Była połowa stycznia. Już kilka dni wcześniej złożyłam swoje papiery do kilku szkół w sprawie stażu. Jednak najszybciej odezwała się szkoła... w Zębie. Byłam już na rozmowie i zostałam przyjęta na staż jako nauczycielka historii do końca roku szkolnego. Była to dla mnie ogromna szansa, ponieważ będę miała jakieś doświadczenie, aby móc dalej pracować w tym zawodzie.
Miałam zacząć o godzinie 9:30, zawiozłam więc rano przed 8:00 Kamila na rehabilitację, a następnie wróciłam do domu. Chciałam się jakoś elegancko ubrać na pierwszy dzień.
Zrobiłam delikatny makijaż, a włosy rozpuściłam. Już o 8:40 wyjechałam z domu wraz z dzieciaki, które zostawiłam u rodziców Kamila. Ja zaś pojechałam prosto do szkoły. Udałam się do gabinetu dyrektora, gdzie czekała na mnie kobieta, około 50-tki, która jest obecną historyczką w szkole. Przekazała mi podręczniki klas od 4 do 8. W środku miałam pozaznaczane, które tematy miały być tego dnia.
- Dzisiaj zaczynamy o 9:45 klasą 6, potem klasa 7, następnie okienko i klasa 8. Dzisiaj tylko tyle.
Wzięłam do ręki książki i przeczytałam spokojnie temat.
- A jakby pani mogła mi powiedzieć, jakie tematy jutro w pozostałych klasach, abym mogła się przygotować.
- To po skończonych zajęciach. Teraz musisz mieć czystą głowę. Stresujesz się?
- Trochę.
- A na którym jest pani roku?
- Ostatni rok.
- Czyli w tym roku ma pani obronę pracy magisterskiej?
- Tak, tak, ale... jaka pani - uśmiechnęłam się - Katarzyna - Wyciągnęłam rękę - Katarzyna Witkowska-Stoch.
- Anna.. Wiśniewska. - podała mi swoją rękę.
Po chwili jednak dopytała:
- Stoch? Czy Kamil Stoch to...
- Tak, to mój mąż - uśmiechnęłam się
- Czyli jesteś synową Bronka? - kobieta się uśmiechnęła
- Tak, tak. A zna pani mojego teścia?
- Tutaj w Zębie wszyscy się znamy.
Po rozmowie z panią Anną, weszłam do sali na przerwie, gdzie zniecierpliwiona czekałam na uczniów klasy 6. Do sali przychodzili uczniowie. Było ich 8.
Dzieci usiadły na swoich miejscach.
- Kochane dzieci. Od dzisiaj aż do końca roku szkolnego będzie z nami pani Katarzyna Witkowska-Stoch, która od dzisiaj jest w naszej szkole i na stażu i prawie co drugą, trzecią lekcję będzie na waszych zajęciach, część będzie prowadzić sama, przy części będzie się przyglądać naszym lekcjom, ale to nie tylko w waszej klasie, więc się nie bójcie. I proszę was o jedno, nie przeszkadzajcie pani Kasi - uśmiechnęła się kobieta
Spojrzałam się na całą klasę, która liczyła 5 dziewczyn i 3 chłopaków.
- Dzień dobry - powiedziałam
- Dzi--eń... do-bry - odpowiedziały zgodnie dzieciaki
- Jak przedstawiła mnie wasza pani, nazywam się Katarzyna Witkowska-Stoch i aż do końca roku szkolnego będę w waszej szkole na stażu na lekcjach historii. Nie bójcie się, wy się stresujecie, ja też. I nie wiem, kto bardziej - uśmiechnęłam się - Może na początku wszyscy się przedstawicie? Wystarczy tylko imię. - uśmiechnęłam się ponownie
- Marika - powiedziała pierwsza dziewczyna
- Julia - powiedziała druga
- O! Julia! - moja najmłodsza siostra ma tak na imię - odezwałam się
- Nikola
- Izabela
- Karolina
- Julian
- Michał
- Ładne imię, jeden z moich braci ma tak na imię
- Piotrek - powiedział ostatni z nich
Ponownie się uśmiechnęłam
-Mój drugi brat i mój syn mają tak na imię
Po chwili dodałam
- Czyli mogę powiedzieć, że w waszej klasie mam siostrę, dwóch braci i syna. - uśmiechnęłam się
Wyjęłam podręcznik.
- Dzisiaj będziemy realizować temat 34 z podręcznika. Zapiszcie sobie temat... - wzięłam do ręki kredę. Napisałam na tablicy numer lekcji, datę i temat: "Akcja Burza i powstanie warszawskie".
Uświadomiłam sobie, że... w końcu mogę komuś przekazać moją wiedzę. Nawet nie zaglądałam do podręcznika, tylko mówiłam wszystko z głowy. Zrozumiałam, że .. to jest moje miejsce na ziemi i że ja nie chcę robić niczego innego. W końcu mogę być nauczycielką, na razie tylko na stażu, ale... ktoś sobie pomyśli, że żona pięciokrotnego mistrza olimpijskiego powinna być wysoko postawioną osobą w społeczeństwie, ale chyba czas pokazać, że to , że jestem żoną Kamila nie ma znaczenia, jaką ścieżkę kariery wybiorę. Cóż... może pensja nauczycielska nie równa się w tymi pieniędzmi, które zdobywa Kamila za świetny sezon (każdy może sprawdzić stawki w internecie), ale w końcu będę miała poczucie, że sama sobie na te pieniądze zapracowałam, że to właśnie ja mogę edukować polską młodzież z zakresu historii.
Pierwsza lekcja przebiegła dobrze. Dzieciaki się stresowały, ja też, ale w moim odczuciu było bardzo dobrze.
Kolejna lekcja to lekcja z klasą 7. Tutaj był problem, bo to klasa 11 uczniów. 8 chłopców i 3 dziewczyny. Przez chłopców klasa była bardzo głośna i przeszkadzała, ale głośny krzyk pani Anny uspokoił ich.
Po lekcji z klasą 7 miałam okienko. Udałam się więc do pokoju nauczycielskiego, gdzie zrobiłam sobie herbatę. Akurat do pokoju weszła młoda blondynka w okularach. Na oko około 30 lat.
- Dzień dobry - powiedziałam
- Dzień dobry - odpowiedziała - Pani tutaj nowa?
- Tak. Jestem od dzisiaj na stażu.
- A jaki przedmiot?
- Historia..
- Aha... Ale gapa ze mnie - powiedziała - Kamila Barska - podała mi rękę - nauczycielka biologii.
- Katarzyna Witkowska- Stoch. - podałam jej rękę.
- Stoch? - zdziwiła się - Z tych... Stochów?
- To zależy o jakich Stochów chodzi. - uśmiechnęłam się
- Kamil Stoch... ten skoczek.
- Chodzi pani o mojego męża? -uśmiechnęłam się
- Kamil Stoch to pani mąż?
- Tak, tak.
W tym momencie zaczął dzwonić mi telefon. Był to Kamil
- O ! - powiedziałam - Właśnie dzwoni.
Odebrałam
- Hej kochanie, i co? Już po rehabilitacji?
- Tak, tak.
- I co teraz?
- Tata ma po mnie przyjechać, będę w Zębie. Odbierzesz nas potem.
- Tak, tak.. Przyjadę po was. Jeszcze mam jedną lekcję... Za jakieś dwie godziny powinnam być. ... A jak dzieci? Wszystko dobrze?
- Tak. Obecnie są na dworzu.
- Rozumiem, że Piotruś buduje skocznię?
- Już jest wybudowana.
- I jak?
- Powiem ci, że dwa metry.... coś koło tego.
- Rozumiem, że godny następca... Rośnie - uśmiechnęłam się
- No tak, tak.
- To jak wszystko dobrze, to ok.. Zobaczymy się później. Pa
- Pa.
Odłożyłam telefon
- Słyszałam w telewizji, że mąż miał kontuzję. Coś poważnego?
- Nie... Na szczęście nie. Przeszedł poważną operację, obecnie chodzi na rehabilitację i mamy nadzieję, że już może pod koniec wakacji stanie na nogi.
- Widziałam w telewizji, że chodzi o kulach. - po chwili dodała - Panią też widziałam. Bardzo ładna suknia.
- Dziękuję.
- Kupowana?
- Częściowo. Została kupiona góra jako bluzka bez tych naszywek i do tego doszyta spódnica i te naszywki, aby powstała suknia.
- Co roku oglądam właśnie z rodzicami i dzieciakami Galę Mistrzów Sportu i.. przyznam się szczerze, że podziwiałam panią za szczerość, ale przede wszystkim klasę.
- Oj.. proszę tak nie mówić. Peszy mnie to.
- Ale co roku nowe kreacje, które zaskakują. Po raz pierwszy wystąpiła pani ..
- W 2018 roku.
- Wcześniej pani urodziła.
- Tak. Ja niespełna 2 tygodnie wcześniej urodziłam syna.
- Podziwiam panią jeszcze bardziej. Ja po każdej ciąży co najmniej 5 tygodni leżałam bez ruchu na łóżku
- A ja już zaraz mogłam chodzić i to nawet na szpilkach
Po chwili spytałam:
- A ile ma pani dzieci?
- 3. Trzech chłopaków.
- No to gratuluję, pewnie mąż jest dumny, że ma trzech synów.
- Niekoniecznie. Rozeszłam się z mężem kilka miesięcy temu.
- Przepraszam, nie wiedziałam.
- Skąd mogła pani wiedzieć.... Bił mnie, znęcał się nade mną... A potem odszedł do kochanki, nie było żadnej przyszłości.
- Bardzo pani współczuję.. To naprawdę coś ciężkiego... Okropne przeżycie..
- Ale nie mówmy może o mnie... Z jaką teraz klasą pani ma?
- Z ósmą.
- O! - uśmiechnęła się
- Co? Aż tak źle? - spytałam
- Nie... Najfajniejsza klasa, jaką kiedykolwiek uczyłam
- Dobre i tyle.. Po klasie siódmej.. .To nawet nie wiem, czego mam się spodziewać.
- Jeszcze jest klasa czwarta. Jeszcze gorsza.
- Jakoś wytrzymać trzeba do końca roku szkolnego.
Udałam się na zajęcia do klasy 8, a następnie pojechałam do rodziców Kamila, gdzie wstąpiłam na obiad.
- I jak pierwszy dzień? - spytał Kamil
- Bardzo dobrze. Poznałam przemiłą kobietę - biolożkę - Kamilę Barską.
- O! Kamilę - odezwał się Bronisław
- Zna ją pan?
- Przecież mieszka naprzeciwko - uśmiechnął się, wskazując na stary już góralski dom - Mieszka z rodzicami
- Tak, mówiła. Ma trzech synów.
- A co z tym mężem... nie wiem.
- Rozwiodła się kilka miesięcy temu.
- Czyli już wiesz wszystko.. - uśmiechnęła się Krystyna
- A historii nadal uczy pani Anna Wiśniewska? - spytał Kamil
- Tak, tak. Jest moją "opiekunką"
- Przemiła kobieta - skomentował Kamil - Pytała zawsze swoim sposobem i zawsze jakoś wypadało tak, że zazwyczaj na historii w piątki mnie nie było, bo miałem treningi i zgrupowania, a zazwyczaj w piątek pytała, bo była nas 16 i pytała po dwie osoby na każdej lekcji - uśmiechnął się Kamil - Od klasy 4 nigdy nie byłem pytany
- A ja na historii w gimnazjum to prawie codziennie szłam do odpowiedzi i w końcu klasa miała wolne, bo mnie już do listopada spytali tyle, że miejsc nie było w dzienniku na odpowiedź ustną i na kartkówki, więc mieli wolne.
- Ale ty to jednak urodzona historyczka, a u mnie... inaczej - uśmiechnął się Kamil - W drugiej klasie liceum ledwo co wyszedłem z zagrożenia z historii na semestr. Bo to akurat był okres listopad, grudzień, styczeń i prawie ciągle mnie nie było
- No wiesz co.... - zaczęłam się śmiać.
Wróciliśmy do domu. Akurat w telewizji była bajka "Dzwonnik z Notre Dame", którą obejrzeliśmy wspólnie, a następnie pobawiliśmy się z dziećmi. Wieczorem wykąpałam dzieciaki i położyłam spać. Wstawiłam pranie, po czym usiadłam w salonie przy podręcznikach od historii i moich własnych książkach, aby przygotować temat tylko dla klasy 5, bo właśnie z nimi miałam mieć zajęcia następnego dnia.
- Co robisz? - spytał
- A co mogę robić... Muszę się przygotować. Akurat jutro mam na 8:05, więc zawiozę cię trochę wcześniej, a po zajęciach jadę do klubu, aby przygotować trening z dziećmi i muszę jeszcze załatwić sprawę zgrupowania dla dzieciaków.... Zgłosiłam już projekt kolejnego Pucharu Tatr... I muszę zamówić materiały od naszego sklepu... Aw! - krzyknęłam - Mam już tego dość
Kamil przysunął się bliżej mnie.. Zsunął bluzkę z mojego ramienia, a następnie ramiączko od biustonosza...
- Zostaw to.. - szepnął mi do ucha.
- Kamil... nie mam czasu. Za jakieś 15-20 minut skończy się pranie, muszę je porozwieszać.
- W 20 minut to my już skończymy.
Zaczęliśmy się całować. Tak delikatnie...
Wylądowaliśmy na kanapie..
- Całujesz mnie tak samo delikatnie, jak wtedy w Oberstdorfie.
- Wtedy w Oberstdorfie już wiedziałem, że całuję miłość swojego życia - uśmiechnął się
- A ja myślałam, że pocałowałeś mnie, bo musiałeś.
- Pocałowałem cię, bo tego pragnąłem.
- Ja odczułam wtedy coś zupełnie innego.
- Kaśka... - szepnął mi do ucha.
- Kolejnego małego Stocha zostawmy na później - uśmiechnęłam się
Następnego dnia udałam się do pracy - do szkoły.
Po skończonej godzinie zajęć pojechałam najpierw pozałatwiać sprawy ze zgrupowaniem dla dzieciaków z klubu, a następnie zamówiłam materiały do naszego sklepu. Usiadłam sobie w sklepie w kącie, wysyłając jeszcze kilka papierów w sprawie Pucharu Tatr i poszłam do klubu. Będąc na treningu z dzieciakami, zadzwonił do mnie telefon. Była to Natalia... cała zapłakana..
- Co się stało? - spytałam
- Ja.... jestem w ciąży - po czym się rozłączyła.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W ten weekend postanowiłam Was nagrodzić, dodając każdego dnia po 3 nowe opowiadania. Przybyła do mnie wena, dlatego taka niespodzianka dla Was z okazji zakończenia roku szkolnego i powitania wakacji ! :)
kiki2000
Miałam zacząć o godzinie 9:30, zawiozłam więc rano przed 8:00 Kamila na rehabilitację, a następnie wróciłam do domu. Chciałam się jakoś elegancko ubrać na pierwszy dzień.
Zrobiłam delikatny makijaż, a włosy rozpuściłam. Już o 8:40 wyjechałam z domu wraz z dzieciaki, które zostawiłam u rodziców Kamila. Ja zaś pojechałam prosto do szkoły. Udałam się do gabinetu dyrektora, gdzie czekała na mnie kobieta, około 50-tki, która jest obecną historyczką w szkole. Przekazała mi podręczniki klas od 4 do 8. W środku miałam pozaznaczane, które tematy miały być tego dnia.
- Dzisiaj zaczynamy o 9:45 klasą 6, potem klasa 7, następnie okienko i klasa 8. Dzisiaj tylko tyle.
Wzięłam do ręki książki i przeczytałam spokojnie temat.
- A jakby pani mogła mi powiedzieć, jakie tematy jutro w pozostałych klasach, abym mogła się przygotować.
- To po skończonych zajęciach. Teraz musisz mieć czystą głowę. Stresujesz się?
- Trochę.
- A na którym jest pani roku?
- Ostatni rok.
- Czyli w tym roku ma pani obronę pracy magisterskiej?
- Tak, tak, ale... jaka pani - uśmiechnęłam się - Katarzyna - Wyciągnęłam rękę - Katarzyna Witkowska-Stoch.
- Anna.. Wiśniewska. - podała mi swoją rękę.
Po chwili jednak dopytała:
- Stoch? Czy Kamil Stoch to...
- Tak, to mój mąż - uśmiechnęłam się
- Czyli jesteś synową Bronka? - kobieta się uśmiechnęła
- Tak, tak. A zna pani mojego teścia?
- Tutaj w Zębie wszyscy się znamy.
Po rozmowie z panią Anną, weszłam do sali na przerwie, gdzie zniecierpliwiona czekałam na uczniów klasy 6. Do sali przychodzili uczniowie. Było ich 8.
Dzieci usiadły na swoich miejscach.
- Kochane dzieci. Od dzisiaj aż do końca roku szkolnego będzie z nami pani Katarzyna Witkowska-Stoch, która od dzisiaj jest w naszej szkole i na stażu i prawie co drugą, trzecią lekcję będzie na waszych zajęciach, część będzie prowadzić sama, przy części będzie się przyglądać naszym lekcjom, ale to nie tylko w waszej klasie, więc się nie bójcie. I proszę was o jedno, nie przeszkadzajcie pani Kasi - uśmiechnęła się kobieta
Spojrzałam się na całą klasę, która liczyła 5 dziewczyn i 3 chłopaków.
- Dzień dobry - powiedziałam
- Dzi--eń... do-bry - odpowiedziały zgodnie dzieciaki
- Jak przedstawiła mnie wasza pani, nazywam się Katarzyna Witkowska-Stoch i aż do końca roku szkolnego będę w waszej szkole na stażu na lekcjach historii. Nie bójcie się, wy się stresujecie, ja też. I nie wiem, kto bardziej - uśmiechnęłam się - Może na początku wszyscy się przedstawicie? Wystarczy tylko imię. - uśmiechnęłam się ponownie
- Marika - powiedziała pierwsza dziewczyna
- Julia - powiedziała druga
- O! Julia! - moja najmłodsza siostra ma tak na imię - odezwałam się
- Nikola
- Izabela
- Karolina
- Julian
- Michał
- Ładne imię, jeden z moich braci ma tak na imię
- Piotrek - powiedział ostatni z nich
Ponownie się uśmiechnęłam
-Mój drugi brat i mój syn mają tak na imię
Po chwili dodałam
- Czyli mogę powiedzieć, że w waszej klasie mam siostrę, dwóch braci i syna. - uśmiechnęłam się
Wyjęłam podręcznik.
- Dzisiaj będziemy realizować temat 34 z podręcznika. Zapiszcie sobie temat... - wzięłam do ręki kredę. Napisałam na tablicy numer lekcji, datę i temat: "Akcja Burza i powstanie warszawskie".
Uświadomiłam sobie, że... w końcu mogę komuś przekazać moją wiedzę. Nawet nie zaglądałam do podręcznika, tylko mówiłam wszystko z głowy. Zrozumiałam, że .. to jest moje miejsce na ziemi i że ja nie chcę robić niczego innego. W końcu mogę być nauczycielką, na razie tylko na stażu, ale... ktoś sobie pomyśli, że żona pięciokrotnego mistrza olimpijskiego powinna być wysoko postawioną osobą w społeczeństwie, ale chyba czas pokazać, że to , że jestem żoną Kamila nie ma znaczenia, jaką ścieżkę kariery wybiorę. Cóż... może pensja nauczycielska nie równa się w tymi pieniędzmi, które zdobywa Kamila za świetny sezon (każdy może sprawdzić stawki w internecie), ale w końcu będę miała poczucie, że sama sobie na te pieniądze zapracowałam, że to właśnie ja mogę edukować polską młodzież z zakresu historii.
Pierwsza lekcja przebiegła dobrze. Dzieciaki się stresowały, ja też, ale w moim odczuciu było bardzo dobrze.
Kolejna lekcja to lekcja z klasą 7. Tutaj był problem, bo to klasa 11 uczniów. 8 chłopców i 3 dziewczyny. Przez chłopców klasa była bardzo głośna i przeszkadzała, ale głośny krzyk pani Anny uspokoił ich.
Po lekcji z klasą 7 miałam okienko. Udałam się więc do pokoju nauczycielskiego, gdzie zrobiłam sobie herbatę. Akurat do pokoju weszła młoda blondynka w okularach. Na oko około 30 lat.
- Dzień dobry - powiedziałam
- Dzień dobry - odpowiedziała - Pani tutaj nowa?
- Tak. Jestem od dzisiaj na stażu.
- A jaki przedmiot?
- Historia..
- Aha... Ale gapa ze mnie - powiedziała - Kamila Barska - podała mi rękę - nauczycielka biologii.
- Katarzyna Witkowska- Stoch. - podałam jej rękę.
- Stoch? - zdziwiła się - Z tych... Stochów?
- To zależy o jakich Stochów chodzi. - uśmiechnęłam się
- Kamil Stoch... ten skoczek.
- Chodzi pani o mojego męża? -uśmiechnęłam się
- Kamil Stoch to pani mąż?
- Tak, tak.
W tym momencie zaczął dzwonić mi telefon. Był to Kamil
- O ! - powiedziałam - Właśnie dzwoni.
Odebrałam
- Hej kochanie, i co? Już po rehabilitacji?
- Tak, tak.
- I co teraz?
- Tata ma po mnie przyjechać, będę w Zębie. Odbierzesz nas potem.
- Tak, tak.. Przyjadę po was. Jeszcze mam jedną lekcję... Za jakieś dwie godziny powinnam być. ... A jak dzieci? Wszystko dobrze?
- Tak. Obecnie są na dworzu.
- Rozumiem, że Piotruś buduje skocznię?
- Już jest wybudowana.
- I jak?
- Powiem ci, że dwa metry.... coś koło tego.
- Rozumiem, że godny następca... Rośnie - uśmiechnęłam się
- No tak, tak.
- To jak wszystko dobrze, to ok.. Zobaczymy się później. Pa
- Pa.
Odłożyłam telefon
- Słyszałam w telewizji, że mąż miał kontuzję. Coś poważnego?
- Nie... Na szczęście nie. Przeszedł poważną operację, obecnie chodzi na rehabilitację i mamy nadzieję, że już może pod koniec wakacji stanie na nogi.
- Widziałam w telewizji, że chodzi o kulach. - po chwili dodała - Panią też widziałam. Bardzo ładna suknia.
- Dziękuję.
- Kupowana?
- Częściowo. Została kupiona góra jako bluzka bez tych naszywek i do tego doszyta spódnica i te naszywki, aby powstała suknia.
- Co roku oglądam właśnie z rodzicami i dzieciakami Galę Mistrzów Sportu i.. przyznam się szczerze, że podziwiałam panią za szczerość, ale przede wszystkim klasę.
- Oj.. proszę tak nie mówić. Peszy mnie to.
- Ale co roku nowe kreacje, które zaskakują. Po raz pierwszy wystąpiła pani ..
- W 2018 roku.
- Wcześniej pani urodziła.
- Tak. Ja niespełna 2 tygodnie wcześniej urodziłam syna.
- Podziwiam panią jeszcze bardziej. Ja po każdej ciąży co najmniej 5 tygodni leżałam bez ruchu na łóżku
- A ja już zaraz mogłam chodzić i to nawet na szpilkach
Po chwili spytałam:
- A ile ma pani dzieci?
- 3. Trzech chłopaków.
- No to gratuluję, pewnie mąż jest dumny, że ma trzech synów.
- Niekoniecznie. Rozeszłam się z mężem kilka miesięcy temu.
- Przepraszam, nie wiedziałam.
- Skąd mogła pani wiedzieć.... Bił mnie, znęcał się nade mną... A potem odszedł do kochanki, nie było żadnej przyszłości.
- Bardzo pani współczuję.. To naprawdę coś ciężkiego... Okropne przeżycie..
- Ale nie mówmy może o mnie... Z jaką teraz klasą pani ma?
- Z ósmą.
- O! - uśmiechnęła się
- Co? Aż tak źle? - spytałam
- Nie... Najfajniejsza klasa, jaką kiedykolwiek uczyłam
- Dobre i tyle.. Po klasie siódmej.. .To nawet nie wiem, czego mam się spodziewać.
- Jeszcze jest klasa czwarta. Jeszcze gorsza.
- Jakoś wytrzymać trzeba do końca roku szkolnego.
Udałam się na zajęcia do klasy 8, a następnie pojechałam do rodziców Kamila, gdzie wstąpiłam na obiad.
- I jak pierwszy dzień? - spytał Kamil
- Bardzo dobrze. Poznałam przemiłą kobietę - biolożkę - Kamilę Barską.
- O! Kamilę - odezwał się Bronisław
- Zna ją pan?
- Przecież mieszka naprzeciwko - uśmiechnął się, wskazując na stary już góralski dom - Mieszka z rodzicami
- Tak, mówiła. Ma trzech synów.
- A co z tym mężem... nie wiem.
- Rozwiodła się kilka miesięcy temu.
- Czyli już wiesz wszystko.. - uśmiechnęła się Krystyna
- A historii nadal uczy pani Anna Wiśniewska? - spytał Kamil
- Tak, tak. Jest moją "opiekunką"
- Przemiła kobieta - skomentował Kamil - Pytała zawsze swoim sposobem i zawsze jakoś wypadało tak, że zazwyczaj na historii w piątki mnie nie było, bo miałem treningi i zgrupowania, a zazwyczaj w piątek pytała, bo była nas 16 i pytała po dwie osoby na każdej lekcji - uśmiechnął się Kamil - Od klasy 4 nigdy nie byłem pytany
- A ja na historii w gimnazjum to prawie codziennie szłam do odpowiedzi i w końcu klasa miała wolne, bo mnie już do listopada spytali tyle, że miejsc nie było w dzienniku na odpowiedź ustną i na kartkówki, więc mieli wolne.
- Ale ty to jednak urodzona historyczka, a u mnie... inaczej - uśmiechnął się Kamil - W drugiej klasie liceum ledwo co wyszedłem z zagrożenia z historii na semestr. Bo to akurat był okres listopad, grudzień, styczeń i prawie ciągle mnie nie było
- No wiesz co.... - zaczęłam się śmiać.
Wróciliśmy do domu. Akurat w telewizji była bajka "Dzwonnik z Notre Dame", którą obejrzeliśmy wspólnie, a następnie pobawiliśmy się z dziećmi. Wieczorem wykąpałam dzieciaki i położyłam spać. Wstawiłam pranie, po czym usiadłam w salonie przy podręcznikach od historii i moich własnych książkach, aby przygotować temat tylko dla klasy 5, bo właśnie z nimi miałam mieć zajęcia następnego dnia.
- Co robisz? - spytał
- A co mogę robić... Muszę się przygotować. Akurat jutro mam na 8:05, więc zawiozę cię trochę wcześniej, a po zajęciach jadę do klubu, aby przygotować trening z dziećmi i muszę jeszcze załatwić sprawę zgrupowania dla dzieciaków.... Zgłosiłam już projekt kolejnego Pucharu Tatr... I muszę zamówić materiały od naszego sklepu... Aw! - krzyknęłam - Mam już tego dość
Kamil przysunął się bliżej mnie.. Zsunął bluzkę z mojego ramienia, a następnie ramiączko od biustonosza...
- Zostaw to.. - szepnął mi do ucha.
- Kamil... nie mam czasu. Za jakieś 15-20 minut skończy się pranie, muszę je porozwieszać.
- W 20 minut to my już skończymy.
Zaczęliśmy się całować. Tak delikatnie...
Wylądowaliśmy na kanapie..
- Całujesz mnie tak samo delikatnie, jak wtedy w Oberstdorfie.
- Wtedy w Oberstdorfie już wiedziałem, że całuję miłość swojego życia - uśmiechnął się
- A ja myślałam, że pocałowałeś mnie, bo musiałeś.
- Pocałowałem cię, bo tego pragnąłem.
- Ja odczułam wtedy coś zupełnie innego.
- Kaśka... - szepnął mi do ucha.
- Kolejnego małego Stocha zostawmy na później - uśmiechnęłam się
Następnego dnia udałam się do pracy - do szkoły.
Po skończonej godzinie zajęć pojechałam najpierw pozałatwiać sprawy ze zgrupowaniem dla dzieciaków z klubu, a następnie zamówiłam materiały do naszego sklepu. Usiadłam sobie w sklepie w kącie, wysyłając jeszcze kilka papierów w sprawie Pucharu Tatr i poszłam do klubu. Będąc na treningu z dzieciakami, zadzwonił do mnie telefon. Była to Natalia... cała zapłakana..
- Co się stało? - spytałam
- Ja.... jestem w ciąży - po czym się rozłączyła.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W ten weekend postanowiłam Was nagrodzić, dodając każdego dnia po 3 nowe opowiadania. Przybyła do mnie wena, dlatego taka niespodzianka dla Was z okazji zakończenia roku szkolnego i powitania wakacji ! :)
kiki2000


Komentarze
Prześlij komentarz