Numer 157 - Puchar Tatr

15 października miała rozegrać się pierwsza edycja Pucharu Tatr. Miał on rozpocząć się o 12:00 (zmiana planów), jednak ja , Kamil i dzieciaki wybraliśmy się pod skocznie już o 9;00. Musieliśmy wszystko przygotować.
Przed wyjściem przebrałam się jeszcze tylko odpowiednio i mogliśmy pojechać pod skocznię.

Kamil obszedł skocznie, sprawdził ich stan i zaczął rozmawiać z trenerem naszego klubu, a także z naszym... nowym trener - Krzysztofem Miętusem, który postanowił rzucić karierę i poświęcić się pracy trenera.
Już w przyszłym tygodniu mieliśmy przeprowadzić kolejny nabór dzieciaków.


O  godzinie 11:00 zaczęli się zbierać przedstawiciele klubów. Trenerzy wraz z dzieciakami byli bardzo zestresowani, ale na naszym pucharze panowała świetna atmosfera. Na skoczni wybrzmiewała muzyka. Znalazł się kącik dla trenerów i prezesów klubów, którzy mogli w spokoju coś wypić lub zjeść góralskie potrawy.
Przed samą 12:00 zjawił się prezes Polskiego Związku Narciarskiego - Apoloniusz Tajner.
Ja niestety nie mogłam dopingować naszych podopiecznych na dole skoczni. Wraz z innymi fotoreporterami miałam udać się na górę.
Na samym początku Kamil i ja rozpoczęliśmy oficjalnie I Puchar Tatr.
Zostawiłam dzieciaki z Kamilem na dole skoczni, a ja wraz z innymi fotoreporterami udałam się na górę skoczni. Udałam się m.in. z Tadeuszem Mieczyńskim - reporterem Skijumping.pl
- Jestem pod wrażeniem , jak duży progres osiągnął wasz klub przez te kilka lat. - powiedział do mnie Tadeusz.
- Mnie też to cieszy - powiedziałam - Zwłaszcza, że w piątek będzie kolejny nabór.
- Ile dzieciaków chcecie przygarnąć?
- Około 20, może 25.
 - A obecnie ile macie dzieciaków?
- 20.
- Ile dziewczyn?
- 5.
- Ale widzicie jakiś potencjał?
- Na razie trudno jest powiedzieć, ale... zobaczymy.

Rozpoczęła się pierwsza kategoria.  Chłopcy w wieku od 6-10.
Bardzo kibicowałam naszym chłopcom. Z naszego klubu w tej kategorii udział wzięło aż 13 chłopców. Cieszyłam się z każdego skoku naszych podopiecznych. Oddawali naprawdę daleki skoki.
Spikerem podczas naszych zawodów był Piotrek Żyła, który ogłosił wyniki.
- W kategorii chłopcy 6-10 lat wygrał.... Marcin Jakubowski z Kamil Stoch Team, drugie miejsce Walenty Chodrowicz z AZS Zakopane, a trzecie miejsce Jan Symonowicz z Kamil Stoch Team.
To był ogromny sukces. Wygrał ośmioletni Marcin, a trzecie miejsce zajął sześcioletni Janek z naszego klubu. W pierwszej dziesiątce uplasował się jeszcze Kacper Wójcik, Emil Walecki, Michał Somonowicz, Bartłomiej Walecki i Karol Stawicki. W pierwszej dziesiątce mieliśmy zatem aż siedmiu naszych reprezentantów.

Przyszedł czas na kolejną kategorię. Chłopcy w wieku 11-14 lat.
Z naszego klubu wystartowało tylko dwóch chłopaków.  Trzymałam za nich mocno kciuki.  Ostatecznie pierwsze dwa miejsca zdobyli chłopcy z klubu  LKS Zakopane, ale trzecie miejsce należało do naszego podopiecznego - Kamila Kasperczoka.
Kolejna kategoria chłopcy 15-17 lat. Tutaj nie mieliśmy swoich reprezentantów, ale chłopcy prezentowali bardzo wysoki poziom.

Nadszedł czas na dziewczyny. Pierwsza kategoria 0d 6 -10 lat. Tutaj wystawiliśmy wszystkie nasze dziewczyny. Wystartowała cała nasza "5".
Zawody w tej kategorii wygrała Izabela Młodawska z naszego klubu, a trzecie miejsce zajęła Maria Gąsienica również z naszego klubu.
W kolejnych kategoriach nie mieliśmy swoich reprezentantek.
W tegorocznej edycji postanowiliśmy nie wystawiać konkursów drużynowych, ale takie plany są już na kolejną edycję


Przyszedł czas na wręczenie nagród, którymi były szklane "Tatry".
Nagrody wręczał Kamil wraz z Maćkiem Dąbrowskim - naszym trenerem i Maćkiem Kotem, towarzyszył im także Piotrek Żyła.
Ja również byłam obecna podczas wręczania.
Pierwsza kategoria chłopcy od 6-10 lat. Kamil wręczył im szklane "Tatry". Ja zaś wcześniej przygotowałam specjalne upominki z Kamilandu. Zawodnicy, którzy zajęli miejsca od 1 do 6 w każdej kategorii otrzymali ode mnie i od Kamila torbę z logo Kamilandu, a w niej zestaw - czapka i szalik z naszego sklepu.
Po wręczeniu nagród w każdej kategorii, przyszedł czas na pamiątkowe zdjęcia. Ja zaś zrobiłam sobie selfie z całą grupą naszych dzieciaków.
Kamil złapał na koniec mikrofon i powiedział:
- A my, serdecznie zapraszamy wszystkich, którzy pragną trenować w naszym klubie. W piątek w siedzibie naszego klubu o godzinie 14:00 rozpocznie się nabór dzieciaków do Kamil Stoch Team, trenerem nowej grupy zostanie..... a może nie będę zdradzać :). Wszystkie informacje są dostępne na facebooku i instagramie naszego klubu, ale także na tablicy informacyjnej przed naszym klubem.
Po zakończonych zawodach przyszedł czas na poczęstunek. Dzięki uprzejmości sponsorów zakupiliśmy poczęstunek - pączek i ciepła herbatka.
Po chwili Kamil podszedł do mnie i powiedział
- A gdzie są te dyplomy?
- O Boże! Na śmierć zapomniałam.
Usiadłam sobie w jednym miejscu, wyjęłam z torby dyplomy i czarny marker. Kamil podał mi listę wszystkich uczestników, a ja musiałam je wypisywać. Musiałam napisać imię, nazwisko, a do tego, że był to I Puchar Tatr, miejscowość i datę.
Dyplomów wypisałam ponad 80. Na sam koniec wraz z Kamilem rozdaliśmy wszystkim uczestnikom dyplomy wzięcia udziału w inauguracyjnej edycji Pucharu Tatr.

Około 19:30 wróciliśmy do domu. Zaprosiliśmy na wieczorną posiadówkę Maćka z Agnieszka, Piotrka z Justyną, Maćka Dąbrowskiego z dziewczyną i Krzysia Miętusa z dziewczyną.

Przygotowałam coś na szybko do jedzenia, a następnie poszłam do sypialni się przebrać.

O 20:30 zjawili się nasi goście. Dzieciaki akurat poszły spać.
- No powiem wam, że poziom waszego turnieju był bardzo wysoki - skomentował na samym początku Piotrek - Już nie mogę się doczekać kolejnej edycji za rok.
- My też nie możemy się doczekać - powiedziałam - Ja już mam w głowie stworzenie konkursów drużynowych.
- Ale powiem wam, że wasz turniej przyciągnął naprawdę wielu młodych skoczków i wiele klubów - powiedział Maciek
- No właśnie. Bywałem na wielu turniejach, jako nie tylko trener, ale tak ogólnie, jeździłem też przecież z naszymi dzieciakami, ale... tylu ludzi nigdy nie widziałem - skomentował Maciek Dąbrowski.

Spędziliśmy bardzo miły wieczór do godziny prawie 23:00. Następnie pożegnaliśmy naszych gości.
Kamil powiedział mi, żebym poszła się wykąpać, a on zmyje naczynia.
- A co ty taki uczynny jesteś - zaczęłam się śmiać.
- Może nie wiesz, ale dla własnej żony zrobię wszystko - uśmiechnął się do mnie
Ja zaś wzięłam kąpiel i położyłam się spać.
Następnego dnia wstałam przed 6:00. Zajmowałam się przegrywaniem zdjęć z aparatu na laptopa. Potem odpowiednia obróbka i wstawienie ich na facebooka, instagrama i  stronę internetową naszego klubu.  Do tego wstawiłam jedno zdjęcie naszego podopiecznego na social media Kamilandu, który po zajęciu miejsca na podium od razu założył naszą czapkę.


W piątek 21 października o godzinie 14:00  w siedzibie naszego klubu miał rozpocząć się nabór dzieciaków. W "komisji" usiadł Krzysiu Miętus, Maciek Dąbrowski, Kamil i ja.
Do naszego klubu zgłosiło się ponad 60 dzieciaków, ale my mogliśmy przyjąć tylko 20. Wiek zawodników był różny. Od 6 do nawet 16 lat. Ci najstarsi szukają nowych klubów, ponieważ te ich "stare" im się "znudziły".
Po "przesłuchaniu" ponad 60 dzieciaków zebraliśmy się na wspólną naradę.
- Powiem wam, że u większości z nich widzę coś wspaniałego - powiedział Krzysiek
- A ja w tym małym na samym początku widziałem... siebie jako dziecko - odezwał się Kamil - Ale ogólnie... Potrzebujemy młodzików, ale także doświadczonych zawodników, którzy mogliby zmotywować tych najmłodszych.

Po naradzie zaprosiliśmy wszystkie dzieciaki i to na mnie spadł obowiązek wyczytania tych, którzy już od poniedziałku mieli rozpocząć treningi. Postanowiliśmy wszyscy, że przyjmiemy 25 dzieciaków.
Na koniec wraz z Krzysiem przedstawiłam im plan treningowy, powitałam wszystkich gorąco w klubie, a rodzicom podałam kilka papierów do wypełnienia
- Tutaj drodzy państwo dostaniecie taki jakby formularz. Imię, nazwisko, data i miejsce urodzenia, adres zamieszkania. A także zgoda , że zgadzają się państwo na to, aby wizerunek waszych dzieci był upubliczniany na naszej stronie internetowej czy w social mediach.
Podałam rodzicom kartki. Każdy z nich mi je wypełnił i podpisał.
Gdy rodzice wraz z dzieciakami wrócili do swoich domów, ja udałam się z Kamilem do naszego wspólnego gabinetu. Tam założyłam segregator, gdzie powpinałam wszystkie informacje dotyczące naszych nowych podopiecznych.
Wieczorem wróciliśmy do naszego domu.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                 kiki2000

Komentarze