Numer 235 - Piotruś i jego zawody w Czechach , zabawa karnawałowa w szkole

Kamil do domu wrócił 7 stycznia wieczorem. Byłam taka szczęśliwa, gdy go zobaczyłam. Od razu rzuciłam się mu na szyję.
Pokazał mi puchar, który zdobył za 2 miejsce w ogólnej klasyfikacji TCS i powiedział :
- Czyli jeszcze będą ze mnie ludzie
Gdy wszedł do domu wziął prysznic i położył się na kanapie pomiędzy dziećmi. Jak gdyby nigdy nic zaczął oglądać z nimi bajkę.
- Rozmawiałam z trenerem Piotrusia - powiedziałam.
- I co? - spytał Kamil
- Zawody są o 12.00 i najlepiej by było, abyśmy byli na miejscu już w piątek wieczorem.
- No to będziemy. Akurat ten tydzień mam wolny od jakichkolwiek zawodów - powiedział
- Czujesz się na siłach, aby jechać?
- A dlaczego nie, dopiero dzisiaj jest środa. Wyjedziemy w piątek rano. Piotruś nie pójdzie do szkoły.
- Poprosiłam twojego tatę. Zgodził się zostać z dziećmi.
- To dobrze, chociaż wiem, że nie powinniśmy tak go wykorzystywać.
- Wiem - wtuliłam się w Kamila - ale czasami myślę, że, gdy zajmuje się dziećmi, to nie myśli w ogóle o Krystynie.
-On nadal o niej myśli? - zdziwił się Kamil
- Tak. - odpowiedziałam - W poniedziałek byłam u niego w domu. Zdjęcie twojej mamy jest w kuchni na szafce. Co z tego, że nie jest w centralnym miejscu w salonie. Tam teraz jesteście wy, dzieci i wnuki.
- Myślałem, że już o niej w ogóle nie myśli.. - - westchnął
- Myśli.. I to jak. Dopiero po kilku latach rany znowu są rozdrapywane. Moja mama też ma zdjęcie mojego taty na szafce nocnej obok łóżka. Chowa je czasami, ale tylko czasami.
- Moja mama była specyficzną kobietą. Wiesz przecież, że do ślubu ich zmuszono
- Ale spędzili prawie 30 lat będąc małżeństwem. Myślisz, że twój tata zapomni o niej tak szybko. Była jaka była, ale spędzili prawie 30 lat, wychowali troje dzieci.. Doczekali się wnuków. Zrozum. Spędził z nią prawie połowę swojego życia. Dzielił z nią wszystko. Urodziny, imieniny. Dobre i złe chwile, ale byli razem.
-  Ty też w pewnym okresie swojego życia mnie nie znosiłaś.
- Ale to była inna sytuacja. Najpierw zaszłam w ciążę i nie chciałam cię znać, a później... - zawiesiłam głos. Miałam nadal przed oczami to, jak Kamil wyrzuca mi, że spotkałam się z Gregorem. Jaki był wściekły. Jak chciał wszystko zniszczyć. Jak uciekłam z domu i zostałam zraniona nożem.. Jak straciłam dziecko... To był koszmar. Z moich oczu popłynęła łza.
Kamil przytulił mnie mocno do swojej piersi.
- Nie płacz, kochanie - głaskał mnie po głowie i policzku... - Nie chciałem, abyś sobie znowu to wszystko przypomniała. Tak strasznie cię przepraszam
- Nic się nie stało - powiedziałam do Kamila - Jednak nadal te wspomnienia sprawiają, że czuję się jakoś nieswojo.... To był chyba najgorszy okres w całym naszym wspólnym życiu.
- Jednak przeszliśmy go i  czujemy się silniejsi  - pocałował mnie w czoło.



Nadszedł piątek. Rano Bronisław przyjechał do naszego domu, aby zająć się dziećmi. My zaś spakowaliśmy walizki i pojechaliśmy z Piotrusiem prosto na Czechy. Na miejscu byliśmy po południu.  Zameldowaliśmy się w pensjonacie. Piotruś miał pokój obok trenera, w drugiej części pensjonatu, gdzie byli zawodnicy. Ja i Kamil mieliśmy pokój w innej części pensjonatu, gdzie byli już zwykli goście, albo też i rodzice.

Następnego dnia o 12:00 miał odbyć się konkurs. Byliśmy bardzo ciekawi z Kamilem, jak takie zawody przebiegają w innych częściach Europy. Po śniadaniu zawodnicy mieli już stawić już pod skocznią. My - jako rodzice i zarazem kibice mieliśmy przyjść dopiero przed samym rozpoczęciem konkursu.
O 11:00 wyszliśmy zatem z hotelu. Stanęliśmy w pierwszym rzędzie, aby wszystko dokładnie widzieć. Piotruś miał skakać jako 28 na 40 skoczków.
Trzymaliśmy zatem mocno kciuki. Ja nagrywałam ten skok swoim telefonem. Skoczył daleko. Wszyscy byli mu brawo. Był drugi po pierwszej serii. Zaś w drugiej serii dał się chyba ponieść emocjom. Skoczył jeszcze dalej i .... wygrał zawody. Swoje pierwsze zawody jako dziecko. Wybiegliśmy więc, aby mu pogratulować.
- Nawet nie wiesz, jak jesteśmy z ciebie dumni - powiedziałam do syna
Następnie odbyła się dekoracja. Piotruś wskoczył na pierwsze miejsce. Odebrał dyplom i puchar, a my zrobiliśmy mu pamiątkowe zdjęcie. Postanowiłam wstawić je na swoje instastory
"Dumni rodzice"  - napisałam na zdjęciu
Po wręczeniu nagród poprosiliśmy jednego z rodziców, aby zrobił naszej trójce zdjęcie na tle skoczni wraz z pucharem i dyplomem. Po dekoracji rodzice i zawodnicy zostali zaproszeni na poczęstunek, a po nim wzięliśmy sprzęt Piotrusia, spakowaliśmy walizki  i wróciliśmy do domu.
Następnego dnia widziałam już te nagłówki w internecie, że "syn Kamila Stocha wygrał swój pierwszy konkurs w Czechach. Rodzice są bardzo dumni!"



W następną sobotę - 17 stycznia w szkole Piotrusia miała odbyć się zabawa karnawałowa, ponieważ już od poniedziałku w Małopolsce miały rozpocząć się ferie zimowe. Podobno ta zabawa miała być pierwszą taką zabawą w szkole.
Impreza rozpoczynała się o 10:00 w szkole. Niestety, ale musiałam zabrać dzieci ze sobą. Karolek powoli zaczynał chodzić z moją pomocą, więc stwierdziłam, że chyba nie będzie problemu, jak go również zabiorę do szkoły.
Ubrałam Piotrusia w granatową koszulę z długim rękawem i do tego spodnie. Ja zaś postawiłam na:
Z racji, iż była połowa stycznia, a ja czułam się jakoś dziwnie. Jakby "brało" mnie przeziębienie.  Włosy związałam w kucyka i zrobiłam lekki makijaż.
Wiktorii zaś założyłam białą bluzkę z długim rękawem i różową spódniczkę.
Pojechaliśmy zatem do szkoły. W drzwiach przywitała nas pani dyrektor i zaprosiła nas na salę gimnastyczną. Na sali było jakieś 20 dzieci, ponieważ była dopiero 9:50. Zabawa miała trwać do godziny 13:30 i obejmowała klasy 0-4, zaś klasy 5-8 miały mieć swoją zabawę od godziny 14:00 do 19:00. Po kilku minutach na salę weszły kolejne dzieci wraz z mamami. Piotruś na początku był oporny i nie chciał się bawić, za to Wiktoria wybiegła prosto na sam środek sali i tańczyła sama. Karolek już stał sobie na własnych nogach, jednak cały czas go trzymałam, aby nie upadł. W tym momencie weszła jedna z mam - z którą najbardziej się znam i koleguję. To właśnie ona zawozi co drugi dzień Piotrusia na treningi do klubu. Oprócz Natana - który chodzi z Piotrusiem do jednej klasy ma jeszcze córkę Adriannę - z roku Wiktorii. Przyszła właśnie z nią.
- Cześć - powiedziała do mnie
- Cześć - odpowiedziałam
- I rozstajemy się z naszymi dziećmi na tydzień  - powiedziała
- No właśnie.. Ich pierwszy samodzielny obóz do Szczyrku - powiedziałam - Na cały tydzień
- A wasz klub organizuje coś w ferie?
- Tak - odpowiedziałam - w drugim tygodniu ferii jadą na tydzień do Hinterzarten, ale oni są już doświadczeni, to już ich kolejny obóz.
- Słyszałam, że jeden z waszych zawodników, z waszego klubu ma być powołany od marca  do kadry B.
- Tak. Chodzi o Janka Stępnia. Ma już 21 lat. - był w kadrze C wraz z innymi kolegami z naszego klubu. Obecnie w kadrze C z naszego klubu jest jeszcze Miłosz Adamczyk, Piotrek Olszewski, Karol Pawlak, a w drużynie kobiet Helena Dąbrowska  i Nadia Kowalczyk
- Czytałam ostatnio artykuł, że większość młodych talentów przychodzi od KS Team.
- Miło mi słyszeć. PZN ma na oku jeszcze z naszego klubu czterech chłopaków - Antoniego Piotrowskiego, Jana Zielińskiego, Antoniego Wiśniewskiego i Norberta Zawadzkiego, ale to tylko plany. Chłopcy wiedzą o tym, jednak na razie nikt nic głośno nie mówi, bo to nie potwierdzone informacje.
- Jednak dobrze, że jest tylu skoczków - powiedziała - Zawsze to jakaś świeżość i może przyszli mistrzowie
- Miejmy taką nadzieję, chociaż coś ostatnio nam przebąkują, że może czas zmienić klub.
- W końcu nie mogą być w nim wiecznie
- To zrozumiałe. Powiedziałam im, że to chodzi o waszą karierę i że nikt ich z progów naszego klubu nie wygania. Jaką podejmią decyzję, to ich sprawa, ale zawsze w progach naszego klubu są mile widziani.
- Syn chciał właśnie iść do waszego klubu, ale ostatnio nie było naboru i stwierdził , że do tego obecnego ma bliżej.
- Myślimy o kolejnym naborze, bo już kilku zawodników coś się nam wykrusza, ale jeszcze nic nie jest pewnego. Zobaczymy, co będzie dalej.


Zabawa dzieci trwała w najlepsze. Odbywały się różne konkursy, m.in. taneczne. Piotruś zajął drugie miejsce w jednym z konkursów. Dostał mały samochodzik do zabawy. Jednak nie zainteresował go on. Piotruś marzył tylko o skokach i o nadchodzącym zgrupowaniu. Samochodzik przypadł jednak do gustu Karolkowi, który miał zajęcie przez całą zabawę.

Po imprezie wróciliśmy do domu i obejrzeliśmy konkurs skoków w Kulm - Kamil zajął drugie miejsce.


---------------------------------------------------------------------------------------------



                                     kiki2000

Komentarze