Numer 161 - Początek sezonu

Nadszedł dzień, w którym miał rozpocząć się Puchar Świata. Był piątek - 18 listopada.
Gdy przygotowywałam kolację, Kamil usiadł z Piotrusiem przed telewizorem. Widziałam w jego oczach łzy, gdy oglądał kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego. Gdy przygotowałam kolację, położyłam ją na stole. Miałam ich zawołać, ale... postanowiłam przysiąść się do nich.
- Widziałaś, jak za późno się wybił?! - komentował Kamil - Widać, jak nisko idzie.
- Ale... jeszcze pociągnie, zobaczysz - skomentowałam
I naprawdę. Ten skoczek skoczył prawie 8 metrów dalej, niż wydawało się Kamilowi.
- Skąd to wiesz?
- Jeśli oglądam każdy konkurs i kwalifikacje.. Znam poszczególnych skoczków, ich taktyki, techniki.
- No to? Słucham?
- Ty na przykład jakbyś w ogóle nie odbijał się z progu, tylko jakbyś tak z niego wyskoczył... Tak przeleciał bez niczego i lecisz naprawdę nisko, ale zawsze w tej drugiej fazie lotu potrafisz naprawdę sporo wyciągnąć i lecisz naprawdę daleko. Robert Johansson ma taki styl, że zawsze macha rękami w nadgarstku, Stefan Kraft leci nisko, Domen Prevc strasznie się pochyla i wkłada głowę między narty, Maciek Kot też bardzo się pochyla, Kuba Wolny jest po prostu nieruchomy w locie, zaś za to Markus Eisenbichler.. On zawsze ma jakieś... niekontrolowane ruchy. Ryoyu Kobayashi ma strasznie wysoką parabolę lotu i dobrze ją wykorzystuje, lecąc naprawdę daleko.
Kamil spojrzał się na mnie.
- I ty to widzisz?
- Kamil... Dzięki tobie oglądam każde skoki od ponad 5 lat i jest to naprawdę do zauważenia. Od razu po wybiciu można stwierdzić, czy skok będzie długi, czy krótki. Wy też to czujecie, ale wy to tylko czujecie i myślicie, że tego nie widać i robicie wszystko, aby skoczyć najdalej, ale to naprawdę widać, jak na siłę robicie wszystko, aby jeszcze jakieś 2-3 metry z tego skoku wyciągnąć.  A historia pokazuje takie przypadki, że medale igrzysk olimpijskich czy mistrzostw świata są zdobywane różnicą jednej dziesiątej punktu.

Po obejrzeniu kwalifikacji Kamil powiedział mi wieczorem:
- Wiesz co, wybierzemy się na konkurs skoków w Zakopanem. Wybierzemy się wszyscy, całą naszą czwórką. Ja po raz pierwszy od wielu lat będę na skoczni w Zakopanem w roli kibica.
Widziałam w jego oczach, że jest to dla niego bardzo ciężkie, ale nie chciałam go jeszcze bardziej dołować.
Wieczorem położyłam się spać.


Następnego dnia pojechałam z Kamilem do klubu. Dzieciaki bardzo się ucieszyły, widząc Kamila, ale jednak one również zauważyły smutek w jego oczach. Jednak w jego oczach pojawił się taki... "błysk", kiedy zobaczył skocznie narciarską. W jego oczach pojawiła się łza.. Wzruszył się, bo wiedział, że nie może na razie wrócić na swoją ukochaną skocznię... To były niespełna dwa tygodnie, a co będzie przez następne 8 miesięcy?

Po powrocie ze skoczni, wróciliśmy do domu. Była godzina 12:30, więc postanowiłam przygotować obiad. Poszłam oskrobać ziemniaki, a do nich zrobiłam surówkę z marchewki i przygotowałam fileta z piersi kurczaka.
- Już we wtorek premiera pierwszego odcinka serialu - powiedział Kamil
- To już w ten wtorek?
- Tak. - odpowiedział mi Kamil
Obiad był już gotowy, więc przygotowałam talerze na stole.
- Kamil... dzieciaki... obiad! - krzyknęłam
Kamil przyszedł za pomocą kul, ja zaś posadziłam dzieciaki przy stole.
- Powiedz mi...  kiedy ostatnio podczas sezonu w sobotę jedliśmy wspólny obiad? - spytał Kamil
- Nie pamiętam... Podczas sezonu? Nigdy - uśmiechnęłam się
Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- Może to znowu ci reporterzy - powiedział Kamil.
Wstałam więc z krzesła i udałam się do korytarza, gdzie otworzyłam drzwi. W drzwiach stała moja babcia  - Maria.
- Babcia? - zdziwiłam się na samym początku, ale przywitałam ją uściskiem.
Byłam bardzo zdziwiona, ponieważ ma już 74 lata i sama przyjechała do nas do Zakopanego.
Zaprosiłam ją do jadalni na obiad. Dzieciaki przywitały się z nią ogromnym uściskiem.
Kamil delikatnie i powoli wstał z krzesła i przywitał się z moją babcią.
Podałam jej obiad i babcia usiadła pomiędzy Kamilem a Piotrusiem.
- A co cię babciu do nas sprowadza? - spytałam
- Ty się jeszcze pytasz?!  Dzwoniła twoja mama do mnie kilka dni temu, że Kamilek ma jakiś uraz kolana , ale to tylko takie małe... A wczoraj oglądam sobie spokojnie kwalifikacje i nagle komentatorzy mówią , że nieobecny jest nasz Kamilek, a potem w wiadomościach sportowych mówią, że jest po operacji kolana i nie wróci podczas tego sezonu do skakania w ogóle. No to wzięłam torbę, spakowałam się, najpierw autobusem do Kielc, potem pociągiem do Zakopanego i teraz autobusem.
- A na ile babcia do nas przyjechała? - spytał Kamil
- Na tak długo, aż stwierdzę, że wystarczy.
Po zjedzonym obiedzie ja pozmywałam naczynia, a babcia usiadła sobie z Kamilem w salonie i czekali na konkurs drużynowy.
- Ciekawe, kto będzie dzisiaj skakał - bardzo ciekawa była moja babcia.
- Z tego co wiem, to na pewno Piotrek, Maciek i Kuba, a kto czwarty? Nie wiem - odpowiedział jej Kamil
Po chwili dosiadłam się do nich.
- A o czym tak rozmawiacie? - spytałam
- O skokach - odpowiedziała Maria.
- No to może się przyłączę - powiedziałam
- Ty to byś lepiej zajęła się gotowaniem.
- A czemu? - spytałam
Maria złapała Kamila za ramię.
- Patrz jakie chucherko z tego naszego Kamilka... Ty go chyba chcesz zagłodzić .
Kamil zaczął się śmiać..
- Babciu, ale żeby mógł daleko latać, powinien być chudy.
 Maria spojrzała się również na mnie.  Mnie również złapała za ramię.
- Oboje jesteście siebie warci. Oboje tak strasznie chudzi. Wiktoria taka pulchniutka, a Piotruś? Chucherko takie jak wy... Przecież po tobie nie widać, że urodziłaś dwoje dzieci. Spójrz na swój brzuch - dotknęła mnie za brzuch - Chudzinka , dziecko kochane, ty w ogóle sama rodziłaś te dzieci?
Kamil wybuchnął śmiechem.
- Też się  czasami dziwię - powiedział Kamil
- No przecież widzisz Kamilku, jak ona wygląda... Ty w ogóle byłaś w ciąży, czy ....
- Babciu, już nie przesadzaj.
- A może ty drastycznie ćwiczyłaś?
- Babciu... ja nawet nie mam czasu, aby pójść do kosmetyczki, aby zrobić mi porządek z paznokciami. Patrz, jakie mam paznokcie, nie mam w ogóle czasu, aby o nie zadbać, a co dopiero ćwiczyć. U fryzjera byłam przed wakacjami.
- No to... twoja mama jak ciebie urodziła to nie mogła się w ogóle brzucha pozbyć, a potem to już wiesz... Kornelia... Michałek, Piotrek.. Julka.. i  wygląda jak wygląda... A jeśli ty kochanie.... taką dobrą masz przemianę materii nie masz w ogóle brzucha to... możesz dzieci rodzić...
- Właśnie ja jej to mówię już tyle razy - powiedział Kamil - Ja to bym chciał mieć co najmniej szóstkę! A Kasia nie chce.
- Córeczko.... kochana... - babcia zwróciła się do mnie - Dzieci to najpiękniejsze zjawisko jakie może ci się przytrafić w życiu... Twoja mama wychowała piątkę dzieci... Ja tylko trójkę i żałuję, że... nie miałam więcej dzieci, bo co najmniej piątkę, szóstkę mogłabym wychować.
- Babciu, ale teraz zmieniły się czasy.
- Słyszysz, że teraz jest coraz mniej dzieci.. Powinniście jakoś... poprawić ten rekord.
- Ale czemu tylko my mamy go poprawiać.. Powiedz to Kornelii... Michałowi... Piotrkowi...
- Kornelia dopiero co urodziła.
- Jak to dopiero... W tamtym roku w sierpniu... Więc starać się już może.
- A Michałek... Ma tam dziewczynę, ale... niech się skupi najpierw na studiach.
- Ja też studiuję, już ostatni rok... Piszę pracę magisterską.
 - Ale ty jesteś w stanie to pogodzić.
- A co, Michał nie? Przecież to nie on będzie w ciąży przez 9 miesięcy i to nie on będzie rodził.. A Piotrek?
- Widziałaś tę jego dziewczynę? Nawet nie mam zamiaru tego komentować.
- Oj babciu , babciu..
- Z Adriana nie byłam zadowolona i wiesz jak to się skończyło.. Znalazłaś sobie o niebo lepszego, inteligentnego, dobrego, czułego, opiekuńczego, przystojnego...
- Babciu... bo tak go wychwalisz, że będzie oczekiwał ode mnie tego samego.
- A to co, nie mówicie tak do siebie? Ja z twoim dziadkiem... oj... brakuje mi Janka... Teraz... 11 grudnia minie 16 lat jak już nie żyje...
W tym momencie przytuliłam babcię.
- Nawet nie wiesz... jak mi go brakuje... Ale... nie przyjechałam do was, aby się użalać .. Przyjechałam wam pomóc.


O 17:00 zasiedliśmy wszyscy przed telewizorem, aby oglądać wspólnie konkurs skoków narciarskich w Wiśle.
Jako czwartym z Polaków był Olek Zniszczoł.
Z całych sił kibicowaliśmy chłopakom.
- Nie wiedziałem, że to jest takie emocjonujące - powiedział po chwili Kamil
- A jednak... - rzekłam
- Wiele się uczę, będąc z wami - powiedział
Jako pierwszy z Polaków skakał Piotrek.
- Wierzymy w ciebie, Piotrusiu nasz kochany.... - babcia bardzo emocjonalnie przeżywała każdy skok.
Tak samo było z drugim Olkiem, Maćkiem i ostatnim Kubą.
Po pierwszej serii zajmowaliśmy trzecie miejsce. Kamil miał jednak nadzieję, że wskoczymy na drugie, ponieważ do drugich Norwegów traciliśmy zaledwie 3,7 punktu...
Przyszedł zatem czas na drugą serię...  I... udało się naszym chłopcom wskoczyć na drugie miejsce, wyprzedzając Norwegię o 2,3 punktu.

Wszyscy bardzo się cieszyliśmy, Kamil zrobił nawet zdjęcie telewizora, kiedy chłopcy stają na podium i wstawił na swoje instastory z napisem "brawo chłopaki, oby tak dalej!"
Wysłuchaliśmy hymnu Norwegii, a następnie poszłam wraz z babcią do kuchni, gdzie przygotowałyśmy naleśniki na kolację.
-O! - powiedział Kamil wchodząc do kuchni - Widzę, że moje naleśniki...
- Kamil.. ale ty miałeś leżeć.. Nie możesz w ogóle chodzić, nie możesz tak tego.... wiesz... nie możesz.. tego bagatelizować.
- Wiem... ale mnie aż... aż mnie nosi... ja nie mogę tak bezczynnie siedzieć albo leżeć.
- Kamil, ale lekarz kazał ci odpoczywać, sam mówił, że podczas chodzenia.... możesz coś naruszyć w tym kolanie i jeszcze to pogorszysz.
- Ale daj chłopakowi pochodzić - wtrąciła się babcia
- Myślałam, że jesteś po mojej stronie - odezwałam się.
- Ja też bym nie mogła usiedzieć na miejscu przez 30 minut tak nic nie robiąc...
- Babciu... Ty też jesteś przeciwko mnie...
- Daj chłopakowi pożyć trochę
- No dobra, niech ci będzie.

Następnie zjedliśmy wspólnie razem w piątkę kolację, a później pozmywałam naczynia.
Chciałam zaprowadzić babcię do pokoju Piotrusia, gdzie jest mała, rozkładana kanapa, aby tam mogła spać, ale jednak Maria nie chciała. Stwierdziła, że będzie spała na kanapie w salonie, nie chcąc przeszkadzać Piotrusiowi. Przyniosłam więc jej prześcieradło, kołdrę i poduszkę.
- Jakbyś czegoś babciu potrzebowała, to jestem na górze, idę się kąpać
- Dobrze...

Poszłam zatem na górę się wykąpać, a następnie udałam się do pokoju Wiktorii. Już słodko sobie spała. To samo Piotruś w swoim pokoju. Poszłam zatem do sypialni. Kamil leżał na łóżku, mając na kolanach swojego laptopa.
- Co tam robisz? - spytałam, zaglądając mu w ekran
Na ekranie pojawiło się jego konto na instagramie, a na drugiej karcie była poczta
- A ty co, instagrama przeglądasz na laptopie?
- Telefon mi się ładuje.
- A właśnie... mam w planach stworzenie nowej kolekcji naszych czapek, postawiłabym na całkiem nowe, neonowe kolory.
- Masz już pomysły na projekty?
- Coś mi się w głowie rodzi, ale... potrzebuję twojej pomocy. Mam nadzieję, że już od poniedziałku zajęlibyśmy się tym
Chciałam jakoś odciągnąć Kamila od ciągłego myślenia o skokach, przez co jeszcze bardziej się dołował.

Następnego dnia wstałam już przed 6:00. Nie mogłam spać. Kamil chyba też nie, bo obudził się chwilę po mnie.
- Też nie możesz spać? - spytałam
- Tak... Ta noc taka... ciężka.
Założyłam szlafrok, który leżał na szafce.
- Idę na dół, zrobić ci kawę?
- Jakbyś mogła...
Zeszłam więc na dół. Jak się okazało, moja  babcia już dawno nie spała. Prześcieradło i kołdra były już złożone i położone na brzegu kapany wraz z poduszką, a ona siedziała w kuchni i piła herbatę.
- Dzień dobry - powiedziała do mnie
- Dzień dobry, babciu - odpowiedziałam - A co ty już nie śpisz?
- Tak jakoś...  Spać nie mogę.
- Tak samo jak i ja... Kamil również.
- Kamilek już wstał?
- Tak.
- To może coś mu do jedzenia zrobię!?
- Nie.. nie trzeba. Przyszłam zrobić mu kawę.
Po chwili usłyszałam, że ktoś schodzi ze schodów. Był to Kamil ze swoimi kulami.
- Tyle razy ci mówiłam, abyś nie schodził sam ze schodów.
- Nie traktuj mnie gorzej niż Piotrusia - powiedział do mnie z nutką złości.
- Niech ci będzie.
Zaparzyłam mu kawę.
- Musisz sobie posłodzić - powiedziałam, podając mu kubek kawy na stół.
Miałam już dość jego humorków. Postanowiłam zatem iść na górę i się przebrać. Na łóżku zauważyłam otwartego laptopa Kamila. Był zalogowany na poczcie. Dostał e-maila wczorajszego dnia późnym wieczorem.
Był to e-mail od jego menadżerki. Otworzył go wcześniej. Postanowiłam również go otworzyć
"Przepraszam Kamilu, ale.. ta kontuzja nie wróży niczego dobrego naszej współpracy.. Wiem, że jest sobota wieczór i dlatego nie chcę do ciebie dzwonić... To koniec naszej współpracy. Musisz znaleźć sobie nowego menadżera. Nasza współpraca była cudowna, ale ta kontuzja.. zniszczyła wszystko. Nie chciałam cię pogrążać za bardzo, ale... firma 4F i Eurosport zakończyły również współpracę z tobą za moim pośrednictwem. Eurosport zakończy współpracę zaraz po wyemitowaniu serialu o Tobie i  prześle ci na e-maila wszystkie 6 odcinków. Mam nadzieję, że znajdziesz kogoś lepszego na mojego miejsce i będzie to jeszcze bardziej odważniejsza osoba ode mnie.
              Dziękuję za te kilka świetnie spędzonych lat i pozdrawiam"
Nie wiedziałam, co mam zrobić. Może właśnie przez tego e-maila Kamil był taki zdenerwowany? Patrzyłam się w ekran laptopa i już sama nie wiedziałam, co mam zrobić. Wszystko się sypie w naszym życiu. Najpierw kontuzja, a teraz odchodzi od niego menadżerka i dwóch sponsorów. Kamil ma jeszcze jednego, głównego sponsora, ale... kto wie, czy i on nie zakończy współpracy....
W tym momencie do sypialni wszedł Kamil.  Podszedł do łóżka i energicznie zamknął klapę laptopa.
- Nie powinnaś tego czytać.
- Jak to nie powinnam, dowiedziałeś się, że straciłeś dwóch głównych sponsorów i menadżerka kończy z tobą współpracę.... Jestem twoją żoną  i powinieneś mówić mi takie rzeczy....
- Kasiu... to nie ma sensu.
- Co nie ma sensu?
- Wszystko mi się wali... teraz już nigdy nie wrócę do takiej dyspozycji jak wcześniej... Skoki nie mają już sensu..
- Co ty mówisz? - powiedziałam, przytulając go - Nie możesz tak mówić.. Przecież ty kochasz skoki bardziej niż wszystko wokół. Ciebie już teraz "nosi", bo nie możesz pójść na trening, nie możesz skakać na skoczni... Ty chcesz to teraz tak zostawić? Ja ci na to nie pozwolę.. Znajdziemy ci menadżera.
- Kasiu... ale... ty możesz być moim menadżerem..
- Kamil.. ale tak szybko się nie da. Musiałabym założyć własną agencję, znaleźć lokal... a ja teraz... mam zbyt dużo na głowie..
- A co ty masz takiego ważnego oprócz siedzenia w domu?
- Myślisz, że ja tylko siedzę w domu, że ja leżę i pachnę, a ty sobie skakałeś?! Zajmuję się domem, dziećmi, do tego klub, sklep... w dodatku wiesz, że od października zaczęłam kolejny rok akademicki i już latem będę broniła swoją pracę magisterską.
- I co ja , jak się ogarniesz, to założymy agencję.
- Ale Kamil... to tak nie działa.  Ty już teraz potrzebujesz menadżera.
- A po co mi on?
- Wiesz ile dziennikarzy będzie chciało przeprowadzić z tobą wywiady? Choćbym chciała teraz, to nie ma szans, abym ci pomogła jako menadżerka.
- Bo ty mnie nigdy nie rozumiesz!
- Ja cię nie rozumiem?! To ty mnie nie rozumiesz! Wiesz ile bym dała, abym miała normalnego męża, który pracuje od poniedziałku do piątku od 8:00 do 16;00?!  To ja robię wszystko w tym domu, ja się wszystkim zajmuję, ja za wszystkim jeżdżę, ja wszystko załatwiam. Ty chciałeś mieć klub i sklep? Chciałeś. Ale kto się nimi zajmuje na co dzień?! Ja!
- Kasiu, ale sama zgodziłaś się na takie życie?!
- Ja się zgodziłam!?
- Mogłaś nie przyjmować oświadczyn!
- Mogłam nie przyjmować?! Ty się słyszysz?!
- Chciałaś mieć normalnego męża?!
- A mam ci przypomnieć, jak w Oberstdorfie krzyczałeś, że współczujesz temu, który będzie moim mężem, bo będzie miał taką krzykliwą żonę?!!!
- I właśnie teraz sam sobie współczuję!
- Świetnie, to po co mi się w ogóle oświadczałeś, po co robiłeś wszystko, abyśmy byli razem, sam proponowałeś mi wspólne mieszkanie?!
- Bo zostałem ojcem, co miałem robić?!
- Czyli chcesz mi powiedzieć, że gdyby nie Piotruś, to nie związałbyś się ze mną?!!
Kamil nie odpowiedział mi na to pytanie.
- Milczysz, czyli potwierdzasz... Nie chciałeś zostawić dziecka bez ojca?! Sama bym sobie bez ciebie poradziła, bo nawet i teraz Piotruś przed ponad pół roku nie widzi ojca w ogóle....
Ze łzami w oczach wyszłam z sypialni, trzaskając drzwiami. Zeszłam na dół i zamknęłam się w łazience...
- Kasiu... otwórz - powiedziała moja babcia.
Otworzyłam jej zatem drzwi.
- Nie możesz płakać...
- Ale babciu... wiesz co on mi powiedział?
- Słyszałam... trudno było was nie słyszeć...
- On nie byłby ze mną gdyby nie Piotruś.... To po co chciał drugie dziecko, po co co chwilę mówi o kolejnych dzieciach i szczęśliwej rodzinie...
- Gdyby brał ślub ze względu na Piotrusia, to nie byłby aż taki romantyczny... Przypomnij sobie wszystkie sytuacje z nim... Przecież gdybyś była dla niego tylko matką jego dzieci, a nie ukochaną kobietą, nie traktowałby cię tak.. On robi dla ciebie wszystko... Dosłownie wszystko... 
- Ale babciu.. przecież on mi powiedział takie rzeczy, że...
- Był zdenerwowany. Wysłał cię na kurs menadżerki, abyś w przyszłości została jego menadżerką, a gdy zdarzyła się taka okazja.. to nie chcesz z tego skorzystać.. On naprawdę jest zdenerwowany.
- Ale to nie jest powód, aby mówić mi takie rzeczy.. Ja naprawdę go kocham.. Tylko czasami mam takie wrażenie, że.... ja go w ogóle nie rozumiem.. Ciągle się powtarza, że nikt nie zrozumie sportowca, jak drugi sportowiec.. Może właśnie dlatego się nie dogadujemy
- A kiedy się ostatnio kłóciliście?
- Nie pamiętam..
- Czyli to tylko chwile.. Pamiętasz, jak zawsze kłóciłam się z dziadkiem, a po każdej kłótni kochałam go jeszcze bardziej, choć sam mi zawsze mówił, że mnie nie kocha i został zmuszony przez swoich rodziców do ślubu, a i  tak go kochałam.
- A pamiętasz, jak zawsze dziadek mi powtarzał, żebym nie wychodziła za mąż za sportowca, bo to najgorsze, co może przytrafić się kobiecie? Ostrzegał mnie najbardziej przed piłkarzami, skoczkami i lekkoatletami.. To była ta jego najgorsza trójka..
- Mówił to tylko dlatego, że jego ojciec był siatkarzem... Musisz to zrozumieć, że Kamil cię kocha..
- Ale jakoś nie tego nie pokazał, tylko mnie jeszcze upokorzył..
- Ale ty też święta nie byłaś i na niego naskoczyłaś, że poradziłabyś sobie bez niego będąc sama z dzieckiem.
 -A co mu miałam powiedzieć, jeśli mnie tak potraktował?
- Sama  słyszałam, że nie odpowiedział na twoje pytanie, czyby się z tobą nie związał, gdyby nie Piotruś... Po prostu emocje wzięły górę nad rozsądkiem , on nawet nie chciałby ci tego powiedzieć.
- Ale powiedział...
- Kasia.. musicie normalnie porozmawiać. Nie możesz tego przekreślić po jednej dużej kłótni. Za moich czasów jak coś się psuło, to się to naprawiało, a nie wyrzucało do kosza
W tym momencie przytuliłam swoją babcię z całej siły.
- Babciu... tylko nie mów mamie o tej kłótni.. Nie chcę jej denerwować.. Nie mów nikomu.
- Dobrze, masz moje słowo.
Po uścisku z babcią , wyszłam z łazienki... Pod drzwiami stał Kamil.
- To ja pójdę do dzieciaków, może już wstały - powiedziała babcia, udając się na górę.
Kamil spojrzał się na mnie..
- Przepraszam... poniosło mnie...
- Kamil, ale.... wiesz jak ja się poczułam? Jakbym przez te 3 lata naszego małżeństwa, a 5 lat naszej znajomości... była oszukiwana przez ciebie na każdym kroku...
 - Kasiu... za bardzo mnie poniosło... - w tym momencie Kamil złapał mnie za rękę.  - Tak strasznie cię przepraszam... To nie była prawda... Ja naprawdę cię kocham... Ja ... zakochałem się w tobie już... podczas naszego pierwszego spotkania..
- Kamil...  ale to teraz nie ma znaczenia.. Wybaczam ci, bo byłeś cały w nerwach, ale... wiesz jak ja się czułam? Jakbym była przez tyle lat okłamywana... To  tak jakbym ci powiedziała, że cię nie kocham i jestem z tobą tylko dlatego, aby Piotruś miał ojca.
- Wiem, Kasiu... Ale... wybaczysz mi?
- Tak, ale... na razie nie mogę zostać twoją menadżerką.
- Dobrze, rozumiem, cię - Kamil przytulił mnie w tym momencie - Na którą godzinę idziemy do kościoła...
- Jak to "idziemy"?
- Ja, ty, twoja babcia, Piotruś, Wiktoria...
- Oj nie.. ty zostajesz w domu, nie możesz chodzić.
- Ale ja nie będę tutaj bezczynnie siedzieć.
- Kamil... we wtorek jedziemy na kontrolne badania do szpitala, jeśli coś wyjdzie źle...  to będzie to przede wszystkim twoja wina, bo ty się upierasz, aby chodzić.
- Też cię kocham - powiedział, uśmiechając się do mnie, a następnie przysunął się bliżej mnie..
- Kamil... - szepnęłam.
Kamil przysunął się jeszcze bliżej mnie. Objął mnie swoją lewą ręką, bo w prawej trzymał kulę.
Pocałował mnie tak delikatnie w usta...
- A teraz tak na poważnie, co mi zrobisz na śniadanie? - zaczął się śmiać
Delikatnie uderzyłam go w klatkę piersiową.
- A ty tylko o jedzeniu - również się uśmiechnęłam - Może być jajecznica?
- Może być.
- Ale dopiero jest.... 7:00, dzieci jeszcze śpią. Zjemy wszyscy razem.
- Ok.
Kamil usiadł na kanapie w salonie i włączył telewizor. Przełączył na kanał informacyjny. Akurat były transmitowane informacje prosto z Wisły.
- We wczorajszym konkursie Polacy w składzie Piotr Żyła, Maciek Kot, Jakub Wolny i Aleksander Zniszczoł zdobyli drugie miejsce. W Wiśle, jak i w całym tym sezonie zabraknie naszego mistrza - Kamila Stocha, który zmaga się z kontuzją  kolana.
- I słyszysz? - oburzył się Kamil - ciągle mówią o mnie, a nic nie wiedzą.
- Bo nie chcesz udzielić żadnego wywiadu, nawet telefonicznego, więc mówią co chcą. - odpowiedziałam mu
Poszłam na górę. Babcia siedziała w pokoju Wiktorii.
- Śpi? - spytałam
- Tak
- A Piotruś?
- Też.
Po chwili spytała:
- I jak?
- Wszystko dobrze.
- Mówiłam ci, że był zdenerwowany.
- A właśnie... Idziesz z nami babciu do kościoła?
- A na którą?
- Na 11:00.
- A Kamilek idzie?
- Nie. Kazałam mu zostać w domu. We wtorek jadę z nim na badania kontrolne i ... jeśli coś ... wykaże... to wszystko przez jego chodzenie.
Porozmawiałam jeszcze przez chwilę z babcią, a następnie zeszłam na dół i udałam się do kotłowni, aby napalić w piecu.
- Coś jeszcze nie ma śniegu u nas - powiedziałam do Kamila, idąc na górę
- Do Wisły zwozili śnieg. Piotrek mówił.
Udałam się na górę, aby się przebrać.
Zrobiłam następnie śniadanie, a o 11:00 udałam się z babcią i dzieciakami do kościoła.
Po powrocie do domu zrobiłam wraz z babcią obiad, a o 18:00 usiedliśmy przed telewizorem i obejrzeliśmy konkurs skoków
Konkurs wygrał Markus Eisenbichler przed Olkiem Zniszczołem, trzeci był Karl Geiger.. Kolejny z Polaków - Piotrek dopiero 11, Maciek 18, Jakub 19, Stefek 21, Paweł Wąsek 25, Przemek Kantyka 28, a Andrzej Stękała był 30. Kacper Juroszek zajął 35 miejsce, 37 był Klemens Murańka, do tego 42 Janek Ziobro, 45 Tomasz Pilch.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj mam dla Was aż 3 nowe opowiadania, które przyszło mi napisać z ogromną lekkością i dlatego chciałam się z wami nimi podzielić. Jeśli nie będzie żadnych problemów technicznych, a także twórczych postaram się przez okres wakacji dodawać 1-2 posty dziennie, chcąc Wam to wynagrodzić. Przepraszam, jeśli niektóre z nich są krótkie, albo wystąpi jakiś błąd, czasami wynika to po prostu ze zmęczenia. Jestem tylko człowiekiem, nie robotem.
Chcę wszystkim czytelnikom życzyć miłych wakacji, mam nadzieję, że wróciliście dzisiaj ze  szkoły ze wspaniałymi świadectwami! Miłego wypoczynku i czytania!

                     kiki2000

Komentarze