Przez te dwa miesiące Kamil rozpoczął już na dobre treningi wraz z polską kadrą A. Przygotowuje się do rozpoczęcia zimowego. Podczas gdy pozostali skoczkowie będą jeździć na konkursy Letniego Grand Prix, Kamil będzie trenował pod okiem Zbigniewa Klimowskiego.
***
Był 25 maja. Rankiem wstałam przed Kamilem. Udałam się do pokoju Piotrusia i Wiktorii. Obudziłam dzieciaki. Piotruś wyjął ze swojego biurka laurkę przygotowaną specjalnie dla Kamila. Wiktoria zaś miała na swojej szafce namalowane ogromne serce na kartce z bloku dla Kamila. Ja zaś kupiłam Kamilowi perfumy i czerwony krawat.
Poszliśmy do sypialni. Kamil nadal spał. Piotruś nie zawahał się go obudzić. Z całej siły wskoczył na niego. Kamil aż podskoczył z wrażenia. Nasz synek zaczął się śmiać.
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, tato! - wykrzyknął Piotruś, po czym wręczył mu laurkę
- Dziękuję - odpowiedział mu Kamil, który pocałował go w czoło.
Następnie podeszła do niego Wiktoria, która wręczyła mu namalowane serca.
- Sto lat! - wykrzyknęła mu do ucha Wiktoria
- Dziękuję, kochanie moje - również pocałował Wiktorię w czoło
Na sam koniec to ja podeszłam do Kamila i wręczyłam mu prezent
- Wszystkiego najlepszego, kochanie.... Dzisiaj kończysz 29 lat - uśmiechnęłam się do Kamila, po czym pocałowałam go w policzek.
- Dziękuję kochanie... Ale wieku mi nie wypominaj
- No dobra - uśmiechnęłam się
Był 25 maja. Rankiem wstałam przed Kamilem. Udałam się do pokoju Piotrusia i Wiktorii. Obudziłam dzieciaki. Piotruś wyjął ze swojego biurka laurkę przygotowaną specjalnie dla Kamila. Wiktoria zaś miała na swojej szafce namalowane ogromne serce na kartce z bloku dla Kamila. Ja zaś kupiłam Kamilowi perfumy i czerwony krawat.
Poszliśmy do sypialni. Kamil nadal spał. Piotruś nie zawahał się go obudzić. Z całej siły wskoczył na niego. Kamil aż podskoczył z wrażenia. Nasz synek zaczął się śmiać.
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, tato! - wykrzyknął Piotruś, po czym wręczył mu laurkę
- Dziękuję - odpowiedział mu Kamil, który pocałował go w czoło.
Następnie podeszła do niego Wiktoria, która wręczyła mu namalowane serca.
- Sto lat! - wykrzyknęła mu do ucha Wiktoria
- Dziękuję, kochanie moje - również pocałował Wiktorię w czoło
Na sam koniec to ja podeszłam do Kamila i wręczyłam mu prezent
- Wszystkiego najlepszego, kochanie.... Dzisiaj kończysz 29 lat - uśmiechnęłam się do Kamila, po czym pocałowałam go w policzek.
- Dziękuję kochanie... Ale wieku mi nie wypominaj
- No dobra - uśmiechnęłam się
Następnie wszyscy zeszliśmy wspólnie na dół. Zjedliśmy wspólnie śniadanie, a następnie zawiozłam Piotrusia na trening do jego klubu narciarskiego.
Gdy wróciłam do domu, udałam się do kuchni, gdzie wraz z Wiktorią zrobiłyśmy tort z okazji urodzin Kamila. Na samą górę wykonałyśmy napis z czekolady "29 lat KAMILA"
Gdy tort był już gotowy, wzięłam do ręki szczotkę i zaczęłam zamiatać. Po posprzątaniu całego domu pojechałam po Piotrusia do klubu. Gdy miałam już z nim wychodzić, podszedł do mnie trener klubu, w którym trenuje nasz Piotruś.
- Coś się stało? - spytałam
-Nie... Chciałbym tylko coś powiedzieć.. Syn ma ogromny talent i proszę go nie zatracić. Rośnie nam nowa nadzieja polskich skoków.
- Miło mi to słyszeć - powiedziałam, po czym wróciłam z Piotrusiem do domu.
