Numer 194 - Ślub Kai i Michała

***
 Minęły ponad dwa miesiące. Kamil dalej nie mógł dojść do siebie, że jego własna matka chciała wysłać go do domu dziecka. Wiedział, że wybaczył jej przecież wszystko na łożu śmierci. Stwierdził jednak, że tego nie może jej wybaczyć. Nawet po śmierci.

Wciągnęliśmy się bardzo w działalność charytatywną. Co dwa tygodnie odwiedzamy szpital w Zakopanem, a dokładnie pediatrię, zazwyczaj onkologię. Pomagamy tym wszystkim dzieciom, które muszą stawić czoła ogromnym i ciężkim chorobom. Pomogliśmy już małej Kasi, która dzięki nam może cieszyć się pełnią życia. Nie zagraża jej już nic, a także jest uśmiechniętą brunetką, bo powoli odrastają jej włosy. Pomogliśmy także kilku innym dzieciakom. Odwiedzamy ich, rozmawiamy, śmiejemy się, bawimy. Dzieciaki chcą otrzymać autografy od Kamila, albo wspólne zdjęcie. Kamil wręcza im czasami plastrony z zawodów wraz ze swoim autografem. Nas nic to nie zbawi, a dzieciakom da tyle szczęścia. Pomagamy również finansowo. Nie tylko sfinansowaliśmy część operacji Kasi, ale też dołożyliśmy część pieniędzy na operację małego Filipka, Jasia i Anastazji. Filipek ma 4 lata, Anastazja 2 lata, a Jasio jest noworodkiem z wadą serca, która dzięki operacji nie jest już tak szkodliwa. Dzięki niej została też zmniejszona, przez co mały Jasio może już żyć normalnie. 


***


Nadszedł 30 marca. Sobota.
O  godzinie 17:00 w Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej miała odbyć się ta piękna, góralska uroczystość.
Od samego rana chodziliśmy bardzo spięci. Ja szukałam żelazka, a Kamil szukał swojej... szczoteczki do zębów. Jak się okazało. Wieczorem zabrał mu ją Piotruś i schował pod swoje łóżko. No cóż. Tak to bywa z dziećmi.
- Mamo... -podszedł do mnie w pewnym momencie Piotruś - Muszę iść na ten ślub?
- A dlaczego, nie?
- Bo dzisiaj w telewizji jest "Alladyn"
- Tylko o "Alladyna" nie chcesz iść?
- Tak
- A o której jest ten "Alladyn"?
- O 12:00.
- To my spokojnie zdążymy - powiedziałam
- Naprawdę?
- Tak, zdążymy.

Kamil miał zająć się dzieciakami, a ja pojechałam do fryzjerki i kosmetyczki. Około 13:00 wróciłam do domu.
Zaczęliśmy się wszyscy na potęgę ubierać. Oczywiście w góralskie stroje.
Do tego miałam przepiękne upięcie.

Kamil założył koszulę i spodnie stylizowane na tradycyjną modę góralską.

Piotrusiowi zaś założyłam koszulę i góralskie spodnie


Wiktorii zaś założyłam sukieneczkę
A na to białe bolerko.
O godzinie 16:30 wyjechaliśmy z domu.
Pojechaliśmy prosto pod sanktuarium. Państwa Młodych jeszcze nie  było. Zauważyłam jednak kilka moich koleżanek z roku, które podeszły do nas.
- Hej! - przywitały się ze mną uściskiem - Jak dawno się nie widziałyśmy...
- Prawie 5 lat.
- Jakoś tak, bo ty przecież po licencjacie zrezygnowałaś i poszłaś potem na magisterkę.
Zwróciłam się do nich
- Dziewczyny, to jest mój mąż - Kamil i moje dzieci - Piotruś i Wiktoria.
Moje koleżanki przywitały się z Kamilem i dzieciakami
- A to są moje koleżanki z pedagogiki - Kamila, Karolina, Marcelina, Natalia i Weronika.
- Miło mi poznać - powiedział Kamil do każdej
- Mi też - odpowiedziała każda z moich koleżanek ze studiów.
Karolina powiedziała do mnie:
- Kaja jest na razie druga z naszego rocznika, która bierze ślub.
- A wy? - spytałam - Mam nadzieję, że nie samotne.
- Nie...
- Same przyszłyście, bo nie widzę żadnych mężczyzn wokół? - uśmiechnęłam się
- Poszli zapalić.
- Wszyscy?
- Tak - przytaknęła Natalia

Po chwili pod sanktuarium czarnym BMW podjechała Para Młoda wraz ze swoimi świadkami.
Z samochodu wysiadła Kaja. Jej długie, kruczoczarne włosy opadały na ramiona. Miała na sobie przepiękną suknię ślubną bez ramiączek. Suknia miała na sobie kilka elementów góralskich.


Michał zaś miał tradycyjny męski strój ślubny.
Wszyscy goście weszli już do kościoła. Zaraz za nimi w rytm marszu ślubnego do kościoła weszła Para Młoda - Kaja i Michał.

Usiedli na swoich miejscach.
Po homilii przyszedł czas na ceremonię zaślubin
- Czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?
- Chcemy
-Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i zlej doli, aż do końca życia?
- Chcemy
-Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy? 
- Chcemy
Następnie przysięga:
- Ja, Michał, biorę Ciebie Kajo za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Po tych słowa pod usta Kai powędrował mikrofon.
- Ja, Kaja, biorę Ciebie Michale za męża i ślubuję Ci miłość, wierność  i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Ksiądz przysunął mikrofon pod swoje usta.
- Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Małżeństwo przez was zawarte, ja  powagą Kościoła  katolickiego potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Po przysiędze, świadek podał im obrączki. Michał wziął ją jako pierwszy i wkładając na serdeczny palec Kai, mówił:
- Kajo,  przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Następnie Kaja, wkładając obrączkę na serdeczny palec Michała, mówiła:
- Michale,  przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.


Msza skończyła się. Para Młoda, świadkowie , a następnie goście wyszli z kościoła. Kaja z Michałem ustawili się na tle świątyni i zrobili sobie wspólne zdjęcie wraz ze wszystkimi gośćmi. Następnie stanęli przed świątynią. Goście ustawili się w kolejce, aby złożyć nowożeńcom życzenia.
Na nas również przyszła pora.
- Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! - powiedziałam, po czym uścisnęłam Kaję i Michała
Kamil  z dzieciakami uczynili to samo. Następnie wręczyliśmy im prezent (wino) i kopertę.
Odeszliśmy z kolejki. Gdy wszyscy goście złożyli Parze Młodej życzenia, pojechaliśmy do hotelu, w którym miało odbyć się wesele. Jak nakazuje tradycja, Kaja i Michał zostali przywitani po góralsku, oscypkiem i wódką.

Zaśpiewano "Sto lat", a następnie Państwo Młodzi zatańczyli swój pierwszy taniec do piosenki Eda Sheerana "Perfect"
Po pierwszym tańcu zasiedliśmy do stołów i zjedliśmy obiad. Gdy orkiestra chciała zacząć grać, aby goście wyszli na parkiet , żeby zatańczyć, wstała mama Kai wraz z mamą Michała. Podeszły do orkiestry i wzięły od nich mikrofon. Zaczęły śpiewać
- Szumi las, szumi las, szumią stare graby, nędzne życie chłopa, kiedy nie ma baby..
Ożeń że się ożeń, jak masz zdrowy korzeń, jak masz korzeń słaby, nie bierz się do baby..
Żeńcie się chłopaki, będziecie żonaci, będziecie se sypiać z babami bez gaci..
W tym momencie dołączył się główny solista orkiestry

- Szła teściowa lasem, pogryzły ją żmije, żmije wyzdychały, a teściowa żyje.. 
Następnie znów odezwały się mamy:

- Jużeś się wydała, jużeś jest po ślubie, wpuść ptaszka do gniazdka, niechaj se podziubie. 
Muzykanty grają, chłopaki chulają, dziewuchy tańcują, aż się kiecki prują..
Kochał pies kanarka, kanarek niedźwiedzia, niedźwiedź salamandrę, salamandra śledzia.
A śledź wieloryba, wieloryb sardynkę, sardynka chłopczyka, a chłopczyk dziewczynkę..



Mamy usiadły. Wtem orkiestra zaczęła grać  i śpiewać:
 - Świeci, że się świeci na kościele krzyżyk
Pamiętaj Michale coś  Kajusi przyrzekł

Przyrzekł żeś przyrzekł żeś musisz ją szanować
Na każdą niedzielę buciki pucować

Jakieś się ożenił musisz ją szanować
Wieczorem uścisnąć rano pocałować

Wieczorem uścisnąć żeby z tobą spała
Rano pocałować by śniadanko dała

Ach mój panie młody racz ty mnie wysłuchać
A ja ci doradzę jak masz Kaję kochać

Raz trzeba z wieczora by się dobrze spało
Nad ranem poprawić by się pamiętało

Naszego młodego to trzeba nauczyć
Gwizdać na chłopaka na dziewczynę zanucić

Gwizdaj o dwunastej zawsze śpij od ściany
A ja cię zapewniam chłopak  

- Byłaś młodą panną, a teraz żeś nie jest
Bo cię stare baby zapisały w rejestr.

Nie chciałaś  Kajusiu chleba z masłem jadać
Wolałaś z  Michałem po zaścianki gadać

Jakieś ty Kajeczko w kościele ślub brała
To ci Matka Boska wianek zdejmowała

Czy żeś ty Kajusiu pomarańcze jadła
Żeś ty Michałeczka do serduszka wpadła

Do serduszka wpadła szła żeś koło dwora
Dostałaś Michała jakby dyrektora

Latarka szykarka ma żółte pióreczka
Żebyście wy mieli za roczek syneczka

Z góreczki z góreczki turlała się gałka
Z Kajusi i Michałka to jest ładna parka.


Po tych wszystkich przyśpiewkach goście wyszli na parkiet i zaczęli tańczyć. Ja wzięłam Wiktorię na ręce, a Kamil Piotrusia. Wyszliśmy na parkiet, gdzie tak właśnie tańczyliśmy  do piosenek śpiewanych przez orkiestrę.
- Nie wydaje ci się, że to jest ta sama orkiestra co u Magdy i Grzesia Miętusów? - spytałam Kamila
- Też tak mi się wydaje, ale nie pamiętam do końca.

 - 

Hej szalała szalała Hej rybecka za wodom
Ale jo nie bede, ale jo nie bede
Hej chłopoku za Tobom
Ale jo nie bede, ale jo nie bede
Hej chłopoku za Tobom

Hej szalała szalała
Hej bo jej sie pić chciało
Ale jo nie będę, ale jo nie bede
Hej bo chłopców niemało
Ale jo nie będę, ale jo nie bede
Hej bo chłopców niemało

Hej szalała szalała
Hej, bo nie miała wody
Cornym ockiem mrugo
Cornym ockiem mrugo
Hej do mnie chłopiec młody
Cornym ockiem mrugo
Cornym ockiem mrugo
Hej do mnie chłopiec młody



Około 20:00 podeszła do nas Kaja wraz z Michałem
- Jak się bawicie? - spytali
- Bardzo dobrze - odpowiedział Kamil
- Możemy zrobić sobie z wami zdjęcie? - spytałam
- Tak, oczywiście - odpowiedziała Kaja
Wyszliśmy zatem na zewnątrz . Poprosiliśmy jednego z gości, który akurat skończył palić papierosa, aby zrobił nam zdjęcie. Najpierw zdjęcie naszej szóstki, potem moje z samą Kają, a na koniec zdjęcie naszej czwórki - ja, Kamil, Piotruś i Wiktoria.

Po oczepinach wróciliśmy do domu.

Następnego dnia miały rozpocząć się poprawiny o godzinie 14:00.
Rano wstałam i zeszłam do kuchni. Zaparzyłam sobie kawę. Po chwili do kuchni wszedł Kamil.
- O! Przyszedłem za zapachem - uśmiechnął się 
- Zrobić ci kawy?
- Możesz
Podniosłam się i zrobiłam Kamilowi kawę.
Po chwili znów usiadłam przy stole. Wzięłam do ręki telefon  i przeglądałam zdjęcia z wczorajszego dnia.
- Patrz, jaką Piotruś ma minę - pokazałam Kamilowi jedno ze zdjęć.
Następnie wybrałam jedno z nich  i wstawiłam na relację na instagramie.


Około południa zaczęliśmy ponownie ubierać się. Kamil założył już koszulę i spodnie. Piotrusiowi również założyłam już zwykłą koszulę.
Wiktorii założyłam białą sukienkę z kolorowymi motywami kwiatowymi
Ja zaś założyłam czarną sukienkę
Pojechaliśmy na poprawiny. 





Około 20:00 wróciliśmy do domu.



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------





                          kiki2000

Komentarze