Numer 238 - Powrót Kamila

Kamil miał wrócić w piątek. Najpierw do Warszawy, gdzie miała odbyć się oficjalna część przywitania olimpijczyków z Val di Fiemme.
Do tego czasu codziennie dzwoniło do mnie wielu dziennikarzy. Chcieli umówić się na wywiad, lub po prostu zadać mi kilka pytań przez telefon. Zawsze moja odpowiedź była taka sama: "Teraz pragnę nacieszyć się sukcesem mojego męża w gronie rodziny i przyjaciół. Później z chęcią mogę odpowiadać na wasze pytania, udzielać wywiadów. Uszanujcie teraz naszą prywatność i dajcie nam nacieszyć się tymi wspaniałymi sukcesami". Później już nie męczyli mnie telefonami, bo jedna z gazet plotkarskich opublikowała moja słowa. Chcieli chyba pokazać, że chcę się nacieszyć i że nie udzielam wywiadów, ale z drugiej strony było to ostrzeżenie dla innych dziennikarzy, że i tak nie odpowiem na ich pytania. Przez to już mnie w ogóle nie męczyli.

Wiedziałam dokładnie, że o godzinie 11:00 Kamil wyląduje w Warszawie, a że o 12:30  ma lot do Krakowa.
Postanowiłam zrobić mu niespodziankę.
Upiekłam najpierw jabłecznik - jego ulubione ciasto, które ozdobiłam czekoladą. Zrobiłam napis "Kamil Stoch = 7 złotych medali IO" Zrobiłam aż zdjęcie i wysłałam do mojej mamy, a także do Natalii i Agnieszki.
Później zadzwoniłam do Bronisława, czy by nie popilnował dzieci. Zgodził się od razu. Akurat Piotruś dzisiaj na trening miał być zawieziony przez Nadię. Zadzwoniłam następnie do Agnieszki
- Co robisz? - spytałam się jej przez telefon
- Siedzę w domu, jem sałatkę, a co?
- A idziesz dzisiaj do pracy?
- Dzisiaj nie.
 - A co byś powiedziała na wypad do Krakowa?
- Oj kusisz, kusisz.
 - Pojedziemy na lotnisko. - powiedziałam - Przywitamy naszych złotych medalistów - uśmiechnęłam się
- Ależ z miłą chęcią
- Za godzinę wyjeżdżamy - powiedziałam
- Dobra, dobra

Poszłam na górę, aby się przebrać. Założyłam jeansy i koszulę.

Włosy zaś związałam w kucyka. Gdy byłam gotowa, wyszłam przed dom. Agnieszka po chwili wyszła ze swojego domu. Wsiadłyśmy w samochód i pojechałyśmy do Krakowa
- Już mam przed oczami chmarę tych wszystkich fotografów - powiedziałam do Agnieszki - Co cztery lata powtarzam to samo.
- Oj... Ładnie się ubierzesz, uśmiechniesz... Jakoś to będzie.
- Chyba znowu będzie spotkanie w Warszawie - powiedziałam
- Pewnie tak.
- Wiesz co, cieszę się, że Kamil jest skoczkiem, ale denerwuje mnie tylko w tym jedno, że w jego karierze również ja odgrywam dużą rolę i nie mam czasu na spełnianie swoich marzeń, pasji. Nie mogę poświęcić się w ogóle swojej pracy
- Nie przesadzaj. Kilka dni w roku cię nie zbawią, a i tak Kamil ciągle powtarza, że jesteś jego najpiękniejszą wizytówką i gwiazdą, więc pewnie Bal Mistrzów Sportu będzie twój - uśmiechnęła się do mnie
- Już szukam kreacji - odpowiedziałam z lekkim sarkazmem
- To szukaj. Ja również zaczynam.
- Właśnie. Znów jedziemy razem - powiedziałam
Po niespełna 3 godzinach byłyśmy w Krakowie, po drodze oglądałyśmy transmisję z ich przybycia do Warszawy
- Patrz, jak zmęczony - powiedziałam do Agnieszki, wskazując na ekranie telefonu na Kamila - A twój Maciek? To samo. Będą nam spać w tym samochodzie
- Usną gorzej jak małe  dzieci
- Chociaż będziemy miały spokój w drodze powrotnej do domu - uśmiechnęłam się do Agi
- Oby, oby - rozśmieszyłam ją.

Zaparkowałyśmy samochód i udałyśmy się na lotnisko. Czekałyśmy, aż w końcu zobaczymy ich z walizkami i torbami.
- Nawet nie wiesz, jak mi serce wali - powiedziała Agnieszka
- Mi to samo
- Ponad 2,5 tygodnia - powiedziała
- No właśnie, ale było warto
- Mój ma jeden złoty
- Mój dwa złote i jeden brązowy, ale to i tak nie zrekompensuje tych dwóch tygodni rozłąki
- O! Widzę, że Kamil musi się postarać
- I to jak - powiedziałam
I w tym momencie zauważyłyśmy, jak zmierzają w naszym kierunku. Zobaczyłam ich jako pierwsza. Nie wiem, gdzie miałam głowę. Po prostu zaczęłam biec. Kamil również zostawił walizki na środku. Wpadliśmy w swoje ramiona. Rzuciłam się Kamilowi wręcz na szyję. Aż podskoczyłam i oplotłam swoje nogi wokół bioder Kamila
- Nareszcie - powiedziałam, tuląc się do jego piersi. Aż zapłakałam
- Nareszcie - powtórzył jak echo Kamil
Pocałowałam Kamila namiętnie w usta, po czym postawił mnie na ziemi
- Wiesz co, spodziewałbym się, że spotkam każdego na tym lotnisku, ale o tobie nawet nie marzyłem.
- Widzisz, jak to dobrze mieć żonę? - uśmiechnęłam się, wycierając łzy.
- W niedzielę będziemy mieli gości - szepnął mi na ucho
- Nie gadaj, że znowu jakiś wywiad?- byłam trochę zdenerwowana
- Tak. Pierwszy wywiad w sezonie i jedyny wywiad w sezonie. Na więcej się nie zgadzam
- W końcu zmądrzałeś - dotknęłam jego policzków - Ale jesteś zimny
- Nie ukrywajmy, jest zima, luty - zaczął się ze mnie nabijać
- To ja jadę do ciebie z Zakopanego, a ty sobie ze mnie robisz żarty? - spytałam - Nawet ci jabłecznik upiekłam - powiedziałam
- Naprawdę, kochanie?
- Teraz to mi czułe słówka mówisz - udawałam obrażoną
- Wiesz.... Różnie to bywa. Mężczyźni czasami też mają swoje humorki
- To akurat wiem
- Widzisz.

Kamil wziął walizki. Ja zaś wzięłam go pod pachę i wraz z Agnieszką i Maćkiem poszliśmy prosto do samochodu. Wróciliśmy do Zakopanego.
Dzieci, gdy tylko zobaczyły Kamila, wybiegły z domu, aby rzucić się mu na szyję. Kamil podarował im maskotki, które zdobył za to, że stawał na podium igrzysk
- Dobrze, że udało mi się stanąć 3 razy na podium, bo... nie wiem jakby się skończyła walka o maskotki - szepnął mi do ucha Kamil
Weszłam do kuchni i wyjęłam jabłecznik. Kamil zrobił sobie z nim zdjęcie i wstawił na swoje instastory
"Najlepsze ciasta @kasiawitkowskastoch. Zapraszam!"

Zjedliśmy razem ciasto i usiedliśmy całą piątką na kanapę
Kamil wyjął ze swojego plecaka swoje trzy medale. Dał je nam do rąk. Wiktoria oczywiście zapozowała z nimi wszystkimi na szyi. Wyglądała tak przecudnie. Ja zaś trzymałam Kamila cały czas za rękę i wtuliłam się w niego. Poprosiłam Wiktorię, aby zrobiła naszej dwójce zdjęcie, które wstawiłam na swojego instagrama
"Uwielbiam jego zapach.... @kamilstochofficial Kocham.... #love #miłość #mójosobistymistrz #nietylkoolimpijski #nietylkosiedmiokrotny"


Wieczorem spędziliśmy upojną noc....

Następnego dnia rano wstałam bardzo wcześnie. Ugotowałam Kamilowi rosół. Jedna z jego ulubionych zup. Następnie przygotowałam śniadanie. Obudziłam dzieci, a Kamil wstał dopiero po 8:00. Po zjedzonym śniadaniu zaczęliśmy się wszyscy przyszykowywać do kościoła. Założyłam sukienkę
Pojechaliśmy zatem do kościoła, a gdy tylko wróciliśmy, zjedliśmy obiad i rozpoczęliśmy przygotowania do wywiadu. Kamil założył białą koszulę. Ja nie zmieniałam mojej sukienki. Stwierdziłam, że będzie odpowiednia.
Kamil przyszykował także swoje trzy medale, które zdobył. Około 14:00 pod dom przyjechała telewizja. Zaczęli rozkładać kamery i kable, po chwili przyjechał również dziennikarz. Również założył białą koszulę, która nadawała mu elegancji. Przywitał się z nami.
- Myślę, że będzie pani obecna podczas wywiadu - powiedział do mnie
- Jeśli pan prosi - powiedziałam - A dzieci?
- Mam nadzieję, że również będą
Założyłam więc Piotrusiowi i Karolkowi białe koszule, a Wiktorii kombinezon.

Gdy więc byliśmy już gotowi, usiedliśmy całą piątką na kanapie, a dziennikarz na fotelu na przeciwko nas. Zasygnalizowano, że kamery zostały włączone.
- Dzień dobry, państwu. Z tej strony Rafał Patryk. Jesteśmy dzisiaj w przepięknym miejscu w iście zimowej scenerii. Gościmy dzisiaj z kamerą w domu Kamila Stocha, który niedawno wrócił z Igrzysk Olimpijskich w Val di Fiemme, gdzie został podwójnym mistrzem olimpijskim, a w swojej karierze został nim już siedmiokrotnie. Dzień dobry, Kamilu
- Dzień dobry - odpowiedział Kamil
- Jest z nami także małżonka naszego mistrza , pani Katarzyna Witkowska-Stoch, a także dzieci Kamila - najstarszy syn - Piotr, córka Wiktoria i najmłodszy syn - Karol
- Dzień dobry - powiedziałam wraz z dziećmi
Dziennikarz zadawał większość pytań do Kamila, wziął nawet do ręki medale.
- Ciężkie? - spytał dziennikarz Kamila
- Jakbym tak wziął wszystkie, który zdobyłem, to bym mógł wyrobić sobie niezły biceps - uśmiechnął się
- A pani, pani Katarzyno? Jak pani przeżywała całe te igrzyska?
- Każde kolejne igrzyska przeżywam inaczej - zaczęłam - podczas każdych kolejnych igrzysk mamy nowego członka rodziny więcej - uśmiechnęłam się - Jednak tym razem bardzo przeżywałam te igrzyska, chociaż ciągle sobie powtarzałam, że Kamil nic nie musi zdobyć, on tylko może, ale jednak... pierwszy konkurs oglądałam siedząc na tej kanapie z Wiktorią, Karolkiem , tatą Kamila, a także Agnieszką Kot. I gdy zobaczyłam, że przegrał o 0,4 punktu.. Byłam trochę zdenerwowana, ale jak się dowiedziałam, że trzecie miejsce należy do Kuby... To się ucieszyłam. Naprawdę gratuluję Kubie tego medalu. Niedługo przecież bierze ślub, więc taki prezent jest chyba najlepszym prezentem
- W internecie krążą zdjęcia, jak pani i pani Agnieszka przywitałyście swoich mężów na lotnisku. To była jakaś planowana akcja?
- Nie... Zupełnie spontaniczna. Wiedziałam tylko, o której Kamil miał wylot z Warszawy do Krakowa. Upiekłam rano ulubione ciasto Kamila - szarlotkę i stwierdziłam, że zrobię mu niespodziankę.Zadzwoniłam do Agnieszki, która mieszka na przeciwko i zgodziła się. Na koniec było tylko powiedziane hasło, że wyjeżdżamy za godzinę i... tak jakoś wyszło - uśmiechnęłam się

Po wywiadzie, który trwał jeszcze około 15 minut, dziennikarze zabrali swoje rzeczy i poszli "za drogę" do Agnieszki i Maćka. Czas jednak wracać do rzeczywistości. Kamil już w czwartek miał wylot na kolejne zawody w ramach Pucharu Świata.


-----------------------------------------------------------------------------------------


                         kiki2000

Komentarze