Jak co roku w Proszowicach odbywa się specjalne spotkanie z fanami naszej całej kadry polskich skoczków. Tym razem nie miałam prowadzić tego oficjalnego spotkania. To my mieliśmy być gośćmi.
A więc od samego rana Kamil pakował do samochodu trofea zdobyte w tym sezonie. Ja zawiozłam Piotrusia do pana Bronisława.
Gdy wróciłam, zaczęłam się ubierać. Miałam w planach, aby włosy lekko zakręcić na lokówce. Tak też zrobiłam. Do tego lekki makijaż.
Kamil ubrał się w błękitną koszulę i do tego spodnie od garnituru.
Z Zakopanego wyjechaliśmy o 11:00.
Cała ta uroczystość miała rozpocząć się o 14:00, więc Kamil miał chwilę czasu , aby powyjmować z samochodu wszystkie trofea.
Agnieszka i Maciek już byli i czekali na nas w środku.
- Tylko wy jesteście? - zdziwiłam się
- Tak, tylko my.... - odpowiedział Maciek
- Magdy i Olka nie będzie.. Hania zachorowała - powiedziała Agnieszka
- Oj... biedna Hania - powiedziałam
- A gdzie was Piotruś? - spytał Maciek
- Został z moim tatą - powiedział Kamil
- Szkoda, myślałem, że dzisiaj mały zrobi show.
- Dlatego go nie braliśmy - powiedziałam - To dzisiaj wasze święto, a nie Piotrusia.
- Ale mamy nadzieję, że kiedyś go będziecie przywozić - powiedziała Agnieszka
- Jak będzie spokojniejszy, to z chęcią!
Po chwili przyjechał trener Stefan Horngacher z małżonką, a także Adam Małysz z żoną Izabelą. Zaraz po nich przyjechał Piotrek Żyła z Justyną, Krzysiu Miętus (sam), Jakub Wolny (sam), Stefan Hula z Marceliną, Tomasz Pilch, Dawid Kubacki, a także Grzesiu Sobczyk z Dominiką.
Na salę wszedł wójt Proszowic. Wytłumaczył nam co, gdzie i jak. Mieliśmy na początku usiąść sobie w pierwszy rzędzie, a następnie będziemy wywoływani, przez co będziemy wychodzić na środek sceny i tam siadać na tych beżowych kanapach.
Zgodziliśmy się i zasiedliśmy na wyznaczonych przez organizatorów miejscach.
O 14:00 do sali zaczęli wchodzić ludzie. Mieli mnóstwo flag i transparentów. Miło to z ich strony. Widać, że są wspaniałymi fanami i za to wszyscy chłopcy im gratulują z całego serca. A gratulacjami są odwiedziny w tych cudownych Proszowicach. Jestem tutaj dopiero 4-5 raz (wliczając próby), a już się zakochałam w tym pięknym miasteczku.
- Witam państwa, witam zaproszonych gości, witam was wszystkich. Tak jak wiecie dzisiaj, 7 czerwca spotykamy się po raz drugi tutaj , w naszych Proszowicach. Już to drugie takie spotkanie z naszymi skoczkami. Z naszą dumą narodową, ale także ich partnerkami życiowymi.
Wszyscy zaczęli bić brawo.
- Tutaj za mną - wskazał za siebie na stolik, na którym były wszystkie trofea zdobyte przez naszą kadrę A i B podczas tego sezonu. - są wszystkie trofea, które zdobyli nasi wspaniali skoczkowie. Zapraszam ich na naszą wspaniałą scenę. Przywitajcie ich brawami.
Po chwili prowadzący zaczął zapraszać nas na środek
- Kamil Stoch wraz z narzeczoną Katarzyną Witkowską!
Wszyscy zgromadzeni zaczęli piszczeć na nas widok. Usiedliśmy na samym środku kanapy.
- Maciej Kot wraz z dziewczyną Agnieszką Lewkowicz! Piotr Żyła z żoną Justyną! Stefan Hula z żoną Marceliną! Dawid Kubacki! Jakub Wolny! Krzysztof Miętus! Tomasz Pilch! Adam Małysz z małżonką Izabelą! Stefan Horngacher z żoną! A także Grzegorz Sobczyk z żoną Dominiką!
Wszyscy zasiedliśmy na miejscach. Jakoś dziwnie się czułam. Bolała mnie głowa, więc nie byłam jakaś chętna do tych wszystkich zabaw i tego wszystkiego, co wymyślili organizatorzy. Chciałam jak najszybciej wrócić do domu, do Zakopanego, do Piotrusia i położyć się w łóżku.
- Źle się czuję - powiedziałam Kamilowi na ucho.
- Co się dzieje?
- Boli mnie głowa.
- Masz jakąś tabletkę?
- Nie, nie mam... Nie mam nic w torebce...
- Wiesz co... Ja.... mam w samochodzie - powiedział
- Ale teraz pójdziesz?
- A czemu by nie?
Nagle..... poczułam się słabo...... osunęłam się na kanapę.... Zrobiło mi się biało przed oczami..... Poczułam tylko, jak Kamil bierze mnie na ręce i gdzieś wynosi. Wyniósł mnie za kulisy.... Zrobiło mi się już lepiej. Było tam chłodniej, Kamil podał mi szklankę wody.
- Lepiej? - spytał
- Tak. O wiele.
- Poczekaj tu, a ja pójdę ci po tą tabletkę.
- Ok.
Jeden z organizatorów usiadł obok mnie.
- Coś poważnego? - spytał
- Straszny ból głowy.
- Z jakiego powodu? Sama nie wiem... Rano czułam się świetnie.
Po chwili przyszedł Kamil i podał mi tabletkę.
- Dziękuję - powiedziałam - Jesteś kochany
Kamil chciał być przy mnie, lecz poprosiłam go, aby wyszedł na scenę. To ludzie głównie chcieli go zobaczyć. Nie mógł im tego zrobić, przez mój ból głowy.
Wyszedł więc na scenę, a ja zostałam za kulisami. Wyszłam dopiero po jakiś 20 minutach. Wtedy jeden z prowadzących spytał się mnie:
- Czy już wszystko dobrze pani Kasiu?
- Tak - odpowiedziałam - Już wszystko dobrze. Czuję się lepiej
Przyszedł czas na prezenty. Na początku wszyscy dostaliśmy medale z drewna wykonane przez lokalnego rzeźbiarza.. Na naszych medalach znajdowało się nasze imię, nazwisko, data spotkania oraz miejsce, zaś z tyłu medalu, był wyrzeźbiony skoczek narciarski, jakby płaskorzeźba. Każdy z nas otrzymał swój medal, jednak pewnej rzeczy się nie spodziewaliśmy. Dostaliśmy - ja z Kamilem - mini wersję tego medalu dla Piotrusia. Wzruszyłam się. To bardzo miłe z ich strony.
- Dziękujemy - powiedziałam
Kolejnym prezentem była szklana figurka skoczni w Zakopanem. Te figurki dostali akurat sami skoczkowie, ale za to my - jako ich partnerki - dostałyśmy szklane aniołki.... z nartami! Były przecudne. Strasznie mi się podobały te wszystkie prezenty.
Następnym punktem programu były występy artystyczne dzieci. Tańczyły, śpiewały. Podczas jednego z tańców, jedna z dziewczynek około 6 lat, podeszła do mnie i do Agi, bo siedziałyśmy obok siebie i wyciągnęła do nas rączkę. Zostałyśmy zaproszone do tańca. Nie ukrywam, że Agnieszce było łatwiej. Miała na sobie jeansy i koszulę w kratę, a ja w tej sukience w kwiaty.... Nie zwojowałam świata.
Taniec był dość śmieszny, jednak do tego stopnia, że Maciek Kot i Kamil wyciągnęli telefony i zaczęli nas nagrywać. Nie wiedziałam, że postanowili podzielić się filmikami ze swoimi fanami, publikując je na relacjach na swoich instagramowych kontach. Jednak gdy tylko Kamil pokazał mi filmik. Przyznaję im rację. Wyglądało to bardzo śmiesznie.
Kolejnym punktem było podsumowanie pracy fan klubu. Wyświetlano zdjęcia i filmiki, gdzie fanklub był, co robił. Znalazło się tam nawet kilka zdjęć z Kamilem zrobionych podczas zawodów. Było bardzo miło nie tylko mi, ale i Kamilowi z tego powodu, że ma tak ogromne wsparcie od kibiców.
Na koniec zaśpiewano Sto lat Maćkowi Kotowi, który w niedzielę miał obchodzić swoje 22 urodziny. Złożono mu życzenia, zaśpiewano sto lat. Zostaliśmy zaproszeni na dół do piwnicy, gdzie miał być tort i szampan z okazji urodzin Maćka.
Po skończonym spotkaniu ludzie podchodzili do naszych skoczków, robią sobie z nimi zdjęcia, a oni odpłacali się autografami. My - czyli ja, Justyna, Aga, Marcelina, Izabela i żona Stefana Horngachera - Nicole, nudziłyśmy się, więc postanowiłyśmy zrobić sobie sesję fotograficzną. Na początek kilka selfie, a następnie ustawiłyśmy się w rządku i zrobiłyśmy głupie miny. W tym momencie jeden z prowadzących spotkanie zrobił nam zdjęcie.
Myślałyśmy, że po rozdaniu autografów i zrobieniu zdjęć pójdziemy z chłopcami świętować dalej. Niestety, ale zbiegli się fotoreporterzy i musieli zrobić wywiad z każdym skoczkiem i to nie krótki wywiad.
Więc dopiero po jakiś 40 minutach ciągłych wywiadów mogliśmy zejść na dół, aby świętować urodziny Maćka.
Było bardzo miło. Szampan i tort . Wszystko przepyszne. Nawet Maciek z Agą kroili tort. Śmiałam się wraz z Justyną, że robią to tak, jak małżonkowie na własnym ślubie.
Pozwoliłam Kamilowi napić się szampana. Cóż, u mnie było to nierealne. Po pierwsze bolała mnie głowa, a po drugie, ktoś musiał kierować
Całe to spotkanie zakończyło się o 19:00. Musieliśmy wracać do domu. Jednak najpierw mieliśmy w planach pojechać do Zębu, aby odebrać Piotrusia od taty Kamila.
Podczas powrotu zadzwonił do mnie jakiś numer. Zjechałam na pobliski parking i odebrałam
- Halo
- Halo. Dzień dobry. Tutaj Agata Kowalik. Dziennikarka programu "Styl". Chciałabym przeprowadzić z panią wywiad?
- Ale tu, teraz?
- Nie... Chciałabym się umówić z panią na jakiś termin.
- A czy to musi być teraz, zaraz w czerwcu? - spytałam
- Nie, a kiedy by pani pasowało?
- Mi? Najlepiej lipiec.
- A połowa, początek, koniec?
- Sama nie wiem. Koło połowy.
- Dobrze... To ja odezwę się do pani końcem czerwca
- Dobrze. Dziękuję za telefon
Rozłączyłam się.
- Kto dzwonił? - spytał Kamil
- Jakaś dziennikarka. Chce ze mną wywiadu. Powiedziałam, że około połowy lipca. Ja teraz nie mam czasu na wywiady - powiedziałam
- I dobrze... Teraz mamy ważniejsze sprawy związane ze ślubem
Ruszyliśmy dalej , wracając do Zakopanego.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz