Nadszedł październik. 7 października moja siostra Julka obchodziła swoje 9 urodziny. Była to akurat sobota, więc mieliśmy dużo wolnego czasu.
Piotruś w szkole sprawuje się bardzo dobrze. Pani go chwali, ponieważ szybko nawiązuje kontakty z dziećmi, ale też z nauczycielkami. Na przykład kiedyś do klasy O weszła polonistka, coś się zapytać pani Izy. Piotruś wstał i podszedł do kobiety, wyciągając rękę:
- Jestem Piotr Stoch
Szybko się uczy nowych rzeczy, ale przede wszystkim jest ciekawski świata. Kiedyś zapytał się pani Izy, jak napisać swoje imię. W podzięce zaś wytłumaczył jej, że jego tata jest bardzo znany i ma bardzo dużo pucharów i medali.
Taki właśnie jest nasz syn. :)
Ja również dobrze odnalazłam się w szkole w Zakopanem. Grono pedagogiczne bardzo dobrze mnie przyjęło.
Już niedługo przede mną Dzień Nauczyciela. W szkole w Zębie piątek jest dniem wolnym od zajęć, chociaż w piątki i tak pracuję w Zakopanem.
Ostatnio dziewczyny klasy VI z Zębu zrobiły ankietę dla wszystkich uczniów, pt. "Kto jest najlepiej ubranym nauczycielem w szkole?"
Wygrałam nie mając konkurencji. Żaden z uczniów nie zagłosował na kogoś innego. Zgarnęłam wszystkie głosy. To miłe, ale.. niepotrzebne dla mnie. Źle się z tym czuję.
Około południa wyjechaliśmy z Zakopanego, aby pojechać do Prus na urodziny mojej Julki.
Wiktorii założyłam szary kombinezon
Na prezent Julce kupiliśmy książkę. Ogromne baśnie dla dziewczynek. Ponad 300 stron ogromnej księgi. Miałam nadzieję, że się jej to spodoba
O 14:00 byliśmy w Prusach. Julka akurat miała swoje koleżanki i nawet kilku kolegów. Gdy chłopcy zobaczyli Kamila w drzwiach... Nie wiedzieli, że Kamil jest rodziną do ich koleżanki z klasy, ale... cóż. :)
Wręczyliśmy jej prezent. Piotruś i Wiktoria poszli się z nimi bawić do pokoju Julki, a ja, mama i Kamil usiedliśmy w salonie. Zrobiła nam herbatę i ukroiła po kawałku tortu.
Widziałam, że mama jest wykończona fizycznie i psychicznie.
- Mam już tego dość - powiedziała... - Ta praca mnie wykończy. Nie mam chwili wolnego. Dwie koleżanki już odeszły. Przejęłam ich obowiązki. Co z tego, że zarabiam więcej, jak więcej czasu nie ma mnie w domu. Julka siedzi sama.
Piotruś w szkole sprawuje się bardzo dobrze. Pani go chwali, ponieważ szybko nawiązuje kontakty z dziećmi, ale też z nauczycielkami. Na przykład kiedyś do klasy O weszła polonistka, coś się zapytać pani Izy. Piotruś wstał i podszedł do kobiety, wyciągając rękę:
- Jestem Piotr Stoch
Szybko się uczy nowych rzeczy, ale przede wszystkim jest ciekawski świata. Kiedyś zapytał się pani Izy, jak napisać swoje imię. W podzięce zaś wytłumaczył jej, że jego tata jest bardzo znany i ma bardzo dużo pucharów i medali.
Taki właśnie jest nasz syn. :)
Ja również dobrze odnalazłam się w szkole w Zakopanem. Grono pedagogiczne bardzo dobrze mnie przyjęło.
Już niedługo przede mną Dzień Nauczyciela. W szkole w Zębie piątek jest dniem wolnym od zajęć, chociaż w piątki i tak pracuję w Zakopanem.
Ostatnio dziewczyny klasy VI z Zębu zrobiły ankietę dla wszystkich uczniów, pt. "Kto jest najlepiej ubranym nauczycielem w szkole?"
Wygrałam nie mając konkurencji. Żaden z uczniów nie zagłosował na kogoś innego. Zgarnęłam wszystkie głosy. To miłe, ale.. niepotrzebne dla mnie. Źle się z tym czuję.
Około południa wyjechaliśmy z Zakopanego, aby pojechać do Prus na urodziny mojej Julki.
Wiktorii założyłam szary kombinezon
Na prezent Julce kupiliśmy książkę. Ogromne baśnie dla dziewczynek. Ponad 300 stron ogromnej księgi. Miałam nadzieję, że się jej to spodoba
O 14:00 byliśmy w Prusach. Julka akurat miała swoje koleżanki i nawet kilku kolegów. Gdy chłopcy zobaczyli Kamila w drzwiach... Nie wiedzieli, że Kamil jest rodziną do ich koleżanki z klasy, ale... cóż. :)
Wręczyliśmy jej prezent. Piotruś i Wiktoria poszli się z nimi bawić do pokoju Julki, a ja, mama i Kamil usiedliśmy w salonie. Zrobiła nam herbatę i ukroiła po kawałku tortu.
Widziałam, że mama jest wykończona fizycznie i psychicznie.
- Mam już tego dość - powiedziała... - Ta praca mnie wykończy. Nie mam chwili wolnego. Dwie koleżanki już odeszły. Przejęłam ich obowiązki. Co z tego, że zarabiam więcej, jak więcej czasu nie ma mnie w domu. Julka siedzi sama.
- A nie rozmawiałaś z szefem? - spytałam
- Rozmawiałam.
- I jak?
- Powiedział, że do momentu aż nie znajdzie nowych pracowników tak ma pozostać. Cóż.. Nie mam innej opcji.
- A może zmiana pracy?
- Córeczko.. Oni teraz przyjmują młodych. Kto przyjmie mnie? W moim wieku?
- Zawsze warto spróbować.
- Zobaczymy. Stwierdziłam, że do końca roku. Jak się nic nie zmieni, to odchodzę z pracy, bo mam już tego serdecznie dość.
Po chwili dodała:
- U Kornelii też nie jest ciekawie..
- Jak to? - zdziwiłam się - Rozmawiałam z nią w tamtym tygodniu. Nic nie mówiła...
- A co miała mówić... Szymonek jest chory, ona bez pracy, Bartek... ma coraz mniej zleceń. Rozgląda się za poważną pracą.
- A co u Piotrka?
- Też nie za ciekawie. Szuka sponsorów, jest na dobrej drodze. Związek Lekkoatletów mu pomaga. Rośnie nam sportowiec.
- A Michał? Ma już ten garnitur?
- Nie wiem... Z tego co wiem, sukienka już jest kupiona
- To wiem - powiedziałam - Natalia pokazywała mi zdjęcia.
- To taki sezon ślubów - skomentował Kamil
- W przyszłym roku szykują nam się aż 4 śluby - powiedziałam
- Nie wiadomo jak z Anną - odezwał się Kamil
- Jak to?
- Bo wiesz.... Alex chce wziąć z Anią ślub cywilny, albo kościelny. To jeszcze mają obgadać. Tylko bez ogromnego wesela, tylko przyjęcie w restauracji. Oczywiście z tańcami - uśmiechnął się
- Nie zapomnę wesela Stefana Krafta. Te hawajskie naszyjniki
- Czyli szykują nam się aż 5 ślubów
- Bardzo obfity ten rok. - uśmiechnęłam się
W Prusach byliśmy przez ponad 2 godziny. Piotruś i Wiktoria nie chcieli wracać, ale niestety. Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do domu
12 października - w czwartek miała się odbyć akademia w szkole w Zębie z okazji Dnia Edukacji Narodowej.
Zajęcia miałam na godzinę 8:55. Zawiozłam Piotrusia do szkoły, a Wiktorię zawiozłam do Bronisława, ponieważ tego dnia miał wolne w pracy.
Kamil pojechał na trening.
Wystąpiłam dzisiaj w takiej kreacji, jeśli to w ogóle można nazwać kreacją. Zaspałam, a w dodatku nie miałam nic naszykowanego na dzisiaj.
Pojechałam do szkoły.
Akademia miała rozpocząć się na 3 lekcji, więc akurat miałam wtedy okienko.
Po dzwonku uczniowie, a także i nauczyciele zeszli na dolny hol. Nauczyciele mieli przygotowane specjalne krzesła pod oknami. Każdy z nas zajął tam swoje miejsce.
Akademię rozpoczęli uczniowie z klasy VII, którzy powitali wszystkich gości.
Uczniowie śpiewali piosenki, recytowali wiersze, a także odegrali scenkę na podstawie książki "Dzieci z Bullerbyn"
Po części artystycznej przyszedł czas na część oficjalną. Dyrektor podziękował wszystkim nauczycielom za trud włożony w kształtowanie nowych pokoleń i za przekazywanie im swojej wiedzy.
Następnie dyrektor podszedł do stolika, na którym leżały piękne 'Nagrody Dyrektora Szkoły". Jest to piękny list, który dyrekcja wręcza nauczycielom, którzy w poprzednim roku szkolnym byli najbardziej aktywni, jeśli tak to mogę ująć.
Na koniec został jeszcze jeden list.
- Pani magister Katarzyna Witkowska-Stoch
Byłam w szoku, przecież w poprzednim roku szkolnym... Pracowałam tylko w drugim semestrze, a dokładnie to byłam na stażu.
Wyszłam jednak na środek i odebrałam list.
Po akademii wróciłam na swoje zajęcia i z zachwytem oglądałam list, który otrzymałam od dyrektora
- Podoba się pani? - spytała jedna z uczennic
- Tak. Jestem w szoku, bo pracę zaczęłam dopiero od września, a w poprzednim roku szkolnym byłam tylko na stażu, ale.... bardzo się cieszę. Oprawię sobie w ramkę.
- Gdzie pani położy?
- Jak mąż ma swój własny pokój na puchary, to ja chyba też muszę sobie zrobić taki pokój.
- Pan Kamil ma takie coś?
- Tak. Ma pokój, taki duży i tam na ścianach są dyplomy zdobyte przez niego jako dziecko. Na specjalnej szafce są wszystkie medale w pudełkach, które zawsze się dostaje na takie medale. Na stole są też Kryształowe Kule, złote orły za Turniej Czterech Skoczni, ogromny talerz za Raw Air, a w szafach są pochowane te wszystkie puchary, które zdobywa za wygranie konkursu Pucharu Świata
- Duży jest ten pokój?
- Nawet duży. Obecnie Kamil nie skacze, bo jest po kontuzji
- A wróci w tym sezonie od listopada?
- Nie. Dopiero od kolejnego
- To szkoda...
- Lepiej, żeby wrócił w lepszej formie, bo dopiero od września rozpoczął treningi z innymi skoczkami.
Po lekcjach odebrałam Wiktorię, a następnie Piotrusia ze szkoły.
- A dzisiaj... rysowaliśmy zawody. Każdy miał narysować jakiś zawód. - opowiadał mi Piotruś w samochodzie
- I co narysowałeś?
- Tatę, bo skoczek to zawód?
- Tak. Zawód sportowca
Gdy wróciliśmy do domu, ugotowałam obiad. Kamil przyjechał o 15:00, więc zjedliśmy rodzinny obiad i poszliśmy na spacer do lasu Nie poszliśmy daleko, bo zanosiło się na deszcz. Udało nam się. Ledwo co weszliśmy do domu i zaczęło padać.
Następnego dnia zajęcia miałam od 8:00. Wiktoria została z Kamilem, bo ten zaczynał trening od 10:00, Piotruś też został z nimi.
Ubrałam się tego dnia w sukienkę do pracy
Pojechałam do szkoły w Zakopanem. Tam również odbyła się akademia na 3 lekcji. Znowu miałam okienko. Częścią artystyczną zajęli się uczniowie od klas 6 do 8 . Również zaśpiewali kilka piosenek i recytowali wiersze. Część artystyczną zakończył występ kabaretu "Wyjście awaryjne"
Gdy skończyła się część artystyczna, na środek wyszedł dyrektor szkoły. Podziękował uczniom za wspaniały występ, a następnie nam - nauczycielom. Pozostali nauczyciele dostali tak jak w Zębie nagrody dyrektora szkoły w postaci pięknego listu.
Po skończonych zajęciach wróciłam do domu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Po chwili dodała:
- U Kornelii też nie jest ciekawie..
- Jak to? - zdziwiłam się - Rozmawiałam z nią w tamtym tygodniu. Nic nie mówiła...
- A co miała mówić... Szymonek jest chory, ona bez pracy, Bartek... ma coraz mniej zleceń. Rozgląda się za poważną pracą.
- A co u Piotrka?
- Też nie za ciekawie. Szuka sponsorów, jest na dobrej drodze. Związek Lekkoatletów mu pomaga. Rośnie nam sportowiec.
- A Michał? Ma już ten garnitur?
- Nie wiem... Z tego co wiem, sukienka już jest kupiona
- To wiem - powiedziałam - Natalia pokazywała mi zdjęcia.
- To taki sezon ślubów - skomentował Kamil
- W przyszłym roku szykują nam się aż 4 śluby - powiedziałam
- Nie wiadomo jak z Anną - odezwał się Kamil
- Jak to?
- Bo wiesz.... Alex chce wziąć z Anią ślub cywilny, albo kościelny. To jeszcze mają obgadać. Tylko bez ogromnego wesela, tylko przyjęcie w restauracji. Oczywiście z tańcami - uśmiechnął się
- Nie zapomnę wesela Stefana Krafta. Te hawajskie naszyjniki
- Czyli szykują nam się aż 5 ślubów
- Bardzo obfity ten rok. - uśmiechnęłam się
W Prusach byliśmy przez ponad 2 godziny. Piotruś i Wiktoria nie chcieli wracać, ale niestety. Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do domu
12 października - w czwartek miała się odbyć akademia w szkole w Zębie z okazji Dnia Edukacji Narodowej.
Zajęcia miałam na godzinę 8:55. Zawiozłam Piotrusia do szkoły, a Wiktorię zawiozłam do Bronisława, ponieważ tego dnia miał wolne w pracy.
Kamil pojechał na trening.
Wystąpiłam dzisiaj w takiej kreacji, jeśli to w ogóle można nazwać kreacją. Zaspałam, a w dodatku nie miałam nic naszykowanego na dzisiaj.
Pojechałam do szkoły.
Akademia miała rozpocząć się na 3 lekcji, więc akurat miałam wtedy okienko.
Po dzwonku uczniowie, a także i nauczyciele zeszli na dolny hol. Nauczyciele mieli przygotowane specjalne krzesła pod oknami. Każdy z nas zajął tam swoje miejsce.
Akademię rozpoczęli uczniowie z klasy VII, którzy powitali wszystkich gości.
Uczniowie śpiewali piosenki, recytowali wiersze, a także odegrali scenkę na podstawie książki "Dzieci z Bullerbyn"
Po części artystycznej przyszedł czas na część oficjalną. Dyrektor podziękował wszystkim nauczycielom za trud włożony w kształtowanie nowych pokoleń i za przekazywanie im swojej wiedzy.
Następnie dyrektor podszedł do stolika, na którym leżały piękne 'Nagrody Dyrektora Szkoły". Jest to piękny list, który dyrekcja wręcza nauczycielom, którzy w poprzednim roku szkolnym byli najbardziej aktywni, jeśli tak to mogę ująć.
Na koniec został jeszcze jeden list.
- Pani magister Katarzyna Witkowska-Stoch
Byłam w szoku, przecież w poprzednim roku szkolnym... Pracowałam tylko w drugim semestrze, a dokładnie to byłam na stażu.
Wyszłam jednak na środek i odebrałam list.
Po akademii wróciłam na swoje zajęcia i z zachwytem oglądałam list, który otrzymałam od dyrektora
- Podoba się pani? - spytała jedna z uczennic
- Tak. Jestem w szoku, bo pracę zaczęłam dopiero od września, a w poprzednim roku szkolnym byłam tylko na stażu, ale.... bardzo się cieszę. Oprawię sobie w ramkę.
- Gdzie pani położy?
- Jak mąż ma swój własny pokój na puchary, to ja chyba też muszę sobie zrobić taki pokój.
- Pan Kamil ma takie coś?
- Tak. Ma pokój, taki duży i tam na ścianach są dyplomy zdobyte przez niego jako dziecko. Na specjalnej szafce są wszystkie medale w pudełkach, które zawsze się dostaje na takie medale. Na stole są też Kryształowe Kule, złote orły za Turniej Czterech Skoczni, ogromny talerz za Raw Air, a w szafach są pochowane te wszystkie puchary, które zdobywa za wygranie konkursu Pucharu Świata
- Duży jest ten pokój?
- Nawet duży. Obecnie Kamil nie skacze, bo jest po kontuzji
- A wróci w tym sezonie od listopada?
- Nie. Dopiero od kolejnego
- To szkoda...
- Lepiej, żeby wrócił w lepszej formie, bo dopiero od września rozpoczął treningi z innymi skoczkami.
Po lekcjach odebrałam Wiktorię, a następnie Piotrusia ze szkoły.
- A dzisiaj... rysowaliśmy zawody. Każdy miał narysować jakiś zawód. - opowiadał mi Piotruś w samochodzie
- I co narysowałeś?
- Tatę, bo skoczek to zawód?
- Tak. Zawód sportowca
Gdy wróciliśmy do domu, ugotowałam obiad. Kamil przyjechał o 15:00, więc zjedliśmy rodzinny obiad i poszliśmy na spacer do lasu Nie poszliśmy daleko, bo zanosiło się na deszcz. Udało nam się. Ledwo co weszliśmy do domu i zaczęło padać.
Następnego dnia zajęcia miałam od 8:00. Wiktoria została z Kamilem, bo ten zaczynał trening od 10:00, Piotruś też został z nimi.
Ubrałam się tego dnia w sukienkę do pracy
Pojechałam do szkoły w Zakopanem. Tam również odbyła się akademia na 3 lekcji. Znowu miałam okienko. Częścią artystyczną zajęli się uczniowie od klas 6 do 8 . Również zaśpiewali kilka piosenek i recytowali wiersze. Część artystyczną zakończył występ kabaretu "Wyjście awaryjne"
Gdy skończyła się część artystyczna, na środek wyszedł dyrektor szkoły. Podziękował uczniom za wspaniały występ, a następnie nam - nauczycielom. Pozostali nauczyciele dostali tak jak w Zębie nagrody dyrektora szkoły w postaci pięknego listu.
Po skończonych zajęciach wróciłam do domu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000




Komentarze
Prześlij komentarz