Numer 76 - Wyjątkowa chwila

W poniedziałek wieczorem Kamil dopiero wrócił z Turnieju Czterech Skoczni. Gdy tylko zobaczyłam go w drzwiach, to od razu wpadliśmy sobie w ramiona.
- Kochany, jesteś nareszcie - wyszeptałam
- Stęskniłaś się? - zapytał ironicznie
- Tak....
W tym momencie mnie pocałował.
Usiedliśmy na kanapie w salonie. Kamil wyjął z torby ogromnego złotego Orła za wygraną w 67. Turnieju Czterech Skoczni.
- Wiesz co, ten okropny tydzień, nawet więcej, był nieznośny... Ja już chciałam dawno, aby się skończył i żebyś wrócił tutaj w końcu do nas.
- Oj, nie przejmuj się. Widziałem, że świetnie się bawiłaś na Sylwestrze i wczoraj na gali.
- Gdyby nie Aga, to bym szybciej stamtąd wróciła
- Ja znam jednak inną wersję.
- Jaką? - zdziwiłam się
- Słyszałem, że podczas balu to ty tańczyłaś ze wszystkimi. Nawet z zamężnymi! - uśmiechnął się.
- Oj, nie przesadzaj.
- Jak mam nie przesadzać.
- Skąd ty to wiesz?
- Od Agi.
- Zabiję ją.
- No co ty - w tym momencie wyciągnął telefon - Patrz, wysłała mi filmiki.
Zbulwersowałam się strasznie. Oglądałam te filmiki. 
- Powiem ci kochanie, że tak to my razem w ogóle nie tańczyliśmy - uśmiechnął się.
- A co? Zazdrosny jesteś? - również zapytałam z uśmiechem
Wtedy na twarzy Kamila pojawił się widoczny smutek.
- Nie mów, że jesteś zazdrosny! - wybuchnęłam śmiechem
- No co ty! - wykrzyknął.
Jednak ja widziałam w jego oczach tę nutkę zazdrości.
 - Nie oszukuj mnie Kamil, przecież widzę to w twoich oczach. - odpowiedziałam
- No dobra, ale tylko trochę - odpowiedział nieśmiało.
- Oj, no nie wstydź się - położyłam swoją dłoń na jego ręce.
- Ale czego? - oburzył się Kamil
- Przecież zazdrość to coś normalnego - odpowiedziałam - A teraz idź weź prysznic i chodź spać. Na pewno jesteś zmęczony po podróży...
- Ale...
- Potem mi wszystko opowiesz, tylko się wykąp.
- Ok.
Poszłam więc do sypialni, gdzie położyłam się na łóżku i oglądałam telewizor. Przerzucałam z kanału na kanał, bo jednak nic specjalnego nie było do oglądania.
Po jakiś 20 minutach do sypialni wszedł Kamil. Położył się obok mnie...
- Gratuluję mój najlepszy sportowcu - powiedziałam do niego, przy czym się szeroko uśmiechnęłam.
- Jednak najjaśniejszą gwiazdą byłaś tam ty! - powiedział do mnie. - Gwiazda wieczoru!
- No nie przesadzaj.... - zawstydziłam się.
- Niby wygrałem ja, ale kto wyszedł odebrać nagrodę?
- Ale ja tylko reprezentowałam ciebie, bo byłeś na Turnieju Czterech Skoczni.
- Już nie przesadzaj.... I tak dla mnie wyglądałaś przepięknie.
- Ale i tak wszystkie gazety piszą o sukience Ani Mularz.
- Myślisz, że jakaś tam Ania mnie obchodzi? - oburzył się Kamil. - Ty jesteś dla mnie najważniejsza! I moim zdaniem to ty powinnaś być w tych gazetach, a nie jakaś Ania Mularz.
- Oj, już nie przesadzaj.... Nie słodź mi tak.
Po chwili wskazałam mu na komodę , na której znajdowała się statuetka, którą odebrałam dzień wcześniej.
- Za drużynę roku odebrał pan prezes i jest w siedzibie związku narciarskiego.
- A Aga?
- Aga zostawiła statuetkę u rodziców Maćka w domu.
- A jak minął Sylwester? - zapytał śmiejąc się.
- No co!
- Świetnie śpiewasz i na dodatek tańczysz! - śmiał się dalej.
- Przecież to jedyna taka noc w roku! - odezwałam się.
- Jednak ten rok będzie wyjątkowy - powiedział Kamil
- Dlaczego? - zdziwiłam się.
- Nic, nic.
- Powiedz..
- Oj, nie.... Kochanie, nie bądź taka ciekawska, bo ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
- No dobra, niech ci będzie - powiedziałam
Dalej jednak byłam ciekawa, co takiego wydarzy się w tym roku, wiem, że dopiero jest styczeń i przede mną jeszcze około 360 dni, ale cóż.Ciekawość wzniosła się wyżej, niż rozsądek.
- A jak tam u ciebie, podczas Turnieju, jak chłopaki?
- Aj.... - westchnął - Już w czwartek rano lecimy dalej, a w środę Dawid ma rozprawę i teraz wszyscy trzymamy kciuki za niego, aby wszystko się udało, ale cóż....
- Zobaczysz,  wszystko będzie dobrze - powiedziałam
- Wszyscy mamy taką nadzieję.
- A o której i gdzie ta rozprawa?
- W środę o 11:00, w sądzie u nas w Zakopanem , a dlaczego pytasz?
- A nie lepiej byłoby go wesprzeć?  - spytałam - Pojechać do sądu,  nawet nie jako świadkowie,  tylko jako koledzy,  będziemy go wspierać.
- Może nie będzie nas chciał...
- Ale to nie tylko my, może Stefek, Maciek.
- Pogadam z nimi na treningu.
- No, to sobie porozmawiajcie, aby nie usłyszał.
- Ok.
- A wasz Sylwester? Bez szczegółów?
- Po szampanie i spać, bo następnego dnia konkurs.
- No to nie pobalowaliście sobie.
- No nie.
- No to szkoda. My to nawet miałyśmy fajerwerki. Było spoko.
- Tylko spoko? - zdziwił się Kamil - Jak to?
- Bo ciebie nie było...
- Ale... - bardzo zdziwił się na moje słowa.
- Nie żałuję żadnej chwili spędzonej z Tobą, ale za to żałuję każdej chwili spędzonej  bez ciebie...
Powiedziałam to i poszłam bez słowa wziąć prysznic. Gdy wróciłam od kąpieli do sypialni, to Kamil już spał. Położyłam się więc obok niego.
Następnego dnia rano wstałam przed 7:00 i zrobiłam Kamilowi kanapki na śniadanie. Następnie poszłam do pokoju Piotrusia, przebrałam go i udałam się z nim do kuchni, gdzie do nakarmiłam. Po chwili dołączył do nas Kamil
- Jak się spało? - spytałam
- Ok.... A która jest godzina? - zapytał lekko zaspany
- Za 10 minut ósma, a co?
- O 9:00 mam trening na siłowni...
- Nie dadzą ci w ogóle odpocząć po tym męczącym turnieju
- Cóż..... Jeśli chcę formę utrzymać, to jednak muszę...
- Dla mnie i tak jesteś najlepszy - uśmiechnęłam się.
- Oj, nie słodź mi tak - również się uśmiechnął.
Zjadł kanapki i poszedł do łazienki, aby  wziąć szybki prysznic i się przebrać.
O 8:40 Kamil już wyszedł z mieszkania i pojechał na trening. Ja zaś posprzątałam w mieszkaniu i pojechałam z Piotrusiem na zakupy.
Kamil wrócił do mieszkania po 12:00, ugotowałam więc obiad, Kamil zjadł go pośpiesznie i poszedł pobiegać na prawie 2 godziny. Wrócił więc po 14:00 do naszego mieszkania.
- A co ciebie tak długo nie było? - spytałam
- Spotkałem Maćka Kota i tak jako sobie rozmawialiśmy.
- A jak w sprawie tego Dawida? Idziemy jutro?
- Tak. My we dwoje, Stefek i Marcela, Piotrek z Justyną, Maciek, Kuba i Krzysiu Miętus. Aga jednak nie może przyjechać i nawet bardzo mnie przepraszała, bo dzwoniła do mnie, bo niestety ma zajęcia i nie ma jak, a to tak w środku dnia i jej nie pasuje w ogóle.
- To zrozumiałe, ale nie spodziewałam się tak licznego przybycia.
- Ja też nie, ale przecież wszyscy jesteśmy jedną drużyną - uśmiechnął się w moją stronę.
- Wow, powiem ci, że jestem pod wrażeniem....
- Chcemy być już tam przed rozprawą. Chcemy go wesprzeć przed rozprawą. Rozmawiałem z tatą i zawieziemy Piotrusia właśnie do niego podczas rozprawy.
- Czyli ty już wszystko załatwiłeś. - uśmiechnęłam się.
- Można tak powiedzieć.



Następnego dnia rano, zawieźliśmy do Zębu Piotrusia, do rodziców Kamila, a my szykowaliśmy się na wyjazd do sądu, aby wesprzeć Dawida w jego rozprawie rozwodowej.
Kamil ubrał się w niebieską koszulę. Ja również założyłam coś eleganckiego.
Po godzinie 10:00 wyjechałam z Kamilem i udaliśmy się pod sąd, aby wesprzeć Dawida przed rozprawą.
Marcelina ze Stefanem, a także Piotrek z Justyną już tam na nas czekali przed budynkiem sądu. Chwilę po nas przyjechał Kuba Wolny, a następnie Krzysiu Miętus  wraz z Maćkiem Kotem.
- A Dawid gdzie? - zapytał Stefan
- Jeszcze nie przyjechał - odpowiedział Piotrek.
Po kilku minutach pod sąd podjechało czarne Audi, z którego wysiadł Dawid wraz ze swoim ojcem. Podszedł do nas z wielkim zdziwieniem.
- Wow! Co wy tu robicie?
- Przyjechaliśmy, aby cię wesprzeć, przecież w końcu wszyscy jesteśmy jedną, wielką skoczną rodziną! - powiedziałam.
- Ale nie musieliście tutaj w ogóle przychodzić! - naskoczył na nas Dawid.
W tym momencie byliśmy zszokowani jego zachowanie, jednak podszedł do niego jego ojciec.
- Uszanuj to, że przyjechali tutaj, aby cię wspierać. Przecież Stefan, czy Piotrek nie są stąd, tylko jechali tutaj ponad 2 godziny.
Dawid popatrzył na nas dość wymownym wzrokiem, po czym udał się bez słowa do gmachu sądu. Podszedł do nas ojciec Dawida.
- Strasznie przepraszam za syna, jest strasznie zdenerwowany całą tą sytuacją... My też, ale powinniśmy być wszyscy dzielni i wytrwali, cóż. Musimy dać radę, a was proszę tylko o to, abyście byli z nim, nie tylko ciałem , ale i duchem i trzymajcie kciuki, aby wszystko się udało - powiedział ojciec Dawida, a następnie sam udał się do sądu.
Wszyscy spojrzeliśmy się na siebie..
- I co robimy? - zapytał Kuba Wolny
- Nic, co mamy robić... Wejdziemy do sądu i poczekamy na niego pod salą, przecież nie możemy go zostawić samego... Widzicie, przecież przyjechał z ojcem, a zawsze mówił, że najlepsze kontakty ma z własną matką.. I gdzie ona jest? - powiedziałam
- No to co, wchodzimy! - odpowiedział Piotrek
Weszliśmy wszyscy do sądu i czekaliśmy pod salą numer 8, po prawie 1,5 godzinnej rozprawie wszyscy opuścili salę.
- I jak? - zapytał Kamil Dawida
- Na razie jest 20 minutowa przerwa. Po przerwie sąd powie wyrok i wszystko będę wiedział.
- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz - chciałam go jakoś pocieszyć
- Teraz nic nie będzie dobrze, całe życie zawaliło mi się.. Może i jestem młody, ale już za 20 minut rozwiedziony. Niby z dwójką dzieci, które nie są moje.. I co ja mam teraz zrobić?? - denerwował się Dawid
- Teraz to opanuj nerwy, bo one ci w niczym nie pomogą, a wręcz przeciwnie, nawet ci zaszkodzą.... Odetchnij... Zobaczysz, jeszcze znajdziesz jakąś piękną panienkę, będziesz miał rodzinę, dom, kochającą żonę i dzieci... Wszystko się jakoś ułoży.... - powiedziałam.
Dawid nagle spojrzał się na mnie spod swej burzy jasnych blond loków..
- Mogę cię prosić na momencik? - zapytał
- Ok, ale gdzie? - zgodziłam się nieświadoma...
Udaliśmy się na drugi koniec korytarza..
- Co jest takiego ważnego, że nie możemy tam sobie porozmawiać ? - zapytałam.
Nagle Dawid podszedł do mnie bliżej i powiedział
- Bo ja nadal cię kocham!
Aż mnie zamurowało!
- Ale jak to?
- Pamiętasz ten wieczór, ten pocałunek w Vikersund? Wtedy jak cię pocałowałem, czułem się wspaniale..... A gdy się całowałem z Martą? Inna bajka.... Niby pocałunek, ale gdybym miał porównać, to wolałbym jeden pocałunek z tobą, niż 100 takich z Martą
- Proszę nie mów tak...
- Dlaczego? Wiesz co? Jak nie mogłem przeżyć tego, że ty wolisz Kamila... Myślisz, że dlaczego oświadczyłem się Marcie...
- Bo ją kochałeś
- NIE!! Bo kochałem ciebie i nie mogłem na was patrzeć.... Na ciebie i Kamila.... Zrobiłem to przez głupotę.. Tak samo, jak nasz ślub.... Przecież gdy przyjechałem z Kamilem do domu Marty i zobaczyłem ciebie, to z tobą chciałem stanąć na ślubnym kobiercu, a nie z nią.
- To jeśli nie znosisz Kamila za to, że jest ze mną, to dlaczego był twoim świadkiem na ślubie, czemu jak się dowiedziałeś o tych wynikach to nie pojechałeś do rodziców, do znajomych, tylko do nas?? Co??
- Kasia, ale...
- Ty sobie ze mną nie pogrywaj... Chciałam cię wesprzeć przed rozprawą, a ty co? Chcesz, żebym wpadła ci w ramiona? Nic z tego nie będzie! Wybij to sobie z głowy! Ja mam wspaniałego synka, kochającego mnie partnera, z którym chcę być aż do końca swoich dni. A ty co? Ty nic mi nie dasz! Co bym miała, gdybym z tobą była? Nic! Przecież ty podczas nocy poślubnej już ją zdradziłeś i każdy kolejny konkurs Pucharu Świata, każde kolejne zgrupowanie, a ty masz inną panienkę!
- Kasia....
- Nie chce mi się z tobą rozmawiać!
Zdenerwowana odeszłam od Dawida i podeszłam do Kamila i reszty.
- Co chciał? - zapytał Kamil, szepcząc mi na ucho.
- Później ci opowiem, w domu.
- A co ty taka zdenerwowana?
- Nic takiego...
Po chwili osoby będące  na sprawie zostały wezwane do sali na orzeczenie wyroku, w którym to Marta z Dawidem dostali rozwód i nie są już ze sobą połączeni żadną więzią małżeńską.
Wszyscy podchodzili do Dawida po rozprawie, lecz ja wyszłam z sądu i udałam się na parking, gdzie czekałam obok samochodu. Po chwili z sądu wybiegł zdyszany Kamil
- Tutaj jesteś!! Wszędzie cię szukam!
- Możemy już wracać do mieszkania? - zapytałam
- Tak, a co się dzieje?
- Trochę źle się czuję. Boli mnie głowa.
- Ok, to jedziemy.
Wsiadłam z Kamilem do samochodu i pojechaliśmy do naszego mieszkania. Od razu zdjęłam tylko szpilki i położyłam się na kanapie.
- Jak się czujesz? - zapytał Kamil
- Źle...
-To ja zrobię ci herbaty.
- Dziękuję, a może przyniesiesz mi jakąś tabletkę od bólu głowy?
- Dla ciebie wszystko - uśmiechnął się.
Po kilku minutach przyszedł do salonu,  do mnie,  gdzie leżałam na kanapie,  będąc przykryta kocem,  przyniósł mi gorącą herbatę w kubku i do tego tabletki od bólu głowy.  Usiadł obok mnie na fotelu.
- O czym z nim rozmawiałaś?  - zapytał
- Ten przeklęty Vikersund  - wyszeptałam
- Vikersund??  - zdziwił się Kamil
- Nie pamiętasz?  Kto mi zorganizował randkę pod latarnią w parku w Vikersundzie z Dawidem Kubackim? - oburzyłam się trochę
- Pamiętam, ale co on chciał?
- On powiedział, że mnie kocha do tej pory - zaczęłam płakać
- Ale dlaczego ty płaczesz?  - zapytał i mocno mnie przytulił
- Bo w końcu życie zaczęło mi się układać.  Mam wspaniałą rodzinę,  syna... ciebie.... Już dla mnie Gregor jest przeszłością, ale teraz Dawid?  On mi powiedział,  że nadal mnie kocha i że cię nienawidzi,  bo jesteśmy razem...  Proszę cię Kamil,  uwolnij mnie z tego koszmaru - powiedziałam i dalej płakałam  - Zrób coś kochanie....
- Chciałbym,  ale co mogę zrobić?  Dawidowi nic nie mogę zrobić...  Sama wiesz, że atmosfera w drużynie ma być przyjazna wszystkim,  jak to by wyglądało,  że byśmy się nienawidzili....
 - Wiem,  ale uwolnij mnie z tego horroru...  Przecież pojechałam go wesprzeć,  a on mnie doprowadził do pewnego rodzaju szału.
- Kochanie,  nie przejmuj się...  Połóż się spać, a ja pojadę do moich rodziców po Piotrusia.
- Ok,  czekam
Gdy Kamil wychodził,  to pocałował mnie w czoło.
- Śpij - wyszeptał.
Kamil pojechał do swoich rodziców po naszego synka,  a ja usnęłam na kanapie w salonie.
Wstałam dopiero o 19:00. Zobaczyłam już walizki w salonie.  Kamil siedział w kuchni i przeglądał coś w telefonie.
- Kochanie,  wstałaś już - powiedział
- Piotruś śpi?
- Tak,  śpi,  już od jakiś kilku minut
- A ty kiedy wyjeżdżasz?  - zapytałam
- Jutro o 6:00. - odpowiedział
- Tak wcześnie? - zdziwiłam się
- Wiem, że zawody w Czechach , ale jednak już w środę o 17:00 pierwsze dwa treningi, więc rano musimy wyjechać. Piotrek i Stefan to wyjeżdżają po 8:00, bo mają bliżej.
 - Racja - odpowiedziałam
- Walizki już sobie spakowałem
 - Dobrze,  masz już lżej.
- A jak ty się czujesz?
- Tak sobie...
- Coś cię boli?
 Głowa i wszystkie kości. Jednak ta kanapa nie jest wygodna na taki długi sen.
- Zobaczysz,  już niedługo się przeprowadzimy, jeszcze do 3-4 miesięcy.
- Może tamta kanapa będzie wygodna - uśmiechnęłam się
- Sama sobie wybierzesz , pojedziemy na zakupy i wszystko kupimy.  Wszystko musi być wygodne,  bo jednak cenię sobie wygodę,  pod tym względem,  żebym nie miał przez jakieś stare meble jakiś problemów,  np z kręgosłupem.
- Wszystko musi być idealne...
- Właśnie.
Poszłam wziąć prysznic i położyłam się znów spać,  tym razem w sypialni.  Po chwili Kamil położył się obok mnie.
- I znowu wyjeżdżasz- wyszeptałam mu na ucho.
- Ale niedługo przyjadę,  zanim się obejrzysz,  to ja przyjadę.
- A kiedy?
- W poniedziałek rano.
- To już czekam.
Jednak zmęczona całym dniem, usnęłam.  Wstałam przed 6:00. Kamila już nie było na łóżku obok mnie.  Udałam się do kuchni,  gdzie Kamil siedział przy stole i popijał ostatnie łyki herbaty ze swego kubka.
- A co ty chciałeś pojechać bez pożegnania? - zapytałam
- Tak słodko spałaś...  Nie chciałem cię budzić.
- Wiem, że trochę słabo się czuję,  ale jednak chyba powinieneś mnie obudzić..
- Wiem,  ale proszę nie rób mi teraz wymówek....
- Wiem kochanie,  nie jestem zła, nawet tak sobie nie myśl.
- Ok...
Po chwili spojrzał na zegarek i odłożył kubek na szafkę obok.
- Muszę już jechać. - powiedział.
Na pożegnanie pocałowaliśmy się namiętnie w usta.
- Wracaj szybko - powiedziałam.
Kamil zniknął za drzwiami mieszkania.
Poszłam do pokoju Piotrusia.  Przebrałam go i nakarmiłam. Ja sama musiałam się przebrać z piżamy i zrobiłam sobie śniadanie.

W piątek miały miejsce kwalifikacje,  w których Kamil zajął 2 miejsce.  Wieczorem więc zadzwoniłam do niego.
- Gratuluję 2 miejsca! - powiedziałam
- Oj, nie przesadzajmy. To nic wielkiego.
- No co ty!  Nie mów,  że 2 miejsce w kwalifikacjach to nic.
- Niech ci będzie.  Jak Piotruś?
- Dobrze,  bawi się obok mnie na dywanie.
Po chwili ja zapytałam
- A Dawid?  Rozmawiałeś z nim?
- A co?  Martwisz się o niego?
- Nie,  tak tylko pytam.
- Jak tak tylko,  to nie rozmawiałem z nim i nie mam w ogóle zamiaru z nim rozmawiać.  W ogóle!!
- Ale dlaczego?
- Jeśli podeszłaby do mnie jakaś twoja przyjaciółka i powiedziała mi,  że kocha się we mnie od dawna i że cię nie lubi,  bo stoisz na przeszkodzie "naszego wspólnego szczęścia" to ci byś zrobiła?. Dalej byś się z nią przyjaźniła?  Byłoby tak jak dawniej?
- No nie...
- Więc nie rób mi jakiś kazań z tego powodu,  bo byś zachowała się tak samo..
- Ok...
Skończyliśmy rozmawiać ze sobą dopiero po 22:00. Wzięłam więc szybki prysznic i położyłam się spać.

W sobotę,  o 16:00 miał odbyć się pierwszy konkurs indywidualny w Libercu w Czechach.
Wraz z Piotrusiem usiadłam przed telewizorem i oglądaliśmy konkurs.  Piotruś bardzo kibicował tacie,  który po pierwszej serii zajął 4 miejsce,  a prowadził Maciek Kot.
Druga seria również była szczęśliwa dla naszych rodaków.  Maciek Kot nie zmienił swojego miejsca i pozostał na miejscu lidera.  Pozostałym chłopakom z kadry miejsca podniosły się,  patrząc na wyniki z pierwszej serii konkursowej. Ostatecznie tak prezentowała się tabela wyników dzisiejszego konkursu.
1. Maciej Kot
2. Kamil Stoch
3. Daniel Andre Tande

----------------------------------------------------------
6. Stefan Hula
7. Piotrek Żyła
8. Krzysiu Miętus
13. Jakub Wolny
26. Aleksander Zniszczoł
29. Dawid Kubacki.

Wieczorem zadzwonił do mnie Kamil.
- Gratuluję kochanie!
- Dziękuję.... Jak się czujesz?
- Na razie jest ok, ale dalej mam jakieś jakby zawroty głowy i mam w planach iść w poniedziałek do lekarza.
- Lepiej sobie zrób badania...... To może być nawet bardzo niebezpieczne, takie zawroty głowy.
- Nie martw się  tak, niepotrzebnie. Wszystko będzie ok.
- Mam taką nadzieję..
- Oj, nie troszcz się tak, skup się na sobie, jutro masz kolejny konkurs.
- Zobaczymy - powiedział
- Ale jak to?? - zdziwiłam się
- Nic, nic...
- Ale Kamil?
- Wesz co kochanie , muszę już kończyć.... Pa.
Rozłączył się.
Bardzo mnie zdziwiło to, że powiedział "zobaczymy", czyżby coś miało się stać... Zdenerwował mnie tym do tego stopnia, że aż nie mogłam usnąć. Przekręcałam się z boku na bok, ciągle myślałam o jego słowach. W końcu usnęłam, ale dopiero po 3:00.
Wstałam. Było już jasno w sypialni. Spojrzałam na zegarek. 9:30.
- Cholera! - wykrzyknęłam
Chciałam wstać jak najszybciej z łóżka i udać się do Piotrusia. Zamartwiałam się, że może głodny jest, muszę go przebrać itd. Jednak stało się coś dziwnego. Rozejrzałam się dookoła. Na początku nie zauważyłam, ale teraz tak. Na komodzie znajdował się bukiet czerwonych róż....Wieczorem ich nie było. Na łóżku znajdowały się płatki czerwonych róż, które były ułożone w serce, a następnie prowadziły do drzwi z sypialni. Wstałam więc z łóżka i powędrowałam za płatkami. Doprowadziły mnie do salonu. I tam omal nie zamarłam. Na kanapie siedział KAMIL! We własnej osobie. Ubrany elegancko w białą koszulę
- A co ty tutaj robisz? - zdziwiłam się
 - Przyjechałem - odpowiedział na moje pytanie śmiejąc się.
- Ale jak to? Przecież ty masz dzisiaj konkurs...
- No i? Chciałem spędzić ten wyjątkowy czas ze swoją dziewczyną - uśmiechnął się w moją stronę.
- Ale tak normalnie, powiedziałeś trenerowi, że chcesz wrócić i co, pozwolił ci?
- Tak
- Tak normalnie trwa weekend konkursów w Libercu, a ty wracasz?
- Tak.
- I co sobie na przykład widzowie pomyślą, że co? Byłeś wczoraj na konkursie, a następnego dnia przedpołudniem na treningu cię nie ma i na konkursie cię nie będzie?
- Cóż....
- A Piotrek gdzie? - zmieniłam temat
- U mojego taty
- Jak to u twojego ojca?
- Normalnie, zawiozłem go.
- To o której ty przyjechałeś?
- Po 5:00
- To o której ty wyjechałeś stamtąd?
- Jak z tobą rozmawiałem, to już wyjeżdżałem.
- Ok, tylko dalej nie rozumiem, dlaczego tutaj przyjechałeś.  Po prostu przerwałeś konkurs i przyjechałeś do mnie.
- Tak - odpowiedział
Po chwili dodał:
- A teraz przebierz się w coś i idziemy.
- Ale gdzie?
- Po prostu się przebierz, przecież nie będziesz szła po ulicach Zakopanego w styczniu w piżamie
- No nie - odpowiedziałam
Poszłam się przebrać w zwykłe jeansy i szary sweter
Kamil stał już w przedpokoju. Pomógł założyć mi kurtkę i wyszliśmy z naszego mieszkania. Po chwili wyjął z kieszeni czerwoną chustę i zawiązał mi oczy z tyłu
- A to co? Jakaś niespodzianka? - zapytałam
- Tak... Idziemy w pewne miejsce
- Tajemnica?
- Tak, ale na pewno ci się spodoba.
- Mam nadzieję - uśmiechnęłam się szeroko.
Czułam, że byliśmy na jakiejś ulicy, chodniku. Po chwili Kamil kazał mi stanąć, zdjął mi z oczu chustkę. Rozejrzałam się dookoła. Zwykła ulica, zwykłe skrzyżowanie, a my na chodniku, zimno nawet było.
- Pamiętasz, to skrzyżowanie? - zapytał
Pomyślałam chwile. Tak! Przypomniałam sobie! To tutaj był wypadek, na którym się spotkaliśmy! To ta samo skrzyżowanie!
- Już dzisiaj mija 2 lata.... - powiedział
- Już? Tak szybko minęły dwa lata? - zdziwiłam się
- Cóż..... Czas mija bardzo szybko.
- A nawet za szybko - wyszeptałam.
- Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie?
- A jak mogłabym nie pamiętać? Przecież na mnie nakrzyczałeś! - uśmiechnęłam się
- Wiem, ale chciałbym, abyśmy odstawili to w kąt, niech to będzie przeszłością. Pragnę, abyś tę datę traktowała inaczej, nie że to zwykły 13 stycznia, chciałbym, aby był to wyjątkowy 13 stycznia....
Nie wiedziałam o co dokładnie mu chodzi.
- Chciałbym, żebyś poszła ze mną na wesele. - powiedział
Zdziwiłam się, chciałam nawet się zapytać, jakie wesele, kto się żeni, myślałam, że Maciek Kot oświadczył się Adze, ale jednak dalsza część słów Kamila rozwiała moje wątpliwości
- Pójdziesz ze mną na wesele, jako osoba towarzysząca pana młodego.
Stanęłam nieruchomo. Nie wiedziałam, co mam o tym wszystkim myśleć..... Zaniemówiłam.
W tym momencie Kamil uklęknął  i wyjął z kieszeni swej kurtki czerwone pudełeczko w kształcie serduszka. Otworzył je i powiedział
- Wiem, że długo z tym zwlekałem. Zawsze coś nam przeszkadzało, ale teraz nie mam żadnych wątpliwości do niczego.... Od zawsze cię kochałem, nawet od tego cholernego wypadku, ale teraz chciałbym, abyśmy stali się prawdziwą rodziną, nie tylko dla nas, ale i dla naszego synka... A więc... Kasiu, czy zostaniesz moją żoną? - zapytał
Oczy moje zalały się łzami, ale po chwili ciszy odpowiedziałam
- Tak, tak! - wykrzyknęłam!
Kamil założył na mój palec pierścionek, a ja rzuciłam się mu na szyję....
- Kocham Cię - powiedziałam
- Ja ciebie też - odpowiedział
- Ale, ty specjalnie przyjechałeś, aby mi się oświadczyć? - zapytałam
- Tak - uśmiechnął się w moją stronę... - Czego się nie robi dla swojej przyszłej małżonki.
Spojrzałam jeszcze raz na swoją dłoń, a dokładnie na pierścionek, który znajdował się na palcu.
- Przepiękny - powiedziałam
 - Na pewno drogi - stwierdziłam - Musiałeś się wykosztować
- Oj, nie rozmawiajmy o takich rzeczach. Teraz skupmy się na nas.
Kamil wziął mnie za rękę i myślałam, że wrócimy do mieszkania, bo na romantyczną kolację było za wcześnie, ale on jednak poszedł ze mną do Kościoła na mszę świętą na godzinę 11:00. Usiedliśmy sobie w ławce, zdążyliśmy na czas.
- Kamil, to kolejna część twojego planu? - zapytałam
- Nie, to całkiem spontaniczna akcja - odpowiedział.
Ludzie patrzyli się na nas dość dziwnie... Cóż.... Przecież wczoraj widzieli go w telewizji, jak skakał w konkursach Pucharu Świata w Libercu w Czechach, a dziś o 11:00 widzą go w kościele na mszy świętej w Zakopanem.
Po skończonej mszy świętej, wszyscy wyszliśmy z kościoła. Chciałam już wracać do mieszkania, lecz Kamil kazał mi poczekać, aż ludzie pojadą do domów. Nie wiedziałam, po co on to robi, ale poczekałam. Gdy ludzie się porozjeżdżali, to ksiądz wyszedł dopiero z kościoła. Kamil podszedł do niego  i coś mu powiedział. Po chwili złapał mnie za rękę i poszłam wraz z nim i księdzem proboszczem na plebanię.
- Co ty mu powiedziałeś? - zapytałam
- Pójdziemy zapisać datę naszego ślubu.
- Tak szybko?
- A na co mamy czekać? Mamy czekać jak inni 3 lata, aby wziąć ślub?
- No nie...
- No to na co czekać?
Poszliśmy więc na plebanię. Zostaliśmy zaproszeni do kancelarii księdza proboszcza. Usiedliśmy na krzesłach, po czym spytał
- Co was do mnie sprowadza? - zapytał
- Chcielibyśmy ustalić datę ślubu - powiedział Kamil
- Rozumiem, jaki okres państwu by odpowiadał?
- Lato lub wczesna jesień - odpowiedziałam
- Tego roku?
- Jeśli byłoby to możliwe, to tak - odpowiedziałam
Ksiądz nerwowo przeglądał kartki w swoim kalendarzu.
- A więc nie ukrywam, że wolne mam tak : 11, 24 sierpnia, a także 1, 15 i 29 września, bo mam nadzieję, że mówimy o sobocie
- Tak, sobota - odpowiedziałam.
Kamil spojrzał na mnie
- Która data? - zapytał
- Ten 24 sierpnia najlepiej - odpowiedziałam
- No to proszę księdza ten 24 sierpnia.
- Dobrze - zaznaczył coś w swoim zeszycie. - A więc tak: poproszę wasze zaświadczenia o przystąpieniu do sakramentu bierzmowania oczywiście z waszej parafii, bo wiem że Kamil to z Zębu, a dziewczyna nietutejsza.
- Tak, ja z okolic Krakowa.
- A dokładnie?
- Prusy.
- O! To znana mi miejscowość. Byłem tam 5 lat temu, zwykła msza, ale przepiękny macie tam kościółek.
- Dziękuję.
- Ale także potrzebuję waszych dowodów osobistych, ale to później, metryki chrztu, ale nie starsza niż trzy miesiące, więc trzeba się śpieszyć, jak coś, świadectwa nauki religii, to w szkole średniej się dostaje, a jak nie, to nawet na świadectwie szkolnym przecież ocena jest, zaświadczenia o spowiedzi, to wam wydam dzień przed ślubem, bo wtedy będzie spowiedź, ale też pierwsza spowiedź trzy miesiące przed ślubem, więc przyjdziecie i was wyspowiadam, tak samo ze świadkami, oni również muszą przystąpić do sakramentu spowiedzi, nawet mogą w swoich parafiach, oczywiście jeśli chcecie zapowiedzi w parafii przyszłej małżonki, to zaświadczenie z drugiej parafii, wiadomo, nauki przedmałżeńskie, tego nie ominiecie,  a także tydzień przed ślubem spisujemy akt przedślubny, obecność świadków musi być, więc....
- Dobrze
- Jest też coś takiego - zaczął ksiądz, że jeśli oboje znajdziecie świadectwo ukończenia zajęć religii lub po prostu świadectwo szkolne, na którym jest ocena z religii, to możecie być zwolnieni z nauk przedmałżeńskich - powiedział ksiądz
Kamil popatrzył się na mnie i uśmiechnął
- Wiem, że pan jest sportowcem i na pewno długo pana nie ma w domu - powiedział ksiądz
- Wyjeżdża w czwartki, wraca w poniedziałek.... Dzisiaj tylko wyjątek - odpowiedziałam
- No właśnie, więc takie rozwiązanie byłoby najlepsze. Tylko musicie znaleźć te świadectwa
- Dobrze
 - A także zapraszam was najlepiej jutro i musimy spisać protokół przedmałżeński
- Dobrze,
- To zapraszam państwa jutro
- Dobrze, będziemy
Wyszliśmy z kancelarii i udaliśmy się do naszego mieszkania.
Usiadłam sobie na kanapie i nie mogłam się nadziwić pierścionkiem
- Co? Nie podoba ci się? - zapytał Kamil
- Nie, jest piękny - odpowiedziałam
W tym momencie Kamil przyniósł wino
- Ale Piotruś - zaczęłam
- Wiem, ale to mój tata go odwiezie, przecież przy takiej okazji musimy się napić - uśmiechnął się
Otworzył wino i nalał je do kieliszków
Wznieśliśmy toast za nasze przyszłe małżeństwo...
Po południu ktoś zadzwonił do Kamil , był to chyba trener. Cóż, ja miałam chwilkę czasu, aby zadzwonić do mamy i pochwalić się radosną nowiną.
- Halo, mamo! Co robisz?
- Nic, a co ty taka uradowana?
- Kamil mi się oświadczył!
- To gratuluję! - odpowiedziała - Naprawdę córeczko nie wiesz, jak ja się cieszę.
- Wiesz co, wyślę zdjęcie pierścionka Kornelii, to ci pokażę
- Ok, już nie mogę się doczekać!
Zrobiłam zdjęcie pierścionka i wysłałam je Kornelii. Już po chwili odpowiedziała mi emotikonami serduszek
Wieczorem około 18:00 Kamil wyjął szampana, znów wznieśliśmy toast za nasze małżeństwo i w tym momencie poniosły nas emocje. Zaczęliśmy się całować i wylądowaliśmy w sypialni... My prawie nadzy, a tu dzwoni tata Kamila, że mały strasznie płacze i już jest w drodze i go nam przywiezie. Więc my zdyszani, ubieramy się jak najprędzej, gdy  nagle do drzwi zadzwonił do tata Kamila z Piotrusiem na rękach. Kamil więc wyszedł pierwszy
- Hej tato!
- Hej
 Wszedł do środka i podał nam Piotrusia.
 - Bardzo zaczął płakać i wołać "mama" i "tata", więc go przywiozłem
- Dobrze pan zrobił, dziękujemy - powiedziałam
 - A jak? Udało się? - zapytał dyskretnie Kamila
- Tak  - odpowiedział
- No  to gratuluję! - powiedział na głos
Bronisław podszedł do mnie i mnie przytulił
- Od kiedy to już będziesz panią Stoch? - zapytał
- 24 sierpnia
- Sierpień.... "R" jest, to dobrze jest!
Bronisław spędził z nami jeszcze przez chwile ten wieczór, ale ja musiałam zająć się Piotrusiem. Wykąpałam go i nakarmiłam, a następnie całą noc spędziłam przy jego łóżeczku, bo budził się w nocy i płakał....
Rankiem wraz z Kamilem wybraliśmy się do urzędu stanu cywilnego, aby tam pozałatwiać wszystkie sprawy oraz wyciągnąć odpowiednie dokumenty. Kamil znalazł swoje świadectwo ze szkoły ponadgimnazjalnej, ja zaś znalazłam osobne świadectwo ukończenia zajęć z religii w szkole... Musiałam jeszcze podjechać do swojej parafii o zaświadczenie, że przyjęłam sakrament bierzmowania, ale nie miałam już czasu, cóż....
Przed 11:00 pojechaliśmy znów na plebanię, aby napisać ten protokół przedślubny. Piotruś został z rodzicami Kamila, więc nie mieliśmy się czym przejmować.
Usiedliśmy znów wygodnie na tych krzesełkach. Najpierw pytania były skierowane do mnie
- Nazwisko?
- Witkowska
- Imiona
- Z bierzmowania też?
- Tak, poproszę
- Katarzyna, Joanna
- Imię i zawód ojca
- Krzysztof, mechanik samochodowy
- Imię, nazwisko panieńskie matki
- Anna Ujejska
- Data i miejsce urodzenia
- 27 maja 1997 roku, Kraków
- Data i adres parafii chrztu
- 25 sierpnia 1997 roku, Prusy
- Rok i parafia pierwszej Komunii Świętej
- 24 maja 2005 roku, Prusy
- Rok i parafia bierzmowania
- 2 lipca 2013 roku, Prusy
- Miejsce i adres stałego zamieszkania
- Zakopane, ulica H. Sienkiewicza 24/8
- Miejsce i adres zamieszkania rodziców
- Prusy 29
- Nie ma ulicy?
- Nie ma
- Stan cywilny?
- Wolna
- Wykształcenie?
- Obecnie studiuję
- Który rok?
- Już 3 rok
- Zawód?
- Tak jak mówiłam, studiuję, nadal się uczę.
- Od jak dawna narzeczeni się znają?
- Od 2 lat
- Od kiedy są zaręczeni?
- Od wczoraj
Ksiądz postawił wielkie oczy
- Naprawdę? -zapytał z niedowierzaniem
- Tak, naprawdę
- Czy rodzice narzeczonych się znają?
- Tak
- Czy rodzice wiedzą o zamiarze małżeństwa?
- Tak
- Czy wyrażają zgodę?
- Tak
 - Czy narzeczony nie ma wątpliwości co do pani stanu zdrowia?
- Nie ma
- Czy uważa pani, że będzie mieć dzieci?
- Tak
- Czy zawierała pani związek małżeński z inną osobą?
- Nie
- Czy jest pani spokrewniona z narzeczonym?
- Nie
- Czy chce pani zawrzeć małżeństwo zgodnie z nauką Kościoła jako jedno i nierozerwalne do śmierci?
- Tak
- Czy chce pani przyjąć potomstwo w małżeństwie i po katolicku je wychować?
- Tak
- Czy przyjmuje pani zasady etyki katolickiej w planowaniu rodziny?
- Tak
- Czy dopuszcza pani rozejście się czy separację w wypadku trudności w małżeństwie?
- Nie.
- Dobrze, dziękuję, a teraz pytania do pana
- Dobrze - odpowiedział Kamil
-  Nazwisko
- Stoch
- Imiona?
- Kamil Wiktor
- Imię i zawód ojca
- Bronisław, psycholog sądowy
- Imię i nazwisko panieńskie matki
- Krystyna, Żaba
- Data i miejsce urodzenia
-  25 maja 1995 roku, Zakopane
- Data i adres parafii chrztu
- 31 sierpnia 1995 roku, Zakopane
- Rok i parafia I Komunii Św.
- 18 maja 2003 rok, Zakopane
- Rok i parafia bierzmowania
- 18 czerwca 2011  roku, Zakopane
- Miejsce i adres stałego zamieszkania
- Zakopane ul. Sienkiewicza 24/8
- Miejsce i adres zamieszkania rodziców
- Ząb, ulica Miodowa 18
- Stan cywilny?
- Wolny
- Wykształcenie
- W tym roku kończę studia
- Jaka uczelnia?
- AWF Kraków
- Czy narzeczona nie ma wątpliwości co do pańskiego stanu zdrowia?
- Nie ma
- Czy uważa pan, że będzie miał pan dzieci?
- Tak
- Czy zawierał pan jakiś związek małżeński z inną osobą?
- Nie
- Czy jest pan spokrewniony z narzeczoną?
- Nie
- Czy chce pan zawrzeć małżeństwo zgodnie z nauką Kościoła jako jedno i nierozerwalne do śmierci?
- Tak
 Czy chce pan przyjąć potomstwo w małżeństwie i po katolicku je wychować?
- Tak
- Czy przyjmuje pan zasady etyki katolickiej w planowaniu rodziny?
- Tak
- Czy dopuszcza pan rozejście się czy separację w wypadku trudności w małżeństwie?
- Nie.
- Dobrze, dziękuję. A więc tak, to już mamy załatwione. Jak widzę, część dokumentów macie i teraz jeszcze te wasze akty chrztu i oczywiście, że przystąpiliście do sakramentu bierzmowania. Mogę powiedzieć, że wszystko jest dobrze i jak na razie nie ma żadnych przeciwwskazań, abyście nie mogli wziąć ślubu kościelnego
- To już wszystko?
- Tak.
- To dziękujemy
 Wyszliśmy z kancelarii i wróciliśmy do naszego mieszkania
Usiadłam sobie na kanapie i patrzyłam się w sufit.
 - Co ty taka smutna? Nie cieszysz się?
- Cieszę się, ale...
- Ale co?
- Moim zdaniem, to to wszystko potoczyło się dość szybko. Ledwo co mi się oświadczyłeś, a już mamy wyznaczoną datę ślubu i spisany protokół... Nawet nie zdążyłam się tobą nacieszyć... - powiedziałam
Kamil podszedł do mnie i mnie przytulił
- Wiem, przepraszam... - powiedział
- Nie przepraszaj mnie.... Przecież co ty takiego zrobiłeś? Nic. Tylko ja nieco inaczej wyobrażałam sobie ten dzień, że spędzimy go razem, a tu jednak co? Cały dzień i wieczór upłynął dość szybko.
 - Wiem, nie tak to powinienem zorganizować
- Nie szkodzi..... - spojrzałam na zegarek - A ty nie masz przypadkiem treningu?
- Mam, za..... - również spojrzał na zegarek - O kurde! Za 10 minut mam trening! - wykrzyknął
Pocałował mnie w czoło i wyszedł z mieszkania. Ja pojechałam po Piotrusia do rodziców Kamila.
Gdy tylko wróciłam położyłam się na łóżku w sypialni.... Jakoś byłam zmęczona tym dniem i całymi tymi przygotowaniami do ślubu, nawet prawie nikt nie wiedział, że już w tym roku wychodzę za mąż.... Moja mama, Kornelia, Michał, Piotrek, rodzice Kamila i Natalia, a oprócz tego? Nikt! Nawet dziewczyny! Z tego co wiem, to chłopaki z kadry mieli dowiedzieć się dzisiaj, cóż..... Nie miałam już siły, a to dopiero początek naszych ślubnych przygotowań.... Jednak gdy tylko spojrzałam na ten pierścionek znajdujący się na mej prawej dłoni, to wszystkie smutki uciekły, jak za pomocą czarodziejskiej różdżki. Wszystko w pewnym momencie odpłynęło, a na moich ustach pojawiał się uśmiech. Prawdziwy uśmiech. Spoglądając na pierścionek mam przed oczami Kamila, który wczoraj klękał przede mną na ulicy, na której się poznaliśmy... Te jego oczy, a w nich pełno strachu, przed moją odpowiedzią.... Następnie jego radość, jakby  po usłyszeniu sakramentalnego "Tak". Był taki szczęśliwy... Ja też...
Kamil wrócił późnym popołudniem do mieszkania.  Nawet nie pamiętam o której,  ja w tym czasie bawiłam się z Piotrusiem w jego pokoju.
Nagle wszedł do pokoju i pocałował mnie w policzek.
- Jak było na treningu?  - zapytałam
- Ok
- Mówiłeś chłopakom? - spytałam
- Nie - odpowiedział
Zdziwiła mnie jego odpowiedź
- Wiesz... - zaczął nie chciałem nic mówić. Powinniśmy się jeszcze sami nacieszyć naszymi wspólnymi chwilami
- Też chciałam tobie to powiedzieć.  Nie mam zamiaru nawet w mediach o tym mówić...  Przyjdzie jeszcze na to odpowiedni czas,  ale to jeszcze nie teraz. - odpowiedziałam.
Kamil wyszedł z pokoju i poszedł wziąć prysznic po wyczerpującym treningu. Wzięłam małego i udałam się z nim do salonu.  Mały bawił się na dywanie,  a ja przygotowałam Kamilowi kanapki do zjedzenia.
Gdy tylko wyszedł z łazienki, to zadzwonił do niego telefon. Zdziwiony odebrał go i gdy tylko skończył rozmowę wyszedł bez słowa z mieszkania. Nie wiedziałam, co się stało.....


-----------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam na mojego nowego bloga:
https://szukajmniehistoriainnanizzwykle.blogspot.com/
                                               kiki2000

Komentarze

  1. Dlaczego skończyłaś w takim momencie? Teraz będę się denerwować ,że to coś złego ! Oby nie bo nie che żeby się kłócili. Czekam z niecierpliwością i obgryzam paznokcie z nerwów

    OdpowiedzUsuń
  2. Kto by pomyślał, że Dawid to taki kozak i będzie zarywał do dziewczyny swojego kumpla...
    Oświadczyny cudo, taki come back do przeszłości . Czekam teraz z ogromną niecierpliwością na ślub naszej dwójki. Martwi mnie tylko ta końcówka, oby to nie było nic złego, bo nasi milusińscy swoje już w życiu jakby nie było przeszli. Daj im nacieszyć się sobą. Pozdrawiam i czekam na nexta ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że pojawił się nowy rozdział. Oświadczyny były takie wzruszające i takie bajeczne. Trochę martwi mnie stan Kasi, mam nadzieję, że nie będzie na nic chora. Poza tym martwi mnie to nagłe wyjście Kamila, oby nie wpakował się w jakieś kłopoty. Pozdrawiam i czekam na na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne opowiadania. Czekam na kolejną część

    OdpowiedzUsuń
  5. Swietne i czekam na więcej 😚

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz