Numer 172 - Powrót ze szpitala

Wczesnym rankiem pod okna sali Kasi zaczaiło się kilka reporterów, którzy dowiedzieli się o nieszczęśliwym wypadku żony mistrza. Zrobili jej kilka zdjęć, gdy ta jeszcze spała wygodnie w szpitalnym łóżku.
Około godziny 9:00 do sali weszła pielęgniarka, która zmieniła jej opatrunek, a po godzinie wydała wypis.
Kasia ostrożnie wstała z łóżka, ale nie miała siły, aby pójść dalej. W tym momencie do sali wszedł Kamil.
- Pomogę ci - powiedział
Chciał wziąć ukochaną na ręce, ale ta się nie zgodziła. Poszli więc "pod rękę"
- Gdzie dzieci?
- W samochodzie
Kasia bez słowa wyszła ze szpitala. Gdy jednak zauważyła swoje ukochane dzieci w samochodzie.. Serce je pękło. Nie widziała ich ponad 2 dni. To było straszne przeżycie bez Piotrusia i Wiktorii. Ukochany synek wyszedł z samochodu i rzucił się w objęcia swej matki. To samo zrobiła Wiktoria.
- Mamo...  -powiedział Piotruś
- Tak?
- Już jesteś zdrowa? - wtrąciła się Wiktoria
- Tak, ale jeszcze boli mnie brzuch i głowa.
- Mamo... - powiedział ponownie Piotruś - Obiecaj mi, że już nigdy nas nie zostawisz
Kasia jeszcze mocniej przytuliła swojego syna, a z jej oczu zaczęły napływać łzy.
- Obiecuję....
- Mamo.. bo jak ciebie nie było... to tata strasznie płakał  -powiedział synek - Aż tak byłaś chora?
- Nie, tata po prostu za bardzo się martwił
Po chwilach czułości, Piotruś i Wiktoria weszli do samochodu. To samo uczyniła Kasia. Kamil pomógł zapiąć jej pasy. Kasia złapała go za koszulkę i przyciągnęła ku sobie.
- Gdy tak patrzysz na mnie mrocznie tymi swoimi rzęsami... Tak jakbyś wbijał mi nóż w plecy. Tak się czuję.
 Kamil jednak nie odpowiedział, wsiadł do samochodu i wrócili do domu.
- Mamo, a co ci zrobili w szpitalu?
- Pani mi bandażowała brzuch
- A dlaczego? - dopytywał ciekawski synek
- Bo mnie boli - powiedziała
- I teraz nie możecie dotykać mamy po brzuchu, ani po plecach - powiedział Kamil - Bo mamę będzie to bolało.
- Dobrze, dobrze - powiedział Piotruś

Gdy podjechali pod dom, Kamil pomógł wysiąść ukochanej ze szpitala. Ta zmęczona usiadła na kanapie. Stolika nie było.
- Pusto tutaj - powiedział Kamil, wskazując na miejsce, w którym stał stolik
- Gdybyś go zostawił w spokoju i nie stłukł, moglibyśmy nadal się nim cieszyć.
Kamil chciał jak najszybciej zmienić temat.
- Może się wykąpiesz?
- Nie, dziękuję
- Może coś zjesz? Szpitalne jedzenie nie jest zbyt dobre
- Nie, dziękuję

