Ledwo co wróciliśmy z Austrii, a już musieliśmy jechać do Czech na zgrupowanie dzieciaków z naszego klubu. Na szczęście to tylko jeden tydzień. Od 2 do 9 sierpnia
Rankiem, około 8:00 pojechaliśmy na miejsce naszej zbiórki czyli pod siedzibę naszego klubu.
Cała grupa dzieciaków - 45 osób była już gotowa. Przed wejściem czekała jeszcze Dominika Sobczyk, a także trener Maciek Dąbrowski i Krzysiu Miętus.
Wsiedliśmy zatem w autokar i pojechaliśmy do Czech, do Liberca.
Gdy siedzieliśmy w autokarze, Maciek - trener powiedział:
- Chciałbym się pochwalić, że... oświadczyłem się
- Gratulacje! - powiedziałam
Za mną poszli pozostali
- Nawet nie wiecie, jak się cieszę. Myślałem, że moja Paulina się nie zgodzi - powiedział
- A kiedy ślub? - spytała Dominika
- 3 sierpnia
- No to szykują nam się śluby w przyszłym roku - powiedział Kamil
- Jak to? - zdziwił się Krzysiek
- Michael Hayboeck, już zapowiedział, że w lipcu ślub, teraz 3 sierpnia ty - Maćku, tydzień później mój kuzyn, bratanek mojego ojca - Mariusz, końcem sierpnia moja siostra z Kasi bratem - powiedział Kamil
- A właśnie - odezwałam się - Kolej teraz na ciebie Krzysiek
- Nie, no co wy.
- No jak to? Najwyższa pora
- A może byście się Kuby Wolnego uczepili, a nie mnie
- No Krzysiu... - odezwałam się - Ta twoja Magda, to taka fajna dziewczyna
- Karolina Kuby też niczego sobie
- A co ty się czepiasz Kuby?
- A co wy się mnie czepiacie?
- No Krzysiu.. Chciałbym zatańczyć na twoim weselu - powiedział Kamil
- Jeszcze nie w tym roku, ani nie w przyszłym.
- Niech ci będzie.
Do Liberca jechaliśmy ponad 7 godzin. W hotelu byliśmy przed 16:00.
Udaliśmy się do swoich pokojów.
Na parterze zakwaterowaliśmy 15 dzieci + Krzysiu Miętus
Na pierwszy piętrze pozostałe 15 dzieciaków + Maciek
Na drugim piętrze ostatnie 15 dzieciaków + ja, Kamil , nasze dzieciaki i Dominika Sobczyk
O 18:00 zeszliśmy na dół na kolację, a po kolacji ja, Kamil, nasza ukochana dwójka dzieciaków, Dominika, Maciek i Krzysiu wyszliśmy na dwór.
Ja , Kamil i Wiktoria usiedliśmy na dużej huśtawce. Piotruś biegał po zielonej trawie, grając w piłkę nożną z wujkiem Krzysiem. Dominika i Maciek usiedli na ławce naprzeciwko nas
- Widzisz, nawet Piotruś nie chce grać z tobą w piłkę - powiedziałam do Kamila
- No co, dawno nie widział wujka Krzysia - odezwał się Kamil
- A co, aż tak go lubi? - spytał Maciek
- Tak - odpowiedziałam - Podczas urodzin Kamila, jak Piotruś miał bodajże 5 miesięcy i Krzysiu przyjechał na urodziny, to chyba całe 2 godziny Piotruś przesiedział u Krzysia na kolanach
Dominika zrobiła zdjęcie naszej trójki na huśtawce
- A jak tam u Krafta na weselu? - spytała Dominika
- Bardzo fajnie - odpowiedział Kamil
Ja zaś opowiedziałam wszystkie tradycyjne, austriackie obrzędy weselne.
- No to fajnie - powiedziała - Teraz już czekamy na wesele Maćka - zwróciła się do trenera naszego klubu
- Jeszcze rok - powiedział
- Ja już nie mogę się doczekać - powiedziałam - Muszę już szukać sukienki
- Długa czy krótka? - spytała Dominika
- Może długa
- To się ubierzemy w długie sukienki. - powiedziała
- Okej, okej - uśmiechnęłam się
Wróciliśmy do pokoju hotelowego. Wykąpałam dzieci i położyłam je spać. Następnie sama poszłam się wykąpać.
