18 marca w poniedziałek dostałam wiadomość, że mama się obudziła. Strasznie się cieszyłam z tej wiadomości, aż nawet zaczęłam skakać z przeogromnej radości!
Pojechałam więc z chłopcami do Krakowa.
- Napisz do Kamila SMS-a z mojego telefonu - podałam Piotrkowi telefon - Że jadę do Krakowa, bo mama się wybudziła ze śpiączki.
- Ok - odpowiedział Piotrek
Już o 10:00 byliśmy w szpitalu i podbiegliśmy pod salę, w której leżała nasza mama. Niestety, ale musiała mieć zrobione badania, a my nie mieliśmy wstępu do niej.
Czekaliśmy więc przed salą.
Po godzinie niespodziewanie do szpitalu wszedł Kamil
- Kamil, a co ty tutaj robisz? - spytałam
- Jeśli twoja mama wybudziła się ze śpiączki, musiałem przyjechać.
- Kocham cię - wyszeptałam i wtuliłam się w niego.
- Jak się czuje?
- Nie wiem, nie chcą nas od godziny do niej wpuścić, bo potrzebują zrobić jakieś badania.
- To zrozumiałe.
- Wiem, ale tak chciałabym ją zobaczyć....
- A czy mógłbym odwiedzić Michała?
- Tak, możesz.
Zaprowadziłam Kamila pod salę Michała.
*narrator*
Kamil wszedł po cichu do sali Michała.
- Hej! - powiedział
- Hej! Co ty tutaj robisz? - zdziwił się Michał
- Przyjechałem cię odwiedzić.
- Naprawdę?
- A co, nie wierzysz mi, przecież nie długo będziesz moim szwagrem - uśmiechnął się do Michała.
- Oj, no co ty.
Nagle Kamil wyjął z torby, którą miał na ramieniu pudełko.
- A co to jest? - spytał Michał
W pudełku tym był naszyjnik z diamencikiem.
- Wiem, że to nie jest odpowiedni moment, ale rozmawiałem z Natalią.
- I? - zapytał znużony Michał.
- Ona cię kocha.
- Jeśli tak mam się nacierpieć przez tę miłość to takie uczucie mam gdzieś.
- Myślisz, że ja się nie nacierpiałem?
- Ty? Zbajerowałeś Kasię i była twoja.
- Chciałbym tak. Jednak nigdy nie mogłem jej zdobyć i usidlić serce.
- Nie mów tak przekonująco, bo ci uwierzę.
- Robiłem wszystko, a ona nic... Odrzucała moje zaloty. Jak zaszła w ciążę, to się w ogóle do mnie nie odzywała... Przez okres ciąży również. Po narodzinach naszego synka zamieszkaliśmy razem, ale pomiędzy nami nie było jakiegoś prawdziwego uczucia... Po igrzyskach dopiero zbliżyliśmy się do siebie. Ile musiałem czekać? Rok. Ponad rok, aby w końcu poczuć bezpieczeństwo i pewną stabilizację.
- Ale co ja mam niby zrobić z tym naszyjnikiem?
- Wręczyć go Natalii.
- A mógłbyś się nie wtrącać w nasze sprawy? - oburzył się Michał.
- Mógłbym, ale chcę.
Położył na stoliku Michała naszyjnik i wyszedł z sali.
*Kasia*
Nie wiedziałam, po co Kamil wchodził do sali Michała, ale głupio było mi pytać.
Po godzinie dopiero mogłam odwiedzić mamę. Gdy tylko weszłam do sali, to rzuciłam się jej na szyję.
- Mamo - wyszeptałam...
- Lekarze mi opowiedzieli wszystko..... Moja córeczka - pogłaskała mnie po głowie. - A gdzie Piotrek?
- U Michała..
- Mieszka u was?
- Tak, mieszka.
- Jesteś najukochańszą siostrą
- Mamo, nie przesadzaj.
- Jesteś taka, nie oszukuj się.... Sama widzisz, co się dzieje z Kornelią.
- Właśnie Kornelia.....
- Wiem, że mnie nie odwiedziła.
- Mamo...
- Ty jej kochana nie broń. W ogóle wiedziała?
- Tak, wiedziała. Dzwoniłam do niej i powiedziała krótkie "Aha"
- Ale sobie córeczkę wychowałam.
- Wiesz przecież, że jest strasznie zajęta, ciągle studiuje, uczy się...
- Niech ci kochanie będzie, ale nie broń jej. Nie warto.
Po długiej rozmowie z mamą, musiałam opuścić salę. Gdy miałam już wychodzić ze szpitala, zostałam zaproszona do gabinetu przez lekarza prowadzącego mamę i moje rodzeństwo.
- Mogę panią poprosić na momencik?
- Tak.
Weszłam z nim do gabinetu.
- A więc pani brat dostał już wypis ze szpitala, a pani siostra dostanie go jutro.
- Ok, rozumiem.
- Chciałbym panią prosić, aby pani w miarę możliwości zaopiekowała się rodzeństwem i mamą, która za kilka dni dostanie wypis.
- Dobrze, ale...
- Wiem, że mieszka pani z synem i partnerem w Zakopanem i na pewno będzie to dla pani trudne, aby dojeżdżać do rodzeństwa, ale jeśli byłaby możliwość...
- Jak najbardziej tak, ja zawiozę teraz brata do domu i jutro przyjadę po siostrę.
- Dobrze, czekamy na panią.
Wyszłam z gabinetu.
- Co mówił? - zapytał Kamil
- Michał dzisiaj wychodzi , muszę go zawieźć.
- Ale on sam będzie w domu?
- Sama nie wiem..
- To może zróbmy tak - zaczął Kamil - Weźmiemy Michała do nas i prześpią się z Piotrkiem na kanapie, a ty jutro pojedziesz z nimi do Krakowa, odbierzecie Julkę i zawieziesz całą trójkę do Prus
- Kochanie, jesteś wielki! - powiedziałam do Kamila, po czym pocałowałam go w policzek.
Poszłam więc od sali do Michała i do Piotrka. Opowiedziałam im cały plan Kamila, a oni zgodzili się. Pojechaliśmy więc do Zakopanego.
- A mamę kiedy wypiszą? - zapytał Michał
- Sama nie wiem, lekarz powiedział mi , że dostanie wypis za kilka dni.
Wieczorem przygotowaliśmy kolację. Michał sam zajął się jej przygotowaniem. Zaserwował nam spaghetti.
- Ooo! Bracie! Nie spodziewałam się, że ty tak dobrze gotujesz! - powiedziałam, gdy tylko spróbowałam popisowego dania mojego brata
- Oj, Kasia, nie przesadzaj. Wiadomo, że spaghetti, jak spaghetti.
- No co ty! Będę się zastanawiać, żeby cię nie wynająć jako mój osobisty kucharz!
- No pomyślę! - zaśmiał się Michał - A ile płacisz? Bo wiesz, z takimi umiejętnościami... Za jakość trzeba płacić! - śmiał się dalej Michał
- Ty już teraz nie przesadzaj! Bo ja się chyba do końca życia nie wypłacę!
Humory dopisywały nam przez cały czas. Jednak wieczorem wykąpałam Piotrusia i uśpiłam go. Sama również wzięłam kąpiel i położyłam się na łóżku. Wzięłam do ręki krem i zaczęłam kremować ręce. W tym momencie do sypialni wszedł wykąpany już Kamil.
- Nawet nie mieliśmy chwili dla siebie - powiedziałam
- Ale twoja mam się obudziła. To zrozumiałe.
- Ale na prawdę nie przeszkadza ci to, że Michał z Piotrkiem spędzą u nas noc?
- Nie, no co ty! Jeszcze jak Michał tak świetnie gotuje....
- Ciekawe po kim on ma takie zdolności kulinarne?
- A nie po twojej mamie? Twoja mama również świetnie gotuje
- Ale odkąd pamiętam, to go nigdy do kuchni nie ciągnęło.
- Może się to zmieniło?
- Ciekawe kiedy?
- Jak przyjechałaś do Zakopanego.
- Może, ale nic mi o tym nie wiadomo - uśmiechnęłam się.
- A tak w ogóle to nie rozmawialiśmy nic o tegorocznej Planicy.
- Właśnie.... Zajęliśmy się moją rodziną, a nasze sprawy odeszły w kąt.
- Już w czwartek rano musimy wyjechać?
- A o której planujesz?
- Sam nie wiem... Około 7 rano.
- Tak wcześnie?
- Niestety, ale już o 18:00 mamy spotkanie i trening. Jeszcze sam nie wiem, chyba, że trener zaproponuje, aby być wcześniej i wyjechać w środę po południu....
- Mam takie przeczucie, że ta Planica będzie bardzo wyjątkowa.
- A dlaczego?
- Chciałabym podczas Planicy ogłosić o naszych zaręczynach.
- Masz już pomysł? - spytał
- Mam, ale jeszcze myślę, jak go trochę udoskonalić.
- A co? Dowiem się kiedyś?
- Jak ogłoszę, to i ty się dowiesz w jaki sposób.
- Oj, nie bądź kochanie taka tajemnicza.
- No, ty też już nie przesadzaj.
Wstałam następnego dnia o 6:00. Zrobiłam nam śniadanie. Chłopcy już nie spali.
- A co wy nie śpicie?
- Jakoś dzisiaj spać nie mogę.
- A więc co Piotrek, czas się pakować, bo po śniadaniu zawieziemy małego Piotrusia do dziadków do Zębu i pojedziemy prosto do Krakowa do szpitala, odwiedzimy mamę i weźmiemy wypis Julci i pojedziecie we trójkę do domu.
- I my mamy się nią opiekować?
- W czwartek rano mama ma dostać wypis, więc moim zdanie zajmiecie się Julcią. Nie jest już strasznie mała, że musicie zmieniać pieluchy, wstawać w nocy, kremować ją i karmić butelką, a potem nosić, aby się jej odbiło. Poradzicie sobie. Niestety, ale ja nie będę mogła odebrać mamy.
- Jak to? - zdziwił się Piotrek
- Jadę z Kamilem do Planicy.
- A kiedy? - dopytywał
- Albo w środę popołudniu, albo w czwartek rano.
- Aha - powiedział Piotrek
Kamil zjadł tylko śniadanie, pożegnał się z nami i pojechał prosto na trening. Ja nakarmiłam Piotrusia, ubrałam go, spakowałam walizkę Piotrka i torbę Michała do samochodu. Po 8:00 pojechaliśmy do Zębu, zawieźć Piotrusia do Bronisława, a następnie prosto pojechaliśmy do Krakowa
Po 10:00 byliśmy już w szpitalu, odebraliśmy wypis Julci i poszliśmy we czwórkę do sali, w której leżała mama.
- Już w czwartek dostaję wypis. - powiedziała do nas
- Wiemy - odpowiedziałam
Nagle spojrzała na Julcię.
- A wy sobie chłopcy poradzicie z opieką nad Julcią? Kasia przecież jedzie w czwartek do Planicy.
- Poradzimy sobie mamo - powiedział Michał
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Myśleliśmy, że to jakaś pielęgniarka, ale najczęściej pielęgniarki nie pukają.
