Po kilku dniach postanowiłam wystawić swoje suknie na aukcję. Zrobiłam też kolaż , na którym jestem w każdej z tych sukien i wstawiłam go na swojego instagrama.
"Zapraszam wszystkich do brania udziału w aukcji, w których biorą udział moje suknie z różnych wydarzeń, w których brałam udział, a wśród nich znajduje się suknia z ostatniego Balu Mistrzów Sportu. Umieszczam link, abyście nie musieli szukać. Do zobaczenia :) "
Akcja cieszyła się bardzo dużym powodzeniem. Po godzinie suknia z tegorocznego balu była już za 28 tysięcy złotych. Jak dla mnie to była duża suma tylko po godzinie.
Jednak nie miałam już głowy zajmowania się aukcją. Musiałam zająć się przede wszystkim podsumowaniem pierwszego semestru w obydwóch szkołach. Chciałam nagrodzić najlepszych uczniów z każdej szkoły. Z funduszu Rady Rodziców zakupiłam książki historyczne dla najlepszych uczniów, wpisałam w nich piękną dedykację. Chciałam je wręczyć w szkole w ostatnim dniu mojego nauczania przed urlopem macierzyńskim. Wcześniej jednak musiałam przygotować się do rad pedagogicznych. Najpierw rada pedagogiczna w Zębie.
Miała odbyć się o godzinie 15:00. Tego dnia było strasznie zimno, więc nie decydowałam się na sukienkę. Musiałam jeszcze zawieźć Piotrusia na trening i nie miałam czasu, aby cokolwiek wyjąć z szafy. Założyłam więc jeansy, koszulkę i sweter.
Pojechałam zatem na Radę. Byłam chyba ostatnią nauczycielką na Radzie, wszyscy już na mnie czekali. Weszłam więc do sali.
- Dzień dobry, wszystkim - powiedziałam pełna radości jak zawsze
Zauważyłam jednak, że wszyscy tak dziwnie się uśmiechają w moją stronę.
- Przepraszam, coś się stało? - spytałam
Okazało się, że mieli dla mnie prezent. Dostałam bukiet kwiatów i zestaw eleganckich filiżanek
- Dziękuję bardzo, ale naprawdę nie trzeba było. Ja tylko odchodzę na urlop macierzyński, a nie na zawsze - odpowiedziałam z uśmiechem
Ale cóż. Usiadłam więc na miejscu i przeprowadziliśmy Radę Pedagogiczną.
- Tak, jak mówiłam, chciałabym wręczyć książki najlepszym uczniom i będzie to Maja z klasy ósmej i Kacper z klasy siódmej, książki już są zakupione, czekają u mnie w domu. Tylko nie wiem, kiedy będę miała okazję je wręczyć. Myślałam, że może we wtorek, kiedy będzie to w ostatni dzień mojej pracy w tej szkole.
- Też właśnie o tym myślałem. Zrobimy krótki apel
- Ale po co, panie Dyrektorze? Nie ma takiej potrzeby. Myślałam, że zaprosi pan uczniów do siebie do gabinetu i tam wręczę książki. Nie ma potrzeby, w sensie... ja nie czuję takiej potrzeby, aby robić jakiś wielki apel. Proszę mnie zrozumieć, Panie Dyrektorze. Nie potrzebuję wielkiego szumu wokół swojej osoby
- Dobrze, rozumiem panią.
Po radzie pedagogicznej pojechałam najpierw po Wiktorię, a później po Piotrusia.
Następnego dnia miała odbyć się rada w szkole w Zakopanem. Tutaj na tę okazję założyłam sukienkę, która idealnie wyeksponowała moje ciążowe krągłości.
Pojechałam zatem na Radę. Grono Pedagogiczne na czele z Panem Dyrektorem pożegnali mnie ogromnym bukietem kwiatów i koszem maskotek. Wszystkie były białe, ponieważ nie powiedziałam nikomu w szkole, jakiej płci będzie moje kolejne dziecko.
- Dziękuję bardzo, ale niepotrzebnie się państwo wykosztowaliście. - powiedziałam
- Chcieliśmy pani podziękować, pani Kasiu, za to, że tyle pani zrobiła dla naszej szkoły.
- Robiłam to wszystko, bo chciałam. To była moja decyzja, moja praca.
- Ale i tak dziękujemy pani z całego serca - powiedział dyrektor
To było miłe z ich strony, ale moim zdaniem niepotrzebne. Nie chciałam tego. Dziwnie się czuję w takich momentach. Zawsze myślę, że te słodkie minki i uśmiechy są pod publikę, bo jestem żoną Kamila. Inni mogą mnie lubić, albo i nie. Jednak nie chcę czegoś takiego. Takie słodzenia mi i podziękowania. Nie podoba mi się to w ogóle, ale cóż... Cieszyłam się, że w końcu przechodzę na ten urlop macierzyński.
We wtorek miał być mój ostatni dzień pracy w szkole w Zębie. Oceny były już wystawione, w środę miała być wywiadówka, więc ja zaczęłam z uczniami kolejne tematy.
Rano założyłam szarą sukienkę
Zawiozłam Wiktorię do dziadka, a Piotrusia do szkoły. Ja zaś pojechałam do Zębu na ostatni dzień mojej pracy. Przekraczając mury szkoły, wiedziałam, że będę tęsknić. Już nawet tęskniłam, ale cóż. Takie jest życie. Na mojej pierwszej lekcji , pan dyrektor zaprosił do gabinetu Maję i Kacpra
- Kochani, tak jak już wiecie, odchodzę na urlop macierzyński i chciałabym wam podziękować. Byliście moimi najlepszymi uczniami i nie wiem, czy jeszcze z wami spotkam się w murach tej szkoły, dlatego chciałabym wam serdecznie podziękować i życzyć dalszych sukcesów w nauce historii. Przyjmijcie to jako prezent ode mnie - powiedziałam, podając im grube encyklopedie historyczne
- Dziękuję - odpowiedzieli jednocześnie
- Nie dziękujcie mi, ale dziękujcie sobie.
Po moich skończonych zajęciach pożegnałam się z dyrekcją i całym Gronem Pedagogicznym i pracownikami szkoły.
- Będę za wami tęskniła - powiedziałam, wychodząc
W piątek zaś czekał mnie ostatni dzień pracy w szkole w Zakopanem. Założyłam więc sukienkę.
Po czym pojechałam do pracy.
Tam również, tak jak w szkole w Zębie, wręczyłam encyklopedie historyczne. Wręczyłam je trzem osobom. Oli Sobczyk z klasy piątej, Bartkowi z klasy siódmej i Kasi z klasy ósmej.
Po skończonych zajęciach pożegnałam się ze wszystkimi i wróciłam do domu.
Wieczorem sprawdziłam, jak się miewa stan sukienek na aukcji. Sukienka z ostatniego balu była już warta 128 tysięcy złotych. Kolejne w granicach 70-90 tysięcy złotych, a minął niespełna tydzień od wystawienia ich na aukcji. Wiedziałam, że aukcja jeszcze się rozwinie i będę w stanie przekazać więcej pieniędzy na onkologię dziecięcą.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
"Zapraszam wszystkich do brania udziału w aukcji, w których biorą udział moje suknie z różnych wydarzeń, w których brałam udział, a wśród nich znajduje się suknia z ostatniego Balu Mistrzów Sportu. Umieszczam link, abyście nie musieli szukać. Do zobaczenia :) "
Akcja cieszyła się bardzo dużym powodzeniem. Po godzinie suknia z tegorocznego balu była już za 28 tysięcy złotych. Jak dla mnie to była duża suma tylko po godzinie.
Jednak nie miałam już głowy zajmowania się aukcją. Musiałam zająć się przede wszystkim podsumowaniem pierwszego semestru w obydwóch szkołach. Chciałam nagrodzić najlepszych uczniów z każdej szkoły. Z funduszu Rady Rodziców zakupiłam książki historyczne dla najlepszych uczniów, wpisałam w nich piękną dedykację. Chciałam je wręczyć w szkole w ostatnim dniu mojego nauczania przed urlopem macierzyńskim. Wcześniej jednak musiałam przygotować się do rad pedagogicznych. Najpierw rada pedagogiczna w Zębie.
Miała odbyć się o godzinie 15:00. Tego dnia było strasznie zimno, więc nie decydowałam się na sukienkę. Musiałam jeszcze zawieźć Piotrusia na trening i nie miałam czasu, aby cokolwiek wyjąć z szafy. Założyłam więc jeansy, koszulkę i sweter.
Pojechałam zatem na Radę. Byłam chyba ostatnią nauczycielką na Radzie, wszyscy już na mnie czekali. Weszłam więc do sali.
- Dzień dobry, wszystkim - powiedziałam pełna radości jak zawsze
Zauważyłam jednak, że wszyscy tak dziwnie się uśmiechają w moją stronę.
- Przepraszam, coś się stało? - spytałam
Okazało się, że mieli dla mnie prezent. Dostałam bukiet kwiatów i zestaw eleganckich filiżanek
- Dziękuję bardzo, ale naprawdę nie trzeba było. Ja tylko odchodzę na urlop macierzyński, a nie na zawsze - odpowiedziałam z uśmiechem
Ale cóż. Usiadłam więc na miejscu i przeprowadziliśmy Radę Pedagogiczną.
- Tak, jak mówiłam, chciałabym wręczyć książki najlepszym uczniom i będzie to Maja z klasy ósmej i Kacper z klasy siódmej, książki już są zakupione, czekają u mnie w domu. Tylko nie wiem, kiedy będę miała okazję je wręczyć. Myślałam, że może we wtorek, kiedy będzie to w ostatni dzień mojej pracy w tej szkole.
- Też właśnie o tym myślałem. Zrobimy krótki apel
- Ale po co, panie Dyrektorze? Nie ma takiej potrzeby. Myślałam, że zaprosi pan uczniów do siebie do gabinetu i tam wręczę książki. Nie ma potrzeby, w sensie... ja nie czuję takiej potrzeby, aby robić jakiś wielki apel. Proszę mnie zrozumieć, Panie Dyrektorze. Nie potrzebuję wielkiego szumu wokół swojej osoby
- Dobrze, rozumiem panią.
Po radzie pedagogicznej pojechałam najpierw po Wiktorię, a później po Piotrusia.
Następnego dnia miała odbyć się rada w szkole w Zakopanem. Tutaj na tę okazję założyłam sukienkę, która idealnie wyeksponowała moje ciążowe krągłości.
Pojechałam zatem na Radę. Grono Pedagogiczne na czele z Panem Dyrektorem pożegnali mnie ogromnym bukietem kwiatów i koszem maskotek. Wszystkie były białe, ponieważ nie powiedziałam nikomu w szkole, jakiej płci będzie moje kolejne dziecko.
- Dziękuję bardzo, ale niepotrzebnie się państwo wykosztowaliście. - powiedziałam
- Chcieliśmy pani podziękować, pani Kasiu, za to, że tyle pani zrobiła dla naszej szkoły.
- Robiłam to wszystko, bo chciałam. To była moja decyzja, moja praca.
- Ale i tak dziękujemy pani z całego serca - powiedział dyrektor
To było miłe z ich strony, ale moim zdaniem niepotrzebne. Nie chciałam tego. Dziwnie się czuję w takich momentach. Zawsze myślę, że te słodkie minki i uśmiechy są pod publikę, bo jestem żoną Kamila. Inni mogą mnie lubić, albo i nie. Jednak nie chcę czegoś takiego. Takie słodzenia mi i podziękowania. Nie podoba mi się to w ogóle, ale cóż... Cieszyłam się, że w końcu przechodzę na ten urlop macierzyński.
We wtorek miał być mój ostatni dzień pracy w szkole w Zębie. Oceny były już wystawione, w środę miała być wywiadówka, więc ja zaczęłam z uczniami kolejne tematy.
Rano założyłam szarą sukienkę
- Kochani, tak jak już wiecie, odchodzę na urlop macierzyński i chciałabym wam podziękować. Byliście moimi najlepszymi uczniami i nie wiem, czy jeszcze z wami spotkam się w murach tej szkoły, dlatego chciałabym wam serdecznie podziękować i życzyć dalszych sukcesów w nauce historii. Przyjmijcie to jako prezent ode mnie - powiedziałam, podając im grube encyklopedie historyczne
- Dziękuję - odpowiedzieli jednocześnie
- Nie dziękujcie mi, ale dziękujcie sobie.
Po moich skończonych zajęciach pożegnałam się z dyrekcją i całym Gronem Pedagogicznym i pracownikami szkoły.
- Będę za wami tęskniła - powiedziałam, wychodząc
W piątek zaś czekał mnie ostatni dzień pracy w szkole w Zakopanem. Założyłam więc sukienkę.
Po czym pojechałam do pracy.
Tam również, tak jak w szkole w Zębie, wręczyłam encyklopedie historyczne. Wręczyłam je trzem osobom. Oli Sobczyk z klasy piątej, Bartkowi z klasy siódmej i Kasi z klasy ósmej.
Po skończonych zajęciach pożegnałam się ze wszystkimi i wróciłam do domu.
Wieczorem sprawdziłam, jak się miewa stan sukienek na aukcji. Sukienka z ostatniego balu była już warta 128 tysięcy złotych. Kolejne w granicach 70-90 tysięcy złotych, a minął niespełna tydzień od wystawienia ich na aukcji. Wiedziałam, że aukcja jeszcze się rozwinie i będę w stanie przekazać więcej pieniędzy na onkologię dziecięcą.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000




Komentarze
Prześlij komentarz