Następnego dnia rano wyszłam na balkon i zapukałam do drzwi Dominiki. Wyszła na nasz wspólny balkon.
- Zimno - powiedziałam
- No trochę.
Po chwili spytała:
- Jakie plany na dzisiaj?
- Dzisiaj trening na sali gimnastycznej do południa, a potem będziemy biegać po okolicy - powiedziałam - Od jutra już ruszamy na skocznię.
Porozmawiałam jeszcze chwilę z Dominiką i weszłam do pokoju. Przebrałam się z piżamy:
Ubrałam Piotrusia i Wiktorię. Kamil poszedł jeszcze do łazienki.
Zeszliśmy razem na śniadanie, a po nim każdy miał chwilę czasu dla siebie.
Około 9:30 wszyscy zeszliśmy na ogromną salę gimnastyczną, która znajdowała się w piwnicach hotelu.
Dzieciaki ćwiczyły pod pilnym okiem Kamila. Maciek i Krzysiek pokazywali ćwiczenia do wykonania dla dzieciaków.
Ja zaś przyglądałam się z boku z Piotrusiem i Wiktorią. Nie chciałam jednak im przeszkadzać, więc wyszłam z dzieciakami na zewnątrz. Za hotelem znajdował się plac zabaw, więc tam spędziłam z nimi ponad godzinę.
Po obiedzie wyszliśmy wszyscy na zbiórkę przed hotelem. Mieliśmy biegać po okolicy. Kamil miał zostać w hotelu z naszymi dziećmi. Nie chciałam narażać go na uraz kolana, biegając.
Przebrałam się zatem w czarną koszulkę i legginsy:
Maciek zrobił zdjęcie mi i Dominice, jak na tle czeskich gór stoimy obie w kolorowych legginsach.
Wstawiłam to zdjęcie na swojego instagrama
"Dzisiaj popołudniowe bieganie z @dominikasobczyk. Ile kilometrów? #bieganie #trzebaschudnąć #formanalato #albojużnazimę #samaniewiem #bieganiedlaprzyjemności #obowiązek "
Rozpoczęło się bieganie. Ja z Dominiką odpadłyśmy po 3 kilometrach truchtu. No cóż. Nasza kondycja jest bardzo słaba. Dzieciaki wraz z trenerami biegły dalej, my zaś wróciłyśmy na pieszo do hotelu.
W drzwiach wejściowych powitał nas Kamil
- Tak się wyrywały, aby biegać, a ile kilometrów? - spytał
- 3 . - odpowiedziała bardzo ciężko, zasapana Dominika
- Oj dziewczyny, dziewczyny.. Nic z was nie będzie - uśmiechnął się
Poszłyśmy na górę do swoich pokoi. Wzięłam kąpiel i przebrałam się.
Wyszłam na duży balkon, który łączy nasz pokój z pokojem Dominiki. Były tam 2 leżaki, więc usiadłam na jednym. Wyciągnęłam nogi
- Opalasz się? - spytała Dominika
- Trzeba
Dominika wyciągnęła telefon i zrobiła mi zdjęcie, jak leżę sobie na leżaku, a na oczach mam czarne okulary przeciwsłoneczne.
Wstawiła to zdjęcie na swoje instastory
- Nie ma to jak opalać się późnym popołudniem na balkonie @kasiawitkowskastoch -podpisała zdjęcie Dominika
Po chwili ja wyciągnęłam telefon, gdy Dominika stała na tle słońca w okularach przeciwsłonecznych i podpisywała zdjęcie ze mną na instastory. Nagrałam ten moment, mówiąc
- Kiedy Dominika myśli nad opisem do zdjęcia, na którym kulturalnie leżę na leżaczku na balkonie w Czechach - uśmiechnęłam się
Wstawiłam filmik na swoje instastory
- Ale ty jesteś - powiedziała do mnie Dominika
- No co - uśmiechnęłam się - Ty mnie, ja tobie
W tym momencie na balkon przyszła Wiktoria
- A gdzie tata? - spytałam
Pokazała mi paluszkiem na plac zabaw
- Z Piotlkiem -powiedziała
- Moja Ola też tak sepleniła - powiedziała Dominika - Ale jak miała 5 lat - A twoja Wiktorka ma 3
- No widzisz - uśmiechnęłam się
Wiktoria usiadła mi na kolanach. Miała przy sobie swoją małą, różową torebeczkę, z której wyciągnęła swoja różowe okularki przeciwsłoneczne. Położyła się na mnie
Dominika zrobiła nam zdjęcie.
- Jaka matka, taka córka - powiedziała, po czym położyła się na leżaku obok
- Geny są bardzo dobre - odparłam
- Ciekawe jak tam Grzesiek radzi sobie z dzieciakami
- Ale... te twoje dzieciaki to już duże, co nie? - spytałam
- No tak, Ola ma 11 lat, a Krzysiu 7
- Nie myślicie o kolejnych?
- Nie. Dwójka nam wystarczy. Chociaż.. Grzesiu nalega, ale wiesz jak to jest. Nie mam na nic czasu. Pracuję u was w klubie, do tego pomagam mojej siostrze w jej salonie fryzjerskim. Nie mam czasu na takie rzeczy. Na szczęście dzieci są już duże, więc same o siebie zadbają
- No to masz fajne, dzieci już duże. - westchnęłam - A ja? Od września ruszam normalnie do pracy do dwóch szkół. Piotruś będzie chodzić już do szkoły. Wiktoria? Nie wiem. Na razie Kamil siedzi w domu, ale od września zaczyna treningi do nowego sezonu, jeszcze przyszłego. Na głowie mam cały klub i sklep. Kamil myśli o trzecim dziecku. Wszyscy mi mówią, że jestem młoda i mogę dzieci rodzić, ale... ja nie wyrobię, mając tyle dzieci. Myślałam nawet , że może ktoś mi pomoże. Agnieszka - moja dobra przyjaciółka, ale oni zaczynają budowę domu, do tego kupiła już budynek w Nowym Targu i otwiera tam swoje centrum treningowe. W tamtym tygodniu odebrała klucze. Więc tym będzie teraz pochłonięta. Moja mama mi nie pomoże, bo pracuje. Jak coś to tylko w niektóre weekendy. Tata Kamila postanowił, że wraca do stałej pracy, bo tak pracował w domu. Mama Kamila cały czas pracuje w Urzędzie. Ania pracuje w naszym sklepie, Alex również pracuje. Abdul chodzi do przedszkola, a Jessica do żłobka. Nie ma kto mi pomóc. Nie mam nikogo. Teraz będzie ciężko zapisać Wiktorię do żłobka.
- A wasi sąsiedzi?
- No wiesz... Oni są młodzi, mają trójkę dzieci, jeszcze swoje dam im pod opiekę? Będzie im ciężko. Naprawdę nie wiem, co mam zrobić. Nie chcę, aby Kamil zrezygnował z treningów tylko dlatego, że nie ma kto zostać z dzieckiem.
W tym momencie wyciągnęłam plan moich zajęć.
- W poniedziałki i czwartki jestem w szkole w Zębie, w środy i piątki w Zakopanem. W poniedziałek zaczynam o 9:45 kończę o 13:10. Wtorek mam wolny. W środę od 9:45 do 13:10. W czwartek zaczynam o 8:55, potem mam godzinę okienka i siedzę w szkole do 14:00, bo na szóstej lekcji mam świetlicę., a w piątek zaczynam o 8:00 do 9:35, potem mam godzinę okienka i potem dwie lekcje do 12:20. Plan jest świetny, chyba, że coś ulegnie zmianie, ale nie wiem... Mi by pasowało to trochę inaczej, ale cóż... Takie życie
- Od teraz mam do ciebie się zwracać , pani profesor? - zaczęła się śmiać
- No chyba - również się uśmiechnęłam
- A w Zakopanem to do której szkoły?
- Do tej niedaleko kościoła
- Naprawdę?
- Tak, a co?
- Moja Ola od września będzie tam w 5 klasie.
Spojrzałam na plan.
- Będę się z nią widziała w każdy piątek na pierwszej lekcji od 8:00 do 8:45 - uśmiechnęłam się
- Jak się dowie, że jej jedna z ulubionych cioć będzie ją uczyć jej ukochanego przedmiotu...
- Kocha historię?
- Bardzo. Świata poza nią nie widzi.
- Zobaczymy od września - powiedziałam - Najgorsze w tym wszystkim jest to, że muszę być wyjątkowo obecna na dwóch rozpoczęciach roku. O 9:00 w Zębie najpierw w kościele, a potem w szkole, a w Zakopanem o 10:00 w kościele, a potem w szkole, więc chyba ten kościół w Zakopanem sobie odpuszczę, bo się nie wyrobię.
- Podręczniki już masz?
- Tak, mam. Wszystko mam. Mam w planach przejrzenie tych podręczników tak dokładnie i zrobić kilka prezentacji, które będę wyświetlała na lekcjach. Poświęcę się w wakacje, aby mieć mniej w roku szkolnym. Już nawet wpadłam na pomysł, że może uczniowie będą robić prezentacje na luźniejsze lekcje, które za ich zgodą mogę pokazywać innym rocznikom. Zobaczymy. - uśmiechnęłam się
- Sprytna jesteś
- Ma się to genach - pocałowałam Wiktorię w główkę - Co nie?
Następnego dnia rano była bardzo ciepło.
Ubrałam się zatem:
Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy na skocznię, gdzie miał się odbyć trening. Trening był podzielony na dwie grupy. Trening przedpołudniowy miała grupa Maćka , a po południu trening na skoczni miała grupa Krzyśka. Pojechaliśmy zatem tylko na godzinkę treningu z Maćkiem, ponieważ jest to doświadczony trener. Skoki dzieciaków były bardzo dobre. Jednak zauważyłam , że Kamil.. był zły. Widziałam, że on też chce skakać. Myślałam, że już tak tego nie przeżywa, ale chyba gdy zobaczył trening młodych skoczków z naszego klubu.. Serce mu pękło.
- Wracajmy - szepnął mi do ucha
Nie chciałam się z nim sprzeczać. Widziałam, że to dla niego jest bardzo ciężkie
Wróciliśmy zatem do hotelu
Tam zjedliśmy obiad, po którym przebrałam się
Kamil uspokoił się już i pojechaliśmy na trening drugiej grupy.
Grupa 25 dzieciaków, w tym najmłodszy, bo w wieku naszego Piotrusia - Filip.
Kamil i Krzysiek wytłumaczyli im wszystko, jak to będzie przebiegać, a ja z Dominiką sięgnęłyśmy za aparaty.
Na przyszły rok również zapowiedziane są kalendarze, a także koszulki z logo naszego klubu , które będą w sprzedaży. Projekty koszulek z Kamilem już wysłaliśmy, ale projekt kalendarza ruszy dopiero po powrocie ze zgrupowania
Kamil pochłonął się wręcz pomocą Krzyśkowi. Zanosił nawet dzieciakom narty na górę skoczni
Widziałam, że znów był w swoim żywiole i że tego mu brakowało. On to po prostu kochał. Piotruś również chciał skakać z innymi dzieciakami. W tej chwili uświadomiłam sobie, że nasz Piotruś, choć jest jeszcze mały, to ma strasznie ambitne plany. Powiedział nam, że chce skakać na nartach , tak jak to robi jego tata. Nie chcemy mu zabraniać. Postanowiliśmy wspólnie, że zapiszemy do go klubu, ale przyszłym roku. Chcemy, aby na razie oswoił się ze szkołą, a dopiero później wyślemy go do klubu, aby mógł zacząć trenować skoki.
Gdy trening dobiegał końca, poprosiliśmy Dominikę, aby zrobiła naszej czwórce zdjęcie na tle zachodzącego słońca. Ja stałam po lewej stronie, obok mnie Piotruś, obok niego Wiktoria i na końcu Kamil. Wszyscy staliśmy przodem do słońca, a tyłem do obiektywu, trzymając się mocno za ręce.
Kamil wstawił to zdjęcie na swojego instagrama z jednym , krótkim opisem "LOVE ❤"
Bez żadnych hasztagów...
Dzieciaki oddawały codziennie mnóstwo skoków. Czuły się dobrze. Nasz pobyt przebiegł bez żadnych komplikacji, więc 9 sierpnia o 11:00 wyjechaliśmy z Czech do Zakopanego.
Pod klubem byliśmy o 19:00. Rodzice odebrali swoje dzieci, a my wróciliśmy do domu. Piotruś i Wiktoria usnęli w autokarze, więc delikatnie przeniosłam ich z Kamilem do ich łóżek. Kamil wziął prysznic, ja również. Poszliśmy spać
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Rankiem, około 8:00 pojechaliśmy na miejsce naszej zbiórki czyli pod siedzibę naszego klubu.
Cała grupa dzieciaków - 45 osób była już gotowa. Przed wejściem czekała jeszcze Dominika Sobczyk, a także trener Maciek Dąbrowski i Krzysiu Miętus.
Wsiedliśmy zatem w autokar i pojechaliśmy do Czech, do Liberca.
Gdy siedzieliśmy w autokarze, Maciek - trener powiedział:
- Chciałbym się pochwalić, że... oświadczyłem się
- Gratulacje! - powiedziałam
Za mną poszli pozostali
- Nawet nie wiecie, jak się cieszę. Myślałem, że moja Paulina się nie zgodzi - powiedział
- A kiedy ślub? - spytała Dominika
- 3 sierpnia
- No to szykują nam się śluby w przyszłym roku - powiedział Kamil
- Jak to? - zdziwił się Krzysiek
- Michael Hayboeck, już zapowiedział, że w lipcu ślub, teraz 3 sierpnia ty - Maćku, tydzień później mój kuzyn, bratanek mojego ojca - Mariusz, końcem sierpnia moja siostra z Kasi bratem - powiedział Kamil
- A właśnie - odezwałam się - Kolej teraz na ciebie Krzysiek
- Nie, no co wy.
- No jak to? Najwyższa pora
- A może byście się Kuby Wolnego uczepili, a nie mnie
- No Krzysiu... - odezwałam się - Ta twoja Magda, to taka fajna dziewczyna
- Karolina Kuby też niczego sobie
- A co ty się czepiasz Kuby?
- A co wy się mnie czepiacie?
- No Krzysiu.. Chciałbym zatańczyć na twoim weselu - powiedział Kamil
- Jeszcze nie w tym roku, ani nie w przyszłym.
- Niech ci będzie.
Do Liberca jechaliśmy ponad 7 godzin. W hotelu byliśmy przed 16:00.
Udaliśmy się do swoich pokojów.
Na parterze zakwaterowaliśmy 15 dzieci + Krzysiu Miętus
Na pierwszy piętrze pozostałe 15 dzieciaków + Maciek
Na drugim piętrze ostatnie 15 dzieciaków + ja, Kamil , nasze dzieciaki i Dominika Sobczyk
O 18:00 zeszliśmy na dół na kolację, a po kolacji ja, Kamil, nasza ukochana dwójka dzieciaków, Dominika, Maciek i Krzysiu wyszliśmy na dwór.
Ja , Kamil i Wiktoria usiedliśmy na dużej huśtawce. Piotruś biegał po zielonej trawie, grając w piłkę nożną z wujkiem Krzysiem. Dominika i Maciek usiedli na ławce naprzeciwko nas
- Widzisz, nawet Piotruś nie chce grać z tobą w piłkę - powiedziałam do Kamila
- No co, dawno nie widział wujka Krzysia - odezwał się Kamil
- A co, aż tak go lubi? - spytał Maciek
- Tak - odpowiedziałam - Podczas urodzin Kamila, jak Piotruś miał bodajże 5 miesięcy i Krzysiu przyjechał na urodziny, to chyba całe 2 godziny Piotruś przesiedział u Krzysia na kolanach
Dominika zrobiła zdjęcie naszej trójki na huśtawce
- A jak tam u Krafta na weselu? - spytała Dominika
- Bardzo fajnie - odpowiedział Kamil
Ja zaś opowiedziałam wszystkie tradycyjne, austriackie obrzędy weselne.
- No to fajnie - powiedziała - Teraz już czekamy na wesele Maćka - zwróciła się do trenera naszego klubu
- Jeszcze rok - powiedział
- Ja już nie mogę się doczekać - powiedziałam - Muszę już szukać sukienki
- Długa czy krótka? - spytała Dominika
- Może długa
- To się ubierzemy w długie sukienki. - powiedziała
- Okej, okej - uśmiechnęłam się
Wróciliśmy do pokoju hotelowego. Wykąpałam dzieci i położyłam je spać. Następnie sama poszłam się wykąpać.
Następnego dnia rano wyszłam na balkon i zapukałam do drzwi Dominiki. Wyszła na nasz wspólny balkon.
- Zimno - powiedziałam
- No trochę.
Po chwili spytała:
- Jakie plany na dzisiaj?
- Dzisiaj trening na sali gimnastycznej do południa, a potem będziemy biegać po okolicy - powiedziałam - Od jutra już ruszamy na skocznię.
Porozmawiałam jeszcze chwilę z Dominiką i weszłam do pokoju. Przebrałam się z piżamy:
Ubrałam Piotrusia i Wiktorię. Kamil poszedł jeszcze do łazienki.
Zeszliśmy razem na śniadanie, a po nim każdy miał chwilę czasu dla siebie.
Około 9:30 wszyscy zeszliśmy na ogromną salę gimnastyczną, która znajdowała się w piwnicach hotelu.
Dzieciaki ćwiczyły pod pilnym okiem Kamila. Maciek i Krzysiek pokazywali ćwiczenia do wykonania dla dzieciaków.
Ja zaś przyglądałam się z boku z Piotrusiem i Wiktorią. Nie chciałam jednak im przeszkadzać, więc wyszłam z dzieciakami na zewnątrz. Za hotelem znajdował się plac zabaw, więc tam spędziłam z nimi ponad godzinę.
Po obiedzie wyszliśmy wszyscy na zbiórkę przed hotelem. Mieliśmy biegać po okolicy. Kamil miał zostać w hotelu z naszymi dziećmi. Nie chciałam narażać go na uraz kolana, biegając.
Przebrałam się zatem w czarną koszulkę i legginsy:
Maciek zrobił zdjęcie mi i Dominice, jak na tle czeskich gór stoimy obie w kolorowych legginsach.
Wstawiłam to zdjęcie na swojego instagrama
"Dzisiaj popołudniowe bieganie z @dominikasobczyk. Ile kilometrów? #bieganie #trzebaschudnąć #formanalato #albojużnazimę #samaniewiem #bieganiedlaprzyjemności #obowiązek "
Rozpoczęło się bieganie. Ja z Dominiką odpadłyśmy po 3 kilometrach truchtu. No cóż. Nasza kondycja jest bardzo słaba. Dzieciaki wraz z trenerami biegły dalej, my zaś wróciłyśmy na pieszo do hotelu.
W drzwiach wejściowych powitał nas Kamil
- Tak się wyrywały, aby biegać, a ile kilometrów? - spytał
- 3 . - odpowiedziała bardzo ciężko, zasapana Dominika
- Oj dziewczyny, dziewczyny.. Nic z was nie będzie - uśmiechnął się
Poszłyśmy na górę do swoich pokoi. Wzięłam kąpiel i przebrałam się.
Wyszłam na duży balkon, który łączy nasz pokój z pokojem Dominiki. Były tam 2 leżaki, więc usiadłam na jednym. Wyciągnęłam nogi
- Opalasz się? - spytała Dominika
- Trzeba
Dominika wyciągnęła telefon i zrobiła mi zdjęcie, jak leżę sobie na leżaku, a na oczach mam czarne okulary przeciwsłoneczne.
Wstawiła to zdjęcie na swoje instastory
- Nie ma to jak opalać się późnym popołudniem na balkonie @kasiawitkowskastoch -podpisała zdjęcie Dominika
Po chwili ja wyciągnęłam telefon, gdy Dominika stała na tle słońca w okularach przeciwsłonecznych i podpisywała zdjęcie ze mną na instastory. Nagrałam ten moment, mówiąc
- Kiedy Dominika myśli nad opisem do zdjęcia, na którym kulturalnie leżę na leżaczku na balkonie w Czechach - uśmiechnęłam się
Wstawiłam filmik na swoje instastory
- Ale ty jesteś - powiedziała do mnie Dominika
- No co - uśmiechnęłam się - Ty mnie, ja tobie
W tym momencie na balkon przyszła Wiktoria
- A gdzie tata? - spytałam
Pokazała mi paluszkiem na plac zabaw
- Z Piotlkiem -powiedziała
- Moja Ola też tak sepleniła - powiedziała Dominika - Ale jak miała 5 lat - A twoja Wiktorka ma 3
- No widzisz - uśmiechnęłam się
Wiktoria usiadła mi na kolanach. Miała przy sobie swoją małą, różową torebeczkę, z której wyciągnęła swoja różowe okularki przeciwsłoneczne. Położyła się na mnie
Dominika zrobiła nam zdjęcie.
- Jaka matka, taka córka - powiedziała, po czym położyła się na leżaku obok
- Geny są bardzo dobre - odparłam
- Ciekawe jak tam Grzesiek radzi sobie z dzieciakami
- Ale... te twoje dzieciaki to już duże, co nie? - spytałam
- No tak, Ola ma 11 lat, a Krzysiu 7
- Nie myślicie o kolejnych?
- Nie. Dwójka nam wystarczy. Chociaż.. Grzesiu nalega, ale wiesz jak to jest. Nie mam na nic czasu. Pracuję u was w klubie, do tego pomagam mojej siostrze w jej salonie fryzjerskim. Nie mam czasu na takie rzeczy. Na szczęście dzieci są już duże, więc same o siebie zadbają
- No to masz fajne, dzieci już duże. - westchnęłam - A ja? Od września ruszam normalnie do pracy do dwóch szkół. Piotruś będzie chodzić już do szkoły. Wiktoria? Nie wiem. Na razie Kamil siedzi w domu, ale od września zaczyna treningi do nowego sezonu, jeszcze przyszłego. Na głowie mam cały klub i sklep. Kamil myśli o trzecim dziecku. Wszyscy mi mówią, że jestem młoda i mogę dzieci rodzić, ale... ja nie wyrobię, mając tyle dzieci. Myślałam nawet , że może ktoś mi pomoże. Agnieszka - moja dobra przyjaciółka, ale oni zaczynają budowę domu, do tego kupiła już budynek w Nowym Targu i otwiera tam swoje centrum treningowe. W tamtym tygodniu odebrała klucze. Więc tym będzie teraz pochłonięta. Moja mama mi nie pomoże, bo pracuje. Jak coś to tylko w niektóre weekendy. Tata Kamila postanowił, że wraca do stałej pracy, bo tak pracował w domu. Mama Kamila cały czas pracuje w Urzędzie. Ania pracuje w naszym sklepie, Alex również pracuje. Abdul chodzi do przedszkola, a Jessica do żłobka. Nie ma kto mi pomóc. Nie mam nikogo. Teraz będzie ciężko zapisać Wiktorię do żłobka.
- A wasi sąsiedzi?
- No wiesz... Oni są młodzi, mają trójkę dzieci, jeszcze swoje dam im pod opiekę? Będzie im ciężko. Naprawdę nie wiem, co mam zrobić. Nie chcę, aby Kamil zrezygnował z treningów tylko dlatego, że nie ma kto zostać z dzieckiem.
W tym momencie wyciągnęłam plan moich zajęć.
- W poniedziałki i czwartki jestem w szkole w Zębie, w środy i piątki w Zakopanem. W poniedziałek zaczynam o 9:45 kończę o 13:10. Wtorek mam wolny. W środę od 9:45 do 13:10. W czwartek zaczynam o 8:55, potem mam godzinę okienka i siedzę w szkole do 14:00, bo na szóstej lekcji mam świetlicę., a w piątek zaczynam o 8:00 do 9:35, potem mam godzinę okienka i potem dwie lekcje do 12:20. Plan jest świetny, chyba, że coś ulegnie zmianie, ale nie wiem... Mi by pasowało to trochę inaczej, ale cóż... Takie życie
- Od teraz mam do ciebie się zwracać , pani profesor? - zaczęła się śmiać
- No chyba - również się uśmiechnęłam
- A w Zakopanem to do której szkoły?
- Do tej niedaleko kościoła
- Naprawdę?
- Tak, a co?
- Moja Ola od września będzie tam w 5 klasie.
Spojrzałam na plan.
- Będę się z nią widziała w każdy piątek na pierwszej lekcji od 8:00 do 8:45 - uśmiechnęłam się
- Jak się dowie, że jej jedna z ulubionych cioć będzie ją uczyć jej ukochanego przedmiotu...
- Kocha historię?
- Bardzo. Świata poza nią nie widzi.
- Zobaczymy od września - powiedziałam - Najgorsze w tym wszystkim jest to, że muszę być wyjątkowo obecna na dwóch rozpoczęciach roku. O 9:00 w Zębie najpierw w kościele, a potem w szkole, a w Zakopanem o 10:00 w kościele, a potem w szkole, więc chyba ten kościół w Zakopanem sobie odpuszczę, bo się nie wyrobię.
- Podręczniki już masz?
- Tak, mam. Wszystko mam. Mam w planach przejrzenie tych podręczników tak dokładnie i zrobić kilka prezentacji, które będę wyświetlała na lekcjach. Poświęcę się w wakacje, aby mieć mniej w roku szkolnym. Już nawet wpadłam na pomysł, że może uczniowie będą robić prezentacje na luźniejsze lekcje, które za ich zgodą mogę pokazywać innym rocznikom. Zobaczymy. - uśmiechnęłam się
- Sprytna jesteś
- Ma się to genach - pocałowałam Wiktorię w główkę - Co nie?
Następnego dnia rano była bardzo ciepło.
Ubrałam się zatem:
Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy na skocznię, gdzie miał się odbyć trening. Trening był podzielony na dwie grupy. Trening przedpołudniowy miała grupa Maćka , a po południu trening na skoczni miała grupa Krzyśka. Pojechaliśmy zatem tylko na godzinkę treningu z Maćkiem, ponieważ jest to doświadczony trener. Skoki dzieciaków były bardzo dobre. Jednak zauważyłam , że Kamil.. był zły. Widziałam, że on też chce skakać. Myślałam, że już tak tego nie przeżywa, ale chyba gdy zobaczył trening młodych skoczków z naszego klubu.. Serce mu pękło.
- Wracajmy - szepnął mi do ucha
Nie chciałam się z nim sprzeczać. Widziałam, że to dla niego jest bardzo ciężkie
Wróciliśmy zatem do hotelu
Tam zjedliśmy obiad, po którym przebrałam się
Kamil uspokoił się już i pojechaliśmy na trening drugiej grupy.
Grupa 25 dzieciaków, w tym najmłodszy, bo w wieku naszego Piotrusia - Filip.
Kamil i Krzysiek wytłumaczyli im wszystko, jak to będzie przebiegać, a ja z Dominiką sięgnęłyśmy za aparaty.
Na przyszły rok również zapowiedziane są kalendarze, a także koszulki z logo naszego klubu , które będą w sprzedaży. Projekty koszulek z Kamilem już wysłaliśmy, ale projekt kalendarza ruszy dopiero po powrocie ze zgrupowania
Kamil pochłonął się wręcz pomocą Krzyśkowi. Zanosił nawet dzieciakom narty na górę skoczni
Widziałam, że znów był w swoim żywiole i że tego mu brakowało. On to po prostu kochał. Piotruś również chciał skakać z innymi dzieciakami. W tej chwili uświadomiłam sobie, że nasz Piotruś, choć jest jeszcze mały, to ma strasznie ambitne plany. Powiedział nam, że chce skakać na nartach , tak jak to robi jego tata. Nie chcemy mu zabraniać. Postanowiliśmy wspólnie, że zapiszemy do go klubu, ale przyszłym roku. Chcemy, aby na razie oswoił się ze szkołą, a dopiero później wyślemy go do klubu, aby mógł zacząć trenować skoki.
Gdy trening dobiegał końca, poprosiliśmy Dominikę, aby zrobiła naszej czwórce zdjęcie na tle zachodzącego słońca. Ja stałam po lewej stronie, obok mnie Piotruś, obok niego Wiktoria i na końcu Kamil. Wszyscy staliśmy przodem do słońca, a tyłem do obiektywu, trzymając się mocno za ręce.
Kamil wstawił to zdjęcie na swojego instagrama z jednym , krótkim opisem "LOVE ❤"
Bez żadnych hasztagów...
Dzieciaki oddawały codziennie mnóstwo skoków. Czuły się dobrze. Nasz pobyt przebiegł bez żadnych komplikacji, więc 9 sierpnia o 11:00 wyjechaliśmy z Czech do Zakopanego.
Pod klubem byliśmy o 19:00. Rodzice odebrali swoje dzieci, a my wróciliśmy do domu. Piotruś i Wiktoria usnęli w autokarze, więc delikatnie przeniosłam ich z Kamilem do ich łóżek. Kamil wziął prysznic, ja również. Poszliśmy spać
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000





Komentarze
Prześlij komentarz