10 kwietnia w piątek z samego rana musieliśmy wyjechać do Warszawy. Jak to Kamil się zaśmiał: "wyjazd służbowy". W sobotę rano mieliśmy wystąpić w Pytaniu na Śniadanie, w południe mieliśmy spotkanie w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego, a w niedzielę spotkanie na obiedzie w Pałacu Prezydenckim. Wspaniała czwórka złotych medalistów olimpijskich z Włoch miała zjawić się na tym obiedzie.
Późnym popołudniem byliśmy już z Warszawie. Kamil postanowił, że zabierze nas do Teatru Wielkiego. Ucieszyłam się. Dzieci usnęły i zostały pod opieką Agnieszki i Maćka, którzy mieli pokój hotelowy obok nas.
Obejrzeliśmy sztukę teatralną i do hotelu wróciliśmy o 22:30. Położyliśmy się spać.
Następnego dnia mieliśmy o 8:30 wejść na antenę Pytania na śniadanie.
Rano po śniadaniu założyłam sukienkę, w której miałam wystąpić w studio.
Wiktorii założyłam różową spódniczkę i białą bluzkę. Kamil i chłopcy założyli koszule. Kamil postawił na błękitną.
Przed samą ósmą zjawiliśmy się w studio. Poprawiono nam makijaż. Założono mikroporty. Dzisiaj miał prowadzić Tomasz Wolny wyjątkowo z Marzeną Rogalską.
Dano nam znak, kiedy mam wejść i zająć miejsca na kanapie. Usiedliśmy zatem. Piotruś usiadł obok nas, ale szybko zajął się zabawkami, tak jak Wiktoria i Karolek.
- Drodzy Państwo - powiedział Tomasz Wolny do kamery - Rzadko, naprawdę rzadko gościmy tak wspaniałych gości. Dzisiaj jest z nami siedmiokrotny mistrz olimpijski, a ma zaledwie 32 lata. Przywitajmy gorącymi brawami... Kamil Stoch wraz ze swoją małżonką Katarzyną Witkowską-Stoch i dziećmi - kamery skierowane zostały na nas - Najstarszy syn Piotruś - 8 lat, Wiktoria 6 lat i Karolek - już za 6 dni będzie obchodził swoje pierwsze urodziny. Dzień dobry
- Dzień dobry - odpowiedzieliśmy
- Tak jak już Tomasz zapowiedział - powiedziała Marzena- Rzadko gościmy takich gości na naszej kanapie... Już wcześniej byliście u nas w studio...
- Ale kiedy to było - powiedziałam - Ja już jestem trzeci raz
- Ja drugi - odezwał się Kamil
- Wiemy, że do Warszawy sprowadziły was obowiązki, ale gościć was tutaj to dla nas zaszczyt - powiedziała Marzena
- Może zacznijmy od początku. - odezwał się Tomasz, a na wielkim ekranie pokazano skoki Kamila z konkursu , w którym zdobył złoty medal, a także urywki konkursu mieszanego i drużynowego - Chyba rzadko przywozi się z Igrzysk trzy medale, w tym dwa złote jeden brązowy
- Zawsze można ten wynik podśbrubować - zaśmiał się Kamil - W 2018 r. przywiozłem trzy złote medale, ale wtedy nie było jeszcze konkursu mieszanego
- Jak wspominasz Val di Fiemme? To dla ciebie niezwykła skocznia?
- Zawsze Val di Fiemme przynosiło nam szczęście. Przecież to na niej nawet Adam wygrywał medale MŚ. Jedne z moich najpiękniejszych zwycięstw również tam zdobyłem
- To dzielisz zwycięstwa na te piękne i takie... niefajne, bez błysku? - spytał Tomasz
- Można tak powiedzieć... Jeśli wygrałem, gdy były cudowne warunki, atmosfera i wiedziałem, że jestem w dobrej formie, to są to piękne wygrane, a jeśli czuję się źle, wiatr ciągle kręci i przeszkadza i nawet najlepsi nie wchodzą do czołowej trzydziestki.. Wtedy moim zdaniem konkurs jest niesprawiedliwy, ale wtedy wielu młodych wygrywa, staje na podium, zalicza najlepsze występy w karierze. Ja jednak pragnę, aby tych konkursów było coraz to mniej
- Ale to są sytuacje niezależne od nas..
- Właśnie. Jednak wiem, że trzeba to przeżyć, skoczyć jak najlepiej... - wzruszył ramionami - I tyle.
