Numer 197 - Zakończenie roku szkolnego

Jak zwykle przed końcem roku jest mnóstwo spraw do załatwienia. Wystawienie ocen, rady pedagogiczne. Zawsze znajdzie się kilka osób, które chcą poprawić swoje oceny końcowe na ostatnią chwilę. Ja już miałam ten etap za sobą.
Zakończenie roku miało się odbyć w piątek 28 czerwca. Szkoła w Zębie zorganizowała radę pedagogiczną ogólną w piątek 21 czerwca, a w poniedziałek 24 czerwca radę zakończenia klasy 8. Zaś szkoła w Zakopanem radę zakończenia klasy 8 w czwartek 20 czerwca, a ogólną radę w środę 26 czerwca. Można więc powiedzieć, że miałam być obecna na 4 radach pedagogicznych, które jak zwykle trwają do wieczora.

Nadszedł czas na pierwszą radę pedagogiczną w Zakopanem - 20 czerwca.
Po skończonych zajęciach wróciłam do domu, aby się przebrać.
Pojechałam do szkoły. Uczniowie jeszcze nie skończyli zajęć, więc wszyscy przyglądali się moim żółtym kwiatom na spodniach i marynarce. Gdy weszłam do szkoły, usłyszałam od jednego z nauczycieli, że wyglądam zjawiskowo. Myślałam, że jeśli będzie to rada pedagogiczna na koniec klasy 8, ale ogólnie rada pedagogiczna, to nauczyciele będą dbać o estetykę i wygląd zewnętrzny. Jakoś w końcu trzeba się pokazać, cóż. Myliłam się.
Moje koleżanki z Grona Pedagogicznego miały na sobie zwykłe jeansy, czasami t-shirty. Tylko ja i dyrektor wyglądaliśmy bardziej wizytowo.
Gdy już wszystko na radzie było przedstawione i gdy każdy zbierał się do wyjścia, dyrektor postanowił powiedzieć o swoim pomyśle, abym to ja stworzyła taką właśnie akademię historyczną. Prawie wszyscy poparli ten pomysł. Innym nie podobało się to, że większość propozycji dyrektora jest kierowanych pod moim adresem. Widziałam, że im się to nie podobało. Ciągle myśleli, że to wszystko dlatego, iż jestem żoną Kamila. Jednak nie miałam na to wpływu.
Wróciłam do domu
 Następnego dnia miała odbyć się rada pedagogiczna ogólna w Zębie. Po skończonych zajęciach w szkole w Zakopanem, odebrałam Piotrusia ze szkoły i zawiozłam go do klubu na trening. Następnie wróciłam do domu. Odświeżyłam się. Przebrałam się z ubrań, w których byłam w szkole.

 Po czym pojechałam do Zębu. Znowu stwierdziłam, że ubrałam się nieco ładniej niż pozostali. Spódnica to chyba znowu za wiele.

Gdy wróciłam do domu, opowiedziałam o wszystkim Kamilowi.
- Chcę ubierać się ładnie i elegancko, aby nie chodzić do pracy czy na rady w starych ubraniach. Ma być schludnie, ale z gracją. Jednak gdy patrzę na te pozostałe osoby, które założą jeansy i powyciągany sweter... Widzę, jak patrzą na mnie kątem oka. Zazdroszczą mi chyba... Ale co ja mogę zrobić, jeśli chcę wyglądać elegancko? Myślą, że jestem zadufaną w sobie żoną  skoczka narciarskiego. Nie dostrzegają tego, że pracuję jako nauczyciel, bo czuję takie powołanie. Oni ciągle myślą, że dostałam pracę nie przez wiedzę, ale przez to, że jestem twoją żoną. Co ja mam zrobić?
- Wszędzie tak jest?
- Tak, ale najbardziej to w Zakopanem.
- To na kolejną radę w Zakopanem załóż sobie zwykłe jeansy i koszulkę. Ciekawe, co wtedy zrobią.
- Myślisz tak?
- Ależ oczywiście. Niech zobaczą, że nie masz w szafie tylko same eleganckie ciuchy, że posiadasz także zwykłe jeansy i t-shirty, jak one.

Posłuchałam Kamila. Tak też chciałam zrobić. Czekała na mnie jeszcze rada pedagogiczna , na której miało być poruszane  zakończenie klasy 8 w Zębie.
Po skończonych zajęciach, wróciłam do domu. Szybko coś zjadłam, odświeżyłam się, przebrałam
Włosy związałam w kucyka, zrobiłam lekki makijaż i pojechałam do szkoły w Zębie.
W pewnym momencie podczas rady, dyrektor skierował do mnie następujące pytanie:
- Będzie pani obecna na zakończeniu roku u nas?
- W czwartek na pożegnaniu klasy 8 na pewno. Nie wiem jak z piątkiem - odpowiedziałam - W piątek planowo mam w szkole w Zakopanem, ale chciałabym być obecna na zakończeniu roku mojego syna. W końcu to jego pierwsze zakończenie roku.
- Ale w czwartek pani będzie na 100%?
- Tak, w czwartek na uroczystości pożegnania klasy 8 będę tutaj w Zębie.
- Dziękuję bardzo.
Zdziwiło mnie to pytanie, ale cóż...

Wróciłam do domu dość późno.

