Numer 207 - Wrzesień, przygotowania do akademii

2 września wieczorem przyjechała do nas moja mama wraz z Julką. Julka zmęczona poszła zatem spać. Ja również wykąpałam dzieci i położyłam je spać. Zaprosiłam zatem mamę do salonu.
Zrobiłam nam herbatę po czym usiadłyśmy na kanapie.
- Już jutro znowu nowy rok szkolny - powiedziałam.
- Na którą masz? - spytała mama
- Zawsze od 8.55 do 12.20
- Codziennie pracujesz?
- Oprócz środy.
-  Czyli idziesz jutro i dzień wolnego?
- Tak właśnie
- A Kamil kiedy pojechał?
- Po rozpoczęciu roku Piotrusia, wróciliśmy do domu, wziął walizki i pojechał.
- To był na rozpoczęciu, bo myślałam, że nie.
- Był, był.
-I jak Piotrusiowi podoba się nowa wychowawczyni?
- Nic nie mówił.  Cisza.
- A jak się nazywa?
- Hanna Jakubowska. Wysoka brunetka, około czterdziestki. Nawet miła. 
- Tobie przypadła do gustu?
- Taka sobie, ale wiesz... zobaczymy jak będzie dalej. Na razie wydaje się być ok, ale wiesz jak to bywa z ludźmi. 
- A pamiętasz swoją wychowawczynię? - uśmiechnęła się mama
- A jak mogłabym nie pamiętać... Tak jej nie lubiłam -  zaczęłam się śmiać - Bożena jej chyba było na imię.
- Tak, teraz już nie uczy dzieci od 1-3 tylko uczy biologii.
- Naprawdę?
- Tak, a teraz weszła ta ustawa przecież, że dzieciaki od piątej klasy nie mają przyrody, tylko mają biologię i geografię, a od siódmej klasy chemię i fizykę i jak wszystko dobrze pójdzie, to od kolejnego roku szkolnego twoja ukochana pani Bożena będzie uczyć biologii naszą Julkę
- Już jej współczuję.


Następnego dnia wstałam rano o 6:00. Ubrałam się:


Najpierw zawiozłam Piotrusia do szkoły, a ja pojechałam do pracy do szkoły w Zębie. Tam uczniowie bardzo miło mnie powitali
- Jak pani minęły wakacje? - pytali uczniowie klasy ósmej
- Bardzo  dobrze-  odpowiedziałam - Byłam na kilku weselach, prawie co tydzień tańczyłam. 
- Nigdzie pani nie wyjeżdżała?
- Byłam na cały dzień u swojej babci w okolicach Kielc i tyle było po moich wyjazdach. Siedziałam w domu wraz z mężem i dziećmi.
- Tęskniła pani za nami?
- Tęskniłam i to jak!

Po skończonych zajęciach pojechałam po Piotrusia. Odebrałam go ze szkoły i zawiozłam prosto na trening.
- I jak było?
- Dobrze, ale ta pani jest jakaś dziwna.
- Dlaczego dziwna?
- Bo jak coś robimy, to ciągle tylko się na mnie patrzy.
- A co dzisiaj robiliście?
- Dzisiaj mieliśmy namalować naszą rodzinę.
- I co, masz  ten rysunek?
- Tak, mam, ale pokażę ci go później....
- Dobrze, a jak religia i angielski?
- Dobrze.


Wysadziłam zatem Piotrusia pod klubem . Gdy już się z nim pożegnałam, powiedział do mnie
- W plecaku jest rysunek

Wróciłam zatem do domu. Moja mama ugotowała już obiad. Przyrządziła gołąbki
- Mamo, ty mnie tak aż nie rozpieszczaj - powiedziałam
- A dla kogo mam gotować? W domu jestem sama z Julką. Po co mam gotować dla dwóch osób coś wykwintnego?
- Twoje gołąbki są tak przecudne, że...
Zrobiłam aż ich zdjęcie i wysłałam do Kamila
- Patrz, jak mama mnie rozpieszcza
Po chwili mi odpisał
- Zawsze jesz coś przepysznego, kiedy mnie nie ma
- No dobra, jak wrócisz, to przygotuję ci gołąbki. - odpisałam mu

Po zjedzonym obiedzie, pozmywałam naczynia, po czym wzięłam do ręki plecak Piotrusia. W teczce schowany był rysunek. Było na nim strasznie dużo osób. Byłam na nim ja z Kamilem , Wiktorią i Piotrusiem. Po stronie Kamila był narysowany Bronisław, Anna z Alexem, Abdulem i Jessicą, a także Natalia, po mojej stronie była narysowana moja mama, Julka, Piotrek, Michał, a także Kornelia z Bartkiem i Szymonkiem. Tak właśnie Piotruś narysował swoją rodzinę. Aż się wzruszyłam. Pokazałam ten rysunek mojej mamie
- Przepiękny jest  - skomentowała
- Jak dzieci zazwyczaj rysowały swoją rodzinę, to rysowały tatę, mamę, siebie i ewentualnie swoje rodzeństwo
- Czyli dla Piotrusia wszyscy jesteśmy wielką rodziną

Zrobiłam zatem zdjęcie tego rysunku i wysłałam go do Kamila, podpisując:
"Piotruś miał za zadanie narysować swoją rodzinę w szkole. O mało co, aby mu kartki brakło"

Wyszłam zatem z moją mamą, Julką i Wiktorią na zewnątrz. Udałyśmy się na spacer w stronę lasu. Zrobiłam dziewczynko wiele wspólnych zdjęć. Następnie Julka zrobiła zdjęcie mi, mojej mamie i Wiktorii. 
Gdy wróciłyśmy ze spaceru, zauważyłam sąsiadkę, która spacerowała z trójką dzieci po swoim ogrodzie. Zaprosiłam ją więc do siebie na podwórko. Zrobiłam jej herbaty. Maja, Wiktoria, Julka, Igorek i Kamilek bawili się w piaskownicy i na huśtawce, ja, mama i Marta siedziałyśmy w altanie.
- Nie widziałam cię na rozpoczęciu roku szkolnego, Majusia była, ale z kim to nie wiem, bo nie widziałam
- Była z moją mamą
- Właśnie widziałam taką kobietę, zastanawiałam się, czyja to babcia, którego  dziecka
- To właśnie moja mama. Musiałam jechać z Igorkiem do lekarza, bo myślałam, że coś mu się dzieje, bo był cały blady na twarzy, ale to nic poważnego. Wróciłam zaraz do domu.
- A gdzie masz męża?
- Wyjechał służbowo w delegację na cały tydzień pod zachodnią granicę aż.
- To mój też na zgrupowaniu w Niemczech, ale na dwa tygodnie.


Marta wypiła herbatę, po czym zabrała dzieciaki i wróciła z nimi do domu. My również weszłyśmy do domu. Gdy ja zmywałam naczynia, moja mama przygotowała na kolację naleśniki. Następnie pojechałam po Piotrusia do klubu. Był zmęczony. Zjadł kolację i chciał się wykąpać, ale musiał odrobić jeszcze pracę domową. Cała strona szlaczków. To była dla niego okropna męka. Wykąpałam go i zmęczony poszedł spać. Następnie wykąpałam Wiktorię, Julka również poszła szybko spać.
Wieczorem wyciągnęłam laptopa, położyłam go na stoliczku w salonie. Wraz z moją mamą rozmawiałyśmy z Kamilem przez SKYPE'a przez ponad półtorej godziny.
- U nas jest świetna pogoda, świeci słońce - powiedział Kamil - Dzisiaj sobie poskakaliśmy
- U nas również słonecznie - powiedziałam
- Widziałem rysunek Piotrusia, strasznie coś nas dużo na tym obrazku  - zaczął się śmiać
- Piękny jest... wrócił zmęczony po treningu, a jeszcze miał do tego całą stronę szlaczków do domu. Padł na swoje łóżko jak zabity
- Dziwisz mu się?
- Nie - odpowiedziałam - Ale powiedział mi, że ta pani się jego przyczepiła, bo jak podobno  rysowali, to ciągle stała nad nim i patrzyła na to, co on robi.
- Spodobał się jej - Kamil wybuchnął śmiechem
- Chyba nie ta kategoria wiekowa


Po rozmowie z Kamilem położyłam się spać. Następnego dnia miałam wolne od pracy. Zawiozłam tylko Piotrusia do szkoły, po czym wróciłam do domu. Moja mama chciała iść bardzo na zakupy do centrum handlowego z Julką, więc ja i Wiktoria towarzyszyłyśmy im.
 Następnie odebrałyśmy Piotrusia ze szkoły i zawiozłyśmy go na trening, a wieczorem odebrałyśmy go.

W czwartek przyszedł czas na pierwsze zajęcia w tym roku szkolnym w szkole w Zakopanem
 Założyłam zatem czarną koszulkę i takie spodnie do całej mojej stylizacji.
Zawiozłam Piotrusia do szkoły, po czym pojechałam prosto do swojej szkoły.
Powiedziałam uczniom o akademii. Wszyscy bez wyjątku zgodzili się mi pomóc i wziąć  w niej udział. Na jednej z przerw poszłam do sekretariatu i poprosiłam o skserowanie całego scenariusza na początek 30 razy, aby chociaż cała klasa 8 i 7 miały już scenariusz. Następnego dnia prze kserowałam kolejne egzemplarze scenariusza dla klasy 6 , 5  i 4. Rozpoczęliśmy przygotowania do akademii, do której zostały tylko albo i aż 4 miesiące.



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                           kiki2000

Komentarze