Numer 239 - Planica, Planica. Czas start!

Minął miesiąc. Kamil wygrał dotychczas 5 konkursów Pucharu Świata i zajął drugie miejsce w końcowej klasyfikacji turnieju Raw Air. Przyszedł jednak czas na Planicę i podsumowanie sezonu. Bardzo ciężkiego sezonu, którego kalendarz wypchany był po same brzegi.

Kamil miał już zapewnione miejsce na podium końcowej klasyfikacji. Zawody w Planicy miały pokazać, czy Kamil zajmie drugie czy trzecie miejsce w PŚ.

Do Planicy wyjechaliśmy w środę z samego rana. 2 dni wcześniej wraz z Agnieszką ulepiłyśmy ponad 300 pierogów.  Ja spakowałam część do samochodu, którym wraz dziećmi i Kamilem jechaliśmy do Planicy, a drugą część spakowała Agnieszka wraz z Maćkiem.
- Dawno nie jechaliśmy gdzieś razem - powiedziałam do Kamila
- Jednak w lipcu, albo w sierpniu, kiedy będę miał wolny tydzień, albo nawet i dwa.. pojedziemy na wspólne wakacje do Chorwacji...
- Do Chorwacji? A czemu aż tam?
- Pojedziemy samochodem. Będzie lepiej. Zobaczysz. Wiesz przecież, że uwielbiam kierować.
- Wiem, wiem.
- Dawno nie byliśmy na wakacjach takich z prawdziwego zdarzenia.
- Byliśmy, ale kiedy to było - odezwałam się
Do Planicy zajechaliśmy wieczorem. Kamil wysadził mnie i dzieci pod naszym hotelem. Pomógł nam wnieść walizki do pokoju. Po chwili zameldowała się również Agnieszka. Miała pokój razem ze mną i dziećmi.

Agnieszka wyciągnęła z torby wino, kiedy dzieci już dawno spały. Zaprosiła do naszego pokoju Justynę , Karolinę i Marcelinę, chociaż Marcelina jest niepijąca, ze względu na swój stan błogosławiony. Już za kilka tygodni miała rodzić.
- Nie boisz się przyjeżdżać do Planicy, jak możesz rodzić lada dzień? - spytała ją Agnieszka
- Nie... Już nie takie sytuacje przechodziłam
- Ja na przykład się bałam - odezwałam się - Karolek przecież urodził się w kwietniu, więc w tamtym roku nie byłam niestety w Planicy, chociaż Kamil nalegał mnie, abym przyjechała.
- To jednak jest strach... - powiedziała Justyna -Ja zawsze 2 miesiące przed terminem nigdzie nie wyjeżdżałam. Nawet na drugi koniec miasta
- Nie straszcie mnie, dziewczyny - powiedziała Marcelina - Bo jeszcze wam w tym pokoju i już się tak śmiać nie będziecie
- Wiecie co, chciałabym to zobaczyć - Karolina zaczęła się śmiać i nie mogła w ogóle przestać.


Następnego dnia, słońce świeciło już od dawna. Pogoda była upragniona, jak na kwalifikacje, który już o godzinie 12:00.
Rano po śniadaniu poszłam do pokoju.
Założyłam sobie kolorowe legginsy.
 Założyłam do tego czarną bluzkę z długim rękawem , czarną kurtkę i okulary przeciwsłoneczne. Ubrałam również dzieci  i wraz z dziewczynami udałyśmy się na skocznię.

Kwalifikacje przebiegły bardzo pomyślnie. Kamil zajął w nich 8 miejsce. Piotrek był 11, Kuba 12, Maciek 14. Stałyśmy więc w jednym z sektorów i oglądałyśmy kwalifikacje wraz z Marceliną i Stefanem, który również przyjechał do Planicy, aby dopingować naszych chłopców.

W piątek o 15:00 miał odbyć się konkurs indywidualny. Założyłam jeansy i koszulkę, a na to szarą, sportową bluzę i okulary przeciwsłoneczne. Wraz z dziećmi poszłam pod skocznię. Bilety mieliśmy na ten sam sektor, co dnia poprzedniego. Po chwili zjawiła się również Agnieszka, a za nią Justyna z dziećmi, Karolina i Marcelina wraz z Stefanem. Oglądaliśmy z zachwytem konkurs. Każdy zawodnik leciał coraz to dalej. Kuba wylądował na 238 metrze. Piotrek skoczył 243 metry, Maciej 244 metry, a Kamil 249 metrów  i to w pierwszej serii. W drugiej serii nieszczęśliwy wypadek zaliczył Andreas Wellinger. Zawody skończył na ostatnim miejscu, a wygrał... Kamil! Maciek drugi, Kuba trzeci! To coś niezwykłego. Po konkursie poszłam z dziećmi prosto do Kamila. Rzuciłam się mu na szyję.
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę - powiedziałam
Jak się okazało, Andreas Wellinger doznał niegroźnej kontuzji, ale niestety został przewieziony do szpitala i nie wystartuje w konkursie drużynowym, ani niedzielnym indywidualnym. Kamil jeśli wygrałby niedzielny konkurs indywidualny, mógłby nawet wygrać kolejną już Kryształową Kulę.
Po zawodach Kamil udzielił kilku wywiadów, przeszedł przez kilka kontroli  i wrócił do swojego hotelu. Wieczorem zaś spotkaliśmy się wszyscy w naszym  pokoju hotelowym.  Wspólnie świętowaliśmy te wspaniałe trzy miejsca na podium naszych chłopców. Piotrek zajął jeszcze 7 miejsce, więc to był bardzo dobry występ Polaków, jak nie najlepszym w tym sezonie.

Bawiliśmy się w rytm różnych piosenek. Rozeszliśmy się do swoich pokoi o 23:00.
Następnego dnia z samego rana, gdy tylko się przebrałam

Udałyśmy się pod skocznię, a dokładnie na specjalny plac, na którym zawsze są organizowane różne imprezy, tak jak ta coroczna po konkursie drużynowym. Ja i Agnieszka wyjęłyśmy pierogi i przyszykowałyśmy na stole. Marcelina miała bigos, Justyna flaki, Karolina miała polską wódkę, a Dominika Sobczyk przyniosła oscypki.
Konkurs drużynowy oglądałyśmy więc z tego placu. Było widać skocznię, jednak zawsze przy każdej z budek są małe ekrany telewizorów i to właśnie na nich oglądałyśmy konkurs drużynowy.
Pierwszy leciał Piotrek. 235 metrów. Maciek 239 metrów, Kuba 245 metrów, a Kamil 244 metry. Po pierwszej serii zajmowaliśmy pierwsze miejsce.
Piotrek skoczył w drugiej serii 240 metrów. Maciek również 240 metrów. Kuba 244 metry, a Kamil 246 metrów.
Nasi chłopcy ponownie wygrali! Oglądałyśmy  z zachwytem dekorację najlepszych drużyn , a w naszych uszach rozbrzmiewał Mazurek Dąbrowskiego.
Po dekoracji, kontrolach i wywiadach nasi chłopcy przyszli do nas.
- Nawet nie wiecie,  jaki jestem głodny - powiedział Kamil , gdy tylko nas zobaczył.
Kamil wszedł do drewnianej "budki" i zostawił w niej sprzęt. Pełno dzieci biegało po ogromnym placu. Słoweński zespół grał różne hity. Ja i Kamil, szliśmy, trzymając się za ręce i spoglądaliśmy na różne stoiska. Najpierw poszliśmy na ulubione stoisko Kamila - japońskie, a następnie poszliśmy tam, gdzie ja uwielbiam jeść - Norwegia. Gdy staliśmy właśnie przy tym stoisku, Daniel Andre Tande i Anja Soberg podarowali nam zaproszenie na ich ślub.
Po zjedzeniu dalej spacerowaliśmy. Wróciliśmy do naszego stoiska. Wszystko już zniknęło z naszego stołu.
Po południu postanowiliśmy wszyscy się przejść na spacer po zaśnieżonej Planicy - my z dzieciakami, Justyna z Piotrkiem i dziećmi, Karolina i Kuba, Agnieszka i Maciek, Marcelina ze Stefanem i dziećmi, Dominika z Grzesiem  i dziećmi, a także Magda z Grzesiem Miętusem i ich synkiem Klemensem.
Wybraliśmy się na jedno z naszych ulubionych miejsc. Piękna drewniana ławeczka na tle zachodzącego słońca i słoweńskich gór. Sam widok zapiera dech w piersiach. Ustawiła się aż kolejka do zrobienia zdjęć. My staliśmy na jej końcu. Najpierw zrobiliśmy sobie wspólne, rodzinne zdjęcie, później każdemu z dzieci osobno, a na koniec wspólne selfie. Jedno normalne, a drugie, na którym całuję Kamila w usta. Było takie przepiękne. Wstawiłam je na swoje instastory z napisem "love". Kamil zaś wstawił na swój profil nasze rodzinne zdjęcie
"Rodzina... Zawsze będzie z tobą. Nigdy o tobie nie zapomni. Będą cię zawsze kochać. Pamiętajcie, nie ma nic w życiu piękniejsza od rodziny. To mówię Wam ja, Kamil Stoch"  - napisał Kamil pod zdjęciem, nie dodając żadnych hasztagów, które by oszpeciły to piękne zdjęcie.
Po sesjach zdjęciowych wróciliśmy do hotelu.
Następnego dnia odbył się konkurs indywidualny. Kamil od serii próbnej czuł się znakomicie i widziałam, że wygrana już jest w kieszeni. Taka była prawda. Kamil wygrał konkurs z przewagą ponad 18 punktów nad drugim Kubą i trzecim Maćkiem. Byłam taka szczęśliwa, skakałam z radości.
I w końcu przyszedł czas na dekorację całego sezonu. Najpierw cykl PLANICA 7. Kamil stanął na najwyższym stopniu podium. Potem klasyfikacja PŚ w lotach. Kamil na drugim miejscu. Klasyfikacja ogólna PŚ. Kamil wzniósł do góry kolejną już Kryształową Kulę. On był po prostu niesamowity. Aż sama się zdziwiłam, że można tyle osiągnąć, wygrać ogromne pieniądze, być bardzo rozpoznawalnym, a.... to nie uderzyło mu w ogóle do głowy i dalej jest tym zwyczajnym człowiekiem, którego poznałam 13 stycznia 2017 r.
Puchar Narodów również był nasz, jakby ktoś pytał :)

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                          kiki2000

Komentarze