Numer 163 - Zdjęcie gipsu, wywiad.

12 grudnia w poniedziałek zostawiliśmy dzieciaki z babcią, a ja pojechałam z Kamilem do szpitala na zdjęcie gipsu z kolana. W końcu Kamil mógł odżyć, chociaż lekarz kazał mu jeszcze chodzić dalej o kulach.
- Panie doktorze, a kiedy możemy rozpocząć rehabilitację? - spytałam się lekarza prowadzącego
- Najwcześniej za dwa tygodnie, już po świętach państwo mogą iść na rehabilitację.

Wyszliśmy zatem ze szpitala. Wróciliśmy do domu. Moja babcia zabrała dzieciaki na spacer, więc ja i Kamil byliśmy sami w domu. Poszliśmy do kuchni, gdzie zrobiłam Kamilowi kawę.
- Ale cicho - powiedział Kamil - Jak nie nasz dom.
- Naciesz się tą ciszą, bo zaraz ona zniknie, jak tylko babcia wróci z dzieciakami.
Kamil wstał powoli z krzesła i podszedł do mnie. Ja akurat stałam przy zlewie i zmywałam talerzyki. Objął mnie od tyłu i całował delikatnie po szyi.
- Rozumiem, że nastąpiła reaktywacja trybu "I love you" - zaczęłam się śmiać, po czym odwróciłam się przodem do Kamila.
Zaczęliśmy się całować.
- Kamil... Zaraz babcia może wrócić z dzieciakami.
- I co? Niech dzieci patrzą, że rodzice się kochają.
- Kamil.
Kamil złapał mnie jeszcze bardziej w pasie i posadził na blacie kuchennym.
- Kamil... - znów szepnęłam mu do ucha.
- A czemu nie mówisz już do mnie Kamyk?
- A ty do mnie Kaśka? - zaczęłam się śmiać
Kamil przybliżył się do mnie tak, że nie miałam możliwości jakiegokolwiek ruchu.
Czułam, jak ręce Kamila krążą po moich plecach. Zaczęliśmy się całować. Najpierw delikatnie, a potem już zbyt namiętniej.
Jednak w pewnym momencie delikatnie go odepchnęłam.
- Kamil... nie. - powiedziałam
- Ale dlaczego?
Nie odpowiedziałam mu jednak na to pytanie, ponieważ do domu weszła moja babcia z dzieciakami. Zeszłam więc z blatu kuchennego.
Piotruś od razu wbiegł do kuchni i przytulił mnie z całej siły.
- A gdzie ty kochanie byłeś?
- Z babcią i Wiktorią w lesie na spacerze.
- I  co widziałeś?
- Widziałem .... widziałem.... drzewa.
W tym momencie do kuchni weszła babcia.
- Piotrusiu.. Chodź, musimy zdjąć kurtkę i buciki.
- Nie, ja pójdę z mamą - po czym złapał mnie za rękę i poszłam z nim do przedpokoju, aby zdjąć mu buty, kurtkę, szalik i rękawiczki.
Wiktoria już czekała na mnie, ponieważ to ja miałam zdjąć jej kurtkę, bo jak sama mówiła "babcia, nie!"
Zdjęłam więc jej kurtkę.
Dzieciaki przyszły do nas do kuchni.
- Mamo... a zrobisz mi naleśniki? - spytał Piotruś
- Dobrze, zrobię wam naleśniki.
Wyjęłam więc z lodówki wszystkie potrzebne produkty i zrobiłam dzieciakom naleśniki. Kamil w tym czasie poszedł do salonu i oglądał telewizję. Po chwili dołączyłam się do niego.
- Do której jutro masz zajęcia? - spytał
- Jutro? Tylko jeden wykład. Kończę przed 11:00, a czemu pytasz ?
- Jutro mamy wywiad.
- Jaki wywiad? - zdziwiłam się
- O 14:00
- Ale gdzie?
- W kawiarence niedaleko skoczni.
- Ale to tylko ty miałeś mieć ten wywiad.
- Ale jednak... będziemy oboje.
- Ok... A mówiłeś babci?
- Tak, mówiłem.

Następnego dnia rano pojechałam już o 7:30 na wykłady. Kamil co chwilę wysyłał mi SMS-y o treści różnych... głupot. Strasznie mu się nudziło, ponieważ dzieciaki były bardzo spokojne. W końcu wyszłam z wykłady, wcześniej niż było planowane. Pani profesor wypuściła nas około 15 minut wcześniej. Wróciłam więc do domu.
Kamil był w kuchni i pił herbatę, rozmawiając z moją babcią, na jego kolanie siedziała Wiktoria. Piotruś siedział obok i rysował coś na kartce.
- Już jestem - powiedział , wchodząc do kuchni, a następnie całując Piotrusia i Wiktorię w czółko.
- Idę się przebrać i możemy się szykować - powiedziałam do Kamila
Udałam się więc na górę.
Założyłam do tej stylizacji czarne szpilki. Włosy rozpuściłam. Zrobiłam delikatny makijaż.
Kamil zaś założył granatową koszulę i jeansy. Gdy byliśmy gotowi, pomogłam Kamilowi wsiąść do samochodu i pojechaliśmy w umówione miejsce. Przed kawiarenką z widokiem na Wielką Krokiew pomogłam wysiąść Kamilowi z samochodu  i weszliśmy do środka. Tam czekała już na nas wysoki mężczyzna w okularach, który miał przeprowadzić z nami wywiad. Powiedział nam szybko, o co będzie pytał, a następnie zamówił nam wszystkim kawę.
Przystąpił do przeprowadzenia wywiadu:
- Witam państwa serdecznie, nazywam się Rafał Kulik i mam dzisiaj okazję przeprowadzić wywiad z naszymi wspaniałymi gośćmi. Z Panem Kamilem Stochem
- Dzień dobry - powiedział Kamil
- I jego małżonką - Katarzyną
- Dzień dobry - powiedziałam
- Zacznijmy może od ciebie, Kamilu. Wiemy wszyscy o twoim wypadku na skoczni, każdy mógł odnaleźć nagranie w internecie. Do tego materiały ze szpitala... Jak do tego doszło?
- Gdy wjeżdża się na górę skoczni... nikt nie przeczuwa, że wyniosą cię z niej na noszach.. Lot był ok, miałem pracować nad pozycją dojazdową... I przy lądowaniu... Zahaczyłem nartą o zeskok, przez co przekoziołkowałem. Przez chwilę nie wiedziałem, co się dzieje, dopiero po chwili przybiegli lekarze i zostałem zawieziony do szpitala.
- Jaka diagnoza?
- Zerwane więzadła krzyżowe.
- Jaka była twoja reakcja, przecież zerwanie więzadła to bardzo poważna kontuzja?
- Wiem, że sezon 2022/2023 będę oglądał jako kibic. Do treningów będę mógł wrócić dopiero w okolicach września, października, a żeby powrócić do bardzo dobrej dyspozycji przed kontuzją.... Kolejny sezon również będę oglądał w telewizji.
- Kamilu... jesteś jeszcze młodym sportowcem, ale zdobyłeś już wszystko  w swojej karierze... Jak przeżywałeś to? Nie mogłeś chodzić, czy to było bolesne?
- Tak.. Przyjechałem do szpitala. Za chwilę przyjechała Kasia, która została poinformowana. Następnego dnia po wstępnych badaniach musiano mnie operować przez prawie 7 godzin... Założono mi lewe kolano w gips, który zdjęto mi dopiero wczoraj... Łatwo nie jest...
- Czy chciałbyś już wrócić na skocznię?
- Chciałbym i ... nie wyobrażam sobie, że nie wrócę do skakania przez prawie rok... To jest... jak ogromny cios, gdy nagle ktoś w momencie zabierze ci coś, co kochasz nad życie... Tego nie da się opisać słowami. Po prostu się nie da.
- Jak spędzasz ten czas w domu?
- Dobrze... Cały czas odpoczywam, leżąc albo w łóżku albo na kanapie. Teraz musiałem wstać, aby tutaj przyjechać. Jestem ograniczony do kul, jak widać... Kasia cały czas mnie tylko poprawia, że mam odpoczywać, a nie chodzić bez sensu... Ale... jest dobrze. Miesiąc temu przyjechała do nas babcia Kasi i mieszka u nas do tej pory. Przyjechała, aby mną się opiekować i dzieciakami, ponieważ Kasia cały czas studiuje.
- Właśnie Katarzyno, nie musiałaś urywać się z zajęć, aby spotkać się z nami?
- Nie. Akurat dzisiaj miałam luźniejszy dzień. Jeden wykład do godziny 11:00.
- A jak ty zareagowałaś, gdy dowiedziałaś się o kontuzji Kamila?
- Mnie poinformował Maciek Kot, że Kamil miał wypadek na skoczni i jest w szpitalu. Moja pierwsza reakcja, to zabranie torebki, kurtki z wykładów i natychmiastowe wyjście, mówiąc szybko, że mój mąż jest w szpitalu. Bardzo się martwiłam, ponieważ... wiem jak bolesne mogą być kontuzje, a do tego jeszcze nie wiedziałam, co się w ogóle stało z Kamilem i jak on się czuje. Na początku lekarz mnie uspokoił, ale gdy następnego dnia poinformowano nas, że jest konieczna operacja.. Strasznie się martwiłam...
- Kamil w twoim mniemaniu tęskni za skokami?
- Tak i to bardzo. Widziałam, jaki był wzruszony, gdy zobaczył dzieciaki z naszego klubu , które skakały na skoczni. Widać było, że on chce wejść wraz z nimi na skocznię, ale.. nie może... - po  chwili dodałam - Skocznia prześladuje go przez cały czas, ponieważ w naszej sypialni nad łóżkiem mamy piękny obraz. Obraz przedstawia właśnie Wielką Krokiew na tle zachodzącego słońca. Do tego jeszcze mnóstwo fioletowym cieni. Jest po prostu przepiękny, ale nie w tym momencie.
- Jak pomagasz Kamilowi w tych trudnych chwilach?
- Niekiedy jest ciężko, ponieważ... jak to kiedyś ktoś mądry powiedział, że nikt nie zrozumie najlepiej sportowca niż drugi sportowiec. Ja sportowcem nie jestem i nigdy nie lubiłam w-f przez ćwiczenia gimnastyczne. Większości nie lubiłam, ale... wspieram Kamila tak jak mogę. Robię wszystko , co w mojej mocy. Czasami jednak dochodzi do pewnych nieporozumień, przez które się kłócimy, ale zawsze dochodzimy do porozumienia.
 - Chodzą pogłoski, że Kamil stracił sponsorów, czy to prawda?
- Tak - powiedział Kamil - dwóch moich sponsorów zrezygnowało, tak samo jak i moja menadżerka.
- Co teraz pan zrobi?
- Szukam sponsorów i menadżera, zobaczymy co będzie dalej.
- To może nie zajmujmy się już kontuzją, skupmy się na was. Jesteście  bardzo pięknym małżeństwem i wiele osób bierze z was przykład. Jak to robicie?
- Normalnie - uśmiechnęłam się -Jesteśmy sobą, nie oszukujemy się. Kłócimy się, jak w każdym małżeństwie, ale zawsze dochodzimy do porozumienia. To tyle.
- Do tego mamy wspaniałe dzieci. - dodał Kamil
- Nasze oczka w głowie - dopowiedziałam
- Ja na przykład zawsze zastanawiałem się, co taki skoczek robi, jak wróci do domu po zawodach. Jak to jest u was?
- Wracam zmęczony, padnięty, ale najpierw muszę się wykąpać, bo czasami po zawodach nie mamy w ogóle czasu i idę spać, nie ważne, czy wracam wieczorem, rano, czy w południe, idę po prostu spać. I następnego dnia rano jem śniadanie, Kasia zawozi dzieciaki do moich rodziców i jedzie na uczelnię, a ja jadę na trening, po treningu , który trwa 3-4 godziny jadę do Zębu, aby odebrać dzieciaki, chyba że Kasia miała tylko jeden wykład i wracam do domu, jemy wspólny obiad i popołudniem albo gdzieś pojadę, na przykład do klubu, coś muszę załatwić, coś zrobię wokół domu, czasami pójdziemy na spacer, wieczorem jakiś film w telewizji, może jakaś dobra książka..
- A jakie plany na dzisiejszy wieczór?
Kamil w tym momencie spojrzał się na mnie.
- Widziałem reklamę, że dzisiaj w telewizji ma  być "Trędowata", ulubiony film mojej żony, więc pewnie to dzisiaj obejrzymy, jeśli dzieciaki nam dadzą.
- Dziękuję państwu bardzo za wywiad.
- To my dziękujemy - powiedziałam

Po skończonym wywiadzie wróciliśmy do domu. Wieczorem, tak jak zapowiedział Kamil, obejrzeliśmy wspólnie "Trędowatą"..
- Ja tak się czułam - powiedziałam w momencie, kiedy panna Stefana Rudecka czuła się poniżana przez panią Elzonowską, ponieważ należała do niższej sfery -  Tak się właśnie poczułam, jak twoja matka pomyliła mnie ze sprzątaczką.
 Kamil w tym momencie pocałował mnie w czoło.
- Nie przejmuj się nią.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                                        kiki2000

Komentarze