- Proszę! - powiedziała mama
Nagle do sali weszła Kornelia.
- Mamo! - wykrzyknęła.
- Dopiero dzisiaj znalazłam chwilę czasu, aby cię odwiedzić.
Miny mamy, Michała i Piotrka mówiły same za siebie. Znienawidzili Kornelię do tego stopnia, że nic jej nie odpowiedzieli.
- Hej Kornelia - powiedziałam
Wszyscy popatrzyli się na mnie z pewnym niedowierzaniem
- Hej Kasia - odpowiedziała - Gdzie masz Piotrusia?
- Pod opieką Bronisława w Zębie.
- U dziadka.
- Tak, u dziadka.
Panowała dość nerwowa atmosfera. Panowała kompletna cisza. Nagle Michał szepnął mi na ucho, żebym już ich zawiozła. Nie mogłam mu odmówić. Zawiozłam więc Michała, Piotrka i Julcię do Prus. Byliśmy wszyscy bardzo zmęczeni, więc tylko ich wysadziłam pod domem i miałam zamiar wrócić do Zakopanego, gdy nagle dostałam SMS-a od Kornelii.
"Jesteś nadal w Krakowie?"
Odpisałam jej
"Dopiero wyjechałam spod domu, a coś się stało?"
Po chwili dostałam odpowiedź.
"A mogłybyśmy porozmawiać?"
"Ok, a gdzie?"
"W tej kawiarence niedaleko rynku."
"Ok, będę za 25 minut"
"Ok"
Pojechałam pod umówione miejsce. W kawiarni była już Kornelia.
Usiadłam obok niej.
- Zamówić ci coś? - spytała
- Nie, dziękuję.
- Chciałabym porozmawiać
- O czym?
- Dlaczego oni tak dziwnie na mnie reagują? - zapytała lekko speszona
- Dziwisz się im? Wyprowadzka, nowy partner... Sama nie wiesz, jak matka to przeżyła.
- Wiem, ale...
- Właśnie... Powiedz mi, co się dzieje? Nie potrafisz dogadać się z matką, czy ten facet zawrócił ci w głowie?
- Nie, po prostu...
- Co?
- Ostatnio źle się czuję...
- Byłaś u lekarza.
- Tak.
- I co?
- Jestem w ciąży.
- To gratulacje siostrzyczko.
- Ale ja nie mam powodów do radości.
- Jak to? Zostaniesz matką!
- Ale mój partner nie chce dziecka i wyrzucił mnie z mieszkania.
- Ale jak to ?
- Mieszkam u takiej dziewczyny, wynajmuję sobie pokój.
- Czyli co, nie chce być ojcem?
- Nie, a na dodatek ciąża jest zagrożona
- Coś poważnego?
- Bardzo, nawet sami lekarze nie chcą mi mówić. Powiedzieli mi, że jeśli dochowam tę ciążę, to będzie cud...
- Dlatego unikałaś kontaktów.
- A co miałam zrobić? Jak ja się teraz w domu pokażę? Wyprowadziłam się do chłopaka, a jak się okazało, że jestem w ciąży, to mnie wyrzucił i tak się tułam....
Po długiej rozmowie z Kornelią wróciłam do Zakopanego, ale najpierw pojechałam do Zębu po Piotrusia. Gdy wróciłam do mieszkania , Kamil już siedział na kanapie.
Opowiedziałam mu całą sytuację. Jednak nie wiedzieliśmy, co mamy z tą sytuacją zrobić. Byliśmy po prostu bez sił... Skumulowały się nie tylko nasze przedślubne problemy, ale także problemy mojej rodziny, przez co trochę się oddaliliśmy od siebie z Kamilem, ale zaraz miało się to zmienić.
Kamil pokazał mi, jakiego dostał rano e-maila
Zostaliśmy zaproszeni do nagrania jednego odcinka programu "Kocham Cię Polsko" Drużyny miały się prezentować następująco
1. Tomasz Kammel:
- Kasia Witkowska
- Justyna Żyła
- Agnieszka Lewkowicz
A tutaj kolejna drużyna
2. Antek Królikowski
- Kamil Stoch
- Piotr Żyła
- Maciej Kot.
Po chwili Kamil spytał
- I co? Zgadzamy się?
- Ja tutaj nie mam nic do gadania - powiedziałam - To zależy od ciebie.
- Jeśli tak stawiasz sprawę, to ja jestem na tak - powiedział Kamil
- Więc ja również się zgadzam
Po chwili dopytałam
- A kiedy jest to nagranie?
- W połowie kwietnia, w Krakowie.
- No to niedaleko.
- Właśnie, tutaj jest napisane, że Piotrek i Justyna wyrazili już zgodę.
- O! To będzie świetne towarzystwo!
- Więc kochanie, jaka twoja decyzja?
- Oczywiście jestem za, ale gdyby coś wypadło, to sam wiesz....
- Oj, nie kracz kochanie.
W środę rano Kamil poinformował mnie, że musimy wyjechać wieczorem. Zaczęłam więc pakować walizki, nie tylko swoją, ale także Piotrusia. Niestety, ale nie mogłam mieszkać w jednym pokoju z Kamilem, ale za to wraz z dziewczynami wynajęłyśmy sobie pokoje w hotelu niedaleko skoczni. Do dyspozycji był jeden wielki pokój. Był zarezerwowany dla mnie, Piotrusia, Justyny z dzieciakami i Agi Lewkowicz, zaś drugi, trochę mniejszy, dla Marceliny z Milą, Magdy Zniszczoł i dziewczyny Krzysia Miętusa.
Gdy Kamil wrócił przed południem z treningu i zjedliśmy wspólny obiad, zadzwoniła do mnie Justyna Żyła. Kamil akurat się pakował, a Piotruś bawił się na dywanie swoimi zabawkami.
- Hej kochana!
- Hej!
- O której wyjeżdżacie?
- Sama nie wiem - odpowiedziałam - Po 16:00
- Ok, tylko tyle chciałam, bo się z Piotrkiem kłócimy kiedy i kiedy..
O 16:00 wraz z Kamilem spakowaliśmy bagaże do samochodu i pojechaliśmy do Słowenii
PLANICO, NADJEŻDŻAMY!
Podróż minęła nam dość spokojnie. Pod koniec trasy zmieniłam Kamila za kierownicą, bo był już bardzo zmęczony. Na miejsce dojechaliśmy o 2:00 w nocy. Podwiozłam Kamila pod hotel, wyjął tam swoje bagaże i pożegnaliśmy się, ja z Piotrusiem pojechałam do naszego hotelu, oddalonego o niecały kilometr od Kamila. W pokoju czekała już mnie Agnieszka, która przyjechała w tym roku sama, a Maciek wyjechał trochę później.
- A co ty jeszcze nie śpisz?
- Przyjechałam niespełna godzinę temu.
- Nie możesz spać?
- Nie, nie mogę. Jakoś.... Trochę się stresuję nagraniem programu Kocham Cię Polsko, mam trochę mieszane uczucia.
- Nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze, kiedyś trzeba się przełamać i mieć za sobą występ w programie.
- Dla ciebie to tylko program, bo ty przed kamerą stałaś już setki razy.
- Nie przesadzaj. Kilka dopiero.
- Właśnie, a ja raz, obok Maćka, a tam tych kamer będzie więcej.
- Nie przejmuj się, będzie dobrze.
- Tak myślisz?
- Masz przecież ten urok osobisty, urodę, fajną gadkę - uśmiechnęłam się - Poradzisz sobie, a przede wszystkim ludzie cię uwielbiają, studiujesz na AWF, chcesz być trenerką personalną, a także zajmujesz się zdrowym odżywianiem i zachęcasz ludzi do zdrowego żywienia, dlaczego mieli by cię nie lubić? Nie jesteś typową żoną piłkarza, która wystąpiła w setkach reklam, aby być popularna, przez co wyskakują ludziom z lodówek.
- W sumie... racja
- No właśnie, więc się nie przejmuj, jeszcze sama będziesz chciała obejrzeć premierę w telewizji i będziesz z chęcią do niej wracała.
Położyłyśmy się spać.
Wstałyśmy rano, bardzo wcześnie, przed 6:00. Nie mogłyśmy jakoś spać. Nie wiem nawet sama dlaczego. Po 6:00 do pokoju weszła Justyna. Była bez Karolinki, z samym Kubusiem.
- A gdzie masz Karolinkę?
- Byłam z nią wczoraj u lekarza. Dostała gorączki, niby zwykłe 37,3, ale jednak..... Zostawiłam ją pod opieką mojej mamy.
- A jak się czuje?
- Trochę słabo, ale usnęła wieczorem, więc jak się prześpi, to może gorączka trochę spadnie.
O 8:00 zeszliśmy na śniadanie, a następnie wybrałyśmy się na spacer
- I co dziewczyny przygotowałyście na sobotni poczęstunek? - zapytała Justyna
- Ja mam pierogi - odpowiedziałam
- Ja mam barszcz czerwony - powiedziała Justyna
- A ty Aga? - spytałam
- Maciek spakował 3 kartony wódki.
- Ooo! No to ciekawie będzie!
- Sami nie wiedzieliśmy co zrobić, Marcelina ze Stefanem mieli przygotować uszka czy coś takiego, zaś dziewczyna Krzysia Miętusa mówiła coś o oscypkach.
- Moja Magda - wtrąciła się Justyna - Miała przywieźć rosół.
- Adam Małysz flaczki - powiedziała Aga.
- Oj, no to będzie zabawa w sobotę!
- Powiem wam, że nie mogę się doczekać stoiska z jedzeniem austriackim. Pamiętasz Justyna? - spytałam
- Oh, tak! Tamtejsze jedzenie jest przepyszne!
Przed południem wróciłyśmy do hotelu na obiad, a następnie wybrałyśmy się pod skocznię, gdzie nasi chłopcy odbywali swoje pierwsze treningi na skoczni w Planicy.
Wzięłam Piotrusia na ręce i pokazywałam mu widoki, ale również skocznię i to, jak skaczą.
Piotruś tylko krzyczał "tata", co nie umknęło uwadze fotoreporterów.
Szukają oni sensacji we wszystkim, bo nagrali to, jak Piotruś krzyczy "tata", a ja mu tłumaczyłam, że tatuś tam skacze. Po chwili podeszli do nas dziennikarze i chcieli zrobić ze mną wywiad, ale ja byłam nieugięta i nie zgodziłam się. Cóż, zadufani w sobie dziennikarze odeszli ode mnie ze spuszczoną głową, a ja mogłam w spokoju pooglądać z synkiem trening. Mały był zachwycony, bo choć to dopiero jego drugi raz w Planicy, to jednak poczuł wyjątkowość tego miejsca. Ten śnieg, przecudne niebo, słońce, które świeci i to wszystko w przepięknej górskiej scenerii. Obiecałam sobie, że na starość muszę tutaj jeszcze raz przyjechać.
Po skończonym treningu podeszłam z małym do Kamila, który siedział sobie na ławce i zmieniał buty.
- Hej kochanie - powiedziałam
- Hej.
