Numer 218 - Konkursy skoków w Zakopanem

Nadszedł kolejny weekend ze skokami narciarskimi. W tym tygodniu skoczkowie z całego świata przyjechali do naszego Zakopanego.

W piątek miały odbyć się kwalifikacje. Nie miałam jednak na nie biletu. Oglądałam je więc w domu przed telewizorem. Kamil zajął w nich  20 miejsce.

Następnego dnia w sobotę miał odbyć się konkurs drużynowy. Kamil znów miał w nim nie wystąpić. Mieliśmy jednak być na trybunach i kibicować pozostałym skoczkom. Konkurs miał rozpocząć się o godzinie 17:00. Przed godziną 15:00 wyruszyliśmy więc na skocznię. Kamil bał się bardzo o ciążę. Stwierdził, że nie powinnam w tym stanie być tyle na takim zimnie na dworzu. Ja jednak stwierdziłam, że nigdy nie opuszczę konkursu skoków w Zakopanem.

Gdy byliśmy już na miejscu, na trybunach czekał już nasz stały skład :Agnieszka Kot, Justyna z dzieciakami, Marcelina z córeczkami, Karolina i Madzia Zniszczoł z córeczkami.. Podeszłam do nich pierwsza i się przywitałam
- Czyli, co jutro po konkursie spotykamy się u Agi? - spytała Justyna
- Wszystko na to wskazuje - powiedziałam
- Ale my raczej długo nie będziemy - powiedziała Justyna - Dzieci w poniedziałek do szkoły
- U nas rozpoczynają się ferie -  powiedziałam
- I co, jak spędzacie ferie? - spytała Marcelina
- Pomagając cioci Adze w pracach wykończeniowych w domu - uśmiechnęłam się w stronę Agi
- Powiem wam dziewczyny - zwierzyła nam się Karolina - Że Kuba też planuje budowę domu
- Gdzie? - spytała Justyna
- W Bielsku-Białej, 3 kilometry od domu rodziców.
- Czyli ma takie poważne plany względem ciebie? - spytała Agnieszka
- No właśnie nie wiem.. - odpowiedziała - Jakoś taki przygaszony chodzi ostatnio.
- Może pierścionka szuka? - Agnieszka zaczęła się śmiać
- No nie wiem, nie wiem - Karolina również się śmiała


Nadszedł konkurs drużynowy. Pierwszy z Polaków skakał Piotrek Żyła. 134 metry i prowadzenie po pierwszej grupie. Następnie skakał Stefan Hula. Tutaj 132 metry. Zaraz po nim skakał Markus Eisenbichler
- Skuś baba na dziada! - krzyczał Piotruś
Spojrzałam się na niego..
- Piotrusiu, nie wolno tak  mówić - powiedziałam - Uspokój się, bo wrócisz do domu
- No dobra
Markus skoczył 136 metrów i straciliśmy prowadzenie po drugiej grupie.
W trzeciej grupie skakał Kuba Wolny. Tutaj bardzo pięknie 138 metrów. I znów zyskaliśmy prowadzenie.
W ostatniej grupie swój skok oddał Maciek Kot, który uzyskał 135 metrów.

Pomiędzy przerwami zrobiłyśmy sobie wraz z Kamilem i dziećmi wspólnie selfie. Następnie poprosiłam dziewczyny, aby zrobiły zdjęcie naszej wspaniałej czwórki, a potem zdjęcie mnie i Kamilowi. W pewnym momencie podczas robienia zdjęcia, Kamil pocałował mnie. I właśnie to zdjęcie postanowił wstawić na swojego instagrama
"Pamiętajcie, że jak jest zimno, trzeba się przytulić!"
Skomentowałam to zdjęcie
"No właśnie... przytulić, a nie całować 😍❤"
Agnieszka skomentowała zaś mój komentarz
"Całować też można ❤❤"

Nadeszła druga seria. Warunki się zmieniły. Zaczęło mocniej wiać wszystkim pod narty. Piotrek wylądował na 138 metrze. Stefek na 135 metrze. Markus Eisenbichler 141 metrów, Karl Geiger 140 metrów, Stefan Kraft  142 metry. Maciek Kot 140 metrów i wszyscy czekali na dwa ostatnie skoki. Najpierw skok Andreasa Wellingera, a potem Kuby Wolnego.
Skok Andreasa Wellingera. Bardzo dobre warunki,  kibice niemieccy czekali na najlepszy skok ich reprezentanta. I mieli rację. Andreas powędrował na 144 metr, ustanawiając przy tym nowy rekord skoczni. Niemcy objęli prowadzenie, a przed skokiem Kuby, obniżono belkę.
- No widzicie, co oni robią? - Kamil się denerwował - Specjalnie
Czas na skok Kuby. 144,5 metra, ale delikatny przysiad i część odjętych punktów za styl. Nie wróżyły dobrze.
- Widzicie, przecież to wszystko jest specjalnie - Kamil nadal się denerwował
I nagle pojawił się wielki napis na ekranie "POLSKA 1"
- Wygraliśmy! - wszyscy się cieszyliśmy, skakaliśmy z radości
- O ile? - spytała Marcelina
Na tablicy pojawiły się wyniki
- O 0,1 punktu! - wykrzyknął Kamil

To  był jeden z najpiękniejszych konkursów drużynowych. Kamil wybiegł, aby pogratulować chłopakom. To było coś pięknego i jednocześnie niesamowitego. Zrobiłam Kamilowi zdjęcie wraz z chłopakami, które Kamil wstawił na swoje instastory z napisem "Mamy to!" I mieliśmy to. Pięknie odśpiewany "Mazurek Dąbrowskiego"


Następnego dnia o godzinie 15:30 miał rozpocząć się konkurs indywidualny. Ubrałam siebie i dzieci bardzo ciepło i pojechaliśmy na skocznię. Znów stałam w pobliżu dziewczyn. Nasz stały skład.
- Czyli co Aga, o której u ciebie?
- Nie wiem... 18:30 - 19:00. Żeby też nie za późno, wy jutro musicie dzieci zawieźć do szkoły.
- Jak raz nie pójdą to nic się nie stanie. - powiedziała Justyna
- Jak tak mówisz, no to niech będzie 19:00
- Dobra, to jesteśmy wszystkie umówione.

Rozpoczął się zatem konkurs indywidualny. Pierwszy z Polaków skakał Tomasz Pilch. Jego skok na 128 metrów był bardzo dobry. Następnie kilku innych z kadry B. Również oddali dobre skoki. Przyszedł więc czas na Olka Zniszczoła i jego 129 metrów. Następnie skakał Kamil. Miał dobre warunki. Wierzyłam, że skoczy daleko i trzymałam za niego mocno kciuki. Piotruś również krzyczał z całej siły "Tata, skacz!" I poleciał  135 metrów! Był to bardzo dobry skok! Ja również skakałam z radości... I widząc radość na twarzy Kamila... Bezcenny widok. Pomachałam mu jeszcze. Zobaczył mnie i mi odmachał.
Następnie skakał Stefek Hula. 129 metrów. Później Piotrek 133 metry, Maciek 134 metry i Kuba 137 metrów.
Pierwsza seria zakończyła się zatem pomyślnie. Kuba był drugi po pierwszej serii, Kamil na początku drugiej dziesiątki, a zaraz za nim Maciek. Na 12 Polaków zakwalifikowało się 9. Bardzo dobry wynik.

Czekałyśmy więc na drugą serię. W między czasie zrobiłyśmy sobie kilka wspólnych zdjęć. A więc przyszedł czas na drugą serię. Pierwszy skakał Skupień. 126 metrów, później Krzysiek Miętus. Tutaj tylko 122 metry. Następnie Tomasz Pilch. 126 metrów. Olek Zniszczoł równiutko 130 metrów. Następnie skakał Stefek Hula. 128 metrów, później Piotrek 132 metry. Kolejny był Maciek. Tutaj 135 metrów. I oczekiwanie wielkie.. Kamil... "Leć, Kamil, leć!" - wszędzie widziałam ten napis. Na flagach, szalikach. Również krzyczałam, aby poleciał jak najdalej, trzymałam mocno kciuki... I leci.... Leci... i jest! 137 metrów! Potem skakało kilku skoczków. Kamil nie schodził z miejsca dla lidera. Zostało więc tylko 3 skoczków. Stefan Kraft. Potrzebuje 135 metrów, aby go wyprzedzić. Nie udaje się mu. Osiąga tylko 134 metry. Następny był Markus Eisenbichler. Potrzebuje 133 metrów. Osiąga tyle, ale zachwiał się przy lądowaniu i "klapnął" na dnie nogi. Odjęte noty sprawiają, że jest za Kamilem o 1,8 pkt.  Wszyscy czekali więc tylko na skok ostatniego zawodnika - Jakuba Wolnego, który prowadził po pierwszej serii. Mogła to być jego pierwsza i oczekiwana zarazem wygrana w karierze. Kuba usiadł na belce. I leci.... I leci... I LECI! 141 metrów! Jakub Wolny wygrywa swój pierwszy konkurs w karierze! Karolina aż  podskoczyła i zaczęła płakać. Kamil jako pierwszy wyszedł pogratulować Kubie i wraz z Maćkiem unieśli go na barkach. Piotrek podał zaś Kubie biało-czerwoną flagę. Gdy Karolina doszła do siebie, wstała z miejsca i pobiegła prosto do Kuby. Wpadli w swoje ramiona. Kuba wziął ją na ręce i zakręcił wokół. To było takie romantyczne. W tym momencie, Kuba wskazał Kamilowi, aby przyniósł jego torbę ze sprzętem. Kamil szybko pobiegł i przyniósł mu ją. Kuba otworzył torbę, wyjął z niej małe, czerwone pudełeczko, po czym uklęknął przed Karoliną i oświadczył się jej. Karolina zaczęła płakać ze szczęścia. Przyjęła pierścionek. To były najcudowniejsze oświadczyny, jakie w życiu widziałam. Agnieszka zrobiła im kilka zdjęć, które przesłała Karolinie na messengerze. Po cudownych oświadczynach przyszedł czas na dekorację, na której odśpiewano "Mazurka Dąbrowskiego"
Po konkursie rozeszłyśmy się do domów. O 19:00 miałyśmy spotkać się u Agi. Nasi chłopcy zostali jeszcze na skoczni, jak zawsze i mieli do nas dołączyć, jak już się ogarną.
Więc wróciłam z dziećmi do domu. Zrobiłam im kanapki na kolację, a ja przebrałam się w tym czasie w sukienkę.
Wraz z dziećmi pojechałam do domu Agnieszki i Maćka. Część dziewczyn już tam było. Na sam koniec zjawiła się uśmiechnięta od ucha do ucha Karolina
- Powiem wam, że to były najpiękniejsze oświadczyny, jakie widziałam w moim życiu - powiedziałam do dziewczyn
Mówiłam to z całego serca, bo naprawdę nie widziałam ich piękniejszych. Piękne oświadczyny, ale widać, że Kuba od dawna miał taki pomysł, przecież pierścionek znajdował się w jego torbie sportowej. To coś cudownego
- Mam nadzieję, że tutaj przyjedzie - powiedziała Karolina - Chciałabym ten wieczór spędzić też i z nim.
- Będzie na 100%  - powiedziała Agnieszka - A teraz pokazuj ten pierścionek!
 Był przepiękny. Widać, że Kuba ma jednak gust.
Wszystkie zatem zachwycałyśmy się pięknem pierścionka, ale naprawdę było się nad czym zachwycać. Nie można było oderwać od niego wzroku.
- Siadajcie, dziewczyny - powiedziała Agnieszka - Co tak będziemy stały.
Poszłyśmy zatem do salonu. Agnieszka przyszykowała już dla nas herbaty, zrobiła sałatkę
- Chyba ci się nudzi w tym domu - powiedziała Marcelina
- Jakbyś miała takie bobaska, to miałabyś się czym zajmować, a tak to - rzekła Justyna
- Oj, dziewczyny.. Mamy zamiar adoptować z Maćkiem psa
- Jakiego? - spytała Marcelina
- Jeszcze nie wiemy, ale jak Maciek będzie miał chwilę wolnego czasu, to pojedziemy do schroniska i weźmiemy jednego.
- Piękny gest - powiedziała Karolina
- To teraz ja mam coś dla was -  powiedziałam
- Co?
- Postanowiłam, że moją suknię z balu Mistrzów Sportu sprzedam na aukcji i pieniądze przeznaczę na oddział onkologii dziecięcej w szpitalu w Zakopanem.
- No to powiem wam, że.... zaskakujecie mnie - powiedziała Justyna
- Pozytywnie? - spytałam
- Tak - odpowiedziała mi
- Wiecie, wszystkie wcześniejsze suknie z tych bali są w szafie schowane, a ja na tych kilku balach byłam. Naliczyłam ich dziewięć i stwierdziłam, że może wszystkie wystawię na tę aukcję. Ile tych pieniędzy będzie, to będzie. Cel dobroczynny.
- Dużo kobiet cię podziwia, więc stawka będzie wysoka - powiedziała Agnieszka do mnie
- Zobaczymy, dziewczyny - powiedziałam


Dzieciaki bawiły się na dywanie, a my postanowiłyśmy zrobić sobie krótką sesję zdjęciową. Zrobiłam sobie zdjęcie z Karoliną, które wstawiłam na swoje instagramowe konto
"Z ciocią @karolinaa_ , przyszłą żoną wujka @szyybki 😂😍"

Pod postem pojawiło się mnóstwo komentarzy. Cały świat skoków widział te cudowne oświadczyny, chyba jedne z najpiękniejszych.

Około 21:00 do domu Agnieszki przyjechał Maciek wraz z chłopakami. Byli zmęczeni. Kamil usiadł obok mnie i widziałam, że zaraz zamkną mu się oczy. Postanowiłam dopić więc herbatę, po czym wróciliśmy wspólnie do domu.



-----------------------------------------------------------------------------------------------------




                         kiki2000

Komentarze