Dopiero o 10:00 byliśmy w Zakopanem. Zmęczone dzieci położyliśmy spać. My byliśmy częściowo wypoczęci. Połowę podróży spałam ja, a połowę Kamil.
Tego dnia, kiedy wróciliśmy nasza Wiktoria obchodziła drugie urodziny.
Wieczorem mieli zjawić się goście, a dokładnie moja rodzina i rodzina Kamila, ponieważ Natalia i Michał są rodzicami chrzestnymi Wiktorii.
Kamil odsypiał jeszcze podróż, a ja pojechałam do sklepu, aby zrobić zakupy. Musiałam upiec tort na urodziny naszej Wiktorii.
Upiekłam tort czekolady, który polałam na wierzchu roztopioną białą czekoladą. Udekorowałam różnymi posypkami, koralikami jadalnymi. A na koniec zrobiłam napis wykonany gorzką czekoladą "2 LATKA WIKTORII"
O 18:00 mieli zjawić się pierwsi goście, więc przed samym przyjściem wręczyliśmy naszej córeczce prezent. Kupiliśmy jej ogromnego pluszaka, tym razem fioletowego słonia..
Następnie zaczęłam się szykować na przyjście gości. Wyjęłam tort, przyszykowałam talerzyki, łyżeczki, wyjęłam zakupionego wcześniej szampana Piccolo.
Gdy już wszystko na stole było przyszykowane, postanowiłam się przebrać.
Piotrusiowi założyłam granatową koszulę. Kamil ubrał zaś błękitną. Wiktorii założyłam sukieneczkę.
O 18:00 pojawili się pierwsi goście. Najpierw rodzice Kamila, potem Ania z Alexem i dzieciakami, później Natalia z Michałem, następnie moja mama z Julką i Piotrkiem, a na koniec Kornelia z Bartkiem i malutkim Szymonkiem.
Gdy wszyscy już byli, wbiłam świeczki w tort. Ja, Kamil i Wiktoria zdmuchnęliśmy razem świeczki. Wszyscy zaczęli bić brawo, a następnie śpiewać "Sto lat"
Później Wiktoria odpakowała swoje prezenty. Dostała wiele zabawek, kilka lalek, pluszaków.
Dzieci poszły się bawić do salonu, a my wszyscy siedzieliśmy razem przy stole.
- No i jak tam w Meksyku? - spytał Bronisław
- Świetnie - powiedziałam - Z bólem serca wracaliśmy. Tam jest tak pięknie, tyle tych kolorów, a ludzie tacy przemili...
- A gdzie byliście?
- Na plaży, w ogrodzie zoologicznych, w ogrodzie botanicznym, zwiedziliśmy kilka prastarych wiosek Majów, rezerwaty przyrody, wodospady, w niedzielę też zwiedziliśmy kościoły, bazyliki. - powiedział Kamil
Ja zaś wyjęłam telefon , usiadłam pomiędzy moją mamą, a Bronisławem i pokazywałam im zdjęcia, Kamil przekazał swój telefon Natalii i Michałowi.
- Ale pogoda wam dopisała - powiedziała moja mama
- Mieliśmy szczęście - odpowiedziałam
- Ale jak teraz sprawdzałem, po naszym powrocie, to w Meksyku załamanie pogody, ulewne deszcze. - dodał Kamil
- A więc się nam udało - uśmiechnęłam się - Dzieci wybawione, szczęśliwe. Widziały po raz pierwszy żyrafę, białego tygrysa, lwa... Przecudowne uczucie.
- Mnie jednak najbardziej urzekła wioska Majów - powiedział Kamil - To było coś niesamowitego.
- A mnie ogród botaniczny. Tyle tych kolorów, te różnobarwne mozaiki, ale jeszcze ta ostatnia świątynia, co ją zwiedziliśmy na koniec dnia.
- Oh tak... Była przecudowna, ale i tak najbardziej podekscytowany byłem, jak zobaczyłem pingwiny - powiedział szczęśliwy Kamil
- A myślałam, że wioska Hobbitów w Nowej Zelandii - powiedziałam
- Wioska swoją drogą, ale te cudowne pingwiny. Mam ich chyba ponad 10 zdjęć.
- Musimy je zgrać na laptopa i pojadę kiedyś i wywołam je u fotografa. Może nawet i w piątek, bo pojadę i do sklepu i do klubu.
- A jak tam właśnie te zawody, co organizujecie? - spytał Bronisław
- Termin mamy ustalony we wrześniu - powiedziałam - Dokładnie... w sobotę, chyba 10 września.
Później przeszliśmy na temat Kamila, a dokładnie serialu, którego nagrywanie, miało rozpocząć się już za 2 tygodnie.
- I co? Scenariusz już gotowy? - spytał Bronisław
- Tak, już nawet zatwierdzony. Tylko było napisane, o czym będziemy mówić. Nie narzucano mi, co mam powiedzieć. - odpowiedział Kamil
Urodziny skończyły się po 20:00. Goście wrócili do domów, a ja wykąpałam dzieci, posprzątałam po urodzinach, a następnie sama wzięłam kąpiel i położyłam się spać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Tego dnia, kiedy wróciliśmy nasza Wiktoria obchodziła drugie urodziny.
Wieczorem mieli zjawić się goście, a dokładnie moja rodzina i rodzina Kamila, ponieważ Natalia i Michał są rodzicami chrzestnymi Wiktorii.
Kamil odsypiał jeszcze podróż, a ja pojechałam do sklepu, aby zrobić zakupy. Musiałam upiec tort na urodziny naszej Wiktorii.
Upiekłam tort czekolady, który polałam na wierzchu roztopioną białą czekoladą. Udekorowałam różnymi posypkami, koralikami jadalnymi. A na koniec zrobiłam napis wykonany gorzką czekoladą "2 LATKA WIKTORII"
O 18:00 mieli zjawić się pierwsi goście, więc przed samym przyjściem wręczyliśmy naszej córeczce prezent. Kupiliśmy jej ogromnego pluszaka, tym razem fioletowego słonia..
Następnie zaczęłam się szykować na przyjście gości. Wyjęłam tort, przyszykowałam talerzyki, łyżeczki, wyjęłam zakupionego wcześniej szampana Piccolo.
Gdy już wszystko na stole było przyszykowane, postanowiłam się przebrać.
Piotrusiowi założyłam granatową koszulę. Kamil ubrał zaś błękitną. Wiktorii założyłam sukieneczkę.
O 18:00 pojawili się pierwsi goście. Najpierw rodzice Kamila, potem Ania z Alexem i dzieciakami, później Natalia z Michałem, następnie moja mama z Julką i Piotrkiem, a na koniec Kornelia z Bartkiem i malutkim Szymonkiem.
Gdy wszyscy już byli, wbiłam świeczki w tort. Ja, Kamil i Wiktoria zdmuchnęliśmy razem świeczki. Wszyscy zaczęli bić brawo, a następnie śpiewać "Sto lat"
Później Wiktoria odpakowała swoje prezenty. Dostała wiele zabawek, kilka lalek, pluszaków.
Dzieci poszły się bawić do salonu, a my wszyscy siedzieliśmy razem przy stole.
- No i jak tam w Meksyku? - spytał Bronisław
- Świetnie - powiedziałam - Z bólem serca wracaliśmy. Tam jest tak pięknie, tyle tych kolorów, a ludzie tacy przemili...
- A gdzie byliście?
- Na plaży, w ogrodzie zoologicznych, w ogrodzie botanicznym, zwiedziliśmy kilka prastarych wiosek Majów, rezerwaty przyrody, wodospady, w niedzielę też zwiedziliśmy kościoły, bazyliki. - powiedział Kamil
Ja zaś wyjęłam telefon , usiadłam pomiędzy moją mamą, a Bronisławem i pokazywałam im zdjęcia, Kamil przekazał swój telefon Natalii i Michałowi.
- Ale pogoda wam dopisała - powiedziała moja mama
- Mieliśmy szczęście - odpowiedziałam
- Ale jak teraz sprawdzałem, po naszym powrocie, to w Meksyku załamanie pogody, ulewne deszcze. - dodał Kamil
- A więc się nam udało - uśmiechnęłam się - Dzieci wybawione, szczęśliwe. Widziały po raz pierwszy żyrafę, białego tygrysa, lwa... Przecudowne uczucie.
- Mnie jednak najbardziej urzekła wioska Majów - powiedział Kamil - To było coś niesamowitego.
- A mnie ogród botaniczny. Tyle tych kolorów, te różnobarwne mozaiki, ale jeszcze ta ostatnia świątynia, co ją zwiedziliśmy na koniec dnia.
- Oh tak... Była przecudowna, ale i tak najbardziej podekscytowany byłem, jak zobaczyłem pingwiny - powiedział szczęśliwy Kamil
- A myślałam, że wioska Hobbitów w Nowej Zelandii - powiedziałam
- Wioska swoją drogą, ale te cudowne pingwiny. Mam ich chyba ponad 10 zdjęć.
- Musimy je zgrać na laptopa i pojadę kiedyś i wywołam je u fotografa. Może nawet i w piątek, bo pojadę i do sklepu i do klubu.
- A jak tam właśnie te zawody, co organizujecie? - spytał Bronisław
- Termin mamy ustalony we wrześniu - powiedziałam - Dokładnie... w sobotę, chyba 10 września.
Później przeszliśmy na temat Kamila, a dokładnie serialu, którego nagrywanie, miało rozpocząć się już za 2 tygodnie.
- I co? Scenariusz już gotowy? - spytał Bronisław
- Tak, już nawet zatwierdzony. Tylko było napisane, o czym będziemy mówić. Nie narzucano mi, co mam powiedzieć. - odpowiedział Kamil
Urodziny skończyły się po 20:00. Goście wrócili do domów, a ja wykąpałam dzieci, posprzątałam po urodzinach, a następnie sama wzięłam kąpiel i położyłam się spać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000


Komentarze
Prześlij komentarz