Numer 256 - 7 rocznica ślubu

Następnego dnia, czyli 24 sierpnia wraz z Kamilem mieliśmy obchodzić kolejną rocznicę naszego ślubu. Miała to już być nasza siódma rocznica.
Kamil postanowił zorganizować mi niezapomniany dzień. Z samego rana zawiózł dzieci do Zębu do Bronisława. Następnie przygotował mi śniadanie do łóżka. Na drewnianej tacce oprócz kubka z kawą,  kanapek, omleta była również mała, czerwona różyczka. Za to piękne śniadanie podziękowałam mu namiętnym pocałunkiem.
Po śniadaniu poszłam do łazienki, aby się przebrać z piżamy. Założyłam sukienkę:

Do tego rozpuściłam swoje włosy i zrobiłam delikatny makijaż.
Po śniadaniu wsiadłam wraz z Kamilem do samochodu. Jechaliśmy prosto do Krakowa. To tam mieliśmy spędzić naszą rocznicę ślubu. Najpierw trzymając się za rękę, udaliśmy się na Sukiennice. Później Kamil zabrał mnie na obiad do jednej z krakowskich restauracji. Po obiedzie, trzymając się nadal za ręce, udaliśmy się do parku. Tam zrobiliśmy sobie wspólne selfie. Kamil postanowił wrzucić to zdjęcie na swojego instagrama
"Kochanie... To już podobno 7 lat. Jak niektórzy mówią, to wełniana rocznica. Jednak znany się już 9 lat, a dokładnie 9,5 roku. Kocham Cię, @katarzynawitkowskastoch. Życzę nam kolejnych tak wspaniałych rocznic"

- Nigdy tak dobrze się z tobą nie bawiłam - powiedziałam do Kamila
- A to dopiero nasza siódma rocznica. - uśmiechnął się do mnie
- Wiem...
- A wiesz co będzie w naszą dwudziestą, trzydziestą, albo  i nawet czterdziestą rocznicą ślubu?
- Będziemy bawić wnuki, chodzić z nimi na spacery, a nasze dzieci w tym czasie będą się bawić wraz ze swoimi mężami i żonami....
- Czyli myślisz, że to już będziemy robić do końca życia?
- Co?
- Że tylko będziemy bawić nasze wnuki?
- A ty? Jak sobie wyobrażasz nas za te 30 lat?
- Ja? - Kamil przystanął na chwilę. Musiał chyba pomyśleć. Dopiero po chwili odpowiedział na moje pytanie - Widzę się za 30 lat, jako już ludzie po 50-tce, 60-tce, którzy ciągle zwiedzają świat, kochają się, są dla siebie najważniejsi,  w weekendy odwiedzają ich dzieci, co niedzielę bawią się z wnukami, pokazują im świat, pokazują im zdjęcia, jak babcia i dziadek byli szczęśliwi za młodu i jak nadal są szczęśliwi. Tak właśnie nas widzę - uśmiechnął się do mnie i pocałował mnie w usta. Tak delikatnie jak za pierwszym razem
Nogi pode mną się ugięły. Jak nigdy przedtem. Znałam Kamila od 9,5 roku, od 7 lat byliśmy małżeństwem, ale ten pocałunek.... Był tak magiczny, że lepszego w ogóle nie przeżyłam.

Kamil postanowił zabrać mnie na Wawel. Obejrzeliśmy Zamek Królewski. Wiedział, że ja , jako historyczka, uwielbiam takie miejsca. Wiedział to bardzo dobrze. Zawsze w miejscach historycznych "odlatywałam" i to dosłownie. Kamil widział, jaka byłam zafascynowana.
- Nigdy nie byłaś na Wawelu?
- Byłam na wycieczce w drugiej klasie podstawówki - odpowiedziałam na pytanie Kamila.
- To dawno - uśmiechnął się
- No chyba nie chcesz mi powiedzieć, że jestem aż taka stara - również się uśmiechnęłam się
- Wiesz, że to może były czasy tyranozaurów, ale no nie ukrywajmy tego - nie mógł powstrzymać swojego śmiechu
- Kamil , nawet nie wiesz, jak czasami mam cię dość - mi również uśmiech nie schodził z ust.
- A wiesz co, wiesz, gdzie zabiorę cię na naszą dziesiątą rocznicę ślubu? - spytał tajemniczo
- No gdzie? - również uśmiechnęłam się tajemniczo, jak mój mąż
- Na wyspę, gdzie nie ma nikogo, będziemy tylko sami we dwoje.
- Naprawdę? Tylko my we dwoje?
- Tak, tylko my we dwoje
- Już nie mogę się doczekać
Kamil objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Pocałował mnie po raz kolejny tego dnia.
- A co cię tak na "amory" wzięło, Kamyk?
Wtedy zorientowałam się, że dawno nie zwracałam się do Kamila "Kamyk", przecież to zdrobnienie, które wymyśliłam dla mojego męża kilka lat temu i w ogóle go nie używałam w ostatnim czasie w stosunku do Kamila.
- Kamyk? - uśmiechnął się - Dawno tego nie mówiłaś, Kaśka...
Znowu uświadomiłam sobie, że Kamil dawno nie mówił do mnie "Kaśka", chociaż dla niektórych kobiet mogło to być nieco obraźliwe, ja przedtem uwielbiałam, jak Kamil tak do mnie mówił.
- Znowu wracamy do naszych zwrotów?  - uśmiechnęłam się
- A co ,nie podoba ci się?
- Kamyk jak najbardziej mi się podoba - powiedziałam - Ale wiesz... Kaśka? - uśmiech nie schodził mi z ust.
- A co, jak ma do ciebie mówić?
- Jakieś piękne zdrobnienie - ponownie się uśmiechnęłam - Wiesz, że zgrubienia, brzmią brzydko
Gdy wyszliśmy z Zamku Królewskiego i spacerowaliśmy ponownie parkiem w Krakowie, Kamil wyciągnął telefon i zaczął czytać:
- Posłuchaj tego, kochanie.... Katarzyna ma w sobie wiele godnych podziwu i pozazdroszczenia cech. Jest bardzo szlachetna i nigdy nie zniża się do zachowań, które w jej mniemaniu znajdują się poniżej jej honoru i które potem musiałaby sobie wyrzucać. Normalnie jakbym czytał twój opis. - uśmiechnął się
Ja jednak patrzyłam na Kamila i delikatnie się uśmiechałam, chociaż udawałam przed nim, że nie podoba mi się to, co czyta
- Często oddaje się marzeniom o sławie i jest wielką romantyczką. Chciałaby bardzo, by jej życie nie było monotonne i przeciętne, jednak brakuje jej silnej woli i odwagi, by je zmienić według własnych pragnień, dlatego zazwyczaj kończy się tylko na marzeniach, a życie wiedzie zupełnie prozaiczne. Nie znaczy to jednak, by nie umiała znaleźć szczęścia w zwykłych, codziennych czynnościach, gdyż jest osobą oddaną swojej rodzinie i z życia rodzinnego potrafi czerpać największą satysfakcję. - czytał dalej - Ale to akurat mogę potwierdzić. Kasia... Wielka romantyczka i oddana rodzinie. - uśmiechnął się do mnie i objął mnie ramieniem - A teraz wybierz sobie jakieś zdrobnienia. Jak mam do ciebie mówić?  Kasiura, Kasica, Kasiczek, Kasieczek, Kasieq, Kasiorek, Kasiusia, Kasiuniek, Kasiuch, Kasiuk, Kasiulex, Kasiuchna, Kasienia, Kasiuleczek, Kasiul, Kasinda, Kasiczka, Kasioł, Kasiora.. - wymieniał wszystkie zdrobnienia, śmiejąc się przy każdym z nich
- Może od razu nazwij mnie Krasula? - zaczęłam się śmiać - Podoba mi się Kasieczek
- Albo Kasiuniek... Kasienia, albo Kasiczka...
- A teraz wpisz sobie znaczenie imienia Kamil..
- A co, czego się mam spodziewać?
- Nie wiem...
Kamil wyjął telefon i zaczął czytać
- Niełatwo jest rozgryźć człowieka noszącego imię Kamil, ponieważ jest on bardzo zamknięty w sobie i nieufny.  No przecież to jest jakaś nieprawda! - oburzył się lekko
- Czytaj dalej - powiedziałam do niego
Kamil ponownie spojrzał na ekran telefonu i zaczął dalej czytać:
-  Jego znajomi, zarówno ci dalsi, jak i bliżsi, nigdy nie znają go do końca, bo nikomu nie pozwala zbliżyć się do siebie na tyle, by można było do końca zgłębić tajniki jego osobowości. Jest to tym bardziej trudne, iż sam nie zawsze zdaje sobie sprawę ze wszystkich drzemiących w nim uczuć i emocji, które ujawniają się w różnych, nietypowych sytuacjach.Jednak ta tajemniczość sprawia, że tym bardziej jest on interesujący dla innych i ludziom bardzo zależy, by zawrzeć z nim znajomość - po tym ostatnim zdaniu Kamil spojrzał się na mnie - Czyli dlatego aż tak ci zależało, aby zawrzeć ze mną znajomość? - uśmiechnął się
- Pamiętam cię na kolacji u Marceliny... Byłeś taki właśnie... nieufny. Nie patrzyłeś mi w oczy... I zdziwiłam się, kiedy chciałeś mnie odprowadzić
- Pamiętam, jak wtedy się prawie poślizgnęłaś i wpadłaś na mnie.
- Podobało ci się? - uśmiechnęłam się
- Tak... Kiedy znowu wpadniesz tak jak wtedy w moje ramiona?
- No chyba nie poślizgnę się na lodzie w sierpniu - zaczęłam się śmiać
Kamil ponownie objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
- A teraz już czytaj te zdrobnienia.... Coś przecież muszę wybrać - uśmiechnęłam się ponownie
-  A więc... - Kamil spojrzał na ekran telefonu - Które wybierasz? -zaczął czytać - Kamiliano, Kamień, Kamcok, Kamilex, Kamilton, Kamilencja, Kamcioszek, Kamel, Kamilque, Kamilewicz, Kamilos, Kameleon, Kamildinio, Kamelot, Kamilson, Kamek, Kamiel, Kamilian, Kamielątko, Kamiloza, Kamilo, Kamiluch, Kami, Kamiliusz, Kamciuś, Kamcio, Kamelajda, Kamelio, Kamelek, Kamello, Kamilaszek, Kamilas, Kamcyk, Kamileczek, Kamilowski, Kamillo, Kamil, Kamilek, Kamciu, Kamfa, Kame, Kamilisko
- Widzisz? - spytałam
- Co?
- Mój "Kamyk" jest takie oryginalne - położyłam rękę na jego policzku - Zawsze będzie oryginalne - położył swoją rękę na moim brzuchu
- Kolejny nowy rozdział w naszym życiu
- No tak.... Już nasz 4 kolejny rozdział w życiu - uśmiechnął się
- Czwarty... Ile to już lat minęło.... Teraz wspominamy i opisujemy nasze życie... A wiesz, co przyjdzie za kilka lat? To historie miłosne naszych dzieci będą tutaj opisywane... - pocałował mnie delikatnie w usta.

Kolację zjedliśmy w najekskluzywniejszej restauracji w Krakowie. Po kolacji wybraliśmy się jeszcze na spacer po Starym Mieście i wróciliśmy do domu.. To była kolejna najcudowniejsza rocznica w naszym życiu.



----------------------------------------------------------------------------------------------------



                                             kiki2000

Komentarze