Numer 243 - Wywiady, wywiady, wywiady... Czy to się kiedyś w ogóle skończy?

Zaraz po urodzinach dostałam propozycję, aby zaprojektować znaczek pocztowy i kopertę z wizerunkiem Kamila. Był to dla mnie zaszczyt i w wolnych chwilach pracowałam na komputerze, aby zaprojektować idealny znaczek i kopertę. Z każdym etapem moich poczynań, pokazywałam efekty Kamilowi. Coraz bardziej mu się podobało.
W międzyczasie dostaliśmy zaproszenie do studia "Dzień dobry TVN". Zgodziliśmy się wystąpić w programie. Data naszej wizyty w studio idealnie zgrywała się z datą, kiedy mieliśmy zaprezentować znaczek w siedzibie Poczty Polskiej w Warszawie.

Wyjechaliśmy z Zakopanego w piątek wieczorem. Bronisław zgodził się zostać z dziećmi. W nocy zameldowaliśmy się w hotelu.
- Już mam dość tych wszystkich wywiadów. Jakbym nie mogła udzielić jednego , tylko aż tyle....
- Widzisz więc, co ja przeżywam, kiedy po każdym konkursie udzielam wywiadów. Polskich gazet i telewizji jest od groma i dla każdej trzeba coś powiedzieć, a jak dochodzą jeszcze zagraniczne media.
- Już ci zabraniam czegokolwiek wygrywać - zaczęłam się śmiać
- Zgoda - podał mi rękę
- Ale nie ma kto przeciąć  - śmialiśmy się już oboje
Kamil przeciął więc swoją drugą ręką.

Poszliśmy spać. Następnego dnia zeszliśmy na hotelowe śniadanie. Po nim zadzwoniłam do Bronisława. Podał mi do telefonu Piotrusia, a potem Wiktorię. Porozmawiałam z nimi przez chwilę, po czym zaczęłam się szykować do wizyty w studio "Dzień Dobry TVN".

Wyjęłam więc z walizki ubrania i poszłam do łazienki, aby się przebrać.

Włosy związałam w kucyka i zrobiłam sobie lekki makijaż. Kamil postawił na granatową koszulę. Pojechaliśmy zatem do studia. Tam oczywiście założono nam mikroporty. Chciano poprawić mi makijaż i zmienić strój, ale zaprzeczyłam.
- Tak chcę zostać pokazana, bo ja się tak ubieram i tak się maluję - powiedziałam
O 9:30 weszliśmy na antenę. Prowadziła Kinga Rusin wraz z Piotrem Kraśko
- Dzień dobry państwu, witamy dzisiaj w studio wyjątkowych gości. Jest dzisiaj z nami Kamil Stoch wraz ze swoją żoną - Katarzyną. Dzień dobry
- Dzień dobry - odpowiedzieliśmy
- Gdy nam powiedziano, że to my mamy prowadzić tego dnia, kiedy zawitamy was w studio... Byliśmy trochę... zaskoczeni i musieliśmy się jakoś przygotować.
- Zależy czego dotyczyły te przygotowania? - spytał Kamil
- To chyba takie mentalne przygotowanie
- Myślałem, że już będziecie mnie przepytywać - uśmiechnął się Kamil - Na przykład kiedy wygrałem swój pierwszy konkurs Puchar Świata
- To jak zadałeś to pytanie, to... możesz odpowiedzieć.
- Zakopane...styczeń 2016 r.... bodajże.... 24 stycznia... Wtedy to była niedziela. Pamiętam.
- Czyli... 10 lat temu - odezwała się Kinga Rusin
- Trochę czasu minęło.
- A więc... co się zmieniło przez te 10 lat?
- Przez te 10 lat zwyciężyłem w 39 konkursach... Zrównałem się z Adamem Małyszem... Mam wspaniałą, piękną, inteligentną żonę - spojrzał się w moją stronę - Trójkę wspaniałych dzieci... I co się zmieniło? Nic się nie zmieniło w moim życiu. Nadal jestem tym samym człowiekiem. Kasia może poświadczyć. Znamy się już 9 lat.
- Oczywiście - uśmiechnęłam się - Może trochę... Zmężniał - uśmiechnęłam się - Widać te inne rysy twarzy.. Jak go poznałam, to miał niespełna 22 lata. Widać było, że to jeszcze taki.... taki chłopczyk wtedy z niego był, a teraz.... Chłop 31 lat na karku - uśmiechnęłam się
- Nam jednak chodziło o to, że jesteś siedmiokrotnym mistrzem olimpijskim
- To chyba żadna zmiana w moim życiu. Kiedyś ktoś mądry powiedział, że igrzyska to kolejne zawody na mapie i tego się trzymam... Gdybym ciągle myślał, że igrzyska, to jakaś niebywała impreza sportowa... Nigdy nie przywiózłbym tylu medali, przede wszystkim tych złotych. Podchodzę do nich, jak do kolejnych zawodów Pucharu Świata... w sensie... Tak je sobie wyobrażam, ale każdy już robi taki szum wokół igrzysk....
- Kilkakrotnie powtarzałam Kamilowi - powiedziałam - że z jego sukcesami , on już nie musi , on już tylko może.... Bo tak to, przede wszystkim dziennikarze robią te wielkie szumy, że jeśli na przykład wygra kolejne zawody, to zrówna się z kimś tam i będzie na przykład 2 na liście skoczków, którzy wygrywali najwięcej razy, albo, że jeśli wygra MŚ w lotach, to już zgarnie tzw. Wielkiego Szlema, czyli wygra już wszystko, co jest do wygrania...
- Może to pytanie zadawano ci już tysiące razy, ale... jak przeżywasz każde igrzyska?
- Każde igrzyska przeżywam inaczej... Podczas igrzysk 2018 w Pjongczang... Byłam sama z 1,5 miesięcznym Piotrusiem. Jeszcze wtedy pokłóciliśmy się z Kamilem przed samym wyjazdem... ale przeszło nam przed pierwszym konkursem na skoczni normalnej - uśmiechnęłam się - Igrzyska w Pekinie 2022 oglądałam już z Wiktorią i Piotrusiem  - uśmiechnęłam się ponownie - I wtedy już ciągle tylko słyszałam te małe kłapanie tymi usteczkami "Tata, tata" i wskazanie palcami na telewizor... Tegoroczne igrzyska we Włoszech już oglądałam z Piotrusiem, Wiktorią i Karolkiem... Podczas konkursu na normalnej skoczni dołączyła się do mnie Agnieszka Kot i tata Kamila. Stresuję się, bo to nieuniknione, ale jednak zawsze wierzę w umiejętności Kamila, bo wiem, że jest znakomitym skoczkiem i już się nie boję o niego. - uśmiechnęłam się
- Trudno jest wam pogodzić tę codzienną rzeczywistość? Kamila ciągle nie ma, najstarszy syn chodzi do szkoły, ty do pracy
- Nie.. - odpowiedziałam - Jestem jeszcze na urlopie macierzyńskim, ale tak... Jest ciężko, nie ma co ukrywać. W sezonie, czyli od listopada do końca marca Kamil wyjeżdża co środę lub czwartek rano i wraca w poniedziałki.... Chyba, że jest Turniej Czterech Skoczni, Raw Air, Mistrzostwa Świata, czy Igrzyska Olimpijskie, wtedy wyjeżdża na tydzień, dwa, a nawet i trzy tygodnie, jak to bywa w czasie igrzysk..., a po za sezonem, zazwyczaj jest dwa tygodnie w domu , gdzie całe przedpołudnia trenuje , albo na skoczni, albo w Centralnym Ośrodku Sportowym, a czasami idzie sobie pobiegać, a kolejne dwa tygodnie to zgrupowania czy to Wiśle, czy za granicą, do tego dochodzi jeszcze Letnie Grand Prix, gdzie wyjeżdża na letnie konkursy... Nie ma lekko - powiedziałam
- Czyli ciebie przez ponad pół roku nie ma w domu - odezwała się Kinga Rusin
- No tak to wygląda - odpowiedział jej Kamil
- Można zatem powiedzieć, że z męża widujesz naprawdę rzadko.
- Może nie aż tak rzadko, ale jednak... już się do tego przyzwyczaiłam. Jak poznałam Kamila.... zostałam fotografką całego polskiego teamu i przez 3 miesiące jeździłam z nimi na wszystkie zawody, potem zrezygnowałam, chciałam skupić się na studiach, zaszłam w ciążę, ale... pamiętam dokładnie, że wylatywałam i wracałam do Zakopanego, bo tutaj miałam wynajmowane mieszkanie, wracałam na 2-3 dni i musiałam zajmować się przede wszystkim studiami, musiałam wszystko doprowadzić do porządku, zanim cokolwiek zrobiłam, już miałam wylot na kolejne zawody. Więc rozumiem Kamila, że wraca zmęczony do domu, ja wracałam do pustego mieszkania, a Kamil teraz wraca do domu, gdzie jest troje małych dzieci i piszczą, krzyczą, płaczą i chcą spędzić czas z tatą, wchodząc mu na głowię..

Wywiad trwał jeszcze około 3 minut, po czym wyszliśmy ze studia. Wróciliśmy do hotelu. Za 2 godziny mieliśmy w siedzibie Poczty Polskiej zaprezentować znaczek. Wszystko nie miało trwać nawet godziny, ale postanowiłam się przebrać. Włosy rozpuściłam i wyprostowałam. Zmieniłam makijaż, a bluzkę i spódnicę zmieniłam na sukienkę

Kamil zmienił swoją koszulę na biel. Pojechaliśmy. Wróciliśmy po godzinie do hotelu, spakowaliśmy się i późnym wieczorem byliśmy już w Zakopanem.
W poniedziałek rano Kamil pojechał na trening, przy okazji zawożąc Piotrusia do szkoły. Ja w tym czasie miałam udzielić wywiadu do jednej z gazet.  Zgodziłam się na wywiad w jednej z zakopiańskich restauracji.
Przebrałam się więc w sukienkę. Na szczęście wywiad nie miał być nagrywany kamerą, jakoś peszę się przed nią. Podeszłam więc do wywiadu na pełnym luzie.



Przywitałam się z dziennikarką i przystąpiłyśmy do wywiadu, który nosił tytuł : "Katarzyna Witkowska-Stoch o swoim mężu"

- Mój mężczyzna to...
- Prawdziwy dżentelmen
- Poznałam go..
- W dobrym momencie
- Zdobył moje serce...
- szczerością, uśmiechem i nieśmiałością.
- Jesteśmy razem...
- Od pierwszego wejrzenia...  9 lat - uśmiechnęłam się
- Jest on...
- Całym moim życiem..
- Najbardziej lubię w nim...
- Kompilację wszystkich jego cech.
- Najbardziej denerwuje mnie w nim...
- Jego upór.
- Najlepiej wychodzi mu...
- Robienie niespodzianek
- Nie lubię, gdy...
- Ktoś chce mu zaszkodzić i kiedy jest smutny.
- Najczęściej kłócimy się o ...
- Dawno się nie kłóciliśmy, ale jeśli już się kłócimy, to najczęściej albo o nasze spędzanie czasu, albo o sprawy związane z dziećmi, ale naprawdę rzadko się kłócimy.
- Najlepiej bawimy się, gdy..
- Nikt nie patrzy
- Zawsze wspólnie...
- Podejmujemy decyzje
- Dzieci to dla nas..
- Największe szczęście, jakie nas spotkało
- Jestem zazdrosna o mojego mężczyznę, bo..
- To naturalne, każda zakochana kobieta jest zazdrosna o swojego mężczyznę
- Mój mężczyzna nie wyobraża sobie życia, bez...
- Dzieci... i adrenaliny podczas skoku - uśmiechnęłam się ponownie
- Najbardziej zależy mu na...
- rodzinie
- Za swój największy sukces uważa...
- małżeństwo i tacierzyństwo - kolejny uśmiech pojawił się na mojej twarzy
- Gdyby nie sport, to na pewno wybrałby...
- Sport.. Tylko i wyłącznie sport. Nie ma nic innego w jego życiu..
- Najbardziej podziwia...
- Ludzi, którzy osiągnęli swój sukces ciężką pracą.
- Najbardziej w Polakach denerwuje go..
- Nachalność i pesymizm...

Po skończonym wywiadzie wróciłam do domu.
Zrobiłam więc pranie i wyszłam z dzieci na spacer w stronę lasu. Gdy wróciliśmy, poszłam się przebrać w domu z porwanych legginsów, ponieważ zahaczyłam je o sterczącą gałąź w lesie. Założyłam więc lekką sukienkę
Zauważyłam, że Agnieszka jest w domu, więc postanowiłam pójść wraz z dziećmi do niej na kawę. Pogadałyśmy sobie trochę.
- Również byłam na tym wywiadzie... - powiedziała do mnie
Po głębszej konsultacji doszłyśmy do wniosku, że zadano nam te same pytania.
Agnieszka postanowiła, że zrobimy sobie wspólne selfie, które wstawiła na swoje instastory. W tym momencie zauważyłam, że Kamil podjechał właśnie pod dom. Pożegnałam się z Agnieszką i wraz z dziećmi wróciłam do domu.
- Co nie podjadę pod dom, to ciebie nigdy nie ma - zaczął się śmiać
- Ciesz się, że jeszcze mam ochotę przychodzić i otwierać ci dom.
- Oj... Bo będziemy się gniewać.
- A to się gniewaj - nie mogłam powstrzymać śmiechu - Poszedłbyś się lepiej umyć, tylko płynu użyj
- No wiesz co.. Nie rób ze mnie takie brudasa.
- Kamil... Nie dyskutuj ze mną. Idę robić obiad.



--------------------------------------------------------------------------------------------


                            kiki2000

Komentarze