Gdy wróciłam do domu, udałam się do kuchni, gdzie wraz z Wiktorią zrobiłyśmy tort z okazji urodzin Kamila. Na samą górę wykonałyśmy napis z czekolady "29 lat KAMILA"
Gdy tort był już gotowy, wzięłam do ręki szczotkę i zaczęłam zamiatać. Po posprzątaniu całego domu pojechałam po Piotrusia do klubu. Gdy miałam już z nim wychodzić, podszedł do mnie trener klubu, w którym trenuje nasz Piotruś.
- Coś się stało? - spytałam
-Nie... Chciałbym tylko coś powiedzieć.. Syn ma ogromny talent i proszę go nie zatracić. Rośnie nam nowa nadzieja polskich skoków.
- Miło mi to słyszeć - powiedziałam, po czym wróciłam z Piotrusiem do domu.
Gdy wróciłam do domu, usłyszałam, że Kamil rozmawiał z kimś przez telefon. Wywnioskowałam, że ktoś zadzwonił do Kamila z życzeniami. Nie wiedziałam jednak, kto to mógł być. Po chwili dopiero spytałam Kamila. Okazało się, że moja kochana babcia Maria zadzwoniła do mojego męża z życzeniami urodzinowymi, jednocześnie zapraszając nas do siebie na wakacje. Kamil zgodził się.
Rozpoczęliśmy przygotowania do imprezy urodzinowej. Kamil z dzieciakami nadmuchiwali balony w kształcie "29", które miały oznaczać ile Kamil skończył lat. W tym czasie ja zaczęłam nakrywać do stołu. Gdy wszystko było już gotowe, poszłam na górę, aby się przebrać. Założyłam sukienkę :
Wiktorii również założyłam sukienkę :
Kamil zaś założył zwykłą czarną koszulkę, a na to jeansową koszulę. Piotrusiowi zaś założyłam elegancką granatową koszulę.
O 18.00 przyszli pierwsi goście. Przyjechał Maciek z Agnieszką, Justyna z Piotrkiem i dziećmi, Kuba z Karoliną, Krzysiek z Magdą, a także Stefek z Marceliną i dzieciakami.
Gdy wszyscy goście już byli, zaprosiliśmy ich do jadalni. Ja zaś poszłam do kuchni. Po tort. Przyszłam z nim do jadalni. Zanim położyłam go na stole, zaczęłam śpiewać:
- Czasami Bóg zsyła nam Cud, abyśmy zeszli ze złych dróg. Mi zesłał Ciebie...., dał więcej niż mógł...
Mój krótki śpiew nagrała Agnieszka.
Następnie położyłam tort na stole
- Wszystkiego najlepszego, kochanie.. Jeszcze raz - powiedziałam do Kamila
Zapaliłam świeczki na torcie.
- Tata! Dmuchaj! - krzyknęła Wiktoria
- Ale najpierw pomyśl życzenie! - dopowiedział Piotruś
Kamil zastanowił się przez chwilę, po czym zdmuchnął świeczki. Zaczęliśmy klaskać, a następnie śpiewać:
- Sto lat! Sto lat! Niech żyje , żyje nam! Sto lat! Sto lat! Niech żyje, żyje nam... niech żyje nam! A kto? Kamil! Niech mu gwiazdka pomyślności nigdy nie zagaśnie! Nigdy nie zagaśnie!
Nagle zaczął śpiewać Maciek z Piotrkiem
- A kto z nami nie wypije! Niech go piorun trzaśnie!
Po zaśpiewaniu, poszłam po nóż, aby pokroić tort.
- O czym pomyślałeś? - spytał Piotruś Kamila
- Piotruś... Nie pyta się o takie rzeczy! - upomniałam syna
- Marzyłem, aby zawsze być z wami. - odpowiedział mu Kamil - To jest moje marzenie.
Pokroiłam tort i poczęstowałam gości. Dzieci poszły bawić się do salonu, a my - dorośli siedzieliśmy w kuchni.
- Powiem wam, że trzydziestka już prawie na karku... Jakoś tak dziwnie się czuję - powiedział Kamil
- Już młodzi nigdy nie będziemy - odpowiedział mu Stefan - Ja też już zdecydowałem, że ten sezon będzie moim ostatnim sezonem w Pucharze Świata
- Jak to? - wszyscy byliśmy zdziwieni
- No cóż... - westchnął - Mam już swoje lata. Kochani, ja we wrześniu skończę 34 lata.
- Nie nazywaj siebie emerytem - powiedziałam
- Ale taka jest prawda. Ile ja jeszcze poskaczę na wysokim poziomie? Sami widzicie, że kadra nam się wali. Trener wygasł po twojej kontuzji. Wypalił się. Szuka innej pracy. Polski Związek Narciarski potajemnie szuka nowego trenera. Nie wiadomo, ile Stefan z nami wytrzyma. Michal Dolezal jest chętny zająć miejsce Horngachera, ale wiecie... Wszystko się nam sypie. Wszystko! Już wolę uciec od tego zgiełku. Zaszyć się w domu i pomagać Marcelinie w szyciu kombinezonów.
- A jeśli już jesteśmy w temacie kombinezonów - wtrąciłam się - Mamy dla ciebie specjalnie zamówienie, Marcelino.
- Jakie?
- Potrzebujemy około 90 kombinezonów. Muszę jeszcze sprawdzić w magazynie jak z nimi stoimy.
- Tyle? - zdziwiła się
- Tak. Ostatnio znalazłam sponsora, który zgodził się pomóc naszemu klubowi. Chcemy to wykorzystać. Dwa miesiące temu znaleźliśmy innego sponsora za pieniądze którego kupiliśmy kilka kasków, googli, ale przede wszystkim po parze nart dla każdego z naszych dzieciaków. A mamy ich łącznie 45 w naszym klubie
- No to sporo
- No właśnie. I gdyby tak dla każdego po dwa kombinezony? Wiemy sami, jak szybko się one niszczą. Mamy około 30 na stanie w magazynie, ale wiecie. Nie ma to jak dodatkowe kombinezony. Jeszcze myślałam o specjalnych kombinezonach z logo naszego klubu, w których dzieciaki mogłyby wystartować podczas Pucharu Tatr w październiku
- To już byłaby która edycja? - spytał Maciek
- Trzecia - odparłam
- A co dalej z domem? - spytał Kamil Maćka - Dach już zrobiliście dwa tygodnie temu.
- Teraz czekamy na drzwi i okna. Jeszcze ogromne okno na taras z tyłu. Czekamy już tydzień.
- A dalej już prąd i te sprawy?
- Tak, tak. Zdecydowaliśmy się jeszcze na piorunochron, to mają go nam zainstalować we wtorek. A jeszcze zamówiliśmy elektroniczne rolety do każdego z okien w jednej firmie, więc sobie poczekamy na te okna.
Po rozmowach, a także wygłupach i dowcipach, na sam koniec poszliśmy do salonu, aby zrobić sobie wspólne zdjęcia. Chyba każdy zapozował do zdjęcia z balonami "29", czy samym Kamilem.
Na koniec naszej sesji na tle balonów stanęłam ja, Kamil i nasze ukochane dzieci. Agnieszka zrobiła nam kilka zdjęć. Na każdym przybraliśmy inną pozę lub po prostu wygłupialiśmy się.
Impreza urodzinowa skończyła się około 23:00.
Następnego dnia wstałam około godziny 8:00. Kamila nie było na łóżku obok mnie. Poszłam zatem do łazienki. Umyłam zęby. Po czym wróciłam do sypialni. Zdjęłam piżamę i założyłam bluzę o raz spódnicę.
Zeszłam na dół, aby zaparzyć sobie kawę. Gdy tylko weszłam do kuchni, usłyszałam głośne : "Niespodzianka" Był to Kamil wraz z dzieciakami.
- Wszystkiego najlepszego, mamusiu - powiedziała Wiktoria
- Z okazji Dnia Mamy - dopowiedział Piotruś, po czym wręczył mi laurkę, a także piękną kartkę z tulipanem, którą robił w szkole.
Wiktoria również wręczyła mi laurkę. Po czym pocałowała mnie w policzek
- Kocham cię, mamo - powiedziała
W tej chwili Piotruś zrobił się zazdrosny. Również pocałował mnie w policzek, tylko że mocniej i powiedział do mnie:
- Nieprawda. Ja kocham cię Bardziej!
- Ale ja jeszcze bardziej! - wtrąciła się Wiktoria
- Nieprawda, bo ja! - odezwał się Piotruś
Uśmiechnęłam się w stronę Kamila
- Mamusia tak was kocha, że nie musicie się kłócić - powiedziałam, po czym pocałowałam ich oboje w czółka. Kamil zrobił nam takie piękne zdjęcie.
Po wręczeniu laurek zasiedliśmy do stołu. Kamil wraz z dzieciakami przygotował śniadanie.
- Podano do stołu! - powiedział Kamil, po czym położył na stole ogromny omlet
- Smacznego, mamusiu - odezwał się Piotruś
- Ja chciałam to powiedzieć - zdenerwowała się Wiktoria.
- Cóż... Ja byłem pierwszy.
I tak kłócili się cały dzień.
Po śniadaniu poszliśmy do kościoła na godzinę 11:00, a następnie Kamil zabrał nas na lody na Krupówki. Nasze ukochane lody. Po zjedzeniu lodów wróciliśmy do domu. Kamil wyciągnął na na spacer do lasu. Gdy tak sobie szliśmy, zauważyliśmy, że centralnie pod lasem na polnej działce było kilka osób. Na drodze stał zaś jakiś samochód. Najprawdopodobniej to ich samochód. Na działce był wysoki mężczyzna z jakąś kobietą , dzieckiem (najprawdopodobniej dziewczynka) i jakimś facetem. Byliśmy niemal pewni, że pewnie kupili tę działkę i będą budować dom.
Gd wróciliśmy pod nasz dom, zauważyliśmy, że po naszej drugiej stronie na działce również chodziło jakieś młode małżeństwo. Postanowiłam do nich podejść
- Dzień dobry - powiedziałam
- Dzień dobry - odpowiedzieli, po czym... zamarli. Zauważyli Kamila
- Katarzyna Witkowska-Stoch - wyciągnęłam do nich rękę- A to mój mąż - Kamil Stoch - wskazałam na męża, który jeszcze nie przyszedł obok mnie
- Bardzo nam miło - odpowiedzieli
- Państwo kupili tę działkę? - spytałam
- Tak, tak. - odpowiedzieli
Po chwili mężczyzna pierwszy wyciągnął rękę
- Przepraszam.. Gapa ze mnie. Stanisław Bachleda - Curuś, a to moja żona - Sonia Curuś.
- Bardzo mi miło
W tym momencie podszedł do nas Kamila wraz z dziećmi. Przywitał się ze Stanisławem i Sonią.
- Będziemy częściej się widywać - powiedział Kamil - W końcu będziemy mieszkać po sąsiedzku
- Działkę tę dostaliśmy w spadku po tacie Soni - powiedział Stanisław. - W końcu po 5 latach małżeństwa trzeba wyjść na swoje - powiedział wysoki brunet
Sonia była blondynką o zielonych oczach. Wzrok miała spuszczony. Nie patrzyła na nas. Stanisław zaś to wysoki brunet z zarostem. Widać, że dobrze zbudowany.
Porozmawialiśmy przez chwilę z naszymi nowymi sąsiadami i wróciliśmy do domu. Zadzwoniłam również do mojej mamy, aby złożyć jej życzenia z okazji tak cudownego święta, jakim jest Dzień Matki.
Wieczorem wstawiłam zdjęcie, które zrobił nam Kamil z okazji Dnia Matki.
"Matka to nie oko cyklonu
lecz oko opatrzności
zawsze i wszędzie cię widzi
spojrzeniem swojej miłości
nigdy nie skrzywdzi i nie zrani
bo myśli tylko o tobie
swoje szczęście ma za nim.
Czujna jak zająć na miedzy
oczy ma sokoła
mądra jak sowa
a pomaga tak skutecznie
jak na pustyni pora deszczowa
to co złe szybko zapomina
i tylko dobry los zawsze przeklina
wygrywa nawet z twoim tsunami
bo ma umowę
z niebiańskimi mocami - ksiądz Mirosław Benedykt Strożka"
Zdjęcie bez żadnych hasztagów, wyraża więcej niż tysiąc słów.
"Matka to nie oko cyklonu
lecz oko opatrzności
zawsze i wszędzie cię widzi
spojrzeniem swojej miłości
nigdy nie skrzywdzi i nie zrani
bo myśli tylko o tobie
swoje szczęście ma za nim.
Czujna jak zająć na miedzy
oczy ma sokoła
mądra jak sowa
a pomaga tak skutecznie
jak na pustyni pora deszczowa
to co złe szybko zapomina
i tylko dobry los zawsze przeklina
wygrywa nawet z twoim tsunami
bo ma umowę
z niebiańskimi mocami - ksiądz Mirosław Benedykt Strożka"
Zdjęcie bez żadnych hasztagów, wyraża więcej niż tysiąc słów.
Położyłam się spać
Następnego dnia obudziły mnie... ponownie moje ukochane dzieci. Obudziły mnie, tak jak Kamila, wskakując na mnie i wręczając mi laurki.
- Dziękuję, moje ukochane - powiedziałam, całując je w czółka
Następnie podszedł do mnie Kamil i wręczył mi malutką torebeczkę
- Wszystkiego najlepszego, kochanie - po czym wpił się w moje usta
- Dziękuję - odpowiedziałam
Otworzyłam torebeczkę. Była tam złota bransoletka.
- Nie musiałeś - powiedziałam
-Ale chciałem
Następnie zeszliśmy na śniadanie. Kamil przygotował swoje popisowe danie, parówki w trzech smakach :)
Po zjedzonym śniadaniu poszłam na górę, aby ubrać Piotrusia. Następnie zrobiłam mu kanapki i nalałam herbaty w termos. Jeszcze szybko pobiegłam na górę. Przebrałam się z piżamy
Do tego rozpuściłam swoje długie włosy. Pożegnałam się z Kamilem i Wiktorią, całując ich w policzek. Zawiozłam Piotrusia do szkoły, a ja pojechałam do szkoły w Zębie.Po drodze kupiłam w sklepie trochę cukierków. Dzień zaczęłam od lekcji z klasą IV,zaspani uczniowie zostali poczęstowani przeze mnie po cukierku. Dopiero później zorientowali się, że częstuję ich cukierkami z okazji moich urodzin. Następnie klasa VIII i tutaj byłam mile zaskoczona
Do sali weszła cała klasa z bukietem czerwonych róż. Zaczęli mi śpiewać "sto lat", złożyli życzenia urodzinowe i wręczyli kwiaty. Ja zaś poczęstowałam ich cukierkami.
- Dzisiaj was nie pytam - uśmiechnęłam się do uczniów
Po lekcji z klasą VIII, miałam zajęcia z klasą VI. Od klasy szóstej dostałam jedną małą, symboliczną różyczkę. Zaś od klasy VII dostałam żółtego tulipana.
Gdy wróciłam do domu, Kamil aż się zdziwił, dlaczego dostałam tyle kwiatów.
- Widzisz... Takich mam wspaniałych uczniów w Zębie - powiedziałam do Kamila, po czym wstawiłam kwiaty do salonu.
Następnie pojechałam do szkoły Piotrusia, aby go odebrać i zawieźć prost od klubu.
Wróciłam do domu. Wieczorem odebrałam zmęczonego syna i położyłam go spać. Wiktoria również była śpiąca.
Kamil zaś powiedział mi szeptem do ucha, że mam się zrobić na bóstwo, a on w tym czasie przygotuje dla nas kolację tylko we dwoje. Poszłam więc na górę, aby się przyszykować. Po 1,5 godziny zeszłam na dół. W rozpuszczonych włosach, wysokich szpilkach i sukience.
- Kochanie.. - powiedział Kamil
W jadalni czekał na mnie stół udekorowany czerwonym obrusem. Wokół pełno świec.
- Zapraszam - powiedział Kamil
Usiadłam do stołu
- Mam się bać? - spytałam
- Nie
Kamil również usiadł na przeciwko mnie.
- Mało mamy czasu dla siebie. - powiedział
- Wiem... W dodatku starzejemy się.
- A dopiero co się poznaliśmy
- A nasz syn skończy w grudniu 7 lat
- To już 7 lat - westchnął Kamil
Po zjedzonej kolacji, chciałam pójść na górę. Kamil jednak złapał mnie w pasie i przyciągnął ku sobie. Oparł mnie o ścianę i zaczął mnie całować. Najpierw delikatnie. a potem coraz bardziej namiętnie.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Już w drzwiach zdjął ze mnie sukienkę. Stanęłam przed nim w samej bieliźnie.
Złapał mnie w pasie i oparł o drzwi. Podsadził mnie. Całował moje piersi. Po czym jednym ruchem odpiął zamek w mojej bieliźnie. Stanęłam przed nim zupełnie naga.
- Jestem twoja... Cała twoja- szepnęłam mu zmysłowo do ucha.
Wylądowaliśmy na łóżku w swoich gorących objęciach. To była gorąca i niesamowita noc.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000






Komentarze
Prześlij komentarz