Nadeszły święta. Chyba każdy z nas zna tę monotonność. Od kilku dni jestem w kuchni i coś przygotowuję, chociaż Kamil mi nie pozwala ze względu na moją ciążę. Moja mama przyjechała do nas już 22 grudnia i to ona zajęła się gotowaniem i sprzątaniem, chociaż ją prosiłam o to, aby tego nie robiła. Jednak nie mogłam przemówić jej do rozumu.
Rano w Wigilię Kamil pojechał po żywą choinkę. W tym roku postawiliśmy na żywą. Dzieci więc ubierały ją łańcuchami, kolorowymi lampkami i bombkami. Karolek z pomocą Kamila umieścił na samym szczycie złotą gwiazdę.
Następnie Kamil wraz z dziećmi wyszli na zewnątrz, aby przystroić dom kolorowymi światełkami. Zajęło im to kilka godzin, jednak widziałam przez okno, że bawili się naprawdę świetnie.
Wieczorem przed samą Wieczerzą poszłam do sypialni, aby się przebrać. Najpierw jednak założyłam Piotrusiowi i Karolkowi białe koszule i czarne spodni. Wiktorii zaś czarną sukienkę z białym kołnierzykiem. Wyglądała tak elegancko.
Kamil również włożył białą koszulę.
Ja zaś postawiłam na:
O 18:00 zaczęli zjawiać się goście. W trochę innym składzie, niż rok temu. Przyjechał Bronisław, do tego moja babcia, oczywiście była moja mama z Julką, a także Piotrek z Karoliną i Kornelia z Bartkiem, Szymonkiem i Tomaszkiem. Natalia z Michałem te święta chcieli spędzić sami. Widziałam po minie mojej mamy, że ten pomysł się jej nie spodobał, ale cóż...
Gdy już wszyscy się zjawili, rozpoczęliśmy tradycyjnie od dzielenia się opłatkiem i złożeniem sobie życzeń. Wszyscy życzyli mi szczęśliwego rozwiązania ciąży. Wiedziałam, że to dla nich ważne, w końcu powitamy kolejną Panią Stoch na świecie. Jak to mówią, klan Stochów zaczyna się powoli powiększać :)
Po złożeniu życzeń usiedliśmy przy stole, aby skosztować każdej z 12 potraw.
- Próbujcie tych pierogów - powiedziała moja babcia - Sama je robiłam jeszcze rano i przywiozłam
Pierogi naprawdę były smaczne.
- Kamil, spróbuj - zwróciłam się do męża
- Za chwilę. - powiedział
- Nawet nie wiesz, jakie są dobre - odezwałam się
- Wiem, przecież robiła je twoja babcia
- Aż tak wszystko ci smakuje, co robi moja babcia?
- Wszystko, co wyjdzie spod rąk twojej babci jest smaczne, a nawet magiczne
Babcia uśmiechnęła się do Kamila
- Oj.... Jaki wnuczek mi się trafił - uśmiech nie schodził jej z ust. - A ty, Kasiu, kiedy masz termin?
- W drugiej połowie stycznia... 20 może 21 stycznia...
Po zjedzonej wieczerzy wigilijnej przyszedł czas na prezenty. Większość gości w tym moja mama, babcia , a także Piotrek i Karolina wręczyli już prezenty Piotrusiowi z okazji urodzin, które miał następnego dnia. Kornelia zapowiedziała się z kolejną wizytą jutro, ponieważ to właśnie w dniu urodzin chce wręczyć chrześniakowi prezent.
Po prezentach zrobiliśmy sobie wspólne selfie, wszystkich, którzy byli na naszej Wigilii. Kamil poszedł po kijek, a my usiedliśmy na kanapie i zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie.
Następnie poprosiłam Kornelię, aby zrobiła nam wszystkim zdjęcie, jak robimy co roku. Ja wtulona w Kamila, on trzymał swoją rękę na moim brzuchu, a przed nami stał Piotruś, Wiktoria i Karolek.
- Uśmiech! - powiedziała Kornelia
Gdy spojrzałam na ekran telefonu, to stwierdziłam, że to najpiękniejszy nasz portret rodzinny, jak dotychczas.
Następnego dnia były urodziny Piotrusia. Już z samego rana wręczyliśmy mu prezent i zaśpiewaliśmy sto lat. Na tort musiał poczekać dopiero po południu, kiedy to mieli zjawić się goście. Tort był już przygotowany. Moja mama zrobiła go dzień wcześniej. Chyba nigdy jej się nie odpłacę za to, co zrobiła.
Po zjedzonym śniadaniu poszłam na górę, aby się przebrać z piżamy. Założyłam zatem
Założyłam do tego czarny płaszcz i udaliśmy się kościoła na godzinę 11:00 na mszę. Po mszy zjedliśmy obiad i rozpoczęliśmy przygotowania do urodzin. Ja porozwieszałam girlandy, a Kamil napompował wielkie balony "9 LAT"
O 15:00 zjawili się goście. Przyjechał oczywiście Bronisław, ponownie Kornelia z mężem i dwójką niesfornych synów, także Marcelina ze Stefanem i dziećmi, a do tego Michał z Natalią i Antosiem. Wszyscy zjawili się na imprezie urodzinowej naszego najstarszego syna. Wręczyli mu prezenty i złożyli życzenia, a gdy nasz syn zdmuchnął świeczki bili mu brawo i zaśpiewali "sto lat". Po odśpiewaniu każdy zjadł po kawałku tortu. Dzieci poszły się bawić, a my siedzieliśmy przy stole.
- Widzieliście się z Karoliną i Kubą? - spytała nas Marcelina
- Nie - odpowiedziałam - A co?
- Mi widzieliśmy się dwa dni temu. - powiedziała
- I co?
- Karolina jest w ciąży!
- Naprawdę?!
- Tak - odpowiedziała Marcelina - To dopiero drugi miesiąc, ale nawet nie wiecie, jaka jest szczęśliwa
- To się dobrałyśmy - uśmiechnęłam się w stronę Kamila
- Super trio - skomentowała Natalia - Ty, Agnieszka, teraz Karolina
- Ja mam termin już teraz w styczniu, Agnieszka w maju, a Karolina to ..... koło lipca, sierpnia - powiedziałam
- Jeszcze nas brakuje do kompletu - zaśmiała się Natalia do Michała
- Nawet o tym nie myśl - odpowiedział jej z uśmiechem - Ja już więcej nie zniosę tych nieprzespanych nocy.
- Oj.... To nasze są jakoś wyjątkowo spokojne - uśmiechnął się Kamil
- Nawet nie wiecie, ile bym dał, aby się z wami zamienić. Ja już bym teraz tę czwórką przygarnął na noc, aby w końcu się wyspać jak człowiek
Natalia trąciła go łokciem
- No , już nie narzekaj - powiedziała do niego
- No dobra, dobra
Urodziny minęły w bardzo spokojnej atmosferze. Na koniec zrobiliśmy sobie zdjęcie z jubilatem i kolejny rodzinny portret. Piotruś zrobił sobie również zdjęcie z rodzicami chrzestnymi.
W drugi dzień świąt mieliśmy zamiar odwiedzić moją mamę. Rano założyłam więc
Pojechaliśmy najpierw do kościoła na godzinę 9:00, a potem prosto do mojej mamy. Tam ugościła nas ciastem
- A kiedy ty zdążyłaś je upiec? - spytałam
- Oj.... słodka tajemnica - powiedziała do mnie
- Coraz częściej mnie zaskakujesz - powiedziałam
- Mojego tatę również - wtrącił się Kamil
- Jak to? - spytała
- Mój tata bardzo sobie ciebie, mamo, chwali
- Naprawdę? -była zdziwiona
- Tak. Często o pani opowiada.
- Może się zakochał - palnęłam głupstwo i dopiero po chwili zorientowałam się, co tak naprawdę powiedziałam
-Może - Kamil poparł mnie w tym, co powiedziałam.
Moja mama jednak zakrztusiła się aż herbatą.
- No co wy takie głupstwa mówicie.
- Mamo.... Przecież na miłość nigdy nie jest za późno... Od śmierci taty niedługo minie 9 lat.
- Niech mama ma na uwadze mojego ojca. On coraz częściej się mamie przygląda
- Oj... Głupstwa mówicie, głupstwa! Skupmy się na czymś przyziemnym. Kiedy komunia Piotrusia?
- Ostatnia niedziela maja - odpowiedziałam
- Jakieś przygotowania
- Musi chodzić w niedzielę do kościoła. Musiał być 5 razy na różańcu, więc z nim poszłam
- Ma już różaniec?
- Tak, ksiądz rozdawał im w drugą niedzielę października i zawsze w drugą niedzielę miesiąca jest takie spotkanie. Wtedy siadają wiesz w pierwszych ławkach, czytają czytania, śpiewają psalmy, modlitwy wiernych.. A takie spotkania przygotowujące już w kościele, próby i tego typu to dopiero od marca..
- To na majówki też będziesz musiała chodzić
- Ale to dopiero w maju i też musi być pięć razy. Ma taką książeczkę małą i tam ksiądz im po mszy podpisuje... No i jeszcze gorzkie żale, drogi krzyżowe... Trochę się tego nazbierało - powiedziałam
- Oj tam. Wytrzymacie. Ja z wami też chodziłam.
Wieczorem wróciliśmy do domu. Następnego dnia niespodziewanie odwiedził nas Kuba z Karoliną. Wpadli podobno na herbatę, ale tak naprawdę chcieli podzielić się z nami swoim szczęściem. Przecież zostaną rodzicami!
-----------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Rano w Wigilię Kamil pojechał po żywą choinkę. W tym roku postawiliśmy na żywą. Dzieci więc ubierały ją łańcuchami, kolorowymi lampkami i bombkami. Karolek z pomocą Kamila umieścił na samym szczycie złotą gwiazdę.
Następnie Kamil wraz z dziećmi wyszli na zewnątrz, aby przystroić dom kolorowymi światełkami. Zajęło im to kilka godzin, jednak widziałam przez okno, że bawili się naprawdę świetnie.
Wieczorem przed samą Wieczerzą poszłam do sypialni, aby się przebrać. Najpierw jednak założyłam Piotrusiowi i Karolkowi białe koszule i czarne spodni. Wiktorii zaś czarną sukienkę z białym kołnierzykiem. Wyglądała tak elegancko.
Kamil również włożył białą koszulę.
Ja zaś postawiłam na:
O 18:00 zaczęli zjawiać się goście. W trochę innym składzie, niż rok temu. Przyjechał Bronisław, do tego moja babcia, oczywiście była moja mama z Julką, a także Piotrek z Karoliną i Kornelia z Bartkiem, Szymonkiem i Tomaszkiem. Natalia z Michałem te święta chcieli spędzić sami. Widziałam po minie mojej mamy, że ten pomysł się jej nie spodobał, ale cóż...
Gdy już wszyscy się zjawili, rozpoczęliśmy tradycyjnie od dzielenia się opłatkiem i złożeniem sobie życzeń. Wszyscy życzyli mi szczęśliwego rozwiązania ciąży. Wiedziałam, że to dla nich ważne, w końcu powitamy kolejną Panią Stoch na świecie. Jak to mówią, klan Stochów zaczyna się powoli powiększać :)
Po złożeniu życzeń usiedliśmy przy stole, aby skosztować każdej z 12 potraw.
- Próbujcie tych pierogów - powiedziała moja babcia - Sama je robiłam jeszcze rano i przywiozłam
Pierogi naprawdę były smaczne.
- Kamil, spróbuj - zwróciłam się do męża
- Za chwilę. - powiedział
- Nawet nie wiesz, jakie są dobre - odezwałam się
- Wiem, przecież robiła je twoja babcia
- Aż tak wszystko ci smakuje, co robi moja babcia?
- Wszystko, co wyjdzie spod rąk twojej babci jest smaczne, a nawet magiczne
Babcia uśmiechnęła się do Kamila
- Oj.... Jaki wnuczek mi się trafił - uśmiech nie schodził jej z ust. - A ty, Kasiu, kiedy masz termin?
- W drugiej połowie stycznia... 20 może 21 stycznia...
Po zjedzonej wieczerzy wigilijnej przyszedł czas na prezenty. Większość gości w tym moja mama, babcia , a także Piotrek i Karolina wręczyli już prezenty Piotrusiowi z okazji urodzin, które miał następnego dnia. Kornelia zapowiedziała się z kolejną wizytą jutro, ponieważ to właśnie w dniu urodzin chce wręczyć chrześniakowi prezent.
Po prezentach zrobiliśmy sobie wspólne selfie, wszystkich, którzy byli na naszej Wigilii. Kamil poszedł po kijek, a my usiedliśmy na kanapie i zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie.
Następnie poprosiłam Kornelię, aby zrobiła nam wszystkim zdjęcie, jak robimy co roku. Ja wtulona w Kamila, on trzymał swoją rękę na moim brzuchu, a przed nami stał Piotruś, Wiktoria i Karolek.
- Uśmiech! - powiedziała Kornelia
Gdy spojrzałam na ekran telefonu, to stwierdziłam, że to najpiękniejszy nasz portret rodzinny, jak dotychczas.
Następnego dnia były urodziny Piotrusia. Już z samego rana wręczyliśmy mu prezent i zaśpiewaliśmy sto lat. Na tort musiał poczekać dopiero po południu, kiedy to mieli zjawić się goście. Tort był już przygotowany. Moja mama zrobiła go dzień wcześniej. Chyba nigdy jej się nie odpłacę za to, co zrobiła.
Po zjedzonym śniadaniu poszłam na górę, aby się przebrać z piżamy. Założyłam zatem
Założyłam do tego czarny płaszcz i udaliśmy się kościoła na godzinę 11:00 na mszę. Po mszy zjedliśmy obiad i rozpoczęliśmy przygotowania do urodzin. Ja porozwieszałam girlandy, a Kamil napompował wielkie balony "9 LAT"
O 15:00 zjawili się goście. Przyjechał oczywiście Bronisław, ponownie Kornelia z mężem i dwójką niesfornych synów, także Marcelina ze Stefanem i dziećmi, a do tego Michał z Natalią i Antosiem. Wszyscy zjawili się na imprezie urodzinowej naszego najstarszego syna. Wręczyli mu prezenty i złożyli życzenia, a gdy nasz syn zdmuchnął świeczki bili mu brawo i zaśpiewali "sto lat". Po odśpiewaniu każdy zjadł po kawałku tortu. Dzieci poszły się bawić, a my siedzieliśmy przy stole.
- Widzieliście się z Karoliną i Kubą? - spytała nas Marcelina
- Nie - odpowiedziałam - A co?
- Mi widzieliśmy się dwa dni temu. - powiedziała
- I co?
- Karolina jest w ciąży!
- Naprawdę?!
- Tak - odpowiedziała Marcelina - To dopiero drugi miesiąc, ale nawet nie wiecie, jaka jest szczęśliwa
- To się dobrałyśmy - uśmiechnęłam się w stronę Kamila
- Super trio - skomentowała Natalia - Ty, Agnieszka, teraz Karolina
- Ja mam termin już teraz w styczniu, Agnieszka w maju, a Karolina to ..... koło lipca, sierpnia - powiedziałam
- Jeszcze nas brakuje do kompletu - zaśmiała się Natalia do Michała
- Nawet o tym nie myśl - odpowiedział jej z uśmiechem - Ja już więcej nie zniosę tych nieprzespanych nocy.
- Oj.... To nasze są jakoś wyjątkowo spokojne - uśmiechnął się Kamil
- Nawet nie wiecie, ile bym dał, aby się z wami zamienić. Ja już bym teraz tę czwórką przygarnął na noc, aby w końcu się wyspać jak człowiek
Natalia trąciła go łokciem
- No , już nie narzekaj - powiedziała do niego
- No dobra, dobra
Urodziny minęły w bardzo spokojnej atmosferze. Na koniec zrobiliśmy sobie zdjęcie z jubilatem i kolejny rodzinny portret. Piotruś zrobił sobie również zdjęcie z rodzicami chrzestnymi.
W drugi dzień świąt mieliśmy zamiar odwiedzić moją mamę. Rano założyłam więc
Pojechaliśmy najpierw do kościoła na godzinę 9:00, a potem prosto do mojej mamy. Tam ugościła nas ciastem
- A kiedy ty zdążyłaś je upiec? - spytałam
- Oj.... słodka tajemnica - powiedziała do mnie
- Coraz częściej mnie zaskakujesz - powiedziałam
- Mojego tatę również - wtrącił się Kamil
- Jak to? - spytała
- Mój tata bardzo sobie ciebie, mamo, chwali
- Naprawdę? -była zdziwiona
- Tak. Często o pani opowiada.
- Może się zakochał - palnęłam głupstwo i dopiero po chwili zorientowałam się, co tak naprawdę powiedziałam
-Może - Kamil poparł mnie w tym, co powiedziałam.
Moja mama jednak zakrztusiła się aż herbatą.
- No co wy takie głupstwa mówicie.
- Mamo.... Przecież na miłość nigdy nie jest za późno... Od śmierci taty niedługo minie 9 lat.
- Niech mama ma na uwadze mojego ojca. On coraz częściej się mamie przygląda
- Oj... Głupstwa mówicie, głupstwa! Skupmy się na czymś przyziemnym. Kiedy komunia Piotrusia?
- Ostatnia niedziela maja - odpowiedziałam
- Jakieś przygotowania
- Musi chodzić w niedzielę do kościoła. Musiał być 5 razy na różańcu, więc z nim poszłam
- Ma już różaniec?
- Tak, ksiądz rozdawał im w drugą niedzielę października i zawsze w drugą niedzielę miesiąca jest takie spotkanie. Wtedy siadają wiesz w pierwszych ławkach, czytają czytania, śpiewają psalmy, modlitwy wiernych.. A takie spotkania przygotowujące już w kościele, próby i tego typu to dopiero od marca..
- To na majówki też będziesz musiała chodzić
- Ale to dopiero w maju i też musi być pięć razy. Ma taką książeczkę małą i tam ksiądz im po mszy podpisuje... No i jeszcze gorzkie żale, drogi krzyżowe... Trochę się tego nazbierało - powiedziałam
- Oj tam. Wytrzymacie. Ja z wami też chodziłam.
Wieczorem wróciliśmy do domu. Następnego dnia niespodziewanie odwiedził nas Kuba z Karoliną. Wpadli podobno na herbatę, ale tak naprawdę chcieli podzielić się z nami swoim szczęściem. Przecież zostaną rodzicami!
-----------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz