Numer 173 - Zgoda?

Następnego dnia Kasia wstała bardzo wcześnie. Zeszła na dół, aby przygotować śniadanie. Tym razem dla całej czwórki. Gdy Kamil jednak wszedł do kuchni, szybko z niej wyszła, udając się na górę do pokoju dzieciaków. Po 20 minutach zeszła już z nimi do kuchni.
- Jedziesz dzisiaj? - spytała Kasia
- Tak, dzisiaj jadę. A ty?
- Też. Dzisiaj mam wyjątkowo na 9:45.
- Dlaczego?
- Klasa 5 ma jakąś wycieczkę, czy coś takiego i nie ma ich cały dzień. Dyrektor i moja opiekunka stwierdzili, że nie ma potrzeby, abym przyjeżdżała godzinę wcześniej, aby tylko posiedzieć w szkole.
- Ile godzin dzisiaj masz?
- Tylko z siódmą klasą.
- Czyli co, na godzinkę?
- Tak, tak.. Lekcja zaczyna się 9:45, więc do 10:30. Przed  11:00 będę już w domu.
- Kto dzisiaj zostaje z dziećmi?
- Dzisiaj Agnieszka. Sama mi nawet to zaproponowała. Muszę odciążyć twoich rodziców. Ciągle ich wykorzystujemy, aby pilnowali naszych dzieci. Nie można tak.
- Ale tata cały czas powtarza, że lubi z nimi spędzać czas.
- Wiem, ale... nie codziennie. Mają też swoje życie. Muszą od nich odpocząć.
- Nie chcę cię urazić, ale moim zdaniem nie ma potrzeby, abyś chodziła do pracy. Skacząc na nartach wyskakałem wręcz fortunę, z tytułu wielokrotnego mistrza olimpijskiego, choć jestem po wypadku dostaję pieniądze. Moim zdaniem żyje nam się bardzo dobrze, nie ma potrzeby, abyś ty pracowała.
- Ale ja nie chcę siedzieć bezczynnie w domu. Zrozum to.
- Dobrze, dobrze... Cofam moje słowa. - uśmiechnął się do żony 


Po zjedzonym śniadaniu Kasia udała się na górę. Ubrała się już do pracy.
Włosy związała w koka, a do tego lekki makijaż. Wzięła torebkę, a do niej schowała podręcznik do klasy siódmej i atlas historyczny, który miała w domu.
Kamil pojechał przed 9:00, a zaraz po jego wyjeździe, przyjechała Agnieszka.
- Cześć
- Cześć
Przywitały się.
- Co tam słychać? - spytała Agnieszka
- Wiesz co... opowiem ci za godzinę jak wrócę, bo... jest o czym opowiadać.
- Dobra, dobra.
Agnieszka spojrzała się na Wiktorię, która bawiła się lalkami w salonie.
- A gdzie Piotruś?
- W łazience, dzisiaj znowu sam myje zęby, a "mama i tata nie mają wstępu do jego królestwa łazienkowego"
Agnieszka i Kasia zaczęły się śmiać.
- Dobra,  to jedź, bo się spóźnisz.
- Ok, ok
Kasia pożegnała się z Wiktorią pocałunkiem w policzek
- Cześć synku! - powiedziała wychodząc z domu

Wsiadła zatem w samochód i pojechała do Zębu. W szkole była jeszcze przed przerwą. Wyjęła więc z torebki swój atlas i udała się do sekretariatu. Odpowiednio zbajerowała panią Wiesię, która skserowała jej odpowiednie strony dla każdego z uczniów, a także dla nauczycielki historii.
Uczniowie byli bardzo zadowoleni. Wiedziałam, że szkoła.. Nie jest dobrze wyposażona, a Pani nauczycielka jest już kobietą starszą i nie zna się na drukowaniu i udogadnianiu życia uczniów  w postaci kserówek, tylko zdaje się na podręcznik
Po skończonych zajęciach, wyszła ze szkoły. Wcześniej jednak zauważyła ogłoszenie
"Nabór do klasy O dzieci urodzonych w 2017 r. będzie miał miejsce przez cały maj w naszej szkole"
Kasia od razu pomyślała o Piotrusiu, który w grudniu skończy 6 lat i będzie musiał już iść do szkoły.
- Nasz Piotruś... pójdzie już do szkoły. - pomyślała głośno.
Wsiadła jednak do samochodu i wróciła do domu. Agnieszka bawiła się z dzieciakami na dworzu.
- Już jesteś? - spytała
Kasia nie zdążyła jej jednak odpowiedzieć, ponieważ podbiegł do niej Piotruś, a zaraz za nim Wiktoria, aby przytulić swoją mamę na przywitanie.
- Tak, już jestem - odpowiedziała na pytanie Agnieszki
Dzieciaki dalej bawiły się, a Kasia z Agnieszką usiadły w altanie
- Jak w pracy?
- Bardzo dobrze. Dzisiaj tylko godzinka, ale... dotarło do mnie, że... muszę zapisać Piotrusia do szkoły. On od września ma obowiązek iść do klasy 0.
- Jak on już szybko wyrósł, a dopiero co cię pocieszałam, że jesteś już w ciąży.
- Już minęło 6 lat... - powiedziałam
- Kiedy to minęło...
- Myśleliście już wcześniej o szkole?
- Tak.
- I co?
- Raczej ta tutaj w Zakopanem, niedaleko nas.
- A kiedy kończysz staż w Zębie?
- Do końca roku szkolnego, a zaraz na początku lipca mam obronę pracy magisterskiej.
- Pracowity czas przed tobą
- Tak.. na szczęście Kamil już chodzi bez kul.
- Rehabilitacja pomaga?
- Nawet bardzo.

Po chwili Kasia opowiedziała Agnieszce o tym, co się działo ostatniej nocy.
- Już zgoda?
- Niekoniecznie
- Kasia... Ja wiem, że to jest okropne co ci zrobił, ale ty  nie odzywałaś się do niego od stycznia, a jest kwiecień, a dokładnie do druga połowa kwietnia. Rozumiem, że możesz się do niego nie odzywać przez 3 miesiące, jakby cię zdradził, bił... Ale przecież nie możesz chodzić wiecznie nadąsana. Przecież on cię przeprasza, ty też powinnaś wyciągnąć do niego dłoń, bo święta nie jesteś 
- Wiem, ale... ja nie mogę znieść czegoś takiego... To jest dla mnie koszmar. Kochasz człowieka, z którym masz dwójkę dzieci, on również ciebie kocha... Powtarza ci to prawie codziennie, a gdy nagle spotkasz się z chłopakiem, do którego wzdychałaś ponad 6 lat temu... on się tak denerwuje, że wyrzuca cię z domu, przez co idziesz samotnie po ulicach i zostajesz dźgnięta dwukrotnie nożem... Agnieszka... takie coś trudno jest wybaczyć.
- Spróbuj chociaż trochę. Wiem, że Gregor to skończony rozdział, a ty się w nim kochałaś, jak byłaś głupią nastolatką, a teraz jesteś matką i mężatką. Mam nadzieję, że chociaż się do siebie odzywacie.
- Tak... odzywamy się... od wczorajszego wieczora.
- Kasia... może... zorganizuj coś.
- Ale co? O co ci chodzi?
- Jakiś romantyczny wieczór.
- Dzisiaj?
- A kiedy? Czemu by nie? Zadzwoń do niego i powiedz, że masz dla niego niespodziankę na popołudnie. Przecież dla takiego cudownego męża trzeba coś zorganizować. On naprawdę robi wszystko dla ciebie... Aż za dużo 
- A dzieciaki?
- Zabiorę je do siebie. Mama Maćka się ucieszy. Bardzo kocha Piotrusia i Wiktorię.
- A co na to Maciek i jego tata?
- Moim zdaniem nie będą mieli nic przeciwko
- Żebyś miała rację.
-  Będzie dobrze.
- Dobrze, dziękuję.



***Kasia***
Agnieszka zabrała zatem dzieci do siebie, a ja poinformowałam Kamila, że szykuję dla niego niespodziankę na wieczór i poprosiłam go, aby w domu zjawił się dopiero o 19:00. Zgodził się bez niczego.
Zaczęłam przygotować kolację dla nas obojga. Nakryłam do stołu, szykując świecę  i elegancki obrus.
Gdy wszystko na stole było już prawie gotowe, udałam się na górę do sypialni, aby jakoś ładnie się ubrać na ten wieczór.
Włosy zaś rozpuściłam, a do tego zrobiłam delikatny makijaż.
Po chwili Kamil wszedł do domu. Musiał się gdzieś przebrać, bo z domu wyszedł z koszulce i dresach a wrócił w jeansach i błękitnej koszuli.
- Przebrałeś się? - przywitałam męża
- A co to za niespodzianka?
- Zobaczysz - złapałam go za rękę i zaprowadziłam do jadalni
- Mówiłem ci, że pięknie wyglądasz?
Uśmiechnęłam się.
Kamil spojrzał się na zastawiony stół.
- A z jakiej to okazji, coś się stało?
- Nie wiem.... czy to takie ważne dla ciebie, ale dla mnie tak....
- A dzieciaki gdzie?
- U Agnieszki na noc.
Zasiedliśmy razem przy stole.
- Mam nadzieję, że ci będzie smakowała.
- Przecież i tak najlepiej gotujesz.
- Naprawdę? - uśmiechnęłam się - Myślałam, że moja mama
- Twoja mama robi najlepszy sernik i mam nadzieję, że jak pojedziemy na komunię do Julki, to go skosztuję.
- Właśnie myślałam, co jej ładnego kupić na tę komunię.  Przecież nie kupię roweru, czy laptopa. Takie prezenty to raczej od rodziców chrzestnych, ja jako siostra....
- Może jakiś złoty łańcuszek z krzyżykiem?
- Nie wiem czy krzyżyk będzie dobry.. Może po prostu złoty medalik, czy coś takiego. Krzyżyk to bardziej dla chłopca
- Pojedziemy na zakupy to kupimy
Po chwili spytał:
- A którego maja ta komunia?
- 14 maja niedziela....
- Myślisz, że Natalia i Michał dobrze zrobili nie mówiąc nic o ciąży?
- Teraz to i tak nic im to nie da.
- Przecież poroniła.
- A już się cieszyłam, że zostanę znowu ciocią. Taką prawdziwą ciocią, to jestem u Kornelii  i twojej Ani.
- Dobrze, że mama nie wiedziała, dopiero by się zdenerwowała.
- No cóż... Co ja jej zrobię? Już mnie się chciała pozbyć z rodziny, Michała znieść nie mogła. Jak ja byłam w ciąży, to sam wiesz.. chciała dać mi pieniądze, abym wyjechała. Nawet nie chcę myśleć, do czego by się posunęła, gdyby dowiedziała się o ciąży Natalii.
- Dobra, nie myślmy teraz o tym.
Zjedliśmy kolację w miłej atmosferze. Opowiadaliśmy różne historie, śmialiśmy się.
- Pamiętasz nasz Lany Poniedziałek? - spytał Kamil
- Wąż ogrodowy nawet nie wystarczył - wybuchnęłam śmiechem
- Jesteś taka piękna jak się śmiejesz - skomentował
- Kamil... musimy porozmawiać - zaczęłam poważnie rozmowę
- Coś się stało?
- Chciałabym, abyś zrozumiał, że... ja już ci wybaczyłam - powiedziałam - Nie chowam do ciebie urazy i choć wiem, że będzie ciężko, to bardzo bym chciała, żeby pomiędzy nami było tak jak dawniej. Mam nadzieję, że ty tego też chcesz. To ja schrzaniłam wszystko i sprawiłam, że małżeństwo wisiało na włosku.
Na twarzy  Kamila pojawił się uśmiech. Nie wiedział, co miał powiedzieć. Wstał z krzesła , podszedł do mnie.i mocno mnie przytulił. Ja również go objęłam.
- Nie wiesz... - szepnął  do mnie -Jak to jest.. Mieszkać z tobą pod jednym dachem, a nie odzywając się... Czuć twój zapach, a nie mogąc cię objąć.
- Kamil.. Mi też tego brakowało - rozpłakałam się - Twojego dotyku, głosu, śmiechu.. Twojej obecności, bliskości... Kamil
Kamil dotknął moich policzków.
- Nie martw się. Już zawsze będę przy tobie. Wszystko będzie dobrze.
- Obiecujesz?
- Tak, obiecuję - po czym jeszcze raz mnie przytulił i pocałował w policzek
Staliśmy tak w swoich objęciach przez kilka minut.
- Wreszcie dotarło do mnie, że... nie ma takiej siły, która by nas rozdzieliła - powiedział Kamil - Nikt i nic nas nie rozdzieli.
Kamil pocałował mnie delikatnie w usta.
- Wiesz co... za każdym razem jak mnie całujesz, tak delikatnie... to... mam dreszcze, takie jak wtedy w Oberstdorfie, gdzie po raz pierwszy mnie pocałowałeś.
W tym momencie Kamil wziął mnie na ręce.
- Kamil.. twoje kolano..
- Nie jest ważne... Teraz cały mój świat  mam w ręku.
I tak będąc na jego rękach, zaniósł mnie do sypialni, gdzie spędziliśmy namiętną noc.
A ja w końcu zrozumiałam, że spotkanie z Gregorem było największym błędem mojego życia i wcale się nie dziwię, że Kamil tak się zachował. Nigdy nie chciałabym zauważyć go w ramionach innej kobiety. 



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj mając trochę wolnego czasu napisałam aż 3 opowiadania. Nie chciałam was trzymać w niepewności i właśnie teraz je opublikowałam. Do następnego wpisu. Pozdrawiam! 


                                              kiki2000

Komentarze