- A ty, Kasiu? - zwróciła się do mnie Marzena - Jak ty przeżywałaś całe to zamieszanie wokół igrzysk?
- Jak zawsze... Kibicuję, ale boję się, czy skok wyjdzie. Denerwuję się, kiedy są trudne warunki i widzę, w jakich zawodnicy będą skakać... To są naprawdę dla mnie stresujące dni, ale do przeżycia. Teraz gdy mam trójkę dzieci na głowie, tylko nimi się zajmuję i nie miałam czasu, aby siedzieć i przejmować się, czy płakać... Jestem zajęta - uśmiechnęłam się
- Oglądałaś sama czy z dziećmi?
- Pierwszy konkurs na skoczni normalnej oglądałam oczywiście z dziećmi, ale też z tatą Kamila i Agnieszką Kot, żoną Maćka Kota.
- Czy wy, jako partnerki skoczków narciarskich macie taki dobry kontakt jak partnerki , np. piłkarzy, WAG's?
- Tak. Mamy bardzo dobry kontakt. Bywa tak, że jesteśmy rodzicami chrzestnymi ich dzieci - uśmiechnęłam się - Teraz Agnieszka i Maciek mieszkają naprzeciwko nas. To właśnie z nią mam najlepszy kontakt, ale oczywiście Justyna Żyła, Marcelina Hula, która jest moją kuzynką i nie można zapomnieć o Karolinie, niedługo już Wolnej
- Kiedyś zastanawiałem się - powiedział Tomasz Wolny - Czy to nie jakaś moja rodzina, ale niestety - uśmiechnął się - Nie mam żadnej rodziny z Bielska-Białej i okolic. Mam za to w Zakopanem.
- Jeździsz na wiele zawodów? - spytała mnie Marzena
- Nie. Jestem tylko w Polsce, w Wiśle i Zakopanem oraz na koniec sezonu w Planicy. W tamtym roku sobie odpuściłam ze względu na to, że byłam w ciąży i że już w kwietniu miałam termin, ale tak to jestem co rok.
- Wracając jeszcze do igrzysk, Kamilu, w internecie krążą zdjęcia, jak twoja żona i żona Maćka Kota przywitały was na lotnisku w Krakowie. Wiedzieliście o tym?
- Zupełnie nie. Wychodzą z walizką, a tu nagle kilkadziesiąt metrów przede mną stoi Kasia....
- Piękny moment - skomentowała Marzena - A to była planowana akcja - zwróciła się do mnie - czy może totalny spontan?
- Spontaniczna akcja - powiedziałam - Wiedziałam o której Kamil będzie miał wylot z Warszawy. Rano jeszcze upiekłam jabłecznik - ukochane ciasto Kamila i tak.... myślę sobie... jak go przywitać, jak wróci i wpadłam na taki pomysł. Zadzwoniłam do Agnieszki i tylko były wypowiedziane trzy słowa "Wyjeżdżamy za godzinę".
- To pewnie bardzo piękny prezent... A powiedźcie mi ... Już przed wami siódma rocznica ślubu..
- Długo wytrzymałem, co nie? - Kamil zaczął się śmiać
- No właśnie - powiedział Tomasz - Też to sobie czasami powtarzam
- Kamilu, Kasiu... Czego wam życzyć, bo już chyba się nie zobaczymy do sierpnia, no chyba, że.... ale to już 7 lat małżeństwa, znacie się już 9 lat... Czego wam życzyć?
- Szczęścia - powiedział Kamil
- Zdrowia... - dopowiedziałam
- No i jeszcze ja dorzucam wam wiele miłości i jeszcze więcej takich pięknych dzieci!
Po wywiadzie zrobiliśmy sobie wspólne selfie. Następnie wróciliśmy do hotelu. Tam przebrałam się szybko z sukienki. Mieliśmy jechać do siedziby Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Założyłam więc:
Kamil założył białą koszulę i wraz z dziećmi, a także Agnieszką i Maćkiem, Justyną, Piotrkiem i dziećmi, a także Kubą i Karoliną pojechaliśmy prosto pod siedzibę Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Tam miało nastąpić odsłonięcie tablicy pamiątkowej naszych wspaniałych skoczków i samego Kamila, odsłonięcie atrap medali w sali medalowej i wręczenie nagród pieniężnych.
Na początku przywitano wszystkich gości. Skoczkowie wraz z trenerem siedzieli na krzesłach na podwyższonej scenie.
Następnie każdy z nich powiedział kilka słów i przeszliśmy do wręczenia nagród pieniężnych. Najpierw za zawody indywidualne. Kamil otrzymał 120 tysięcy złotych, a Kuba za brąz 40 tysięcy złotych. Następnie zawody drużynowe, każdy z chłopaków otrzymał po 80 tysięcy złotych i za zawody mieszane po 30 tysięcy złotych. Trener otrzymał łącznie 120 tysięcy za zdobycie tylu medali.
Kamil jako pierwszy podszedł do mikrofonu.
- Drodzy Państwo, szanowni zebrani... Chciałbym te 230 tysięcy przeznaczyć na oddział onkologiczny pediatrii w szpitalu w Zakopanem. Wiem, że jest tam wiele dzieciaków, które potrzebują naszej pomocy i tych pieniędzy. Wcześniej pomogła moja ukochana żona, która na aukcji sprzedała swoje suknie z różnych gal sportowych. Tym razem to i ja chcę przeznaczyć cegiełkę. Szpital potrzebuje specjalistycznego sprzętu, ale też na różne operacje i rzeczy codziennego użytku. Mam nadzieję, że to im pomoże.
Pozostali chłopcy z drużyny również poszli za śladem Kamila, trener także i wszyscy przeznaczyli pieniądze na oddział onkologiczny pediatrii.
Po części oficjalnej wszyscy przeszliśmy do głównej sali, gdzie odbyło się odkrycie tablicy pamiątkowej skoczków narciarskich, a później przeszliśmy do sali medalowej, gdzie odkryto atrapy medali zdobytych na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich.
Wróciliśmy zatem do hotelu.
Następnego dnia o godzinie 12:00 mieliśmy zjawić się na oficjalnym obiedzie w pałacu prezydenckim.
A więc po zjedzonym śniadaniu poszłam do hotelowej łazienki, aby się przebrać. Założyłam:
Wiktorii zaś założyłam sukienkę
Gdy byliśmy gotowi, pojechaliśmy prosto do pałacu prezydenckiego. Tam zostaliśmy oficjalne powitani przez prezydenta RP i zaproszeni do jednego z salonów, gdzie odbyła się pogawędka przy południowej kawie.
- Jest pan naszą chlubą narodową - zwrócił się do Kamila - Aż miło mi jest gościć Pana, Pańską żonę i Pańskie dzieci. Mam nadzieję, że również wyrosną na wielkich Polaków.
- Staramy się je tak wychowywać - powiedziałam
- Najstarszy syn już trenuje skoki narciarskie - powiedział Kamil
- Naprawdę? Jak ci idzie? - spytał Piotrusia
- Wygrałem nawet jedne zawody. W Czechach
- To gratuluję - powiedział prezydent - A Pan, Panie Piotrze, najstarszy syn poszedł w ślady taty?
- Tak. - odpowiedział Piotrek - Kuba ma już 13 lat.
- Widzę właśnie...
- Bardzo do Pana podobny - powiedziała Pierwsza Dama.
- A Pan, Panie Maćku, widzę, że małżonka przepiękna u boku...
- Tak - powiedział Maciek - Już mieszkamy w nowym domu.
- A pani - zwróciła się Pierwsza Dama do Agnieszki - Pani jest trenerką personalną?
- Tak - odpowiedziała Agnieszka - Mam swoje własne centrum treningowe w Zakopanem. Z miłą chęcią zapraszam.
- A Pan, Panie Jakubie.... Widzę, że dzisiaj z narzeczoną.
- Tak - powiedział Kuba - W maju bierzemy ślub.
- To już niedługo. A którego, jeśli można spytać?
- 16 maja
- Maj... Piękny miesiąc.
Rozmowa przebiegała dość luźno.
- A Pani, Pani Katarzyno... jest Pani nauczycielką? - spytała mnie Pierwsza Dama
- Tak. Uczę historii, ale obecnie jestem na urlopie macierzyńskim
- W Zakopanem Pani uczy?
- Nie tylko. Uczę i w Zakopanem i w Zębie.
- Jak podoba się Pani praca w szkole?
- Bardzo dobrze. Mam dużo zdolnej młodzieży , zrobiłam w tamtym roku w styczniu wielkie przedstawienie historyczne, które zostało miło odebrane przez uczniów, Grono Pedagogiczne, ale także i gości z zewnątrz.
