Był już listopad. Kamil rozpoczął nowy sezon Pucharu Świata. Niestety, ale nie pojechałam na inaugurację do Wisły. Wiedziałam, że będzie to dla mnie zbyt ciężkie, aby wziąć troje dzieci i być jeszcze w ciąży, po czym jechać do Wisły. Chciałam sobie tego oszczędzić. Miałam zamiar odpoczywać aż do rozwiązania, a konkursy w Wiśle obejrzeć w telewizji.
Kamil więc już w czwartek z samego rana wyjechał do Wisły. Pojechał wraz z Maćkiem jednym samochodem. Agnieszka również została w domu. Była już w trzecim miesiącu ciąży. Jednak po raz pierwszy w życiu miała zostać mamą i bardzo na siebie uważała. Cieszyłam się jednak jej szczęściem. Minęło już 6 lat, od kiedy wraz z Maćkiem byli małżeństwem i dopiero teraz doczekają się swojego pierwszego dziecka.
W czwartek popołudniu, gdy odebrałam dzieci ze szkoły i zrobiłam im obiad, Agnieszka przyszła mnie odwiedzić.
- I jak tam nasza malutka? - spytała, wskazując wzrokiem na mój brzuch
- Bardzo dobrze się mamy - odpowiedziałam - Co nie, kochanie? - zwróciłam się do mojego maleństwa i dotknęłam swojego brzucha - Może zjesz z nami obiad?
- Nie, nie dziękuję.
Agnieszka usiadła z nami przy stole.
- Może herbaty, soku? - zaproponowałam
- Nie fatyguj się. Sama sobie zrobię.
Agnieszka wstała więc z miejsca i podeszła do szafek, aby zrobić sobie herbaty.
- Czyli można powiedzieć, że zostaniemy podwójnymi mamami - uśmiechnęła się do mnie - Zawsze o tym marzyłam, aby być wraz z moją przyjaciółką w ciąży w tym samym czasie. Moje marzenie się spełniło.
- Kamil powiedział mi, że nasza skoczna rodzina dalej się powiększa
- I końca nie widać - uśmiechnęła się do mnie ponownie - Tylko można powiedzieć, że wy jesteście takim silnikiem, który to wszystko napędza. Niedługo będziecie mieli już czworo dzieci. Justyna i Piotrek troje, Marcelina i Stefek troje...
- Ale już Marcelina i Stefek trochę się od nas odłączyli. Stefek przecież już nie skacze...
- Sama widzisz.... Nie chcę nic sugerować, ale patrząc trzeźwo na to wszystko, to już nie jesteśmy tacy młodzi.. Piotrek też poskacze może 2-3 lata i też będzie koniec... U Kamila podobnie, może ciut więcej.... Maciek w czerwcu skończy trzydzieści lat.... Olek Zniszczoł.... Kuba... to jeszcze są tacy "młodzicy" jeśli tak ich mogę nazwać.
- Powiem ci coś.... - zwróciłam się do Agnieszki
- Co?
- Pamiętasz, jak po raz pierwszy się spotkałyśmy?
- Tak , pamiętam
- Ile miałaś wtedy lat? 19?
- Tak, 19 lat..
- Więc sama widzisz.... Poznałyśmy się w momencie, kiedy ty miałaś już skończone 19 lat, a ja niespełna 20 lat i wiesz co? Ktoś pomyśli, że byłyśmy młode.... Może niedoświadczone, ale już wtedy widziałam w tobie kogoś innego, niż te wszystkie nastolatki w twoim wieku... Ty byłaś inna... I teraz uświadomiłam sobie, jaką ty wielką przemianę przeszłaś... Z tej dziewczyny, która w ogóle nie używała makijażu i ukrywała się przed rodzicami, a dokładnie ukrywałaś przed nimi to, że jesteś z Maćkiem, stałaś się kobietą, która jest silna, niezależna, piękna, a gdy zrobi sobie jeszcze te piękne kreski przy oczach, to już prawdziwa kocica... Pani domu, mająca własną firmę, piękny dom z ogrodem, jeżdżąca jednym z najlepszych samochodów, ale przede wszystkim jesteś żoną i już niedługo zostaniesz matką... Jeśli mogę ci to powiedzieć, to.... jestem z ciebie dumna - uśmiechnęłam się
Agnieszka podeszła i mnie przytuliła z całej siły.
- Jesteś moją ukochaną przyjaciółką, jeśli mogę ci to powiedzieć - uśmiechnęła się
Dzieci zjadły obiad. Piotruś tego dnia akurat nie miał treningu, więc mógł spędzić ten dzień razem z nami. Przeszliśmy wszyscy do salonu. Karolek bawił się swoimi zabawkami. Agnieszka usiadła na kanapie i piła herbatę, a ja odrabiałam z dzieciakami lekcję. Wiktoria musiała pokolorować tylko obrazek, więc wykonywała swoją pracę domową pod czujnym okiem cioci Agi, ja zaś miałam do wykonania z Piotrusiem całą stronę z książki od matematyki i jedno zadanie z książki od polskiego.
Spędziłam więc z Piotrusiem ponad pół godziny, po czym szczęśliwy, że to już koniec dla niego tej "męki". poszedł do swojego pokoju. Przebrał się i poszedł do Mai - swojej sąsiadki.
- Czyżbyś miała już pierwszą synową? - uśmiechnęła się do mnie Agnieszka
- Nawet nie rób sobie żartów. On ma dopiero 9 lat, jeszcze kolejne 9, aby mógł wziąć ślub
- No to przecież nie tak dużo. Sama widzisz, jak szybko minęło wam te 9 lat, kolejne 9 zleci jeszcze szybciej, bo teraz Piotruś jest duży i sam już sobą może się przez chwilę zająć, albo nawet dłużej niż chwilę
- Zobaczymy, co ty powiesz, jak twoje dziecko będzie już takie duże.
- No dobra, dobra... Wiem, że się denerwujesz, przecież to wasz pierworodny - zaczęła się śmiać
- Muszę jechać jutro na przymiarki - wtrąciłam
- Jakie przymiarki?
- Bal Mistrzów Sportu - powiedziałam
- Co? Jedziesz, będąc w ciąży?
- Nie mam innego wyjścia.
- Masz.
- Jakie?
- Prezes zawsze jest na Balu, więc mógłby odebrać statuetkę w imieniu Kamila.
- Agnieszka... Kamil mówi mi to samo, ale..
- Oszczędzaj swoje zdrowie, już za dużo przeszłaś, będąc w ciąży, a poród na Gali byłby idealnym uzupełnieniem.
- Aga... Proszę cię..
- No to ja pojadę z tobą.
- Ale jak to?
- Przecież też mam zaproszenie, ale miałam nie jechać
- No i widzisz, jak idealnie!
- Co , idealnie?! Dwie kobiety w ciąży pojadą same do Warszawy, no chyba zgłupiałaś!
- Nie, pojedziemy. Zobaczysz.. Poradzimy sobie, jak nie mało kto.
- Oj Kasia.... Masz zachcianki w ciąży, aby do Warszawy jeździć.
- Wiesz co? Chyba już wolałam zachcianki typu słoik kiszonych ogórków albo całe pudełko śledzi... - zaczęłam się śmiać.
- Dobrze, że ja na razie nie mam takich zachcianek!
- To dopiero początek twojej ciąży, później zobaczysz, co to będzie!
Spędziłyśmy popołudnie w naprawdę dobrej atmosferze.
W piątek pojechałam zatem na przymiarki mojej sukni na Bal. Gdy wyszłam od mojej krawcowej spotkałam..... Adriana. Znowu. Nie widziałam go dwa miesiące i ponownie się pojawił przede mną
- Znowu się widzimy - uśmiechnął się do mnie po przyjacielsku o dziwo.
- Nie masz co innego do roboty, tylko rozmowa ze mną?
- Jest ona o wiele bardziej ciekawsza niż moje zajęcia - odpowiedział na moje pytanie
- Adrian, proszę cię po dobroci, nie chodź za mną, ani za moimi dziećmi , bo mam ciebie dość.
- Kasiu... Pamiętasz, jak się kochaliśmy? Jakie to były cudowne chwile?
- Adrian.... To było już dawno, a to świństwo, jakie mi zrobiłeś.... Ja ci go nigdy nie wybaczę...
- Ale co ja ci takiego zrobiłem?!
- Mam ci przypomnieć jak nakryłam cię w łóżku z tą starą babą! Albo jak Kamil widział cię z twoją dziewczyną i dzieckiem?! Przecież ty, będąc ze mną spotykałeś się z inną i miałeś syna!
- Kasiu, to nie tak!
- Prowadziłeś podwójne życie, byłeś jednocześnie ze mną i z tą kobietą. Ja ci nigdy tego nie wybaczę
- Ale byłem twoją pierwszą i prawdziwą miłością!
- Pierwszą tak, ale nie prawdziwą!
- To co, może ten palant to twoja prawdziwa miłość!
- To jest mój mąż i nie wypowiadaj się tak o nim!
- Kochasz go?!
- Tak, kocham go!
- Jesteś żałosna, jak na ciebie patrzę!
- Zamknij się! - powiedziałam, po czym poszłam do swojego samochodu. Wsiadłam i pojechałam prosto do domu.
Wieczorem obejrzałam kwalifikacje. Kamil był 11... O 22:00 rozmawiałam z nim przez SKYPE. Nie powiedziałam mu jednak o sytuacji z Adrianem. Nie chciałam go niepotrzebnie denerwować przed konkursami.
W sobotę w konkursie drużynowym chłopcy w składzie Piotrek, Kamil, Maciek i Kuba zajęli 2 miejsce. W niedzielnym konkursie indywidualnym spisali się dobrze. 5 był Maciek, 10 Kuba, 12 Kamil, 15 Piotrek, 18 Olek, 22 Paweł Wąsek, 23 Andrzej Stękała, 25 Klemens Murańka, 28 Bartek Czyż, 29 Kacper Juroszek.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Komentarze
Prześlij komentarz