W tym momencie Piotruś pomachał Kamilowi.
- A co ty tatusiowi machasz?
Piotruś zaczął się strasznie głośno śmiać. Jego śmiech usłyszeli wszyscy dookoła i zostaliśmy nim zarażeni, bo momentalnie wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Po skończonym treningu Kamil wraz z chłopakami musieli udać się na spotkanie z trenerem , podczas którego mieli omówić wszystkie dotychczasowe sprawy dotyczące Pucharu Świata w Planicy.
Ja więc wzięłam małego do spacerówki i spacerowaliśmy po ulicach Planicy.
Spotkaliśmy biegającą Anję Soberg.
- Hej Anja!
- Hej!
- Już przyleciałaś?
- Tak, u nas w tym okresie są strasznie drogie bilety do Słowenii, więc jestem tutaj od wtorku popołudnia.
- Oo! No to dość wcześnie!
- Można tak powiedzieć, chodź Daniel przyleciał w czwartek rano, bo to jednak lecą całą drużyną.
- U nas tak nie jest. Wszyscy jedziemy swoimi samochodami, to niespełna 10 godzin drogi w jedną stronę, więc wyjechaliśmy w środę popołudniu i dzisiaj o 2:00 w nocy byliśmy już na miejscu.
- A co przygotowałyście na sobotnie świętowanie?
- Barszcz, pierogi, uszka, oscypki, trochę tego jest.
- Oscypki? To ten ser taki rzeźbiony, co jedliśmy u was z Danielem?
- Tak, to ten.
- O Matko! On jest przepyszny, chyba nie oderwę się w sobotę od waszego stoiska.
- Miło nas, a u was? Jakie potrawy goszczą ?
- U nas? Ja niestety nie przywiozłam nic, nie miałam kompletnie czasu, jeszcze w poniedziałek pisałam egzaminy na studiach, ale wiem, że Celina Roberts miała coś przywieźć.
- Dziewczyna Johanna Andre Forfanga?
- Tak, to ona.
- A co takiego regionalnego się u was jada?
- Fårikål
- A co to jest? - spytałam, bo niestety, ale ta nazwa nic mi mówiła
- To baranina w kapuście.
- A jakieś inne regionalne dania?
- Pinnekjøtt , to takie solone, suszone żeberka jagnięce.
- Czyli u was króluje jagnięcina.
- Tak, to takie dość regionalne i popularne mięso, żadne święta bożonarodzeniowe, wielkanocne, czy ogólnie jakiekolwiek święta bez jagnięciny na stole są po prostu nie ważne.
Rozmawiałyśmy jeszcze długo, ale niestety, Piotruś zrobił się głodny i musiałam wrócić z nim do hotelu.
Następnego dnia rano również wybrałam się z Piotrusiem na spacer. Niby nic nadzwyczajnego, ale miałam dziwne przeczucie. Na przeciwko nas stała jakaś kobieta z dwójką dzieci. Jedno miała na rękach - pewnie dziewczynkę, bo dziecko miało na sobie różową kurteczkę, a drugie z nich miała w wózeczku.
Było to blondynka, trochę niższa ode mnie i tak spacerowała. Nie widziałam jej twarzy, bo miała wielkie okulary przeciwsłoneczne, ale po chwili je zdjęła. W tym momencie nie miałam żadnych wyobrażeń. To była Marta! Wyciągnęłam telefon i zrobiłam jej z ukrycia zdjęcie. Nawet kilka na wszelki wypadek i zawróciłam z wózkiem prosto do hotelu. Weszłam do pokoju. Dziewczyny oglądały telewizor.
- Nie wiecie kogo zobaczyłam na ulicy!
- No zgadnijmy, Gregora - powiedziała sarkastycznie Justyny
- Justyś, nie przesadzaj - powiedziała Aga - Kogo widziałaś?
- Martę.
- Martę? - aż zdziwiła się Justyna
- Tę Martę? - dopytywała Aga
- Tak, Martę Majcher.
- Gdzie?
- Na chodniku spacerowała sobie, miała Zosię na rękach, a w wózku kolejne dziecko.
- Nie gadaj.
- Nie wierzycie mi? Mam zdjęcia!
Wyjęłam z kieszeni spodni telefon i włączyłam galerię. Podałam dziewczynom telefon.
- O Boże! To naprawdę ona!
- Nie wierzę - wyszeptała Justyna - Co ona tutaj robi?
- A skąd mam wiedzieć? Zrobiłam jej zdjęcie i wróciłam do was.
- Może chce odzyskać Dawida?
- To moim zdaniem by się tak nie ośmieszała. I tak zrobiła wielką burzę w mediach o ich rozwodzie, najpierw był ślub, a na nim tysiące reporterów z gazet, a potem rozwód. Przyciągnęła na siebie sporą uwagę.
- Może jej właśnie o to chodzi?
- Od zawsze lubiła przyciągać swoją uwagę. Myślicie, że tym razem...?
- Na pewno.
- Ta sprawa wydaje się dość dziwna. Przyjechała sama z dwojgiem dzieci , przecież to małe to urodziło się...
- W styczniu - dokończyła Aga
- Właśnie, dziecko ma 2 miesiące i zabrała je do Planicy. I to jeszcze sama?
- Może to nie jest aż tak ważne. Piotruś miał 3 miesiące i przyjechałam z nim.
- Ale ty przyjechałaś wraz z ojcem Kamila, a po drugie to miałaś tylko jedno dziecko, a ona sama z dwójką dzieci.
- Racja, to też jakiś fakt.
O 15:00 miał odbyć się pierwszy konkurs indywidualny w Planicy. Już o 14:00 wybrałyśmy się pod skocznię.
Przez cały czas wypatrywałyśmy Marty. Na początku nie było jej w ogóle. Nigdzie. Przed samym rozpoczęciem konkursu zwątpiłyśmy w to, że zobaczymy Martę. Nagle zobaczyłyśmy, jak obok nas przechodzi niska blondyna z wózkiem , a obok niej wysoki brunet, dość przystojny , który niósł na rękach małą dziewczynkę. Na oko miała roczek.
Gdy się znów przyjrzałyśmy, to tą blondyną była właśnie Marta! Agnieszka zrobiła jej zdjęcia.
- I co teraz robimy?
- A co mamy robić? - zdenerwowała się Justyna
- A może - zaczęłam - Spotkajmy się wieczorem z chłopakami u nas w hotelu i porozmawiajmy, przecież jak Dawid się o tym dowie..
- A może będzie lepiej, jak się dowie, przecież potem jak ją zobaczy i się dowie, że my wszystkie i chłopcy o tym wiedzieli, to dopiero będzie nieciekawie. - odezwała się Madzia Zniszczoł.
Już same nie wiedziałyśmy, co robić. Obejrzałyśmy pierwszą serię.
Prowadził Kamil, a drugi był Maciek Kot.
Przez całą przerwę przyglądałyśmy się z ukrycia Marcie, dzieciom i jej nowemu partnerowi.
- Ja mam pomysł - powiedziała Magda , dziewczyna Krzysia.
Podeszła do niego z telefonem. Same byłyśmy w szoku, co ona robi.
Najpierw zapytała po angielsku, czy mówi po polsku. Odpowiedział jej, że jest Polakiem. Ona również odpowiedziała, że jest Polką.
- Czy mogłabym prosić pana o zdjęcie?
- Ale przecież ma pani mnóstwo koleżanek.
- Jednak chciałybyśmy zdjęcie grupowe.
- Ok.
Magda wróciła do nas.
- Dziewczyny ! Ustawiamy się! Pan zgodził się zrobić nam zdjęcie.
My byłyśmy trochę zaskoczone, ale ustawiłyśmy się do zdjęcia. Pierwsze takie normalne, drugie trochę szalone.
- Dziękujemy panu bardzo! - powiedziała Aga
Magda zaczęła trochę rozmawiać z mężczyzną. Dowiedziała się, że ma na imię Marcin.
- A to są pańskie dzieci?
- Tak, najmłodszy chłopczyk - Adrianek.
- Adrianek? Jak ładnie!
- Dziękuję.
- To ja panu dziękuję za zdjęcie!
- Ależ nie ma za co!
Magda wróciła do nas i obejrzałyśmy w spokoju drugą serię dzisiejszego konkursu. Jak wielkie było nasze zdziwienie, gdy pierwsze miejsce ex aequo zajęli: Kamil, Maciek i Krzysiu Miętus! Na prawdę! To był jakiś szok!
Pierwsze miejsce dla trzech Polaków!
Obejrzałyśmy dekorację z trybun, a następnie wzięłam małego na ręce i poszłam z nim do Kamila. Kamil wziął go na ręce i pocałował w główkę, a ja zrobiłam im zdjęcie.
Następnie, gdy Kamil się ze mną pożegnał i musiał iść na kontrolę, wyszeptałam mu na ucho, żeby przyszedł z chłopakami do nas do pokoju o 18:00, żeby przekazał reszcie, ale mieli przyjść bez Dawida.
Kamil zgodził się, ale nie mieliśmy chwili dla siebie, bo chłopcy musieli wracać.
My również wróciłyśmy do hotelu. Była już godzina 17:00, a chłopcy mieli się zjawić u nas za godzinę.
Posprzątałyśmy trochę w pokoju, a już przed 18:00 zjawili się u nas chłopcy w świetnych nastrojach.
- Rozumiem,że zaprosiłyście nas na jakąś imprezę! - powiedział Piotrek - Szkoda, że bez Dawida
- Właśnie chodzi tutaj o to, że to nie ma być impreza. - odezwała się Marcelina
- A co? - spytał Maciek
- Rozmowa, który dotyczy Dawida i dlatego nie chciałyśmy, aby on przy tym był - powiedziała Aga
- Mamy nadzieję chłopcy, że to , co zostanie powiedziane w tym pokoju nie wyjdzie dalej - powiedziałam
- Ok - powiedzieli chórem chłopcy.
Wyciągnęłam z kieszeni spodni telefon.
- Nawet nie wiem, jak mam zacząć - powiedziałam. - Bo tutaj, w Planicy jest...... Marta. - wydusiłam to z siebie.
- Marta Majcher? - dopytał Kuba
- Tak, spotkałam ją wczoraj z dziećmi, jedno miała na rękach, a drugie w wózeczku.
Chłopcy siedzieli dęba, nic nie powiedzieli. Zatkało ich.
Pokazałam im zdjęcie z galerii.
- Zrobiłam jej zdjęcie. Bo nawet sama nie byłam pewna czy to ona.
- A dzisiaj znów je spotkałyśmy - powiedziała Magda - dziewczyna Krzysia.
- Była z tym swoim facetem - powiedziała Aga
- Podeszłam do niego i poprosiłam, aby zrobił nam takie grupowe zdjęcie. Zgodził się. Dowiedziałam się, że ma na imię Marcin, a jak spytałam o dzieci , to powiedział, że to najmniejsze jest jego i to jest synek. Ma na imię Adrian - powiedziała Magda
- Nie wiemy teraz, co mamy z tym zrobić, czy powiedzieć Dawidowi, czy może wy to zrobicie. Same nie wiemy, bo to dla nas nowa sytuacja. - powiedziałam.
- I co? Niby my to mamy powiedzieć? - zapytał Piotrek
- A co, my? Wiesz jakby to wyglądało. - odpowiedziała Justyna - Piotruś, weźcie się w garść i powiedźcie mu, jak nie dzisiaj, to jutro.
- Przecież on nadal ją kocha - powiedziałam
- Skąd wiesz? -dopytywał Stefan
- A to co, nie widzicie tego? Powiedzcie jedno słowo o Marcie albo zwykłe "Marta" i już jego oczy...... są przepełnione miłością, ale też rozpaczą, że nie są razem, a on nadal ją kocha.
- Głupia rozmowa, "widziałem zdjęcie Marty" w jego obecności, a jego oczy robią się takie..... słodkie. Przyuważcie to chłopcy.
Nagle całą tą napiętą sytuację wyluzował wręcz Piotruś, który wstał z łóżka i przyszedł do nas, a dokładnie wtulił się w Krzysia Miętusa.
- Pamiętasz wujka? - zdziwił się Krzysiu.
Mały wykrzyknął jakże dźwięcznie
- TAK!
Krzysiu był tak zafascynowany Piotrusiem, że posadził go na swoich kolanach, a mały nie chciał w ogóle z nich zejść.
- Krzysiu, pasuje ci taki bobasek! - powiedziała Agnieszka
- Słyszysz Magda? Bierz Krzysia w obroty i wiecie co macie robić! - powiedziała Justyna do Magdy, ale ta się trochę zawstydziła.
Zrobiłam kilka zdjęć, jak Krzysiu trzyma na kolanach Piotrusia, a w tym samym momencie podszedł do mnie Kubuś.
- Ciocia, a ze mną zdjęcia nie chcesz? - zapytał
- Z tobą Kubusiu? Zawsze!
Kuba usiadł mi na kolanach , a Kamil zrobił nam zdjęcie.
Rozmowa na temat Dawida przekształciła się w istną sesję zdjęciową. Najpierw z dziećmi, a potem wszyscy.
Zrobiłam sobie mnóstwo zdjęć:
- ja z Kubusiem
- z naszym Piotrusiem
- z Agą
- z Justyną
- z Magdą (Krzysia)
- z Krzysiem
- z Marceliną i Stefanem
- z Justyną i Piotrem
- z Justyną i Agą
- z Agą i Piotrusiem
- z Krzysiem i Piotrusiem
- Z Olkiem, Kubą i Krzysiem
- z Olkiem i Magdą
- z Magdą Zniszczoł
A na sam koniec, usiadłam Kamilowi na kolanach i delikatnie, opuszkiem palca dotknęłam jego nosa, przez co zdjęcie wyglądało dość romantycznie, bo przy tym byliśmy bardzo uśmiechnięci, aż Kamil wstawił to zdjęcie na swój instagramowy profil
" With my love [ tłum. z moją miłością] 💜💛💚💙 @kasiawitkowska #planica2019 #love #kochamcię. #mojamiłość "
Ja zaś wstawiłam zdjęcie z Agą i Justyną, zaś za nami znajdował się Piotrek Żyła, który zrobił strasznie głupią minę.
"A w Planicy bawimy się tak! Z moimi wariatami! @piotrekżyłaofficial @justynażyła @agalewkowicz #planica2019 #całeżyciezwariatami #domwariatów #hotelwariatów #czykażdypiotrekjesttakiśmieszny? #friday #bawimysięwplanicy #jestzabawa #skokiskokiwplanicy"
Następnego dnia rano zawody miały rozpocząć się o 11:00. Miały mieć miejsce zawody drużynowe, ale postanowiłyśmy wybrać się na nie wszystkie.
Chłopcy zdecydowali powiadomić Dawida o wszystkim w niedzielę rano.
Po pierwszej serii prowadziliśmy przed Norwegami o prawie 25 pkt.
W przerwie postanowiłam w końcu ogłosić , że jestem zaręczona z Kamilem. Powiedziałam dziewczynom o moim planie i tak właśnie się stało.
Ustawiłyśmy się następująco od lewej : Magda (dziewczyna Krzysia), Agnieszka, ja, Justyna, Marcelina, Magda Zniszczoł.
Każda z nas pokazała do obiektywu prawą rękę, a zdjęcie wykonał sam Olek Zniszczoł.
Magda i Agnieszka miały "puste ręce", ja miałam pierścionek zaręczynowy, a pozostałe dziewczyny miały na prawej dłoni pierścionek zaręczynowy i obrączkę.
Wstawiłam to zdjęcie na mój profil instagramowy.
Oznaczyłam dziewczyny, a także Kamila
"Etapy zostawania żoną skoczka {czytane od lewej}😋 2* dziewczyna, narzeczona , 3* żona. #kochamwas @kamilstochofficial💙💚💛💜 #kochamcię #zaręczona #planica2019 #bioręślubw2019"
Zdjęcie to zrobiło ogromną furorę w internecie. Nie spodziewałam się takie rozgłosu. Podczas drugiej serii konkursu Aga przeglądała internet i znalazła wiele artykułów na temat naszych zaręczyn.
"Kamil Stoch oświadczył się ukochanej. Zobaczcie ten cudowny pierścionek! "
" Kasia Witkowska i Kamil Stoch zaręczyli się! "
" Kasia Witkowska w bardzo oryginalny sposób ogłosiła swoje zaręczyny z Kamilem Stochem. Zobaczcie sami!"
I jeszcze wiele więcej artykułów!
Ruszyłyśmy na plac, aby przygotować smakołyki na pokonkursową imprezę.
Przygotowałyśmy stół, nakryłyśmy białym obrusem zdobionym w góralskie wzory i wyłożyłyśmy potrawy.
Przy każdym "domku" każdej narodowości znajdował się telewizor, na którym obejrzałyśmy drugą serię dzisiejszego konkursu. Chyba stało się to tradycją, bo bezapelacyjnie wygraliśmy my - Polacy.
Po dekoracji kwiatowej chłopcy musieli udać się na pewne kontrole i dopiero mogli przyjść do nas i świętować z nami wszystkimi.
Ja rzuciłam się Kamilowi od razu na szyję.
- A co ty taka uradowana?
- A wiesz..... Ogłosiłam publicznie o naszych oświadczynach.
- Naprawdę? Nie wiesz jak się cieszę!
Wyciągnęłam z kieszeni spodni telefon.
- Patrz, ile osób nam gratuluje. Już prawie 800 komentarzy, a polubiło 30 tysięcy ludzi.
Wraz z Kamilem postanowiliśmy przejść się po innych stoiskach z jedzeniem. Bardzo nas zaciekawiło jedzenie norweskie, a Kamil był bardzo ciekawy, skąd ja tak świetnie znam nazwy tych wszystkich potraw. Nie odpowiedziałam mu, ale szczerze uśmiechnęłam się w stronę Anji.
Spacerowaliśmy tak sobie po Planicy, byliśmy bardzo szczęśliwi, Piotruś został pod opieką Krzysia Miętusa , a my mieliśmy czas dla siebie.
Zrobiliśmy sobie selfie na tle gór, które Kamil wrzucił na swój instagramowy profil
"Jak już pewnie wiecie, bo nie jest to tajemnicą, biorę ślub. Tak, oświadczyłem się kobiecie mojego życia. Mojej ukochanej bez której moje życie nie miałoby żadnego sensu. To moja kochana Kasia @kasiawitkowska. Już w tym roku staniemy na ślubnym kobiercu i powiemy sobie sakramentalne "tak", które połączy nas na całe życie.
Kochanie, chciałbym powiedzieć, jak bardzo cię kocham i nie zawsze się mi to udaje, to wiesz, że nie widzę poza tobą świata, a sformalizowanie naszego związku będzie piękną puentą naszym wspaniałych 2,5 lat od naszego pierwszego spotkania.
Kocham Cię Kasiu
Twój Kamil
#wedding #kochamcię #zaręczeni #przyszlinowożeńcy #bierzemyślubw2019"
Wróciliśmy do reszty kadry i razem z nimi spędziliśmy miło czas.
Tegoroczna Planica jest naprawdę wyjątkowa. Ogłosiliśmy nasze zaręczyny, chłopcy zdobywali świetne wyniki.
Cóż, ale ten wspaniały czas musiał w końcu minąć. Już jutro ostatni konkurs tegorocznej Planicy.
Maciek jest najbliżej zdobycia Kryształowej Kuli, bo wyprzedza drugiego Kamila o prawie 50 punktów.
W niedzielę konkurs miał odbyć się o 10:00. Wstałyśmy dość wcześnie, bo o 15:00 kończyła nam się rezerwacja w hotelu. Musiałyśmy więc się spakować.
Walizki spakowałam już o 8:00 do samochodu Kamila, który przyjechał po mnie pod hotel, a dokładnie po moje bagaże.
Po 9:00 zaś wybrałyśmy się znów pod skocznię, aby obejrzeć ostatni konkurs indywidualny.
Konkurs oglądałyśmy z wielkim poruszeniem. Skoczkowie dawali z siebie wszystko, a my byłyśmy pod wielkim wrażeniem każdego skoku.
Zostały tylko dwa ostatnie skoki, Kamila i Maćka i powtórzyła się sytuacja sprzed roku. Znowu nasi chłopcy zdobyli ex aequo pierwsze miejsce!!! A Maciek tym samym zgarnął Kryształową Kulę.
Takie zwrotu akcji chyba nikt się nie spodziewał!
Najpierw odbyła się dekoracja kwiatowa za dzisiejszy konkurs, następnie klasyfikacja generalna w lotach narciarskich, a zaraz po niej klasyfikacja generalna Pucharu Świata.
Aga była wprost wniebowzięta. Cóż, wybiegła przed samo podium, aby podziwiać swojego ukochanego. Aż się popłakała... To dla niej na prawdę wielkie przeżycie. Szeptała tylko " O Boże, Maciek"
Gdy po odśpiewaniu Mazurka Dąbrowskiego i wręczeniu Kryształowej Kuli, Maciek zszedł z podium, to Aga rzuciła się mu na szyję i gorąco pocałowała w usta.
Ja również rzuciłam się na szyję, ale Kamilowi, który w klasyfikacji generalnej zajął 2 miejsce.
Byłam strasznie wniebowzięta, a za chwilę odebranie Pucharu Narodów. Ten sezon nie mógł się skończyć inaczej.
"To już trzecia Kryształowa Kula pod rząd dla Polaków!" - pisano w mediach.
A tak dla ścisłości, to 7 Kryształowa Kula dla Polaków tak ogólnie. 4 zdobyte przez Adama Małysza, 2 zdobył Kamil, a dzisiaj swoją pierwszą zdobył Maciek Kot!
Nie mieliśmy jednak czasu na świętowanie, bo po godzinie 14:00 musieliśmy wyjechać i wrócić do Zakopanego, bo już o 16:00 następnego dnia mieli trening na siłowni.
To był wspaniały czas spędzony w Planicy, którego nigdy nie zapomnę.
----------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Pojechałam więc z chłopcami do Krakowa.
- Napisz do Kamila SMS-a z mojego telefonu - podałam Piotrkowi telefon - Że jadę do Krakowa, bo mama się wybudziła ze śpiączki.
- Ok - odpowiedział Piotrek
Już o 10:00 byliśmy w szpitalu i podbiegliśmy pod salę, w której leżała nasza mama. Niestety, ale musiała mieć zrobione badania, a my nie mieliśmy wstępu do niej.
Czekaliśmy więc przed salą.
Po godzinie niespodziewanie do szpitalu wszedł Kamil
- Kamil, a co ty tutaj robisz? - spytałam
- Jeśli twoja mama wybudziła się ze śpiączki, musiałem przyjechać.
- Kocham cię - wyszeptałam i wtuliłam się w niego.
- Jak się czuje?
- Nie wiem, nie chcą nas od godziny do niej wpuścić, bo potrzebują zrobić jakieś badania.
- To zrozumiałe.
- Wiem, ale tak chciałabym ją zobaczyć....
- A czy mógłbym odwiedzić Michała?
- Tak, możesz.
Zaprowadziłam Kamila pod salę Michała.
*narrator*
Kamil wszedł po cichu do sali Michała.
- Hej! - powiedział
- Hej! Co ty tutaj robisz? - zdziwił się Michał
- Przyjechałem cię odwiedzić.
- Naprawdę?
- A co, nie wierzysz mi, przecież nie długo będziesz moim szwagrem - uśmiechnął się do Michała.
- Oj, no co ty.
Nagle Kamil wyjął z torby, którą miał na ramieniu pudełko.
- A co to jest? - spytał Michał
W pudełku tym był naszyjnik z diamencikiem.
- Wiem, że to nie jest odpowiedni moment, ale rozmawiałem z Natalią.
- I? - zapytał znużony Michał.
- Ona cię kocha.
- Jeśli tak mam się nacierpieć przez tę miłość to takie uczucie mam gdzieś.
- Myślisz, że ja się nie nacierpiałem?
- Ty? Zbajerowałeś Kasię i była twoja.
- Chciałbym tak. Jednak nigdy nie mogłem jej zdobyć i usidlić serce.
- Nie mów tak przekonująco, bo ci uwierzę.
- Robiłem wszystko, a ona nic... Odrzucała moje zaloty. Jak zaszła w ciążę, to się w ogóle do mnie nie odzywała... Przez okres ciąży również. Po narodzinach naszego synka zamieszkaliśmy razem, ale pomiędzy nami nie było jakiegoś prawdziwego uczucia... Po igrzyskach dopiero zbliżyliśmy się do siebie. Ile musiałem czekać? Rok. Ponad rok, aby w końcu poczuć bezpieczeństwo i pewną stabilizację.
- Ale co ja mam niby zrobić z tym naszyjnikiem?
- Wręczyć go Natalii.
- A mógłbyś się nie wtrącać w nasze sprawy? - oburzył się Michał.
- Mógłbym, ale chcę.
Położył na stoliku Michała naszyjnik i wyszedł z sali.
*Kasia*
Nie wiedziałam, po co Kamil wchodził do sali Michała, ale głupio było mi pytać.
Po godzinie dopiero mogłam odwiedzić mamę. Gdy tylko weszłam do sali, to rzuciłam się jej na szyję.
- Mamo - wyszeptałam...
- Lekarze mi opowiedzieli wszystko..... Moja córeczka - pogłaskała mnie po głowie. - A gdzie Piotrek?
- U Michała..
- Mieszka u was?
- Tak, mieszka.
- Jesteś najukochańszą siostrą
- Mamo, nie przesadzaj.
- Jesteś taka, nie oszukuj się.... Sama widzisz, co się dzieje z Kornelią.
- Właśnie Kornelia.....
- Wiem, że mnie nie odwiedziła.
- Mamo...
- Ty jej kochana nie broń. W ogóle wiedziała?
- Tak, wiedziała. Dzwoniłam do niej i powiedziała krótkie "Aha"
- Ale sobie córeczkę wychowałam.
- Wiesz przecież, że jest strasznie zajęta, ciągle studiuje, uczy się...
- Niech ci kochanie będzie, ale nie broń jej. Nie warto.
Po długiej rozmowie z mamą, musiałam opuścić salę. Gdy miałam już wychodzić ze szpitala, zostałam zaproszona do gabinetu przez lekarza prowadzącego mamę i moje rodzeństwo.
- Mogę panią poprosić na momencik?
- Tak.
Weszłam z nim do gabinetu.
- A więc pani brat dostał już wypis ze szpitala, a pani siostra dostanie go jutro.
- Ok, rozumiem.
- Chciałbym panią prosić, aby pani w miarę możliwości zaopiekowała się rodzeństwem i mamą, która za kilka dni dostanie wypis.
- Dobrze, ale...
- Wiem, że mieszka pani z synem i partnerem w Zakopanem i na pewno będzie to dla pani trudne, aby dojeżdżać do rodzeństwa, ale jeśli byłaby możliwość...
- Jak najbardziej tak, ja zawiozę teraz brata do domu i jutro przyjadę po siostrę.
- Dobrze, czekamy na panią.
Wyszłam z gabinetu.
- Co mówił? - zapytał Kamil
- Michał dzisiaj wychodzi , muszę go zawieźć.
- Ale on sam będzie w domu?
- Sama nie wiem..
- To może zróbmy tak - zaczął Kamil - Weźmiemy Michała do nas i prześpią się z Piotrkiem na kanapie, a ty jutro pojedziesz z nimi do Krakowa, odbierzecie Julkę i zawieziesz całą trójkę do Prus
- Kochanie, jesteś wielki! - powiedziałam do Kamila, po czym pocałowałam go w policzek.
Poszłam więc od sali do Michała i do Piotrka. Opowiedziałam im cały plan Kamila, a oni zgodzili się. Pojechaliśmy więc do Zakopanego.
- A mamę kiedy wypiszą? - zapytał Michał
- Sama nie wiem, lekarz powiedział mi , że dostanie wypis za kilka dni.
Wieczorem przygotowaliśmy kolację. Michał sam zajął się jej przygotowaniem. Zaserwował nam spaghetti.
- Ooo! Bracie! Nie spodziewałam się, że ty tak dobrze gotujesz! - powiedziałam, gdy tylko spróbowałam popisowego dania mojego brata
- Oj, Kasia, nie przesadzaj. Wiadomo, że spaghetti, jak spaghetti.
- No co ty! Będę się zastanawiać, żeby cię nie wynająć jako mój osobisty kucharz!
- No pomyślę! - zaśmiał się Michał - A ile płacisz? Bo wiesz, z takimi umiejętnościami... Za jakość trzeba płacić! - śmiał się dalej Michał
- Ty już teraz nie przesadzaj! Bo ja się chyba do końca życia nie wypłacę!
Humory dopisywały nam przez cały czas. Jednak wieczorem wykąpałam Piotrusia i uśpiłam go. Sama również wzięłam kąpiel i położyłam się na łóżku. Wzięłam do ręki krem i zaczęłam kremować ręce. W tym momencie do sypialni wszedł wykąpany już Kamil.
- Nawet nie mieliśmy chwili dla siebie - powiedziałam
- Ale twoja mam się obudziła. To zrozumiałe.
- Ale na prawdę nie przeszkadza ci to, że Michał z Piotrkiem spędzą u nas noc?
- Nie, no co ty! Jeszcze jak Michał tak świetnie gotuje....
- Ciekawe po kim on ma takie zdolności kulinarne?
- A nie po twojej mamie? Twoja mama również świetnie gotuje
- Ale odkąd pamiętam, to go nigdy do kuchni nie ciągnęło.
- Może się to zmieniło?
- Ciekawe kiedy?
- Jak przyjechałaś do Zakopanego.
- Może, ale nic mi o tym nie wiadomo - uśmiechnęłam się.
- A tak w ogóle to nie rozmawialiśmy nic o tegorocznej Planicy.
- Właśnie.... Zajęliśmy się moją rodziną, a nasze sprawy odeszły w kąt.
- Już w czwartek rano musimy wyjechać?
- A o której planujesz?
- Sam nie wiem... Około 7 rano.
- Tak wcześnie?
- Niestety, ale już o 18:00 mamy spotkanie i trening. Jeszcze sam nie wiem, chyba, że trener zaproponuje, aby być wcześniej i wyjechać w środę po południu....
- Mam takie przeczucie, że ta Planica będzie bardzo wyjątkowa.
- A dlaczego?
- Chciałabym podczas Planicy ogłosić o naszych zaręczynach.
- Masz już pomysł? - spytał
- Mam, ale jeszcze myślę, jak go trochę udoskonalić.
- A co? Dowiem się kiedyś?
- Jak ogłoszę, to i ty się dowiesz w jaki sposób.
- Oj, nie bądź kochanie taka tajemnicza.
- No, ty też już nie przesadzaj.
Wstałam następnego dnia o 6:00. Zrobiłam nam śniadanie. Chłopcy już nie spali.
- A co wy nie śpicie?
- Jakoś dzisiaj spać nie mogę.
- A więc co Piotrek, czas się pakować, bo po śniadaniu zawieziemy małego Piotrusia do dziadków do Zębu i pojedziemy prosto do Krakowa do szpitala, odwiedzimy mamę i weźmiemy wypis Julci i pojedziecie we trójkę do domu.
- I my mamy się nią opiekować?
- W czwartek rano mama ma dostać wypis, więc moim zdanie zajmiecie się Julcią. Nie jest już strasznie mała, że musicie zmieniać pieluchy, wstawać w nocy, kremować ją i karmić butelką, a potem nosić, aby się jej odbiło. Poradzicie sobie. Niestety, ale ja nie będę mogła odebrać mamy.
- Jak to? - zdziwił się Piotrek
- Jadę z Kamilem do Planicy.
- A kiedy? - dopytywał
- Albo w środę popołudniu, albo w czwartek rano.
- Aha - powiedział Piotrek
Kamil zjadł tylko śniadanie, pożegnał się z nami i pojechał prosto na trening. Ja nakarmiłam Piotrusia, ubrałam go, spakowałam walizkę Piotrka i torbę Michała do samochodu. Po 8:00 pojechaliśmy do Zębu, zawieźć Piotrusia do Bronisława, a następnie prosto pojechaliśmy do Krakowa
Po 10:00 byliśmy już w szpitalu, odebraliśmy wypis Julci i poszliśmy we czwórkę do sali, w której leżała mama.
- Już w czwartek dostaję wypis. - powiedziała do nas
- Wiemy - odpowiedziałam
Nagle spojrzała na Julcię.
- A wy sobie chłopcy poradzicie z opieką nad Julcią? Kasia przecież jedzie w czwartek do Planicy.
- Poradzimy sobie mamo - powiedział Michał
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Myśleliśmy, że to jakaś pielęgniarka, ale najczęściej pielęgniarki nie pukają.
- Proszę! - powiedziała mama
Nagle do sali weszła Kornelia.
- Mamo! - wykrzyknęła.
- Dopiero dzisiaj znalazłam chwilę czasu, aby cię odwiedzić.
Miny mamy, Michała i Piotrka mówiły same za siebie. Znienawidzili Kornelię do tego stopnia, że nic jej nie odpowiedzieli.
- Hej Kornelia - powiedziałam
Wszyscy popatrzyli się na mnie z pewnym niedowierzaniem
- Hej Kasia - odpowiedziała - Gdzie masz Piotrusia?
- Pod opieką Bronisława w Zębie.
- U dziadka.
- Tak, u dziadka.
Panowała dość nerwowa atmosfera. Panowała kompletna cisza. Nagle Michał szepnął mi na ucho, żebym już ich zawiozła. Nie mogłam mu odmówić. Zawiozłam więc Michała, Piotrka i Julcię do Prus. Byliśmy wszyscy bardzo zmęczeni, więc tylko ich wysadziłam pod domem i miałam zamiar wrócić do Zakopanego, gdy nagle dostałam SMS-a od Kornelii.
"Jesteś nadal w Krakowie?"
Odpisałam jej
"Dopiero wyjechałam spod domu, a coś się stało?"
Po chwili dostałam odpowiedź.
"A mogłybyśmy porozmawiać?"
"Ok, a gdzie?"
"W tej kawiarence niedaleko rynku."
"Ok, będę za 25 minut"
"Ok"
Pojechałam pod umówione miejsce. W kawiarni była już Kornelia.
Usiadłam obok niej.
- Zamówić ci coś? - spytała
- Nie, dziękuję.
- Chciałabym porozmawiać
- O czym?
- Dlaczego oni tak dziwnie na mnie reagują? - zapytała lekko speszona
- Dziwisz się im? Wyprowadzka, nowy partner... Sama nie wiesz, jak matka to przeżyła.
- Wiem, ale...
- Właśnie... Powiedz mi, co się dzieje? Nie potrafisz dogadać się z matką, czy ten facet zawrócił ci w głowie?
- Nie, po prostu...
- Co?
- Ostatnio źle się czuję...
- Byłaś u lekarza.
- Tak.
- I co?
- Jestem w ciąży.
- To gratulacje siostrzyczko.
- Ale ja nie mam powodów do radości.
- Jak to? Zostaniesz matką!
- Ale mój partner nie chce dziecka i wyrzucił mnie z mieszkania.
- Ale jak to ?
- Mieszkam u takiej dziewczyny, wynajmuję sobie pokój.
- Czyli co, nie chce być ojcem?
- Nie, a na dodatek ciąża jest zagrożona
- Coś poważnego?
- Bardzo, nawet sami lekarze nie chcą mi mówić. Powiedzieli mi, że jeśli dochowam tę ciążę, to będzie cud...
- Dlatego unikałaś kontaktów.
- A co miałam zrobić? Jak ja się teraz w domu pokażę? Wyprowadziłam się do chłopaka, a jak się okazało, że jestem w ciąży, to mnie wyrzucił i tak się tułam....
Po długiej rozmowie z Kornelią wróciłam do Zakopanego, ale najpierw pojechałam do Zębu po Piotrusia. Gdy wróciłam do mieszkania , Kamil już siedział na kanapie.
Opowiedziałam mu całą sytuację. Jednak nie wiedzieliśmy, co mamy z tą sytuacją zrobić. Byliśmy po prostu bez sił... Skumulowały się nie tylko nasze przedślubne problemy, ale także problemy mojej rodziny, przez co trochę się oddaliliśmy od siebie z Kamilem, ale zaraz miało się to zmienić.
Kamil pokazał mi, jakiego dostał rano e-maila
Zostaliśmy zaproszeni do nagrania jednego odcinka programu "Kocham Cię Polsko" Drużyny miały się prezentować następująco
1. Tomasz Kammel:
- Kasia Witkowska
- Justyna Żyła
- Agnieszka Lewkowicz
A tutaj kolejna drużyna
2. Antek Królikowski
- Kamil Stoch
- Piotr Żyła
- Maciej Kot.
Po chwili Kamil spytał
- I co? Zgadzamy się?
- Ja tutaj nie mam nic do gadania - powiedziałam - To zależy od ciebie.
- Jeśli tak stawiasz sprawę, to ja jestem na tak - powiedział Kamil
- Więc ja również się zgadzam
Po chwili dopytałam
- A kiedy jest to nagranie?
- W połowie kwietnia, w Krakowie.
- No to niedaleko.
- Właśnie, tutaj jest napisane, że Piotrek i Justyna wyrazili już zgodę.
- O! To będzie świetne towarzystwo!
- Więc kochanie, jaka twoja decyzja?
- Oczywiście jestem za, ale gdyby coś wypadło, to sam wiesz....
- Oj, nie kracz kochanie.
W środę rano Kamil poinformował mnie, że musimy wyjechać wieczorem. Zaczęłam więc pakować walizki, nie tylko swoją, ale także Piotrusia. Niestety, ale nie mogłam mieszkać w jednym pokoju z Kamilem, ale za to wraz z dziewczynami wynajęłyśmy sobie pokoje w hotelu niedaleko skoczni. Do dyspozycji był jeden wielki pokój. Był zarezerwowany dla mnie, Piotrusia, Justyny z dzieciakami i Agi Lewkowicz, zaś drugi, trochę mniejszy, dla Marceliny z Milą, Magdy Zniszczoł i dziewczyny Krzysia Miętusa.
Gdy Kamil wrócił przed południem z treningu i zjedliśmy wspólny obiad, zadzwoniła do mnie Justyna Żyła. Kamil akurat się pakował, a Piotruś bawił się na dywanie swoimi zabawkami.
- Hej kochana!
- Hej!
- O której wyjeżdżacie?
- Sama nie wiem - odpowiedziałam - Po 16:00
- Ok, tylko tyle chciałam, bo się z Piotrkiem kłócimy kiedy i kiedy..
O 16:00 wraz z Kamilem spakowaliśmy bagaże do samochodu i pojechaliśmy do Słowenii
PLANICO, NADJEŻDŻAMY!
Podróż minęła nam dość spokojnie. Pod koniec trasy zmieniłam Kamila za kierownicą, bo był już bardzo zmęczony. Na miejsce dojechaliśmy o 2:00 w nocy. Podwiozłam Kamila pod hotel, wyjął tam swoje bagaże i pożegnaliśmy się, ja z Piotrusiem pojechałam do naszego hotelu, oddalonego o niecały kilometr od Kamila. W pokoju czekała już mnie Agnieszka, która przyjechała w tym roku sama, a Maciek wyjechał trochę później.
- A co ty jeszcze nie śpisz?
- Przyjechałam niespełna godzinę temu.
- Nie możesz spać?
- Nie, nie mogę. Jakoś.... Trochę się stresuję nagraniem programu Kocham Cię Polsko, mam trochę mieszane uczucia.
- Nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze, kiedyś trzeba się przełamać i mieć za sobą występ w programie.
- Dla ciebie to tylko program, bo ty przed kamerą stałaś już setki razy.
- Nie przesadzaj. Kilka dopiero.
- Właśnie, a ja raz, obok Maćka, a tam tych kamer będzie więcej.
- Nie przejmuj się, będzie dobrze.
- Tak myślisz?
- Masz przecież ten urok osobisty, urodę, fajną gadkę - uśmiechnęłam się - Poradzisz sobie, a przede wszystkim ludzie cię uwielbiają, studiujesz na AWF, chcesz być trenerką personalną, a także zajmujesz się zdrowym odżywianiem i zachęcasz ludzi do zdrowego żywienia, dlaczego mieli by cię nie lubić? Nie jesteś typową żoną piłkarza, która wystąpiła w setkach reklam, aby być popularna, przez co wyskakują ludziom z lodówek.
- W sumie... racja
- No właśnie, więc się nie przejmuj, jeszcze sama będziesz chciała obejrzeć premierę w telewizji i będziesz z chęcią do niej wracała.
Położyłyśmy się spać.
Wstałyśmy rano, bardzo wcześnie, przed 6:00. Nie mogłyśmy jakoś spać. Nie wiem nawet sama dlaczego. Po 6:00 do pokoju weszła Justyna. Była bez Karolinki, z samym Kubusiem.
- A gdzie masz Karolinkę?
- Byłam z nią wczoraj u lekarza. Dostała gorączki, niby zwykłe 37,3, ale jednak..... Zostawiłam ją pod opieką mojej mamy.
- A jak się czuje?
- Trochę słabo, ale usnęła wieczorem, więc jak się prześpi, to może gorączka trochę spadnie.
O 8:00 zeszliśmy na śniadanie, a następnie wybrałyśmy się na spacer
- I co dziewczyny przygotowałyście na sobotni poczęstunek? - zapytała Justyna
- Ja mam pierogi - odpowiedziałam
- Ja mam barszcz czerwony - powiedziała Justyna
- A ty Aga? - spytałam
- Maciek spakował 3 kartony wódki.
- Ooo! No to ciekawie będzie!
- Sami nie wiedzieliśmy co zrobić, Marcelina ze Stefanem mieli przygotować uszka czy coś takiego, zaś dziewczyna Krzysia Miętusa mówiła coś o oscypkach.
- Moja Magda - wtrąciła się Justyna - Miała przywieźć rosół.
- Adam Małysz flaczki - powiedziała Aga.
- Oj, no to będzie zabawa w sobotę!
- Powiem wam, że nie mogę się doczekać stoiska z jedzeniem austriackim. Pamiętasz Justyna? - spytałam
- Oh, tak! Tamtejsze jedzenie jest przepyszne!
Przed południem wróciłyśmy do hotelu na obiad, a następnie wybrałyśmy się pod skocznię, gdzie nasi chłopcy odbywali swoje pierwsze treningi na skoczni w Planicy.
Wzięłam Piotrusia na ręce i pokazywałam mu widoki, ale również skocznię i to, jak skaczą.
Piotruś tylko krzyczał "tata", co nie umknęło uwadze fotoreporterów.
Szukają oni sensacji we wszystkim, bo nagrali to, jak Piotruś krzyczy "tata", a ja mu tłumaczyłam, że tatuś tam skacze. Po chwili podeszli do nas dziennikarze i chcieli zrobić ze mną wywiad, ale ja byłam nieugięta i nie zgodziłam się. Cóż, zadufani w sobie dziennikarze odeszli ode mnie ze spuszczoną głową, a ja mogłam w spokoju pooglądać z synkiem trening. Mały był zachwycony, bo choć to dopiero jego drugi raz w Planicy, to jednak poczuł wyjątkowość tego miejsca. Ten śnieg, przecudne niebo, słońce, które świeci i to wszystko w przepięknej górskiej scenerii. Obiecałam sobie, że na starość muszę tutaj jeszcze raz przyjechać.
Po skończonym treningu podeszłam z małym do Kamila, który siedział sobie na ławce i zmieniał buty.
- Hej kochanie - powiedziałam
- Hej.
W tym momencie Piotruś pomachał Kamilowi.
- A co ty tatusiowi machasz?
Piotruś zaczął się strasznie głośno śmiać. Jego śmiech usłyszeli wszyscy dookoła i zostaliśmy nim zarażeni, bo momentalnie wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Po skończonym treningu Kamil wraz z chłopakami musieli udać się na spotkanie z trenerem , podczas którego mieli omówić wszystkie dotychczasowe sprawy dotyczące Pucharu Świata w Planicy.
Ja więc wzięłam małego do spacerówki i spacerowaliśmy po ulicach Planicy.
Spotkaliśmy biegającą Anję Soberg.
- Hej Anja!
- Hej!
- Już przyleciałaś?
- Tak, u nas w tym okresie są strasznie drogie bilety do Słowenii, więc jestem tutaj od wtorku popołudnia.
- Oo! No to dość wcześnie!
- Można tak powiedzieć, chodź Daniel przyleciał w czwartek rano, bo to jednak lecą całą drużyną.
- U nas tak nie jest. Wszyscy jedziemy swoimi samochodami, to niespełna 10 godzin drogi w jedną stronę, więc wyjechaliśmy w środę popołudniu i dzisiaj o 2:00 w nocy byliśmy już na miejscu.
- A co przygotowałyście na sobotnie świętowanie?
- Barszcz, pierogi, uszka, oscypki, trochę tego jest.
- Oscypki? To ten ser taki rzeźbiony, co jedliśmy u was z Danielem?
- Tak, to ten.
- O Matko! On jest przepyszny, chyba nie oderwę się w sobotę od waszego stoiska.
- Miło nas, a u was? Jakie potrawy goszczą ?
- U nas? Ja niestety nie przywiozłam nic, nie miałam kompletnie czasu, jeszcze w poniedziałek pisałam egzaminy na studiach, ale wiem, że Celina Roberts miała coś przywieźć.
- Dziewczyna Johanna Andre Forfanga?
- Tak, to ona.
- A co takiego regionalnego się u was jada?
- Fårikål
- A co to jest? - spytałam, bo niestety, ale ta nazwa nic mi mówiła
- To baranina w kapuście.
- A jakieś inne regionalne dania?
- Pinnekjøtt , to takie solone, suszone żeberka jagnięce.
- Czyli u was króluje jagnięcina.
- Tak, to takie dość regionalne i popularne mięso, żadne święta bożonarodzeniowe, wielkanocne, czy ogólnie jakiekolwiek święta bez jagnięciny na stole są po prostu nie ważne.
Rozmawiałyśmy jeszcze długo, ale niestety, Piotruś zrobił się głodny i musiałam wrócić z nim do hotelu.
Następnego dnia rano również wybrałam się z Piotrusiem na spacer. Niby nic nadzwyczajnego, ale miałam dziwne przeczucie. Na przeciwko nas stała jakaś kobieta z dwójką dzieci. Jedno miała na rękach - pewnie dziewczynkę, bo dziecko miało na sobie różową kurteczkę, a drugie z nich miała w wózeczku.
Było to blondynka, trochę niższa ode mnie i tak spacerowała. Nie widziałam jej twarzy, bo miała wielkie okulary przeciwsłoneczne, ale po chwili je zdjęła. W tym momencie nie miałam żadnych wyobrażeń. To była Marta! Wyciągnęłam telefon i zrobiłam jej z ukrycia zdjęcie. Nawet kilka na wszelki wypadek i zawróciłam z wózkiem prosto do hotelu. Weszłam do pokoju. Dziewczyny oglądały telewizor.
- Nie wiecie kogo zobaczyłam na ulicy!
- No zgadnijmy, Gregora - powiedziała sarkastycznie Justyny
- Justyś, nie przesadzaj - powiedziała Aga - Kogo widziałaś?
- Martę.
- Martę? - aż zdziwiła się Justyna
- Tę Martę? - dopytywała Aga
- Tak, Martę Majcher.
- Gdzie?
- Na chodniku spacerowała sobie, miała Zosię na rękach, a w wózku kolejne dziecko.
- Nie gadaj.
- Nie wierzycie mi? Mam zdjęcia!
Wyjęłam z kieszeni spodni telefon i włączyłam galerię. Podałam dziewczynom telefon.
- O Boże! To naprawdę ona!
- Nie wierzę - wyszeptała Justyna - Co ona tutaj robi?
- A skąd mam wiedzieć? Zrobiłam jej zdjęcie i wróciłam do was.
- Może chce odzyskać Dawida?
- To moim zdaniem by się tak nie ośmieszała. I tak zrobiła wielką burzę w mediach o ich rozwodzie, najpierw był ślub, a na nim tysiące reporterów z gazet, a potem rozwód. Przyciągnęła na siebie sporą uwagę.
- Może jej właśnie o to chodzi?
- Od zawsze lubiła przyciągać swoją uwagę. Myślicie, że tym razem...?
- Na pewno.
- Ta sprawa wydaje się dość dziwna. Przyjechała sama z dwojgiem dzieci , przecież to małe to urodziło się...
- W styczniu - dokończyła Aga
- Właśnie, dziecko ma 2 miesiące i zabrała je do Planicy. I to jeszcze sama?
- Może to nie jest aż tak ważne. Piotruś miał 3 miesiące i przyjechałam z nim.
- Ale ty przyjechałaś wraz z ojcem Kamila, a po drugie to miałaś tylko jedno dziecko, a ona sama z dwójką dzieci.
- Racja, to też jakiś fakt.
O 15:00 miał odbyć się pierwszy konkurs indywidualny w Planicy. Już o 14:00 wybrałyśmy się pod skocznię.
Przez cały czas wypatrywałyśmy Marty. Na początku nie było jej w ogóle. Nigdzie. Przed samym rozpoczęciem konkursu zwątpiłyśmy w to, że zobaczymy Martę. Nagle zobaczyłyśmy, jak obok nas przechodzi niska blondyna z wózkiem , a obok niej wysoki brunet, dość przystojny , który niósł na rękach małą dziewczynkę. Na oko miała roczek.
Gdy się znów przyjrzałyśmy, to tą blondyną była właśnie Marta! Agnieszka zrobiła jej zdjęcia.
- I co teraz robimy?
- A co mamy robić? - zdenerwowała się Justyna
- A może - zaczęłam - Spotkajmy się wieczorem z chłopakami u nas w hotelu i porozmawiajmy, przecież jak Dawid się o tym dowie..
- A może będzie lepiej, jak się dowie, przecież potem jak ją zobaczy i się dowie, że my wszystkie i chłopcy o tym wiedzieli, to dopiero będzie nieciekawie. - odezwała się Madzia Zniszczoł.
Już same nie wiedziałyśmy, co robić. Obejrzałyśmy pierwszą serię.
Prowadził Kamil, a drugi był Maciek Kot.
Przez całą przerwę przyglądałyśmy się z ukrycia Marcie, dzieciom i jej nowemu partnerowi.
- Ja mam pomysł - powiedziała Magda , dziewczyna Krzysia.
Podeszła do niego z telefonem. Same byłyśmy w szoku, co ona robi.
Najpierw zapytała po angielsku, czy mówi po polsku. Odpowiedział jej, że jest Polakiem. Ona również odpowiedziała, że jest Polką.
- Czy mogłabym prosić pana o zdjęcie?
- Ale przecież ma pani mnóstwo koleżanek.
- Jednak chciałybyśmy zdjęcie grupowe.
- Ok.
Magda wróciła do nas.
- Dziewczyny ! Ustawiamy się! Pan zgodził się zrobić nam zdjęcie.
My byłyśmy trochę zaskoczone, ale ustawiłyśmy się do zdjęcia. Pierwsze takie normalne, drugie trochę szalone.
- Dziękujemy panu bardzo! - powiedziała Aga
Magda zaczęła trochę rozmawiać z mężczyzną. Dowiedziała się, że ma na imię Marcin.
- A to są pańskie dzieci?
- Tak, najmłodszy chłopczyk - Adrianek.
- Adrianek? Jak ładnie!
- Dziękuję.
- To ja panu dziękuję za zdjęcie!
- Ależ nie ma za co!
Magda wróciła do nas i obejrzałyśmy w spokoju drugą serię dzisiejszego konkursu. Jak wielkie było nasze zdziwienie, gdy pierwsze miejsce ex aequo zajęli: Kamil, Maciek i Krzysiu Miętus! Na prawdę! To był jakiś szok!
Pierwsze miejsce dla trzech Polaków!
Obejrzałyśmy dekorację z trybun, a następnie wzięłam małego na ręce i poszłam z nim do Kamila. Kamil wziął go na ręce i pocałował w główkę, a ja zrobiłam im zdjęcie.
Następnie, gdy Kamil się ze mną pożegnał i musiał iść na kontrolę, wyszeptałam mu na ucho, żeby przyszedł z chłopakami do nas do pokoju o 18:00, żeby przekazał reszcie, ale mieli przyjść bez Dawida.
Kamil zgodził się, ale nie mieliśmy chwili dla siebie, bo chłopcy musieli wracać.
My również wróciłyśmy do hotelu. Była już godzina 17:00, a chłopcy mieli się zjawić u nas za godzinę.
Posprzątałyśmy trochę w pokoju, a już przed 18:00 zjawili się u nas chłopcy w świetnych nastrojach.
- Rozumiem,że zaprosiłyście nas na jakąś imprezę! - powiedział Piotrek - Szkoda, że bez Dawida
- Właśnie chodzi tutaj o to, że to nie ma być impreza. - odezwała się Marcelina
- A co? - spytał Maciek
- Rozmowa, który dotyczy Dawida i dlatego nie chciałyśmy, aby on przy tym był - powiedziała Aga
- Mamy nadzieję chłopcy, że to , co zostanie powiedziane w tym pokoju nie wyjdzie dalej - powiedziałam
- Ok - powiedzieli chórem chłopcy.
Wyciągnęłam z kieszeni spodni telefon.
- Nawet nie wiem, jak mam zacząć - powiedziałam. - Bo tutaj, w Planicy jest...... Marta. - wydusiłam to z siebie.
- Marta Majcher? - dopytał Kuba
- Tak, spotkałam ją wczoraj z dziećmi, jedno miała na rękach, a drugie w wózeczku.
Chłopcy siedzieli dęba, nic nie powiedzieli. Zatkało ich.
Pokazałam im zdjęcie z galerii.
- Zrobiłam jej zdjęcie. Bo nawet sama nie byłam pewna czy to ona.
- A dzisiaj znów je spotkałyśmy - powiedziała Magda - dziewczyna Krzysia.
- Była z tym swoim facetem - powiedziała Aga
- Podeszłam do niego i poprosiłam, aby zrobił nam takie grupowe zdjęcie. Zgodził się. Dowiedziałam się, że ma na imię Marcin, a jak spytałam o dzieci , to powiedział, że to najmniejsze jest jego i to jest synek. Ma na imię Adrian - powiedziała Magda
- Nie wiemy teraz, co mamy z tym zrobić, czy powiedzieć Dawidowi, czy może wy to zrobicie. Same nie wiemy, bo to dla nas nowa sytuacja. - powiedziałam.
- I co? Niby my to mamy powiedzieć? - zapytał Piotrek
- A co, my? Wiesz jakby to wyglądało. - odpowiedziała Justyna - Piotruś, weźcie się w garść i powiedźcie mu, jak nie dzisiaj, to jutro.
- Przecież on nadal ją kocha - powiedziałam
- Skąd wiesz? -dopytywał Stefan
- A to co, nie widzicie tego? Powiedzcie jedno słowo o Marcie albo zwykłe "Marta" i już jego oczy...... są przepełnione miłością, ale też rozpaczą, że nie są razem, a on nadal ją kocha.
- Głupia rozmowa, "widziałem zdjęcie Marty" w jego obecności, a jego oczy robią się takie..... słodkie. Przyuważcie to chłopcy.
Nagle całą tą napiętą sytuację wyluzował wręcz Piotruś, który wstał z łóżka i przyszedł do nas, a dokładnie wtulił się w Krzysia Miętusa.
- Pamiętasz wujka? - zdziwił się Krzysiu.
Mały wykrzyknął jakże dźwięcznie
- TAK!
Krzysiu był tak zafascynowany Piotrusiem, że posadził go na swoich kolanach, a mały nie chciał w ogóle z nich zejść.
- Krzysiu, pasuje ci taki bobasek! - powiedziała Agnieszka
- Słyszysz Magda? Bierz Krzysia w obroty i wiecie co macie robić! - powiedziała Justyna do Magdy, ale ta się trochę zawstydziła.
Zrobiłam kilka zdjęć, jak Krzysiu trzyma na kolanach Piotrusia, a w tym samym momencie podszedł do mnie Kubuś.
- Ciocia, a ze mną zdjęcia nie chcesz? - zapytał
- Z tobą Kubusiu? Zawsze!
Kuba usiadł mi na kolanach , a Kamil zrobił nam zdjęcie.
Rozmowa na temat Dawida przekształciła się w istną sesję zdjęciową. Najpierw z dziećmi, a potem wszyscy.
Zrobiłam sobie mnóstwo zdjęć:
- ja z Kubusiem
- z naszym Piotrusiem
- z Agą
- z Justyną
- z Magdą (Krzysia)
- z Krzysiem
- z Marceliną i Stefanem
- z Justyną i Piotrem
- z Justyną i Agą
- z Agą i Piotrusiem
- z Krzysiem i Piotrusiem
- Z Olkiem, Kubą i Krzysiem
- z Olkiem i Magdą
- z Magdą Zniszczoł
A na sam koniec, usiadłam Kamilowi na kolanach i delikatnie, opuszkiem palca dotknęłam jego nosa, przez co zdjęcie wyglądało dość romantycznie, bo przy tym byliśmy bardzo uśmiechnięci, aż Kamil wstawił to zdjęcie na swój instagramowy profil
" With my love [ tłum. z moją miłością] 💜💛💚💙 @kasiawitkowska #planica2019 #love #kochamcię. #mojamiłość "
Ja zaś wstawiłam zdjęcie z Agą i Justyną, zaś za nami znajdował się Piotrek Żyła, który zrobił strasznie głupią minę.
"A w Planicy bawimy się tak! Z moimi wariatami! @piotrekżyłaofficial @justynażyła @agalewkowicz #planica2019 #całeżyciezwariatami #domwariatów #hotelwariatów #czykażdypiotrekjesttakiśmieszny? #friday #bawimysięwplanicy #jestzabawa #skokiskokiwplanicy"
Następnego dnia rano zawody miały rozpocząć się o 11:00. Miały mieć miejsce zawody drużynowe, ale postanowiłyśmy wybrać się na nie wszystkie.
Chłopcy zdecydowali powiadomić Dawida o wszystkim w niedzielę rano.
Po pierwszej serii prowadziliśmy przed Norwegami o prawie 25 pkt.
W przerwie postanowiłam w końcu ogłosić , że jestem zaręczona z Kamilem. Powiedziałam dziewczynom o moim planie i tak właśnie się stało.
Ustawiłyśmy się następująco od lewej : Magda (dziewczyna Krzysia), Agnieszka, ja, Justyna, Marcelina, Magda Zniszczoł.
Każda z nas pokazała do obiektywu prawą rękę, a zdjęcie wykonał sam Olek Zniszczoł.
Magda i Agnieszka miały "puste ręce", ja miałam pierścionek zaręczynowy, a pozostałe dziewczyny miały na prawej dłoni pierścionek zaręczynowy i obrączkę.
Wstawiłam to zdjęcie na mój profil instagramowy.
Oznaczyłam dziewczyny, a także Kamila
"Etapy zostawania żoną skoczka {czytane od lewej}😋 2* dziewczyna, narzeczona , 3* żona. #kochamwas @kamilstochofficial💙💚💛💜 #kochamcię #zaręczona #planica2019 #bioręślubw2019"
Zdjęcie to zrobiło ogromną furorę w internecie. Nie spodziewałam się takie rozgłosu. Podczas drugiej serii konkursu Aga przeglądała internet i znalazła wiele artykułów na temat naszych zaręczyn.
"Kamil Stoch oświadczył się ukochanej. Zobaczcie ten cudowny pierścionek! "
" Kasia Witkowska i Kamil Stoch zaręczyli się! "
" Kasia Witkowska w bardzo oryginalny sposób ogłosiła swoje zaręczyny z Kamilem Stochem. Zobaczcie sami!"
I jeszcze wiele więcej artykułów!
Ruszyłyśmy na plac, aby przygotować smakołyki na pokonkursową imprezę.
Przygotowałyśmy stół, nakryłyśmy białym obrusem zdobionym w góralskie wzory i wyłożyłyśmy potrawy.
Przy każdym "domku" każdej narodowości znajdował się telewizor, na którym obejrzałyśmy drugą serię dzisiejszego konkursu. Chyba stało się to tradycją, bo bezapelacyjnie wygraliśmy my - Polacy.
Po dekoracji kwiatowej chłopcy musieli udać się na pewne kontrole i dopiero mogli przyjść do nas i świętować z nami wszystkimi.
Ja rzuciłam się Kamilowi od razu na szyję.
- A co ty taka uradowana?
- A wiesz..... Ogłosiłam publicznie o naszych oświadczynach.
- Naprawdę? Nie wiesz jak się cieszę!
Wyciągnęłam z kieszeni spodni telefon.
- Patrz, ile osób nam gratuluje. Już prawie 800 komentarzy, a polubiło 30 tysięcy ludzi.
Wraz z Kamilem postanowiliśmy przejść się po innych stoiskach z jedzeniem. Bardzo nas zaciekawiło jedzenie norweskie, a Kamil był bardzo ciekawy, skąd ja tak świetnie znam nazwy tych wszystkich potraw. Nie odpowiedziałam mu, ale szczerze uśmiechnęłam się w stronę Anji.
Spacerowaliśmy tak sobie po Planicy, byliśmy bardzo szczęśliwi, Piotruś został pod opieką Krzysia Miętusa , a my mieliśmy czas dla siebie.
Zrobiliśmy sobie selfie na tle gór, które Kamil wrzucił na swój instagramowy profil
"Jak już pewnie wiecie, bo nie jest to tajemnicą, biorę ślub. Tak, oświadczyłem się kobiecie mojego życia. Mojej ukochanej bez której moje życie nie miałoby żadnego sensu. To moja kochana Kasia @kasiawitkowska. Już w tym roku staniemy na ślubnym kobiercu i powiemy sobie sakramentalne "tak", które połączy nas na całe życie.
Kochanie, chciałbym powiedzieć, jak bardzo cię kocham i nie zawsze się mi to udaje, to wiesz, że nie widzę poza tobą świata, a sformalizowanie naszego związku będzie piękną puentą naszym wspaniałych 2,5 lat od naszego pierwszego spotkania.
Kocham Cię Kasiu
Twój Kamil
#wedding #kochamcię #zaręczeni #przyszlinowożeńcy #bierzemyślubw2019"
Wróciliśmy do reszty kadry i razem z nimi spędziliśmy miło czas.
Tegoroczna Planica jest naprawdę wyjątkowa. Ogłosiliśmy nasze zaręczyny, chłopcy zdobywali świetne wyniki.
Cóż, ale ten wspaniały czas musiał w końcu minąć. Już jutro ostatni konkurs tegorocznej Planicy.
Maciek jest najbliżej zdobycia Kryształowej Kuli, bo wyprzedza drugiego Kamila o prawie 50 punktów.
W niedzielę konkurs miał odbyć się o 10:00. Wstałyśmy dość wcześnie, bo o 15:00 kończyła nam się rezerwacja w hotelu. Musiałyśmy więc się spakować.
Walizki spakowałam już o 8:00 do samochodu Kamila, który przyjechał po mnie pod hotel, a dokładnie po moje bagaże.
Po 9:00 zaś wybrałyśmy się znów pod skocznię, aby obejrzeć ostatni konkurs indywidualny.
Konkurs oglądałyśmy z wielkim poruszeniem. Skoczkowie dawali z siebie wszystko, a my byłyśmy pod wielkim wrażeniem każdego skoku.
Zostały tylko dwa ostatnie skoki, Kamila i Maćka i powtórzyła się sytuacja sprzed roku. Znowu nasi chłopcy zdobyli ex aequo pierwsze miejsce!!! A Maciek tym samym zgarnął Kryształową Kulę.
Takie zwrotu akcji chyba nikt się nie spodziewał!
Najpierw odbyła się dekoracja kwiatowa za dzisiejszy konkurs, następnie klasyfikacja generalna w lotach narciarskich, a zaraz po niej klasyfikacja generalna Pucharu Świata.
Aga była wprost wniebowzięta. Cóż, wybiegła przed samo podium, aby podziwiać swojego ukochanego. Aż się popłakała... To dla niej na prawdę wielkie przeżycie. Szeptała tylko " O Boże, Maciek"
Gdy po odśpiewaniu Mazurka Dąbrowskiego i wręczeniu Kryształowej Kuli, Maciek zszedł z podium, to Aga rzuciła się mu na szyję i gorąco pocałowała w usta.
Ja również rzuciłam się na szyję, ale Kamilowi, który w klasyfikacji generalnej zajął 2 miejsce.
Byłam strasznie wniebowzięta, a za chwilę odebranie Pucharu Narodów. Ten sezon nie mógł się skończyć inaczej.
"To już trzecia Kryształowa Kula pod rząd dla Polaków!" - pisano w mediach.
A tak dla ścisłości, to 7 Kryształowa Kula dla Polaków tak ogólnie. 4 zdobyte przez Adama Małysza, 2 zdobył Kamil, a dzisiaj swoją pierwszą zdobył Maciek Kot!
Nie mieliśmy jednak czasu na świętowanie, bo po godzinie 14:00 musieliśmy wyjechać i wrócić do Zakopanego, bo już o 16:00 następnego dnia mieli trening na siłowni.
To był wspaniały czas spędzony w Planicy, którego nigdy nie zapomnę.
----------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Jak zwykle fajnie. Nie mogę doczekać się kolejnej części. Przyjemnie się czyta .
OdpowiedzUsuńWesołego Alleluja
Dziękuję za miłe słowa i również... Wesołego Alleluja!
Usuń