Postanowiliśmy zafundować sobie weekend u mojej babci w Strawczynie. Akurat 15 sierpnia - święto narodowe i kościelne wypadał w sobotę. W piątek rano wyjechaliśmy z domu. Zjechaliśmy najpierw do mojej mamy. Tam wypiliśmy herbatę. Powiedzieliśmy na drewnianej ławce przed domem. Piotruś wręczył jej pamiątkę, którą kupiliśmy jej w Chorwacji. Spędziliśmy u niej ponad godzinę, następnie pożegnaliśmy się z nią i pojechaliśmy do mojej babci. Kamilowi pomysł z wyjazdem do Strawczyna nie podał się na początku, jednak stwierdził, że to będzie dobre dla dzieci. Zmienią na te dni otoczenie, powdychają wiejskiego powietrza.
W piątkowe popołudnie byliśmy już w Strawczynie. Babcia już od kilku dni robiła wielkie przygotowania do naszego przyjazdu. Gdy tylko mnie zobaczyła, wyszła z domu nam na spotkanie. Wyściskała nas wszystkich i zaprosiła do domu. Gdy weszliśmy do kuchni poczułam zapach tych wszystkich domowych potraw. Babcia upiekła sernik i jabłecznik, ulepiła pierogi, ugotowała strogonowa.
- Babciu.. Ale po co ty tyle tego szykujesz?
- No przecież mieliście mnie odwiedzić, no to jakoś muszę was ugościć. Jak ja do was przyjeżdżam na urodziny czy święta, to zawsze mnie tak ugościcie, jest zawsze tyle tych różnorodności na stole, że ja aż tyle nie robię..
- Babciu.... Przyjechaliśmy cię odwiedzić w wakacje, a nie tylko jeść
- No dobra, dobra, niech wam będzie.
Babcia zaprowadziła nas do pokoju, gdzie mieliśmy spać.
- Tutaj macie dwie wersalki - powiedziała i pokazała na dwie wersalki w pokoju. - Są wasze
- A ty babciu? - spytałam
- Ja mam tą w tym pokoju - wskazała ręką na pokój wcześniej
- Niech ci będzie.
Kamil przyniósł z samochodu nasze torby z rzeczami. Wyszliśmy zatem na dwór. Babcia miała w ogrodzie pełnym kwiatów i drzew drewniany stół i do niego dwie drewniane ławki. Taki piękny zestaw do wypoczynku. Usiedliśmy tam. Babcia przyniosła nam kompotu do picia. Dzieci zaś biegały po ogrodzie. Piotruś przywiózł ze sobą piłkę. Karolek miał swojego pluszowego misia, a Wiktoria wzięła ze sobą do babci 3 lalki.
- Taka cisza i spokój - powiedział Kamil
- Wam się tutaj podoba - odezwała się babcia - Ja również bym wiele dała, aby tutaj zostać do końca moich dni, ale powiem wam, że.... u was w górach czuję się jakoś inaczej. Może to górskie powietrze tak na mnie wpływa.. Nie wiem..
- Ja bym Zakopanego również nikomu nie oddał - uśmiechnął się Kamil - Spełniło się moje marzenie. Mam własny dom na cichej, spokojnej ulicy. Jak byłem młody, to mieszkanie w bloku to było coś, a teraz? Za nic w świecie nie zamieniłbym tego na mieszkanie w bloku. Ja potrzebuję swojego domu, swojego podwórka...
- W zupełności się z tobą zgadzam - powiedziała babcia - Chociaż mówią, że jak ma się podwórko, to trzeba kosić trawnik, porąbać sobie drzewa, zająć się kwiatami, ale tak szczerze, to wam powiem, że jak ktoś na starość się umie ustawić - uśmiechnęła się do nas - Trawnik? Zawsze jakiegoś młodego wynajmę, bo kosiarkę mam, paliwo mam. Zawsze jakiś młody się znajdzie, co zarobi za 2 godziny roboty 50 złotych. Co mu będę żałować? Trawę trzeba kosić co tydzień, co dwa, bo później już taka wielka urośnie i co? Drzewo do palenia w piecu? Drzewo sobie zamówię, przywiozą mi i zawsze ktoś przyjedzie z was, czy dzieci, czy wnuki i zawsze ktoś mi pomoże porąbać. A zajmowanie się kwiatami? Uwielbiam sama to robić.
- O której jutro jest msza w kościele? - spytałam babci
- O 12:00 jest msza "suma". Jutro święto, to musimy zrobić bukiet.
- Ale kwiatów masz dużo, ziół w ogródku też, więc zrobimy piękny bukiet
- Zrobimy dwa bukiety. Jeden weźmiecie sobie do domu.
Wieczorem babcia weszła już do domu, a my postanowiliśmy wybrać się na spacer po okolicy. Dzieciom bardzo się tutaj podobało. Widziałam to w ich oczach. Były takie szczęśliwe. Kamilowi również.
- Twoja babcia mieszka tutaj sama ... Nie boi się?
- A czego się bać? Po jednej stronie sąsiadka, po drugiej stornie druga, na przeciwko trzecia... Ciągle się odwiedzają i plotkują, tylko wiesz.... Wcześniej jakoś inaczej ze sobą rozmawiały, ale jak się dowiedziały, że jej wnuczka wychodzi za "tego Kamila Stocha" - uśmiechnęłam się - To już podchodzą do niej z takim lekkim dystansem, ale już jest podobno ok. Zimą spotykają się zawsze u jednej w domu i oglądają skoki. Przecież nawet nie wiesz, jak zawzięcie oglądały konkursy olimpijskie, jak byłeś teraz we Włoszech. Chciały dom roznieść, tak się cieszyły.
- Czyli można powiedzieć, że odkryły swoją pasję?
- Można tak powiedzieć... Oglądają każdy konkurs, nawet Letnie Grand Prix, kiedyś mówiła, że widziała mnie w telewizji, bo podczas konkursu bodajże w Wiśle czy Zakopanem pokazują wszystkich fanów, którzy wam kibicują i właśnie raz kamery "znalazły" mnie i dzieci, Agnieszkę, Justynę....
- Czyli babcia może się pochwalić, że swoją wnuczkę widzi w telewizji
- Kamil... - zaczęłam się śmiać i dałam mu lekkiego "kuksańca" łokciem.
Wróciliśmy do domu babci. Tam wykąpaliśmy się i położyliśmy się spać. Wiktoria i Piotruś zajęli jedną wersalkę, a ja, Kamil i Karolek drugą. Nie chciałam , aby Karolek spał ze swoim starszym rodzeństwem. Przecież wiem, jak Piotruś "wierci" się w swoim łóżku, więc położenie go obok Wiktorii było jakimś ryzykiem, a do tego Karolek... To już było dla mnie za dużo, więc Karolek spał z nami.
Następnego dnia rano obudził mnie zapach kawy. Babcia każdy dzień zaczyna od śniadania i kawy. Ugotowała nam zupy mlecznej. Zjedliśmy ze smakiem. Następnie wyszłam wraz z babcią na dwór, aby przygotować bukiet do kościoła. Zerwałam kilka kwiatków, ziół, a do tego gałązkę jabłoni , śliwy i gruszy. Bukiet związałam i położyłam na stole.
Następnie udałam się do pokoju, aby ubrać się do kościoła. Założyłam:
Następnie ubrałam dzieci. Piotrusiowi założyłam granatową koszulkę i spodnie. Wiktorii zaś założyłam białą bluzkę i krótkie spodenki.
Udaliśmy się więc do kościoła. Kamil chciał zawieźć nas do kościoła samochodem. Babcia stwierdziła, że pójdziemy pieszo, bo ona zawsze tak chodzi. Nie mieliśmy nic przeciwko. Do kościoła mieliśmy niespełna 15 minut pieszo. Gdy zaszliśmy już na miejsce, weszliśmy do świątyni. Babcia zajęła "swoje" stałe miejsce. My zaś usiedliśmy w jednej z ławek. Wszyscy ludzie zaczęli się na nas dziwnie patrzeć. Jakby zobaczyli ducha. Nie dziwiłam się. Zobaczyć Kamila Stocha w ich miejscowości? W środku województwa świętokrzyskiego? Ja również patrzyłabym się na swojego idola lub po prostu znaną osobę.
Po mszy świętej, gdy wyszliśmy z kościoła, ludzie chcieli zrobić sobie z Kamilem zdjęcie lub po prostu poprosić go o autograf.
- Przepraszam was bardzo, ale jestem z rodziną, dopiero co wyszedłem z kościoła, z miejsca świętego.... Proszę , abyście uszanowali moją prywatność - powiedział Kamil
Wróciliśmy zatem pieszo do domu. Przygotowałam z babcią obiad, a po obiedzie przyszła do niej sąsiadka. Poznałam ją. To była pani Helena. Na początku mnie nie poznała, dawno mnie nie widziała, ale jak jej szybko przypomniałam, kim jestem, to już swobodnie rozmawiałyśmy. I tak właśnie minęło nam całe popołudnie.
W niedzielę babcia postanowiła, że pójdziemy do kościoła na godzinę 9:00. Rano więc zjedliśmy śniadanie i postanowiliśmy zbierać się do kościoła. Tym razem założyłam sukienkę.
Ponownie poszliśmy pieszo do kościoła. Gdy wróciliśmy do domu, obejrzeliśmy telewizor, a potem pomogłam babci przygotować obiad. Po obiedzie zaczęliśmy się pakować, a wieczorem pożegnaliśmy się z babcią i wróciliśmy do Zakopanego.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
W piątkowe popołudnie byliśmy już w Strawczynie. Babcia już od kilku dni robiła wielkie przygotowania do naszego przyjazdu. Gdy tylko mnie zobaczyła, wyszła z domu nam na spotkanie. Wyściskała nas wszystkich i zaprosiła do domu. Gdy weszliśmy do kuchni poczułam zapach tych wszystkich domowych potraw. Babcia upiekła sernik i jabłecznik, ulepiła pierogi, ugotowała strogonowa.
- Babciu.. Ale po co ty tyle tego szykujesz?
- No przecież mieliście mnie odwiedzić, no to jakoś muszę was ugościć. Jak ja do was przyjeżdżam na urodziny czy święta, to zawsze mnie tak ugościcie, jest zawsze tyle tych różnorodności na stole, że ja aż tyle nie robię..
- Babciu.... Przyjechaliśmy cię odwiedzić w wakacje, a nie tylko jeść
- No dobra, dobra, niech wam będzie.
Babcia zaprowadziła nas do pokoju, gdzie mieliśmy spać.
- Tutaj macie dwie wersalki - powiedziała i pokazała na dwie wersalki w pokoju. - Są wasze
- A ty babciu? - spytałam
- Ja mam tą w tym pokoju - wskazała ręką na pokój wcześniej
- Niech ci będzie.
Kamil przyniósł z samochodu nasze torby z rzeczami. Wyszliśmy zatem na dwór. Babcia miała w ogrodzie pełnym kwiatów i drzew drewniany stół i do niego dwie drewniane ławki. Taki piękny zestaw do wypoczynku. Usiedliśmy tam. Babcia przyniosła nam kompotu do picia. Dzieci zaś biegały po ogrodzie. Piotruś przywiózł ze sobą piłkę. Karolek miał swojego pluszowego misia, a Wiktoria wzięła ze sobą do babci 3 lalki.
- Taka cisza i spokój - powiedział Kamil
- Wam się tutaj podoba - odezwała się babcia - Ja również bym wiele dała, aby tutaj zostać do końca moich dni, ale powiem wam, że.... u was w górach czuję się jakoś inaczej. Może to górskie powietrze tak na mnie wpływa.. Nie wiem..
- Ja bym Zakopanego również nikomu nie oddał - uśmiechnął się Kamil - Spełniło się moje marzenie. Mam własny dom na cichej, spokojnej ulicy. Jak byłem młody, to mieszkanie w bloku to było coś, a teraz? Za nic w świecie nie zamieniłbym tego na mieszkanie w bloku. Ja potrzebuję swojego domu, swojego podwórka...
- W zupełności się z tobą zgadzam - powiedziała babcia - Chociaż mówią, że jak ma się podwórko, to trzeba kosić trawnik, porąbać sobie drzewa, zająć się kwiatami, ale tak szczerze, to wam powiem, że jak ktoś na starość się umie ustawić - uśmiechnęła się do nas - Trawnik? Zawsze jakiegoś młodego wynajmę, bo kosiarkę mam, paliwo mam. Zawsze jakiś młody się znajdzie, co zarobi za 2 godziny roboty 50 złotych. Co mu będę żałować? Trawę trzeba kosić co tydzień, co dwa, bo później już taka wielka urośnie i co? Drzewo do palenia w piecu? Drzewo sobie zamówię, przywiozą mi i zawsze ktoś przyjedzie z was, czy dzieci, czy wnuki i zawsze ktoś mi pomoże porąbać. A zajmowanie się kwiatami? Uwielbiam sama to robić.
- O której jutro jest msza w kościele? - spytałam babci
- O 12:00 jest msza "suma". Jutro święto, to musimy zrobić bukiet.
- Ale kwiatów masz dużo, ziół w ogródku też, więc zrobimy piękny bukiet
- Zrobimy dwa bukiety. Jeden weźmiecie sobie do domu.
Wieczorem babcia weszła już do domu, a my postanowiliśmy wybrać się na spacer po okolicy. Dzieciom bardzo się tutaj podobało. Widziałam to w ich oczach. Były takie szczęśliwe. Kamilowi również.
- Twoja babcia mieszka tutaj sama ... Nie boi się?
- A czego się bać? Po jednej stronie sąsiadka, po drugiej stornie druga, na przeciwko trzecia... Ciągle się odwiedzają i plotkują, tylko wiesz.... Wcześniej jakoś inaczej ze sobą rozmawiały, ale jak się dowiedziały, że jej wnuczka wychodzi za "tego Kamila Stocha" - uśmiechnęłam się - To już podchodzą do niej z takim lekkim dystansem, ale już jest podobno ok. Zimą spotykają się zawsze u jednej w domu i oglądają skoki. Przecież nawet nie wiesz, jak zawzięcie oglądały konkursy olimpijskie, jak byłeś teraz we Włoszech. Chciały dom roznieść, tak się cieszyły.
- Czyli można powiedzieć, że odkryły swoją pasję?
- Można tak powiedzieć... Oglądają każdy konkurs, nawet Letnie Grand Prix, kiedyś mówiła, że widziała mnie w telewizji, bo podczas konkursu bodajże w Wiśle czy Zakopanem pokazują wszystkich fanów, którzy wam kibicują i właśnie raz kamery "znalazły" mnie i dzieci, Agnieszkę, Justynę....
- Czyli babcia może się pochwalić, że swoją wnuczkę widzi w telewizji
- Kamil... - zaczęłam się śmiać i dałam mu lekkiego "kuksańca" łokciem.
Wróciliśmy do domu babci. Tam wykąpaliśmy się i położyliśmy się spać. Wiktoria i Piotruś zajęli jedną wersalkę, a ja, Kamil i Karolek drugą. Nie chciałam , aby Karolek spał ze swoim starszym rodzeństwem. Przecież wiem, jak Piotruś "wierci" się w swoim łóżku, więc położenie go obok Wiktorii było jakimś ryzykiem, a do tego Karolek... To już było dla mnie za dużo, więc Karolek spał z nami.
Następnego dnia rano obudził mnie zapach kawy. Babcia każdy dzień zaczyna od śniadania i kawy. Ugotowała nam zupy mlecznej. Zjedliśmy ze smakiem. Następnie wyszłam wraz z babcią na dwór, aby przygotować bukiet do kościoła. Zerwałam kilka kwiatków, ziół, a do tego gałązkę jabłoni , śliwy i gruszy. Bukiet związałam i położyłam na stole.
Następnie udałam się do pokoju, aby ubrać się do kościoła. Założyłam:
Następnie ubrałam dzieci. Piotrusiowi założyłam granatową koszulkę i spodnie. Wiktorii zaś założyłam białą bluzkę i krótkie spodenki.
Udaliśmy się więc do kościoła. Kamil chciał zawieźć nas do kościoła samochodem. Babcia stwierdziła, że pójdziemy pieszo, bo ona zawsze tak chodzi. Nie mieliśmy nic przeciwko. Do kościoła mieliśmy niespełna 15 minut pieszo. Gdy zaszliśmy już na miejsce, weszliśmy do świątyni. Babcia zajęła "swoje" stałe miejsce. My zaś usiedliśmy w jednej z ławek. Wszyscy ludzie zaczęli się na nas dziwnie patrzeć. Jakby zobaczyli ducha. Nie dziwiłam się. Zobaczyć Kamila Stocha w ich miejscowości? W środku województwa świętokrzyskiego? Ja również patrzyłabym się na swojego idola lub po prostu znaną osobę.
Po mszy świętej, gdy wyszliśmy z kościoła, ludzie chcieli zrobić sobie z Kamilem zdjęcie lub po prostu poprosić go o autograf.
- Przepraszam was bardzo, ale jestem z rodziną, dopiero co wyszedłem z kościoła, z miejsca świętego.... Proszę , abyście uszanowali moją prywatność - powiedział Kamil
Wróciliśmy zatem pieszo do domu. Przygotowałam z babcią obiad, a po obiedzie przyszła do niej sąsiadka. Poznałam ją. To była pani Helena. Na początku mnie nie poznała, dawno mnie nie widziała, ale jak jej szybko przypomniałam, kim jestem, to już swobodnie rozmawiałyśmy. I tak właśnie minęło nam całe popołudnie.
W niedzielę babcia postanowiła, że pójdziemy do kościoła na godzinę 9:00. Rano więc zjedliśmy śniadanie i postanowiliśmy zbierać się do kościoła. Tym razem założyłam sukienkę.
Ponownie poszliśmy pieszo do kościoła. Gdy wróciliśmy do domu, obejrzeliśmy telewizor, a potem pomogłam babci przygotować obiad. Po obiedzie zaczęliśmy się pakować, a wieczorem pożegnaliśmy się z babcią i wróciliśmy do Zakopanego.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz