Już 20 lutego , w środę Kamil musiał polecieć do Austrii na Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym, które w tym roku miały mieć miejsce w Innsbrucku i Seefeld.
W środę rano pożegnał się ze mną i z Piotrusiem i pojechał na lotnisko.
Ja, przez ten okres, kiedy miało nie być Kamila, chciałam zając się wyborem sukni ślubnej na naszą piękną, wspólną uroczystość.
Już w czwartek przed południem zawiozłam Piotrusia do Zębu, do dziadków, a ja pojechałam do Krakowa, tam miałam spotkać się z Kają, moją przyjaciółką i Justyną Żyłą, a także miała dołączyć do nas Agnieszka Lewkowicz.
O 13:00 byłam już w salonie sukien ślubnych. W środku czekała już na mnie Justyna wraz z Kają.
- A więc co dziewczyny? Obejrzałyście coś - uśmiechnęłam się
- Krótka czy długa? - zapytała Justyna
- Tylko długa, gdzie ja pokażę te swoje grube nogi.
- No, już nie przesadzaj - powiedziała Kaja - Masz najzgrabniejsze nogi ze wszystkich WAG's
- Oj, teraz to ty nie przesadzaj - powiedziałam
- Dobra, wróćmy do tematu sukienki - powiedziała Justyna- Chcesz wyeksponować talię, czy może typ princessa.
- Tak, pół na pół, nie chcę zbyt rozkloszowanej ani też zbyt dopasowanej, wiesz o co mi chodzi?
- Tak wiem - odparła Kaja
- Zaraz coś znajdziemy.
Zaczęłyśmy szukać sukni tej idealnej dla mnie. Gdy nagle do salonu wybiegła zdyszana Agnieszka
- A co ty tak biegłaś? - zdziwiłam się
- Aaa, tak jakoś.
- Ale ty przecież miałaś być za godzinę.
- No tak
- Ale ty miałaś mieć jeszcze zajęcia.
- No tak, ale...
- Nie mów mi, że uciekłaś.
- Ale....
- Aga.....
- Ale twój ślub i Kamila będzie tylko raz i taki wyjątkowy, nawet wybór sukni ślubnej jest jedyny w twoim życiu i taki wyjątkowy.
- Ale ty Agnieszka nie możesz przez mój wybór sukni ślubnej opuszczać zajęcia na uczelni.
- Oj, jeden W-F sobie odpuszczę
- I to jeszcze wychowanie fizyczne, przecież ty studiujesz na AWF i ty chcesz W-f opuszczać?
- Oj, skończmy już ten temat.
- Niech ci będzie, ale żebyś nie miała żadnych nieprzyjemności na studiach przeze mnie.
- Ok.
Zaczęłyśmy szukać jakiejś sukni. A dokładnie dziewczyny mi szukały, ja stałam w przebieralni i mierzyłam coraz to inne suknie. Cóż, żadna mi się nie podobała od razu, jak ją zobaczyłam, albo gdy zobaczyłam, jak układa się na mnie.
Nie było żadnej idealnej, a chciałam, aby moja suknia była taka wyjątkowa dla mnie, żeby za kilka lat znów mogła na nią spojrzeć i powspominać ślub.....
W końcu zwątpiłam w suknie ślubne i usiadłam na stołeczku w przebieralni i się załamałam, gdy nagle do przebieralni weszła Aga z pewną sukienką.
- Kasia, spójrz na tą - powiedziała
Wtedy podniosłam głowę i gdy tylko ją zobaczyłam , to w głowie zrodziła się myśl, "tak, to ta"
Uśmiechnęłam się, jak ją zobaczyłam
- Spodobała się ? - zapytała Agnieszka
- Tak! - aż podskoczyłam z radości
Zasunęłam się w przebieralni. Zdjęłam poprzednią sukienkę i założyłam tę, co przyniosła Aga. Była idealna
Gdy zobaczyłam się w lustrze, wyglądała przecudnie. Wyszłam z przebieralni do dziewczyn
- Wow! - wykrzyknęła Kaja
- Wyglądasz jak księżniczka! - powiedziała Justyna
- To zasługa Agi, że mi ją przyniosła do przebieralni - puściłam oczko do Agi
- Oj, już nie przesadzaj.
Wróciłam się do przebieralni po telefon.
- Zróbcie mi zdjęcie - powiedziałam
Za pozowałam dziewczynom do zdjęcia. Najpierw ręce wzdłuż ciała, następnie ręce na biodrach.
- Mam nadzieję, że nie wyślesz tego zdjęcia Kamilowi - powiedziała Kaja
- No co ty.
- Czyli co, sukienkę mamy? - zapytała Agnieszka
- Tak - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach.
- Czego teraz szukamy? - zapytała Kaja
- Welonu - odpowiedziałam
- A jaki ci się marzy?
- Taki jak długościowo mam włosy, wiecie, nie będę miała rozpuszczonych włosów, tylko spięte, więc nie chcę, żeby ten welon był aż strasznie długi.
- No to co? Szukamy!
Zaczęłyśmy szukać welonu. Tutaj było już prościej, bo znalazłyśmy ten odpowiedni już po 4 minutach
- Jeszcze buty dziewczyny - powiedziałam
- I podwiązka! - uśmiechnęła się Aga
- Ty się tak nie uśmiechaj, żebyśmy my zaraz tobie nie musiały kupować - powiedziała Justyna do Agi
- A chcesz palce odkryte czy zakryte? - zapytała Kaja
- Zakryte - odpowiedziałam
- No to zaraz coś znajdziemy - rzekła Justyna
Błądziłyśmy po salonie, szukając butów.
- A w ogóle jaki ty masz rozmiar? - zapytała Agnieszka
- 37.
- Co? 37? - zdziwiła się Justyna - Ja mam 40!
- A ja 39 - odpowiedziała Aga
- Ja niestety 41 - powiedziała Kaja
- No to szukajmy tych butów.
Namierzyłam się chyba setki par, ale żadne mnie nie przekonywały. Wszystkie były takie proste, a ja chciałam takie.... wyjątkowe, przecież ślub ma się tylko raz w życiu.
W końcu gdy już zmartwiona podeszłam do kasy, aby zapłacić za sukienkę, welon i podwiązkę, zobaczyłam przy kasie buty. Oczywiście ślubne. Taki wielki napis zachęcający do kupna : "Nowa kolekcja"
Od razu spytałam o rozmiar. Aż 37 było nadmiar! Cóż za szczęście! Przymierzyłam, pasowały jak ulał.
- To jeszcze te buty! - powiedziałam do kasjerki
Cena jednak trochę zwaliła mnie z nóg, cóż. Część zapłaciłam gotówką, a część kartą.
- No dziewczyny, wyczyściłam kartę prawie do zera - powiedziałam
- Oj, przecież to twoja karta - powiedziała Kaja
- Gorzej, jakby to była karta Kamila - zaśmiała się Agnieszka
- Dajcie spokój, wiecie co to by było, że tyle pieniędzy wydałam, a gdybym powiedziała , że na suknię, to chciałby ją na pewno zobaczyć. Dałabym sobie głowę uciąć.
- Oj, nie przesadzaj. Na pewno chciałby, aby jego przyszła żona wyglądała przepięknie na ślubie.
- A salę macie już wybraną?
- Tak - odpowiedziałam na pytanie Justyny.
- A ile gości przewidujecie?
- Tak wstępnie to 125 osób, ale wszystko może ulec zmianie.
- Wiadomo.. - powiedziała Justyna - U nas liczyliśmy wstępnie 105 osób albo 110, a jedynie około 80 potwierdziło swoją obecność na ślubie i weselu.
- To co, kto odmówił? - zaśmiała się Aga - Nie mów, że teściowa
- Nie, no co ty, pani Ewa, to się jeszcze dołożyła do naszego ślubu i wesela. Moja mama kupiła mi sukienkę.
- Miły gest z jej strony - powiedziałam
- Co będziemy tak rozmawiać, nie wiadomo gdzie idąc - powiedziała Kaja - Zapraszam do kawiarni, na kawę i ciacho . Ja stawiam. - powiedziała Kaja
Wsiadłyśmy więc w samochody i pojechałyśmy do kawiarni. Ja pojechałam z Kają moim samochodem, zaś Agnieszka z Justyną.
Wstąpiłyśmy do jednej z kawiarni. Zamówiłyśmy sobie po kawie i kawałku ciasta.
- A tak w ogóle, to ty Kaja masz jakiegoś chłopaka? - spytała Agnieszka
- Tak, ale wiesz jak to jest. Jest 8 lat starszy.Więc w tym roku kończy 30 lat i jego rodzice chcą mieć już wnuki, ale ja nie chcę na razie mieć dzieci, wystarczy mi, że pojadę do koleżanek i wybawię się z maluszkami za wszystkie czasy.
- Ale jak to mówią, swoje to swoje - powiedziała Justyna
- Właśnie - powiedziała Kasia
Rozmawiałyśmy dość długo, jednak jedynym, najbardziej interesującym tematem dla dziewczyn był mój ślub z Kamilem
- I co? Kto poprowadzi cię do ołtarza? - spytała Aga
- Nie wiem, na prawdę nie wiem, nie zastanawiałam się nad tym w ogóle, ale przecież sama pójdę.
- A nie chcesz, żeby twój przyszły teściu poprowadził cię do ołtarza?
- Pan Bronisław? Nie, ja chcę taki zwykły, normalny ślub, nic góralskiego, nic a nic, oprócz kościoła, bo wiecie, jak to jest. Kamil bardzo uwielbia kulturę góralską, ale jak sam stwierdził, był na tylu ślubach góralskich, że się mu to znudziła i chce normalny ślub, jaki mają ludzie dosłownie wszędzie. Czy w Poznaniu, w Krakowie, w Warszawie. Po Bożemu z elegancją.
- U mnie rodzice Piotrka bardzo naciskali, żeby było z taką nutką góralszczyzny. Jednak ja postawiłam na swoim i powiem wam, że jeszcze przez długi czas od ślubu ojciec Piotrka miał mi za złe, że nie postąpiłam z ich "rodzinną tradycją"
- Tradycją, że śluby po góralsku? - dopytałam
- Tak, ale jak widziałam zdjęcia, to wesele było w domu, tylko teściowa ubrana po góralsku i teściu również, a wszyscy goście to tak normalni, sukienki, garnitury.
- Czyli nie masz się czym przejmować - powiedziała Aga - Z tego co wiem, to rodzice Maćka są bardziej takimi nowoczesnymi ludźmi i gdyby do czegoś doszło, to moim zdaniem nie powinni mieć coś przeciwko, gdyby ślub nie był góralski.
- Rodzice Maćka to bardzo fajni ludzie, nie masz się czym przejmować - powiedziała Justyna - Moi teściowie to.... Nawet nie będę mówić
- Tak jak u mnie pani Krystyna - powiedziałam
- Co znowu zrobiła? - spytała Agnieszka
- A daj mi spokój, nawet nie mam siły opowiadać o niej i o jej "akcjach"
Nagle Kai zadzwonił telefon
- Przepraszam dziewczyny, muszę odebrać - powiedziała
- Ok
Wstała od stolika i powędrowała z telefonem porozmawiać.
- A zapraszacie jakiś innych zagranicznych skoczków? - zapytała Justyna
- Tutaj wolną rękę dałam Kamilowi. On sam wie z kim się przyjaźni, kogo chciałby zaprosić na nasz ślub, więc tutaj on rządził.
- Oczywiście Daniel Andre Tande z Anją - powiedziała Justyna
- Tak, na pierwszym miejscu
- A ta.... Ania Mularz z Pawłem?
- Tak, też są na liście. Tak w ogóle to z Anią bardzo się przyjaźnię, więc tutaj zaprosiłam ją wraz z Pawłem jako naszych przyjaciół, wspólnych przyjaciół.
- A myślałaś nad manicure? - zapytała Agnieszka
- Nie, ale już dzwoniłam do zaprzyjaźnionej kosmetyczki w Zakopanem i jesteśmy umówione na paznokcie. Fryzjerkę i kosmetyczkę też mam zamówioną.
- No no, kochana, widzę, że ty jesteś przygotowana w tej kwestii.
- Tak, jak najbardziej. Wiecie, że nie chcę załatwiania wszystkiego na ostatnią chwilę. Jak Kamil wróci z Mistrzostw Świata, to szukamy orkiestry i kamerzysty oraz fotografa.
- A jakąś sesję planujecie?
- Jest taki piękny taras z miejsca, gdzie będzie nasze wesele i tam jest przepiękny widok na Giewont. Nawet rozmawiałam z Kamilem o tym, żeby na przykład o zachodzie słońca tam na tym tarasie taką sesję, ale też z tarasu są schody na taką zieloną łąkę i widok jest tak samo cudny, więc mamy dwa miejsca. Nie chcę znowu ubierać sukni i jeździć gdzieś na sesję. Przecież to nie tylko zależy ode mnie, ale też od Kamila. On będzie miał zgrupowania, wyjazdy i same wiecie jak to jest. Ile razy tak było, że odbywało się LGP i z jednego kraju nie było przedstawicieli, bo niestety , ale jeden ze skoczków miał ślub
- No co ty, nie przejmuj się. - powiedziała Justyna
- Przecież jeden konkurs LGP nikogo nie zbawi.
- Może niby i tak , ale wiecie, my zaprosiliśmy, że tak powiem czołową dziesiątkę Pucharu Świata, jak nie 15 - powiedziałam
- To kto w końcu będzie na tym weselu?
- Daniel Andre Tande, Johann Andre Forfang, Stefan Kraft, Michael Hayboeck, Andreas Stjermen, Andreas Wellinger, Simon Ammann.
- No to powiem ci Kasia, że to będzie ślub roku nie tylko w polskim, ale i światowym sporcie, w końcu dwukrotny zwycięzca kryształowej kuli, mistrz świata i mistrz świata w lotach, trzykrotny mistrz olimpijski z zeszłego roku się żeni, to będzie wielkie widowisko.
- Ale bez jakiejś ogromnej ilości mediów - powiedziałam
- To co? Nie będzie kamer? - zdziwiła się Agnieszka
- Cóż, nasi kamerzyści powinni wystarczyć, chodź jak rozmawiałam z Kamilem, to on chciałby zaprosić kilku takich fotoreporterów, bo wiecie jak to jest, niczego się nie ukryje przed światem, przecież już nie długo, trzeba będzie powiedzieć w mediach o naszych zaręczynach, bo to już nie długo wyjdzie na jaw
- Oj, nie przesadzaj - powiedziała Justyna
- Cieszcie się sobą, a nie mediami - dodała Aga
W tym momencie powróciła do nas Kaja
- Przepraszam dziewczyny, ale ja już lecę. Mój ukochany już stoi pod kawiarnią - powiedziała
- Ok , to pa
- Pa
Pożegnałyśmy się z Kają, gdy nagle zobaczyłyśmy jak z czarnego BMW wysiada wysoki brunet, z brodą, ubrany w białą koszulę.
- To ten jej facet? - spytała Aga
- Tak, to on - odpowiedziałam
- Wyobrażasz sobie mieć o 8 lat starszego faceta - powiedziała Aga - Przecież to nie logiczne. Ona jak skończy studia, pójdzie do pracy, zrobi sobie pozycję w firmie i zdecyduje się na dziecko, to on będzie po 40-stce
- Oj Aga, miłość nie wybiera - powiedziałam
- Racja
Niestety, ale musiałyśmy skończyć tak mile spędzony dzień, ja wróciłam do Zakopanego, Aga do mieszkania, a Justyna do Wisły.
Pojechałam prosto po Piotrusia. Pan Bronisław zaprosił mnie na herbatę.
- I jak? - spytał - Suknia wybrana?
- Tak i wszystkie dodatki też - odpowiedziałam
- Pewnie drogo wyszło - powiedział
- No, nie ukrywam, że tanio nie było, ale.... ślub ma się jeden raz w życiu.
- Bo ja wpadłem na taki pomysł, żeby może zwrócić ci koszt za suknię, jako prezent od nas
- Oj nie. Nic z tych rzeczy, ja nie będę pana naciągać na takie koszty
- A ty sama siebie chcesz naciągać?
- Ale to co innego. To są jeszcze moje pieniądze, co mi kiedyś rodzice składali, aż do mojej 18-stki, pieniądze z wynajmu mieszkania, więc nie powiem, ale tam nie było mało pieniędzy - powiedziałam
- Ale może jednak dasz się...
- Nie, dla mnie prezentem będzie pańska obecność na naszym ślubie i weselu
- Oj, uparta jesteś jak Kamil. Będzie do siebie pasować idealnie - powiedział pan Bronisław
Uśmiechnęłam się do niego
Jednak Piotruś chciał już jechać do domu i musieliśmy wracać.
Gdy tylko wróciliśmy, to wyjęłam suknie i pozostałe dodatki z samochodu i włożyłam do szafy. Wiedziałam, że to długo wisieć nie mogło, bo Kamil nie mógł tego w ogóle zobaczyć, aż do dnia ślubu, albo kilka dni przed, a nie w lutym!
23 lutego miał odbyć się pierwszy konkurs mistrzostw świata w Innsbrucku na skoczni dużej. Konkurs indywidualny miał wystartować o godzinie 17:00. Jeszcze przed konkursem rozmawiałam z Kamilem telefonicznie. Był lekko zestresowany, ale trochę nim wstrząsnęłam, że co by się nie stało, to ja i tak będę przy nim i będę go wspierać. Trochę zrobiło mu się lżej na sercu i podszedł do konkursu z opanowaniem
W konkursie miało wystartować aż 5 Polaków. Byli to : Maciek Kot, Kamil Stoch, Piotrek Żyła, Stefan Hula i Jakub Wolny.
Oglądałam cały konkurs mając Piotrusia na kolanach. Cóż, emocji było sporo, bo na początku wiatr strasznie kręcił. Następnie napisy o kolejnych dyskwalifikacjach, najczęściej za nieprzepisowy kombinezon. Przez listę zdyskwalifikowanych przewijały się naprawdę znane nazwiska, jak choćby Peter Prevc czy Markus Eisenbichler.
Nawet przeraziłam się, jak pójdzie naszym chłopcom z drużyny, ale wiedziałam, że są doświadczeni w tego typu sprawach, więc kamień spadł mi z serca, jak na belce usiadł pierwszy z Polaków - Jakub Wolny, następnie Stefan, Piotrek, Kamil i Maciek.
Dwóch ostatnich zwojowało pierwszą serię, bo chodź skakali jeden po drugim, to jednak Kamil miał lepsze warunki i skoczył dalej, niestety Maciek miał warunki wręcz tragiczne i skoczył o prawie 4 metry krócej od Kamila, ale oboje po pierwszej serii zajęli 1 miejsce ex aequo. Bardzo się cieszyłam z takiego obrotu spraw, choć zdawałam sobie sprawę z tego, że niestety musi być jeden zwycięzca mistrzostw świata 2019 w Innsbrucku. Odpowiedzią na moje zmartwienia miała być druga seria, która przyniosła wiele nieoczekiwanych zdarzeń. Na początku nieprzepisowy kombinezon Roberta Johannsona, potem wypadek Andreasa Wanka, który przewrócił się tuż nad bulą, następnie wywrotka Severina Freunda, która była tak tragiczna, że Severin Freund został zabrany nieprzytomny do szpitala. Seria niefortunnych zdarzeń ciągnęła się w najlepsze. Nagle Domenovi Prevcowi podczas lotu odpięła się prawa narta, przez co zaliczył wywrotkę. Patrzyłam na to wszystko z przerażeniem, aż w końcu z tego transu wyrwała mnie wiadomość od Justyny
"Widzisz to?😨😨😨"
Cóż miałam jej odpisać, jak to wszystko co działo się na skoczni było wręcz przerażające
"Czyżby seria niefortunnych zdarzeń?" - odpisałam jej
Po chwili mi odpisała
"Jak takie fatum krąży nad nimi, to ja się boję co będzie dalej."
Nie chciałam nawet odpisywać na tą wiadomość. Przecież to było niepojęte, co działo się na tej skoczni podczas tego konkursu. Kamery pokazywały zmartwionego Waletera Hofera, który łapał się za głowę, a także Adama Małysza, który miał ręce złożone jak do modlitwy i patrzył w niebo.
Ku mojemu zdziwieniu Jakub, Piotrek i Stefan skoczyli świetnie, były to najdalsze skoki podczas drugiej serii.
Następnie skoczyło kilku skoczków , którym warunki nie sprzyjały, a teraz miał skakać właśnie Kamil. Cisza, gdy siadał na belce i modlitwa o to, żeby wszystko było dobrze doprowadzała mnie do szału. Z tego transu wyrwał mnie wesoły okrzyk Piotrusia: "Tata" - wykrzyknął wskazując palcem na ekran telewizora
- Tak, tatuś teraz skacze - powiedziałam do Piotrusia.
Przepowiednie komputera wskazywały na, rzekłabym, tragiczne warunki dla Kamila, bo powinien mieć dodane aż 11 pkt, a jednak skoczył najdalej!
Aż podskoczyłam z kanapy, gdy przy nazwisku Kamila pojawiła się taka złota 1, oznaczająca pierwsze miejsce po skoku Kamila!
Byłam taka uradowana, bo wiedziałam, że Kamil ma co najmniej srebro na tegorocznych mistrzostwach na dużej skoczni.
Przyszedł czas na skok Maćka, który swoim ostatnim skokiem zmiażdżył konkurencję i wygrał złoto! Również zaczęłam się cieszyć z sukcesu Maćka.
Napisałam nawet do niego SMS-a z gratulacjami, tak samo Agnieszce. Wysłałam również gratulacje Kamilowi za zdobycie srebrnego medalu na tegorocznych mistrzostwach świata.
Piotruś gdy zobaczył, że Kamil wchodzi na podium , zaczął wesoło klaskać do telewizora i krzyczeć "tata, tata". Nie wiem dlaczego, ale odruchowo nagrałam ten moment, jak Piotruś stał przed telewizorem i zaczął klaskać i krzyczeć.
Wrzuciłam ten filmik na swój profil na instagramie z dopiskiem
"Kochanie, serdecznie ci gratulujemy @kamilstochofficial Tęsknimy 😍😘😘 #mistrzostwaświata #syndumnyztatusia #ażwstałjakzobaczyłtatusianapodium #tęsknimybardzo #gratulujemy #kocham "
Po obejrzanej dekoracji kwiatowej wzięłam i wykąpałam Piotrusia. Chciałam położyć go spać, ale jednak dalej był w ciągłym ruchu. Cóż, biegał po całym salonie i krzyczał tylko "tata" i "tata".
Wyciągnęłam telefon , włączyłam kamerę i powiedziałam
- Piotrusiu, powiedz coś do tatusia.
Podbiegł do telefonu i zaczął krzyczeć "tata" i "tata"
- A kochasz tatusia? - zapytałam
- Tak!! - wykrzyknął
- A mamusię kochasz? - znów zapytałam
- Tak!
Pocałował mnie w policzek
- A tatusiowi do kamerki wyślesz buziaka?
Piotruś podszedł do kamerki i zrobił dzióbek, jakby chciał pocałować kamerkę
Pomachał jeszcze do kamerki i zaczął biegać dalej po całym domu.
- Powiem ci kochanie, że jesteśmy z ciebie dumni. Kibicowaliśmy ci przez cały czas, więc całuski ode mnie i od Piotrusia - posłałam w tym momencie do kamerki buziaka - Pogratuluj jeszcze raz Maćkowi, a teraz biegnę, bo Piotruś pobiegł do sypialni. Pa kochanie. Kocham Cię! - pomachałam do kamerki
Wyłączyłam kamerę i wysłałam Kamilowi filmik na messengerze. Pobiegłam szybko do sypialni, a tam Piotruś siedział na łóżku i bawił się pilotem od telewizora. Chciałam wziąć od niego ten pilot, ale on rzucił nim całą siłą na ziemię
- Bach! - krzyknął
- No bach.... - powtórzyłam.
Wzięłam pilot z ziemi i położyłam na stoliku.
- Nie wolno tak robić! - powiedziałam do Piotrusia.
Ten jednak szybko wstał i pobiegł do sypialni.
- No co w ciebie wstąpiło!! Przecież zawsze taki spokojniutki byłeś!
Usiadł sobie na kanapie i patrzył się w sufit.
- Jesteś dzisiaj bardzo nieznośny - powiedziałam do niego
W odpowiedzi tylko się do mnie uśmiechnął.
- Jesteś niemożliwy - powiedziałam do niego, również się uśmiechając.
Piotruś pokazał te swoje bielutkie zęby. Siedzieliśmy tak na kanapie bez słowa, więc postanowiłam włączyć mu bajkę.
Poszłam się wykąpać, a gdy wróciłam to zobaczyłam, że dostałam SMS-a od Kamila.
"Możesz pogadać na SKYPE?"
"Tak" - odpisałam
Wzięłam laptopa, położyłam na stoliku w salonie. Piotruś patrzył się takim dziwnym wzrokiem.
- Porozmawiamy sobie z tatusiem - powiedziałam
Piotruś zaczął klaskać w dłonie.
Nagle pojawił się napis
"Kamil dzwoni"
Odebrałam. Zobaczyłam go bardzo zmęczona, oczy mu się zamykały.
- Hej kochanie - powiedziałam
- Hej - powiedział, przecierając oczy
- Zmęczony jesteś - powiedziałam
- Bardzo
W tym momencie Piotruś podszedł do laptopa i zaczął machać do kamery
- A co ty jeszcze nie śpisz? - zdziwił się Kamil
Spojrzałam na Piotrusia
- Powiedz tatusiowi co zrobiłeś? - spojrzałam ponownie na niego
Piotruś uśmiechnął się szeroko
- Co takiego zrobiłeś? - spytał Kamil
- Bawiłeś się , co nie? Pilotem od telewizora w sypialni - powiedziałam
- No nie mów mi tylko, że.... - zrobił lekko przerażoną minę.
- Nie, nie przejmuj się, pilot od telewizora żyje - powiedziałam
- Kamień z serca - po chwili dodał - Czyżby jak pobiegł do sypialni podczas filmiku, to.....
- Właśnie wtedy - dokończyłam myśl Kamila
-A co on taki nieznośny dzisiaj? I jeszcze jest po 22:00, a on nie śpi, tylko dalej jest pełen energii - powiedział Kamil
- Ja nie wiem, skąd on ma tyle siły, ale.....
- A właśnie, bo by mi z głowy wypadło. Mamy zaproszenie.
- Na co?
- Na ślub.
- Jaki ślub? - zdziwiłam się.
- Mojego kolegi z podstawówki. Zadzwonił do mnie, bo wiedział, że mnie nie ma w mieszkaniu, a jutro ma wysłać nam zaproszenie pocztą, więc jakby coś, to dostaniemy zaproszenie kochanie.
- To gdzie on mieszka?
- W Nowym Targu!
- O! To przecież niedaleko! A kiedy ten ślub?
- 6 kwietnia
- No to muszę sobie kreację kupić - powiedziałam - I już kolejne zakupy.
- Oj, kochanie, dla mnie w każdym ubraniu wyglądasz przepięknie - a po chwili dodał - A bez ubrań cudownie
- Mam tam przyjechać i ci....
Kamil zaczął się śmiać
- No co ty chcesz?!
- No Kamil nie przy dziecku takie rzeczy.
- Ok, ok, niech ci będzie.
Piotruś zaczął robić się śpiący.
- Poczekaj chwilę, ja go położę do łóżeczka i wrócę do ciebie. Ok.
Jednak gdy tylko wróciłam, to zobaczyłam przez kamerkę, że Kamil już śpi, to skończyłam rozmowę i odłożyłam laptopa, a sama położyłam się spać.
Następnego dnia rankiem do drzwi mieszkania zapukał listonosz.Byłam przygotowana tylko na jeden list od przyjaciela Kamila z zaproszeniem na ślub, jednak listonosz wręczył mi dwa listy. Jeden z nich był listem poleconym z Wielkiej Brytanii. Zdziwiłam się trochę, ale nie chciałam otwierać listów i położyłam je na stole.
Zajęłam się codziennymi obowiązkami. Dopiero popołudniu wzięłam jeszcze raz koperty do ręki. List z Wielkiej Brytanii był od Anny. Nie chciałam więc denerwować Kamila, bo wiedziałam, że dzisiaj ma konkurs drużynowy.
W spokoju obejrzałam więc konkurs drużynowy, podczas którego zostaliśmy wicemistrzami świata w skokach narciarskich, a Norwegowie wygrali nad Polakami o niespełna 1 pkt.
Gdy rozmawiałam z Kamilem , to czułam , że był zły na całą tę sytuację. Nie dziwię mu się, przegrać o 0,7 pkt, to dla niego bardzo bolesny cios. Powiedziałam mu tylko o tym, że przyszło zaproszenie na ślub od jego przyjaciela, a o liście od Anny nie powiedziałam ani słowa. Nie chciałam, aby bardziej coś przeżywał.
Cóż, kolejny konkurs indywidualny na skoczni normalnej miał odbyć się dopiero 1 marca. Kilka dni przed powiedziałam Kamilowi o liście od Anny. Nie chciał, abym go otwierała. On sam chciał to zrobić. Uszanowałam więc jego decyzję i włożyłam list do jednej z szuflad w komodzie w sypialni.
1 marca o 16:00 miał odbyć się ostatni konkurs w skokach narciarskich podczas mistrzostw świata. Tym razem miał to być konkurs indywidualny na skoczni normalnej. Warunki przepowiadane przez meteorologów były obiecujące, więc wszyscy skoczkowie mieli mieć równe szanse.
Naszym chłopcom szło znakomicie. Skakali naprawdę daleko, każdy z nich osiągnął ponad 100 metrów. Jednak zdecydowanym liderem po pierwszej serii był właśnie Kamil. Strata drugiego Maćka była nie do odrobienia, bo wynosiła ponad 8 pkt, a na takiej skoczni, to na prawdę ogrom.
W drugiej serii "noga podwinęła się" Stefanowi, który skoczył najkrócej, nie osiągając nawet 60 metrów. Była to wielka porażka na takich mistrzostwach, przez co konkurs indywidualny na skoczni normalnej zakończył na 30 miejscu.
Zwycięzcą został niezastąpiony wręcz Kamil, a na drugim miejscu uplasował się Maciek Kot, który tracił do Kamila jedynie 7,1 pkt.
Zaczęłam się cieszyć z sukcesu Kamila, przez co popłakałam się nawet z radości. Wysłałam do Kamila gratulacje, bo wiedziałam, że po takim sukcesie prędko nie wróci do hotelu i że sobie nie porozmawiamy. Byłam strasznie dumna.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki200
W środę rano pożegnał się ze mną i z Piotrusiem i pojechał na lotnisko.
Ja, przez ten okres, kiedy miało nie być Kamila, chciałam zając się wyborem sukni ślubnej na naszą piękną, wspólną uroczystość.
Już w czwartek przed południem zawiozłam Piotrusia do Zębu, do dziadków, a ja pojechałam do Krakowa, tam miałam spotkać się z Kają, moją przyjaciółką i Justyną Żyłą, a także miała dołączyć do nas Agnieszka Lewkowicz.
O 13:00 byłam już w salonie sukien ślubnych. W środku czekała już na mnie Justyna wraz z Kają.
- A więc co dziewczyny? Obejrzałyście coś - uśmiechnęłam się
- Krótka czy długa? - zapytała Justyna
- Tylko długa, gdzie ja pokażę te swoje grube nogi.
- No, już nie przesadzaj - powiedziała Kaja - Masz najzgrabniejsze nogi ze wszystkich WAG's
- Oj, teraz to ty nie przesadzaj - powiedziałam
- Dobra, wróćmy do tematu sukienki - powiedziała Justyna- Chcesz wyeksponować talię, czy może typ princessa.
- Tak, pół na pół, nie chcę zbyt rozkloszowanej ani też zbyt dopasowanej, wiesz o co mi chodzi?
- Tak wiem - odparła Kaja
- Zaraz coś znajdziemy.
Zaczęłyśmy szukać sukni tej idealnej dla mnie. Gdy nagle do salonu wybiegła zdyszana Agnieszka
- A co ty tak biegłaś? - zdziwiłam się
- Aaa, tak jakoś.
- Ale ty przecież miałaś być za godzinę.
- No tak
- Ale ty miałaś mieć jeszcze zajęcia.
- No tak, ale...
- Nie mów mi, że uciekłaś.
- Ale....
- Aga.....
- Ale twój ślub i Kamila będzie tylko raz i taki wyjątkowy, nawet wybór sukni ślubnej jest jedyny w twoim życiu i taki wyjątkowy.
- Ale ty Agnieszka nie możesz przez mój wybór sukni ślubnej opuszczać zajęcia na uczelni.
- Oj, jeden W-F sobie odpuszczę
- I to jeszcze wychowanie fizyczne, przecież ty studiujesz na AWF i ty chcesz W-f opuszczać?
- Oj, skończmy już ten temat.
- Niech ci będzie, ale żebyś nie miała żadnych nieprzyjemności na studiach przeze mnie.
- Ok.
Zaczęłyśmy szukać jakiejś sukni. A dokładnie dziewczyny mi szukały, ja stałam w przebieralni i mierzyłam coraz to inne suknie. Cóż, żadna mi się nie podobała od razu, jak ją zobaczyłam, albo gdy zobaczyłam, jak układa się na mnie.
Nie było żadnej idealnej, a chciałam, aby moja suknia była taka wyjątkowa dla mnie, żeby za kilka lat znów mogła na nią spojrzeć i powspominać ślub.....
W końcu zwątpiłam w suknie ślubne i usiadłam na stołeczku w przebieralni i się załamałam, gdy nagle do przebieralni weszła Aga z pewną sukienką.
- Kasia, spójrz na tą - powiedziała
Wtedy podniosłam głowę i gdy tylko ją zobaczyłam , to w głowie zrodziła się myśl, "tak, to ta"
Uśmiechnęłam się, jak ją zobaczyłam
- Spodobała się ? - zapytała Agnieszka
- Tak! - aż podskoczyłam z radości
Zasunęłam się w przebieralni. Zdjęłam poprzednią sukienkę i założyłam tę, co przyniosła Aga. Była idealna
Gdy zobaczyłam się w lustrze, wyglądała przecudnie. Wyszłam z przebieralni do dziewczyn
- Wow! - wykrzyknęła Kaja
- Wyglądasz jak księżniczka! - powiedziała Justyna
- To zasługa Agi, że mi ją przyniosła do przebieralni - puściłam oczko do Agi
- Oj, już nie przesadzaj.
Wróciłam się do przebieralni po telefon.
- Zróbcie mi zdjęcie - powiedziałam
Za pozowałam dziewczynom do zdjęcia. Najpierw ręce wzdłuż ciała, następnie ręce na biodrach.
- Mam nadzieję, że nie wyślesz tego zdjęcia Kamilowi - powiedziała Kaja
- No co ty.
- Czyli co, sukienkę mamy? - zapytała Agnieszka
- Tak - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach.
- Czego teraz szukamy? - zapytała Kaja
- Welonu - odpowiedziałam
- A jaki ci się marzy?
- Taki jak długościowo mam włosy, wiecie, nie będę miała rozpuszczonych włosów, tylko spięte, więc nie chcę, żeby ten welon był aż strasznie długi.
- No to co? Szukamy!
Zaczęłyśmy szukać welonu. Tutaj było już prościej, bo znalazłyśmy ten odpowiedni już po 4 minutach
- Jeszcze buty dziewczyny - powiedziałam
- I podwiązka! - uśmiechnęła się Aga
- Ty się tak nie uśmiechaj, żebyśmy my zaraz tobie nie musiały kupować - powiedziała Justyna do Agi
- A chcesz palce odkryte czy zakryte? - zapytała Kaja
- Zakryte - odpowiedziałam
- No to zaraz coś znajdziemy - rzekła Justyna
Błądziłyśmy po salonie, szukając butów.
- A w ogóle jaki ty masz rozmiar? - zapytała Agnieszka
- 37.
- Co? 37? - zdziwiła się Justyna - Ja mam 40!
- A ja 39 - odpowiedziała Aga
- Ja niestety 41 - powiedziała Kaja
- No to szukajmy tych butów.
Namierzyłam się chyba setki par, ale żadne mnie nie przekonywały. Wszystkie były takie proste, a ja chciałam takie.... wyjątkowe, przecież ślub ma się tylko raz w życiu.
W końcu gdy już zmartwiona podeszłam do kasy, aby zapłacić za sukienkę, welon i podwiązkę, zobaczyłam przy kasie buty. Oczywiście ślubne. Taki wielki napis zachęcający do kupna : "Nowa kolekcja"
Od razu spytałam o rozmiar. Aż 37 było nadmiar! Cóż za szczęście! Przymierzyłam, pasowały jak ulał.
- To jeszcze te buty! - powiedziałam do kasjerki
Cena jednak trochę zwaliła mnie z nóg, cóż. Część zapłaciłam gotówką, a część kartą.
- No dziewczyny, wyczyściłam kartę prawie do zera - powiedziałam
- Oj, przecież to twoja karta - powiedziała Kaja
- Gorzej, jakby to była karta Kamila - zaśmiała się Agnieszka
- Dajcie spokój, wiecie co to by było, że tyle pieniędzy wydałam, a gdybym powiedziała , że na suknię, to chciałby ją na pewno zobaczyć. Dałabym sobie głowę uciąć.
- Oj, nie przesadzaj. Na pewno chciałby, aby jego przyszła żona wyglądała przepięknie na ślubie.
- A salę macie już wybraną?
- Tak - odpowiedziałam na pytanie Justyny.
- A ile gości przewidujecie?
- Tak wstępnie to 125 osób, ale wszystko może ulec zmianie.
- Wiadomo.. - powiedziała Justyna - U nas liczyliśmy wstępnie 105 osób albo 110, a jedynie około 80 potwierdziło swoją obecność na ślubie i weselu.
- To co, kto odmówił? - zaśmiała się Aga - Nie mów, że teściowa
- Nie, no co ty, pani Ewa, to się jeszcze dołożyła do naszego ślubu i wesela. Moja mama kupiła mi sukienkę.
- Miły gest z jej strony - powiedziałam
- Co będziemy tak rozmawiać, nie wiadomo gdzie idąc - powiedziała Kaja - Zapraszam do kawiarni, na kawę i ciacho . Ja stawiam. - powiedziała Kaja
Wsiadłyśmy więc w samochody i pojechałyśmy do kawiarni. Ja pojechałam z Kają moim samochodem, zaś Agnieszka z Justyną.
Wstąpiłyśmy do jednej z kawiarni. Zamówiłyśmy sobie po kawie i kawałku ciasta.
- A tak w ogóle, to ty Kaja masz jakiegoś chłopaka? - spytała Agnieszka
- Tak, ale wiesz jak to jest. Jest 8 lat starszy.Więc w tym roku kończy 30 lat i jego rodzice chcą mieć już wnuki, ale ja nie chcę na razie mieć dzieci, wystarczy mi, że pojadę do koleżanek i wybawię się z maluszkami za wszystkie czasy.
- Ale jak to mówią, swoje to swoje - powiedziała Justyna
- Właśnie - powiedziała Kasia
Rozmawiałyśmy dość długo, jednak jedynym, najbardziej interesującym tematem dla dziewczyn był mój ślub z Kamilem
- I co? Kto poprowadzi cię do ołtarza? - spytała Aga
- Nie wiem, na prawdę nie wiem, nie zastanawiałam się nad tym w ogóle, ale przecież sama pójdę.
- A nie chcesz, żeby twój przyszły teściu poprowadził cię do ołtarza?
- Pan Bronisław? Nie, ja chcę taki zwykły, normalny ślub, nic góralskiego, nic a nic, oprócz kościoła, bo wiecie, jak to jest. Kamil bardzo uwielbia kulturę góralską, ale jak sam stwierdził, był na tylu ślubach góralskich, że się mu to znudziła i chce normalny ślub, jaki mają ludzie dosłownie wszędzie. Czy w Poznaniu, w Krakowie, w Warszawie. Po Bożemu z elegancją.
- U mnie rodzice Piotrka bardzo naciskali, żeby było z taką nutką góralszczyzny. Jednak ja postawiłam na swoim i powiem wam, że jeszcze przez długi czas od ślubu ojciec Piotrka miał mi za złe, że nie postąpiłam z ich "rodzinną tradycją"
- Tradycją, że śluby po góralsku? - dopytałam
- Tak, ale jak widziałam zdjęcia, to wesele było w domu, tylko teściowa ubrana po góralsku i teściu również, a wszyscy goście to tak normalni, sukienki, garnitury.
- Czyli nie masz się czym przejmować - powiedziała Aga - Z tego co wiem, to rodzice Maćka są bardziej takimi nowoczesnymi ludźmi i gdyby do czegoś doszło, to moim zdaniem nie powinni mieć coś przeciwko, gdyby ślub nie był góralski.
- Rodzice Maćka to bardzo fajni ludzie, nie masz się czym przejmować - powiedziała Justyna - Moi teściowie to.... Nawet nie będę mówić
- Tak jak u mnie pani Krystyna - powiedziałam
- Co znowu zrobiła? - spytała Agnieszka
- A daj mi spokój, nawet nie mam siły opowiadać o niej i o jej "akcjach"
Nagle Kai zadzwonił telefon
- Przepraszam dziewczyny, muszę odebrać - powiedziała
- Ok
Wstała od stolika i powędrowała z telefonem porozmawiać.
- A zapraszacie jakiś innych zagranicznych skoczków? - zapytała Justyna
- Tutaj wolną rękę dałam Kamilowi. On sam wie z kim się przyjaźni, kogo chciałby zaprosić na nasz ślub, więc tutaj on rządził.
- Oczywiście Daniel Andre Tande z Anją - powiedziała Justyna
- Tak, na pierwszym miejscu
- A ta.... Ania Mularz z Pawłem?
- Tak, też są na liście. Tak w ogóle to z Anią bardzo się przyjaźnię, więc tutaj zaprosiłam ją wraz z Pawłem jako naszych przyjaciół, wspólnych przyjaciół.
- A myślałaś nad manicure? - zapytała Agnieszka
- Nie, ale już dzwoniłam do zaprzyjaźnionej kosmetyczki w Zakopanem i jesteśmy umówione na paznokcie. Fryzjerkę i kosmetyczkę też mam zamówioną.
- No no, kochana, widzę, że ty jesteś przygotowana w tej kwestii.
- Tak, jak najbardziej. Wiecie, że nie chcę załatwiania wszystkiego na ostatnią chwilę. Jak Kamil wróci z Mistrzostw Świata, to szukamy orkiestry i kamerzysty oraz fotografa.
- A jakąś sesję planujecie?
- Jest taki piękny taras z miejsca, gdzie będzie nasze wesele i tam jest przepiękny widok na Giewont. Nawet rozmawiałam z Kamilem o tym, żeby na przykład o zachodzie słońca tam na tym tarasie taką sesję, ale też z tarasu są schody na taką zieloną łąkę i widok jest tak samo cudny, więc mamy dwa miejsca. Nie chcę znowu ubierać sukni i jeździć gdzieś na sesję. Przecież to nie tylko zależy ode mnie, ale też od Kamila. On będzie miał zgrupowania, wyjazdy i same wiecie jak to jest. Ile razy tak było, że odbywało się LGP i z jednego kraju nie było przedstawicieli, bo niestety , ale jeden ze skoczków miał ślub
- No co ty, nie przejmuj się. - powiedziała Justyna
- Przecież jeden konkurs LGP nikogo nie zbawi.
- Może niby i tak , ale wiecie, my zaprosiliśmy, że tak powiem czołową dziesiątkę Pucharu Świata, jak nie 15 - powiedziałam
- To kto w końcu będzie na tym weselu?
- Daniel Andre Tande, Johann Andre Forfang, Stefan Kraft, Michael Hayboeck, Andreas Stjermen, Andreas Wellinger, Simon Ammann.
- No to powiem ci Kasia, że to będzie ślub roku nie tylko w polskim, ale i światowym sporcie, w końcu dwukrotny zwycięzca kryształowej kuli, mistrz świata i mistrz świata w lotach, trzykrotny mistrz olimpijski z zeszłego roku się żeni, to będzie wielkie widowisko.
- Ale bez jakiejś ogromnej ilości mediów - powiedziałam
- To co? Nie będzie kamer? - zdziwiła się Agnieszka
- Cóż, nasi kamerzyści powinni wystarczyć, chodź jak rozmawiałam z Kamilem, to on chciałby zaprosić kilku takich fotoreporterów, bo wiecie jak to jest, niczego się nie ukryje przed światem, przecież już nie długo, trzeba będzie powiedzieć w mediach o naszych zaręczynach, bo to już nie długo wyjdzie na jaw
- Oj, nie przesadzaj - powiedziała Justyna
- Cieszcie się sobą, a nie mediami - dodała Aga
W tym momencie powróciła do nas Kaja
- Przepraszam dziewczyny, ale ja już lecę. Mój ukochany już stoi pod kawiarnią - powiedziała
- Ok , to pa
- Pa
Pożegnałyśmy się z Kają, gdy nagle zobaczyłyśmy jak z czarnego BMW wysiada wysoki brunet, z brodą, ubrany w białą koszulę.
- To ten jej facet? - spytała Aga
- Tak, to on - odpowiedziałam
- Wyobrażasz sobie mieć o 8 lat starszego faceta - powiedziała Aga - Przecież to nie logiczne. Ona jak skończy studia, pójdzie do pracy, zrobi sobie pozycję w firmie i zdecyduje się na dziecko, to on będzie po 40-stce
- Oj Aga, miłość nie wybiera - powiedziałam
- Racja
Niestety, ale musiałyśmy skończyć tak mile spędzony dzień, ja wróciłam do Zakopanego, Aga do mieszkania, a Justyna do Wisły.
Pojechałam prosto po Piotrusia. Pan Bronisław zaprosił mnie na herbatę.
- I jak? - spytał - Suknia wybrana?
- Tak i wszystkie dodatki też - odpowiedziałam
- Pewnie drogo wyszło - powiedział
- No, nie ukrywam, że tanio nie było, ale.... ślub ma się jeden raz w życiu.
- Bo ja wpadłem na taki pomysł, żeby może zwrócić ci koszt za suknię, jako prezent od nas
- Oj nie. Nic z tych rzeczy, ja nie będę pana naciągać na takie koszty
- A ty sama siebie chcesz naciągać?
- Ale to co innego. To są jeszcze moje pieniądze, co mi kiedyś rodzice składali, aż do mojej 18-stki, pieniądze z wynajmu mieszkania, więc nie powiem, ale tam nie było mało pieniędzy - powiedziałam
- Ale może jednak dasz się...
- Nie, dla mnie prezentem będzie pańska obecność na naszym ślubie i weselu
- Oj, uparta jesteś jak Kamil. Będzie do siebie pasować idealnie - powiedział pan Bronisław
Uśmiechnęłam się do niego
Jednak Piotruś chciał już jechać do domu i musieliśmy wracać.
Gdy tylko wróciliśmy, to wyjęłam suknie i pozostałe dodatki z samochodu i włożyłam do szafy. Wiedziałam, że to długo wisieć nie mogło, bo Kamil nie mógł tego w ogóle zobaczyć, aż do dnia ślubu, albo kilka dni przed, a nie w lutym!
23 lutego miał odbyć się pierwszy konkurs mistrzostw świata w Innsbrucku na skoczni dużej. Konkurs indywidualny miał wystartować o godzinie 17:00. Jeszcze przed konkursem rozmawiałam z Kamilem telefonicznie. Był lekko zestresowany, ale trochę nim wstrząsnęłam, że co by się nie stało, to ja i tak będę przy nim i będę go wspierać. Trochę zrobiło mu się lżej na sercu i podszedł do konkursu z opanowaniem
W konkursie miało wystartować aż 5 Polaków. Byli to : Maciek Kot, Kamil Stoch, Piotrek Żyła, Stefan Hula i Jakub Wolny.
Oglądałam cały konkurs mając Piotrusia na kolanach. Cóż, emocji było sporo, bo na początku wiatr strasznie kręcił. Następnie napisy o kolejnych dyskwalifikacjach, najczęściej za nieprzepisowy kombinezon. Przez listę zdyskwalifikowanych przewijały się naprawdę znane nazwiska, jak choćby Peter Prevc czy Markus Eisenbichler.
Nawet przeraziłam się, jak pójdzie naszym chłopcom z drużyny, ale wiedziałam, że są doświadczeni w tego typu sprawach, więc kamień spadł mi z serca, jak na belce usiadł pierwszy z Polaków - Jakub Wolny, następnie Stefan, Piotrek, Kamil i Maciek.
Dwóch ostatnich zwojowało pierwszą serię, bo chodź skakali jeden po drugim, to jednak Kamil miał lepsze warunki i skoczył dalej, niestety Maciek miał warunki wręcz tragiczne i skoczył o prawie 4 metry krócej od Kamila, ale oboje po pierwszej serii zajęli 1 miejsce ex aequo. Bardzo się cieszyłam z takiego obrotu spraw, choć zdawałam sobie sprawę z tego, że niestety musi być jeden zwycięzca mistrzostw świata 2019 w Innsbrucku. Odpowiedzią na moje zmartwienia miała być druga seria, która przyniosła wiele nieoczekiwanych zdarzeń. Na początku nieprzepisowy kombinezon Roberta Johannsona, potem wypadek Andreasa Wanka, który przewrócił się tuż nad bulą, następnie wywrotka Severina Freunda, która była tak tragiczna, że Severin Freund został zabrany nieprzytomny do szpitala. Seria niefortunnych zdarzeń ciągnęła się w najlepsze. Nagle Domenovi Prevcowi podczas lotu odpięła się prawa narta, przez co zaliczył wywrotkę. Patrzyłam na to wszystko z przerażeniem, aż w końcu z tego transu wyrwała mnie wiadomość od Justyny
"Widzisz to?😨😨😨"
Cóż miałam jej odpisać, jak to wszystko co działo się na skoczni było wręcz przerażające
"Czyżby seria niefortunnych zdarzeń?" - odpisałam jej
Po chwili mi odpisała
"Jak takie fatum krąży nad nimi, to ja się boję co będzie dalej."
Nie chciałam nawet odpisywać na tą wiadomość. Przecież to było niepojęte, co działo się na tej skoczni podczas tego konkursu. Kamery pokazywały zmartwionego Waletera Hofera, który łapał się za głowę, a także Adama Małysza, który miał ręce złożone jak do modlitwy i patrzył w niebo.
Ku mojemu zdziwieniu Jakub, Piotrek i Stefan skoczyli świetnie, były to najdalsze skoki podczas drugiej serii.
Następnie skoczyło kilku skoczków , którym warunki nie sprzyjały, a teraz miał skakać właśnie Kamil. Cisza, gdy siadał na belce i modlitwa o to, żeby wszystko było dobrze doprowadzała mnie do szału. Z tego transu wyrwał mnie wesoły okrzyk Piotrusia: "Tata" - wykrzyknął wskazując palcem na ekran telewizora
- Tak, tatuś teraz skacze - powiedziałam do Piotrusia.
Przepowiednie komputera wskazywały na, rzekłabym, tragiczne warunki dla Kamila, bo powinien mieć dodane aż 11 pkt, a jednak skoczył najdalej!
Aż podskoczyłam z kanapy, gdy przy nazwisku Kamila pojawiła się taka złota 1, oznaczająca pierwsze miejsce po skoku Kamila!
Byłam taka uradowana, bo wiedziałam, że Kamil ma co najmniej srebro na tegorocznych mistrzostwach na dużej skoczni.
Przyszedł czas na skok Maćka, który swoim ostatnim skokiem zmiażdżył konkurencję i wygrał złoto! Również zaczęłam się cieszyć z sukcesu Maćka.
Napisałam nawet do niego SMS-a z gratulacjami, tak samo Agnieszce. Wysłałam również gratulacje Kamilowi za zdobycie srebrnego medalu na tegorocznych mistrzostwach świata.
Piotruś gdy zobaczył, że Kamil wchodzi na podium , zaczął wesoło klaskać do telewizora i krzyczeć "tata, tata". Nie wiem dlaczego, ale odruchowo nagrałam ten moment, jak Piotruś stał przed telewizorem i zaczął klaskać i krzyczeć.
Wrzuciłam ten filmik na swój profil na instagramie z dopiskiem
"Kochanie, serdecznie ci gratulujemy @kamilstochofficial Tęsknimy 😍😘😘 #mistrzostwaświata #syndumnyztatusia #ażwstałjakzobaczyłtatusianapodium #tęsknimybardzo #gratulujemy #kocham "
Po obejrzanej dekoracji kwiatowej wzięłam i wykąpałam Piotrusia. Chciałam położyć go spać, ale jednak dalej był w ciągłym ruchu. Cóż, biegał po całym salonie i krzyczał tylko "tata" i "tata".
Wyciągnęłam telefon , włączyłam kamerę i powiedziałam
- Piotrusiu, powiedz coś do tatusia.
Podbiegł do telefonu i zaczął krzyczeć "tata" i "tata"
- A kochasz tatusia? - zapytałam
- Tak!! - wykrzyknął
- A mamusię kochasz? - znów zapytałam
- Tak!
Pocałował mnie w policzek
- A tatusiowi do kamerki wyślesz buziaka?
Piotruś podszedł do kamerki i zrobił dzióbek, jakby chciał pocałować kamerkę
Pomachał jeszcze do kamerki i zaczął biegać dalej po całym domu.
- Powiem ci kochanie, że jesteśmy z ciebie dumni. Kibicowaliśmy ci przez cały czas, więc całuski ode mnie i od Piotrusia - posłałam w tym momencie do kamerki buziaka - Pogratuluj jeszcze raz Maćkowi, a teraz biegnę, bo Piotruś pobiegł do sypialni. Pa kochanie. Kocham Cię! - pomachałam do kamerki
Wyłączyłam kamerę i wysłałam Kamilowi filmik na messengerze. Pobiegłam szybko do sypialni, a tam Piotruś siedział na łóżku i bawił się pilotem od telewizora. Chciałam wziąć od niego ten pilot, ale on rzucił nim całą siłą na ziemię
- Bach! - krzyknął
- No bach.... - powtórzyłam.
Wzięłam pilot z ziemi i położyłam na stoliku.
- Nie wolno tak robić! - powiedziałam do Piotrusia.
Ten jednak szybko wstał i pobiegł do sypialni.
- No co w ciebie wstąpiło!! Przecież zawsze taki spokojniutki byłeś!
Usiadł sobie na kanapie i patrzył się w sufit.
- Jesteś dzisiaj bardzo nieznośny - powiedziałam do niego
W odpowiedzi tylko się do mnie uśmiechnął.
- Jesteś niemożliwy - powiedziałam do niego, również się uśmiechając.
Piotruś pokazał te swoje bielutkie zęby. Siedzieliśmy tak na kanapie bez słowa, więc postanowiłam włączyć mu bajkę.
Poszłam się wykąpać, a gdy wróciłam to zobaczyłam, że dostałam SMS-a od Kamila.
"Możesz pogadać na SKYPE?"
"Tak" - odpisałam
Wzięłam laptopa, położyłam na stoliku w salonie. Piotruś patrzył się takim dziwnym wzrokiem.
- Porozmawiamy sobie z tatusiem - powiedziałam
Piotruś zaczął klaskać w dłonie.
Nagle pojawił się napis
"Kamil dzwoni"
Odebrałam. Zobaczyłam go bardzo zmęczona, oczy mu się zamykały.
- Hej kochanie - powiedziałam
- Hej - powiedział, przecierając oczy
- Zmęczony jesteś - powiedziałam
- Bardzo
W tym momencie Piotruś podszedł do laptopa i zaczął machać do kamery
- A co ty jeszcze nie śpisz? - zdziwił się Kamil
Spojrzałam na Piotrusia
- Powiedz tatusiowi co zrobiłeś? - spojrzałam ponownie na niego
Piotruś uśmiechnął się szeroko
- Co takiego zrobiłeś? - spytał Kamil
- Bawiłeś się , co nie? Pilotem od telewizora w sypialni - powiedziałam
- No nie mów mi tylko, że.... - zrobił lekko przerażoną minę.
- Nie, nie przejmuj się, pilot od telewizora żyje - powiedziałam
- Kamień z serca - po chwili dodał - Czyżby jak pobiegł do sypialni podczas filmiku, to.....
- Właśnie wtedy - dokończyłam myśl Kamila
-A co on taki nieznośny dzisiaj? I jeszcze jest po 22:00, a on nie śpi, tylko dalej jest pełen energii - powiedział Kamil
- Ja nie wiem, skąd on ma tyle siły, ale.....
- A właśnie, bo by mi z głowy wypadło. Mamy zaproszenie.
- Na co?
- Na ślub.
- Jaki ślub? - zdziwiłam się.
- Mojego kolegi z podstawówki. Zadzwonił do mnie, bo wiedział, że mnie nie ma w mieszkaniu, a jutro ma wysłać nam zaproszenie pocztą, więc jakby coś, to dostaniemy zaproszenie kochanie.
- To gdzie on mieszka?
- W Nowym Targu!
- O! To przecież niedaleko! A kiedy ten ślub?
- 6 kwietnia
- No to muszę sobie kreację kupić - powiedziałam - I już kolejne zakupy.
- Oj, kochanie, dla mnie w każdym ubraniu wyglądasz przepięknie - a po chwili dodał - A bez ubrań cudownie
- Mam tam przyjechać i ci....
Kamil zaczął się śmiać
- No co ty chcesz?!
- No Kamil nie przy dziecku takie rzeczy.
- Ok, ok, niech ci będzie.
Piotruś zaczął robić się śpiący.
- Poczekaj chwilę, ja go położę do łóżeczka i wrócę do ciebie. Ok.
Jednak gdy tylko wróciłam, to zobaczyłam przez kamerkę, że Kamil już śpi, to skończyłam rozmowę i odłożyłam laptopa, a sama położyłam się spać.
Następnego dnia rankiem do drzwi mieszkania zapukał listonosz.Byłam przygotowana tylko na jeden list od przyjaciela Kamila z zaproszeniem na ślub, jednak listonosz wręczył mi dwa listy. Jeden z nich był listem poleconym z Wielkiej Brytanii. Zdziwiłam się trochę, ale nie chciałam otwierać listów i położyłam je na stole.
Zajęłam się codziennymi obowiązkami. Dopiero popołudniu wzięłam jeszcze raz koperty do ręki. List z Wielkiej Brytanii był od Anny. Nie chciałam więc denerwować Kamila, bo wiedziałam, że dzisiaj ma konkurs drużynowy.
W spokoju obejrzałam więc konkurs drużynowy, podczas którego zostaliśmy wicemistrzami świata w skokach narciarskich, a Norwegowie wygrali nad Polakami o niespełna 1 pkt.
Gdy rozmawiałam z Kamilem , to czułam , że był zły na całą tę sytuację. Nie dziwię mu się, przegrać o 0,7 pkt, to dla niego bardzo bolesny cios. Powiedziałam mu tylko o tym, że przyszło zaproszenie na ślub od jego przyjaciela, a o liście od Anny nie powiedziałam ani słowa. Nie chciałam, aby bardziej coś przeżywał.
Cóż, kolejny konkurs indywidualny na skoczni normalnej miał odbyć się dopiero 1 marca. Kilka dni przed powiedziałam Kamilowi o liście od Anny. Nie chciał, abym go otwierała. On sam chciał to zrobić. Uszanowałam więc jego decyzję i włożyłam list do jednej z szuflad w komodzie w sypialni.
1 marca o 16:00 miał odbyć się ostatni konkurs w skokach narciarskich podczas mistrzostw świata. Tym razem miał to być konkurs indywidualny na skoczni normalnej. Warunki przepowiadane przez meteorologów były obiecujące, więc wszyscy skoczkowie mieli mieć równe szanse.
Naszym chłopcom szło znakomicie. Skakali naprawdę daleko, każdy z nich osiągnął ponad 100 metrów. Jednak zdecydowanym liderem po pierwszej serii był właśnie Kamil. Strata drugiego Maćka była nie do odrobienia, bo wynosiła ponad 8 pkt, a na takiej skoczni, to na prawdę ogrom.
W drugiej serii "noga podwinęła się" Stefanowi, który skoczył najkrócej, nie osiągając nawet 60 metrów. Była to wielka porażka na takich mistrzostwach, przez co konkurs indywidualny na skoczni normalnej zakończył na 30 miejscu.
Zwycięzcą został niezastąpiony wręcz Kamil, a na drugim miejscu uplasował się Maciek Kot, który tracił do Kamila jedynie 7,1 pkt.
Zaczęłam się cieszyć z sukcesu Kamila, przez co popłakałam się nawet z radości. Wysłałam do Kamila gratulacje, bo wiedziałam, że po takim sukcesie prędko nie wróci do hotelu i że sobie nie porozmawiamy. Byłam strasznie dumna.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki200
Fajnie:) Czekam na kolejny rozdział
OdpowiedzUsuń