Numer 87 - Zaproszenia

Tak jak planowaliśmy z Kamilem, po moich urodzinach mieliśmy wziąć się za zaproszenia na nasz ślub. Mieliśmy zamiar pojechać do wszystkich z zaproszeniami, ale zaproszenia dla zagranicznych skoczków mieliśmy rozesłać pocztą.

Był wtorek 28 maja. Rankiem jak zawsze nerwówka. Kamil biega i się ubiera jednocześnie. Ja również chciałabym się ubrać, uczesać i umalować, ale do roboty miałam jeszcze śniadanie i musiałam przygotować Piotrusia.
Ze śniadania wyręczył mnie Kamil, który już ubrał się w czarne spodnie i błękitną koszulę w czarne kropki. Piotrusia również ubrałam i nakarmiłam. Piotruś ubrany w czerwoną koszulę i czarną muszkę. Wyglądał obłędnie, aż Kamil poprosił o zdjęcie z synkiem. Nie mogłam odmówić takim dwóm dżentelmenom.
Ja zjadłam śniadanie, po czym ubrałam się, do tego lekki makijaż , a włosy rozpuściłam i wyprostowałam prostownicą.
Piotruś bawił się swoimi zabawkami w salonie, a ja usiadłam z Kamilem przy stoliku z pudełkiem z zaproszeniami i pudełkiem z białymi kopertami z ozdobną, białą wstążeczką i białymi koralikami.
Siedziałam nad pudełkami z czarnym cienkopisem i wypisałam koperty.
- Musimy Kamyk (tak pieszczotliwie mówię do Kamila) , gdzie dzisiaj jedziemy, bo przecież wszystkich na raz nie weźmiemy.
- Ja bym wypisał już tych wszystkich, do których wysyłamy pocztą, bo do takiej Norwegii , to trochę będzie ....
- Ok, tylko do kogo dzisiaj jedziemy?
- Nie wiem sam...
- Twoja rodzina , czy jak?
- Może być
Kamil był taki jakiś bez życia....
- Co ci jest? Taki smutny jesteś?
- Jakoś źle się czuję.
- Kac? - spytałam
- Niestety, ale tak...
- Nie przejmuj się. Ja będę prowadzić, a ty będziesz moim nawigatorem
- Niech ci będzie.
Wypisałam wszystkie koperty i wszystkie schowałam do pudełka. Wyszliśmy z mieszkania i udaliśmy się do samochodu. Następnie pojechaliśmy prosto na pocztę.
- Daniel Andre Tande - podałam Kamilowi kopertę- Johann Andre Forfang, Andreas Wellinger, Stefan Kraft, Simon Ammann, Andreas Stjermen, Michael Hayboeck, Anders Fannemel, Stepfan Leyhe, Anna Stoch..
- Anna? - zdziwił się Kamil
- Tak. Przecież wysyłamy na ten angielski adres - powiedziałam
- A tak.... racja
- Dobra dalej.... Clemens Aigner, Aleksander Stoeckel, Peter Prevc .
- Wszyscy?
- O! I jeszcze Stefan Horngacher
- Najważniejszy na końcu - uśmiechnął się Kamil
- Właśnie
Kamil włożył listy do skrzynki pocztowej.
- Część zaproszeń wysłanych - powiedział Kamil
- Ja bym proponowała,  aby pojechać do twojej rodziny i znajomych. Pojedziemy też do Maćka Kota,  Dawida. A do Agi jutro. Tak samo z moją rodziną.  Dzisiaj wszystkich nie zdążymy.  I tak musimy wrócić na jakiś obiad, aby nakarmić Piotrusia.
- A może pojedziemy do restauracji? - zaproponował Kamil.
- A stawiasz?  - zaczęłam się śmiać.
- Pomyślę.
Na początek pojechaliśmy do rodziców Kamila. Akurat w domu był tylko pan Bronisław. Bardzo ucieszył się z naszej wizyty i zaproszenia.
- Kawy, herbaty? - spytał
- Ja herbaty - odpowiedziałam
- Ja także.
Bronisław zrobił nam herbaty  i przyniósł ją nam do salonu.
- I jak tam? Wszystko dopięte na ostatni guzik?
- Tak - odpowiedziałam
- Jedyne co nam zostało, to zaproszenia - powiedział Kamil
- Ile już osób odwiedziliście?
- Na razie tylko was, choć do zagranicznych kolegów Kamila ze skoczni wysłaliśmy już pocztą, a oni to prawie 1/4 wszystkich naszych gości - odpowiedziałam
 - No to pozostałe 3/4 przed wami - uśmiechnął się Bronisław
- Aż 3/4 - skomentował Kamil
- Z takim tempem , to będziemy trzy tygodnie zapraszać gości na nasz ślub - powiedziałam
- Wiesz Kasiu... U was ślub to prawie 125 osób, a u mnie i u Krystyny raptem tych osób było 35, więc różnica jest ogromna - skomentował Bronisław
- Wiem. U moich rodziców było ponad 50 osób, więc i tak w porównaniu z naszymi gośćmi, to mało.
U pana Bronisława spędziliśmy ponad pół godziny, ale musieliśmy dalej jechać. Cóż. Czas nas gonił, a my nie mogliśmy zapraszać gości w nieskończoność.
Następni na naszej liście byli Amelia i Jan Eliaszczyk wraz z dziećmi. 21- letnim Janem i 18 - letnią Natalią.
Amelia to rodzona siostra pana Bronisława, więc była dla Kamila ciocią. I z czego wiem z opowieści, to była dla Kamila dość bliską osobą.
Ich dom był nad podziw zwykły. Piętrowy z małym balkonikiem z przodu. Biały z czerwonym dachem. Do tego mały przydomowy ogródek, a w nim pełno kwiatów.
- Myślisz, że są w domu? - spytałam
- Powinni być.
Kamil zapukał do drzwi. Otworzyła mu miła, dość niziutka kobieta. W podeszłym wieku. Zadbana blondynka w zielonej sukience.
- Witaj Kamilku! - rzucili się sobie w ramiona
- Witaj ciocia!
Nie mogli się od siebie oderwać.
Weszliśmy do domu.
- Pozwolisz, że przedstawię ci moją narzeczoną Katarzynę Witkowską i naszego synka Piotrusia. - przedstawił nas sobie Kamil
Wyciągnęłyśmy do siebie dłonie na przywitanie. Następnie powiedziałam do Piotrusia.
- Podaj do cioci rękę
Piotruś uśmiechnięty od ucha do ucha wyciągnął ręką w stronę cioci.
- Jaki ty jesteś przystojniak! - powiedziała do Piotrusia.
- Po tatusiu - uśmiechnęłam się
Zostaliśmy zaproszeni do salonu. Tam na kanapie siedział bardzo młody mężczyzna. Oglądał jakiś mecz.
- Janek! - Kamil przywitał się ze swoim bratem ciotecznym.
Podeszłam do Janka i wyciągnęłam do niego rękę.
- Kasia Witkowska. Narzeczona Kamila
- Bardzo mi miło - ucałował moją dłoń Janek - Jan Eliaszczyk.
Piotruś już sam wyciągnął rękę do Janka
- A to nasz synek Piotruś  - powiedział Kamil
Ciocia Kamila chciał zrobić nam herbatę, ale już byliśmy po jednej, więc wyciągnęła z lodówki ciasto z jabłkami.
- Próbujcie. Sama piekła wczoraj - powiedziała Amelia
Zjadłam z Kamilem po kawałku ciasta. Kamil nakarmił nawet Piotrusia, który chciał zjeść ciasto oczami. Nie mógł się po prostu na nie napatrzyć.
- A gdzie wujek? - spytał Kamil
- W pracy - odpowiedziała Amelia
- A Natalia?
- U chłopaka.
- A ile Natalia ma lat? - spytałam
- 18.
Ciocia Kamila przejrzała mnie wzrokiem
- A ile jesteście razem?
- Razem? - Kamil popatrzył się na mnie - Trudno powiedzieć.
Ciocia zdziwiła się
- To wy.... - nie dałam jej dokończyć
- Trochę to było burzliwe.... Raz się schodziliśmy, rozchodziliśmy. Więc....
- A ile się znacie? - zapytał Janek
- 2,5 roku - odpowiedziałam
- A kim pani jest z zawodu?
- Z zawodu? Obecnie jestem na trzecim roku pedagogiki.
-  A... - lekko zawahała się na początku. - Ile ma pani lat?
- Skończyłam wczoraj 22 lata - odpowiedziałam
- Czyli jesteś młodsza od Kamilka o ....
- 2 lata
- O! A  czy pani... - przerwałam jej jednak
- Jaka pani. Kasia jestem!
- Racja Kasia! - ciocia Kamila wyglądała na dość zdenerwowaną. - A narzeczeństwem jesteście od kiedy?
- Od stycznia ciociu.
- O! No to kiedy ślub? - spytała
I w tym momencie wstaliśmy z Kamilem. Wyjęłam z torebki zaproszenia w białej kopercie. Jedno było dla Janka, a drugie dla cioci, wujka i Natalii.
- Bo my właśnie w tej sprawie. - powiedział Kamil
- Chcielibyśmy zaprosić was na nasz ślub, który odbędzie się 24 sierpnia tego roku (2019) w sobotę o godzinie 16:00 w kościele Cudownego Medalika w Zakopanem - powiedziałam i wręczyłam zaproszenia
Na początku cioci, a następnie Jankowi.
- O! Janek! - powiedziała ciocia - Musisz sobie jakąś dziewczynę znaleźć, bo Natalia to pójdzie z chłopakiem zapewne - uśmiechnęła się ciocia.
 Następnie odłożyła zaproszenie na bok i wyściskała całą naszą trójkę.
 - Jak ja się cieszę Kamilku, że w końcu ci się w życiu udało! Gratuluję wam!
Ucieszyłam się, że ciocia Kamila tak dobrze przyjęła tą wiadomość. Nie chciałabym widzieć miny mamy Kamila podczas wręczenia zaproszenia. Dobrze, że jej wtedy akurat nie było.
- Wszystko już macie? - spytała
- Tak. - odpowiedział Kamil
- A sukienka?
- Jest - odpowiedziałam
- Piękna?
- Najpiękniejsza - odpowiedziałam ponownie Amelii.
Ciocia spojrzała się na Kamila
- Jeszcze sobie poczekasz , aby zobaczyć swoją ukochaną w sukni ślubnej
- Właśnie... Ja tu słyszę, że suknia już jest, a nawet nie wiem gdzie.
- Oj.... Dowiesz się w swoim czasie - uśmiechnęłam się.
 Posiedzieliśmy jeszcze chwilę , jednak musieliśmy jechać dalej.
Ciocia Amelia i Janek pożegnali się z nami, a my jechaliśmy dalej.
- Pojedziemy teraz do Nowego Targu - powiedział Kamil
- A to co, do Dawida?
- Przy okazji.
- A to jest tam jakiś twój znajomy, rodzina?
- Wujek Mirosław... Samotnik. Mieszka w bloku. Bezrobotny.
- Ulubiony wujek, jak ciocia Amelia?
- Można tak powiedzieć... Dawno go nie widziałem, ale pytałem się ostatnio taty. Był u niego, więc adresu nie zmienił po dwóch tygodniach.
Pojechaliśmy do Nowego Targu. Od cioci Amelii to tylko 15 minut samochodem.
Wysiedliśmy pod blokiem. Takim trochę obskurnym, starym blokiem.
- Tutaj mieszka twój wujek?
- Tak, tutaj.
- Które piętro?
- Drugie...
- No to długo się nie nachodzimy - uśmiechnęłam się