Po kawie przeszliśmy do jadalni, gdzie zjedliśmy wspólny obiad. Zostaliśmy później zaproszeni do pałacowych ogrodów i późnym popołudniem opuściliśmy pałac. Postanowiliśmy pojechać do hotelu, spakować swoje rzeczy i wrócić do Zakopanego. Wróciliśmy późną nocą.
--------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Późnym popołudniem byliśmy już z Warszawie. Kamil postanowił, że zabierze nas do Teatru Wielkiego. Ucieszyłam się. Dzieci usnęły i zostały pod opieką Agnieszki i Maćka, którzy mieli pokój hotelowy obok nas.
Obejrzeliśmy sztukę teatralną i do hotelu wróciliśmy o 22:30. Położyliśmy się spać.
Następnego dnia mieliśmy o 8:30 wejść na antenę Pytania na śniadanie.
Rano po śniadaniu założyłam sukienkę, w której miałam wystąpić w studio.
Wiktorii założyłam różową spódniczkę i białą bluzkę. Kamil i chłopcy założyli koszule. Kamil postawił na błękitną.
Przed samą ósmą zjawiliśmy się w studio. Poprawiono nam makijaż. Założono mikroporty. Dzisiaj miał prowadzić Tomasz Wolny wyjątkowo z Marzeną Rogalską.
Dano nam znak, kiedy mam wejść i zająć miejsca na kanapie. Usiedliśmy zatem. Piotruś usiadł obok nas, ale szybko zajął się zabawkami, tak jak Wiktoria i Karolek.
- Drodzy Państwo - powiedział Tomasz Wolny do kamery - Rzadko, naprawdę rzadko gościmy tak wspaniałych gości. Dzisiaj jest z nami siedmiokrotny mistrz olimpijski, a ma zaledwie 32 lata. Przywitajmy gorącymi brawami... Kamil Stoch wraz ze swoją małżonką Katarzyną Witkowską-Stoch i dziećmi - kamery skierowane zostały na nas - Najstarszy syn Piotruś - 8 lat, Wiktoria 6 lat i Karolek - już za 6 dni będzie obchodził swoje pierwsze urodziny. Dzień dobry
- Dzień dobry - odpowiedzieliśmy
- Tak jak już Tomasz zapowiedział - powiedziała Marzena- Rzadko gościmy takich gości na naszej kanapie... Już wcześniej byliście u nas w studio...
- Ale kiedy to było - powiedziałam - Ja już jestem trzeci raz
- Ja drugi - odezwał się Kamil
- Wiemy, że do Warszawy sprowadziły was obowiązki, ale gościć was tutaj to dla nas zaszczyt - powiedziała Marzena
- Może zacznijmy od początku. - odezwał się Tomasz, a na wielkim ekranie pokazano skoki Kamila z konkursu , w którym zdobył złoty medal, a także urywki konkursu mieszanego i drużynowego - Chyba rzadko przywozi się z Igrzysk trzy medale, w tym dwa złote jeden brązowy
- Zawsze można ten wynik podśbrubować - zaśmiał się Kamil - W 2018 r. przywiozłem trzy złote medale, ale wtedy nie było jeszcze konkursu mieszanego
- Jak wspominasz Val di Fiemme? To dla ciebie niezwykła skocznia?
- Zawsze Val di Fiemme przynosiło nam szczęście. Przecież to na niej nawet Adam wygrywał medale MŚ. Jedne z moich najpiękniejszych zwycięstw również tam zdobyłem
- To dzielisz zwycięstwa na te piękne i takie... niefajne, bez błysku? - spytał Tomasz
- Można tak powiedzieć... Jeśli wygrałem, gdy były cudowne warunki, atmosfera i wiedziałem, że jestem w dobrej formie, to są to piękne wygrane, a jeśli czuję się źle, wiatr ciągle kręci i przeszkadza i nawet najlepsi nie wchodzą do czołowej trzydziestki.. Wtedy moim zdaniem konkurs jest niesprawiedliwy, ale wtedy wielu młodych wygrywa, staje na podium, zalicza najlepsze występy w karierze. Ja jednak pragnę, aby tych konkursów było coraz to mniej
- Ale to są sytuacje niezależne od nas..
- Właśnie. Jednak wiem, że trzeba to przeżyć, skoczyć jak najlepiej... - wzruszył ramionami - I tyle.
- A ty, Kasiu? - zwróciła się do mnie Marzena - Jak ty przeżywałaś całe to zamieszanie wokół igrzysk?
- Jak zawsze... Kibicuję, ale boję się, czy skok wyjdzie. Denerwuję się, kiedy są trudne warunki i widzę, w jakich zawodnicy będą skakać... To są naprawdę dla mnie stresujące dni, ale do przeżycia. Teraz gdy mam trójkę dzieci na głowie, tylko nimi się zajmuję i nie miałam czasu, aby siedzieć i przejmować się, czy płakać... Jestem zajęta - uśmiechnęłam się
- Oglądałaś sama czy z dziećmi?
- Pierwszy konkurs na skoczni normalnej oglądałam oczywiście z dziećmi, ale też z tatą Kamila i Agnieszką Kot, żoną Maćka Kota.
- Czy wy, jako partnerki skoczków narciarskich macie taki dobry kontakt jak partnerki , np. piłkarzy, WAG's?
- Tak. Mamy bardzo dobry kontakt. Bywa tak, że jesteśmy rodzicami chrzestnymi ich dzieci - uśmiechnęłam się - Teraz Agnieszka i Maciek mieszkają naprzeciwko nas. To właśnie z nią mam najlepszy kontakt, ale oczywiście Justyna Żyła, Marcelina Hula, która jest moją kuzynką i nie można zapomnieć o Karolinie, niedługo już Wolnej
- Kiedyś zastanawiałem się - powiedział Tomasz Wolny - Czy to nie jakaś moja rodzina, ale niestety - uśmiechnął się - Nie mam żadnej rodziny z Bielska-Białej i okolic. Mam za to w Zakopanem.
- Jeździsz na wiele zawodów? - spytała mnie Marzena
- Nie. Jestem tylko w Polsce, w Wiśle i Zakopanem oraz na koniec sezonu w Planicy. W tamtym roku sobie odpuściłam ze względu na to, że byłam w ciąży i że już w kwietniu miałam termin, ale tak to jestem co rok.
- Wracając jeszcze do igrzysk, Kamilu, w internecie krążą zdjęcia, jak twoja żona i żona Maćka Kota przywitały was na lotnisku w Krakowie. Wiedzieliście o tym?
- Zupełnie nie. Wychodzą z walizką, a tu nagle kilkadziesiąt metrów przede mną stoi Kasia....
- Piękny moment - skomentowała Marzena - A to była planowana akcja - zwróciła się do mnie - czy może totalny spontan?
- Spontaniczna akcja - powiedziałam - Wiedziałam o której Kamil będzie miał wylot z Warszawy. Rano jeszcze upiekłam jabłecznik - ukochane ciasto Kamila i tak.... myślę sobie... jak go przywitać, jak wróci i wpadłam na taki pomysł. Zadzwoniłam do Agnieszki i tylko były wypowiedziane trzy słowa "Wyjeżdżamy za godzinę".
- To pewnie bardzo piękny prezent... A powiedźcie mi ... Już przed wami siódma rocznica ślubu..
- Długo wytrzymałem, co nie? - Kamil zaczął się śmiać
- No właśnie - powiedział Tomasz - Też to sobie czasami powtarzam
- Kamilu, Kasiu... Czego wam życzyć, bo już chyba się nie zobaczymy do sierpnia, no chyba, że.... ale to już 7 lat małżeństwa, znacie się już 9 lat... Czego wam życzyć?
- Szczęścia - powiedział Kamil
- Zdrowia... - dopowiedziałam
- No i jeszcze ja dorzucam wam wiele miłości i jeszcze więcej takich pięknych dzieci!
Po wywiadzie zrobiliśmy sobie wspólne selfie. Następnie wróciliśmy do hotelu. Tam przebrałam się szybko z sukienki. Mieliśmy jechać do siedziby Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Założyłam więc:
Kamil założył białą koszulę i wraz z dziećmi, a także Agnieszką i Maćkiem, Justyną, Piotrkiem i dziećmi, a także Kubą i Karoliną pojechaliśmy prosto pod siedzibę Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Tam miało nastąpić odsłonięcie tablicy pamiątkowej naszych wspaniałych skoczków i samego Kamila, odsłonięcie atrap medali w sali medalowej i wręczenie nagród pieniężnych.
Na początku przywitano wszystkich gości. Skoczkowie wraz z trenerem siedzieli na krzesłach na podwyższonej scenie.
Następnie każdy z nich powiedział kilka słów i przeszliśmy do wręczenia nagród pieniężnych. Najpierw za zawody indywidualne. Kamil otrzymał 120 tysięcy złotych, a Kuba za brąz 40 tysięcy złotych. Następnie zawody drużynowe, każdy z chłopaków otrzymał po 80 tysięcy złotych i za zawody mieszane po 30 tysięcy złotych. Trener otrzymał łącznie 120 tysięcy za zdobycie tylu medali.
Kamil jako pierwszy podszedł do mikrofonu.
- Drodzy Państwo, szanowni zebrani... Chciałbym te 230 tysięcy przeznaczyć na oddział onkologiczny pediatrii w szpitalu w Zakopanem. Wiem, że jest tam wiele dzieciaków, które potrzebują naszej pomocy i tych pieniędzy. Wcześniej pomogła moja ukochana żona, która na aukcji sprzedała swoje suknie z różnych gal sportowych. Tym razem to i ja chcę przeznaczyć cegiełkę. Szpital potrzebuje specjalistycznego sprzętu, ale też na różne operacje i rzeczy codziennego użytku. Mam nadzieję, że to im pomoże.
Pozostali chłopcy z drużyny również poszli za śladem Kamila, trener także i wszyscy przeznaczyli pieniądze na oddział onkologiczny pediatrii.
Po części oficjalnej wszyscy przeszliśmy do głównej sali, gdzie odbyło się odkrycie tablicy pamiątkowej skoczków narciarskich, a później przeszliśmy do sali medalowej, gdzie odkryto atrapy medali zdobytych na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich.
Wróciliśmy zatem do hotelu.
Następnego dnia o godzinie 12:00 mieliśmy zjawić się na oficjalnym obiedzie w pałacu prezydenckim.
A więc po zjedzonym śniadaniu poszłam do hotelowej łazienki, aby się przebrać. Założyłam:
Wiktorii zaś założyłam sukienkę
Gdy byliśmy gotowi, pojechaliśmy prosto do pałacu prezydenckiego. Tam zostaliśmy oficjalne powitani przez prezydenta RP i zaproszeni do jednego z salonów, gdzie odbyła się pogawędka przy południowej kawie.
- Jest pan naszą chlubą narodową - zwrócił się do Kamila - Aż miło mi jest gościć Pana, Pańską żonę i Pańskie dzieci. Mam nadzieję, że również wyrosną na wielkich Polaków.
- Staramy się je tak wychowywać - powiedziałam
- Najstarszy syn już trenuje skoki narciarskie - powiedział Kamil
- Naprawdę? Jak ci idzie? - spytał Piotrusia
- Wygrałem nawet jedne zawody. W Czechach
- To gratuluję - powiedział prezydent - A Pan, Panie Piotrze, najstarszy syn poszedł w ślady taty?
- Tak. - odpowiedział Piotrek - Kuba ma już 13 lat.
- Widzę właśnie...
- Bardzo do Pana podobny - powiedziała Pierwsza Dama.
- A Pan, Panie Maćku, widzę, że małżonka przepiękna u boku...
- Tak - powiedział Maciek - Już mieszkamy w nowym domu.
- A pani - zwróciła się Pierwsza Dama do Agnieszki - Pani jest trenerką personalną?
- Tak - odpowiedziała Agnieszka - Mam swoje własne centrum treningowe w Zakopanem. Z miłą chęcią zapraszam.
- A Pan, Panie Jakubie.... Widzę, że dzisiaj z narzeczoną.
- Tak - powiedział Kuba - W maju bierzemy ślub.
- To już niedługo. A którego, jeśli można spytać?
- 16 maja
- Maj... Piękny miesiąc.
Rozmowa przebiegała dość luźno.
- A Pani, Pani Katarzyno... jest Pani nauczycielką? - spytała mnie Pierwsza Dama
- Tak. Uczę historii, ale obecnie jestem na urlopie macierzyńskim
- W Zakopanem Pani uczy?
- Nie tylko. Uczę i w Zakopanem i w Zębie.
- Jak podoba się Pani praca w szkole?
- Bardzo dobrze. Mam dużo zdolnej młodzieży , zrobiłam w tamtym roku w styczniu wielkie przedstawienie historyczne, które zostało miło odebrane przez uczniów, Grono Pedagogiczne, ale także i gości z zewnątrz.
Po kawie przeszliśmy do jadalni, gdzie zjedliśmy wspólny obiad. Zostaliśmy później zaproszeni do pałacowych ogrodów i późnym popołudniem opuściliśmy pałac. Postanowiliśmy pojechać do hotelu, spakować swoje rzeczy i wrócić do Zakopanego. Wróciliśmy późną nocą.
--------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000





Komentarze
Prześlij komentarz