Numer 153 - Ślub Kornelii i Bartosza

Nadszedł 27 sierpnia. O godzinie 17:00 w jednym z kościołów krakowskich miał odbyć się ślub mojej siostry Kornelii i Bartosza. Od tego dnia Kornelia nie będzie się nazywała Witkowska, ale już Zmarzlik. Nie chciała przyjąć dwuczłonowego nazwiska.

W piątek po południu byłam jeszcze u kosmetyczki, która zrobiła mi manicure.

Miałam być świadkową na ślubie mojej siostry i o godzinie 13:00 mieliśmy być już w Krakowie. O 10:00 zatem musieliśmy wyjechać z domu.
 Po zjedzonym śniadaniu rozpoczęło się wielkie szykowanie. Musiałam zrobić sobie fryzurę i makijaż. Do tego ubrać dzieci, a także.. samego Kamila. Niedosłownie :). Musiałam mu naszykować, w czym pójdzie.

Założyłam granatową sukienkę.

Do tego złote szpilki
 
Włosy:
 Manicure
Torebka







Do tego długie, złote kolczyki

Piotrusiowi założyłam białą koszulę i spodnie w kant. Do tego granatowa muszka. Kamil zaś założył białą koszulę i  czarny garnitur, a do tego czarny krawat.
Wiktorii zaś założyłam taką oto sukienkę


O 9:30 wyjechaliśmy z Zakopanego. Przed 13:00 byliśmy już zatem w Krakowie. 
Umalowana Kornelia już na mnie czekała wraz z kamerzystą i fotografem. Kamil miał  w tym momencie zająć się naszymi dziećmi i małym Szymonkiem, pomagając również Bartoszowi. Świadkiem zaś miał być Michał, który po chwili dotarł.
Ja udałam się wraz z Kornelią do sypialni.
Usiadła sobie na krześle, a ja miałam wykonać jej fryzurę. Ładne upięcie.
- Marzyło mi się takie, jakie miałaś ty, ale stwierdziłam, że lepiej nie.. Nie mogę być taka sama jak ty - powiedziała mi Kornelia - Zdaję się na ciebie i twoją wizję mojego upięcia.
Dostałam do ręki szczotkę, prostownicę, kilka wsuwek i spinkę do włosów. Po półtorej godziny stworzyłam takie oto bóstwo:


- Jak ty mi coś zrobisz to.... - powiedziała Kornelia... - To jest przecudne!  - rzuciła mi się na szyję - Przepraszam... Nawet ci nie powiedziałam, że tak pięknie dzisiaj wyglądasz - uśmiechnęła się do mnie
- Nie przesadzaj. To ty masz dzisiaj świecić przed wszystkimi, a teraz wyskakuj z tych spodni i ubieraj kieckę. 
Kornelia poszła do łazienki, a następnie weszła do sypialni w samej bieliźnie. Założyła białe rajstopki, w których wyglądała przecudnie. Przyszedł czas na założenie sukienki. Pomogłam jej w tym.
- Powiem ci, że sukienkę, to zostawię sobie na pamiątkę - powiedziała mi Kornelia 
- A co ty chciałaś z nią zrobić?
- Sprzedać, a co?
- No nie wiem... Ja mam swoją w szafie. Jest schowana, ale to piękna pamiątka.
- No wiem, ale... Dobra skończmy temat... Ciekawe, co założy nasza mama?
- Nie wiem, rozmawiałam z nią wczoraj przez telefon, ale mnie interesuje bardziej Natalia i dziewczyna Piotrka.. Nawet nie wiem, jak jej na imię.
- Ja też nie wiem, Piotrek strasznie mało mówi o swoim życiu takim... prywatnym.
W tym momencie do sypialni weszła nasza mama.
Ubrana w taką oto sukienkę:
 - No mamo, ale z  ciebie laska - powiedziałam
- A z was jakie piękne dziewczyny... - powiedziała - A ty Kasia, skąd ty masz taką ładną sukienkę.
- No skąd? Ze sklepu! - zaczęłam się śmiać.
Zapięłam Kornelii ostatnie guziczki jej sukienki. Wyglądała przecudnie


Do tego założyła buty na płaskim obcasie. Sama postanowiła, że w szpilkach nie wytrzyma nawet do północy.

Do tego kilka drobiazgów, takich jak kolczyki, bransoletka, jakiś naszyjnik.
W tym momencie do pokoju weszła Natalia ubrana w różową sukienkę:

- No jakie tu laski obok mnie - uśmiechnęła się, gdy weszła do sypialni.
- Oj, nie przesadzaj Natalia - uśmiechnęłam się 
- Jaka laska weszła. - dodała Kornelia


O 15:30 wszystkie byłyśmy już gotowe. Wyszłyśmy z sypialni, gdzie w salonie czekał na Kornelię Bartosz ubrany w elegancki garnitur.
- Wow! - powiedział, gdy zobaczył swoją przyszłą żonę.
Do mieszkania przyjechali także rodzice Bartka. Starszawe już małżeństwo, ponieważ Bartek ma trochę znacznie starszego rodzeństwa. Na początku odbyło się błogosławieństwo rodziców, najpierw rodziców Bartka, a później naszej mamy i naszej babci, która również zjawiła się w mieszkaniu.
Po 16:00 pojechaliśmy do kościoła.
Kamil wraz z dzieciakami usiedliśmy w trzeciej ławce, ja zaś czekałam przed wejściem wraz z Michałem i parą młodą. W naszych  uszach zabrzmiał marsz weselny. Weszliśmy do kościoła, zajmując wyznaczone miejsca. Gdy się odwróciłam, zobaczyłam  w pewnym momencie Piotrka ze swoją dziewczyną. Niska brunetka o ogromnym biuście, ale bardzo ładna z wyglądu. Nie miała tony makijażu. Postawiła na bardzo delikatny, ale ta jej sukienka...

No ładna była, ale sama nie wiem, czy pasowała na ślub z takim dekoltem.
W końcu przyszedł czas na złożenie sobie przysięgi małżeńskiej.
- Ja, Bartosz, biorę Ciebie Kornelio za żonę  i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci
Przyszedł czas także na Kornelię.
- Ja, Kornelia, biorę Ciebie Bartoszu za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.

Następnie była wymiana obrączek
- Kornelio, przyjmij tę obrączkę  jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
- Bartoszu, przyjmij tę obrączkę, jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. 

Na koniec wyszliśmy wszyscy z kościoła. Gdy para młoda wychodziła ze świątyni, w górę wystrzeliło konfetti, a także ludzie rzucali groszami i ryżem.
Następnie wszyscy ustawiliśmy się do wspólnego zdjęcia z parą młodą. Potem Kornelia z Bartoszem stanęli na placu przykościelnym. Goście składali im życzenia, wręczając prezenty. Ja stanęłam obok nich, zbierając prezenty, a Michał stał po drugiej stronie , trzymając w ręku pudełko na koperty.
Na sam koniec ja z Kamilem również wręczyliśmy im prezent. Kupiliśmy im wino, ale także prezent. Kupiliśmy dwie poduszki z wyszywanym napisem "KORNELIA & BARTOSZ 27.08.2022r"

Pojechaliśmy następnie do restauracji, gdzie zostali powitani chlebem i solą, a także i wódką.
Przyszedł czas na wspólne odśpiewanie "Sto lat", a także na pierwszy taniec. Kornelia i Bartosz postawili na piosenkę z filmu "Titanic" . Było tak romantycznie.
- To chyba tylko my postawiliśmy na "Despacito" na wiolonczeli  -uśmiechnął się do mnie Kamil
- No cóż... Chyba tylko my - odpowiedziałam mu z uśmiechem.
Po pierwszym tańcu przyszedł czas na obiad. Najpierw zupa, potem drugie danie i deser. Piotrusiowi posmakowała surówka z marchewki.

Następnie wszyscy wyszli na parkiet. Ja chyba robiłam za wodzireja. Bawiłam się świetnie.  Przetańczyłam chyba z każdym. Najbardziej to z Kamilem, ale także z panem młodym i dużo razy z w mężem mojej siostry ciotecznej Joli - Rafałem
 Prawie nigdy nie schodziłam z parkietu, chyba że zaczęły boleć mnie nogi.

W międzyczasie odbyły się różne mini-zabawy, a także tańce. Tańczyliśmy poloneza, a także był taniec ze świecą, do tego kilka zabaw w kółku. 

O północy przyszedł czas na oczepiny.
Najpierw Kornelii zawiązano oczy i miała znaleźć Bartosza po.. nosie. Na krzesłach usiadło dwóch braci Bartka, Michał, Piotrek, Kamil, a także Rafał  i sam Bartek. Śmiechu było co nie miara, gdy ta powiedziała o Michale, że ma krzywy nos. Dopiero po kilku minutach odgadła , który to jej mąż.
Następnie Bartosz miał zawiązane oczy. Na krzesłach usiadła Kornelia, Ja, Natalia, dziewczyna Piotrka, Jola, dwie siostry Bartka, a także moja mama. Bartek miał znaleźć Kornelię po kształcie kolana. Niestety, ale nie udało mu się. Myślał, że to ja jestem jego żoną.

Kolejną zabawą był pociąg, tylko że w parach. Pary szły za sobą w rytm odgrywanej muzyki, gdy nagle wodzirej wykrzykiwał nazwę jakiegoś kraju, bądź miasta i charakterystyczny taniec, a następnie odgrywana była melodia.
Ja i Kamil również wzięliśmy udział w tej zabawie.
Pierwszą stacją była Francja i popularne kaczuchy. To było proste. Kolejna to Rosja - kazaczok, Wiedeń to walc, Madryt to corrida, Praga to poleczka, Warszawa to polonez, a następnie Zakopane i taniec góralski. Tutaj Kamil nie miał sobie równych.
- Wielka brawa dla pana Kamila! - wykrzyknął wodzirej, podziwiając taniec Kamila. Moja mama nagrała nawet, jak Kamil tańczy, po czym przesłała mi filmik na mój telefon.

Kolejna zabawa była skierowana dla najsilniejszych mężczyzn.
Kilku z mężczyzn ustawiło się w linii i mieli przynieść na parkiet jak najwięcej kobiet. Za pannę młodą było 10 pkt, za druhnę 5 pkt, za mężatkę 3 pkt, a za pannę 1 pkt.
Kamil również wziął w niej udział.
CZAS... START!
Kamil jako pierwszą przeniósł mnie, później przeniósł Kornelię, Natalię, moją mamę, Jolę i jeszcze 3 przypadkowe kobiety.
Przyszedł czas na podliczanie.
- A teraz Kamil - 10- pkt za pannę młodą, 5 pkt za druhnę, 3 pkt za mężatkę Jolę, pani Anna policzona za cztery punkty, bo wdowa i trzy punkty za trzy panny. Razem 25 punktów, czyli wygra Jakub z sumą 26 punktów !
- Przepraszam bardzo! - powiedział Kamil - Kasia, jest druhną, ale zarazem i mężatką - w tym momencie złapał mnie za rękę i wskazał pierścionek czyli plus trzy punkty!
- Oh , tak, przepraszam, czyli wygra Kamil z sumą 28 punktów!
Nagrodą była butelka wódki.
Zabawa ręce i nogi.
Na parkiecie tańczy kilka par, a później muzyka ucicha i wodzirej mówi, ile nóg, a ile rąk zostaje na parkiecie u jednej pary.
Wzięłam również udział z Kamilem.
Najpierw były 4 ręce i 4 nogi, czyli oboje przykucnęliśmy kładąc swoje ręce na ziemi.
Następnie 2 ręce i 4 nogi, czyli to Kamil przykucnął kładąc ręce na podłogę, a ja stałam wyprostowana.
2 nogi i trzy ręce. Kamil przykucnął, a ja weszła mu na barana. Kamil miał dwie nogi i dwie ręce na podłodze, a ja dołożyłam jeszcze jedną.
2 ręce i dwie nogi.
Kamil stanął na rękach, a ja trzymałam go za nogi.
2 nogi jedna ręka.
Kamil stanął tym razem na jednej ręce, co wydawało mi się niebezpieczne, ale... cóż ja mogłam mu zrobić.
3 nogi, jedna ręka. Tutaj już niestety przegraliśmy. Kamil robiąc dziwną figurę, utrzymując się na jednej ręce i jednej nodze niestety upadł, ale i tak doszliśmy do półfinału. Wygrał zatem Michał z Natalią.

Przyszedł czas na konkurs tańca dla panów. 
Panowie musieli zdjąć marynarki i podwinąć spodnie do kolan. Lepszy efekt jest jak panowie są lekko podpici, a takich nie brakowało.  Kamil również się zgłosił.
I nagle w naszych uszach rozbrzmiewało "Jezioro Łabędzie"
Kamil trochę się zaczerwienił, ale wypity alkohol zaczął działać i nie miał już leków przed tańcem. . Wygrywał ten, który miał najwięcej oklasków od płci pięknej. Na początku było ex aequo dla Kamila i Rafała, ale ostatecznie wygrał Rafał, który zrobił na koniec szpagat, ale nie mógł się podnieść na koniec.

Ostatnią zabawą było.... Sami zobaczycie.
- Zapraszamy druhną i drużbę - powiedział wodzirej
Wystąpiłam więc z Michałem.
Dostaliśmy dwie kartki z tekstem. Ja miałam tekst po polsku, Michał po włosku. Ja miałam przeczytać kilka wyrazów, a potem Michał swoje wyrazy.
- Jak wiecie, Bartosz przed ślubem należał do klubu starych kawalerów z Włoch. Panowie nie mogli zjawić się osobiście, więc przysłali list. - powiedział wodzirej
Zaczęłam ja:
- Dzień dobry drogi Bartoszu
Następnie Michał:
- Bongiorno Bartoszszo frajeri
-  bardzo nas cieszy 
-  Kontato schizofrenio
-  że się ożeniłeś
-  Liberta kaput
-  w tym uroczystym dla Ciebie dniu
-  Akademio kabaretto
-  życzymy Ci wiele radości i szczęścia
-  La dyscyplina dyktatore
- pojąłeś piękną żonę
-  Paloma maszkarone
- po weselu rozpoczniesz normalne życie 
- Katorga, galera, patoga
-  wasz związek będzie pełen miłości
-  Finito amore...
-  potem może przyjdą dzieci
-   Cinquecento bambini
-  zostaniesz ojcem
-  Padre Virgilius
-  będziesz się cieszyć tą perspektywą 
-  Silencio mortale
-  dbaj o teściową
-  Arszenikos cyjankare
-  a zostaniesz doceniony 
-  Vizitato prokuratore
-  życzymy Ci 
-  Gratulacjone
-  miłej współpracy
-  Non kolaboracjone
-  dużo pieniędzy
-  Forsa finito 
-  ładnego mieszkania
-  Apartamento sutereno
-  dobrego samochodu
- Karocze siren
-  Tego wszystkiego życzą Ci koledzy ze słonecznej Italii 
-  Cavalieros Sicilianos Italianos
-  podpisano koledzy z Klubu Starych Kawalerów
-  Kumplos smutatos
-  P.S. Pozdrowienia dla gości weselnych
- P.S. Bongiorno stonka inwazione


Na koniec łapanie muchy i welonu. Muchę złapał Piotrek, a welon Natalia.
Później przyszedł czas na tort.
Zabawa trwała do godziny 5:00, a następnie każdy wrócił albo do domów, albo do hotelów. Ja, Kamil i dzieciaki mieliśmy wynajęty pokój.

Poprawiny miały rozpocząć się o 14:00.
Przed 13:00 więc zaczęłam się szykować. Kamil założył już samą koszulę ze spodniami. Piotrusiowi założyłam to samo. Wiktorii założyłam różową spódniczkę do złotej bluzki, a ja założyłam sukienkę:

Poprawiny trwały do 19:00, a następnie pożegnaliśmy się z parą młodą i postanowiliśmy wrócić do Zakopanego, gdzie byliśmy dopiero po 21:00 przez ogromne korki na zakopiańce.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                               kiki2000

Komentarze