Zapukaliśmy do drzwi. Otworzył nam niski mężczyzna, około 50-tki, czarne włosy, broda, wąsy. Ubrany w granatową koszulkę i jeansy
- Kamil? - zdziwił się , gdy zobaczył Kamila
- Tak, to ja.
- Zapraszam
Mieszkanie było dość przytulne. Z korytarzyka wchodziliśmy do salonu. Tam był mały telewizor na szafce, na przeciwko telewizora była kanapa, stolik i dwa fotele. Prosto z salonu było przejście do ciasnej kuchni, a z kuchni przejście do łazienki
- Siadajcie - powiedział
Usiedliśmy na kanapie, a wujek Mirosław na fotelu.
- Wujku, chciałbym ci przedstawić moją narzeczoną Katarzynę Witkowską
- Bardzo mi miło - ucałował moją dłoń, jak prawdziwy dżentelmen
- Mi również.
- A to nasz syn Piotruś - powiedział Kamil
- Przywitaj się z wujkiem - powiedziałam do Piotrusia
Piotruś wyciągnął rękę do wujka Mirosława
- Ile ma lat? - spytał Mirosław
- W czerwcu skończy półtora roku - odpowiedziałam
- A kiedy się urodził?
- 25 grudnia - odpowiedziałam
- 2017 - uśmiechnął się Kamil
- Jaki przystojniak - powiedział Mirosław
- Po tatusiu.
Mirosław nie mógł się nadziwić Piotrusiem
- Dopiero co bawiłem się z takim małym Kamilkiem, a tu teraz jego syn jest u mnie - powiedział.
Aż się Mirosław wzruszył
- Może kawę, herbaty?
- Nie, już piliśmy - powiedział Kamil
- To już byliśmy gdzieś dzisiaj?
- U cioci Amelii.
- O! U Amelii! Kiedy ja u niej byłem!
- Ja też już dawno... Kilka lat - powiedział Kamil - Dopiero co dzisiaj.
- Poczęstowałbym was czymś, ale nie byłem przygotowany na odwiedziny.
- Nie, nie szykuj nic wujek, my tylko na chwilę - powiedział Kamil
- A ty.... - chciał sobie przypomnieć moje imię.
- Kasia
- Tak... A ty Kasiu.... Pracujesz, studiujesz?
- Jestem na trzecim roku pedagogiki
- O! Pani pedagog!
- Tak....
- A ty Kamilu, też coś studiujesz?
- Studiuję.... To za dużo powiedziane. Jak mnie przez cały czas nie ma..... Ale jestem na piątym roku na AWF w Krakowie.
- O! To w lipcu będziesz panem magistrem!
- Wychowania fizycznego!
- A ty Kasiu.... Młodsza jesteś od Kamila?
- Tak, o  dwa lata...
- O!
W tym momencie Piotruś podszedł do Mirosława i złapał go za rękę
- Dziadzia! - wykrzyknął
- Piotrusiu, to wujek.... Brat dziadka -  powiedział Kamil do Piotrusia.
I tak posiedzieliśmy jeszcze chwilę, jednak obowiązki nas goniły.
- My przyjechaliśmy w pewnej sprawie - powiedział Kamil
Wyjęłam z torebki kopertę
- Chcielibyśmy serdecznie zaprosić ciebie wujku na nasz ślub, który odbędzie się 24 sierpnia tego roku o godzinie 16:00 w kościele Cudownego Medalika w Zakopanem - wręczyłam zaproszenie
- Jak miło z waszej strony. Widać, że nie zapomnieliśmy o starym wujku.

Jednak musieliśmy jechać dalej. Cóż... Taki los.. Następni na liście byli fizjoterapeuta Aleksander Winiarski z Nowego Targu, lecz u niego byliśmy dosłownie 5 minut. Następnie pojechaliśmy do Dawida Kubackiego.
Siedział sobie w ogrodzie i pił kawę.
- O! Czyżby drugie śniadanie? - spytałam uśmiechając się
- Tak. - odpowiedział Dawid
- O! No to możemy i mi się przyłączymy! - powiedział Kamil
Dawid poszedł i przyniósł nam kawę.
- A tobie Piotruś? Co ty chcesz?
Widziałam w oczach Dawida troskę. Było mu przykro, bo sam byłby ojcem, ale jednak... wiadomo jak się stało. Po tych wydarzeniach on załamał się kompletnie. Chciał , aby to wszystko wróciło, ale cóż...
Dawid przyniósł Piotrusiowi sok. Wypił go jednym tchem
- Pić ci się chciało! - powiedział Kamil do Piotrusia
Mały jednak nie zważał na jego słowa. Był zajęty zabawami w ogrodzie. Nie bawił się sam. Bawili się z nim rodzice Dawida, którzy akurat wyszli z domu.
- Chcielibyśmy zaprosić cię na nasz ślub, który odbędzie się 24 sierpnia o godzinie 16:00 w kościele Cudownego Medalika w Zakopanem - Kamil wręczył Dawidowi zaproszenie
- Dziękuję wam bardzo. - odpowiedział

Następnie pojechaliśmy do kolejnego wujka Kamila. Do wujka Andrzeja. 52-letni mężczyzna, z zawodu mechanik. Mający 42- letnią żonę Alicję i dwójkę dzieci. 24 -  letniego Mariusza i 22- letnią Izabelę.
Podjechaliśmy pod dom. Była to istna willa. Nie wierzyłam, że taki zwykły mechanik mógł się czegoś takiego dorobić. Dopiero przed samym wejściem na posesję Kamil mi powiedział, że ciocia Alicja jest chirurgiem dziecięcym.
- Wow! A Mariusz i Izabela kim są?
- Mariusz studiuje medycynę. Izabela też
- Rodzina lekarzy!
- I to jakich!
Zapukaliśmy do drzwi. Otworzyła nam niska brunetka. Była to ciocia Kamila Alicja - żona Andrzeja. Zaprosiła nas do środka. W salonie siedział Andrzej. Oglądał jakieś wiadomości sportowe.
- Ciociu, wujku. Chciałbym przedstawić wam moją narzeczoną Katarzynę Witkowską.
Zapoznałam się z wujkiem Andrzejem i ciocią Alicją.
Napiliśmy się herbaty. I wręczyliśmy zaproszenie na nasz ślub. Dużo rozmawialiśmy. Alicja to bardzo oczytana i inteligentna kobieta. Porozmawiałam z nią i dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy. Ona również wyciągnęła ode mnie kilka informacji.
- Mariusz chce być ginekologiem - powiedziała Alicja
- A Izabela? - spytałam
- Iza sama jeszcze nie wie... Ona albo pediatra, albo chirurg dziecięcy, jak ja.
Cóż... Jednak nie mieliśmy dużo czasu. Musieliśmy jechać dalej. Była już 12:00. Wróciliśmy do mieszkania i nakarmiłam Piotrusia.  Następnie pojechaliśmy do mojej przyjaciółki ze studiów - Kai i do jej narzeczonego. Tam jednak Piotruś zrobił się marudny. Zaczął płakać, więc musieliśmy wyjść....
Kolejny na naszej liście był Zbigniew Klimowski wraz z żoną. To pierwszy trener Kamila, który mu wiele zawdzięcza. Obecnie pan Zbigniew Klimowski jest pomocnikiem Stefana Horngachera.
Następny był Apoloniusz Tajner ze swoją partnerką. Jednak niestety, ale pan Apoloniusz Tajner musiał jechać do Polskiego Związku Narciarskiego,  więc byliśmy u niego tylko kilka minut.
Po godzinie 13:00 pojechaliśmy do Maćka Kota. Maciek siedział w ogrodzie. Obrazek istny , jak u Dawida Kubackiego.
Siedział sobie w ogrodzie i pisał z kimś na telefonie.
- Hej! - przywitaliśmy się uściskiem
 - Hej! - odpowiedział Maciek
Usiedliśmy w ogrodzie przy stoliku, jednak Piotruś biegał po całym ogródku i nagle wbiegł do domu. Pobiegłam za nim i tam zobaczyłam jak Piotruś jest na rękach u Rafała Kota - ojca Maćka.
- Przepraszam bardzo. Mały tak biegał, że wbiegłam za nim.
- Nic się nie stało. Wasz synek jest taki słodki!
- To może ja...
- Idź tam do Maćka, a ja się pobawię z waszym synkiem - powiedział Rafał
A więc wróciłam do ogrodu do Maćka i Kamila.
Wręczyliśmy mu zaproszenie.
- A Agnieszka? - spytał
- Agnieszce wręczymy zaproszenie jutro - powiedziałam

Następnie pojechaliśmy do kilku znajomych Kamila ze szkoły. Było ich 5 oraz ich partnerki życiowe... Skończyliśmy dopiero o 15:30.
Pojechaliśmy więc do pizzerii. Zamówiliśmy sobie pizzę. Musieliśmy zjeść jakiś obiad.
- Nie wiedziałem, że to takie męczące - powiedział Kamil
- Ja też nie...
- Ale i tak większość mamy za sobą...
- Ja bym zaproponowała pojechać jutro do mojej rodziny, a popołudniu do Wisły i do Szczyrku. Żyłowie, Pilch, Hulowie, Małyszowie  - powiedziałam
- Trochę ich tam mamy
- A i jeszcze Janek Ziobro!
- No właśnie...

Zjedliśmy pizzę i pojechaliśmy do Krzysia Miętusa. Jednak zastaliśmy tylko jego dziewczynę. Niedaleko Krzysia mieszka Jakub Wolny, więc postanowiliśmy pojechać do niego.
Jakub akurat sprzątał
- O! Patrz Kamil! Ty też będziesz tak sprzątał po ślubie - zaczęłam się śmiać.
- Słyszysz Kamil. - powiedział Kuba - Przypatrz się, żebyś dobrze naczynia pomył - zaczął się śmiać Kuba
Usiedliśmy w salonie.  Mały przytulny salonik. Jednak moją uwagę przykuły zdjęcia znajdujące się na komodzie.
- Mogę zobaczyć? - spytałam
- Tak - odpowiedział Kuba
Podeszłam do komody. Na niej znajdowały się zdjęcia. Był to Kuba z jakąś dziewczyną
- To twoja dziewczyna? - spytałam
- Tak. Karolina
- Karolina? Ładne imię.
- Dziękuję
- Ile jesteście razem?
- 3 lata.
- O!

Wręczyliśmy Jakubowi zaproszenie na nasz ślub. Następnie pojechaliśmy do Grzegorz i Dominiki Sobczyk, Grzesia i Magdy Miętus, Kamila Skrobota z dziewczyną i Kacpra  Skrobota z dziewczyną.

Do mieszkania wróciliśmy dopiero o 19:00. Byłam bardzo zmęczona. Nakarmiłam Piotrusia, a następnie go wykąpałam. Następnie sama wzięłam kąpiel i położyłam się na kanapie w szlafroku. Chciałam już odpocząć.
- Zmęczona jesteś? - spytał Kamil , który usiadł sobie obok mnie po wyjściu z kąpieli.
- Bardzo... Ale jutro jedziemy do mojej rodziny... Tam dopiero będzie jeżdżenia.
- Ale tylko twoja rodzina nam została...
- Musimy jeszcze do Warszawy jechać... Ania i Paweł Mularz.... Przecież ich też...
- To do nich kiedy?
- A kiedy wracasz do treningów?
- W piątek
- To może w czwartek pojedziemy do Warszawy?
- A co byś powiedziała , gdybyśmy pojechali w czwartek do teatru w Warszawie?
- Będą jakieś bilety?
Kamil poszedł do pokoju i przyniósł laptopa.
- A co byś powiedziała na Mamma Mia o 15:00 w teatrze ROMA?
- Mamma Mia? O! A są bilety?
- Nawet są dwa i to w drugim rzędzie.
- To rezerwuj! - powiedziałam
- I już! - Kamil kliknął ENTER


Następnego dnia wstaliśmy o 6:00.  Piotrusia zawieźliśmy do taty Kamila, nie chcieliśmy go wozić. Po wczorajszej jeździe Piotrek był bardzo zmęczony, a tego dnia trasa zapowiadała się dłuższa.
 Włosy rozprostowałam i zrobiłam lekki makijaż.

Pojechaliśmy do mojej mamy. Następnie do mojego wujka - samotnika Zdzisława Witkowskiego.
Kolejni byli wujek Wiktor Ujejski i ciocia Janina.
Następni byli wujek Bronisław i ciocia Aurora. Kolejny był ich syn Jan z żoną Olą i  3-letnią córką Natalią. Potem była córka wujka Bronisława i cioci Aurory Jola z mężem Rafałem oraz ich dziećmi - 5letnią córką Julią i rocznym synkiem Markiem.
Na sam koniec pojechaliśmy jeszcze do moich dwóch koleżanek


Następnym kierunkiem był Szczyrk.  Jadąc do Szczyrku zajechaliśmy do Krakowa, gdzie wręczyliśmy zaproszenie mojej siostrze Kornelii i jej chłopakowi, a następnie Agnieszce Lewkowicz. Odwiedziliśmy rodziców Marceliny - moją ciocię i wujka - Joannę i Mariusza Michalczewskich, następnie Stefana , Marcelinę, Milenę i Zosię Hula.
Kolejni byli Jan  Ziobro z żoną Andżeliką i córką Wiwianą.
Następnie w Wiśle zaprosiliśmy Adama Małysza z żoną Izabelą, Tomasza Pilcha z dziewczyną, a także Justynę, Piotra, Karolinkę i Kuba Żyłów.

30 maja - czwartek wyjechaliśmy z samego rana do Warszawy.

Jechaliśmy przez Kielce, ponieważ zajechaliśmy do mojej babci, mieszkającej niedaleko Kielc.
Zajechaliśmy do mojej babci Marii Ujejskiej. Powiedziała nam, że jeśli tylko zdrowie jej dopisze, to będzie na naszym ślubie.

W Warszawie odwiedziliśmy Anię i Pawła Mularz, a następnie pojechaliśmy do teatru ROMA na musical Mamma Mia.
Spektakl zakończył się o 18:00, a do domu wróciliśmy dopiero po 23:00.
To były męczące dni.... Strasznie męczące trzy dni.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     
                                                       kiki2000

Komentarze

  1. Fajny rozdział jak zawsze. Super,że nadal piszesz pomimo tego, że nie ma skoków i nic się ciekawego nie dzieje...Brakuje mi co weekendowych zmagań i tej atmosfery bo teraz jest tak ni jak i w zasadzie to nikt nie ma motywacji by cokolwiek pisać...I potem opowiadania kończą niestety swą egzystencję nigdy nie zakończone. Mam nadzieję, że ty tak nie zrobisz. Pozdrawiam i dużo weny życzę. P.S Czekam na ślub Kamila i Kasi i jakieś romantyczne chwile między nimi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Ślub Kasi i Kamila zbliża się wielkimi krokami. Wielki dzień nastąpi już w 90 rozdziale.
      Każdy z nas ma chwile wzlotów i upadków. Na razie nie kończę swojej przygody z pisaniem, ale jednak warto zauważyć, że mam co raz mniej czytelników. Jeśli będzie ich jeszcze mniej, nie będę miała po prostu dla kogo pisać.


      Pozdrawiam
      kiki2000

      Usuń

Prześlij komentarz