Numer 176 - Niespodzianka... Niestety.

Był poniedziałek 22 maja. Pojechałam do szkoły, Kamil miał rehabilitację z samego rana, a ja pojechałam do szkoły około 12:00 na jedną lekcję, więc nie odwoziliśmy dzieciaków do Zębu, ponieważ świetnie wyrobiliśmy się w czasie.
Wracając do domu, stanęłam do supermarketu. Zrobiłam zakupy i wróciłam do domu. W drzwiach przywitał mnie Piotruś, a zaraz za nim Wiktoria.
Rozpakowałam zakupy i postanowiłam przyrządzić obiad. Tego dnia zrobiłam spaghetti. Po zjedzeniu obiadu pozmywałam naczynia i usiedliśmy wspólnie razem na kanapie. Akurat w telewizji była bajka "Masza i niedźwiedź", którą obejrzeliśmy wspólnie razem. Po obejrzeniu bajki poszłam do łazienki, aby wstawić pranie białych rzeczy. Gdy byłam w łazience, ktoś zadzwonił do drzwi.
- Kamil! - krzyknęłam. - Otwórz!
- Już otwieram! - powiedział donośnym głosem
Gdy otworzył drzwi, jego oczom ukazała się Krystyna, własna matka. Cała zapłakana
- Wejdź - powiedział Kamil , który nie wiedział, co ma powiedzieć na początku
Po chwili spytał:
- Co ci się stało?
- Chyba... rozwodzę się z ojcem
Kamil zaprowadził swoją mamę do salonu. Usiadła na kanapie. Ja zaś wyszłam z łazienki z koszem prania.
- To ja wywieszę i wrócę do was
Wyszłam zatem na dwór. Wieszając pranie, bardzo zastanawiało mnie, jak to jest możliwe, że Krystyna rozwodzi się z Bronisławem. Dla mnie było to niedorzeczne.
Wywiesiłam pranie i wróciłam do domu.
Weszłam do salonu i spojrzałam na załamaną Krystynę.
- To może ja herbaty zrobię - powiedziałam, po czym udalam się do kuchni. Piotruś bawił się zabawkami.
Wiktoria przyszła do mnie i spytała się :
- A czemu babcia płacze?
- Nie wiem. - odpowiedziałam
Wiktoria wróciła do salonu. Ja zaś chciałam posłuchać, co mówi  Krystyna.
- Mamo.. Sama wiesz, że tata cię nie kochał od samego początku. On tylko wziął ten ślub, bo zmusiła go rodzina.
- Kamil... To dlaczego ze mną był?
- Nie widzisz tego? On cię nie kochał i nie kocha. Gdy się dowiedział, że będzie ojcem.. Został z tobą, aby nie zostawiać mnie samego. Tak samo zrobił, gdy urodziła się Ania i Natalia. Gdyby nie ja i moje siostry nie nazywałabyś się dzisiaj Stoch
-Synku... - chciała go złapać za rękę.
Kamil wyrwał się jednak.
- Czego chcesz ode mnie? Chciałaś na początku rozwalić mój związek z Kasią. Mam ci przypomnieć, jak przyszłaś do niej z pieniędzmi, aby wyjechała, bo myślałaś, że wrobiła mnie w dziecko.
-Synu.. Ale wiesz, że ja jej nie lubię.
- Ale musisz sobie uświadomić, że ja kocham Kasię. Jest moją najukochańszą żoną i matką moich dzieci i nakazuję ci, abyś odnosiła się do niej z szacunkiem. 
- Synu... sam wiesz, że weszła w życie naszej rodziny tak po prostu
- Nie, mamo! Zabraniam ci, abyś mówiła takie rzeczy! Kasia nie weszła tak po prostu! Kasia już jest częścią mojej rodziny! A ty nie będziesz mi mówić, kto do niej należy, a kto nie! Sama nie miałaś rodziny. Twoi prawdziwi rodzice cię porzucili, wychowywałaś się w rodzinie zastępczej. Miałaś zniszczone życie. Czemu chcesz teraz zniszczyć moje życie? Życie mojej rodziny?! Co Kasia jest ci winna?!
- Synku...
- Nie lubisz jej od samego początku... Po twoim wylewie..... Myślałem, że coś się zmieniło. Chętnie zapraszałaś Kasię, rozmawiałaś z nią... Ale powiem ci jedno... Moja żona miała rację. Tacy ludzie jak ty... Nigdy się nie zmienią.
- Synku.. co ty mówisz.
- Prawdę, mamo.. Prawdę.
- Kamil, musisz zrozumieć jedno, że ja chcę tylko twojego dobra.
- Chcesz mojego dobra?! To zostaw mnie, moją żonę i moje dzieci w spokoju, bo ja już mam dość tych twoich humorków. Znosiłem to przez wiele lat. Dzięki Kasi stwierdziłem, że ja... ja nadal mam matkę. Chciałem, aby wszystko wróciło na prawdziwe tory, ale się nie da. Od początku mnie nie nawidziłaś! Dlaczego?
- Synu.. to nie czas teraz na to!
- Czas jest odpowiedni.. Od początku mnie nie nawidziłaś. Przecież wiem, że byłem twoim najgorszym dzieckiem, zaraz potem Ania, bo od dziecka miałem z nią świetny kontakt. Chciałaś przywiązać do siebie Natalię, ale ci się nie udało, bo i tak postawiła na swoim. Dlaczego tak mnie nie nawidzisz?!
- Chcesz znać prawdę?!
- Tak, chcę!
- Dobrze.. Jak sam wcześniej powiedziałeś, moje małżeństwo z twoim ojcem nie było z miłości, ale cóż... Zaszłam w ciążę, ale... okazało się, że gdy miałam cię pod sercem... Twój ojciec mnie zdradzał. Z młodą brunetką. Kasia miała na imię. Była sprzątaczką w sądzie. Twój ojciec szybko to skończył, bo dowiedział się, że ja o wszystkim wiem, ale... zawsze będziesz mi przypominać to, co przechodziłam przez ciążę. 
- Dlatego tak mnie nie nawidzisz?! Dlatego tak nie nawidzisz Kasi?!
- Kamil.. proszę.. uspokój się
- Jak mam się uspokoić?! Mam ci przypomnieć, jak potraktowałaś Kasię podczas waszego pierwszego spotkania w moim mieszkaniu w Wielkanoc?! Od razu powiedziałaś, że jest moją sprzątaczką! Od tego momentu pajasz do niej tak ogromną nienawiścią!
- Czy ty nie widzisz, że Kasia jest z tobą tylko dla pieniędzy?!
Gdy to usłyszałam.. Myślałam, że coś zrobię tej kobiecie. Poniża mnie na każdym kroku, ale moim zdaniem... tego było już za wiele.
- Co?! Jakie ty bzdury opowiadasz! - krzyknął Kamil - Nie jesteś w stanie zrozumieć, że jestem z kobietą, którą kocham!
- Synku.. Przyprowadzałam ci wiele kandydatek na żony.
"CO?" - pomyślałam - "Jakie kandydatki"
- Te twoje "kandydatki" - odezwał się Kamil - To były córki twoich koleżanek, jeszcze bardziej pokręconych niż ty! Myślałaś, że polecę na ich majątek. Z dnia na dzień wybierałaś mi bogatsze dziewczyny, ale nigdy nie zwracałaś uwagi na moje uczucia. I tym się właśnie różnimy, mamo. Ty kierujesz się portfelem, a ja sercem
- Ale te dziewczyny były bardzo ładne
- A ty zrozum, że moja Kasia jest najpiękniejsza!
- Synku!
- Mamo! Teraz ja mówię! Zostaw nas wszystkim w spokoju! Od początku nic ci się nie podobało! Najpierw Ragheb, później moja Kasia, później Alex, teraz Michał. Nie zwracasz uwagi na nas, na nasze szczęście. Chcesz sama wybrać nam partnerów. Popatrz tylko, jakie masz wspaniałe wnuki : Piotruś, Wiktoria, Abdul, Jessica. Czego chcesz jeszcze od życia?! Pieniędzy? Pracujesz w urzędzie miasta. Kokosów nie zarabiasz, żyjesz z pieniędzy ojca, która zarabia jako psycholog, a na moją żonę mówisz, że jest ze mną dla pieniędzy.
- Synku.. Ja chcę waszego dobra!
- Kogo dobra?!
- Twojego, Ani, Natalii
- Mojego? Ty się słyszysz?! Ty chcesz zniszczyć moje życie za każdym razem?! Wyrzuciłaś Anię z domu! Nie pozwoliłaś, aby Natalia była z Michałem, bo co? Bo to brat Kasi?! Specjalnie zabrałaś jej wszystko, przez co mogła się z nim komunikować! Przepisałaś ją do innej szkoły, by nie mogła się z nim spotykać! Ale widzisz! Miłość zwycięża! Natalia postawiła na swoim i w końcu mieszka z Michałem, są narzeczeństwem, są bardzo szczęśliwi... 
- Kamil, czy ty możesz mnie wysłuchać?!
- Nie, nie mogę.
- Synku...
- Mamo... proszę cię wyjdź.
- Kamil..
- Wyjdź!
Krystyna wstała z kanapy i powoli przeszła w stronę drzwi.
- Nie dziwię się, że ojciec chce z tobą rozwodu - powiedział Kamil
Krystyna jednak nic nie odpowiedziała. Wyszła bez słowa z domu.
Ja wyszłam z kuchni  i podeszłam do Kamila
- Czemu twój tata chce się z nią rozwieść?
- Jak na nią patrzę i przypomnę sobie wszystko co mi zrobiła... Też bym się z nią rozszedł - odpowiedział mi, po czym wrócił do salonu i usiadł na kanapie.
Dosiadłam się do niego. Kamil spojrzał się na mnie i nie wiedział, co ma powiedzieć. Ja dalej w głowie miałam słowa jego matki, która twierdziła, że wyszłam za Kamila dla pieniędzy. Kamil przytulił mnie mocno. Ja zaś wtuliłam się w jego tors.
- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz - szepnął - Nigdy nie pozwolę cię obrażać. Jesteś moją jedyną, ukochaną żoną i jeśli tobie coś się stanie... Nie daruję sobie tego. Nigdy  - po czym pocałował mnie w czoło.

Wieczorem, gdy Kamil brał prysznic, dostałam wiadomość od Ani - siostry Kamila na messengerze
"Dzieje się źle" - napisała do mnie
"Co takiego?"
"Matka się pakuje i wyprowadza"
"Co?"
"Ojciec również"
"Ale jak to?!"
"Nie wiem... Proszę.. Niech Kamil przyjedzie!"
Zostawiłam telefon na łóżku i poszłam pod drzwi łazienki. Nie zdążyłam zapukać, bo Kamil akurat wyszedł.
- Co się stało? - spytał - Jesteś przestraszona
- Pisała do mnie Ania. Twoi rodzice się wyprowadzają, każde osobno.  Ania prosi , abyś tam przyjechał - powiedziałam na jednym tchu
Kamil wszedł do łazienki. Wziął jeansy, założył je i zszedł na dół. Wziął kluczyki od auta
- Zostań tutaj, proszę - powiedział do mnie, po czym wyszedł z domu. 
Zaczęłam się martwić. Nie wiedziałam, co tam się dzieje. Ania po kilku minutach napisała mi kolejną wiadomość
"Kamil już jest"
Odpisałam jej
"Co się tam dzieje?"
"Jest źle"
Dalej już nie odpisała na moje wiadomości. Nie wiedziałam, co się tam dzieje. Nie mogłam jednak zadzwonić, ani też pojechać. Musiałam cierpliwie czekać, aż Kamil wróci do domu i opowie mi, co zaszło w jego rodzinnym domu. 
Wrócił o 23:00. Gdy tylko otworzył drzwi, od razu wstałam z kanapy i podeszłam do niego
- Kamil... co tam się dzieje? - spytałam
- Za chwilę ci opowiem - po czym zdjął kurtkę i poszliśmy na górę do sypialni.
Przebrał się w piżamę i położył się na łóżku
- Nie mam do nich ani zdrowia ani siły - powiedział
- Co tam się stało?
- Moi rodzice stwierdzili, że to koniec. Ojciec stwierdził, że się wyprowadza. Matka to sama. Zaczęli się kłócić. Jak tam pojechałem, to już walizki obojga były w drzwiach i kłócili się, ojciec stwierdził, że matka robi wszystko to co on, a matka zaś, że przez ojca jest w takim stanie emocjonalnym.
- Jak to się skończyło?
- Oboje zostali w domu. Żadne się nie wyprowadza
- Kamil... - złapałam go za ramię - Nie możesz tak tego mocno przeżywać
-Wiem, ale... co ja mogę poradzić


Następnego dnia miałam pojechać do pracy. Ubrałam się zatem:
Włosy rozpuściłam i zrobiłam sobie delikatny makijaż. 
Weszłam do samochodu i okazało się, że nie odpali.Wróciłam do domu
- Kamil, bo mi samochód nie chce odpalić
- Jak to? - zdziwił się
- No to chodź i zobacz
Kamil wyszedł wraz ze mną dwór do samochodu. Nie chciał odpalić
- To ja cię zawiozę, bo dzisiaj rehabilitację mam na 10:00, a samochód zaprowadzę do mechanika
- Ok
- O której kończysz?
- Dzisiaj jestem w szkole do 14:00
- Ja kończę o 14;00 - powiedział Kamil - To poczekasz na mnie te 15 minut i przyjadę po ciebie
- Dobra, dobra. Nie ma sprawy
Wzięliśmy zatem dzieciaki. Kamil zawiózł mnie pod szkołę.
 Najpierw miałam zajęcia  z klasą 6, potem dwie godziny okienka, lekcja z klasą 8, następnie miałam mieć okienko, ale okazało się, że nie ma pani katechetki, bo jest chora i miałam zastępstwo z klasą 2. Dzieciaków było 10. Bardzo miłe. Rysowałam z nimi rysunki. Nagle jeden z chłopców namalował skoczka narciarskiego
- A jaki to skoczek? - spytałam
- Kamil STOCH! - wykrzyknął
- Bardzo go lubisz!
- Tak, moja mama napisała mi kiedyś prośbę o autograf i mi odesłał 3 tygodnie temu.
- Mogę wam coś powiedzieć? - spytałam
- Tak - odpowiedziały dzieci chórem
- Ten Kamil Stoch - wskazałam na rysunek - Jest moim mężem - powiedziałam
- Naprawdę? - spytała jedna dziewczynka
- Tak.
Po skończonej lekcji z klasą 2 miałam zastępstwo z klasą 3, a na lekcji 7 od godziny 13:15 do 14:00 miałam zajęcia świetlicowe za panią katechetkę. Na świetlicy było kilkoro uczniów z klas 7, troje z klasy 5, dwie osoby z klasy 2 i cała klasa 4.

Po skończonych zajęciach wyszłam na plac przed szkołą.. Usiadłam na ławce przy placu zabaw obok jednej z matek.
- Pani tutaj uczy? - spytała kobieta
- Jestem na stażu. Uczę historii.
- Pani tutaj?
- A co w tym dziwnego?
- Znam panią. Jest pani żoną Kamila Stocha
- Tak
- Myślałam, że żony sportowców nic nie robią
- Może niektóre tak.. Nie wiem. Ja zaś nie mogę usiedzieć w jednym miejscu.
- Słyszałam, że macie państwo klub i sklep
- Tak, a w dodatku studiuję i w ramach studiów musiałam udać się na staż. W tym roku bronię pracę magisterską
- Trzymam kciuki
- Nie dziękuję, bo zapeszę

W tym momencie pod szkołą zauważyłam Krystynę, która podeszła do mnie
- Musimy porozmawiać
- Dobrze, ale nie tutaj - powiedziałam
Nie chciałam z nią rozmawiać przy kobiecie, więc udałam się z nią przed samą szkołę
- Coś się stało? - spytałam
Krystyna bez słowa złapała mnie za moją lewą rękę
- Proszę mnie puścić - powiedziałam spokojnie
- Masz zostawić mojego syna w spokoju
- Przepraszam bardzo, ale pani syn jest moim mężem od prawie 4 lat i nie ma takiej siły, abym go zostawiła -powiedziałam, pokazując jej obräczkę i pierścionek zaręczynowy
Chciałam się wyszarpać, ale nie mogłam zrobić tego drastycznie. Byłam przecież przed szkołą
W tym momencie pod szkołę podjechał Kamil, który podszedł do nas. Krystyna go nie zauważyła, więc widział, jak mocno trzyma moją rękę
- Mamo - powiedział
W tej chwili Krystyna puściła moją rękę, a której został czerwony ślad
- Myślisz - powiedział Kamil - że ja tego nie widziałem. Jednak widziałem wszystko doskonale. Zostaw mnie i moją rodzinę w spokoju. Na razie proszę cię po dobroci... Nie przychodź tutaj więcej
Kamil spojrzał na moją rękę.
- Przypatrz się, co zrobiłaś dzisiaj, żebym ja nie musiał ciebie tak trzymać.
Wróciłam się do ławki po torebkę i pojechałam z Kamilem do domu
- A jeśli oni to widzieli - powiedziałam do Kamila w samochodzie
- O nic się nie martw - odpowiedział mi - Ja to załatwię. Już nigdy nie będzie cię nachodzić
- Ale jak?
- Nie martw się. Po prostu się nie martw.



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                                           kiki2000

Komentarze