Ranek. Godzina 8:00. Poniedziałek. Budzę się w swoim domu, DOMU, obok męża, który jeszcze śpi. Czy to sen? Nie, to rzeczywistość. Piękna rzeczywistość.
Poszłam do pokoju Piotrusia. Mały jeszcze spał, więc zeszłam po schodach na dół i udałam się do kuchni.
Zrobiłam jajecznicę, a dla Piotrusia kaszkę.
Następnie poszłam na górę do sypialni i usiadłam na łóżku. Położyłam rękę na barku Kamila, a twarz przybliżyłam do jego ucha.
- Kochanie.... Wstawaj... Śniadanie na stole...
Kamil obrócił się w moją stronę, zaspany....
- Co?
- Śniadanie na stole.
- Już? A która jest godzina?
- 8:30.
- O!.... A ja mam o 10:00 trening....
Kamil wstał energicznie z łóżka i poszedł do łazienki, aby umyć zęby i zrobić poranną toaletę.
Ja w tym czasie poszłam do pokoju Piotrusia. Mały już nie spał. Przebrałam go więc i zeszłam z nim na śniadanie. Posadziłam go w swoim krzesełku.
Po chwili na śniadanie zszedł Kamil. Ubrany w koszulkę i dresy.
- Pojadę trochę wcześniej, to zajrzę od razu do klubu. Zobaczę jak trenują.
- A pro po klubu, to mam taki plan.
- Jaki?
- Żeby w przyszłym roku zrobić dla nich zgrupowanie.
- Ale gdzie? W Szczyrku? - uśmiechnął się Kamil
- Nie, w Planicy.
- Co?
- No tak. Tam jest przecież kompleks tych skoczni. Ja mogłabym się zająć organizacją.
- Mogłabyś?
- Przecież jestem współwłaścicielką klubu - uśmiechnęłam się - Raz tylko widziałam się z dzieciakami.
- To ja dzisiaj pojadę i pogadam z trenerem - Maćkiem i powiem mu, jakie są plany.
- Ale na kiedy planowałabyś to zgrupowanie?
- Maj, czerwiec... Może wakacje, aby nie zawalili tygodnia szkoły.
- Świetny pomysł
- A ten Maciek to.... ma jakąś dziewczynę?
- Tak. Ma dziewczynę. Podobno od 4 lat.
- O! 4 lata - uśmiechnęłam się
Kamil zjadł śniadanie, ucałował mnie i Piotrusia, założył buty, wziął torbę i pojechał na trening.
A ja posprzątałam po śniadaniu.
Piotruś bawił się w salonie, a ja..... umierałam z nudów.
Nagle o 10:00 zadzwonił do mnie jakiś obcy numer. Odebrałam, choć obawiałam się, że to jakiś dziennikarz, który potrzebuje informacji w sprawie naszego ślubu.
- Halo.
- Hej Kasiu! - odpowiedział mi znajomy głos kobiety
- Ania? - spytałam
- Tak.
- O! Jak miło, że dzwonisz!
- Co robicie dzisiaj wieczorem? - spytała
- Nie wiem... Raczej siedzimy...
- A czy możemy wpaść?
- Wasza czwórka? - uśmiechnęłam się
- Tak.
- No to zapraszamy.
- A o której?
- 18:00? To się jeszcze chłopcy pobawią, bo potem, to mogą iść spać
- To będziemy o 18:00. W waszym nowym domu?
- Tak.
- To do zobaczenia
- Do zobaczenia
Rozłączyła się.
A więc musiałam coś przygotować. Nie chciałam, abyśmy siedzieli w naszym domu. Była taka piękna pogoda. Po co ją marnować?
Kupiłam trochę kiełbaski, karkówki, kaszanki, ananasa, ogórka, fileta z kurczaka, chleb tostowy. Pomyślałam o grillu. O 11:30 zadzwoniłam do Kamila. Akurat miał przerwę w treningu i powiedziałam mu o naszych gościach. Kamil chciał zaprosić też Maćka i Agnieszkę, ale odradziłam mu. Anna mogłaby źle czuć się w takim towarzystwie. Postanowiłam, że Maćka i Agę oraz kilka innych osób możemy zaprosić na później.
Wróciłam do domu i wzięłam się za przygotowania. Ja bardzo uwielbiam chleb tostowy z masłem czosnkowym, więc go przygotowałam, a także szaszłyki z filetem z kurczaka w ostrych przyprawach, z ananasem, papryką i ogórkiem.
O 14:00 wrócił Kamil, który podziwiał dzieci z naszego klubu na treningu. Nawet sam pokazał im kilka ćwiczeń
-I jak było?
- Te dzieciaki chcą, abym znów ich odwiedził.
- A więc co? Wybierasz się?
- Tak. Tylko nie wiem kiedy, bo w środę idziemy na Giewont.
- Co?!
- No tak. W środę idziemy na Giewont. Już postanowione. Sprawdzałem pogodę. Ma być słonecznie, nie za ciepło, więc idealna pogoda na wędrówkę w góry. - uśmiechnął się Kamil
- A co z Piotrusiem? Przecież nie weźmiemy go na Giewont.
- No nie, ale rozmawiałem z tatą. Zawieziemy go do Zębu
- Czyli ty już wszystko zaplanowałeś?
- Tak.
- No to powiem ci, że jesteś o wiele lepszy w planowaniu niż ja - zaczęłam się śmiać - Nic tylko bijesz mnie o głowę!
Była 17:00 wszystko miałam już prawie przyszykowane. Kamil przyniósł z szopy drewniany stół i dwie ławki. Położył na nim talerzyki, sztućce, sałatkę, napoje, szklanki. Wszystko to, co przygotowałam. Następnie przyniósł grilla.
Ja w tym czasie ubierałam Piotrusia.
Króciutkie szorty i do tego koszula w stylu hawajskim. Wyglądał bosko. Założył sobie jeszcze okulary przeciwsłoneczne, które kiedyś kupił mu dziadek Bronisław.
Zrobiłam mu zdjęcie, a Kamil zaś zrobił sobie z nim selfie.
"Z moim maczo :) #syn #pozujemyzsynem #czasnagrilla #przyjeżdżaciociaania #muszębyćprzystojny #ojciecisyn #jakiojciec #takisyn #chillout #holidays "
Ja zaś stanęłam przed szafą i wybierałam , w co się ubiorę.
O 18:00 do domu przybyli goście. Zaprosiliśmy ich na zewnątrz. Pogoda była przepiękna. Ja stałam przy grillu, a Kamil towarzyszył Annie i Alexowi.
Abdul bawił się z Piotrkiem na kocyku. Jeździli samochodami. Mieli klocki.
Usiadłam w końcu przy stole obok mojego męża.
- O czym tak rozmawiacie? - uśmiechnęłam się
- O tobie - odpowiedział Kamil
- O! Już na mnie narzekasz? Dopiero dwa dni jesteśmy małżeństwem. - ponownie się uśmiechnęłam
- I kiedy te Bahamy? - spytała Anna
- W przyszły poniedziałek - powiedziałam
- 3 tygodnie w raju - odpowiedział Kamil
- I we trójkę - uśmiechnęłam się
- Ta trójka nas prześladuje
- No to może trójka dzieci? - uśmiechnęła się Anna
- Ja marzę o 4 - uśmiechnął się Kamil
Szturchnęłam go.
- No co?!
- Tylko ja będę siedziała w domu, a ty jeździł na zawody, treningi, zgrupowania. Oj nie. Ta kwestia jest jeszcze do przemyślenia.
- Ale o czym tu myśleć? Zawsze marzyłaś o dużej rodzinie
- Ale obecnie nie. Musisz Kamil zrozumieć, że na razie opiekuję się Piotrusiem. Zajmujemy się klubem. Teraz dom, więc obowiązki.
- Oj Kasiu. Nie chciałabyś dziewczynki? - uśmiechnął się
W tym momencie zamilkłam. Nie chciałam kłócić się z Kamilem przy gościach, a z drugiej strony..... Każdy facet myśli, aby mieć syna, a każda kobieta pragnie mieć córkę.
Mogłabym ją ubierać w kolorowe sukienki, pleść warkoczyki, bawić się lalkami, szyć dla nich ubranka....
Jednak nie chciałam o tym myśleć.
Przyniosłam smakołyki na stół.
- A gdzie chcecie mieszkać? - spytał Kamil Anny
- U rodziców, a później chcemy coś wynająć blisko szpitala.
- Rozumiem, że Alex szuka pracy?
- Tak. Ortopeda. - uśmiechnęła się Anna do Alexa - Ja po urodzeniu Jessici chciałabym zacząć studiować pielęgniarstwo.
- Ambitnie siostro - uśmiechnął się Kamil
- Wiem...
- Czyli Jessica?
- Ja chciałem Clara - odpowiedział Alex
- To może pójdźcie na kompromis i dajcie waszej córce dwa imiona - powiedziałam
- Świetny pomysł, jednak..... czy Jessica Clara czy Clara Jessica? - spytała Anna
- A to tutaj sami musicie zdecydować - odpowiedziałam
- A kiedy się przeprowadziliście? - spytał Alex
- W dniu naszego ślubu. W sobotę z samego rana. - odpowiedziałam
- A co z waszym starym mieszkaniem? - zapytała Anna
- Nie wiemy jeszcze. Albo sprzedamy, może wynajmiemy, albo zostawimy i któreś z naszych dzieci się tutaj przeprowadzi. - odpowiedział Kamil
W tym momencie podszedł do mnie Piotruś i przytulił się do mnie.
- Mamo.... - wyszeptał
Wzięłam go i posadziłam na swoich kolanach.
- Może się napijesz kochanie?
- Nie - odpowiedział stanowczo
Będąc przy stole, Anna zrobiła mi zdjęcie, jak trzymam Piotrusia na kolanach.
- Ale ty jesteś przystojniak - powiedziała Anna do Piotrusia
- Wszyscy tak mówią - uśmiechnął się Kamil
Nasze spotkanie skończyło się po 21:00. Dzieci były zmęczone, więc Kamil położył Piotrusia spać, a ja zajęłam się sprzątaniem.
W środę była piękna pogoda. Mieliśmy wybrać się na Giewont. Jednak Piotruś tak słodko spał i nie mieliśmy serca, aby go budzić. Pan Bronisław wyciągnął do nas pomocną dłoń. Przyjechał do nas, aby zająć się Piotrusiem.
My po godzinie 9:00 zaczęliśmy się szykować na wędrówkę.
Kamil przyszykował nam plecaki i zapakował do nich wszystko, co potrzebne.
Ja zrobiłam nam śniadanie, a następnie zaczęłam się szykować. Kamil ubrał się w krótkie spodenki i koszulkę. Ja zaś założyłam czarne legginsy i granatową koszulkę z żółtym napisem "Remember, never give up" [tłum. Pamiętaj, nigdy się nie poddawaj]
- A więc co, ruszamy! - powiedział pełen optymizmu Kamil
- Ja nie jestem nadal pewna tej wycieczki. Przecież ja nie wejdę.
- Dlaczego tak rezygnujesz, jak nawet z domu nie wyszłaś. Jak nie wejdziesz, to cię wniosę na barana! - uśmiechnął się.
- Trzymam cię za słowo.
Wyszliśmy z domu i wybraliśmy się na Giewont.
Dojechaliśmy samochodem na parking do Doliny Strążyskiej, a nasza trasa zaczynała się już pieszo.
Następnie doszliśmy na Polanę Strążyską. Kolejnym naszym punktem był szczyt Grzybowiec.
Zostało nam jeszcze 1,5 godziny drogi na Giewont.
Przeszliśmy ponad 3 godziny.
I na szczęście doszłam na ten Giewont..... Na szczęście. Myślałam , że już nie dojdę, ale jednak... Udało mi się!
Stanęłam tyłem do Kamila i wzniosłam ręce do góry.
Kamil zrobił mi zdjęcie , które wstawiłam na swojego instagrama
"Mieszkam w Zakopanem 2,5 roku i nigdy nie byłam w górach. W końcu udało mi się wejść na Giewont. Prawie 5 godzin drogi w jedną stronę. @kamilstochofficial mnie namówił :) #tatry #mountains #giewont #1895mnpm #giewontzdobyty #tatrysąmoje #wycieczkazmężem #małżeństwowgórach #szczytzdobyty #aterazpodróżpoślubna"
I tak skończyła się nasza podróż na Giewont. Kolejna podróż - Bahamy!
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Poszłam do pokoju Piotrusia. Mały jeszcze spał, więc zeszłam po schodach na dół i udałam się do kuchni.
Zrobiłam jajecznicę, a dla Piotrusia kaszkę.
Następnie poszłam na górę do sypialni i usiadłam na łóżku. Położyłam rękę na barku Kamila, a twarz przybliżyłam do jego ucha.
- Kochanie.... Wstawaj... Śniadanie na stole...
Kamil obrócił się w moją stronę, zaspany....
- Co?
- Śniadanie na stole.
- Już? A która jest godzina?
- 8:30.
- O!.... A ja mam o 10:00 trening....
Kamil wstał energicznie z łóżka i poszedł do łazienki, aby umyć zęby i zrobić poranną toaletę.
Ja w tym czasie poszłam do pokoju Piotrusia. Mały już nie spał. Przebrałam go więc i zeszłam z nim na śniadanie. Posadziłam go w swoim krzesełku.
Po chwili na śniadanie zszedł Kamil. Ubrany w koszulkę i dresy.
- Pojadę trochę wcześniej, to zajrzę od razu do klubu. Zobaczę jak trenują.
- A pro po klubu, to mam taki plan.
- Jaki?
- Żeby w przyszłym roku zrobić dla nich zgrupowanie.
- Ale gdzie? W Szczyrku? - uśmiechnął się Kamil
- Nie, w Planicy.
- Co?
- No tak. Tam jest przecież kompleks tych skoczni. Ja mogłabym się zająć organizacją.
- Mogłabyś?
- Przecież jestem współwłaścicielką klubu - uśmiechnęłam się - Raz tylko widziałam się z dzieciakami.
- To ja dzisiaj pojadę i pogadam z trenerem - Maćkiem i powiem mu, jakie są plany.
- Ale na kiedy planowałabyś to zgrupowanie?
- Maj, czerwiec... Może wakacje, aby nie zawalili tygodnia szkoły.
- Świetny pomysł
- A ten Maciek to.... ma jakąś dziewczynę?
- Tak. Ma dziewczynę. Podobno od 4 lat.
- O! 4 lata - uśmiechnęłam się
Kamil zjadł śniadanie, ucałował mnie i Piotrusia, założył buty, wziął torbę i pojechał na trening.
A ja posprzątałam po śniadaniu.
Piotruś bawił się w salonie, a ja..... umierałam z nudów.
Nagle o 10:00 zadzwonił do mnie jakiś obcy numer. Odebrałam, choć obawiałam się, że to jakiś dziennikarz, który potrzebuje informacji w sprawie naszego ślubu.
- Halo.
- Hej Kasiu! - odpowiedział mi znajomy głos kobiety
- Ania? - spytałam
- Tak.
- O! Jak miło, że dzwonisz!
- Co robicie dzisiaj wieczorem? - spytała
- Nie wiem... Raczej siedzimy...
- A czy możemy wpaść?
- Wasza czwórka? - uśmiechnęłam się
- Tak.
- No to zapraszamy.
- A o której?
- 18:00? To się jeszcze chłopcy pobawią, bo potem, to mogą iść spać
- To będziemy o 18:00. W waszym nowym domu?
- Tak.
- To do zobaczenia
- Do zobaczenia
Rozłączyła się.
A więc musiałam coś przygotować. Nie chciałam, abyśmy siedzieli w naszym domu. Była taka piękna pogoda. Po co ją marnować?
Kupiłam trochę kiełbaski, karkówki, kaszanki, ananasa, ogórka, fileta z kurczaka, chleb tostowy. Pomyślałam o grillu. O 11:30 zadzwoniłam do Kamila. Akurat miał przerwę w treningu i powiedziałam mu o naszych gościach. Kamil chciał zaprosić też Maćka i Agnieszkę, ale odradziłam mu. Anna mogłaby źle czuć się w takim towarzystwie. Postanowiłam, że Maćka i Agę oraz kilka innych osób możemy zaprosić na później.
Wróciłam do domu i wzięłam się za przygotowania. Ja bardzo uwielbiam chleb tostowy z masłem czosnkowym, więc go przygotowałam, a także szaszłyki z filetem z kurczaka w ostrych przyprawach, z ananasem, papryką i ogórkiem.
O 14:00 wrócił Kamil, który podziwiał dzieci z naszego klubu na treningu. Nawet sam pokazał im kilka ćwiczeń
-I jak było?
- Te dzieciaki chcą, abym znów ich odwiedził.
- A więc co? Wybierasz się?
- Tak. Tylko nie wiem kiedy, bo w środę idziemy na Giewont.
- Co?!
- No tak. W środę idziemy na Giewont. Już postanowione. Sprawdzałem pogodę. Ma być słonecznie, nie za ciepło, więc idealna pogoda na wędrówkę w góry. - uśmiechnął się Kamil
- A co z Piotrusiem? Przecież nie weźmiemy go na Giewont.
- No nie, ale rozmawiałem z tatą. Zawieziemy go do Zębu
- Czyli ty już wszystko zaplanowałeś?
- Tak.
- No to powiem ci, że jesteś o wiele lepszy w planowaniu niż ja - zaczęłam się śmiać - Nic tylko bijesz mnie o głowę!
Była 17:00 wszystko miałam już prawie przyszykowane. Kamil przyniósł z szopy drewniany stół i dwie ławki. Położył na nim talerzyki, sztućce, sałatkę, napoje, szklanki. Wszystko to, co przygotowałam. Następnie przyniósł grilla.
Ja w tym czasie ubierałam Piotrusia.
Króciutkie szorty i do tego koszula w stylu hawajskim. Wyglądał bosko. Założył sobie jeszcze okulary przeciwsłoneczne, które kiedyś kupił mu dziadek Bronisław.
Zrobiłam mu zdjęcie, a Kamil zaś zrobił sobie z nim selfie.
"Z moim maczo :) #syn #pozujemyzsynem #czasnagrilla #przyjeżdżaciociaania #muszębyćprzystojny #ojciecisyn #jakiojciec #takisyn #chillout #holidays "
Ja zaś stanęłam przed szafą i wybierałam , w co się ubiorę.
O 18:00 do domu przybyli goście. Zaprosiliśmy ich na zewnątrz. Pogoda była przepiękna. Ja stałam przy grillu, a Kamil towarzyszył Annie i Alexowi.
Abdul bawił się z Piotrkiem na kocyku. Jeździli samochodami. Mieli klocki.
Usiadłam w końcu przy stole obok mojego męża.
- O czym tak rozmawiacie? - uśmiechnęłam się
- O tobie - odpowiedział Kamil
- O! Już na mnie narzekasz? Dopiero dwa dni jesteśmy małżeństwem. - ponownie się uśmiechnęłam
- I kiedy te Bahamy? - spytała Anna
- W przyszły poniedziałek - powiedziałam
- 3 tygodnie w raju - odpowiedział Kamil
- I we trójkę - uśmiechnęłam się
- Ta trójka nas prześladuje
- No to może trójka dzieci? - uśmiechnęła się Anna
- Ja marzę o 4 - uśmiechnął się Kamil
Szturchnęłam go.
- No co?!
- Tylko ja będę siedziała w domu, a ty jeździł na zawody, treningi, zgrupowania. Oj nie. Ta kwestia jest jeszcze do przemyślenia.
- Ale o czym tu myśleć? Zawsze marzyłaś o dużej rodzinie
- Ale obecnie nie. Musisz Kamil zrozumieć, że na razie opiekuję się Piotrusiem. Zajmujemy się klubem. Teraz dom, więc obowiązki.
- Oj Kasiu. Nie chciałabyś dziewczynki? - uśmiechnął się
W tym momencie zamilkłam. Nie chciałam kłócić się z Kamilem przy gościach, a z drugiej strony..... Każdy facet myśli, aby mieć syna, a każda kobieta pragnie mieć córkę.
Mogłabym ją ubierać w kolorowe sukienki, pleść warkoczyki, bawić się lalkami, szyć dla nich ubranka....
Jednak nie chciałam o tym myśleć.
Przyniosłam smakołyki na stół.
- A gdzie chcecie mieszkać? - spytał Kamil Anny
- U rodziców, a później chcemy coś wynająć blisko szpitala.
- Rozumiem, że Alex szuka pracy?
- Tak. Ortopeda. - uśmiechnęła się Anna do Alexa - Ja po urodzeniu Jessici chciałabym zacząć studiować pielęgniarstwo.
- Ambitnie siostro - uśmiechnął się Kamil
- Wiem...
- Czyli Jessica?
- Ja chciałem Clara - odpowiedział Alex
- To może pójdźcie na kompromis i dajcie waszej córce dwa imiona - powiedziałam
- Świetny pomysł, jednak..... czy Jessica Clara czy Clara Jessica? - spytała Anna
- A to tutaj sami musicie zdecydować - odpowiedziałam
- A kiedy się przeprowadziliście? - spytał Alex
- W dniu naszego ślubu. W sobotę z samego rana. - odpowiedziałam
- A co z waszym starym mieszkaniem? - zapytała Anna
- Nie wiemy jeszcze. Albo sprzedamy, może wynajmiemy, albo zostawimy i któreś z naszych dzieci się tutaj przeprowadzi. - odpowiedział Kamil
W tym momencie podszedł do mnie Piotruś i przytulił się do mnie.
- Mamo.... - wyszeptał
Wzięłam go i posadziłam na swoich kolanach.
- Może się napijesz kochanie?
- Nie - odpowiedział stanowczo
Będąc przy stole, Anna zrobiła mi zdjęcie, jak trzymam Piotrusia na kolanach.
- Ale ty jesteś przystojniak - powiedziała Anna do Piotrusia
- Wszyscy tak mówią - uśmiechnął się Kamil
Nasze spotkanie skończyło się po 21:00. Dzieci były zmęczone, więc Kamil położył Piotrusia spać, a ja zajęłam się sprzątaniem.
W środę była piękna pogoda. Mieliśmy wybrać się na Giewont. Jednak Piotruś tak słodko spał i nie mieliśmy serca, aby go budzić. Pan Bronisław wyciągnął do nas pomocną dłoń. Przyjechał do nas, aby zająć się Piotrusiem.
My po godzinie 9:00 zaczęliśmy się szykować na wędrówkę.
Kamil przyszykował nam plecaki i zapakował do nich wszystko, co potrzebne.
Ja zrobiłam nam śniadanie, a następnie zaczęłam się szykować. Kamil ubrał się w krótkie spodenki i koszulkę. Ja zaś założyłam czarne legginsy i granatową koszulkę z żółtym napisem "Remember, never give up" [tłum. Pamiętaj, nigdy się nie poddawaj]
- A więc co, ruszamy! - powiedział pełen optymizmu Kamil
- Ja nie jestem nadal pewna tej wycieczki. Przecież ja nie wejdę.
- Dlaczego tak rezygnujesz, jak nawet z domu nie wyszłaś. Jak nie wejdziesz, to cię wniosę na barana! - uśmiechnął się.
- Trzymam cię za słowo.
Wyszliśmy z domu i wybraliśmy się na Giewont.
Dojechaliśmy samochodem na parking do Doliny Strążyskiej, a nasza trasa zaczynała się już pieszo.
Następnie doszliśmy na Polanę Strążyską. Kolejnym naszym punktem był szczyt Grzybowiec.
Zostało nam jeszcze 1,5 godziny drogi na Giewont.
Przeszliśmy ponad 3 godziny.
I na szczęście doszłam na ten Giewont..... Na szczęście. Myślałam , że już nie dojdę, ale jednak... Udało mi się!
Stanęłam tyłem do Kamila i wzniosłam ręce do góry.
Kamil zrobił mi zdjęcie , które wstawiłam na swojego instagrama
"Mieszkam w Zakopanem 2,5 roku i nigdy nie byłam w górach. W końcu udało mi się wejść na Giewont. Prawie 5 godzin drogi w jedną stronę. @kamilstochofficial mnie namówił :) #tatry #mountains #giewont #1895mnpm #giewontzdobyty #tatrysąmoje #wycieczkazmężem #małżeństwowgórach #szczytzdobyty #aterazpodróżpoślubna"
I tak skończyła się nasza podróż na Giewont. Kolejna podróż - Bahamy!
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Jak zwykle świetny rozdział! Czekam teraz z niecierpliwością na kolejny! Pozdrawiam i życzę weny !
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa, a weny jak na razie nie brakuje.. W głowie pełno nowych pomysłów. Pozdrawiam :)
Usuń