Następnego dnia, to właśnie ja miałam mieć urodziny. Wstałam rano przed godziną 5:30. Kamila nie było obok na łóżku. Poszłam zatem do pokoju Karolka. Jeszcze sobie słodko spał. Zeszłam więc na dół do kuchni, aby napić się herbaty. Kamil pił właśnie kawę
- A co ty, spać nie możesz? - spytałam
- Nie mogę - przytaknął mi.
- Myślałam, że może Karolek cię zbudził, ale jeszcze sobie śpi
- Nie... To nie on. - był jakiś taki cichy i zgaszony
- Coś się stało? Taki przygaszony jesteś.
- Wiesz, co.... - w tym momencie wyjął z kieszeni spodni małe czerwone pudełeczko - Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, kochanie! - na jego twarzy pojawił się już uśmiech.
- Dziękuję - powiedziałam, rzucając się mu na szyję. Pocałowałam go delikatnie w usta.
Wzięłam do ręki pudełeczko
- Co tutaj jest? - spytałam
- Zobacz - uśmiechnął się
Otworzyłam zatem to czerwone pudełeczko.
Były w nim kolczyki. Bardzo piękne kolczyki. Wiedziałam od dawna, że Kamil ma świetny gust, ale były one cudowne. Nie mogłam się nacieszyć ich widokiem.
- Podobają ci się? - spytał Kamil
- Są cudowne - odpowiedziałam - Kiedy ty je kupiłeś?
- Znasz mnie. Wiesz, że jeśli chodzi o ciebie lub nasze dzieci, to zawsze znajdę czas.
- Wiem - uśmiechnęłam się
Usiadłam zatem Kamilowi na kolanach i przytuliłam go.
- Powiem ci, że dopiero teraz uświadomiłam sobie, jak czas szybko płynie. Można powiedzieć, że spotkałam cię, mając niespełna 20 lat, a dziś kończę swoje 28 urodziny. Dopiero co cię poznałam, a już mamy trójkę wspaniałych dzieci. Przecież to jest niesamowite.
- Nie zdajemy sobie sprawy, jak życie przemija, ale wiesz, co jest najważniejsze?
- Co? - spytałam
- To, że mamy siebie. Nic nie jest ważniejsze. - wypowiedział te słowa, po czym pocałował mnie delikatnie w usta - Mamy wspaniałą trójkę dzieci. Czego chcieć więcej od życia?
- Kolejnej trójki - zaczęłam się śmiać
- Niewykluczone
- Kamil.... - zezłościłam się tylko na niego
- No co, ja mam już 30 lat, nie chcę zostać starym ojcem po 40-stce
- A więc mamy jeszcze 10 lat - powiedziałam
- Czyli co, zgadasz się? - spytał
- Na piątkę dzieci ... ŁĄCZNIE! Ale nie teraz
- No dobra, chociaż zobaczysz i tak postawię na swoim.
- Zobaczymy - uśmiechnęłam się
W tym momencie położyłam rękę na jego policzku i przesunęłam ją na nos.
- Mówiłam ci kiedyś, że masz garbaty nos? - zaczęłam się śmiać
- Powiem ci, że minęło 8 lat od naszego pierwszego spotkania, niedługo będzie szósta rocznica naszego małżeństwa i dopiero teraz zauważyłaś, że mam garbaty nos - wybuchnął śmiechem - Powiem ci, kochanie, że jesteś bardzo spostrzegawcza
- Wiesz co, nie nabijaj się ze mnie - Patrzę na ten nos przez tyle lat i muszę ci powiedzieć, że wcześniej był chyba mniej garbaty
- To chyba są tylko twoje spostrzeżenia
- No niech ci będzie.
O godzinie 7:00 zaczęłam przygotowywać śniadanie. Kamil jednak postanowił mnie od tego wyręczyć, stwierdzając, że w moje urodziny, to powinnam odpoczywać, leżeć i pachnieć, a nie pracować. Usiadłam więc przy stole w kuchni i patrzyłam, jak Kamil robi śniadanie
- Poczekaj chwilę - powiedział, po czym udał się na górę.
Po jakiś 10 minutach zszedł na dół wraz z Piotrusiem i Wiktorią.
- Wszystkiego najlepszego, mamo! - wykrzyknęła Wiktoria, która wręczyła mi laurkę
- Wszystkiego najlepszego, mamo, z okazji urodzin! - powiedział Piotruś, który również wręczył mi wykonaną własnoręcznie laurkę
- Dziękuję, moje kochane! - powiedziałam, po czym przytuliłam je do siebie
W tym momencie Kamil przyszedł z nieśpiącym już Karolkiem na rękach
- Karolek też składa życzenia mamusi - powiedział Kamil
Wzięłam zatem Karolka na ręce. Kamil zaś zrobił nam zdjęcie.
Zjedliśmy zatem wspólne śniadanie, jednak najpierw poszłam z Karolkiem na górę, aby go nakarmić i przewinąć. Cieszyłam się, że jest jeszcze taki mały i mogłam w spokoju funkcjonować, bez spędzania 24 godzin w ciągłym płaczu. Trzeba korzystać z ciszy, kiedy tylko ona jest.
Kamil zrobił Piotrusiowi kanapki do szkoły, po czym pojechał wraz z nim, zawożąc naszego synka do szkoły, a siebie na trening.
Ja zaś zostałam w domu z Wiktorią.
- Idziemy na spacerek, kochanie? - spytałam Wiktorię
- Tak!
Wyjęłam zatem wózek, ubrałam Karolka. Wiktorii założyłam niebieską bluzkę i różowe spodnie. Ja zaś postawiłam na wygodne legginsy i czarny T-shirt
Zamknęłam zatem dom i wyszłam z dziećmi na spacer.
- Pierwszy spacer Karolka - powiedziałam do Wiktorii
- A mój który?
- Nie wiem, ale to pewnie bardzo duża liczba - odpowiedziałam na jej pytanie.
Gdy tylko wyszliśmy z domu, do przyszłego domu Maćka i Agnieszki, który jest naprzeciwko przyjechał tata Maćka - pan Rafał
- Dzień dobry - powiedziałam
- Dzień dobry! - powiedziała głośno Wiktoria
- Dzień dobry! - odpowiedział nam - Dzisiaj przyjeżdżają meble do kuchni, a Agnieszka nie może wyjść, bo jest w centrum treningowym, Maciek na treningu.
- Dobrze, że pana mają - uśmiechnęłam się, po czym poszłam dalej na spacer
- Mamo... - zaczęła Wiktoria - A kiedy ja pójdę do szkoły?
- Dopiero za rok - powiedziałam
- Dopiero?
- Tak. Jak będziesz miała 6 lat, to dopiero wtedy pójdziesz do szkoły
- Aż tyle będę musiała czekać?
- Na to wychodzi... A co, chcesz już iść do szkoły?
- Nie, ale czasami nudzi mi się w domu, nie mam koleżanek - powiedziała
- Ale dzisiaj ciocia Justyna przyjedzie z Karolinką i ciocia Marcelina z Milenką i Zosią.
- Ale Milenka i Zosia, to jest jak rodzina... A Karolina jest większa.
- Widzisz, kochanie... Tak czasami bywa, ale zobaczysz, teraz ja będę siedziała w domu z Karolkiem, za miesiąc Piotruś będzie miał wakacje, niedługo ciocia Agnieszka i wujek Maciek przeprowadzą się naprzeciwko. Obok nas buduje się kolejny dom, tutaj pod lasem kolejny. Nasza ulica się zaludnia, będzie więcej ludzi, będzie fajnie, zobaczysz.
- Ale czemu w naszej rodzinie jest tylu chłopaków? - spytała
- Nie wiem
- Jest Piotruś, jest Karolek, Igorek, Kamilek (dzieci sąsiadki), Kuba, Maciek, Szymon od cioci Kornelii, Abdul od cioci Ani.
- Widzisz, tak czasami bywa, że w jednej rodzinie jest więcej chłopaków, a w drugiej więcej dziewczyn.
Po prawie godzinnym spacerku wróciliśmy do domu.
W tym momencie zadzwoniła do mnie mama z życzeniami urodzinowymi, a następnie babcia
Zaczęła się sesja telefoniczna. Wszyscy dzwonili do mnie z życzeniami, albo słali do mnie SMS-y.
Kamil wrócił do domu około godziny 14:00, ponieważ pojechał jeszcze do naszego klubu i sklepu.
- Zawiozłem już Piotrusia na trening - powiedział już w drzwiach
- To dobrze
Wtedy zauważyłam, że Kamil przyjechał z jakimś dużym pudłem
- A co tutaj jest? - spytałam
- Tort, zamówiłem w cukierni. Chyba dziewczyny do ciebie przychodzą
- No tak, przychodzą, ale... zaskoczyłeś mnie.
- Pozytywnie? - uśmiechnął się
- Pozytywnie
O 16:00 miały przyjechać dziewczyny na moje urodziny. Przebrałam się więc z legginsów i T-shirtów. Założyłam sukienkę.
Przyszykowałam zatem talerzyki i sztućce.
O 16;00 pojawiła się Agnieszka wraz z Maćkiem, a za nią Justyna z samym Maciusiem.
- A gdzie Karolinka, Kubuś? - spytała Agnieszka Justynę
- Mają zadanie bojowe, muszę odrobić z Piotrkiem lekcje.
- Oj... - zaczęłam się śmiać - Co z tego wyjdzie?
- Nawet nie chcę myśleć - powiedziała Justyna - Nawet nie wiecie, jak się martwię
W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Była to Karolina wraz Kubą, a także Marcelina ze Stefanem i dziećmi.
- A więc - powiedziała Agnieszka - Taki wspólny prezent od nas wszystkich
W tej chwili Marcelina wręczyła mi voucher do SPA.
- Żebyś mogła sobie spokojnie wypocząć - powiedziała Agnieszka
- Dziękuję wam, bardzo! - przytuliłam każdego z osobna
- To może ja pójdę po tort - powiedział Kamil
- Miło mnie zaskoczył - powiedziałam - Zamówił w cukierni tort
- No to się postarał - powiedział Maciek
- A widziałam dzisiaj twojego tatę, przyjechał do was do domu
- Tak, tak. Przyjechały nam meble do kuchni. Zamówiliśmy meble drewniane na wymiar do każdego pokoju, nawet szafeczki w łazience i pierwsza przyszła kuchnia. - powiedziała Agnieszka - Zadzwoniła firma o 8;40, że będą za godzinę. Maciek pojechał 20 minut wcześniej na trening, ja jestem od ósmej w moim centrum, dobrze, że tata był pod ręką
- To tak, jak u nas Bronisław - uśmiechnęłam się
W tym momencie Kamil wszedł z tortem. Okrągły tort, a na nim pełno różyczek i napis czekoladowy "28 lat Kasi" Włożył jeszcze świeczki, które zdmuchnęłam. Agnieszka zaczęła śpiewać "Sto lat". Pokroiłam tort i każdy zjadł po kawałku. Dzieci poszły się bawić. Usłyszałam jednak płacz Karolka
- Przepraszam was na chwilę.
Poszłam na górę. Przebrałam Karolka i nakarmiłam go. Zaczęłam go nosić na rękach, aby usnął. Udało się dopiero po jakiś 30 minutach, po czym wróciłam na dół do gości.
- Wybraliśmy już datę ślubu - powiedział w pewnym momencie Kuba Wolny
- I jak? - spytałam
- 16 maja - odpowiedział
- Czyżby prezent na urodziny? - uśmiechnęłam się
- Jak to? - zdziwiła się Agnieszka
- No przecież Kuba ma 15 maja urodziny
- Ach, tak! - powiedziała Agnieszka - To żeś się ustawił
To chyba była jedna miła informacja
- Jesteśmy prawie w komplecie - powiedział Stefek .
Był dość smutny. Nie wiedziałam, co się z nim dzieje.
- Mam już swoje 35 lat na karku
- No to jesteś w kwiecie wieku! - powiedział Maciek, jednak Agnieszka złapała go za ramię, aby nie przerywał
- I wspólnie z Marceliną stwierdziliśmy, że ubiegły sezon Pucharu Świata, był moim ostatnim sezonem.
Wszyscy zaniemówiliśmy
- Ale jak to? - spytał po chwili Kamil - To już... koniec?
- Tak, to już jest koniec. Mam 35 lat. Dwoje wspaniałych dzieci. Kochając żonę, z którą jestem od 15 lat. Czas odłożyć narty i myślimy nad powiększeniem naszej firmy. Szycie kombinezonów to bardzo dobra inwestycja, która przynosi spore korzyści.
Dalej jednak nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. Nie mogło dojść do mnie to, że Stefek kończy już karierę.
- Rozmawiałem już o tym z trenerem. Swój ostatni skok oddam podczas konkursu drużynowego w Wiśle w listopadzie w nowym sezonie.
- Mam nadzieję, że będzie to piękne pożegnanie - wydusiłam z siebie
- Przepraszam, że twoje urodziny - zwrócił się do mnie - musimy spędzać w takiej atmosferze. Przepraszam, że ten twój cudowny czas zająłem ja i wszyscy zamilkliście.
- Nie przepraszaj - powiedziałam - Nie jesteśmy smutni, tylko zaskoczeni.
Urodziny przebiegły w dość spokojnej atmosferze. O 19:00 goście porozchodzili się do domów.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
- A co ty, spać nie możesz? - spytałam
- Nie mogę - przytaknął mi.
- Myślałam, że może Karolek cię zbudził, ale jeszcze sobie śpi
- Nie... To nie on. - był jakiś taki cichy i zgaszony
- Coś się stało? Taki przygaszony jesteś.
- Wiesz, co.... - w tym momencie wyjął z kieszeni spodni małe czerwone pudełeczko - Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, kochanie! - na jego twarzy pojawił się już uśmiech.
- Dziękuję - powiedziałam, rzucając się mu na szyję. Pocałowałam go delikatnie w usta.
Wzięłam do ręki pudełeczko
- Co tutaj jest? - spytałam
- Zobacz - uśmiechnął się
Otworzyłam zatem to czerwone pudełeczko.
Były w nim kolczyki. Bardzo piękne kolczyki. Wiedziałam od dawna, że Kamil ma świetny gust, ale były one cudowne. Nie mogłam się nacieszyć ich widokiem.
- Podobają ci się? - spytał Kamil
- Są cudowne - odpowiedziałam - Kiedy ty je kupiłeś?
- Znasz mnie. Wiesz, że jeśli chodzi o ciebie lub nasze dzieci, to zawsze znajdę czas.
- Wiem - uśmiechnęłam się
Usiadłam zatem Kamilowi na kolanach i przytuliłam go.
- Powiem ci, że dopiero teraz uświadomiłam sobie, jak czas szybko płynie. Można powiedzieć, że spotkałam cię, mając niespełna 20 lat, a dziś kończę swoje 28 urodziny. Dopiero co cię poznałam, a już mamy trójkę wspaniałych dzieci. Przecież to jest niesamowite.
- Nie zdajemy sobie sprawy, jak życie przemija, ale wiesz, co jest najważniejsze?
- Co? - spytałam
- To, że mamy siebie. Nic nie jest ważniejsze. - wypowiedział te słowa, po czym pocałował mnie delikatnie w usta - Mamy wspaniałą trójkę dzieci. Czego chcieć więcej od życia?
- Kolejnej trójki - zaczęłam się śmiać
- Niewykluczone
- Kamil.... - zezłościłam się tylko na niego
- No co, ja mam już 30 lat, nie chcę zostać starym ojcem po 40-stce
- A więc mamy jeszcze 10 lat - powiedziałam
- Czyli co, zgadasz się? - spytał
- Na piątkę dzieci ... ŁĄCZNIE! Ale nie teraz
- No dobra, chociaż zobaczysz i tak postawię na swoim.
- Zobaczymy - uśmiechnęłam się
W tym momencie położyłam rękę na jego policzku i przesunęłam ją na nos.
- Mówiłam ci kiedyś, że masz garbaty nos? - zaczęłam się śmiać
- Powiem ci, że minęło 8 lat od naszego pierwszego spotkania, niedługo będzie szósta rocznica naszego małżeństwa i dopiero teraz zauważyłaś, że mam garbaty nos - wybuchnął śmiechem - Powiem ci, kochanie, że jesteś bardzo spostrzegawcza
- Wiesz co, nie nabijaj się ze mnie - Patrzę na ten nos przez tyle lat i muszę ci powiedzieć, że wcześniej był chyba mniej garbaty
- To chyba są tylko twoje spostrzeżenia
- No niech ci będzie.
O godzinie 7:00 zaczęłam przygotowywać śniadanie. Kamil jednak postanowił mnie od tego wyręczyć, stwierdzając, że w moje urodziny, to powinnam odpoczywać, leżeć i pachnieć, a nie pracować. Usiadłam więc przy stole w kuchni i patrzyłam, jak Kamil robi śniadanie
- Poczekaj chwilę - powiedział, po czym udał się na górę.
Po jakiś 10 minutach zszedł na dół wraz z Piotrusiem i Wiktorią.
- Wszystkiego najlepszego, mamo! - wykrzyknęła Wiktoria, która wręczyła mi laurkę
- Wszystkiego najlepszego, mamo, z okazji urodzin! - powiedział Piotruś, który również wręczył mi wykonaną własnoręcznie laurkę
- Dziękuję, moje kochane! - powiedziałam, po czym przytuliłam je do siebie
W tym momencie Kamil przyszedł z nieśpiącym już Karolkiem na rękach
- Karolek też składa życzenia mamusi - powiedział Kamil
Wzięłam zatem Karolka na ręce. Kamil zaś zrobił nam zdjęcie.