Kasia obrała nową taktykę. Będzie udawała niedostępną. Nie będzie się w ogóle odezwała sama z siebie do Kamila. To był jej plan, który miał przynieść oczekiwane skutki.
Kamil udał się zatem na górę, a Kasię zostawił samą w salonie. Dziewczyna w końcu miała czas dla siebie. Wyciągnęła telefon i zadzwoniła do szkoły, aby powiadomić o tej całej sytuacji i aby otrzymać kilka dni wolnego. Zgodzono się.
Gdy tak sobie siedziała na tej kanapie, włączyła internet w telefonie. Zobaczyła mnóstwo artykułów na swój temat. Widziała zdjęcia wykonane bez jej zgody, kiedy ta spała.
- Kamil! - krzyknęła
Mąż szybko zszedł na dół.
- Co się dzieje, moje słońce?
- Daruj sobie te teksty, ale... popatrz na to  - pokazała mu telefon - Ja spałam, a oni zrobili mi zdjęcia.
- Ale taka jest ich praca
- Ale czy ty nie rozumiesz, że ja spałam, a oni robili mi zdjęcia?! Może jeszcze robili zdjęcia, jak byłam w toalecie?
- Kasiu... spokojnie. Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz - Kamil chciał ją przytulić, ale... ta odsunęła się, aby mąż jej nie dotknął.
- Kamil... Gdzie dzieciaki?
- Na górze
- Zajrzyj do nich - powiedziała oschle
Kamil udał się zatem na górę do dzieciaków, a Kasia nerwowo przeglądała artykuły o swoim wypadku. Była załamana. Myślała, że uda się jej to ukryć, ale niestety nie udało się.
Z ogromnym bólem wstała z kanapy i udała się do kuchni, aby zrobić sobie herbatę.
- Czemu mnie nie poprosiłaś? Zrobiłbym ci herbatę  - odezwał się Kamil, gdy wszedł do kuchni
- Nie ma takiej potrzeby. Sama sobie poradzę.
- Ale Kasiu... czemu nie chcesz, abym ci pomagał?
- Bo po co?
- Jesteś osłabiona... Nie możesz się ruszać.
- Nie rób ze mnie kaleki
- Ale nikt z ciebie nie robi..
- Nie,  kończ! Bądź cicho.
- Dobrze
Kasia usiadła sobie przy stole i zaczęła pić herbatę.
- Może chcesz się położyć?
- Jak będę chciała się położyć, to się położę.
- Piotruś bardzo płakał za tobą, jak ciebie nie było
- Jakbyś przyprowadził je do mnie chociaż na 10 minut, to wszystko byłoby dobrze, ja też za nimi tęskniłam.
- Nie chciałem, aby zobaczyli cię w takim stanie
- A mam ci przypomnieć przez kogo jestem w takim stanie?
- Kasiu.. nie wracajmy do tego.
- Nie. Będziemy do tego wracać. Zawsze. Ja nigdy tego nie zapomnę. Zrozum to i będę ci to wypominać do mojej śmierci!
Wypiła łyk herbaty i wyszła z kuchni, zostawiając kubek na stole
- Nie pijesz już? - spytał Kamil
- Przez  ciebie straciłam ochotę.
Z ogromnym bólem udała się do sypialni, gdzie położyła się na łóżku i zasnęła.

Obudziła się późnym wieczorem. Obok niej spał Kamil. Ich splecione ręce, położone na klatce piersiowej Kamila, dały jej do zrozumienia, że to wszystko jego sprawka.  Wyrwała się z ręki Kamila, budząc przy tym swojego męża.
- Coś się stało? - spytał
- Daruj sobie to.
- Ale co?
- Sam wiesz, o co mi chodzi. - po czym wstała z łóżka i podeszła do szafy.
Wyjęła z niej piżamę.
- Idę się wykąpać i nie myśl, że jak wrócę, to będziemy spać w jednym łóżku. Zdecyduj, gdzie chcesz spać. Czy tutaj, czy u jednego z dzieciaków, czy może na dole, bo na pewno nie ze mną.
Wyszła z sypialni
Kamil nie wiedział, co ma zrobić, aby żona mu wybaczyła. Wiedział jedynie, że teraz przed nimi naprawdę ciężkie chwile.
Postanowił zatem spędzić tę noc w salonie. Gdy Kasia wróciła z kąpieli, już go nie było. Spędziła samotnie noc w sypialni.
Wczesnym rankiem zmieniła sobie opatrunek , po czym przebrała się z piżamy w legginsy i sweter, a włosy związała sobie w niechlujnego koka. Zawsze ubierała się elegancko. Jakieś jeansy, ładna bluzka. Tym razem jednak stwierdziła, że nie musi się już stroić dla męża. Jak ją kocha, to pokocha ją w takim wydaniu.
Była dopiero 7:00. Zeszła więc na dół, aby napalić w piecu. Schodząc po schodach, widziała śpiącego jeszcze Kamila na kanapie. Podeszła do niego . Przykryte miał tylko stopy. Wzięła zatem koc i przykryła go aż do ramion. Następnie udała się do kuchni i zrobiła sobie kawę. Jej zapach zbudził Kamila, który zaspany powędrował za nim. Chciał pocałować swoją żonę w policzek na "dzień dobry", ale odsunęła się od niego. Usiadła przy stole, pijąc kawę. Nie mogła jednak dłużej milczeć i w końcu spytała się Kamila:
- Jedziesz dzisiaj?
- Tak
- O której?
- Przed 9:00.
- Sam?
- Tak
I na tym skończyła się rozmowa. Kamil zrobił sobie kawę i dosiadł się do swojej żony.
- Nie słodzisz? - spytał jej
- Nie, nie słodzę.
- Od kiedy?
- Od dzisiaj.
- Czemu jesteś taka złośliwa?
- Ja? - oburzyła się - Złośliwa?
- Tak, a kto?
- Kamil...
- Kasiu, wiesz co? Jeśli chcesz się na mnie zemścić, to nie wiem. Uderz mnie w twarz, nakrzycz na mnie, wyrzuć mnie z domu... ale nie rań mnie w taki sposób.
Zdenerwowana wypiła łyk kawy i poszła na górę. Będą jednak na ostatnim schodku u góry, poślizgnęła się, upadając na schody i spadając o kilka stopni. Kamil szybko podbiegł do Kasi.
- Nic ci nie jest? - spytał, dotykając jej twarzy
- Nie.
Chciał pomóc jej wstać, ale ta szybko złapała się barierki, wstała i weszła do pokoju Piotrusia. Czuwała przy nim, aż w końcu wstał..
- Mama - powiedział, gdy zobaczył Kasię
- Tak ,kochanie, już jestem przy tobie.
 Zaspany wstał z łóżka i przytulił Kasię.
- Nawet nie wiesz, jak cię kocham
- Ja ciebie też kocham
Kasia przebrała Piotrusia z piżamy, a następnie udała się z nim do łazienki, gdzie umył zęby. Gdy Wiktoria wstała, Kasia również ją przebrała, następnie zrobiła kucyka i umyła z nią zęby. Razem, we trójkę zeszli na dół na śniadanie. Kasia przygotowała kanapki. Kamil zjadł tylko jedną, dopił swoją kawę, po czym przebrał się z piżamy w dresy i koszulkę. Ucałował dzieci na pożegnanie. Chciał to samo zrobić Kasi, ale ta odsunęła się. Kamil udawał, że już poszedł, a tak naprawdę wycofał się na chwilę, po czym wrócił i niespodziewanie, pocałował  Kasię w policzek, a później w usta, gdy ta siedziała w przy stole i piła swoją kawę. Chciała zrobić mu awanturę, ale powstrzymała się przy dzieciach.
- Teraz mogę już iść. - powiedział
Kasia miała już dość jego zachowania. Chciała, aby Kamil dał jej spokój, ale... nic z tego. Wydawało jej się, że kiedy ona chce się na nim zemścić, on z dnia na dzień kocha ją jeszcze bardziej.
Gdy wrócił z rehabilitacji, kupił jej ogromny bukiet czerwonych róż. Włożyła go do wazonu, ale patrzyła na niego z obrzydzeniem. Kolejnego dnia obudziła się z Kamilem w łóżku, chociaż poszła  spać sama, popołudniu zaś, gdy Kasia siedziała na kanapie i czytała książkę, on położył się na jej kolanach. Złapał ją za rękę i oplótł ją wokół własnej szyi, mocno się jej trzymając.
- Źle się czuję - powiedział, uśmiechając się
Jednak na Kasię to nie działało.  Zepchnęła go ze swoich kolan.
- Co ty robisz? - spytał oburzony
- A co mogę robić?  Daruj sobie takie gierki.

Przez kilka kolejnych tygodni sytuacja pomiędzy Kasią a Kamilem była strasznie napięta. Nie odzywali się do siebie w ogóle. Nic a nic, nie ukrywali tego nawet przed rodziną. Dzieci szybko to dostrzegły i zaczęły wypytywać, najczęściej Kasię, dlaczego nie rozmawia z tatą. Nie była jednak w stanie im odpowiedzieć.
Każde z nich żyło swoim życiem. Osobne śniadania, obiady, kolacje. Media również zaczęły coś podejrzewać, ponieważ ostatnie zdjęcia wrzucone na ich instagramowe konta były podczas PŚ w Zakopanem, czyli ponad 2 miesiące temu.  W internecie pojawiło się wiele artykułów, a ich nagłówki najczęściej wyglądały tak: "Kryzys u Stochów?!"


Był początek kwietnia. Kasia jak zwykle spała na górze w sypialni, a Kamil na dole w salonie. Poruszał się już bez kul. Noc była bardzo gorąca. Było bardzo duszno. Kasia spała zatem w samej bieliźnie. Około północy zaschło jej w gardle. Nałożyła więc szlafrok i zeszła na dół do kuchni. Zauważyła, że w salonie było bardzo jasno. Jakby ktoś palił światło. Jednak to był fałszywy trop. Kasia zauważyła, że zarośnięta łąką obok nich się pali. Jednak to nie był kawałek łąki, to była cała łąką, która sięgała aż pod sam las. Ogień niebezpiecznie przybliżał się do ich płotu. Dzieliło ich około 5-6 metrów. Kasia podbiegła do Kamila. Złapała go za rękę. Szarpiąc go, wrzeszczała:
- Kamil! Pali się! Dom się nam spali!
Kamil wstał z kanapy. Spał w samych bokserkach. Założył zatem szlafrok i wyjrzał przez okno. Zadzwonił szybko po straż pożarną. Kasia była zdeterminowana. Nie wiedziała, co ma zrobić. Założyła buty i wybiegła przed dom. To samo uczynił Kamil. Przytulił zdruzgotaną Kasię i pocałował w czubek głowy.
Po chwili przyjechała straż pożarna, która ugasiła pożar, a małżeństwo wróciło do domu.
Kasia usiadła na kanapie.
- Ktoś chciał... - nie dokończyła
- Nie martw się - powiedział Kamil, siadając obok niej.
Kasia spojrzała się na Kamila. Patrzeli przez kilka minut w swoje oczy bez słowa.
- Mówiłem ci już, że masz piękne oczy? - spytał Kamil, po czym objął Kasię i przysunął do  siebie
Katarzyna nie opierała się. Również przysunęła się w stronę męża. Kamil złapał ją za sznurek przy szlafroku.
- Seks na zgodę? - spytała, uśmiechając się
- Czemu nie. - Kamil również się uśmiechnął.
Brunet zdjął szlafrok z Kasi.
- Brakowało mi ciebie - powiedział, całując ją po szyi. - Przez te 2,5 miesiąca brakowało mi ciebie. Niby jesteś blisko mnie, a nie mogę cię dotknąć. Niby mieszkamy razem, a się nie odzywamy, nie śpimy razem... To było najcięższe.
Po tych słowach rzucili się w wir namiętności, którego tak im brakowało. 
- Kocham cię - szepnął jej do ucha.
Kasia przez ten czas nie odezwała się ani słowem. Oddała się wręcz w silne ramiona swojego męża, nie sprzeciwiając się. Jednak nadal przed oczami miała pijanego męża, który kazał wynosić się jej z domu. Jednak nie chciała skończyć tej cudownej chwili. Chciała , aby to dawne uczucie wróciło, ale dalej nie mogła pogodzić się z tym, jak potraktował ją Kamil
Gdy było już po wszystkim, wtuliła się w nagi tors swego męża.
- Czemu nic nie mówisz? - spytał
- Myślisz, że już zapomniałam?
- Nie... - odpowiedział po chwili namysłu.
- Więc już masz odpowiedzieć na swoje pytanie
Wstała z kanapy, złapała bieliznę z podłogi, zarzuciła szlafrok i poszła na górę do sypialni.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Chciałam wam pokazać tutaj  Kasię i Kamila z trochę innej strony. Kasia bardzo chce, aby mąż za nią wręcz biegał. Kamil tutaj trochę opanowuje się, nie jest zazdrosny o Gregora, chce tylko, aby Kasia z nim była i mu wybaczyła. Żona jednak robi coś zupełnie innego, rozpala w nim nadzieję, po czym znowu chce, aby mąż za nią chodził i przepraszał. To jej się podoba, ale wie, że go też rani. 


                                      kiki2000

Komentarze