W tym roku akademię z okazji odzyskania niepodległości miałam organizować i w jednej i w drugiej szkole. 11 listopada wypadał w sobotę, więc w Zębie akademia miała być w czwartek, a w Zakopanem w piątek.
Nasz synek - Piotruś również dostał bojowe zadanie. Miał nauczyć się wierszyka na piątek, ponieważ miał występować na akademii w szkole jako jedyny z całej klasy 0.
Przez kilka dni codziennie uczyłam się z nim wierszyka.
- Piotrusiu.. Powiesz mi wierszyk? Bo musisz umieć, bo będziesz występować na akademii.
- Dobrze mamo..
Jak profesjonaliści, poprawił sobie fryzurę, stanął przede mną na baczność. Ja siedziałam na kanapie, a Piotruś stał przede mną.
- Jest takie święto,
Mówił mi tata.
Że Polska znów;
Na mapach Świata,
A święto to wypada,
Jedenastego listopada.
- Pięknie - powiedziałam i zaczęłam bić brawo
Przytuliłam naszego synka.
W tym momencie do salonu wszedł Kamil
- Powiedział? - spytał
- Tak, bardzo ładnie i bez zacięcia! - odpowiedziałam
- Powiesz mi? - spytał Kamil Piotrusia
- Tak! - wykrzyknął
Znowu poprawił fryzurę i powiedział:
Jest takie święto,
Mówił mi tata.
Że Polska znów;
Na mapach Świata,
A święto to wypada,
Jedenastego listopada.
- Bardzo ładnie - powiedział Kamil
Oboje biliśmy mu brawo.
W czwartek rano zawiozłam Piotrusia do szkoły. Kamil dzisiaj miał trening trochę później, więc został z Wiktorią.
Ubrałam się zatem rano
Pojechałam zatem do szkoły.
Rano zrobiłam zatem jeszcze jedną próbę z uczniami
- Wierzę w was. - powiedziałam - Jeszcze przećwiczymy raz tę piosenkę
Podeszłam do magnetofonu i włączyłam piosenkę "Dziś idę walczyć, mamo"
- Pamiętacie... Kacper śpiewa , a wy jesteś chórkiem. Pamiętajcie. Najpierw wchodzi chórek damski, a potem męski. Nie pomieszajcie kolejności.
Na trzeciej lekcji miała rozpocząć się akademia. Rozpoczęliśmy wejściem pocztu sztandarowego, a następnie odśpiewaniem hymnu. Kilka piosenek, wierszyków, występy narratora. Idealnie zmieściliśmy się w 45 minutach lekcji
Następnego dnia Kamil miał zawieźć Piotrusia do szkoły. Trzymałam za niego mocno kciuki, ponieważ to jego pierwszy występ, pierwszy wierszyk.
Jednak to nie tylko jego pierwszy raz. Ja również, po raz pierwszy miałam przygotować akademię w szkole w Zakopanem.
Ubrałam się zatem rano
Pojechałam do szkoły.
Stresowałam się strasznie. Chyba nawet bardziej niż sami uczniowie, których znałam zaledwie 2 miesiące. Myliłam ich imiona z imionami uczniów w Zębie, ale cóż.
Akademia miała rozpocząć się na 3 lekcji. Uczniowie, dyrektor i całe grono pedagogiczne usiadło już na swoich miejscach, a my rozpoczęliśmy nasz występ. Było bardzo oficjalnie. Dziewczyny ubrane w długie, czarne spódnice i biała bluzki z długim rękawem. Wyglądało to bardzo pięknie.
Akademia była przecudna. Podobała się wszystkim. Ja jednak nie myślałam o tym. Myślami byłam z Piotrusiem, który miał mówić swój wierszyk.
Po pracy pojechałam go odebrać ze szkoły.
Weszłam do szkoły. Przywitałam się z panią Izą
- Jak proszę panią ten wierszyk?
- Bardzo dobrze. Wszyscy nauczyciele chwalą Piotrusia. Jak wyszedł na środek, to poprawił sobie kołnierzyk od koszuli i włosy, a jak już skończył, to się ukłonił.
- To bardzo się cieszę.
Piotruś złapał mnie za rękę. Pożegnaliśmy się z panią Izą i zeszliśmy do szatni. Tam przebrałam Piotrusiowi buty i kurtkę. Wróciliśmy do domu, gdzie Piotruś opowiedział wszystko Kamilowi. Byliśmy naprawdę dumni z syna. Kamil aż zrobił zdjęcie naszemu elegantowi.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Nasz synek - Piotruś również dostał bojowe zadanie. Miał nauczyć się wierszyka na piątek, ponieważ miał występować na akademii w szkole jako jedyny z całej klasy 0.
Przez kilka dni codziennie uczyłam się z nim wierszyka.
- Piotrusiu.. Powiesz mi wierszyk? Bo musisz umieć, bo będziesz występować na akademii.
- Dobrze mamo..
Jak profesjonaliści, poprawił sobie fryzurę, stanął przede mną na baczność. Ja siedziałam na kanapie, a Piotruś stał przede mną.
- Jest takie święto,
Mówił mi tata.
Że Polska znów;
Na mapach Świata,
A święto to wypada,
Jedenastego listopada.
- Pięknie - powiedziałam i zaczęłam bić brawo
Przytuliłam naszego synka.
W tym momencie do salonu wszedł Kamil
- Powiedział? - spytał
- Tak, bardzo ładnie i bez zacięcia! - odpowiedziałam
- Powiesz mi? - spytał Kamil Piotrusia
- Tak! - wykrzyknął
Znowu poprawił fryzurę i powiedział:
Jest takie święto,
Mówił mi tata.
Że Polska znów;
Na mapach Świata,
A święto to wypada,
Jedenastego listopada.
- Bardzo ładnie - powiedział Kamil
Oboje biliśmy mu brawo.
W czwartek rano zawiozłam Piotrusia do szkoły. Kamil dzisiaj miał trening trochę później, więc został z Wiktorią.
Ubrałam się zatem rano
Pojechałam zatem do szkoły.
Rano zrobiłam zatem jeszcze jedną próbę z uczniami
- Wierzę w was. - powiedziałam - Jeszcze przećwiczymy raz tę piosenkę
Podeszłam do magnetofonu i włączyłam piosenkę "Dziś idę walczyć, mamo"
- Pamiętacie... Kacper śpiewa , a wy jesteś chórkiem. Pamiętajcie. Najpierw wchodzi chórek damski, a potem męski. Nie pomieszajcie kolejności.
Na trzeciej lekcji miała rozpocząć się akademia. Rozpoczęliśmy wejściem pocztu sztandarowego, a następnie odśpiewaniem hymnu. Kilka piosenek, wierszyków, występy narratora. Idealnie zmieściliśmy się w 45 minutach lekcji
Następnego dnia Kamil miał zawieźć Piotrusia do szkoły. Trzymałam za niego mocno kciuki, ponieważ to jego pierwszy występ, pierwszy wierszyk.
Jednak to nie tylko jego pierwszy raz. Ja również, po raz pierwszy miałam przygotować akademię w szkole w Zakopanem.
Ubrałam się zatem rano
Pojechałam do szkoły.
Stresowałam się strasznie. Chyba nawet bardziej niż sami uczniowie, których znałam zaledwie 2 miesiące. Myliłam ich imiona z imionami uczniów w Zębie, ale cóż.
Akademia miała rozpocząć się na 3 lekcji. Uczniowie, dyrektor i całe grono pedagogiczne usiadło już na swoich miejscach, a my rozpoczęliśmy nasz występ. Było bardzo oficjalnie. Dziewczyny ubrane w długie, czarne spódnice i biała bluzki z długim rękawem. Wyglądało to bardzo pięknie.
Akademia była przecudna. Podobała się wszystkim. Ja jednak nie myślałam o tym. Myślami byłam z Piotrusiem, który miał mówić swój wierszyk.
Po pracy pojechałam go odebrać ze szkoły.
Weszłam do szkoły. Przywitałam się z panią Izą
- Jak proszę panią ten wierszyk?
- Bardzo dobrze. Wszyscy nauczyciele chwalą Piotrusia. Jak wyszedł na środek, to poprawił sobie kołnierzyk od koszuli i włosy, a jak już skończył, to się ukłonił.
- To bardzo się cieszę.
Piotruś złapał mnie za rękę. Pożegnaliśmy się z panią Izą i zeszliśmy do szatni. Tam przebrałam Piotrusiowi buty i kurtkę. Wróciliśmy do domu, gdzie Piotruś opowiedział wszystko Kamilowi. Byliśmy naprawdę dumni z syna. Kamil aż zrobił zdjęcie naszemu elegantowi.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witajcie!
Ostatnio zasypuję was niekiedy kilkoma postami dziennie, przychodzi mi do głowy wiele pomysłów i dlatego szybko to wstawiam... Chcę, abyście i wy również towarzyszyli mi w tej drodze i byli razem ze mną. Jeśli uważacie, że powinnam wrzucać jeszcze częściej bądź nie aż tak często, bardzo proszę, dajcie mi znać w komentarzu. Dziękuję i pozdrawiam
kiki2000


Komentarze
Prześlij komentarz