Zjedliśmy zatem wspólne śniadanie, jednak najpierw poszłam z Karolkiem na górę, aby go nakarmić i przewinąć. Cieszyłam się, że jest jeszcze taki mały i mogłam w spokoju funkcjonować, bez spędzania 24 godzin w ciągłym płaczu. Trzeba korzystać z ciszy, kiedy tylko ona jest.
Kamil zrobił Piotrusiowi kanapki do szkoły, po czym pojechał wraz z nim, zawożąc naszego synka do szkoły, a siebie na trening.
Ja zaś zostałam w domu z Wiktorią.
- Idziemy na spacerek, kochanie? - spytałam Wiktorię
- Tak!
Wyjęłam zatem wózek, ubrałam Karolka. Wiktorii założyłam niebieską bluzkę i różowe spodnie. Ja zaś postawiłam na wygodne legginsy i czarny T-shirt
Zamknęłam zatem dom i wyszłam z dziećmi na spacer.
- Pierwszy spacer Karolka - powiedziałam do Wiktorii
- A mój który?
- Nie wiem, ale to pewnie bardzo duża liczba - odpowiedziałam na jej pytanie.
Gdy tylko wyszliśmy z domu, do przyszłego domu Maćka i Agnieszki, który jest naprzeciwko przyjechał tata Maćka - pan Rafał
- Dzień dobry - powiedziałam
- Dzień dobry! - powiedziała głośno Wiktoria
- Dzień dobry! - odpowiedział nam - Dzisiaj przyjeżdżają meble do kuchni, a Agnieszka nie może wyjść, bo jest w centrum treningowym, Maciek na treningu.
- Dobrze, że pana mają - uśmiechnęłam się, po czym poszłam dalej na spacer
- Mamo... - zaczęła Wiktoria - A kiedy ja pójdę do szkoły?
- Dopiero za rok - powiedziałam
- Dopiero?
- Tak. Jak będziesz miała 6 lat, to dopiero wtedy pójdziesz do szkoły
- Aż tyle będę musiała czekać?
- Na to wychodzi... A co, chcesz już iść do szkoły?
- Nie, ale czasami nudzi mi się w domu, nie mam koleżanek - powiedziała
- Ale dzisiaj ciocia Justyna przyjedzie z Karolinką i ciocia Marcelina z Milenką i Zosią.
- Ale Milenka i Zosia, to jest jak rodzina... A Karolina jest większa.
- Widzisz, kochanie... Tak czasami bywa, ale zobaczysz, teraz ja będę siedziała w domu z Karolkiem, za miesiąc Piotruś będzie miał wakacje, niedługo ciocia Agnieszka i wujek Maciek przeprowadzą się naprzeciwko. Obok nas buduje się kolejny dom, tutaj pod lasem kolejny. Nasza ulica się zaludnia, będzie więcej ludzi, będzie fajnie, zobaczysz.
- Ale czemu w naszej rodzinie jest tylu chłopaków? - spytała
- Nie wiem
- Jest Piotruś, jest Karolek, Igorek, Kamilek (dzieci sąsiadki), Kuba, Maciek, Szymon od cioci Kornelii, Abdul od cioci Ani.
- Widzisz, tak czasami bywa, że w jednej rodzinie jest więcej chłopaków, a w drugiej więcej dziewczyn.
Po prawie godzinnym spacerku wróciliśmy do domu.
W tym momencie zadzwoniła do mnie mama z życzeniami urodzinowymi, a następnie babcia
Zaczęła się sesja telefoniczna. Wszyscy dzwonili do mnie z życzeniami, albo słali do mnie SMS-y.
Kamil wrócił do domu około godziny 14:00, ponieważ pojechał jeszcze do naszego klubu i sklepu.
- Zawiozłem już Piotrusia na trening - powiedział już w drzwiach
- To dobrze
Wtedy zauważyłam, że Kamil przyjechał z jakimś dużym pudłem
- A co tutaj jest? - spytałam
- Tort, zamówiłem w cukierni. Chyba dziewczyny do ciebie przychodzą
- No tak, przychodzą, ale... zaskoczyłeś mnie.
- Pozytywnie? - uśmiechnął się
- Pozytywnie
O 16:00 miały przyjechać dziewczyny na moje urodziny. Przebrałam się więc z legginsów i T-shirtów. Założyłam sukienkę.
Przyszykowałam zatem talerzyki i sztućce.
O 16;00 pojawiła się Agnieszka wraz z Maćkiem, a za nią Justyna z samym Maciusiem.
- A gdzie Karolinka, Kubuś? - spytała Agnieszka Justynę
- Mają zadanie bojowe, muszę odrobić z Piotrkiem lekcje.
- Oj... - zaczęłam się śmiać - Co z tego wyjdzie?
- Nawet nie chcę myśleć - powiedziała Justyna - Nawet nie wiecie, jak się martwię
W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Była to Karolina wraz Kubą, a także Marcelina ze Stefanem i dziećmi.
- A więc - powiedziała Agnieszka - Taki wspólny prezent od nas wszystkich
W tej chwili Marcelina wręczyła mi voucher do SPA.
- Żebyś mogła sobie spokojnie wypocząć - powiedziała Agnieszka
- Dziękuję wam, bardzo! - przytuliłam każdego z osobna
- To może ja pójdę po tort - powiedział Kamil
- Miło mnie zaskoczył - powiedziałam - Zamówił w cukierni tort
- No to się postarał - powiedział Maciek
- A widziałam dzisiaj twojego tatę, przyjechał do was do domu
- Tak, tak. Przyjechały nam meble do kuchni. Zamówiliśmy meble drewniane na wymiar do każdego pokoju, nawet szafeczki w łazience i pierwsza przyszła kuchnia. - powiedziała Agnieszka - Zadzwoniła firma o 8;40, że będą za godzinę. Maciek pojechał 20 minut wcześniej na trening, ja jestem od ósmej w moim centrum, dobrze, że tata był pod ręką
- To tak, jak u nas Bronisław - uśmiechnęłam się
W tym momencie Kamil wszedł z tortem. Okrągły tort, a na nim pełno różyczek i napis czekoladowy "28 lat Kasi" Włożył jeszcze świeczki, które zdmuchnęłam. Agnieszka zaczęła śpiewać "Sto lat". Pokroiłam tort i każdy zjadł po kawałku. Dzieci poszły się bawić. Usłyszałam jednak płacz Karolka
- Przepraszam was na chwilę.
Poszłam na górę. Przebrałam Karolka i nakarmiłam go. Zaczęłam go nosić na rękach, aby usnął. Udało się dopiero po jakiś 30 minutach, po czym wróciłam na dół do gości.
- Wybraliśmy już datę ślubu - powiedział w pewnym momencie Kuba Wolny
- I jak? - spytałam
- 16 maja - odpowiedział
- Czyżby prezent na urodziny? - uśmiechnęłam się
- Jak to? - zdziwiła się Agnieszka
- No przecież Kuba ma 15 maja urodziny
- Ach, tak! - powiedziała Agnieszka - To żeś się ustawił
To chyba była jedna miła informacja
- Jesteśmy prawie w komplecie - powiedział Stefek .
Był dość smutny. Nie wiedziałam, co się z nim dzieje.
- Mam już swoje 35 lat na karku
- No to jesteś w kwiecie wieku! - powiedział Maciek, jednak Agnieszka złapała go za ramię, aby nie przerywał
- I wspólnie z Marceliną stwierdziliśmy, że ubiegły sezon Pucharu Świata, był moim ostatnim sezonem.
Wszyscy zaniemówiliśmy
- Ale jak to? - spytał po chwili Kamil - To już... koniec?
- Tak, to już jest koniec. Mam 35 lat. Dwoje wspaniałych dzieci. Kochając żonę, z którą jestem od 15 lat. Czas odłożyć narty i myślimy nad powiększeniem naszej firmy. Szycie kombinezonów to bardzo dobra inwestycja, która przynosi spore korzyści.
Dalej jednak nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. Nie mogło dojść do mnie to, że Stefek kończy już karierę.
- Rozmawiałem już o tym z trenerem. Swój ostatni skok oddam podczas konkursu drużynowego w Wiśle w listopadzie w nowym sezonie.
- Mam nadzieję, że będzie to piękne pożegnanie - wydusiłam z siebie
- Przepraszam, że twoje urodziny - zwrócił się do mnie - musimy spędzać w takiej atmosferze. Przepraszam, że ten twój cudowny czas zająłem ja i wszyscy zamilkliście.
- Nie przepraszaj - powiedziałam - Nie jesteśmy smutni, tylko zaskoczeni.
Urodziny przebiegły w dość spokojnej atmosferze. O 19:00 goście porozchodzili się do domów.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz