechałyśmy 20 minut przed oficjalnym rozpoczęciem gali. Na początku za pozowałyśmy a ściance, a następnie zostałyśmy zaproszone na salę główną i zajęłyśmy miejsca obok siebie.
Na samym początku powitano wszystkich gości i zaśpiewała Irena Santor. Następnie przyznano statuetkę dla trenera roku itd. Przyszedł czas na statuetkę dla drużyny roku. W tej kategorii byli nominowani nasi chłopcy. Okazało się, że wygrali! Prezes Polskiego Związku Narciarskiego wyszedł na środek, aby odebrać nagrodę. Gdy rozdano kilka jeszcze statuetek to zrobiono przerwę, podczas której zaśpiewał pan Jerzy Połomski. W tym momencie Aga wyjęła telefon i  aż wykrzyknęła.
- Kamil wygrał dzisiejszy konkurs! Wygrał Turniej Czterech Skoczni! Wyrównał rekord Svena Hannawalda sprzed 18 lat! Kasia! - krzyczała ze szczęścia Aga
To bardzo miłe z jej strony, że cieszy się z sukcesów mojego partnera.
- A Maciek?  - zapytałam - Maciek który?
- Maciek podczas dzisiejszego konkursu trzeci , a w klasyfikacji ogólnej turnieju czterech skoczni jest drugi!
Zaczęłyśmy się cieszyć we dwie, jednak po chwili znów prowadzący weszli na scenę i przyznano statuetki 10 najlepszym sportowcom. Ku naszemu zdziwieniu miejsce 7 zajął Maciek Kot i Aga musiała wyjść na scenę, po odebranie statuetki
- Jestem tutaj pierwszy raz - uśmiechnęła się. - Chciałabym w imieniu Maćka podziękować trenerom, całemu sztabowi szkoleniowemu, polskiemu związku narciarskiemu i wszystkim, którzy pracują na wspólny sukces nie tylko pojedynczych zawodników, ale także całej drużyny. Dziękuję....
Aga zeszła ze sceny, zaś z widowni "posypały" się brawa.
Po kilkudziesięciu minutach przeszliśmy do miejsc na podium. Trzecie miejsce zdobył jeden z biegaczy,  który zdobył medal na mistrzostwach Europy.
W końcu przyszedł czas na miejsca 2 i 1. Gdy zaczęto wyczytywać, kto zajął drugie miejsce, nie ukrywam, serce zaczęło mi drżeć....
- Mężczyzna, sportowiec, który zajął drugie miejsce podczas tegorocznego Plebiscytu Przeglądu Sportowego jest.... Paweł Mularz!
W tym momencie Ania Mularz weszła na scenę i odebrała statuetkę w imieniu swego męża. Podziękowała kilku osobom i zeszła ze sceny.
Nadeszło miejsce pierwszego.
- Jak sami wiemy, ubiegły rok był bardzo hojny w obdarowywaniu sportowców, ale jednak obdarował niezwykle hojnie.... Zwycięzcą Plebiscytu Przeglądu Sportowego za rok 2018 zostaje..... Kamil Stoch!
Wszyscy zgromadzeni zaczęli bić brawa. Ja, byłam w szoku i nie ukrywałam tego. Weszłam na scenę i odebrałam statuetkę w imieniu Kamila. Nagle z sufitu zleciało na mnie konfetti w kolorze złota. Podeszłam do mównicy
- Wczoraj, gdy rozmawiałam z Kamilem zapytałam go, co jest bardziej stresujące, czy wystąpienie przed państwem, czy morderczy turniej czterech skoczni. Bez namysłu odpowiedział mi, że wolałby 100 razy skakać, niż występować w telewizji z powodu stresu.... - po chwili dopowiedziałam - ja też się bardzo stresowałam. - wszyscy zaczęli bić brawo - Z tego miejsca w imieniu Kamila chciałabym podziękować przede wszystkim trenerów, cały sztab trenerski i szkoleniowy oraz wszystkich, którzy przyczynili się w sukcesy polskich skoczków, a także kibicom, którzy wspierają Kamila w każdych konkursach i wysyłali SMS-y, a także chciałabym pozdrowić naszego synka - Piotrusia, który zapewne już śpi w Zakopanem i nad którym czuwa dzielnie dziadek Bronisław - uśmiechnęłam się.
Chciałam już zejść ze sceny, gdy nagle jeden z prowadzących powiedział coś takiego
- Zapewne chciałaby pani, pani Kasiu wpaść w ramiona Kamila, ale takiego cudu zrobić nie możemy, ale udało nam się połączyć z Kamilem z Bischofshofen, gdzie dziś po raz drugi wygrał Turniej Czterech Skoczni, a także wyrównał rekord Svena Hannawalda z 2001 roku wygrywając wszystkie konkursy jednej edycji Turnieju Czterech Skoczni.
W tym momencie na tym wielkim ekranie pojawił się Kamil. Widziałam, że był bardzo zmęczony.
- Kamilu! Jesteś najlepszym sportowcem 2018 roku! - wykrzyknął aż z wrażenia jeden z prowadzących.
Na twarzy Kamila pojawił się uśmiech.
- Jestem mile zaskoczony moją wygraną. Nie spodziewałem się, że w tym roku również wygram..... -  po chwili powiedział - Kasiu, kocham cię...... - łezka mi się zakręciła w oku - Chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do sukcesów nie tylko moim, ale i całej naszej drużyny. To trener, cały sztab szkoleniowy i trenerski, fizjoterapeuci, serwismeni i wiele innych osób, których wymienienie zajęłoby mi sporo czasu, a zapewne mam ograniczony czas mojego wystąpienia - uśmiechnął się - Żałuję bardzo, że nie mogę być z państwem w Warszawie, bo 20 minut temu wróciłem ze skoczni po konkursie w Bischofshofen, ale jestem dumny, że tam reprezentuje was w moim imieniu moja ukochana - Kasia, która jest w Warszawie dzisiaj najjaśniejszą gwiazdą i przede wszystkim moją wizytówką i dzisiejszego wieczoru proszę o brawa nie dla mnie , lecz dla mojej ukochanej.... Kocham Cię Kasiu - posłał w stronę kamery całusa.
Na koniec wszyscy nagrodzeni zostali poproszeni o pamiątkowe zdjęcie. Po odebraniu zaś nagrody zostałam wciągnięta w wir dziennikarzy i udzielania krótkich wywiadów. Opowiadałam dość krótko. Gdy tylko się od nich wyrwałam, to Aga zrobiła mi zdjęcie, gdy trzymam w każdej ręce po statuetce. W jednej statuetkę za wygraną Kamila, w drugiej za najlepszą drużynę roku. Wysłałam to zdjęcie Kamilowi z dopiskiem.
"Tymczasem w Warszawie"
Po chwili zrobiłyśmy sobie z Agą zdjęcie, selfie ze statuetkami, które wstawiłyśmy na nasze profile instagramowe.
Na koniec zostałyśmy zaproszone na uroczysty bal. Ja bawiłam się świetnie. Agnieszka jednak nie. Siedziała sama przy stoliku, a ja tańczyłam prawie ze wszystkimi mężczyznami. Prowadzący gale, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, trzech dziennikarzy sportowych, biegacz - Adam Kszczot, tenisista - Jerzy Janowicz, koszykarz - Marcin Gortat, były zapaśnik - Andrzej Suproń, a także jego syn, Łukasz Kubot i wiele innych mężczyzn. Na koniec zatańczyłam z Agą i Anią Mularz, a także z Anitą Włodarczyk. Wszystko zakończyło się o 3:00, byłyśmy już zmęczone, a zapomniałyśmy wynająć sobie hotel, ale zaprosiła nas do siebie Ania Mularz.
Tam spędziłyśmy noc, rano zjadłyśmy śniadanie i o 9:00 wyjechałyśmy do Zakopanego. W Zakopanem byłyśmy przed 14:00.

Gdy tylko weszłam do środka, od razu się przebrałam i zajęłam się Piotrusiem
- Dziękuję panu bardzo za opiekę nad Piotrusiem.
- Nie ma za co.
- Nie wiem, co bym bez pana zrobiła.


--------------------------------------------------------------------------------------------------
          Witajcie. Chciałabym Wam serdecznie podziękować za to, że jesteście ze mną. Dzisiaj dopiero sprawdziłam, że wczoraj wybiła szczęśliwa liczba 10 tysięcy wyświetleń mojego bloga. To dla mnie ważna liczba. Dziękuję za to, że czytacie moje opowiadania. Dzisiaj kolejny jubileusz. 75 opowiadanie.

                                                          kiki2000

Komentarze

  1. Hej! Fajne opowiadania. Czekam na kolejny rozdział, w zasadzie to myślałam, że już jest A tu zonk ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, dziękuję, że podobają się Tobie moje opowiadania. Staram się dodawać opowiadania co niecałe 2 tygodnie, więc proszę o cierpliwość.

      Usuń
  2. Natrafiłam na to opowiadanie przez przypadek i bardzo mi się spodobało. Pisz dalej. Czekam z na kolejny rozdział.
    P.S Brakuje mi tylko trochę czułości między Kasią a Kamilem

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz