Numer 170 - Gregor....

Tę noc spędziłam w pokoju Piotrusia, spiąć na podłodze.. Wstałam ze strasznym bólem brzucha. Mdliło mnie od godziny 5:00. Co chwilę biegam do łazienki, aby zwymiotować.
 Dzieciaki akurat wstały, więc przebrałam je i zeszłam z nimi na dół, aby przygotować śniadanie. Kamil siedział już w  salonie. Oglądał telewizor i pił kawę.
W tym momencie znowu zaczęło mnie mdlić i pobiegłam prosto do łazienki.
Gdy wróciłam, Kamil spojrzał się tylko na mnie i nic nie powiedział. Przygotowałam dzieciom śniadanie, po czym usiadłam z nimi w jadalni i nakarmiłam ich oboje. Gdy karmiłam Wiktorię, zadzwonił do mnie telefon. Był to dyrektor szkoły. Strasznie mnie przepraszał, bo nie powiadomił mnie wcześniej, że dzisiaj dzieci jadą do teatru, więc nie ma zajęć. Dla mnie było to na rękę.

Gdy dzieciaki zjadły, usiadły sobie obok Kamila, a ja pozmywałam naczynia. Niestety znowu musiałam udać się do łazienki, aby zwymiotować. Gdy tylko z niej wyszłam, udałam się na górę. Tam przebrałam się w sukienkę:
 - Dla niego tak się stroisz? - spytał Kamil, gdy zeszłam na dół
- Musisz dalej mnie tak denerwować? Myślisz, że będąc w domu nie mogę się ładnie ubrać, tylko muszę chodzić w legginsach i T-shirtach? Chcę ładnie wyglądać dla siebie.
Po chwili spytałam:
- Mam cię zawieźć na rehabilitację?
- Nie. - odpowiedział
W tym momencie pod nasz dom podjechał Maciek Kot, który zabrał Kamila na rehabilitację.
Ja zaś, mając chwilę wolnego, zawiozłam dzieciaki do Zębu, do dziadków, a sama pojechałam do szpitala, do lekarza z powodu moich porannych mdłości.
Czekałam przez ponad godzinę na izbie przyjęć, ale w końcu zostałam przyjęta.
- Pani... Katarzyna Witkowska-Stoch? - spytał lekarz
- Tak, tak.
- Co pani dolega?
- Od rana mam mdłości... Bardzo często, a nawet zbyt często chodzę wymiotować.
- Jadła pani wczoraj coś nowego?
- Nie, jem to co zawsze.
- Może jest pani w ciąży?
Od razu zaprzeczyłam
- Nie, to nie możliwe... Gdy byłam w ciąży z poprzednimi dziećmi.... mdłości były niewielkie.
- Ale czy uprawiała pani stosunek seksualny w ostatnim czasie z mężem?
- No tak, ale... chyba pan nie sugeruje, że jestem w ciąży.
- Nie możemy niczego wykluczyć. Zapraszam panią na badanie, pobierzemy pani krew.
Udałam się więc na pobieranie krwi. Musiałam czekać ponad godzinę na wyniki, ale w końcu lekarz je otrzymał i ponownie weszłam do jego gabinetu, gdzie czekał już na mnie aparat USG.
- Proszę się położyć - powiedział - Zaraz przyjdzie do pani, lekarz ginekolog.
- Czyli... jednak ciąża? - spytałam
- Musimy coś sprawdzić, bo niepokoją mnie pewne wyniki i do tego potrzebne jest nam badanie USG
Po chwili do gabinetu weszła pani ginekolog, która wykonała badanie USG
- Nie mylił się pan  - zwróciła się do doktora - To drugi tydzień ciąży. - Jeszcze prawie nic nie widać, ale.. gratuluję - powiedziała
- Dziękuję
- Musi jednak pani bardzo dbać o siebie.  Do 5 tygodnia ryzyko poronień jest ogromne. Musi być pani bardzo ostrożna.
- Dobrze, dziękuję

Wyszłam zatem od lekarza. Byłam z jednej strony szczęśliwa... Po raz trzeci zostanę mamą! Ale... Kamil i ta jego złość.. Ciągle nie dawało mi to spokoju. Musiałam jednak spotkać się z Gregorem i wszystko sobie wyjaśnić na spokojnie.
Pojechałam zatem w umówione miejsce. Weszłam do hotelu i skierowałam się pod odpowiedni numer pokoju. Drzwi otworzył mi uśmiechnięty jak zawsze Gregor
 - Zapraszam - powiedział
Weszłam do pokoju.
- Może usiądziesz? - wskazał mi miejsce na fotel, który stał w rogu.
- Dziękuję - usiadłam zatem na miejscu
- Kawy, herbaty?
- Nie..
- A może wody?
- Poproszę
Gregor zadzwonił do recepcji
- Herbatę i wodę poproszę.  Pokój 48.
Zobaczyłam spakowane już walizki.
- Kiedy wyjeżdżasz?
- Dziś wieczorem
- A teraz, gdzie kolejne konkursy?
- U mnie, w Austrii.
- Rozumiem, że odpalisz kolejną bombę i wskoczysz na podium.
- Zobaczymy
Po chwili do pokoju wszedł kelner, podając mi wodę, a Gregorowi herbatę.
- Chciałeś ze mną porozmawiać - powiedziałam
- Tak, chciałem.. Musimy sobie wyjaśnić wiele rzeczy.
- Gregor... to, co się wydarzyło między nami... wtedy.. w Oberstdorfie 6 lat temu... To przeszłość. Zapomnijmy o tym.
- Kasiu... nie.. nie możemy o tym zapomnieć. Nie chcę, abyś chowała do mnie urazy.
- Ale ja nie gniewam się na ciebie
- Ale musisz wiedzieć, że to.. to nie był odruch napalonego chłopca, tylko zakochanego w tobie mężczyzny.. Ja się od początku w tobie zakochałem i ... kocham cię nadal.
- Gregor... ja mam męża, którego bardzo kocham
- Wiem i dlatego nie chcę stać na drodze waszego szczęścia. Jesteście szczęśliwi, macie wspaniałe dzieci, chociaż... Kamil ciągle tak na mnie dziwnie patrzy.
- Musisz zrozumieć to, że.... on nadal, patrząc na ciebie, widzi nas w Oberstdorfie, jak wyrwał te cholerne drzwi. Musisz dać mu jeszcze trochę czasu, aby się z tym oswoić.
- Wiem, ale minęło już 6 lat.
- Ale Kamil.... jest bardzo pamiętliwy. Ale musimy być dobrej myśli, może to zapomni i wybaczy ci.
- A więc... Kasiu... moja...
- Tylko bez takich, proszę.
- Dobrze. Spotkałem się tutaj z tobą, bo chcę, żebyś wiedziała o moich uczuciach, ale ja nic od ciebie nie chcę.. Nic... Kompletnie. Chcę tylko, żebyś wiedziała, że... nie będę już nigdy stawał na drodze do twojego szczęścia. Pragnę, byś była szczęśliwa u boku Kamila.. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy...
- To wszystko? - spytałam, po czym zamaszyście wstałam z fotela
- Nie - odpowiedział Gregor, który również wstał
Podszedł do mnie... Delikatnym ruchem objął mnie i przysunął do siebie. Opierałam się, ale on był silniejszy... Pocałował mnie, tak jak wtedy... w Oberstdorfie, ale ja jednak miałam lepszy refleks i ile miałam sił, uderzyłam go z liścia w policzek.
- Zostaw mnie, mojego męża, moje dzieci i całą moją rodzinę w spokoju! Zrozumiałeś! - wykrzyczałam mu w twarz, po czym wybiegłam zapłakana z hotelu
Będąc w samochodzie, otarłam sobie łzy.  Pojechałam do Zębu, aby odebrać dzieciaki i wróciłam z nimi do domu. Ugotowałam obiad, który zjedliśmy we trójkę. Kamil nadal nie wrócił. Zaczęłam się o niego martwić. Zadzwoniłam dwa razy i napisałam SMS-a. Nic... Kompletnie. Nie odpowiedział. Zadzwoniłam do Maćka Kota. Powiedział mi, że miał go tylko zawieźć, a wrócić miał z kimś innym, ale Kamil nie powiedział mu z kim.
Gdy za oknem zrobiło się ciemno, położyłam dzieci spać. Kamila nadal nie było w domu. Zadzwoniłam więc do wszystkich jego znajomych. Nikt nie wiedział, gdzie jest. Martwiłam się i to strasznie, jednak w głowie nadal miałam pocałunek z Gregorem i całego jego przed oczami... Usiadłam na kanapie, wyciągając album ze zdjęciami... Przeglądałam je wszystkie... Zaczynając właśnie od Oberstdorfu. Patrząc na nas... takich szczęśliwych... Uświadomiłam sobie, że... jedynym mężczyzną w moim życiu jest Kamil i nikt inny. Nikogo innego nie chcę, tylko jego.. Gdy doszłam do zdjęć ze ślubu... i gdy znów zobaczyłam siebie w sukni ślubnej, a następnie Kamila w garniturze... Przecież Gregor i nikt inny nie stanie na drodze do naszego szczęścia. Na początku stał Adrian, potem Gregor... czyżby Gregor znów powrócił?

Około 21:00 do domu wszedł Kamil... Z pomocą swych kul, ale... strasznie pijany..
- Kamil.. gdzie byłeś? - spytałam
 On jednak spojrzał się na album ze zdjęciami.
- Zastanawiasz się, którego wybrać? - spytał
- Ja już dawno wybrałam
Kamila moje słowa zdziwiły.
- Gdy powiedziałam "TAK", najpierw na ulicy, a potem to sakramentalne... już wtedy wybrałam mężczyznę, z którym chcę spędzić resztę swojego życia.
Kamil podszedł do mnie bliżej.
- Spotkałaś się z nim?
- Tak - odpowiedziałam
- Co ci powiedział?
Nie odpowiedziałam mu jednak
- Czy on coś ci powiedział?
Znów milczałam
- Kasia, ostatni raz cię pytam , czy ten człowiek coś ci powiedział?!
Dalej milczałam
- Oczywiście, że tak... - dodał sobie sam
W tym momencie odezwał się mój telefon. To Gregor. Kamil dokładnie widział, kto dzwonił, a ja nawet nie odebrałam telefonu.
- Powiedział,prawda... oczywiście, że tak, bo nawet nie odbierasz! - ryknął - Jestem obok i myślisz, że co. że zdenerwuję się?! - ryknął kolejny raz
Usłyszałam dźwięk SMS-a. Był do Gregora.
Kamil wyrwał mój telefon i przeczytał na głos
" Kasiu... moje kochanie.. Wiem, że jesteś szczęśliwa u boku Kamila, sama to przecież mówiłaś, ale... ten pocałunek... chociaż odepchnięty przez ciebie i zakończony po tym, jak mnie uderzyłaś... To jednak... chcę, żebyś coś wiedziała... Kocham Cię!"
Gdy Kamil przeczytał na głos ostatnie słowa.... Wściekł się i rzucił moim telefonem o ziemię, po czym złapał się za głowę.
Złapałam go za rękę...
- Kamil... Kamil.. proszę... wysłuchaj mnie...Wszystko ci wyjaśnię.. On dopiero dzisiaj powiedział mi, że mnie kocha. Ja dotąd nic nie wiedziałam.
- Zabiję go! Zabiję! - krzyknął
Kamil chciał wybiec z domu, ale go powstrzymałam
-Wybacz mi, proszę...
- Wszystko zniszczyłaś... Wszystko! Zostaw mnie! Zniszczyłaś to małżeństwo, tą miłość, całując się z nim! Zniszczyłaś nas, Kasia!
- Kamil... Ale czy ty nie rozumiesz, że ja go odepchnęłam.. Że ja go uderzyłam momentalnie , gdy tylko mnie pocałował... Czy ty tego nie rozumiesz!?
Kamil ścisnął mnie za rękę.
- Ostrzegałem cię, ale.... ty poszłaś do niego, nie zważając na to, czy tego chcę, czy nie!
- Ale ja nie mam zamiaru pytać cię za każdym razem o pozwolenie! Porozmawiałam z nim! Wszystko sobie wyjaśniliśmy! Nie rozumiesz?! Powiedziałam mu, że tylko ciebie kocham! On wyznał mi swoje uczucia, ale powiedział, że nie stanie na drodze do mojego szczęścia!
- Ale czy ty wiesz, że ja ci zupełnie nie wierzę?!
- Ja ci wierzyłam we wszystko! Zawsze ci wierzyłam, ponieważ jesteś moim mężem i nim pozostaniesz! Ale nigdy, przenigdy nie zgodzę się na to, abyś tak mnie traktował!
- A jak mam cię traktować, tak?! - zły poszedł do kuchni.
Wyjął z szafki kilka talerzy i roztłukł je na podłodze
- Tak mam cię traktować, tak?!!
- Kamil...
- Mam dość! Nie chcę twoich wyjaśnień! Nie chcę nic! Kompletnie! Nic od ciebie nie chcę! Mam cię dość! Tak nie zachowuje się żadna żona! ŻADNA!
- To, że nie pocałowałam go, bo kocham tylko ciebie, to jest źle! Czy może miałam dalej w to brnąć, lądując z nim w łóżku?!
Kamil w tym momencie, złapał za krawędź obrusu i ściągnął wszystko ze stołu.
- Niszcz wszystko! Bo tylko tyle potrafisz! Nie umiesz normalnie porozmawiać?!
- Nie, nie umiem! To wszystko twoja wina!
- Chociaż jestem szczera w przeciwieństwie do ciebie i powiedziałam ci o czym z nim rozmawiałam i co się działo!
Kamil kopnął z całej siły szklany stolik w salonie, który rozprysł się na drobne kawałki.
- Wynoś się! Wynoś się z mojego domu i nigdy tutaj nie wracaj! NIGDY! WYNOŚ SIĘ!
Zapłakana wzięłam kurtkę z korytarza i buty.. Zapomniałam nawet o telefonie... Wybiegłam z domu... Zostawiając w nim wszystko... Męża... dzieci... Szłam zapłakana ulicami Zakopanego. Było ciemno, było już po 23:00. Gdy nagle usłyszałam czyjeś kroki... Gdy się odwróciłam...
Zobaczyłam tylko kogoś w kominiarce... Poczułam mocne ukłucie, jakby dźgnięcie w brzuch... Upadłam na ziemię... Zrobiło się ciemno... Strasznie ciemno.



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Myślę, że nie spodziewaliście się takiego obrotu spraw. Mam nadzieję, że się podobało oraz jeśli tylko będę miała czas, to opublikuję dzisiaj kolejne opowiadanie.

                           kiki2000

Komentarze

  1. A mi się taki obrót spraw nie podoba. Która zakochana w mężu żona pójdzie na schadzkę do hotelu i to jeszcze do pokoju innego faceta? Przepraszam ale że strony Kasi to był przejaw ustnej głupoty i wystawiania uczuć Kamila na próbę. Do tego te jej durne tłumaczenie i durne zarzuty wobec męża, masakra i jeszcze raz masakra. Rozumiem Kamila choć nie powinien tak gwałtownie reagować, chyba trochę go poniosło ale z drugiej strony co mu się dziwić? Generalnie zaczęłaś zmierzać w złą stronę i to mi się nie podoba. Sorry ale takie jest moje zdanie.
    P.S Uważam ,że tym razem to Kasia ma za co przepraszać męża o ile wogóle się pogodzą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę ,że zachowanie Kasi było idiotyczne. Zupełnie nie wiem po co polazła do tego hotelu, co jej to dało ? Nadwerężyła tylko zaufanie Kamila, a w zasadzie to chyba je straciła. Zupełnie nie wiem co nią kierowało, chyba doznała jakiegoś zaćmienia albo nie wiem czego. Zawiodła mnie jej postawa. zupełnie, myślałam ,że jest inna.
      Kamil trochę zbyt impulsywny , ale nie ma co mu się dziwić, też bym była wkurzona na jego miejscu i dlatego jego akurat w tej całej sytuacji nie potępiam.
      Żal tylko dzieci , ale Kasia sama sprowokowała to co zaszło.
      Nie wiem co dalej zmierzasz , ale mam nadzieję ,że jakoś zgrabnie z tego wybrniesz, a Kasieńka więcej nie będzie robić takich idiotycznych rzeczy.

      Usuń
  2. Dziękuję za takie słowa. Chciałam "dorzucić" coś nowego. Ja też uważam, że Kasia nie powinna tam pójść, Kamil również pokazał swoją inną stronę, trochę gwałtowną, ale mu się nie dziwię. Kasię spotka jednak jeszcze jedna przykra rzecz, a złość o Gregora sprawił, że będą długo się na siebie gniewać z Kamilem i przechodzić "ciche dni"

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz