We wtorek - 30 maja mieliśmy pojechać razem do szkoły, aby zapisać Piotrusia, który już od września będzie musiał do niej chodzić jako sześciolatek.
Rano zaś wszyscy byliśmy odrobinę zestresowani. Kamil nawet nie wiedział , jak ma się ubrać. Myślał nawet o koszuli, ale wybiłam mu ten pomysł z głowy. W sensie... tak uważałam.
Kamil założył zwykłą koszulkę polo i jeansy. Piotrusiowi założyła granatową koszulkę i spodnie. Ja zaś ubrałam się tak:
Włosy związałam w kucyka i do tego lekki makijaż. Wiktorii zaś założyłam sukienkę:
Gdy już wszyscy byliśmy gotowi, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do szkoły. Kamil jak zawsze zrobił wokół siebie duży szum, ale odganiał wszystkie dzieci od siebie, mówiąc, że nie przyszedł tutaj, aby robić sobie z nimi zdjęcia. Na korytarzu minęliśmy kobietę około 40-stki.
- Dzień dobry - powiedzieliśmy
- Dzień dobry - odpowiedziała
- Szukamy klasy "O", chcieliśmy zapisać synka do szkoły. - powiedziałam - Pomoże nam pani?
- Pani Anna Jasnota - podała rękę - dyrektor szkoły
- Bardzo mi miło - powiedziałam -Katarzyna Witkowska-Stoch - podałam rękę
- Mi również - odpowiedziała
Po chwili podała rękę Kamilowi
- Anna Jasnota
- Kamil Stoch - odpowiedział
- Zaprowadzę państwa. Proszę za mną.
Poszliśmy razem za nią na pierwsze piętro
- To tutaj - wskazała nami drzwi, które otworzyła
Zauważyliśmy opiekunkę. Młodą brunetkę, która akurat tańczyła z dzieciakami w kółku.
- Dzień dobry pani Izo - powiedziała pani dyrektor - Państwo Stoch do pani - mrugnęła do niej okiem
- Dobrze - powiedziała do dyrektorki
Pani dyrektor opuściła salę. Pani Iza zaś zwróciła się do gromadki około 20 dzieci
- A teraz sami spróbujcie zatańczyć , jak was uczyłam - powiedziała
Następnie podeszła do nas.
- Państwo zapisać synka do naszej szkoły?
- Tak, tak
- To dobrze państwo trafiliście. Nasza szkoła jest bardzo dobra w kształceniu młodych Polaków - uśmiechnęła się w naszą stronę, po czym wskazała nam dwa krzesła przed biurkiem - Proszę, niech państwo usiądą
Usiedliśmy zatem na miejscach. Piotruś bardzo się wstydził, ale za to Wiktoria od razu pobiegła do dzieciaków i zaczęła z nimi tańczyć
- Syn trochę się stresuję - powiedziałam - Nowe miejsce, otoczenie.. nowi ludzie
- Syn się przyzwyczai. Proszę mi uwierzyć, że niektóre dzieci nie chciały przekroczyć nawet wejścia głównego, bo tak strasznie płakały i wyrywały się rodzicom, a dzisiaj są w drugiej, trzeciej klasie i chętnie chodzą do szkoły.
- To dobrze - uśmiechnął się Kamil
Pani Iza wyjęła z biurka teczkę, a z niej jakieś papiery
- Na początku potrzebuję danych syna.. Imię?
- Piotr - odpowiedziałam
- Syn ma tylko jedno imię?
- Tak, tak.
- Nazwisko?
- Stoch
- Data urodzenia?
- 25 grudnia 2017.
- Ale macie państwo prezent - uśmiechnęła się
- Lepszego mieć nie możemy - odparłam
- Pesel?
- To już za chwilkę - powiedziałam, po czym sięgnęłam do torebki
Następnie podałam pani Izie pesel Piotrusia i nas adres zamieszkania
- Imiona rodziców?
- Katarzyna i Kamil - odparłam
- Zawód państwa?
- Ja jestem skoczkiem narciarskim. Jeśli się liczy - uśmiechnął się Kamil
- Na razie studentka - odpowiedziałam- Ale od września rozpoczynam pracę w szkole jako nauczycielka
- A jeśli można spytać... jakiego przedmiotu?
- Historii - odpowiedziałam.
Pani Iza zadała nam jeszcze kilka pytań, a następnie pytała Piotrusia.
- A w co lubisz się bawić?
- W skoki narciarskie
- A co lubisz oprócz zabawy?
- Oglądać skoki
Więc wszystko kręciło się głównie tego.
- Będzie z nim ciężko - uśmiechnęłam się
- A więc tak. Moim zdaniem wszystko jest bardzo dobrze, więc... zapraszamy cię Piotrusiu od września do nas do szkoły - powiedziała pani Iza do naszego synka
Piotruś był jakoś niechętnie do tego nastawiony, ale za to Wiktoria... Z płaczem wychodziła ze szkoły, bo nadal chciała bawić się z dzieciakami. No cóż...
W drodze powrotnej Kamil zabrał nas na lody.
Następnie wróciliśmy do domu, gdzie po godzinie odwiedziła nas Agnieszka z Maćkiem.
Wyszliśmy na taras, gdzie usiedliśmy przy małym stoliku kawowym. Ja i Agnieszka usiadłyśmy zaś na podwieszanych kulach, które mamy na tarasie. Zrobiłam im herbatę, Kamilowi kawę, ja zaś wypiłam cappuccino.
- Mamy do was prośbę - zaczął Maciek
- Chcielibyśmy, abyście pomogli nam przy budowie domu - powiedziała Agnieszka
- Ależ oczywiście - odpowiedział od razu Kamil
- Myślałam, że to oczywiste - powiedziałam - Przecież jesteśmy prawie sąsiadami z naprzeciwka.
- Sami nie wiemy, za co się mamy zabrać, a wy już macie swój dom - powiedział Maciek
- Jeśli sprawy związane z budową, to proszę do Kamila, bo on się tym zajmował. Jak ten dom był budowany, to nie byliśmy razem.
- Przyszłaś na gotowe - zaczęła się śmiać Agnieszka
- Można tak powiedzieć
Późnym wieczorem Agnieszka i Maciek pojechali do domu.
Był 1 czerwca - czwartek. Pojechałam jak zawsze rano do szkoły, ale gdy tylko z niej wróciłam, zabraliśmy dzieciaki na Termy Chochołowskie z okazji Dnia Dziecka, a następnie Kamil zabrał nas na pizzę.
Następnego dnia jednak bardzo się stresowałam. Czekała mnie rada pedagogiczna, na której miałam być przedstawiona wszystkim nauczycielom w szkole w Zakopanem
Rada miała odbyć się o godzinie 16:00. Już przed 15:00 zaczęłam się szykować. Chciałam wyglądać elegancko, poważnie, ale nie zbyt poważnie.
Założyłam taki o to komplet:
Włosy rozpuściłam i zrobiłam delikatny makijaż. Pojechałam do szkoły.
W drzwiach przywitał mnie dyrektor, który zaprosił mnie do sali, gdzie miała odbyć się rada pedagogiczna. Wiedział, że jestem nowa i mam mało doświadczenia, w dodatku nie skończone jeszcze studia pedagogiczne, ale... ich dotychczasowa nauczycielka historii zmarła niespodziewanie. Naukami historii zajął się nauczyciel wiedzy o społeczeństwie, ale potrzebują zastępczego historyka na co najmniej jeden rok szkolny. Zgodziłam się.
Dyrektor objaśnił mi co i jak.
Następnie do sali zaczęli wchodzić nauczyciele. Wiek był różny. Najstarsza kobieta miała około 60 lat, a najmłodszy był chyba jeden z mężczyzn. Bardzo młody, który uczył informatyki. Wszyscy ubrani tak elegancko, a ja...
Dyrektor powitał nas na radzie podsumowującej cały rok szkolny. Ja zaś siedziałam i przysłuchiwałam się wszystkiemu. Przyglądałam się nauczycielom, a oni mnie.
Na początku zaś dyrektor powiedział:
- Chciałbym powitać w naszym szanownym gronie pedagogicznym naszą nową panią historyk, która już od września, będzie nauczała w naszej szkole tego przedmiotu za świętej pamięci panią Jadwigę. Pani Katarzyna Witkowska-Stoch
Wszyscy miło i cieple mnie przyjęli, Dopytywali, czy to z tych Stochów. Odpowiadałam, że tak.
Po długiej radzie, która trwała do 20:00 wróciłam do domu z planem lekcji na nowy rok szkolny. Kolejne wyzwania przede mną!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Rano zaś wszyscy byliśmy odrobinę zestresowani. Kamil nawet nie wiedział , jak ma się ubrać. Myślał nawet o koszuli, ale wybiłam mu ten pomysł z głowy. W sensie... tak uważałam.
Kamil założył zwykłą koszulkę polo i jeansy. Piotrusiowi założyła granatową koszulkę i spodnie. Ja zaś ubrałam się tak:
Włosy związałam w kucyka i do tego lekki makijaż. Wiktorii zaś założyłam sukienkę:
Gdy już wszyscy byliśmy gotowi, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do szkoły. Kamil jak zawsze zrobił wokół siebie duży szum, ale odganiał wszystkie dzieci od siebie, mówiąc, że nie przyszedł tutaj, aby robić sobie z nimi zdjęcia. Na korytarzu minęliśmy kobietę około 40-stki.
- Dzień dobry - powiedzieliśmy
- Dzień dobry - odpowiedziała
- Szukamy klasy "O", chcieliśmy zapisać synka do szkoły. - powiedziałam - Pomoże nam pani?
- Pani Anna Jasnota - podała rękę - dyrektor szkoły
- Bardzo mi miło - powiedziałam -Katarzyna Witkowska-Stoch - podałam rękę
- Mi również - odpowiedziała
Po chwili podała rękę Kamilowi
- Anna Jasnota
- Kamil Stoch - odpowiedział
- Zaprowadzę państwa. Proszę za mną.
Poszliśmy razem za nią na pierwsze piętro
- To tutaj - wskazała nami drzwi, które otworzyła
Zauważyliśmy opiekunkę. Młodą brunetkę, która akurat tańczyła z dzieciakami w kółku.
- Dzień dobry pani Izo - powiedziała pani dyrektor - Państwo Stoch do pani - mrugnęła do niej okiem
- Dobrze - powiedziała do dyrektorki
Pani dyrektor opuściła salę. Pani Iza zaś zwróciła się do gromadki około 20 dzieci
- A teraz sami spróbujcie zatańczyć , jak was uczyłam - powiedziała
Następnie podeszła do nas.
- Państwo zapisać synka do naszej szkoły?
- Tak, tak
- To dobrze państwo trafiliście. Nasza szkoła jest bardzo dobra w kształceniu młodych Polaków - uśmiechnęła się w naszą stronę, po czym wskazała nam dwa krzesła przed biurkiem - Proszę, niech państwo usiądą
Usiedliśmy zatem na miejscach. Piotruś bardzo się wstydził, ale za to Wiktoria od razu pobiegła do dzieciaków i zaczęła z nimi tańczyć
- Syn trochę się stresuję - powiedziałam - Nowe miejsce, otoczenie.. nowi ludzie
- Syn się przyzwyczai. Proszę mi uwierzyć, że niektóre dzieci nie chciały przekroczyć nawet wejścia głównego, bo tak strasznie płakały i wyrywały się rodzicom, a dzisiaj są w drugiej, trzeciej klasie i chętnie chodzą do szkoły.
- To dobrze - uśmiechnął się Kamil
Pani Iza wyjęła z biurka teczkę, a z niej jakieś papiery
- Na początku potrzebuję danych syna.. Imię?
- Piotr - odpowiedziałam
- Syn ma tylko jedno imię?
- Tak, tak.
- Nazwisko?
- Stoch
- Data urodzenia?
- 25 grudnia 2017.
- Ale macie państwo prezent - uśmiechnęła się
- Lepszego mieć nie możemy - odparłam
- Pesel?
- To już za chwilkę - powiedziałam, po czym sięgnęłam do torebki
Następnie podałam pani Izie pesel Piotrusia i nas adres zamieszkania
- Imiona rodziców?
- Katarzyna i Kamil - odparłam
- Zawód państwa?
- Ja jestem skoczkiem narciarskim. Jeśli się liczy - uśmiechnął się Kamil
- Na razie studentka - odpowiedziałam- Ale od września rozpoczynam pracę w szkole jako nauczycielka
- A jeśli można spytać... jakiego przedmiotu?
- Historii - odpowiedziałam.
Pani Iza zadała nam jeszcze kilka pytań, a następnie pytała Piotrusia.
- A w co lubisz się bawić?
- W skoki narciarskie
- A co lubisz oprócz zabawy?
- Oglądać skoki
Więc wszystko kręciło się głównie tego.
- Będzie z nim ciężko - uśmiechnęłam się
- A więc tak. Moim zdaniem wszystko jest bardzo dobrze, więc... zapraszamy cię Piotrusiu od września do nas do szkoły - powiedziała pani Iza do naszego synka
Piotruś był jakoś niechętnie do tego nastawiony, ale za to Wiktoria... Z płaczem wychodziła ze szkoły, bo nadal chciała bawić się z dzieciakami. No cóż...
W drodze powrotnej Kamil zabrał nas na lody.
Następnie wróciliśmy do domu, gdzie po godzinie odwiedziła nas Agnieszka z Maćkiem.
Wyszliśmy na taras, gdzie usiedliśmy przy małym stoliku kawowym. Ja i Agnieszka usiadłyśmy zaś na podwieszanych kulach, które mamy na tarasie. Zrobiłam im herbatę, Kamilowi kawę, ja zaś wypiłam cappuccino.
- Mamy do was prośbę - zaczął Maciek
- Chcielibyśmy, abyście pomogli nam przy budowie domu - powiedziała Agnieszka
- Ależ oczywiście - odpowiedział od razu Kamil
- Myślałam, że to oczywiste - powiedziałam - Przecież jesteśmy prawie sąsiadami z naprzeciwka.
- Sami nie wiemy, za co się mamy zabrać, a wy już macie swój dom - powiedział Maciek
- Jeśli sprawy związane z budową, to proszę do Kamila, bo on się tym zajmował. Jak ten dom był budowany, to nie byliśmy razem.
- Przyszłaś na gotowe - zaczęła się śmiać Agnieszka
- Można tak powiedzieć
Późnym wieczorem Agnieszka i Maciek pojechali do domu.
Był 1 czerwca - czwartek. Pojechałam jak zawsze rano do szkoły, ale gdy tylko z niej wróciłam, zabraliśmy dzieciaki na Termy Chochołowskie z okazji Dnia Dziecka, a następnie Kamil zabrał nas na pizzę.
Następnego dnia jednak bardzo się stresowałam. Czekała mnie rada pedagogiczna, na której miałam być przedstawiona wszystkim nauczycielom w szkole w Zakopanem
Rada miała odbyć się o godzinie 16:00. Już przed 15:00 zaczęłam się szykować. Chciałam wyglądać elegancko, poważnie, ale nie zbyt poważnie.
Założyłam taki o to komplet:
Włosy rozpuściłam i zrobiłam delikatny makijaż. Pojechałam do szkoły.
W drzwiach przywitał mnie dyrektor, który zaprosił mnie do sali, gdzie miała odbyć się rada pedagogiczna. Wiedział, że jestem nowa i mam mało doświadczenia, w dodatku nie skończone jeszcze studia pedagogiczne, ale... ich dotychczasowa nauczycielka historii zmarła niespodziewanie. Naukami historii zajął się nauczyciel wiedzy o społeczeństwie, ale potrzebują zastępczego historyka na co najmniej jeden rok szkolny. Zgodziłam się.
Dyrektor objaśnił mi co i jak.
Następnie do sali zaczęli wchodzić nauczyciele. Wiek był różny. Najstarsza kobieta miała około 60 lat, a najmłodszy był chyba jeden z mężczyzn. Bardzo młody, który uczył informatyki. Wszyscy ubrani tak elegancko, a ja...
Dyrektor powitał nas na radzie podsumowującej cały rok szkolny. Ja zaś siedziałam i przysłuchiwałam się wszystkiemu. Przyglądałam się nauczycielom, a oni mnie.
Na początku zaś dyrektor powiedział:
- Chciałbym powitać w naszym szanownym gronie pedagogicznym naszą nową panią historyk, która już od września, będzie nauczała w naszej szkole tego przedmiotu za świętej pamięci panią Jadwigę. Pani Katarzyna Witkowska-Stoch
Wszyscy miło i cieple mnie przyjęli, Dopytywali, czy to z tych Stochów. Odpowiadałam, że tak.
Po długiej radzie, która trwała do 20:00 wróciłam do domu z planem lekcji na nowy rok szkolny. Kolejne wyzwania przede mną!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz