Numer 189 - Sylwester. Witaj 2024!

Nadszedł Sylwester. Tegorocznego Sylwestra chcieliśmy spędzić spokojnie. Dalej nie mogliśmy się otrząsnąć po słowach Krystyny, która powiedziała nam o swojej chorobie.
Sylwester mieliśmy spędzić we czwórkę w naszym domu - ja, Kamil, Piotruś i Wiktoria.
Rano zadzwoniła do mnie Agnieszka. Zaprosiłam ją na Sylwestra, więc mieliśmy spędzić go w piątkę.
Justyna miała spędzić Sylwestra z dzieciakami, swoją siostra i jej dziećmi u swoich rodziców. Karolina spędziła go z koleżankami z roku ze studiów. Marcelina zaś z rodzicami i swoimi dziewczynkami.

Ja i Kamil nie byliśmy jakoś optymistycznie nastawieni do tegorocznego Sylwestra. Cała ta informacja o chorobie Krystyny. Nie chciałam przez to przechodzić ponownie. Wcześniej chory był mój ojciec. Obecnie moja teściowa. Moim zdaniem tego było już za dużo. Mój ojciec umarł na raka. Nie chciałam nawet myśleć co będzie z Krystyną. W głowie miałam najczarniejszy scenariusz. 


Rano upiekłam ciasto i zrobiłam sałatkę, a następnie posprzątałam w domu. Kamil również chodził zdołowany. Dzieciaki szybko to zauważyły. W pewnym momencie podeszły  i mocno nas przytuliły.
Po raz kolejny dotarło do mnie, że... moje dzieci to coś najcudowniejszego co trafiło mi się w życiu.


Kamil pojechał do rodziców. Miał pomóc swojemu ojcu w jakiś sprawach na podwórku. Sama do końca nie wiem w jakich.  Miałam już dość dużo na głowie.

Zmęczona usiadłam na kanapie. Myślałam, że będę miała chwilę odpoczynku, ale jednak nie. Po chwili przyszedł do mnie Piotruś z książką i piórnikiem.
- Mam pracę domową - powiedział
Wstałam więc z kanapy i poszłam z nim do jadalni. Usiadłam z nim przy stole.
Piotruś otworzył książkę.
- Mamo... Chyba tą panią coś... - westchnął - Trzy strony szlaczków.
- Piotrusiu - powiedziałam - Później będziesz miał inne prace domowe, które będą trochę trudniejsze, a teraz siadaj - powiedziałam
W tym momencie podeszła do nas Wiktoria.
- A co to za litera? - spytała , wskazując palcem
- A - odpowiedziałam
- A ta?
- M
- A ta, mamo?
- Z - odpowiedziałam trochę zdenerwowana, bo chciałam pomóc Piotrusiowi w lekcjach.
- A ta?
- K.
- A ta?
- W
- A ta?
- S, ale proszę Cię... Wiktorka.. Odrabiam z Piotrusiem lekcje do szkoły.

Wiktoria poszła do salonu pobawić się lalkami. Jednak  chciała być w centrum uwagi. Jak chyba każda dziewczynka. W dodatku nie było Kamila, więc nie miała z kim "powariować"
Włączyła sobie telewizor i kanał z piosenkami. Zaczęła tańczyć
- Przygotowuje się na wieczór - pomyślałam.
Nagrałam przez chwilę ten moment, aby pokazać go Kamilowi.
Następnie wróciłam do pomocy w lekcjach.
Pomogłam Piotrusiowi w rysowaniu szlaczków. Zrobiliśmy wyznaczone trzy strony. Piotruś poszedł na górę zanieść książkę i piórnik, a ja poszłam do łazienki zrobić pranie.
Piotruś wpadł na wspaniały pomysł. W szkole pani pokazała mu, jak robi się wycinanki z papieru. Poszedł ponownie na górę po kolorowe kartki z bloku. Usiedliśmy we trójkę - ja, Piotruś i Wiktorka przy stole. Zginaliśmy kartki na części, a następnie ja wycinałam wzorki. Bawiliśmy się świetnie.
Około 14:00 do domu wrócił Kamil. Zdziwiło mnie, że Wiktoria nie rzuciła wszystkiego i nie pobiegła przywitać swojego najukochańszego tatusia. Była tak pochłonięta robieniem wycinanek.
Kamil wszedł do jadalni, gdzie wycinaliśmy wycinanki z kolorowego papieru
- A co to? - spytał
- Wycinanki! - krzyknęła podekscytowana Wiktoria
- Mogę się przyłączyć? - spytał
- Tak - odpowiedzieli jednocześnie Piotruś i Wiktoria.
Kamil usiadł z nami  i robiliśmy wspólnie wycinanki. Gdy skończyliśmy je, Piotruś zabrał je do swojego pokoju. Wiktoria zaczęła płakać, bo Piotrek nie dał jej ani jednej, ale później jednak dał jej jedną - różową.

- A co wasz tak naszło na wycinanki? - spytał mnie Kamil
- Piotruś powiedział, że robili takie w szkole i bardzo mu się spodobało.
Po chwili zapytałam go:
- A co tam w Zębie? Jak czuje się mama?
- Źle... Jutro idzie na pierwszą chemioterapię.
- Jakie są szanse?
- Około 40%. Sam nie wiem czy dużo czy mało.... - powiedział swoim załamanym wręcz głosem
To było takie przytłaczające. Widzieć swojego męża, załamanego. Przytuliłam go z całej siły.
- Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz. Wszystko się ułoży. Będzie tak jak dawniej.
- Obiecujesz?
- Obiecuję -  odparłam



Około 18:00 zaczęliśmy się szykować na Sylwestra. Kamil założył koszulę i spodnie. Piotrusiowi również założyłam koszulę i spodnie. Ja zaś założyłam taką o to sukienkę

Do tego rozpuściłam swoje długie włosy.
Wiktorii zaś założyłam granatową sukienkę.

Przed 20:00 przyjechała Agnieszka ubrana w czarną sukienkę bez ramiączek, a do tego czarne wysokie szpilki.
Przywitała się z nami.
Usiedliśmy sobie w salonie. Włączyliśmy telewizor.
- Dzisiaj w takim gronie - westchnęłam
- A jak twoja mama, Kamil? - spytała Agnieszka
- Od jutro idzie na chemioterapię.
- Bardzo mi przykro  - powiedziała - Akurat to na was musiało spłynąć.
- To nie jest od nas zależne - powiedział Kamil


Chciałam jakoś wyjść z tej smutnej atmosfery. Uratowała nas Wiktoria, która podeszła do Kamila i zaczęła z nim... tańczyć. :) TAK, wyrwała ojca do tańca.
 - Jak się dowiedziała? - spytała mnie Agnieszka
- No co... macała sobie, macała... I wymacała - odparłam
- Widać, że Kamil jest przygnębiony
- Jeszcze 5 lat temu, prawie 6... przeżywałam to z moim ojcem...
- Zawsze coś stoi wam na przeszkodzie. Nigdy nie mieliście normalnego życia - skomentowała Agnieszka
- Cóż poradzić mogę na to?
- Najpierw ty się upierałaś, że go nie kochasz, a potem zaszłaś w ciążę. Urodziłaś syna. Twój ojciec nie nawidził Kamila, a jego  matka nie nawidziła ciebie. Pełno wypadków... Ale jednak udało wam się.
- Ale znów wokół nas mnóstwo problemów. Mam tego dość - powiedziałam
- Musicie być silni... Dzieciaki wiedzą?
- Nie - powiedziałam
- Macie zamiar im powiedzieć?
- Nie wiemy. Może się okaże, że wszystko będzie dobrze.
 - Trzeba być dobrej myśli

Tegoroczny Sylwester spędziliśmy właśnie w takiej smutniej dość atmosferze. Śpiewałyśmy kilka piosenek, która akurat były w telewizji, ale nie czułyśmy tej energii, co w każdym poprzednim roku.


Zrobiliśmy sobie kilka zdjęć, aby uwiecznić tegorocznego Sylwestra. Agnieszka zrobiła sobie selfie ze mną i Kamilem, która wstawiła na swoje instastory "Takie tam u Stochów" - napisała


Przed samą północą wyszliśmy na zewnątrz. Kamil przyszykował już petardy. Zaczęliśmy wspólnie odliczać:
- 10.....9.....8.....7......6.....5.....4.....3....2...1....0!
- Szczęśliwego Nowego Roku! - wykrzyknęłam, po czym pocałowałam Kamila namiętnie w usta.
Agnieszka otworzyła szampana, a Kamil wystrzelił fajerwerki.

Gdy wróciliśmy do domu, wręczyłam Agnieszce prezent urodzinowy, które obchodzi drugiego stycznia.







--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




                                     kiki2000

Komentarze