W środę czekała mnie rada pedagogiczna ogólna w Zakopanem. Po skończonych zajęciach lekcyjnych wróciłam do domu. Kamil akurat był w sypialni. Poszłam wziąć prysznic, po czym stanęłam przed nim w samym ręczniku. Otworzyłam szafę. Wyjęłam z niej jedną parę zwykłych jeansów i bluzkę.
- I co? Może być?
- Tak - odpowiedział Kamil
Wyjęłam z szafki bieliznę, po czym poszłam z nią do łazienki
- A co? Wstydzisz się przy mnie ubierać? - spytał Kamil
- Jeszcze będę cię rozpraszać - powiedziałam
Poszłam do łazienki, w której założyłam bieliznę, a następnie jeansy i bluzkę.
 Całość uzupełniłam czarną marynarką i czarnymi zamszowymi butami. Do tego torebka, zegarek i okulary przeciwsłoneczne. Poszłam pokazać się Kamilowi.
- I jak?
- Zdejmij te okulary  - powiedział do mnie Kamil z oburzeniem
- A co, nie pasują?
- W domu nie chodzi się w okularach - zaczął się śmiać
- Wiesz co... straszysz mnie ...
Pocałowałam Kamila na pożegnanie, po czym wsiadłam w samochód i odjechałam.
Gdy weszłam do sali, w której miała odbyć się rada, czekało już tam kilka moich koleżanek z grona pedagogicznego. Spojrzały na mnie tym swoim krwiożerczym wzrokiem. Że niby ja w zwykłych jeansach? Chyba były w szoku. Ja zaś, jak gdyby nigdy nic, usiadłam na jednym z krzeseł i czekałam na rozpoczęcie rady.
Te małe żmije - bo tylko tak mogę je nazwać, gapiły się cały czas na mnie. Aż w końcu do sali wszedł dyrektor. Jednak nie zwróciły na niego uwagi. Ja zaś zachowywałam się swobodnie, jak zawsze.

Po skończonej radzie wróciłam do domu.
- I jak? Pomogło? - spytał Kamil od razu w drzwiach
- Nawet nie wiesz, jakie były zdziwione, gdy weszłam na salę w jeansach.
- Jaka ich reakcja?
- Totalne niedowierzanie, a następnie cały czas przyglądały się mi. Cała ich rada polegała na patrzeniu się na mnie. Nic więcej tam nie robiły..


Nadszedł czwartek. Rano było dość chłodno. Postawiłam więc na taką stylizację
Pojechałam zatem do szkoły.
O godzinie 11:00 miała rozpocząć się część pożegnalna. Uczniowie dziękowali nauczycielom, wychowawcy, byłym wychowawcą. Nie odbyło się bez żadnych skeczów.
Na koniec uczniowie podchodzili do każdego z nauczycieli, wręczając im małą, symboliczną różę. Gdy przyszła chyba kolej na mnie, nie podszedł jeden uczeń z jedną różą, tylko wszystkie 13 uczniów z bukietem herbacianych róż.
Wzruszyłam się.
- Dziękujemy pani, że mogła być pani z nami przez te nasze niespełna 2 lata. Dziękujemy, że obudziła pani w nas ducha historycznego. Jeszcze raz, dziękujemy...
To było takie wzruszające....

Po wręczeniu nagród, przyszedł czas na wspólne zdjęcia. Byłam pewna, że uczniowie zrobią sobie zdjęcia z dyrektorem i wychowawcą. Jednak jedna z dziewczyn podeszła do mnie i poprosiła mnie, abym stanęła z nimi do wspólnego zdjęcia  z całą klasą 8. Cieszyło mnie to, że uczniowie bardzo mnie polubili, chcąc mieć ze mną zdjęcie. Widziałam jednak ten wzrok tych wszystkich nauczycielek, które nie zostały poproszone do zdjęcia. Jednak uśmiechnęłam się tylko w ich stronę.
Po zrobieniu zdjęć, wzięłam bukiet róż i wyszłam ze szkoły. Wsiadłam w samochód i wróciłam do domu.


Nadszedł piątek - 28 czerwca - zakończenie roku szkolnego. Postanowiłam, że podczas tego zakończenia, będę wraz z moim synem. Kamil również zadeklarował się, że będzie z nami w tym ważnym dniu dla naszego syna.

Rano zjedliśmy wspólne śniadanie. Następnie ubrałam Piotrusia w białą koszulę. Do tego założyłam mu granatowe spodnie i czerwoną muszkę
Kamil zaś założył błękitną koszulę. Ja zaś postawiłam na:
 Do tego rozpuszczone włosy.
Wiktorii zaś założyłam:

Przed wyjściem zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie, po czym pojechaliśmy najpierw do kościoła.
Tam odbyła się msza na zakończenie roku szkolnego, a po niej wszyscy przeszliśmy do szkoły. Kamil jak zawsze zrobił furorę swoją osobą. Dopiero dzisiaj kilka osób dowiedziało się, że do ich szkoły chodzi syn tego KAMILA STOCHA.
- Zacznijmy zatem od naszych najmłodszych. Poproszę do siebie panią Izabelę -powiedziała dyrektorka
Pani dyrektor i pani Izabela wyszły na środek wraz z dyplomami ukończenia klasy "O". Wyczytywały dziecko, które wychodziło na środek i odbierało dyplom.
Jako pierwszy został wyczytany
- Piotr Stoch!
Piotruś wstał i wyszedł na środek, odebrał nagrodę z rąk pani Izy, a następnie podał jej i pani dyrektor swoją rękę, po czym usiadł na miejsce.
Ja nagrałam ten moment, robiąc jednocześnie zdjęcia.

Gdy wszystkie nagrody zostały rozdane, odbyło się spotkanie w klasach. Piotruś dostał dyplom za wzorowe zachowanie, do tego książkę - legendy krakowskie. Pani katechetka wręczyła każdemu dziecku dyplomik za uczestnictwo w zajęciach religii, a pan od angielskiego dyplomik za uczestnictwo w zajęciach angielskiego.


Następnie wróciliśmy do domu.



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                   kiki2000

Komentarze