Numer 200 - Kamil....ja... jestem...

2 tygodnie podczas których Kamil był na zgrupowaniu były dla mnie okropne. Pierwsze 4 dni to było leżenie w łóżku. Strasznie bolała mnie głowa, następnie brzuch.
Do tego Wiktoria była przeziębiona. Zaraziła Piotrusia i przy okazji mnie. A więc całą trójką leżeliśmy na kanapie pod kocykiek i oglądaliśmy bajki.
Piotruś jednak cały czas spierał się z Wiktorią. On chciał bajkę "Psi patrol", a Wiktoria zaś chciała "Masza i Niedźwiedź".
Poszliśmy na kompromis. Włączyłam im najpierw "Bambi", a później "Dzwonnik z Notre Dame"
I tak mijały nasze prawie dwa tygodnie. Oglądaliśmy cały czas bajki.
Jednak pod koniec zgrupowania Kamila czułam, że nasze przeziębienie i mój ból brzucha nie mija. Do tego zaczęłam wymiotować każdego poranka.
Któregoś dnia wstałam wcześnie, obudziłam dzieciaki, ubrałam je i pojechałam z nimi do lekarza. Okazało się, że nasza pani pediatra ma urlop. Pojechaliśmy więc do szpitala.
Najpierw przebadali Wiktorię, a potem Piotrusia.
- Osłuchowo wszystko dobrze - powiedział młody lekarz
Przepisał dzieciakom jakieś syropy
Następnie ja miałam zostać zbadana. Powiedziałam o moich bólach brzucha. Lekarz bez słowa wyszedł z gabinetu, po czym przyszedł do mnie z... testem ciążowym
- Proszę go zrobić.
Zdziwiło mnie to,jednak wzięłam test, po czym dokupiłam jeszcze 4 dla pewności. Zniknęłam za drzwiami szpitalnej łazienki.
Wyszłam po chwili z niej z 5 testami ciążowymi. Wszystkie pozytywne.
Nie mogłam uwierzyć... Czyżby w końcu się udało?
Zostałam przekierowana do pani ginekolog, która zrobiła mi USG, po czym wręczyła mi zdjęcia mojego maluszka.
- Gratuluję - powiedziała do mnie
Szczęśliwa opuściłam szpital wraz z dzieciakami. Wróciłam z nimi do domu. Nie chciałam jeszcze informować o niczym Kamila. Miał wrócić następnego dnia, więc wtedy chciałam mu powiedzieć.
Jednak czułam się taka... Podekscytowana. 
- Będziecie mieli braciszka albo siostrzyczkę - powiedziałam do dzieciaków, gdy byliśmy już w domu
- Jak to? - zdziwił się Piotruś
- No tak to.. Chciałeś mieć rodzeństwo, to będziesz je miał
- A kiedy?
- Jeszcze musisz poczekać - powiedziałam do naszego synka

Z całej tej euforii zadzwoniłam do mojej mamy i wykrzyczałam jej:
- Mamo! Jestem w ciąży!
Obie tak strasznie się cieszyłyśmy. 
- Czyli będę już po raz 4 czwarty babcią! - wykrzyknęła moja mama.
- Tak... - powiedziałam do niej - Nawet nie wiesz, jak się mamo cieszę.
- W końcu wam się udało.... Przecież....
- Tak wiem... Wiem, co było wcześniej i zostałabyś może po raz piąty babcią, ale wiesz.... Nie wracajmy już do tego..
- Dobrze... Dzwoniłaś do babci?
- Nie, zaraz za dzwonię
- To dzwoń.

Rozłączyłam się. Zadzwoniłam do Kornelii, a także do Michała i Piotrka, aby podzielić się radosną nowiną. Następnie zadzwoniłam do babci.
- Halo - odebrała telefon babcia
- Witaj, babciu.. - powiedziałam
- O! Kasia! Kiedy do mnie dziecko przyjedziesz? Kamilek twój mi obiecał, że mnie odwiedzicie!
- Tak, babciu odwiedzimy cię jak będziemy mieli czas.. Teraz w sierpniu mamy 3 wesela...
- 3? - zdziwiła się - Wiem, że nasz Michałek, kto jeszcze?
- Kuzyn Kamila jeszcze i jeden z trenerów naszego klubu.
- Aha...
- Babciu.. Bo muszę ci coś powiedzieć...
- Tak?
- Jestem w ciąży..
- Wnusiu, moja kochana... Nawet nie wiesz, jak się cieszę... To już będzie mój ósmy prawnuczek
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę - powiedziałam do babci
- Kochana moja.... To ty nie wiesz, jak ja się cieszę..

Po rozmowie z babcią, odłożyłam telefon. Poszłam do kuchni, aby ugotować obiad.... Gdy tak stałam przy kuchence, złapałam się za brzuch.... Uśmiechnęłam się...
-  Moje kochanie.... - powiedziałam, głaszcząc się po brzuchu.
Ugotowałam zupę ogórkową. Nalałam do talerzy, które położyłam na stole. Zawołałam dzieci na obiad.
- A będę miał braciszka czy siostrzyczkę?
- Nie wiem jeszcze - odpowiedziałam na pytanie Piotrusia.
Po chwili dodałam
- A teraz mi obiecajcie, że nic nie powiecie tacie, dobrze? Jutro tata wróci i sama mu powiem.. Dobrze?
- Dobrze - powiedziała Wiktoria
- Słowo honoru! - wykrzyknął Piotruś
W tej chwili przytuliłam do siebie moje ukochane dzieciaki, pocałowałam każde z nich w czółka.
- Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że was mam... Moje ukochane dzieci.... Pamiętajcie, że zawsze możecie na mnie i na tatusia liczyć... Kochamy was!

Po zjedzonym obiedzie pozmywałam naczynia, a następnie poszłam z dzieciakami na dwór.
Wiktoria bawiła się w piaskownicy, a Piotruś bujał się na huśtawce. Ja zaś siedziałam w altance i zrobiłam im kilka zdjęć, które wysłałam do Kamila.
"Jaka u ciebie pogoda? Bo u nas strasznie słonecznie!"

Po chwili Kamil mi odpisał, wysyłając swoje selfie bez koszulki na tle skoczni. W tle było ogromne słońce.
"U nas również słońce świeci"
 " A co ty tak bez koszulki? Nie ma tam jakiś innych kobiet?"
" A co, zazdrosna jesteś?"
"O ciebie zawsze i wszędzie. Bo jeśli zobaczę jakąś długonogą blondynkę obok, to.... 😂😂😂"
"Wiesz, że ja tylko brunetki 😍😂😘"
"Kocham Cię"
"Ja ciebie też"

Gdy tak siedzieliśmy na dworzu, usłyszałam, że ktoś podjechał pod nasz dom. Odwróciłam się. Był to Bronisław.
Przywitałam się z nim.
- Witaj, kochana! - powiedział
- Dzień dobry
Następnie przywitał się z dzieciakami.
- Może kawy, herbaty, soku?
- Może być sok.
Gdy tylko wstałam, na działkę na przeciwko przyjechała Agnieszka. Zawołałam ją. Przyszła od razu do nas.
Przywitałam się z nią, a następnie poszłam do domu, przyniosłam dwie szklanki soku.
- Co powiedziecie, ciekawego? - spytałam
- Przyjechałam na działkę, mam chwilę wolnego  -powiedziała Agnieszka
- Kiedy masz otwarcie tego swojego klubu?
- Na samym początku września. Mam nadzieję, że otworzymy pierwszy trening - powiedziała
- No nie wiem, nie wiem... - powiedziałam tajemniczo
- Dlaczego? - spytała
Po chwili milczenia, powiedziałam:
- Jestem w ciąży!
- Naprawdę?! Gratulacje! - powiedziała Agnieszka
Pogratulowała mi przytulasem
- Naprawdę? - zdziwił się Bronisław - Będę po raz piąty dziadkiem! - Bronisław był bardzo szczęśliwy - Chodź, uścisnę cię !
Bronisław przytulił mnie, jak ojciec przytula swą córkę... To było takie piękne.
- Tylko proszę, nie mówcie nic Kamilowi.... Chcę mu jutro powiedzieć, jak wróci.
- Ależ oczywiście - powiedziała Agnieszka - Masz moje słowo!
- Moje też - powiedział Bronisław
- Gdy powiedziałam do dzieciaków, aby dzisiaj nic nie mówiły tacie, to Piotruś powiedział mi, że słowo honoru! - uśmiechnęłam się

Po chwili Agnieszka poszła do swojego domu, Bronisław również wrócił do Zębu. Ja jeszcze posiedziałam sobie na dworzu. Nagle usłyszałam, że Piotruś kogoś woła.
Wychyliłam się. Zobaczyłam , że moja sąsiadka wyszła z dzieciakami na dwór.
- Mamo, mogę pójść? - spytała Maja
Sąsiadka Marta jednak nic nie odpowiedziała
- Zapraszamy - powiedziałam
Marta wzięła więc trójkę swoich dzieci i przyszła do nas. Maja i Kamil poszli się bawić z Piotrusiem i Wiktorią, a Marta usiadła z dwuletnim Igorkiem obok mnie w altanie
- Może kawy, herbaty, wody?
- Nie dziękuję - odpowiedziała
- Dawno cię nie widziałam.
- Krzysiek pracuje, ja siedzę w domu, zajmuję się dzieciakami.
- Maja już chodzi do szkoły?
- Tak, od września już do pierwszej klasy. Tutaj dwie ulicy dalej, do zerówki chodziła tutaj, więc jej nie przepisywałam
- Naprawdę?
- Tak
- Bo wiesz.. Ja Piotrusia również zawożę tutaj obok nas, do szkoły od września i jeszcze nigdy cię nie widziałam, a jakoś nigdy nie zwracałam uwagi na dzieci.
- Wiesz... Na rozpoczęciu roku był Krzysiek...
- U mnie na rozpoczęciu był Kamil, więc mógł nie poznać
- A na zakończeniu była moja mama
- To na zakończenie wybraliśmy się rodzinnie - powiedziałam - Teraz w sierpniu będę miała dwie rady pedagogiczne, więc zobaczę, jak to będzie. Może we wrześniu pójdę z Piotrusiem na rozpoczęcie?
- A pani... Gdzie pani uczy?
- Jaka pani? Proszę, mów mi po imieniu. Żadna ze mnie pani..
-Wiesz... Ciężko jest mi  i Krzyśkowi przyzwyczaić się, że jesteśmy sąsiadami Kamila Stocha, tego KAMILA STOCHA
- Już... proszę nie przesadzać - uśmiechnęłam się-  Jesteśmy tacy sami, jak inni ludzie.  Teraz obok nas, buduje się kolejne małżeństwo - Stanisław i Sonia... Tam pod lasem - wskazałam ręką w kierunku północnym - Buduje się chyba kolejny dom... Trochę się zaludnia ta nasza ulica
- Chyba tak... pań..... - zacięła się - Chyba tak wy rozpoczęliście to wszystko
- Na początku są 3 domy, ale to ponad kilometr stąd na początku tej ulicy, potem długo, długo nic... , teraz będzie Stanisław i Sonia, my, Agnieszka  i Maciek naprzeciwko, obok wy i pod lasem...
Po chwili powiedziałam
- Nie odpowiedziałam ci na twoje pytanie... Uczę historii w szkole w Zębie i tutaj w Zakopanem , obok kościoła.
- Przepraszam za pytanie, ale... ciężko jest być nauczycielem?
- Jeśli ktoś nie chciał być, nie jest nauczycielem z powołania, to może być ciężko, ale ja... Mi się strasznie podoba ta praca... Uwielbiam ją

Sąsiadka wraz z dzieciakami spędziła u nas ponad dwie godziny. Wróciła do domu, gdy tylko podjechał jej mąż z pracy.


Wieczorem rozmawiałam jeszcze z Kamilem przez SKYPE.
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że już wracam do domu
- Ja też się cieszę - powiedziałam
- Jak dzieci, już śpią?
- Tak...
- Jak ci minął dzień?
- Bardzo dobrze... Już mnie nic nie boli.... Wiktoria również jakoś cudownie wyzdrowiała... Byłam z nimi u lekarza, przepisał im syropy, więc kurujemy się  - uśmiechnęłam się w tym momencie - Wróciłam do domu, ugotowałam obiad, wyszliśmy na dwór i całe popołudnie spędziliśmy na zewnątrz. Najpierw przyjechał twój tata, potem Agnieszka, a na koniec w końcu zobaczyłam naszą sąsiadkę od kilku miesięcy.
- I jak?
- Maja i Kamil bawili się z Piotrusiem i Wiktorią, a my siedziałyśmy w altance z małym Igorkiem. No w sensie już nie taki mały, bo ma dwa latka, ale jednak... taki słodki... Ale widać, że do ojca podobny.
- O czym rozmawiałyście?
- Wiesz, czego się dowiedziałam?
- Czego?
- Że jej Maja chodzi z naszym Piotrusiem do jednej klasy
- Naprawdę?
- Tak
- Jak to jest możliwe, że nie wiedzieliśmy?
 - Nie wiem... Wiesz przecież, że jakoś nie odzywali się do nas.. A ona dzisiaj do mnie mówi na "pani"...
- A na rozpoczęciu, na zakończeniu ich nie było?
- Na rozpoczęciu był Krzysiek, a na zakończeniu jej mama.

Po rozmowie z Kamilem poszłam wziąć kąpiel i położyłam się na łóżku w sypialni. Spojrzałam jeszcze raz na mój brzuch i znajdujące się w nim maleństwo. Położyłam na nim ręce
-  Hej.... kochanie.... Tutaj twoja mamusia... Nawet nie wiesz, jak cię bardzo kocham... Już jutro twój tatuś się o tobie dowie... Już jutro - powiedziałam, po czym poszłam spać


Następnego dnia Kamil miał przyjechać już około południa. Rano upiekłam więc ciasto i z utęsknieniem wraz z dzieciakami czekałam na jego przybycie.
Piotruś czekał już przy oknie.
- Jest! Podjechał! - wykrzyknął Piotruś, po czym podbiegł do drzwi, otworzył je i w samych skarpetkach wybiegł na dwór. Za nim wybiegła Wiktoria, a ja za nimi.
Kamil wyszedł z samochodu. Nawet nie wyjął walizek. Dzieci rzuciły się mu na szyję...
- Tato! -  krzyczały jedno przez drugie.
- Moje kochane.... - powiedział Kamil
Dzieci trwały z Kamilem w kilkuminutowym uścisku. Zrobiłam im zdjęcie, które wstawiłam na swoje instastory z napisem "Dwa tygodnie nie było taty w domu. LOVE"
- No już zostawcie mnie... - powiedział Kamil - Muszę się z mamą przywitać.
Dzieciaki zostawiły Kamila w spokoju, po czym podszedł on do mnie i przytulił mnie z całej siły... Zwieńczeniem był pocałunek w usta... z miłością.
Kamil objął mnie w pasie. W tym momencie zobaczyłam, że kilka metrów dalej na drodze.... stał czarny samochód, a w nim jacyś ludzie, robili nam zdjęcia. Pokazałam to Kamilowi.
- Chodź lepiej do domu  -powiedział
Weszliśmy zatem do domu. Kamil wyjął walizki z samochodu i wszedł na końcu.
- Mama upiekłam tobie ciasto! - powiedział Piotruś do Kamila
- Naprawdę?!
- Tak! - potwierdziła Wiktoria
- Aż tak nie mogliście się mnie doczekać?
- Aż tak - odpowiedziałam
Weszliśmy do kuchni. Naszykowałam talerzyki i łyżeczki, ukroiłam ciasto i położyłam je na stole
- Częstujcie się. - powiedziałam
- Ja nie chcę - powiedziała Wiktoria
- A chcesz coś zjeść?
- Nie
- Mamo... A kiedy powiesz tacie o... - i w tym momencie Piotruś się zaciął
- O czym masz mi powiedzieć? - spytał Kamil
- Jak już Piotruś się wygadał.. Miałam ci powiedzieć, zanim spokojnie zjesz ciasto.
- Nie trzymaj mnie w niepewności  -powiedział lekko zdenerwowany Kamil
- A więc.... Jestem w ciąży!
- Co?! - Kamil był mega zdziwiony... - Kochanie
Mój ukochany mąż wstał aż z miejsca, po czym podszedł do mnie, złapał mnie w pasie i wziął na ręce, a następnie okręcił wokół własnej osi.
- Cieszysz się? - spytałam
- Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie - powiedział, po czym pocałował mnie  w usta.
Odwzajemniłam jego pocałunek, po czym położyłam swoje ręce na jego policzkach...
- Kiedy się dowiedziałaś?
- Wczoraj.... Ale chciałam ci zrobić niespodziankę.
- No to mi zrobiłaś niespodziankę
Kamil położył ręce na moim brzuchu, po czym schylił do mojego brzucha..
- Kochanie.... to ja twój tatuś..... Jeszcze cię nie widziałem, a już cię kocham... Masz być grzeczny , albo grzeczna... Masz nie dokuczać mamie.
Kamil stanął na prostych nogach
- Masz zdjęcia USG?
- Tak, mam. Zaraz ci pokażę.
Zjedliśmy zatem ciasto, po czym poszłam na górę i przyniosłam zdjęcia USG, które pokazałam Kamilowi.
- Jest jeszcze mały, albo mała - powiedziałam - Ma dopiero 2 tygodnie...
- Ale już jest taki słodki, albo słodka..


Wieczorem po kąpieli położyłam się na łóżku obok Kamila. Kamil przysunął  się obok mnie i zaczął mnie całować.... tak delikatnie... Następnie zszedł coraz niżej.... Podwinął do góry moją bluzkę od piżamy i zaczął całować mój brzuch
- Myślisz, że będzie chłopiec czy dziewczynka? - spytał
- Najważniejsze, żeby było zdrowe.... Ale.... jeszcze nic nie wiadomo.
- Ja czuję, że będzie chłopiec... - powiedział
- Tak myślisz?
- A ty postawisz na swoim i będzie Karol?
- Pamiętasz - uśmiechnęłam się
- Pamiętam
- Jak będzie chłopiec to będzie Karol Kamil... Będzie miał dwa imiona - powiedziałam
- A jak dziewczynka?
- To daję tobie wolną rękę
- A jak będę bliźniaki?
- Nawet sobie nie żartuj - uśmiechnęłam się

Zasnęliśmy  w swoich objęciach....



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                              kiki2000
 

Komentarze