Był piątek, 28 kwietnia. Moja wielka próba. Tego dnia w szkole podstawowej w Zębie miała odbyć się akademia z okazji uchwalenia Konstytucji 3 Maja... To właśnie ja... Sama ja musiałam zająć się organizacją akademii. Cóż. Moja ogromna próba, ale miałam nadzieję, że wszystkim się spodoba.
Rano wstałam bardzo przejęta.
- Nie martw się - pocieszał mnie Kamil - Wszystko się uda. Będzie to najlepsza akademia w całej historii tej szkoły.
- Kamil... nie mów tak. Peszysz mnie.
- Przyjadę do szkoły.
- Nie!
- A o której ta akademia?
- O 10:40. Na 4 lekcji.
- Przyjadę
- Nie... Kamil, nie ma takiej potrzeby.
- Ale i tak przyjadę
- Proszę nie... Zrobisz zamieszanie i wszyscy będą patrzeć się na ciebie, a nie na akademię
- To w końcu chcesz, żeby wszyscy ją zobaczyli czy nie..
- Kamil... stresuję się. Zrozum to.
- A o której jedziesz do szkoły?
- O 8:00 już będę. Zrobię jeszcze próbę.
- Dobrze, to ja zawiozę dzieci do rodziców
- Ale ty dzisiaj nie masz rehabilitacji
- No tak, ale dzieciaków na akademię nie wezmę.
- Kamil.. Proszę
- Dobra. Ubieraj się, bo już 7:00.
- Dobra, dobra
Pobiegłam na górę.
Delikatnie się umalowałam, po czym pożegnałam się z dziećmi i Kamilem i wyszłam z domu. Za nim doszłam do samochodu, zorientowałam się, że zapomniałam schować do mojej torebki scenariusza, musiałam się więc po niego wrócić.
Wzięłam go z szafki, po czym wsiadłam w samochód i pojechałam do Zębu do szkoły. Byłam w szkole już o 7:40.
- A co pani tak wcześnie? - przywitał mnie dyrektor szkoły
- Tak jakoś.... Nie mogłam już w domu wysiedzieć..
- Proszę się nie stresować
- Dobrze. Dziękuję
Usiadłam na ławce, która jest na dolnym holu i czekałam na uczniów, a także na panią Wiśniewską.
W końcu pani Wiśniewska zjawiła się w szkole. Ja zaś spojrzałam się na hol , który był przystrojony w biało-czerwone barwy, zaś główna ściana, na której mieliśmy występować była udekorowana biało-czerwonymi kwiatami z napisem "1791", a nad napisem przywieszony biały orzeł
- Piękne, prawda? - wskazała pani Wiśniewska wchodząc do szkoły
- Tak... kto to przygotował?
- Samorząd uczniowski z pomocą pań sprzątaczek.
Po chwili dodała:
- Ja wiem, że pani sama przygotowuję tę akademię, ale proszę się nie stresować. Wszystko będzie dobrze.
Nagle zadzwonił dzwonek na lekcję
- Obiecałam uczniom, że ich zwolnię na próbę - powiedziałam, po czym wstałam z ławki i udałam się do klas, aby zwolnić uczniów.
Akademię miały przygotować dzieciaki z klasy od 6-8. Przygotowałam zatem już sprzęt z pomocą chłopców, którzy pomogli mi z głośnikami i mikrofonami. Podałam uczniom biało-czerwone kotyliony, które zakupiłam wraz z panią Wiśniewską.
- Tylko nie poniszczcie tych kotylionów, bo ja je kupiłam z panią Wiśniewską i przydadzą się do innych akademii.
Spojrzałam na ubranych odświętnie uczniów, zaś jedna uczennica spojrzała się na mnie i obejrzała mnie od góry do dołu.
- Coś mam na sobie? Ubrudziłam się? - spytałam
- Nie. - odpowiedziała - Po prostu... zdziwiło mnie, że nauczyciel jest tak ładnie i przede wszystkim galowo ubrany w dniu akademii.
- A to nauczyciele nigdy się tak nie ubierają?
- Nie. Jedynie co pan dyrektor zakłada garnitur.
- To nie wiedziałam... Na drugi raz będę uważać - powiedziałam
- Nie trzeba. Naprawdę ładnie pani wygląda. Jeszcze nigdy w szkole nie widziałam pani w spódnicy
- Dziękuję, ale nie skupiajmy się teraz na mnie. Zaczynamy - powiedziałam
Dokładnie śledziłam tekst. Przyszedł czas na śpiew. Jedna dziewczyna z klasy 8 miała śpiewać "Tu wszędzie jest moja ojczyzna", ale za bardzo się zestresowała. Podeszłam do niej.
- Nie przejmuj się kochana. Musisz przełamać ten stres. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze.
Wzięłam tekst piosenki i zaśpiewałam razem z nią pierwszą zwrotkę:
"Gdzie w niebie lśni gwiazda,
gdzie ptaki żyją w gniazdach,
gdzie słońce zachodzi i wschodzi,
gdzie kwiaty na łące,
gdzie sady kwitnące,
samotna ławeczka w ogrodzie"
Dalej już zaśpiewała sama
- Proszę, nie bój się. Ja też się stresuję, ponieważ przygotowuję swoją pierwszą akademię, ale zobaczycie, wszystko będzie dobrze.
Próba się zakończyła, a ja poszłam do pokoju nauczycielskiego, gdzie spotkałam się z prawie całym gronem pedagogicznym. Zauważyłam to, co powiedziała mi dziewczyna, że nauczyciele z tej szkoły nie przywiązują żadnej wagi nawet do tego, że jest to akademia z okazji konstytucji 3 maja. Jedna z nich miała rurki i różową bluzkę, druga ubrana na czarno, ale miała zielony sweterek. Kolejna może bardziej elegancka, bo czarna bluzka, granatowa spódnica i neonowe żółte szpilki.
Skończyła się 3 lekcja. Zeszłam na dół, wszystko było już gotowe. Uczniowie byli już gotowi i czekali już na akademię.
Gdy skończyła się przerwa, uczniowie jeszcze biegali, zajmując miejsca, gdy nagle do szkoły wszedł Kamil. Dyrektor i nauczyciele, którzy uczyli Kamila byli w osłupieniu, jednak Kamil pokazał palec na ustach, aby nikt nic nie mówił. Schował się za winklem, aby nikt go nie widział.
- Witam dzisiaj wszystkich zgromadzonych gości, całe grono pedagogiczne , pracowników szkoły i was uczniów. Nie będę długo nic mówił. Zapraszam wszystkich do obejrzenia wspaniałej akademii z okazji uchwalenia konstytucji 3 maja w wykonaniu klas od 6 do 8.
Dyrektor usiadł na swoim miejscu, a ja dałam sygnał uczniom, aby zaczęli.
Jeden z uczniów klasy 7 doskonale gra na pianinie, więc to on zaczął naszą akademię. Chór, zbudowany z 20 osób , głośno i doniośle, aż miałam ciarki na całym ciele zaśpiewał "Marsz, marsz Polonia"
Po wysłuchaniu pieśni, wystąpił narrator, a po nim dwie osoby z wierszykami.
Następnie na scenę wyszedł chłopak ubrany na czarno, a na jego plecach napisana była kredą "ROSJA", kolejny chłopak ubrany na czarno z napisem "PRUSY" i ostatni z napisem "AUSTRIA". Dziewczyny wniosły ogromną mapę Polski z tamtego okresu, która była odpowiednio pozaznaczana.
Narrator zapowiedział:
- W 1772 roku doszło do pierwszego rozbioru Polski
Po czym czarni chłopcy wyrwali po jednym kawałku
- W 1793 roku doszło do drugiego rozbioru Polski, w którym uczestniczyła tylko Rosja i Prusy
Wyrwali po kolejnym kawałku
- W 1795 roku doszło do ostatniego, trzeciego rozbioru Polski.
Każdy z chłopców zabrał swoją część mapy i zeszli ze sceny
Na scenę wszedł chłopiec z klasy 6 o nieziemskich głosie, który zaśpiewał "ROTĘ" wraz z towarzystwem chóru.
Po nim kolejne dwa wierszyki i piosenka "Tu wszędzie jest moja ojczyzna"
Po piosence narrator, wierszyk i piosenka "Taki kraj"
Jest takie miejsce u zbiegu dróg,
Gdzie się spotyka z zachodem wschód...
Nasz pępek świata,
Nasz biedny raj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Nad pastwiskami ciągnący dym,
Wierzby jak mary, w welonach mgły...
Tu krzyż przydrożny,
Tam święty gaj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Kto tutaj zechce w rozpaczy tkwić,
Załamać ręce, płakać i pić...
Ten święte prawo
Ma, bez dwóch zdań...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Nadziei uczą ci, co na stos
Potrafią rzucić swój życia los...
Za ojców groby,
Za Trzeci Maj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Następnie wystąpił narrator, który powiedział kilka słów i przytoczył słowa Jana Pawła II.
Po nim piosenka Marka Grechuty "Wolność" zaśpiewana przez chór.
Po piosence kolejny długi wiersz wyrecytowany przez uczennicę z klasy 8, zaś po niej "Witaj Majowa Jutrzenko"
Po piosence na środek wyszedł narrator i powiedział kilka słów na koniec. W tym momencie to ja wyszłam na scenę, łapiąc za mikrofon i wraz z chórem zaczęłam śpiewać:"Miejcie nadzieję"
Rano wstałam bardzo przejęta.
- Nie martw się - pocieszał mnie Kamil - Wszystko się uda. Będzie to najlepsza akademia w całej historii tej szkoły.
- Kamil... nie mów tak. Peszysz mnie.
- Przyjadę do szkoły.
- Nie!
- A o której ta akademia?
- O 10:40. Na 4 lekcji.
- Przyjadę
- Nie... Kamil, nie ma takiej potrzeby.
- Ale i tak przyjadę
- Proszę nie... Zrobisz zamieszanie i wszyscy będą patrzeć się na ciebie, a nie na akademię
- To w końcu chcesz, żeby wszyscy ją zobaczyli czy nie..
- Kamil... stresuję się. Zrozum to.
- A o której jedziesz do szkoły?
- O 8:00 już będę. Zrobię jeszcze próbę.
- Dobrze, to ja zawiozę dzieci do rodziców
- Ale ty dzisiaj nie masz rehabilitacji
- No tak, ale dzieciaków na akademię nie wezmę.
- Kamil.. Proszę
- Dobra. Ubieraj się, bo już 7:00.
- Dobra, dobra
Pobiegłam na górę.
Delikatnie się umalowałam, po czym pożegnałam się z dziećmi i Kamilem i wyszłam z domu. Za nim doszłam do samochodu, zorientowałam się, że zapomniałam schować do mojej torebki scenariusza, musiałam się więc po niego wrócić.
Wzięłam go z szafki, po czym wsiadłam w samochód i pojechałam do Zębu do szkoły. Byłam w szkole już o 7:40.
- A co pani tak wcześnie? - przywitał mnie dyrektor szkoły
- Tak jakoś.... Nie mogłam już w domu wysiedzieć..
- Proszę się nie stresować
- Dobrze. Dziękuję
Usiadłam na ławce, która jest na dolnym holu i czekałam na uczniów, a także na panią Wiśniewską.
W końcu pani Wiśniewska zjawiła się w szkole. Ja zaś spojrzałam się na hol , który był przystrojony w biało-czerwone barwy, zaś główna ściana, na której mieliśmy występować była udekorowana biało-czerwonymi kwiatami z napisem "1791", a nad napisem przywieszony biały orzeł
- Piękne, prawda? - wskazała pani Wiśniewska wchodząc do szkoły
- Tak... kto to przygotował?
- Samorząd uczniowski z pomocą pań sprzątaczek.
Po chwili dodała:
- Ja wiem, że pani sama przygotowuję tę akademię, ale proszę się nie stresować. Wszystko będzie dobrze.
Nagle zadzwonił dzwonek na lekcję
- Obiecałam uczniom, że ich zwolnię na próbę - powiedziałam, po czym wstałam z ławki i udałam się do klas, aby zwolnić uczniów.
Akademię miały przygotować dzieciaki z klasy od 6-8. Przygotowałam zatem już sprzęt z pomocą chłopców, którzy pomogli mi z głośnikami i mikrofonami. Podałam uczniom biało-czerwone kotyliony, które zakupiłam wraz z panią Wiśniewską.
- Tylko nie poniszczcie tych kotylionów, bo ja je kupiłam z panią Wiśniewską i przydadzą się do innych akademii.
Spojrzałam na ubranych odświętnie uczniów, zaś jedna uczennica spojrzała się na mnie i obejrzała mnie od góry do dołu.
- Coś mam na sobie? Ubrudziłam się? - spytałam
- Nie. - odpowiedziała - Po prostu... zdziwiło mnie, że nauczyciel jest tak ładnie i przede wszystkim galowo ubrany w dniu akademii.
- A to nauczyciele nigdy się tak nie ubierają?
- Nie. Jedynie co pan dyrektor zakłada garnitur.
- To nie wiedziałam... Na drugi raz będę uważać - powiedziałam
- Nie trzeba. Naprawdę ładnie pani wygląda. Jeszcze nigdy w szkole nie widziałam pani w spódnicy
- Dziękuję, ale nie skupiajmy się teraz na mnie. Zaczynamy - powiedziałam
Dokładnie śledziłam tekst. Przyszedł czas na śpiew. Jedna dziewczyna z klasy 8 miała śpiewać "Tu wszędzie jest moja ojczyzna", ale za bardzo się zestresowała. Podeszłam do niej.
- Nie przejmuj się kochana. Musisz przełamać ten stres. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze.
Wzięłam tekst piosenki i zaśpiewałam razem z nią pierwszą zwrotkę:
"Gdzie w niebie lśni gwiazda,
gdzie ptaki żyją w gniazdach,
gdzie słońce zachodzi i wschodzi,
gdzie kwiaty na łące,
gdzie sady kwitnące,
samotna ławeczka w ogrodzie"
Dalej już zaśpiewała sama
- Proszę, nie bój się. Ja też się stresuję, ponieważ przygotowuję swoją pierwszą akademię, ale zobaczycie, wszystko będzie dobrze.
Próba się zakończyła, a ja poszłam do pokoju nauczycielskiego, gdzie spotkałam się z prawie całym gronem pedagogicznym. Zauważyłam to, co powiedziała mi dziewczyna, że nauczyciele z tej szkoły nie przywiązują żadnej wagi nawet do tego, że jest to akademia z okazji konstytucji 3 maja. Jedna z nich miała rurki i różową bluzkę, druga ubrana na czarno, ale miała zielony sweterek. Kolejna może bardziej elegancka, bo czarna bluzka, granatowa spódnica i neonowe żółte szpilki.
Skończyła się 3 lekcja. Zeszłam na dół, wszystko było już gotowe. Uczniowie byli już gotowi i czekali już na akademię.
Gdy skończyła się przerwa, uczniowie jeszcze biegali, zajmując miejsca, gdy nagle do szkoły wszedł Kamil. Dyrektor i nauczyciele, którzy uczyli Kamila byli w osłupieniu, jednak Kamil pokazał palec na ustach, aby nikt nic nie mówił. Schował się za winklem, aby nikt go nie widział.
- Witam dzisiaj wszystkich zgromadzonych gości, całe grono pedagogiczne , pracowników szkoły i was uczniów. Nie będę długo nic mówił. Zapraszam wszystkich do obejrzenia wspaniałej akademii z okazji uchwalenia konstytucji 3 maja w wykonaniu klas od 6 do 8.
Dyrektor usiadł na swoim miejscu, a ja dałam sygnał uczniom, aby zaczęli.
Jeden z uczniów klasy 7 doskonale gra na pianinie, więc to on zaczął naszą akademię. Chór, zbudowany z 20 osób , głośno i doniośle, aż miałam ciarki na całym ciele zaśpiewał "Marsz, marsz Polonia"
Po wysłuchaniu pieśni, wystąpił narrator, a po nim dwie osoby z wierszykami.
Następnie na scenę wyszedł chłopak ubrany na czarno, a na jego plecach napisana była kredą "ROSJA", kolejny chłopak ubrany na czarno z napisem "PRUSY" i ostatni z napisem "AUSTRIA". Dziewczyny wniosły ogromną mapę Polski z tamtego okresu, która była odpowiednio pozaznaczana.
Narrator zapowiedział:
- W 1772 roku doszło do pierwszego rozbioru Polski
Po czym czarni chłopcy wyrwali po jednym kawałku
- W 1793 roku doszło do drugiego rozbioru Polski, w którym uczestniczyła tylko Rosja i Prusy
Wyrwali po kolejnym kawałku
- W 1795 roku doszło do ostatniego, trzeciego rozbioru Polski.
Każdy z chłopców zabrał swoją część mapy i zeszli ze sceny
Na scenę wszedł chłopiec z klasy 6 o nieziemskich głosie, który zaśpiewał "ROTĘ" wraz z towarzystwem chóru.
Po nim kolejne dwa wierszyki i piosenka "Tu wszędzie jest moja ojczyzna"
Po piosence narrator, wierszyk i piosenka "Taki kraj"
Jest takie miejsce u zbiegu dróg,
Gdzie się spotyka z zachodem wschód...
Nasz pępek świata,
Nasz biedny raj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Nad pastwiskami ciągnący dym,
Wierzby jak mary, w welonach mgły...
Tu krzyż przydrożny,
Tam święty gaj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Kto tutaj zechce w rozpaczy tkwić,
Załamać ręce, płakać i pić...
Ten święte prawo
Ma, bez dwóch zdań...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Nadziei uczą ci, co na stos
Potrafią rzucić swój życia los...
Za ojców groby,
Za Trzeci Maj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Następnie wystąpił narrator, który powiedział kilka słów i przytoczył słowa Jana Pawła II.
Po nim piosenka Marka Grechuty "Wolność" zaśpiewana przez chór.
Po piosence kolejny długi wiersz wyrecytowany przez uczennicę z klasy 8, zaś po niej "Witaj Majowa Jutrzenko"
Po piosence na środek wyszedł narrator i powiedział kilka słów na koniec. W tym momencie to ja wyszłam na scenę, łapiąc za mikrofon i wraz z chórem zaczęłam śpiewać:"Miejcie nadzieję"
Miejcie nadzieję!... Nie tę lichą, marną
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.
Miejcie odwagę!... Nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć z swego stanowiska.
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć z swego stanowiska.
Miejcie odwagę... Nie tę tchnącą szałem,
Która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża. x2
Która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża. x2
Po wykonaniu piosenki, ukłoniliśmy się wszyscy, a całe grono pedagogiczne wstało z krzeseł i zaczęło nam bić brawo. Tak samo uczniowie. Było mi bardzo przyjemnie, że wszystkim się podobała akademia przygotowana przeze mnie.
Dyrektor wstał i wziął ode mnie mikrofon
- Naprawdę brak mi słów... Jeszcze nigdy nie widziałem tak pięknie przygotowanej akademii z okazji uchwalenia konstytucji 3 maja. Chciałbym podziękować przede wszystkim pani stażystce, pani Katarzynie Witkowskiej-Stoch, która sama , powtarzam sama, przygotowała tę wspaniała akademię. Dziękuję pani Kasiu! - zaczął mi bić brawo.
Ja zaś wzięłam od niego mikrofon i powiedziałam:
- Ja zaś chciałabym podziękować przede wszystkim dzieciom za to, że mi zaufały i że chciały ze mną współpracować, ponieważ wiem, że gdyby nie one, to ta akademia nie miałaby miejsca. Chciałabym zaprosić wszystkich za 15 minut, po przerwie na plac przed szkołą, gdzie wspólnie zatańczyły poloneza. Łączmy się w tym cudownym dniu dla nas!
- Tak jak powiedziała pani Kasia, teraz nastąpi przerwa , która trwać będzie 15 minut, a po niej zapraszam wszystkich przed szkołę, gdzie wspólnie zatańczyły Poloneza, a teraz jeszcze raz ogromne brawa
Po brawach uczniowie rozeszli się na przerwę, a ja podziękował serdecznie uczniom, którzy wraz ze mną przygotowali akademię. W tym momencie podszedł do mnie Kamil, ale nie doszedł do mnie, bo został oblężony przez grono dzieciaków. Musiał im poświęcić kilka minut na zrobienie zdjęć. Po tym już podszedł ostatecznie do mnie i przytulił mnie.
- Mówiłam ci, żebyś nie przyjeżdżał. - powiedziałam
- Nie mogłem opuścić takiej okazji. Pięknie to zaśpiewałaś... Nie wiedziałem, że taki talent marnuje mi się w domu
- Nie przesadzaj.
- Dobra, dobra... Niech ci będzie.
W tym momencie podszedł do nas dyrektor szkoły, który przywitał się z Kamilem.
- Kamilu... Dawno cię nie było w naszej szkole.
- Wiem - powiedział - Ale widzę, że nic się zmieniło... To nadal ta sama , piękna szkoła
- Miło mi słyszeć, ale od kiedy twoja żona jest u nas na stażu... jest jeszcze bardziej piękniejsza
- Proszę tak nie mówić - powiedziałam
- Ale taka jest prawda , pani Kasiu. - po chwili złapał Kamila za ramię - Proszę rozwijać ten talent wokalny w domu, bo szkoda, żeby nam umknął...A utracone talenty bolą najbardziej.
Po chwili rozmowy z dyrektorem, wyszliśmy przed szkołę. Gdy byliśmy na schodach, podeszła do nas pani Wiśniewska
- Nic się nie zmieniłeś - powiedziała do Kamila
- Miło mi to słyszeć
- A tak między nami, to masz cudowną żonę
- Wiem... Sam wybierałem - zaczął się śmiać
- Pod względem poczucia humoru również się nie zmieniłeś
Przyszedł czas na zatańczenie poloneza. W pierwszej parze wystąpił pan dyrektor wraz z panią Wiśniewską. Ja z Kamilem tańczyliśmy w piątej parze.
Po wspólnym zatańczeniu poloneza porozmawiałam jeszcze przez chwilę z dyrektorem i innymi nauczycielami.
- Poczekaj na mnie - powiedziałam do Kamila - Wezmę torebkę z pokoju nauczycielskiego
- Ok
Weszłam zatem do szkoły do pokoju po torebkę. Wychodząc spotkałam się z panią Wiśniewską
- Kochana.. Nie wiedziałam, że ty masz taki cudowny głos.
- Oj... Zawstydza mnie pani
- Taki talent trzeba rozwijać. Nie trać go...
- Dobrze, dobrze...
Wyszłam ze szkoły.
- To co - powiedziałam - Ja pojadę po dzieci, a ty prosto do domu
- Może być - powiedział - To do zobaczenia - uśmiechnął się
- Pa - powiedziałam, po czym wsiadłam w samochód i pojechałam prosto po dzieci
Wróciłam z nimi do domu, gdzie Kamil czekał na nas... z pizzą.
- Tata zamówił pizzę! - krzyknął Piotruś, który już od razu chciał ją zjeść
- Najpierw myjemy ręce - powiedziałam, po czym udałam się z nimi do łazienki, aby umyć ręce
Po wyjściu z łazienki zasiedliśmy do stołu, gdzie zjedliśmy wspólnie pizzę. Kamil specjalnie brudził mnie sosem po twarzy
- No wiesz co.. - zaczęłam się śmiać
- No co - Kamil również się śmiał
Finał był taki, że cała nasza czwórka była brudna od sosu z pizzy, ale cóż... Jeszcze nigdy tak fajnie się chyba nie bawiliśmy. :)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000


Komentarze
Prześlij komentarz